Gość: JJ IP: *.informel.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.05, 17:53 w sumie wielki gosc ktory nie dal sie niemcom wplatac w rozgrywki propaqgandowe. a to ze przegral ?? raz sie wygrywa a raz wygrywa w koncu to byl pierwszy wielki bialy piesciarz Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Porter Re: max schmeling IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.05, 16:15 Wcześniej wygrał. No i zasłynął z wypowiedzi przed pierwszą walką z Luisem: "Mogę tylko powiedzieć, że coś zauważyłem i nie jestem bez szans". To "coś" to była maniera Luisa opuszczania ręki po każdym lewym prostym, ale okazało sie to dopiero w drugiej rundzie walki Luis - Schmeling, kiedy Scheling strzelił swoim prawym idealnie w tempo, trafił, a Luis przez następne dziesięć rund snuł się po ringu, zbierając baty, aż wreszcie padł w dwunastej. Po walce twierdził, że pamięta tylko półtorej rundy. Amerykanów strasznie bolała ta porażka, starali sie zdeprecjonować sukces Schmelinga, twierdzili, że w walce z Jackiem Sharkey'em (tak naprawdę Pawłem Zakauskasem, Litwinem, ale Amerykusi mieli go za swego) Schmelling symulował faul przeciwnika, że Luis tylko dlatego przegrał, że umówił się z siecią radiową, że walka potrwa co najmniej siedem rund, więc nie poszedł na całość. Max nie był w pporównaniu z Joe Luisem wybitnym pięściarzem, był wolniejszy, słabszy, miał słabszy cios, był mniej odporny, gorszy technicznie, mniej agresywny. Ale był inteligentnym obserwatorem i dobrym taktykiem. W pierwszej walce to wystarczyło. A ich druga walka wyglądała, jak pojedynek Gołoty z Lennoxem Lewisem. Schmeling całkowicie spalił się w szatni. Twierdząc, że Schmelling był pierwszym wielkim białym pięściarzem, bredzisz. Takim zawodnikom, jak Jack Dempsey, czy Gene Tunney nie dorastał do pięt. Wśród przeciwników Schmellinga byli lepsi od niego biali pięściarze, jak Sharkey, Primo Carnera, czy Max Ber. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mmm Re: max schmeling IP: *.lsanca2.dsl-verizon.net 06.02.05, 19:57 Wydaje mi sie, ze nawet taki dinozaur jak Ty, Porter, nie powininen tego pamietac. Z tego co ja slyszalem wynikaloby, ze Schmeling byl tez dobrym politykiem. Nie dal sie wciagnac w zagrywki propagandowe? Moze, ale byl w duzym stopniu uzalezniony od srodowiska zydowskiego w NY, wiec probowal balansowac na krawendzi. No i byl tez oficerem Wermahtu. Podobnie bylo po wojnie. Mowi sie, ze przyjaznil sie z Luisem. A jak bylo na prawde? Chyba jednak Schmeling bardziej chcial uchodzic za przyjaciela Luisa niz nim byl. Bo Luis nie bardzo go potem potrzebowal. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Porter Re: max schmeling IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 00:37 1. Korciło mnie, żeby napisać o wybitniejszym od Schmellinga białym bokserze, Stanleyu Ketchelu, bezapelacyjnym mistrzu wagi średniej, który nie znajdując przeciwników w swojej wadze (bo cieszyli się, kiedy przetrwali 3 rundy, a prasa pisała: "bezprecedensowy sukces Klausa - wytrzymał pięć rund!" nie wspominając o zwycięzcy - Ketchelu w ogóle), walczył o mistrzostwo wszechwag z ówczesnym niepokonanym championem, ale w odróżnieniu od dzisiejszych bokserów nie napompował się do ciężkiej, tylko dał przeciwnikowi 20 centymetrów wzrotu i 24 kilo wagi for. Na dodatek, ponieważ przeciwnik niespecjalnie palił się do tej walki, Ketchel zgodził sie na formułę "no decission", czyli bez werdyktu sędziów, a więc wygrać można było przed czasem i ... omal nie wygrał. Po 11 wyrównanych rundach, kiedy obaj przeciwnicy raczej czaili się niż bili, trafiony firmowym prawym Ketchela Johnson padł jak kawka (widziałem film z tej walki, wyglądało, jakby dziecko urwało łeb dorosłemu facetowi) i z trudem podniósł sie na "dziesięć". Ketchel przyzwyczajony, że w takich sytuacjach przeciwnik jeśli się już podniesie, to można go bez problemu skończyć, wypluł ochraniacz, podbiegł do championa i wpadł na kontrę. 24 kilo, to jednak bardzo duża różnica wagi. Po otrzymaniu tego ciosu Ketchel został znokautowany, ale Johnson po zadaniu go (ciosu, nie Ketchela) też upadł, bo cios Ketchela w zasadzie również go znokautował. Sędzia zaczął ich obu liczyć. Ketchel nie wstał, a Johnson się podniósł na "dziewięć". Ketchel stracił 7 zębów, z których 4 znaleziono wbite w rękawice przeciwnika, a champion miał złamaną żuchwę i pękniętą kość skroniową. (Nawiasem mówiąc obaj wrócili na ring w ciągu pół roku od tej walki) Zapomniałem o ojcu nowoczesnej techniki bokserskiej, człowieka, który wymyślił pracę nóg, taką, jak ona dziś wygląda - Georgesie Carpentier. Przy swoich przeciwnikach wyglądał jak baletmistrz. Jego walka z Dempseyem, kiedy po dwóch rundach miał gigantyczną przewagę i złamaną rękę, przez co przegrał, bijąc się heroicznie do końca, to też nie było byle co. Harry Greb - Human Windmill. Będąc bokserem półcięzkeij, miał na rozkładzie wszystkich liczących się ciężkich z Gene Tunneyem włącznie. James Jeffries... Niepokonany mistrz świata, który nie dotknął kolanem maty przez całą karięrę, wymyślił crouch, czyli sposób zasłaniania stosowany np przez Foremana. Niektórych z nich widziałem na filmach, o innych tylko czytałem. Jak czytam, że Schmelling był pierwszym wielkim białym bokserem, to nie wiem, czy śmiać się czy płakać. 2. Luis po klęsce z Marciano został na lodzie. Oszukał go promotor, okazało się, że nie odprowadzał za boksera podatków, więc Joe był całkowicie ugotowany. Został bez grosza. Wówczas, jako pierwszy wyciągnął do niego rękę Max Schmelling, wspomagając go finansowo. Potem jedna z sieci hoteli zatrudniła Joe, jako instruktora golfa, zapewniając mu dożywocie, ale już za pogrzeb zapłacił Schmelling. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bazyliszek Re: max schmeling IP: *.chello.pl 07.02.05, 00:52 skoro w 1941 wpakowali Schmelinga w mundur Wehrmachtu i wysłali na Kretę to znaczy, że jednak nie był pupilkiem władz. gdyby był, zmobilizowanoby go pod koniec wojny razem ze starcami i dziećmi... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Porter Re: max schmeling IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 01:11 Max miał żydowskiego promotora, przegrał walkę z Żydem - Baerem, czym się strasznie naraził Goebelsowi, no, a co najważniejsze, nie został małpą propagandy, tylko walczył na froncie. Odpowiedz Link Zgłoś