Gość: mirka IP: *.aster.pl 16.09.05, 16:27 ...będzie jej tym bardziej ciężko chcieli zaoszczędzić na noclegu w austrii i wymienili sie za kierownicą... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
martyna101 ale pech jestem wstrzasnieta 16.09.05, 16:34 ona ma "tylko "wstrzasnienie mozgu a Arek nie zyje:(( to juz musial byc pech Odpowiedz Link Zgłoś
dyskopata Re: To żona kierowała... 16.09.05, 17:15 to naprawdę musi być straszne dla żony Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: papryczka Re: To żona kierowała... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.05, 19:17 skąd wy macie takie wiadomości??? A może przy dużej prędkości złapali gumę i nie zapanowali nad pojazdem?? Czy kierowała czy nie, to współczuję jej i rodzinie, byli małżeństwem od lipca.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania Re: To żona kierowała... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.05, 19:50 sama stracilam meza w wypadku samochodowym, on kierowal nie przezyl ja siedzialam obok i zyje. to bylo dwa lata temu. nie doszlam jeszcze do siebie, kazdego dnia tesknie za nim. wiem, ze zone Arka nie bedzie latwo. bylam na terapii. tesknię jestem sama. rece drzą. gdy dowiedzialam sie o wypadku Arka plakalam w pracy. łzy oczyszczają. boże dlaczego on? zaluje do dnia dzisiajeszego, ze zyje, powinnismy zginac razem. niby carpe diem, a jak to cieszyc sie dniem, jak jablizszy czlowiek w zyciu jest w niebie a ty ciagle na ziemi trzymaj sie Odpowiedz Link Zgłoś