Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    13.11.05, 00:16
    Andrzej Kalisz udostępnił fragmenty tłumaczenia pracy mistrza Yao Chengguang -
    "Zasady treningu tui shou w yiquan"
    www.yiquan.com.pl/artykuly/pltuishouzas.html
    Obserwuj wątek
      • yangsheng Re: Tui shou 28.02.06, 15:07
        Kilka uwag Andrzeja Kalisza w odpowiedzi na pytania z innego forum:

        Tui shou w yiquan jest przede wszystkim metodą treningową, która ma pozwolić na
        pracę w mniej złożonej sytuacji nad niektórymi z elementów istotnych w san
        shou. Szczególnie podkreśla się tu umiejętność wpływania na równowagę
        przeciwnika i niszczenia gardy poprzez kontakt choćby w jednym punkcie. Dąży
        się do szybkości uderzania, więc unika się chwytania, bo ręka która trzyma, nie
        może równocześnie uderzać (na turniejach tui shou dozwolone jest krótkie
        chwycenia w momencie szarpnięcia, bez dłuższego trzymania), stąd u nas podczas
        tui shou kontakt raczej przedramion, a nie dłoni, czy nadgarstków (jak u
        innych) - w ten sposób łatwiejsze jest wykorzystanie ręki do ataku i obrony
        równocześnie.

        Trening tui shou w yiquan nie koncentruje się za bardzo na podcinaniu. Główna
        umiejętność do której się dąży to "yi chu ji fa", czyli umiejętność polegająca
        na tym, że w momencie kontaktu, choćby w jednym punkcie następuje
        gwałtowna "eksplozja" siły, która burzy równowagę przeciwnika lub przynajmniej
        burzy jego gardę i otwiera drogę do ataku.

        W san shou natomiast jeśli dojdzie do sytuacji kontaktu nóg, to kontakt ten
        wykorzystuje się tak samo jak kontakt ramion w tui shou, dotyczy to zresztą i
        reszty ciała. Zasada brzmi: "całe ciało jest pięścią" (nie należy tego
        interpretować zbyt dosłownie :-) ). W tui shou poznajemy pewne zasady, a
        później staramy się rozszerzyć ich zastosowanie, w miarę możliwości przenosząc
        je na inne sfery spontanicznie, dzięki intuicyjnemu rozumieniu. Jeśli pojawiają
        się z tym trudności, wtedy trzeba dane zagadnienie rozpracować. Jeśli coś nie
        sprawia trudności, nie ma takiej potrzeby. Tutaj przytoczę słowa Wang
        Xiangzhai'a, który w jednym z tekstów opisuje dość długo pewne zasady, po czym
        podsumowuje: "jeśli uczeń jest zdolny, nie musi w ogóle się tego uczyć" :-)

        Założenie w yiquan jest mniej więcej takie: uczyć się jak najmniej rzeczy, a
        umieć jak najwięcej :-)

        Stąd program szkolenia jest bardzo szkicowy, bo nauka nie polega na opanowaniu
        coraz większej liczby ćwiczeń i technik, ale na praktycznym zrozumieniu i
        opanowaniu walki. Nauczane ćwiczenia są swego rodzaju przykładami, które
        wykorzystuje się, żeby można zrozumieć właściwe zasady. Uczeń musi zrozumieć
        relację między ćwiczeniami, a prawidłami walki i uświadomić sobie te prawidła.
        Rozumiejąc prawidła następnie testuje ich opanowanie w praktyce. Wtedy zauważa,
        że pewne rzeczy, "techniki", których w zasadzie się nie uczył, wychodzą mu
        spontanicznie. Zauważa wtedy, że chociaż się tego konkretnie nie uczył, to w
        sumie jest to coś czego się uczył, co poznał, zrozumiał i opanował, ale w innym
        kontekście. Istotne jest rozwijanie tej umiejętności przenoszenia czegoś i
        intuicyjnego dostosowania do innych sytuacji. Natomiast jeśli komuś coś nie
        wychodzi, nie jest w stanie czegoś załapać, czy przenieść tego na coś innego,
        wtedy wykorzystuje się dodatkowe ćwiczenia, w mniejszym lub większym zakresie,
        zależnie od faktycznych potrzeb.

        Nauka więc generalnie rozpoczyna się od dość szkicowego programu. Uczeń
        powinien na tym etapie nie tylko opanować ćwiczenia, i pewne minimum
        umiejętności, ale wstępnie zrozumieć na czym polegają te umiejętności (prawidła
        walki) i jaka jest relacja między tymi ćwiczeniami a tym o co faktycznie chodzi
        (rozumienia prawideł walki i praktyczne umiejętności). Kolejny etap to w dużej
        mierze praca nad tym co uczniowi, czy grupie uczniów sprawia trudności.
        Odpowiednio do tego wykorzystuje się ćwiczenia programu podstawowego, jeszcze
        bardziej uświadamiając uczniom ich sens oraz ćwiczenia spoza programu - tutaj
        częściowo są to ćwiczenia uzupełniające, które instruktor poznał w trakcie
        zaawansowanej nauki u swojego nauczyciela, a częściowo ćwiczenia tworzone przez
        niego odpowiednio do potrzeb (w oparciu o zrozumienie o co w tym wszystkim
        chodzi i jak nad pewnymi elementami można popracować). Na tym etapie uczniowie
        więc zaczynają sami coraz lepiej rozumieć jak można modyfikować swój trening i
        tworzyć ćwiczenia odpowiednio do potrzeb i problemów na które napotykają. W ten
        sposób uczeń prowadzony jest stopniowo do coraz większej samodzielności. Nie
        uczymy systemu technik, a raczej uczymy stopniowo umiejętności coraz bardziej
        samodzielnego doskonalenia umiejętności walki.

        Wracając do podcięć. Nie zajmujemy się tym zbytnio w tui shou. Natomiast w san
        shou też nie nastawiamy się na podcinanie, a raczej na niskie kopnięcia. W
        praktyce, ponieważ góra i dół atakują równocześnie, podczas kopnięcia może
        nastąpić szarpnięcie, sprawiające, że to kopnięcie stanie się jednocześnie
        elementem podcinającym - powstaje rodzaj rzutu. Natomiast raczej nie zaczynamy
        akcji z założenia jako podcięcia, gdy dystans między nogami jest jeszcze duży,
        bo od rozpoczęcia akcji do jej zakończenia wiele się może zmienić. Czasem
        natomiast mogą zaistnieć sytuacje, że doszło do kontaktu nóg, i wtedy działamy
        analogicznie jak w przypadku kontaktu ramion (tui shou) - wszystko opiera się
        na świadomości kierunków i sposobu działania siły, i wykorzystaniu dokładnie
        tych samych metod (różne relacje sił), które poznaje się w tui shou. Jeśli jest
        potrzeba (uczeń ma problem z intuicyjnym przeniesieniem tego do innej
        sytuacji), wtedy można wykorzystać
        dodatkowe ćwiczenia, tworzone do rozwiązania określonego problemu. Nie muszą to
        być skodyfikowane metody. Niektórzy muszą nad czymś dłużej popracować, a innym
        wystarczy kilka minut skupić się na zagadnieniu, gdy np. w trakcie sparingu
        odkryją pewien problem, by problem rozwiązać, i wykorzystywać coś jakby to było
        proste i oczywiste.

        Z tym, że by to wszystko mogło być możliwe, przede wszystkim trzeba się
        przestawić na zupełnie inną od potocznej perspektywę widzenia sztuki walki. Nie
        mechaniczne opanowywanie kolejnych ćwiczeń, technik i form, a bardziej
        podejście od strony doskonalenia percepcji ciała, ruchu, "siły" (faktycznie:
        siły, energii, pędu), przestrzeni, rozumienia i instuicyjnego opanowania zasad,
        które dają się w tym układzie zastosować.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka