Gość: Jabol130
IP: *.sai-tx-1-52.rasserver.net
24.07.02, 20:06
Jedno ci musze przyznac Lechita, wiesz jak w wkurzyc czlowieka ciekawi mnie
to czy ty tak specjalnie czy naprawde osiagnales granice idiotyzmu. Jesli
cie tak bardzo podnieca gra Bryanta i ONeal to trudno mi pomyslec jak bys sie
zachowal gdybys zrozumial o co w koszykowce naprawde chodzi. Moze udalo by ci
sie docenic wielkosc basketowego talentu nie tylko Jordana ale koszykarzy jak
Kidd, Duncan czy Payton. Paul Pierce jest bardziej wszechstronnym graczem niz
Bryant, Carter ma duzo lepsze moves i jest bardziej widowiskowy, nawet
Iverson zasluguje na wiecej szacunku niz Bryant.
Co do Jordana natomiast, jesli on byl wytworem mediow to czym myslisz jest
ONeal Bryant nawet Phil jackson. Jesli chodzi o gwiazdy jego czasow to
takich bylo wiele (Drexler, Wilkins, Barkley, Olajuwon, Robinson), tyle ze
nie mieli takich samych warunkow by zablyszczec jak Jordan. Wydaje ci sie ze
Bryant jest lepszy bo NBA nadal szuka kogos kto by zastapil Jordana, i byc
moze on jest tym nastepca ale jego osobowosc uniemozliwia darowania go
jakimkolwiek szacunkiem, i dopoki Kobe nie zmieni swojego nastawienia(a to
sie nie stanie) nigdy nie bedzie w stanie osiagnac gwiazdorstwa Jordana. To
prawda jest niezlym graczem ale nie mozna porownac jego gry z pelna gracji i
fizycznej perfekcji gra Jordana. Co do pierscieni, tyle bedzie ich mial ile
mu NBA wydzieli i cos mi sie wydaje ze sie jego przydzial sie wyczerpal. Bo
przeciez bez kibicow to zaden sport nie przetrwa a jak ci zrozumieja ze
wspieraja sportowa mydlana opere i sie z nich posmiewisko robi to policzone
sa dni NBA.
Fight Ignorance.