Gość: jabol130
IP: *.sai-tx-3-246.rasserver.net
23.07.02, 20:19
Kluby ktore cieszyly i ciesza sie sukcesem w NBA to te kluby ktore znajduja
sie w duzych miastach (big market cities), miastach ktore maja najwiekszy
udzial w tv ratings i NBA bedzie w stanie najwiecej na nich zarobic. Z tego
samego powodu najlepsi zawodnicy staraja sie podpisac kontrakt z tymi
druzynami. Dlatego wlasnie O'Neal pozostawil Orlando dla LA a Bryant wymusil
na Charlotte trade za Vlade Divaca. Dla obu oznaczalo to nie tylko wielkie
pieniadze ale takze wsparcie NBA i co sie z tym nieodwolalnie wiaze wieksza
slawa niz gdzie indziej. Moim zdaniem David Stern robi co tylko moze zeby te
wlasnie kluby wygraly mistrzostwo NBA. Pomysl co by sie stalo z legenda
Michaela Jordana gdyby Portland pobilo Chicago w finalach, albo Utah okazala
sie lepsza a przeciez byly to bardzo zaciete playoffs. Podobnie bylo z LA
przeciwko Portland w Playoffach 2000 a potem takze z Indiana. A w zeszlym
roku ta seria z Sakramento, w koncu zupelnie mnie to przekonalo ze Stern
okradl Kings z jakichkolwiek szans na wygranie mistrzostwa (patrz Kings-
"Fakers" mecz nr 6). Od czasu do czasu NBA pozwoli na fair play pomiedzy
druzynami, i zapomni o Big Market miastach, szczegolnie wtedy gdy Stern nie
podjal jeszcze decyzji o tym kto zostanie nowa supergwiazda ligi i wtedy
wlasnie jest warto ogladac mecze playoffow NBA, wtedy wlasnie zwycieza
sprawiedliwosc i takie druzyny jak 89 and 90 Pistons 95 and 96 Rockets or 99
Spurs (albo 2002 Kings) ktore rzeczywiscie sobie na to zasluzyly. Moze
naplyw graczy z zagranicy USA do innych klubow i poparcie zagranicznych
kibicow tych zawodnikow wyrowna troche szanse pomiedzy druzynami NBA i zwroci
oczy Sterna na te kluby rowniez ale w sprawiedliwosc w NBA trudno mi bedzie
uwiezyc, cause it's always all about the mighty dollar.
Let the "Fakers" be dethroned!!!!!!!!!!!