Forum Sport Sport
ZMIEŃ

      Sportowiec Jan Paweł II

    04.04.05, 12:43
    Ze specjalną dedykacja dla tych wszystkich z forum sport, którzy mają za złe
    sportowcom (zwłaszcza pilkarzom) i większości kibiców, że nie chcą występować
    lub ogladać imprez sporotwych w trakcie TYCH DNI:

    www.wislakrakow.com/?akcja=news&id=8165
      • aasiek Re: Sportowiec Jan Paweł II 04.04.05, 12:51
        Poczytałam różne widomości sportowe tego dnia...i zaskoczyło mnie, jak w ten
        weekend Polacy dobrze grali... Bramki, asysty, złoto siatkarzy. Może to On
        wyzwolił w nich to co najlepsze (jako sportowcach)? Ten Człowiek, jak mało kto,
        wierzył w sport i jego wartość...
        bez konkluzji, po prostu chciałam o tym wspomnieć.
      • Gość: kibice Re: Sportowiec Jan Paweł II IP: 194.246.124.* 04.04.05, 12:52
        Sroda, godz. 19.00, pod stadionem Legii, ul. Lazienkowska 3 - "BIALY MARSZ" im. Jana Pawla Wielkiego.
        Przyjdzie ubrani na bialo, wezcie znicze/swiece oraz szaliki klubowe.

        Apel do kibicow z calej Polski - PRZYBADZCIE DO STOLICY. Przemaszerujemy pod Kosciol Sw. Anny na
        Krakowskim Przedmiesciu.

        Dalsze szczegoly: watek "BIALY MARSZ".
      • ww1916 Pożegnanie z usmiechem... 04.04.05, 12:56
        za joemonsterem:

        Ojciec Święty jak nikt przed nim w Watykanie, tryskał poczuciem humoru. I o tym
        też pamiętajmy żegnając się z NIM...

        Szklana klatka
        Papież był bardzo niezadowolony z tego, że obwozi się go w szklanej klatce.
        Pomysłu tego broniła pewna Polka, mając możliwość rozmowy z Janem Pawłem II w
        Krakowie.
        - Ta klatka zmniejsza jednak ryzyko - tłumaczyła - Nic nie poradzimy, że się
        lękamy o Waszą Świątobliwość...
        - Ja też - uśmiechnął się Papież - niepokoję się o swoją świątobliwość.

        Wszyscy sobie poszli
        Któregoś wieczoru, podczas szpitalnej rekonwalescencji w klinice Gemelli po
        zamachu na Placu świętego Piotra, Papież wyszedł ze swojego pokoju na
        opustoszały korytarz. Rozejrzał się i powiedział: "Ładne rzeczy, wszyscy sobie
        poszli, a mnie zostawili!"

        Podryw na księdza
        Pewnego razu Karol Wojtyła wybrał się na samotną wycieczkę w góry.
        Ubrany sportowo, wyglądał tak, jak wielu innych turystów. W trakcie wędrówki
        spostrzegł, że zapomniał zegarka, podszedł więc do opalającej się na uboczu
        młodej kobiety i już miał zapytać o godzinę, gdy ta uśmiechnęła się.
        - Zapomniał pan zegarka, co?
        - A skąd pani wie? - zapytał zaskoczony Wojtyła.
        - Z doświadczenia - odrzekła - Jest pan dziś już dziesiątym mężczyzną, który
        zapomniał zegarka. Zaczyna się od zegarka, potem proponuje się winko, wieczorem
        dansing...
        - Ależ proszę pani, ja jestem księdzem - przerwał jej zawstydzony Wojtyła
        - Wie pan - odpowiedziała rozbawiona nieznajoma - podrywano mnie w różny
        sposób, ale na księdza to pierwszy raz.

        Jeździć po kardynalsku
        Pewnego razu zapytano Karola Wojtyłę, czy uchodzi, aby kardynał jeździł na
        nartach. Wojtyła uśmiechnął się i odparł:
        - Co nie uchodzi kardynałowi, to źle jeździć na nartach!

        Przeprosiny
        Metropolita krakowski Karol Wojtyła przyjechał na pogrzeb sufragana
        częstochowskiego, biskupa Stanisława Czajki, niemal w ostatniej chwili. Witając
        się ze zgromadzonymi na uroczystości biskupami, jakoś pominął biskupa z
        Siedlec. Rychło jednak się spostrzegł, wrócił, podszedł do pominiętego i
        powiedział:
        - Świnia jestem, nie przywitałem Księdza Biskupa!



        Pożegnanie biskupów
        Po jednym ze spotkań Papież pożegnał polskich biskupów słowami znanej
        pieśni: "O cześć wam, panowie magnaci!"

        Więcej już nic nie powiem
        Przed ponad 25 laty Papież w ten sposób zakończył pierwszą audiencję dla
        Polaków: "Więcej już nic nie mówię, bo jeszcze bym coś takiego powiedział, że
        później Kongregacja Nauki Wiary musiałaby się do mnie dobrać".

        Opaleni kardynałowie
        Pod koniec pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny, w czerwcu 1979 roku, upływającej
        pod znakiem upałów, Papież oznajmił, że jej pierwszy efekt jest już widoczny -
        opalili się towarzyszący mu kardynałowie.

        Jakoś człapię
        Podczas czwartej pielgrzymki do Ojczyzny, w Olsztynie, dziennikarzowi "Gazety
        Wyborczej" udało się wychylić głowę ponad tłum i zapytać Jana Pawła II o
        zdrowie.
        - A jakoś człapię - odpowiedział Papież.

        Złość piękności szkodzi
        Przed kilku laty - wspomina watykański korespondent Telewizji Publicznej, Jacek
        Moskwa - po modlitwie "Anioł Pański" Jan Paweł II przemawiał, niemal krzycząc.
        Zaraz potem, podczas audiencji w Pałacu Apostolskim, Moskwa prosił Papieża, aby
        na siebie uważał, bo jego chrypka zaniepokoiła dziennikarzy.
        - To ze złości - usprawiedliwiał się Papież.
        A odchodząc dodał: - A złość piękności szkodzi.

        Z Wami dziecinnieję
        Podczas jednej ze swoich wizytacji rzymskich parafii Papież - jak to miał w
        zwyczaju - wdał się w rozmowę z dziećmi.
        - Wy jesteście młodzi, a ja już jestem stary - powiedział.
        - Nie, nie jesteś stary - gromko zaprotestowały dzieci.
        - Tak, ale jak jestem z wami, to dziecinnieję - replikował Papież.

        Mów mi wujaszku
        Podczas pierwszej wizyty w USA Papież spotkał się z rodziną prezydenta
        Jimmy’ego Cartera. Pięcioletnia wówczas wnuczka prezydenta, mając kłopoty z
        wygłoszeniem powitania, powtarzała w kółko:
        - Jego Świątobliwość, Jego Świątobliwość.
        Papież, chcąc wybawić dziewczynkę z kłopotów, wziął ją w ramiona i powiedział:
        - Mów mi wujaszku.

        Papieskie wagary
        Podczas powitania w Monachium Papież spytał licznie obecne dzieci: "Dano wam
        dziś wolne w szkole?". "Tak" - wrzasnęła z radością dzieciarnia. "To znaczy -
        skomentował Jan Paweł II - że papież powinien częściej tu przyjeżdżać".

        Jak się czuje piesek
        Jeden z watykańskich prałatów chciał się nauczyć polskiego, więc sprowadził
        sobie nasz elementarz. Nauka była jednak tak pospieszna, że kiedy chciał się
        nową umiejętnością pochwalić przed Ojcem Świętym, coś mu się pomyliło i
        zamiast: "Jak się czuje Papież", rzekł: "Jak się czuje piesek?". Papież
        spojrzał na niego zdumiony, po czym odpalił: "Hau, hau".

        Jan Paweł - Pawłowi
        Podczas pierwszej pielgrzymki do Niemiec zebranym na mszy tak spodobały się
        cytowane przez Papieża słowa św. Pawła, że przerwali mu i zaczęli bić brawo.
        Kiedy Ojciec Święty znów doszedł do głosu, przerywając przygotowaną mowę,
        stwierdził: "Dziękuję w imieniu świętego Pawła".

        To tylko wasza konstytucja
        W ostatnim dniu pielgrzymki do Polski w 1983 roku podczas pożegnania na
        lotnisku generał Jaruzelski poskarżył się Papieżowi, że ten w swych homiliach
        niezwykle surowo potraktował reżim komunistyczny.
        - Ja jedynie przytaczałem artykuły waszej własnej konstytucji - odparł łagodnie
        Papież.

        Nie szumcie siostry nam
        W hiszpańskiej Avili, gdy szum czyniony przez rozradowane zakonnice stawał się
        już wprost nie do zniesienia, Papież wypalił: "Te siostry, które ślubowały
        milczenie, hałasują tu najgłośniej".

        Niech żyje łupież...
        Podczas ostatniej pielgrzymki w Pełpinie: "Jak tak krzyczycie ’Niech żyje
        papież’, przypomina mi się, gdy ktoś się pomylił i krzyknął: ’Niech żyje
        łupież’. Ja was do tego nie zachęcam".

        Ech, popapieżyć
        Ojciec Święty do odwiedzającego Go polskiego księdza:
        - Poczekaj chwilę na mnie, muszę trochę popapieżyć.

        Papież nie da sobą kręcić
        Podczas drugiej pielgrzymki do Ojczyzny w 1983 roku tłumy krakowian gromadziły
        się przed domem arcybiskupów, który był rezydencją Ojca Świętego. Ludzie ani
        myśleli rozstać się ze stojącym w oknie papieżem i bez końca przedłużali dialog
        z nim. Wreszcie Ojciec Święty powiedział: "Cztery lata temu kręciliście mną,
        jak chcieli, a teraz już jestem starym papieżem i nie dam sobą kręcić".

        Ten to ma dech
        W czasie tej samej pielgrzymki, 22 czerwca 1983 roku, na krakowskich błoniach
        odbyła się beatyfikacja dwóch powstańców styczniowych - brata Alberta
        Chmielowskiego i ojca Rafała Kalinowskiego. W trakcie ceremonii buchnął nagle z
        kadzielnicy wielki płomień, z którym nie mogli sobie poradzić ani ministranci,
        ani księża koncelebranci. Wreszcie ówczesny ceremoniarz papieski ks. John
        Magee, Irlandczyk, dmuchnął tak skutecznie, że płomień zgasł i z kadzielnicy
        począł unosić się upragniony dymek. Wydarzenie nie uszło uwagi Ojca Świętego,
        który, sięgając po kadzidło, powiedział z uznaniem o swoim ceremoniarzu: "Ten
        to ma dech!".

        Czy Wyborcza wybiera Papieża
        Reporter "Gazety Wyborczej" podczas pielgrzymki Jana Pawła II w 1991 roku nie
        posiadał się ze szczęścia, kiedy stanął "oko w oko" z Papieżem, gdy ten
        wychodził ze swojego dawnego kościoła parafialnego w rodzinnych Wadowicach.
        Rozradowany krzyknął: "Pozdrowienia od polskich dziennikarzy dla Ojca Świętego".
        "A Pan gdzie pracuje?" - zapytał dociekliwie Jan Paweł II
        I tu pod reporterem ugięły się nogi, bo pomyślał sobie, że do Papieża doszły
        głosy, iż "Gazeta" pisze czasem krytycznie o Kościele. Odpowiedział jednak
        zgodnie z prawdą: "W Gazecie Wyborczej".
        Ojciec Święty jednak jak zwykle zachował klasę i zapytał z charakterystycznym
        dla siebie dowcipem: "A będziecie tam wybierać?".

        Nie mądrz się, lecz módl
        Ojciec Jan Andrzej Kłoczowski, dominikanin, zapytał kiedyś Papieża, czy dojdzie
        do skutku planowane w roku jubileuszowym 2000 spotkanie przedstawicieli trzech
        wielkich r
        • ww1916 Re: Pożegnanie z usmiechem... c.d. 04.04.05, 12:57
          Nie mądrz się, lecz módl
          Ojciec Jan Andrzej Kłoczowski, dominikanin, zapytał kiedyś Papieża, czy dojdzie
          do skutku planowane w roku jubileuszowym 2000 spotkanie przedstawicieli trzech
          wielkich religii:
          - Czy na Górze Synaj pojawią się chrześcijanie, muzułmanie i Żydzi? - dociekał
          zakonnik
          - Ty się nie wymądrzaj, ty się módl! - odpowiedział Ojciec Święty

          Czy protestanci wstaną wcześniej
          Podczas pierwszej pielgrzymki do Niemiec w 1980 roku jeden z dziennikarzy
          zagadnął Jana Pawła II, czy zgadza się z opinią, że za mało czasu poświęcił na
          rozmowy z protestantami.
          "W Moguncji mogę wstać o dwie godziny wcześniej, ażeby z nimi rozmawiać, ale
          czy oni też wcześniej wstaną?" - opowiedział Papież

          Niesforny Papież
          Jak wiadomo podczas wizyty w 1999 roku w Polsce Jan Paweł II zachorował i z
          tego powodu odwołano jego wizytę w Gliwicach. Ojciec Święty nie dopuścił jednak
          do tego, aby to śląskie miasto było jedynym miejscem na trasie jego
          pielgrzymki, którego nie odwiedził. Niespodziewanie w ostatnim dniu wizyty, 17
          czerwca, przybył do Gliwic, a zebranemu pół milionowi wiernych dziękował
          za "świętą cierpliwość dla Papieża". Posługując się gwarą śląską, Jan Paweł II
          tak oto dialogował z tłumem:
          - Widać, że Ślązak cierpliwy i twardy, bo ja bym z takim Papieżem nie
          wytrzymał. Ma przyjechać, nie przyjeżdżo, potem znowu ni ma przyjechać -
          przyjeżdzo
          - Nic nie szkodzi - odparli wierni.
          - No, to dobrze. Jak nic nie szkodzi, to jakoś ze spokojnym sumieniem odjadę do
          Rzymu.

          Ja w tym wieku byłem papieżem
          W 1992 roku ojciec Leon Knabit został zaproszony na kolację do Ojca Świętego w
          pałacu watykańskim. W pewnym momencie Papież nieoczekiwanie zapytał: "To ile
          ojciec ma właściwie lat?".
          - "Sześćdziesiąt trzy" - odparł benedyktyn.
          - O to w tym wieku ja już byłem papieżem - odrzekł Jan Paweł II.
          - Wiem o tym. Wiem i bardzo mi wstyd - powiedział ociec Leon i obaj wybuchnęli
          śmiechem.

          Kurczę jest tańsze
          Ksiądz Mieczysław Maliński, przyjaciel Ojca Świętego, podczas jednej ze swoich
          wizyt w domu papieskim nie posiadał się ze zdumienia, kiedy siostra usługująca
          do stołu papieżowi przyniosła gospodarzowi na kolację rybę, a jemu podała na
          talerzu kurczaka. Ksiądz Mieczysław zapytał: "Dlaczego?"
          - Dostałeś kurczę, bo kurczę jest tańsze - oznajmił z uśmiechem Ojciec Święty.

          Kluger za Papieża?
          W 1997 roku, podczas wizyty w Zakopanem, Jan Paweł II spotkał siew "Księżówce"
          ze swoimi kolegami gimnazjalnymi Teofliem Bojesiem i Stanisławem Jurą.
          - Jak długo zamierza Wasza Świątobliwość zostać z nami w Polsce tym razem? -
          zapytał Jura - mam nadzieję, że przynajmniej miesiąc?
          - Och, nie - odpowiedział Jan Paweł II - Muszę wracać do Rzymu pojutrze.
          Wiecie, że jestem papieżem. Mam dużo pracy w Watykanie.
          - Dlaczego uciekasz tak szybko - spytał Jura - Czyż nie zostawiłeś tam Jurka
          Klugera w zastępstwie?

          Znowu te ptopty
          W jednym z polskich miast, gdzie przygotowano na obiad kurczaka, Jan Paweł II
          miał powiedzieć z dezaprobatą: "Znowu te ptopty".

          Był też nauczycielem
          Była sesja zimowa. Czekaliśmy na ks. prof. K. Wojtyłę, który miał egzaminować z
          etyki. Po dwóch godzinach wszyscy rozeszli się do domów, poza jednym kolegą
          księdzem, który przez cały semestr nie był na ani jednym wykładzie ks. prof.
          Wojtyły, gdyż w tym czasie wyjeżdżał na wystawy malarstwa do Warszawy. Ksiądz
          Profesor prosto z opóźnionego pociągu przyszedł pod salę egzaminacyjną.
          Wyglądał bardzo młodo, nie wyróżniał się wizualnie wśród księży studentów,
          którzy byli parę lat młodsi od niego. Ksiądz student pyta K. Wojtyłę, którego
          wcześniej nie widział na oczy: – Stary, ty też na egzamin? – Tak – odpowiedział
          zgodnie z prawdą Ksiądz Profesor, nie dodając ważnego szczegółu, że w
          charakterze egzaminatora. Ksiądz student zaczął ubolewać nad spóźnieniem
          egzaminatora, a tenże w mig zorientował się, że czekający nie uczęszczał na
          wykłady. Usiadł obok niego i zaczęli godzinną rozmowę związaną z zagadnieniami
          etyki, które były przedmiotem wykładów. Ksiądz student z podziwem popatrzył na
          ks. Wojtyłę i stwierdził:
          – Stary, jak ty jesteś obkuty! Proszę cię, jeśli przyjdzie Ksiądz Profesor, to
          nie wchodź przede mną na egzamin, bo z pewnością obleję!
          – Dobrze – zgodził się pokornie ks. Wojtyła – ale powiedz mi szczerze, dlaczego
          nie byłeś na ani jednym wykładzie?
          – Bo wiesz, panuje powszechna opinia, że jego wykłady są bardzo trudne i wręcz
          abstrakcyjne, ale gdyby miał taki dar przekazywania wiedzy jak ty, to
          słuchałbym go z największą przyjemnością.
          – Dobrze, to daj indeks – powiedział Ksiądz Profesor.
          – Co ty, żarty sobie stroisz? – zapytał ksiądz student, na co usłyszał:
          – Daj indeks, jestem Wojtyła – i Ksiądz Profesor wpisał oniemiałemu z
          przerażenia koledze 4+, z uwagą, by jednak w przyszłym semestrze zaczął
          uczęszcz.. na wykłady, by samemu wyrobić sobie sąd o wykładowcy. Tym pozornie
          małym wydarzeniem, o którym dowiedzieliśmy się natychmiast, zyskał taką
          sympatię, że bariera iluzorycznego strachu została pokonana na zawsze...

          Komu lektykę
          Papież głośno rozmyśla przy licznych współpracownikach:
          - Co ja zrobię z tymi sedia gestatoria (lektykami papieskimi)? Kurzą się,
          miejsce zajmują. Paweł VI sprzedał tiarę i pieniądze rozdał ubogim, ale komu ja
          to sprzedam? Wiem... (i tu pada nazwisko jednego z polskich biskupów).

          Siostrzyczka Tomciu Paluszka
          W czasie jednej z ceremonii na Placu świętego Piotra Papież, przechodząc wzdłuż
          barier, zauważa małą dziewczynkę, zagubioną w tłumie, ludzie podają mu ją ponad
          barierą, a on bierze ją za rękę i wędrują we dwoje po wyłożonej czerwonym
          suknem drodze do tronu. I tu nagle wkraczamy w bajkę: kolumnada Barniniego
          staje się lasem o pniach bez gałęzi. Ojciec Święty w obszernych szatach, z
          mitrą błyszczącą w słońcu, staje się jakiś królem z legendy, a dziewczynka -
          siostrzyczką Tomcia Paluszka. Doszedłszy do tronu, legendarny król podnosi
          dziecko w górę tak, żeby zewsząd można je było zobaczyć i przybiegający z głębi
          placu rodzice odbierają je z papieskich rąk.

          Tylko nie mówicie Papieżowi!
          Kiedy Papież przebaczył swojemu zamachowcy - Alemu Agcy - do Andre Frossarda
          zgłosił się pewien Polak, twierdząc, że wie na pewno, "jacy ludzie włożyli broń
          w rękę Turka". Frossard rzucił z pośpiechem: "Niech Pan tylko tego nie mówi
          Ojcu Świętemu! Jeszcze każe nam się za nich modlić!".

          Biskup i góral
          W czasie jednej z wędrówek po górach biskup Karol Wojtyła spotkał górala,
          który - widząc wędrowca utrudzonego i zakurzonego - zapytał go, kim jest.
          - Biskupem! - odpowiedział zziajany Karol
          - Jak wyście som biskupem, to jo jestem papieżem! - wzruszył ramionami góral.

          Najprzystojniejszy kardynał
          Kiedyś, podczas wizytacji jednej z podhalańskich parafii przejęta z wrażenia
          gaździna pomyliła przygotowany tekst powitania kardynała Karola Wojtyły i
          zamiast zatytułować go "najdostojniejszym", powiedziała "Witojcie nom
          najpsystojniejsy księze kardynale". On zaś spojrzał na nią z filuternym
          błyskiem w oku i odparł: "No, coś w tym jest".

          A co, nie wolno mi?
          Kiedy po Krakowie rozeszła się wieść, że 29 maja 1967 roku arcybiskup Karol
          Wojtyła został kardynałem, ojciec Leon Knabit, benedyktyn z Tyńca, znany
          obecnie z prowadzenia programów telewizyjnych, pogratulował nominowanemu w
          typowy dla księży sposób: ukląkł na jedno kolano i pocałował go w rękę. Ku
          zaskoczeniu ojca Leona świeżo upieczony kardynał zrobił dokładnie to samo.
          "Proszę Księdza Kardynała!" - zawołał zmieszany i zażenowany benedyktyn.
          "A co, nie wolno mi?" - odparł z figlarnym uśmiechem przyszły papież.

          Wierszyki na różne okazje
          Podczas wypraw turystycznych ze studentami ks. Karol Wojtyła, zwany "Wujkiem",
          często układał wierszyki i piosenki do różnych sytuacji. W 1957 roku w
          Bieszczadach recytował taki oto dwuwiersz:
          "Rano mnie chwalą, wieczorem mnie ganią
          i jak
          • ww1916 Re: Pożegnanie z usmiechem... c.d. 04.04.05, 12:58
            Wierszyki na różne okazje
            Podczas wypraw turystycznych ze studentami ks. Karol Wojtyła, zwany "Wujkiem",
            często układał wierszyki i piosenki do różnych sytuacji. W 1957 roku w
            Bieszczadach recytował taki oto dwuwiersz:
            "Rano mnie chwalą, wieczorem mnie ganią
            i jak tu można wierzyć tym... paniom".
            W 1952 roku swojej podopiecznej, świeżo upieczonej nauczycielce, podarował
            notes z dedykacją:
            "W tym notesie nie pisz dwójek,
            o to prosi Cię dziś Wujek!".
            W 1955 roku, podczas spływu kajakowego na Drawie, cała grupa, potwornie
            zmęczona, dotarła na biwak o zmroku. Jedynie "Wujek" nie tracił rezonu i całą
            sytuację spuentował rymowanką:
            "Za te całodzienne harce,
            Zmówię brewiarz przy latarce".
            Wierszyki do różnych sytuacji układał również będąc biskupem i kardynałem.
            Kiedy wyjeżdżając na narty do Zakopanego zatrzymał się w klasztorze urszulanek
            na Jaszczurówce, "dokuczał" jednej z sióstr, o imieniu Alfonsa, ułożonym przez
            siebie wierszykiem: "Siostra Alfonsa na mnie się dąsa".

            Nie ma chrztu bez wody
            15 maja 1977 roku, po wielu trudnościach i po długoletnich oczekiwaniach na
            pozwolenie budowy kościoła, odbył się wreszcie długo oczekiwana konsekracja
            świątyni w Nowej Hucie-Bieńczycach. Na uroczystościach w mieście, gdzie według
            założeń władz komunistycznych nie miało być miejsca dla Boga, przybyło
            kilkadziesiąt tysięcy osób. Stali oni cierpliwie kilka godzin mino nieustannie
            padającego ulewnego deszczu. Kardynał Karol Wojtyła dodawał im ducha
            słowami: "Konsekracja to jakby chrzest, a gdzie jest chrzest, tam musi być i
            woda".

            Czy jest tu biskup?
            W 1960 roku, wracając po Bieszczadach, grupa "Wujka" wsiadła do pociągu do
            Krakowa w Sanoku. Nagle do przedziału wtargnął konduktor i zakrzyknął: "Czy
            jest tu Biskup?". Wszyscy zaniemówili, nie widząc o co chodzi. Widząc zdziwione
            miny, konduktor wyjaśnił: "Uczeń Biskup z Rybnika". Pierwszy ocknął się ks.
            Wojtyła, który był już wówczas biskupem i odpowiedział: "Nie, nie ma go tutaj".
            Okazało się, że konduktor znalazł legitymację niefortunnego Biskupa i szukał
            go, by mu ją oddać.

            Papież to nie mistrz olimpijski
            Pracownicy Watykanu nie mogli pogodzić się z tym, że nowy papież nie chce
            korzystać z lektyki papieskiej, zwanej sedia gestatoria.
            "Bez sedia gestatoria Ojciec Święty nie będzie widziany, może więc jakiś
            podest?" - nie dawali za wygraną "watykańczycy".
            "Na podest nie wejdę, nie jestem mistrzem olimpijskim!" - oznajmił stanowczo
            Jan Paweł II.

            Górale obronią
            Nazajutrz po uroczystości inauguracji pontyfikatu, 23 października 1978 roku,
            papież spotkał się w Auli Pawła VI ze swoimi rodakami licznie przybyłymi do
            Rzymu. Dostrzegłszy górali w pięknych, tradycyjnych strojach, podszedł do nich
            i powiedział: - "No, jacyż to z was są górale, co ciupagi macie, a swojego
            metropolitę toście wypuścili z Krakowa?". Na to Staszek Trzebunia
            odpowiedział: "Przecież jakby się tu wom jaka krzywda działa, to my przyjdziemy
            i was bydziemy bronić!".
            • Gość: Krzyś Re: Pożegnanie z usmiechem... c.d. IP: *.pke.pl 04.04.05, 13:08
              i takim Go będę pamiętać ;)
              • ww1916 Re: Pożegnanie z usmiechem... c.d. 04.04.05, 13:30
                Hmmm. Ja też i jeszcze to "Nie lękajcie się..."
      • ww1916 Pojednanie? 04.04.05, 13:29
        Oby. Jak tu nie wierzyć w cuda?

        www.kki.pl/cracovia/forum/read.php?f=8&i=752&t=752
        • Gość: Krzyś Re: Pojednanie? IP: *.pke.pl 04.04.05, 13:32
          to jest taki moment chwili ..., terzoki ja, ale potym?, nie wytrzymią (-amy) ;/
          • ww1916 Re: Pojednanie? 04.04.05, 13:34
            Wytrzymają...

            Jak będą chcieli wytrzymaja. Ja tam im kibicuję żeby wytrzymali...

            Obaw to pewnie oni sami maja najwięcej.

            P.S. Pojednacie się z Ruchem???
            • Gość: Krzyś Re: Pojednanie? IP: *.pke.pl 04.04.05, 13:38
              a jo to wiym???
              nie ode mnie to zależy ...
              Ja tam od dawna siorpie z nimi piwko, i duża część naszych kibiców też tak
              robi ... szansa jest, co innego Kraków ;/
              Powiedzmy więc, że jest to realne. Zonbaczymy co będzie. Dziś msza na Kałuży i
              sporo kumpli i kibiców od nas jedzie! Biorą koszulki, szale.
              • Gość: Krzyś Re: Pojednanie? IP: *.pke.pl 04.04.05, 13:41
                tylko czy my mówimy o pojednaniu chwilowym czy długotrwałym? To pierwsze na
                pewno wypali, to drugie, tak jak już napisałem ...
                • Gość: Cyfra Re: Pojednanie? IP: *.g.pppool.de 04.04.05, 13:43
                  Gość portalu: Krzyś napisał(a):

                  > tylko czy my mówimy o pojednaniu chwilowym czy długotrwałym? To pierwsze na
                  > pewno wypali, to drugie, tak jak już napisałem ...

                  Krzys troche wiecej optymizmu i nie pisz takich slow bo jeszcze jeden z drugim
                  to przeczyta i pomysli ze skoro tak to nie warto....
                • ww1916 Re: Pojednanie? 04.04.05, 13:44
                  To pierwsze to wiem że wypali. Inaczej to szkoda by gadać...
                  To drugie: "NIECH ZSTAPI DUCH ŚWIETY I ZMIENI OBLICZE ZIEMI, TEJ ZIEMI"
              • Gość: Cyfra Re: Pojednanie? IP: *.g.pppool.de 04.04.05, 13:41
                A nie pisalem ze wiara cyni cuda!
              • ww1916 Re: Pojednanie? 04.04.05, 13:42
                A my gramy nastepną kolejke na Cracovii.
                Może "pojednanie" i Legie obejmie...

                W końcu jest uklad na reprezentacje w prawdzie bez Krakowa ale kto wie, kto
                wie. Może i ligę to obejmie...
                • Gość: Cyfra Re: Pojednanie? IP: *.g.pppool.de 04.04.05, 13:45
                  ww1916 napisał:

                  > A my gramy nastepną kolejke na Cracovii.
                  > Może "pojednanie" i Legie obejmie...
                  >
                  > W końcu jest uklad na reprezentacje w prawdzie bez Krakowa ale kto wie, kto
                  > wie. Może i ligę to obejmie...

                  No i zmniejszymy do was dystans o 3 punkty...
                  A za pojednaniem z wami tez optuje!
                  • ww1916 Re: Pojednanie? 04.04.05, 13:48
                    Gość portalu: Cyfra napisał(a):

                    > > No i zmniejszymy do was dystans o 3 punkty...

                    Zobaczymy, zobaczymy...

                    > A za pojednaniem z wami tez optuje!

                    :))) Najważniejsze to się szanować w końcu róznimy sie tylko kolorem szalika (i
                    to nie zawsze bo na reprezenatcji mamy takie same)

              • aasiek Re: Pojednanie? 04.04.05, 13:42
                Chciałabym, żeby się udało.
                Ludzie... Jest szansa NA ZMIANĘ! Na pozytywną zmianę! Zdajmy sobie sprawe, jak
                wiele to znaczy.
                • Gość: Y_Sam Re: Pojednanie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.05, 10:36
                  To, co stało się wczoraj na stadionie Cracovii było naprawdę wielkie. Myślę, że
                  jest to najwspanialszy hołd, jaki mogli oddać Ojcu Świętemu kibice sportowi.
                  Tego właśnie przez cały swój pontyfikat nas nauczał - pojednania. Oby ten
                  poniedziałkowy wieczór na zawsze został w sercach i pamięci wszystkich kibiców,
                  niech ta nauka nie stanie się tylko potrzebą chwili - niech na zawsze wejdzie w
                  nasze obyczaje na stadionach a także w życiu codziennym.
      • doradca1 Re: Sportowiec Jan Paweł II 04.04.05, 14:19
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=31&w=22331561
      • Gość: anuszka Bez rasistowskich graffiti! Zróbcie to dla Papieża IP: *.h3.agh.edu.pl / *.ha3.agh.edu.pl 05.04.05, 20:21

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=31&w=22417368
        Szanowni Kibice polscy!

        Szanowni Kibice Cracovii i Wisły!

        Wspólna msza na stadionie Cracovii to była naprawdę wzruszająca inicjatywa.
        Apeluję do was, kibice krakowscy i kibice w całej Polsce, abyście wzięli
        poważnie te słowa, które skandowaliście na stadionie: "Pojednanie!"

        Dobrze znacie swoje osiedla - ile tam na murach nienawistnych napisów: że
        jakiś klub to "Żydzi", że inny klub to "łowcy Żydów"... A przecież Papież, gdy
        był młody, grał w jednej drużynie z Żydami!!! A gdy był już Papieżem, razem z
        Żydami modlił się w synagodze!

        Gdy przechodzę przez krakowskie osiedla, wciąż spuszczam oczy ze wstydu: nie
        mogę patrzeć na te napisy, które łączą nazwy klubów sportowych z
        najbrudniejszą rasistowską nienawiścią...

        Proszę was, kibice polscy: podejmijcie inicjatywę zmazania wszystkich takich
        napisów na waszych osiedlach! Zróbcie to z szacunku dla Papieża!

        Pozdrawiam was bardzo uprzejmie,
        Ania
        Kraków



      • Gość: www Pojednanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.05, 20:24
        www.kki.pl/cracovia/forum/read.php?f=8&i=2330&t=2330
    Pełna wersja