Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    NBA. Jordan gra!

    IP: *.icpnet.pl 22.10.02, 14:35
    HIS AIRNESS IS BACK! :) Chylę czoła..
    Obserwuj wątek
      • Gość: bob Szprycer w akcji IP: *.ipub.pl 22.10.02, 14:56
        W nba szprycowanie się jest dozwolone. nic dziwnego że faceci
        koło czterdziestki grają jak dwudziestolatki. JORDAN PO CO CI
        TO. Szkoda zdrowia i sławy.
        • Gość: Widz Re: Szprycer w akcji IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 22.10.02, 15:36
          Gość portalu: bob napisał(a):

          > W nba szprycowanie się jest dozwolone. nic dziwnego że faceci
          > koło czterdziestki grają jak dwudziestolatki. JORDAN PO CO CI
          > TO. Szkoda zdrowia i sławy.

          Jak widac, tlumaczenie Ci dlaczego postanowil wrocic i tak do
          Ciebie nie trafi, szkoda wiec czasu. Ale moze Ty powinienes sie
          naszprycowac i zastapic Jordana? Pomysl o tym.
      • Gość: manix Re: NBA. Jordan gra! IP: *.wygoda.sdi.tpnet.pl 22.10.02, 14:59
        a ja nie chyle czola prze jordanem tylko zastanawiam sie co nim
        powoduje ze sie rozmienia na drobne. po jaka cholere on
        wracal??? chyba tylko dla pieniedzy! odszedl jako najwiekszy
        koszykarz swiata a teraz co jakis czas jakies mlode malo warte
        byczki beda mu udzielali lekcji koszykowki... mam nadzieje ze
        sampras juz nie popelni tego bledu i skonczy kariere na szczycie
        a nie jak przecietny koszykarz w baardzo przecietnej druzynie
        NBA!
        • Gość: mwg Re: NBA. Jordan gra! IP: *.chello.pl / *.chello.pl 22.10.02, 15:58
          Gość portalu: manix napisał(a):

          > a ja nie chyle czola prze jordanem tylko zastanawiam sie co nim
          > powoduje ze sie rozmienia na drobne. po jaka cholere on
          > wracal??? chyba tylko dla pieniedzy! odszedl jako najwiekszy
          > koszykarz swiata a teraz co jakis czas jakies mlode malo warte
          > byczki beda mu udzielali lekcji koszykowki... mam nadzieje ze
          > sampras juz nie popelni tego bledu i skonczy kariere na szczycie
          > a nie jak przecietny koszykarz w baardzo przecietnej druzynie
          > NBA!

          Rozumiem, że wg Ciebie słabo gra po powrocie. No to kilka statystyk z SZ
          2001/2002:

          16 listopada, przeciwko Utah
          44 pkt, FG 17/33, 7zb, 3as

          29 grudnia, przec. Charlotte
          51 pkt, FG 21/38, 7 zb, 4as

          31 grudnia, przec. New Jersey
          45 pkt, FG 16/32, 10zb, 7as

          12 stycznia, przec. Minnesocie
          35 pkt, FG 14/30, 6zb, 4as

          24 stycznia, przec. Cleveland
          40 pkt, FG 18/29, 8zb, 2as

          26 stycznia, przec. Phoenix
          41 pkt, FG 17/30, 4zb, 7as

          23 lutego, przec. Miami
          37 pkt, FG 13/25, 5zb, 7as

          Należy dodać do tego kontuzję kolana i 40 lat na karku.
          Jeżeli to jest słaba gra, to ja gratuluję koledze pojęcia o koszykówce.
          • Gość: Wilt Re: NBA. Jordan gra! IP: *.gov.pl 22.10.02, 16:34
            Tylko, nie wiedzieć czemu, zapomniałeś w swoim obiektywnym wyborze (jasne; tak
            wyglądały PRZECIĘTNE mecze Jordana) uwzględnić takich statystyk, jak choćby 8
            pkt. przeciwko Pacers, 2 pkt. przeciw Lakers, najniższej w karierze średniej
            sezonu czy celności z gry itd. itp. :-) Tak tylko nadmieniam, bo z zagorzałymi
            fanami MJ, niezdolnymi choćby dostrzec, że te wszystkie komiczne powroty i
            wahania Jordana długofalowo przynoszą jakoby ratowanym przez niego Wizards
            więcej szkód niż pożytku, w zasadzie nie ma co dyskutować. Nie przestanie mnie
            jednak zadziwiać chęć, żeby za wszelką cenę zobaczyć znów w akcji swojego
            idola - nawet wtedy, gdy rozmienia się już na drobne.
            • Gość: Kostuch Re: NBA. Jordan gra! IP: 217.96.21.* 24.10.02, 16:02
              No przecie "mwg" napisał o kontuzji i 40 na karku, matole, nie umiesz czytać to
              poszukaj forum "szkoła".
              Pała zakuta. Ehhh.
        • Gość: Cygan Re: NBA. Jordan gra! IP: *.ipartners.pl / *.netten.pl 22.10.02, 17:23
          mam tylko jedno pytanie do Ciebie,mój szlachetny znawco tematu-
          KIM JESTEŚ BY OCENIAĆ TEGO CZŁOWIEKA?!
          a tak na marginesie to kim ty k.....wa jesteś pajacu
          jeden???????
          • Gość: Wilt Re: NBA. Jordan gra! IP: *.gov.pl 23.10.02, 08:52

            Cieszę się z zadania tak inteligentnych i kulturalnie sformułowanych pytań.
            Kim jestem... tę głęboką kwestię można by rozważać z wielu różnych aspektów,
            używając wielu skomplikowanych słów, którymi nie chciałbym Cię zanudzać. Tym
            bardziej, że w Twoim przypadku takie dywagacje nie są bynajmniej potrzebne;
            gołym okiem widać, przyjacielu, że jesteś prostym i zupełnym zerem, które nie
            sili się nawet na udawanie, że posiada jakiekolwiek argumenty.
            Bez pozdrowień i bez poważania
            • Gość: Kostuch Re: NBA. Jordan gra! IP: 217.96.21.* 24.10.02, 16:05
              Staaary, ilu średnio-inteligentnych słow i zwrotów byś nie użył i tak da się
              wyczuć że jesteś raczej jełop. Słomy w buty nie wepchniesz swoją marniutką
              elokwencją.
              Błeeehehehhee
              Baran.
              • Gość: Wilt Re: NBA. Jordan gra! IP: *.gov.pl 24.10.02, 16:19
                Gość portalu: Kostuch napisał(a):

                >> Błeeehehehhee
                > Baran.

                Skoro i tak zabeczałeś na koniec, nie było potrzeby się podpisywać ;-). Ale
                gratuluję poziomu, typowego niestety zresztą dla produkujących się tu fanatyków
                Jordana.
                • Gość: Kostuch Re: NBA. Jordan gra! IP: 217.96.21.* 25.10.02, 08:38
                  Riposta - kibel. Sprowokowałeś mnie do... ziewnięcia. "Ultra posse nemo
                  obligatur" - chłopczyku.
                  • Gość: Wilt Re: NBA. Jordan gra! IP: *.waw.cdp.pl / *.gov.pl 25.10.02, 15:21
                    Jak to Cię nie sprowokowałem, Drogi Bluzgający Współforumowiczu (niestety
                    innych Twoich dokonań poza bluzgami na tym forum KOSZYKARSKIM raczej nie
                    widzę) ;-)? Przecież do swojego zwykłego repertuaru przedszkolnych zaczepek
                    dorzuciłeś nawet wynik owocnych poszukiwań po słownikach... . Wysil się jeszcze
                    bardziej, to może uśmieję się z Twoich postów jeszcze szczerzej. :-)
                    • Gość: Kostuch Re: NBA. Jordan gra! IP: 217.96.21.* 25.10.02, 15:40
                      Ziewam dalej, ale moje gratulacje, nie spodziewałem się że znasz
                      wyraz "słownik", miernoto (że użyje mojego repertuaru przedszkolnych zaczepek).
                      Buuuhaaaahahaha

                      P.S. 7 godzin intelektualnego wysiłku, potu i łez, a takie wypociny ci wyszły.
                      Wstyd. Zostaw komputer swojego szefa i do łopaty, szybciutko.
                      • Gość: Wilt Re: NBA. Jordan gra! IP: *.waw.cdp.pl / *.gov.pl 25.10.02, 15:53
                        Gość portalu: Kostuch napisał(a):

                        > Ziewam dalej, ale moje gratulacje, nie spodziewałem się że znasz
                        > wyraz "słownik", miernoto (że użyje mojego repertuaru przedszkolnych
                        zaczepek).

                        Nie ma to jak szczerość - a tę ostatnią obelgę poznałeś w starszakach, czy już
                        w średniakach? ;-)...

                        > Buuuhaaaahahaha
                        >

                        ...i mocny chwyt polemiczny na pożegnanie, równie wyrafinowany co
                        merytoryczny ;-).

                        > P.S. 7 godzin intelektualnego wysiłku, potu i łez, a takie wypociny ci
                        wyszły.
                        > Wstyd. Zostaw komputer swojego szefa i do łopaty, szybciutko.

                        Rozbrajasz mnie po prostu, Kolego przyszywany. Z takimi fanami jak Ty,
                        łączącymi siłę argumentacji ze szlachetną prostotą rozumowania, Jordanowi nie
                        potrzeba wrogów na tym forum - wystarczą mu przyjaciele. :-)
      • Gość: k Re: NBA. Jordan gra! IP: *.acn.pl / 10.134.130.* 22.10.02, 18:10
        Dla mnie grając teraz Jordan może tylko zepsuć swój wizerunek
        koszykarza nie do zatrzymania
      • Gość: manix Re: NBA. Jordan gra! IP: *.wygoda.sdi.tpnet.pl 23.10.02, 07:54
        Jak ktos dobrze zauwazyl z fanatykami nie ma o czym dyskutowac,
        i tak zawsze wiedza lepiej. przypomnienie kilku dobrych wynikow
        jordana w tamtym sezonie swiadczy tylko ze mimo wieku czasem
        trafia na slabiej dysponowanego przeciwnika badz na swoj dobry
        dzien (wszak czasami wesole jest zycie staruszka!) i wychodzi mu
        dobry dzien. jednak dawniej sensacja byla wwypadku gdy jordan
        rzucil w meczu "tylko" 17 punktow, a teraz nie zdziwie sie jak w
        ktoryms z meczy jego wynik bedzie 0 punktow (w poprzednim
        sezonie wszak udalo mi sie rzucic dwa punkty). tak sie sklada
        przy okazji ze NBA ogladalem jeszcz jak w finale zachodu gral
        phoenix z portland, wiec troche tych meczy widzialem i nadal
        mowie trzeba wiedziec kiedy trzeba odejsc w chwale!!inna sprawa
        to powrot jego chyba piec lat temu. po pierwsze wtedy byl pare
        kilo mlodszy a po drugie trafil do poukladanego zespolu a nie do
        ogonow ligi.
        • Gość: aja74 Re: NBA. Jordan gra! IP: *.man.zgora.pl / *.trax.com.pl 23.10.02, 09:25
          A ja powiem tak: jak ktos z przyjemnoscia ogladal gre M. J. to
          teraz bedzie to robil z rowna przyjemnoscia. I nie ma znaczenie
          czy rzuci 2 pkt czy 42 bo dla mnie MJ bedzie zawsze MJ i jak dla
          mnie to dobrze ze zrobil come back :)
          MJ to poczatki ogladania przeze mnie NBA .. wtedy jakos
          puszczali w TV2 mecze w soboty i nie wazne bylo mi ze obraz
          sniezyl :))

          Ale co tam wszak wszyscy wiedza ze MJ jest super i juz :)

          Pozdrawiam
          AJA
          • Gość: knicks fan ale pierniczycie z tym rozmienianiem na drobne IP: *.pace.edu 23.10.02, 16:00
            Pomyslcie teraz o jednej rzeczy ktora kochacie robic i ktora oprocz rodziny
            jest dla was najlepsza, najwazniejsza, przynosci najwiecej satysfakcji.
            A teraz pomyslcie, ze jej nie ma.
            Fajne uczucie?
            Ale piszecie bzdury, czy wy nigdy nie robiliscie czegos co przynosilo wam
            satysfakcje i nie chcieliscie przestac??? Zycie jest tylko jedno, a Mike chce
            sie dalej ciszyc ze moze grac w nba poki ...jeszcze moze... i kogo obchodzi, ze
            wg kogos sie niby "rozmienia na drobne"
            Zawsze bylem fanem Knicks, wiec raczej za Bullsami nie przepadalem, a tym
            bardziej mogloby sie wydawac, ze nie powinienem przepadac za Jordanem, skoro
            tyle razy zamknal Knicksom doge do finalow, ale tego faceta to juz wiecej niz
            szanuje. Ciesze sie ze bede w staine ogladac go po raz kolejny, choc juz w nie
            najlepszej formie, ale ciagle z ta wyrwa, i pragnieniem sukcesu
            pzdr

            A tak jeszcze dodam do "znawcy" wilta,
            bez Shaqa LAL sa 2-4 i wczoraj przegrali z Cavaliers, ktore oddalo Millera do
            Clippers
            Kiedy ten "najlepszy" gracz ma zamiar "step up"? A moze po prostu bez Shaqa
            jest tylko troszeczke wyzej niz przecietnosc?
            • Gość: Wilt Re: ale pierniczycie z tym rozmienianiem na drobn IP: *.gov.pl 24.10.02, 15:32
              Jeśli ciebie nie obchodzi, ze np. wg mnie Jordan rozmienia się na drobne, to po
              co o tym piszesz? Chyba żeby zaprezentować swoją zabójczą logikę, zgodnie z
              którą jeśli lubię robić jakąś rzecz w życiu, to nie mam prawa krytykować
              innych, którzy lubią coś robić – niezależnie od tego np. jak to robią. Z taką
              filozofią nie można o nikim powiedzieć, że nie powinien grać w NBA; pewnie i
              Ewing za wcześnie odszedł? Mógł w końcu się jeszcze trochę powygłupiać…

              Twoje rozumowanie przy tym opiera się na innym zasadniczym nieporozumieniu;
              osobiście cieszę się z powrotu Jordana i jego wszystkich doznawanych przy tej
              okazji porażek. Nie rozumiem tylko, jak jego fani mogą się w pełni z tego
              cieszyć.

              Co do Lakers (temat rzeczywiście silnie związany z tym wątkiem), tak już jest
              ten zespół skonstruowany (co teraz – w dobie luxury tax – jest powszechne), że
              osłabia go bardzo poważnie nieobecność którejkolwiek z obu ich supergwiazd.
              Staczają się wtedy – strach powiedzieć – prawie do poziomu Knicks :-). Jeśli
              masz jakieś wątpliwości co do klasy akurat Kobego, wypowiedz się choćby na
              wątku obok, gdzie GM wszystkich klubów (pewnie dla ciebie też „znawcy”)
              jednogłośnie uznali, że to 1 z 5 najlepszych graczy ligi i prawie jednogłośnie
              (92,3%), że to najlepszy SG, nie licząc pomniejszych wyróżnień. Na twoim
              miejscu jednak w ogóle nie przywiązywałbym zbytniej wagi do meczów
              przedsezonowych, bo też nikt normalny tego nie robi; zespoły koncentrują się na
              docieraniu, testowaniu nowych rozwiązań, a ich gwiazdy grają przez ograniczony
              czas, żeby nie złapać kontuzji. Mówiąc „nikt normalny”, nie miałem oczywiście
              na myśli kierownictwa Knicks ;-) - jak tam kolano McDyessa, lepiej od psychiki
              Sprewella czy jeszcze gorzej? Bo, skoro już skaczemy z tematu na temat, może
              cię rzeczywiście wkurzać, że kibicujesz klubowi o najgorszych perspektywach w
              całej lidze, bo nie tylko z czarną teraźniejszością, ale i, w przeciwieństwie
              do np. Grizzlies, najbliższą przyszłością (payroll zabagniony do 2007!). Cóż,
              nawet największe pieniądze i najpotężniejsze lokalne media nie pomogą, gdy
              zespołem kieruje jeden z paru najgorszych trenerów w NBA i absolutnie już
              najgorszy GM, a czołowemu zawodnikowi regularnie odbija… Nie jest jednak chyba
              fortunnym pomysłem, żebyś za to wszystko próbował odgrywać się akurat na Lakers
              i ich fanach; po prostu za duża przepaść między naszymi i waszymi graczami,
              perspektywami i wynikami, co może prowadzić tylko do pogłębiania się
              frustracji. Zacznij lepiej od mniej ambitnego celu, np. Cavs ;-).
              • Gość: mwg Re: ale pierniczycie z tym rozmienianiem na drobn IP: *.chello.pl / *.chello.pl 25.10.02, 00:46
                Gość portalu: Wilt napisał(a):

                > Jeśli ciebie nie obchodzi, ze np. wg mnie Jordan rozmienia się na drobne, to
                po
                >
                > co o tym piszesz? Chyba żeby zaprezentować swoją zabójczą logikę, zgodnie z
                > którą jeśli lubię robić jakąś rzecz w życiu, to nie mam prawa krytykować
                > innych, którzy lubią coś robić – niezależnie od tego np. jak to robią. Z
                > taką
                > filozofią nie można o nikim powiedzieć, że nie powinien grać w NBA; pewnie i
                > Ewing za wcześnie odszedł? Mógł w końcu się jeszcze trochę powygłupiać…
                >
                > Twoje rozumowanie przy tym opiera się na innym zasadniczym nieporozumieniu;
                > osobiście cieszę się z powrotu Jordana i jego wszystkich doznawanych przy tej
                > okazji porażek. Nie rozumiem tylko, jak jego fani mogą się w pełni z tego
                > cieszyć.

                Rozumiem z nicku że jesteś zwolennikiem Wilta Chamberlaina.
                Może to Ci przeszkadza, że Jordan w tym sezonie "łyknie" Chamberlaina jeśli
                chodzi o ilość zdobytych punktów i ilość rozegranych meczów w całej karierze? :)
                No bo musiałby chyba grać bez jednej nogi, żeby tego nie zrobić.
                • Gość: Wilt Re: ale pierniczycie z tym rozmienianiem na drobn IP: *.waw.cdp.pl / *.gov.pl 25.10.02, 15:19
                  Pudło, Sherlocku. Musisz jeszcze trochę podciągnąć się w dedukcji (ale dobry
                  początek już zrobiłeś; wykombinowałeś, że jestem fanem Wilta ;-)). Jak wiele ma
                  wspólnego liczba zdobytych punktów z dyskusją, kto jest best ever, skoro i tak
                  zarówno Chamberlaina, jak i Jordana wyprzedzają pod tym względem Kareem i
                  Mailman? Kwestię, ilu zawodników wyprzedza tę pierwszą parę pod względem liczby
                  rozegranych meczów (tym argumentem już mnie zupełnie rozwaliłeś; naprawdę
                  sądzisz, że to ma jakiekolwiek znaczenie?) zostawiam już Tobie do samodzielnego
                  ustalenia. O tym, dlaczego cieszę się z powodu powrotu Jordana, bo uważam, że
                  jest w sumie dla niego szkodliwy, choćby i przekroczył liczbę punktów Wilta,
                  już pisałem. Skoro i Ty, z jakichś nie do końca zrozumiałych powodów, cieszysz
                  się tym powrotem, cieszmy się po prostu razem. ;-)
      • Gość: HyLo Re: NBA. Jordan gra! IP: *.phils.uj.edu.pl 25.10.02, 14:24
        Ja nie rozumiem tego argumentu, że "Mike'a dobrze oglądać tylko dlatego, że
        jest Mike'iem". Zresztą, to samo dotyczy każdego innego gracza.

        Ja chce ogladać dobre mecze i dobre akcje. Jeśli MJ jest mi to w stanie dać, to
        super. Ale niestety zazwyczaj nie jest. Mecze 40-punktowe przeplata takimi
        żałosnymi, jak te z Pacers czy Lakers. A lata i kontuzje sprawiają, ze będzie
        jescze gorzej. Na to przykro patrzeć, tym bardziej, jak sie jest jego fanem.
        Chyba - bo ja nie jestem :-)

        Jednym z elementów jego legendy było to, ze odszedł po oddaniu rzutu, którym
        zdobył mistrzostwo NBA. To robiło wrażenie. A teraz to stracił.

        Poza tym do jego fanów - nauczcie się odróżniać MJ-a z lat 90-96 od MJ-a wersja
        2002. Kobe'mu czy T-Macowi daleko jeszcze do tych osiągnięć z całej kariery,
        ale w chwili obecnej załatwiliby Jordana na cacy i nawet sie przy tym nie
        spocili. Zresztą, nawet dla Stackhouse'a MJ bedzie pewnie zmiennikiem!
        • Gość: Wilt Re: NBA. Jordan gra! IP: *.waw.cdp.pl / *.gov.pl 25.10.02, 15:18

          W pełni się z Tobą zgadzam, HyLo. Nawet abstrahując od moich (czy Twoich)
          uczuć do MJ, po prostu trudno pojąć, czemu miałoby się chcieć oglądać swojego
          ulubionego gracza u schyłku możliwości, bezlitośnie gnębionego przez młodych
          gwiazdorów. Osobiście byłem przeciwny powrotowi Magica i gdybym był fanem
          Jordana, przeciwny byłbym również jego powrotowi - ale że nie jestem... ;-)
          • Gość: manix Re: NBA. Jordan gra! IP: *.wygoda.sdi.tpnet.pl 25.10.02, 15:51
            Wilt i HyLo, chyba tylko wy widzicie to co sie dzieje trzezwym wzrokiem.
            ja nie powiem ze lubilem MJ, ale zawsze szanowalem go jako najlepszego
            koszykarza swiata.
            bo on BYL najlepszym graczem, powtarzam BYL.
            fani MJ, nie oszukujcie sie! lepiej on grac juz nie bedzie!
            najwyzej gorzej. a na to jest przykro patrzec, kiedy Legenda jest wbijana w
            parkiet przez jakies dwudziestoletnie obszczymurki.
            trzeba wiedziec kiedy odejsc! i najwyzej grac w Orłach Jacksona jesli
            koszykowka sprawia przyjemosc.
            moze jeszcze uda mu sie trafic na swoj dobry dzien (albo raczej na zly dzien
            obroncy druzyny przeciwnej), moze jeszcze rzuci ponad 50 punktow, daj Boze,
            bede sie z tego cieszyl, ale ogolnie JEST TO ROZMIENIANIE SLAWY NA DROBNE W
            DENNYM ZESPOLE W DODATKU!
            pozdrawiam wszystkich trzezwo i mniej trzezwo myslacych
            a na koniec, i tak NBA schodzi na psy, i powrot MJ nie poprawi jej poziomu!
            • Gość: MM Re: NBA. Jordan gra! IP: *.ny5030.east.verizon.net 25.10.02, 21:53
              > pozdrawiam wszystkich trzezwo i mniej trzezwo myslacych

              widze ze zaliczasz sie do tych drugich
        • Gość: mwg Re: NBA. Jordan gra! IP: *.chello.pl / *.chello.pl 25.10.02, 21:48
          Gość portalu: HyLo napisał(a):

          > 2002. Kobe'mu czy T-Macowi daleko jeszcze do tych osiągnięć z całej kariery,
          > ale w chwili obecnej załatwiliby Jordana na cacy i nawet sie przy tym nie
          > spocili. Zresztą, nawet dla Stackhouse'a MJ bedzie pewnie zmiennikiem!

          No to porównajmy statystyki MJ'a i Kobe'go z sezonu 2001/2002

          MJ
          ----------
          FG 0,416
          3 0,189
          FT 0,790
          zb 5,70
          as 5,20
          prz 1,42
          blk 0,43
          str 2,70
          fau 2,00

          PKT 22,9

          Kobe
          ----------
          FG 0,469
          3 0,250
          FT 0,829
          zb 5,50
          as 5,50
          prz 1,48
          blk 0,44
          str 2,54
          fau 2,70

          PKT 19,8

          A teraz, czas przebywania na boisku Jordana to 34,9 min, Kobe'go 38,3.
          Więc żeby było sprawiedliwie przeliczmy jakie Jordan miałby statystyki, gdyby
          grał 38,3 min.

          zb 6,25
          as 5,70
          prz 1,56
          blk 0,47
          str 2,96
          fau 2,19

          PKT 25,1

          Wynika z tego, że Jordan jest gorszy jeśli chodzi o procentową celność
          rzutów i ilość strat, poza tym jest lepszy we wszystkich pozostałych
          statystykach. A ile lat ma Kobe?
          • Gość: HyLo Re: NBA. Jordan gra! IP: *.phils.uj.edu.pl 26.10.02, 19:40
            No to mwg, porównajmy naszych faworytów

            > ----------
            > FG 0,416
            > 3 0,189
            > FT 0,790
            > zb 5,70
            > as 5,20
            > prz 1,42
            > blk 0,43
            > str 2,70
            > fau 2,00
            >
            > PKT 22,9
            >
            > Kobe
            > ----------
            > FG 0,469
            > 3 0,250
            > FT 0,829
            > zb 5,50
            > as 5,50
            > prz 1,48
            > blk 0,44
            > str 2,54
            > fau 2,70
            >
            > PKT 19,8

            BŁĄD, średnia KB wynosiła 25,9!

            >
            > A teraz, czas przebywania na boisku Jordana to 34,9 min, Kobe'go 38,3.
            > Więc żeby było sprawiedliwie przeliczmy jakie Jordan miałby statystyki, gdyby
            > grał 38,3 min.

            Żeby było sprawiedliwie?? Tuś mnie rozbawił. Znajdź jakiegoś zawodnika, który
            gra 3 minuty w meczu i ma średnie, powiedzmy, 3 punkty, 1,5 zbiórki i 0,8
            asysty. Myslę, ze ktos taki jest. Teraz przemnóż to przez 12 (żeby było mniej-
            więcej tyle co MJ i KB). I co dostajesz? Jednogłośnego MVP - 36 punktów, 18
            zbiórek, 10 asyst.

            Podstawowe statystyki dzielą się na 2 rodzaje: "zwykłe" i "per 48 minutes". Nie
            da się ich tak automatycznie przeliczać. Skąd wiesz, ze gdyby MJ grał te 4
            minuty wiecej to automatycznie tak wzrosłyby mu statystyki. A może ze zmęczenia
            pudłowałby dodatkowe 2-3 rzuty? Moze przestałby nadążać w obronie? No,
            udowodnij, ze dałby sobie radę. A jeśli tak, to dlaczego trener nie pozwalał mu
            grac dłużej?

            Ale przyjmijmy, ze można tak zrobić. Wtedy i tak okazuje sie, ze KB jest
            lepszy. Statystyki w większości bedą porównywalne. 0,8 punktu na korzyść
            Kobe'go czy 0,2 asysty na korzyść Mike'a to żadna różnica. Zostaje więc tylko
            zdecydowana przewaga Bryanta w skuteczności rzutów.

            A teraz jeszcze to: 1. piatka NBA, 2. piatka obrońców NBA, MVP meczu gwiazd. A
            gdzie Jordan w zeszłym roku?

            I jeszcze to: Kobe osiągnął to będąc drugą, powtarzam DRUGĄ, opcją w swoim
            zespole. MJ był praktycznie jedyną strzelbą w lichej drużynie. No i nie grali
            na co dzień przeciwko drużynom tego samego kalibru. Chyba, ze będziesz chciał
            udowadniać, że zachód nie jest lepszy od wschodu.

            I jeszcze opinie i przewidywania GMs z sondażu na nba.com.

            Michael Jordan jest największym koszykarzem w historii tego sportu. Dziś też
            zdecydowanie wystaje ponad średnią. Ale zaliczanie go do ścisłej czołówki ligi
            to jakas pomyłka. Zresztą zauważcie, że robia to tylko jego niereformowalni
            wielbiciele. Więc wyluzujcie chłopaki, wstańcie z kolan i dostrzeżcie wreszcie,
            że MJ to nie Lenin i nie jest wiecznie żywy.
            • Gość: mwg Re: NBA. Jordan gra! IP: *.chello.pl / *.chello.pl 28.10.02, 23:41
              Gość portalu: HyLo napisał(a):

              > No to mwg, porównajmy naszych faworytów
              >
              > > ----------
              > > FG 0,416
              > > 3 0,189
              > > FT 0,790
              > > zb 5,70
              > > as 5,20
              > > prz 1,42
              > > blk 0,43
              > > str 2,70
              > > fau 2,00
              > >
              > > PKT 22,9
              > >
              > > Kobe
              > > ----------
              > > FG 0,469
              > > 3 0,250
              > > FT 0,829
              > > zb 5,50
              > > as 5,50
              > > prz 1,48
              > > blk 0,44
              > > str 2,54
              > > fau 2,70
              > >
              > > PKT 19,8
              >
              > BŁĄD, średnia KB wynosiła 25,9!

              Przyznaję się, pomyliłem jedną (choć niezwykle ważną) statystykę.
              Ale bądźmy już dokładni - średnia Kobe to 25,2 pkt (zródło: nba.com)
              I tak po przeliczeniu Jordan jest lepszy w większości statystyk.

              > > A teraz, czas przebywania na boisku Jordana to 34,9 min, Kobe'go 38,3.
              > > Więc żeby było sprawiedliwie przeliczmy jakie Jordan miałby statystyki, gd
              > yby
              > > grał 38,3 min.
              >
              > Żeby było sprawiedliwie?? Tuś mnie rozbawił. Znajdź jakiegoś zawodnika, który
              > gra 3 minuty w meczu i ma średnie, powiedzmy, 3 punkty, 1,5 zbiórki i 0,8
              > asysty. Myslę, ze ktos taki jest. Teraz przemnóż to przez 12 (żeby było mniej-
              > więcej tyle co MJ i KB). I co dostajesz? Jednogłośnego MVP - 36 punktów, 18
              > zbiórek, 10 asyst.
              >
              > Podstawowe statystyki dzielą się na 2 rodzaje: "zwykłe" i "per 48 minutes".
              Nie
              >
              > da się ich tak automatycznie przeliczać.

              Dlaczego nie można przeliczać? A gdyby Jordan grał przez 15 minut, to jak
              miałbym ich porównać? Tylko nie mów mi, że Jordan jest mniej wartościowy,
              bo grał 3,4 min krócej.

              Skąd wiesz, ze gdyby MJ grał te 4
              > minuty wiecej to automatycznie tak wzrosłyby mu statystyki. A może ze
              zmęczenia
              >
              > pudłowałby dodatkowe 2-3 rzuty? Moze przestałby nadążać w obronie? No,
              > udowodnij, ze dałby sobie radę. A jeśli tak, to dlaczego trener nie pozwalał
              mu
              >
              > grac dłużej?

              Niekoniecznie pudłowałby, po odpoczynku na ławce mógłby zagrać lepiej niż
              przed zejściem z boiska. Dlaczego trener nie pozwalał mu grać dłużej?
              Nie wiem, być może uznał w pewnym momencie niektóre mecze za wygrane bądź
              przegrane i nie chciał nadmiernie eksploatować Mike'a. Stąd spadek czasu gry.

              > Ale przyjmijmy, ze można tak zrobić. Wtedy i tak okazuje sie, ze KB jest
              > lepszy. Statystyki w większości bedą porównywalne. 0,8 punktu na korzyść
              > Kobe'go czy 0,2 asysty na korzyść Mike'a to żadna różnica. Zostaje więc tylko
              > zdecydowana przewaga Bryanta w skuteczności rzutów.

              Nie, Jordan jest lepszy w większości statystyk.

              > A teraz jeszcze to: 1. piatka NBA, 2. piatka obrońców NBA, MVP meczu gwiazd.
              A
              > gdzie Jordan w zeszłym roku?
              >
              > I jeszcze to: Kobe osiągnął to będąc drugą, powtarzam DRUGĄ, opcją w swoim
              > zespole. MJ był praktycznie jedyną strzelbą w lichej drużynie. No i nie grali
              > na co dzień przeciwko drużynom tego samego kalibru. Chyba, ze będziesz chciał
              > udowadniać, że zachód nie jest lepszy od wschodu.

              Weź pod uwagę, że gdyby Bryant nie miał do dyspozycji graczy typu Shaq,
              to nawet połowy tych statystyk by nie miał, które uzyskał. Gdy Kobe będzie
              miał 38 lat, to o ile będzie grał w NBA, będzie rzucał na mecz jakieś
              10 pkt. W Chicago pierwsze skrzypce grał ZAWSZE Jordan, w LAL gra je Shaq.
              Gdyby Kobe był lepszy, byłby liderem.

              > I jeszcze opinie i przewidywania GMs z sondażu na nba.com.
              >
              > Michael Jordan jest największym koszykarzem w historii tego sportu. Dziś też
              > zdecydowanie wystaje ponad średnią.

              Tak samo uważam.

              > Ale zaliczanie go do ścisłej czołówki ligi
              > to jakas pomyłka.

              Co za problem, można zrobić statystyczny ranking najlepszych graczy poprzez
              zsumowanie statystyk i wtedy okaże się, gdzie jest Jordan. Oczywiście nie
              biorąc pod uwagę dokonań całego zespołu, bo to co osiąga zespół nie zależy
              tylko od jednego zawodnika (np. Jordana) - i dlatego jest trudno to wymiernie
              ocenić.

              > Zresztą zauważcie, że robia to tylko jego niereformowalni
              > wielbiciele. Więc wyluzujcie chłopaki, wstańcie z kolan i dostrzeżcie
              wreszcie,
              >
              > że MJ to nie Lenin i nie jest wiecznie żywy.

              Poczekajmy na pierwsze statystyki SZ 2002/2003 i wtedy ocenimy na co Jordana
              stać. Jeżeli będzie grał słabo lub b.słabo, nie będę temu zaprzeczał.
              • Gość: Wilt Do mwg - czy tym razem znajdzie odpowiedź? ;-) IP: *.waw.cdp.pl / *.gov.pl 30.10.02, 09:47
                Niestety, mwg, nie można powiedzieć, żebyś odpowiedział zadowalająco na
                argumenty HyLo (na moje nie odpowiedziałeś w ogóle ;-)). Nie chcę Cię w tej
                sytuacji dobijać.. ale to zrobię :-) :

                - Unikasz odpowiedzi na argument HyLo; że jeśliby za podstawowe przyjąć
                statystyki na 48 min., to na czele NBA, przed zarówno Kobem, jak i Jordanem,
                należałoby stawiać takiego Williamsona; zgodnie z Twoją logiką nie można tego
                uniknąć. Zastanów się więc, czemu liga za podstawowe przyjmuje jednak „zwykłe”
                statystyki, a tych na 48 min. używa się pomocniczo, przede wszystkim dla oceny –
                z natury trudno porównywalnych ze starterami – rezerwowych. Oprócz powodów
                przytoczonych wcześniej przez HyLo i przeze mnie, podpowiem jeszcze dwa: po
                pierwsze, w silniejszych, bardziej wyrównanych drużynach starterzy z reguły
                grają mniej minut – a więc takie ujęcie sprawy krzywdziłoby ich już za bardzo;
                tym bardziej, że, po drugie, czas gry jest – co zrozumiałe – w lidze dodatkową,
                POZYTYWNĄ statystyką. Tymczasem podług Ciebie byłby on w rezultacie statystyką
                NEGATYWNĄ; Kobe w rezultacie tego, że grał dłużej i przez to był przez dłuższy
                czas przydatny swemu zespołowi, miałby być oceniany niżej od Jordana! Widzisz
                więc, do jakich niezgodnych z logiką rezultatów dochodzisz.

                - Nigdy nie przestanie mnie też zadziwiać sprzeczne zarówno z elementarną
                logiką, jak i doświadczeniem, argumentowanie przez niektórych, że Kobe grając
                obok Shaqa, jako DRUGA opcja, zdobywa przez to więcej np. punktów niż
                zdobywałby jako opcja PIERWSZA. Nikt z tych ludzi nie potrafi odpowiedzieć na
                proste pytanie; u których to graczy w historii można było zaobserwować, że jako
                druga opcja mieli lepsze statystyki (i to może jeszcze „o połowę”, jak piszesz)
                niż pierwsza?! Które drugie opcje zostawały królami strzelców?! Ja takich
                przypadków nie zam – i nie sądzę, żebyś Ty znał.

                - Przy okazji; gdybyś nie zauważył, Jordan nigdy nie grał obok zawodnika choć w
                części tak wybitnego jak Shaq. Gdyby jednak przychodził do Bulls, w którym
                grałby taki zawodnik, będący już uznaną supergwiazdą, w sytuacji analogicznej
                jak Kobe do Lakers, jak sądzisz – który z nich byłby pierwszą opcją? Dla mnie
                jest jasne, że ten „Shaq”. I co wtedy stałoby się ze statystykami Jordana? A
                nie, zapomniałem; zgodnie z Twoją logiką by wzrosły ;-).

                - Przypomniam też, że oczywiście niezgodne z prawdą jest twierdzenie, że Jordan
                był ostatnio lepszy od KB, i to „w większości statystyk”. Żadne wykręty nt.
                czasu gry nie zmienią tego, że to Kobe na 9 podstawowych statystyk był lepszy
                aż w 8! Oto, jeszcze raz, prawidłowe wyniki:

                Michael Jordan
                Washington Wizards Position: F-G
                Height: 6-6 Weight: 216
                College: North Carolina '84
                Player file | Team stats


                2001-02 Statistics
                PPG 22.9
                RPG 5.7
                APG 5.2
                SPG 1.42
                BPG .43
                FG% .416
                FT% .790
                3P% .189
                MPG 34.9

                Kobe Bryant
                Los Angeles Lakers
                Position: G
                Height: 6-7 Weight: 210
                High School: Lower Merion (PA)
                Player file | Team stats


                2001-02 Statistics
                PPG 25.2
                RPG 5.5
                APG 5.5
                SPG 1.48
                BPG .44
                FG% .469
                FT% .829
                3P% .250
                MPG 38.3




                - Dziękuję również za objawienie przyszłości, zgodnie z którym Kobe w wieku 38
                lat będzie osiągął nie więcej niż 10 pkt. To od znajomego chiromanty czy sam
                to ustaliłeś na podstawie jakichś niezbitych wyliczeń? Nie przesadzajmy
                jednak; może przejdzie na trzecią opcję (zgodnie z tą logiką, zapewne pozycja
                jeszcze lepsza dla statystyk niż druga opcja) i wyciągnie te skromne 15 pkt…

                - Chciałbym wiedzieć, co upoważnia Cię do twierdzenia o tym, że statystyki MJ
                (niech będzie – tylko indywidualnych, aczkolwiek ciekawe, że kiedy tylko Jordan
                przestał wygrywać, jego wyznawcy zaczęli nagle twierdzić, ze liczą się przede
                wszystkim statystyki indywidualne) zaliczają go do ścisłej czołówki ligi,
                skoro – jak wykazałem wcześniej – statystyki ma gorsze nawet od Malone’a,
                którego za członka tej ścisłej czołówki już nikt nie uważa? Niechby MJ najpierw
                przewyższył innego 40 – latka, zanim można by go na serio porównywać z Kobem,
                T- Macem czy KG.


                - Jak widać więc po raz kolejny, łatwo obalić tę gimnastykę umysłową, za pomocą
                której najbardziej zażarci fani Jordana starają się udowodnić, że Jordan jest
                wciąż the best czy jednym z the best. Jak się człowiek bardzo stara, to
                uwierzyć może nie tylko w to, ale nawet w to, że Lepper to wielki polityk;
                będzie Ci jednak w tym sezonie jeszcze trudniej, mwg, bo nie oczekujesz chyba
                że MJ będzie lepszy niż w sezonie poprzednim (i tak, jak już wykazaliśmy, nie
                najlepszym)? To kolejna wątpliwość, na którą ciekawe, czy będziesz w stanie
                odpowiedzieć. ;-)
            • Gość: Kostuch Re: NBA. Jordan gra! IP: 217.96.21.* 04.11.02, 17:06
              Witam dziewczęta (mwg, hylo, wilt).
              Jesteście nieświadomi(e), więc postaram się nieco uchylić wasze zardzewiałe
              bramy percepcji (a raczej furtki). Otóż wzbudzacie do dzisiaj szeroki uśmiech
              na twarzach większości forumowiczów, prześciganiem się w "logicznych"
              argumentach, mających konfrontować dwudziestolatka z czterdziestolatkiem,
              porównując mało różniące sie statystyki. Panie hylo i mwg, nie porównuje się
              Porsche'a do Rolls-Royce'a, pomimo iż oba są warte wyprawki. Panie wilt, my
              wiemy co oznacza słowo "logika", a ty jedynie jak "się to pisze", może to
              zabrzmi nieco wulgarnie, jednak nie godzi się "piekarzowi o całkach"
              rozprawiać. Miejscami więcej logiki w twoich wywodach, gdy je od końca czytać.

              P.S. Jesteście islamistami wśród fan(atyk)ów, kąsajcie się więc dalej, ku
              naszej wielkiej uciesze.
              • Gość: Wilt Re: NBA. Jordan gra! IP: *.waw.cdp.pl / *.gov.pl 04.11.02, 17:24

                Ooo, witam z powrotem ;-). Rozumiem, ze czas nieobecności poświęciło się na
                studiowanie tak zabójczych chwytów erystycznych, jak zwracanie się do facetów
                per "dziewczęta", czy pisanie ich nicków z małej litery. Zrobiłeś nas z HyLo na
                szaro, kostuch: jak my się podniesiemy po takim popisie twojej
                błyskotliwości? ;-) W kontekście tak oszałamiających postępów nie śmiem już
                nawet wspominać, że to wszystko wciąż bardzo niewiele ma wspólnego ani z
                koszykówką, ani nawet z pretendującą do rzeczowości dyskusją pozakoszykarską
                (łatwiej np. ględzić o czyimś braku logiki niż wykazywać jego konkretne
                przykłady). Pochwalę więc tylko Kolegę za poczucie humoru, każące mu - w
                kontekście całej własnej działalności - nazywać innych "islamistami" i
                fanatykami" oraz upomnę się o kolegę mwg. Poczucie prowadzenia krucjaty w
                imieniu milczącej większości forum (rozumiem, że odpowiednie pełnomocnictwa
                przekazano?) nie pozwoliło Wam widać, Kolego kostuch, na końca prawidłową
                percepcję poglądów mwg; on mimo różnicy argumentów tak samo jest za Jordanem,
                naprawdę - nie musisz się więc silić na obrażanie akurat jego. Chyba że
                wyjaśnienie jest proste; poczucie misji nie znosi konkurentów w zbożnym dziele
                reprezentowania na forum MJ. ;-)
              • Gość: HyLo do Kostucha IP: *.phils.uj.edu.pl 05.11.02, 16:08
                Może to głupie pytanie, ale czym według ciebie, mamy się zajmować na forum?
                Wypiekiem ciasteczek? Hodowlą ogórków? Tresurą lwów? To miejsce jest po to,
                zeby dyskutować. Nie trzeba być Einsteinem, zeby na to wpaść.

                Chyba, że zacząć stosować twoje metody i uzyć forum po prostu do obrzucania się
                obelgami. Nie ma sprawy.

                Następnym razem, palancie, jak cie bedzie zżerała frustracja, to zamknij sie w
                sraczu i zwal sobie konia, a nie kompromituj sie przed ludźmi wypisywaniem
                durnych tekstów.

                I co, teraz ciekawiej?
          • Gość: Wilt Do mwg IP: proxy / *.gov.pl 28.10.02, 17:15
            W zasadzie HyLo juz Ci odpowiedział. Ja tylko dodam; gdyby Jordan podchodził
            pod 40 minut, w jego wieku i formie rozsypałby się jeszcze wcześniej niż to
            zrobił pozostając poniżej 35 min. Niektóre statystyki (np. ppg) miałby wtedy
            zapewne lepsze, ale niektóre (celność, straty) jeszcze gorsze; a Wizards jako
            drużyna z jego jakichś 20-30 rozegranych spotkań miałaby jeszcze mniej niż z
            faktycznych 60. Co do statystyk Kobego, wszyscy jego krytycy lubią zapominać,
            ze w Lakers jest dopiero DRUGĄ opcją; bez wspominania tego porównywanie go z
            PIERWSZYMI opcjami swoich zespołów, od Iversona po Jordana, jest co najmniej
            lekko nieuczciwe. Jednak jeśli idzie o całościowy wkład obu tych zawodników,
            nikt poza garstką najbardziej zajadłych fanów MJ nie ma wątpliwości, kto w tym
            sezonie był lepszy, czemu fachowcy dali wyraz we wszystkich możliwych
            głosowaniach; od All - NBA Teams/All - NBA Defensive Teams po MVP Meczu
            Gwiazd. :-)
            • Gość: Wilt Re: Do mwg IP: proxy / *.gov.pl 28.10.02, 17:17
              P.S. Nie doczytałem wcześniej do końca wszystkich postów HyLo i nie zauważyłem,
              że powtarzam niektóre jego tezy; ale mam nadzieję, że się nie obrazi. ;-)
        • Gość: MM Re: NBA. Jordan gra! IP: *.ny5030.east.verizon.net 25.10.02, 22:00
          Gość portalu: HyLo napisał(a):

          > Jednym z elementów jego legendy było to, ze odszedł po oddaniu rzutu, którym
          > zdobył mistrzostwo NBA. To robiło wrażenie. A teraz to stracił.

          Co wiec, wg ciebie, stracil? Mistrzostwo nba ;)? Legende? Historie? Rzut?
          :))) Usmialem sie.... Tak jak napisales, naucz sie odrozniac MJ z poprzedniego
          i nowego wieku.
          Wszyscy go i tak beda pamietali jako legende i beda podziwiac jego akcje, a
          teraz milo sie oglada jak juz prawie 40latek potrafi zdobywac punkty i to w
          stylu jakiego inni mlodsi nigdy nie osiagna
          • Gość: HyLo Re: NBA. Jordan gra! IP: *.phils.uj.edu.pl 26.10.02, 19:53
            Gość portalu: MM napisał(a):

            > Gość portalu: HyLo napisał(a):
            >
            > > Jednym z elementów jego legendy było to, ze odszedł po oddaniu rzutu, któr
            > ym
            > > zdobył mistrzostwo NBA. To robiło wrażenie. A teraz to stracił.
            >
            > Co wiec, wg ciebie, stracil? Mistrzostwo nba ;)? Legende? Historie? Rzut?
            > :))) Usmialem sie.... Tak jak napisales, naucz sie odrozniac MJ z
            poprzedniego
            > i nowego wieku.
            > Wszyscy go i tak beda pamietali jako legende i beda podziwiac jego akcje, a
            > teraz milo sie oglada jak juz prawie 40latek potrafi zdobywac punkty i to w
            > stylu jakiego inni mlodsi nigdy nie osiagna

            taak, uśmiałeś się. To fajnie, że mi sie dowcipem odwdzięczyłeś.

            Stracił ten jeden element swojej legendy. Napisałem to chyba wystarczająco
            jasno? Następnym razem mniej się śmiej, a bardziej staraj zrozumieć, co
            czytasz. Pamiętasz CV Jordana sprzed 2 lat? Konczyło sie słowami "Odszedł po
            oddaniu rzutu, który dał jego Bulls zwyciestwo w ostatnim meczu finałów
            przeciwko Jazz." A dziś? Zanosi się na cos w stylu: "Wrócił, by po 2 latach
            nekany kontuzjami i bez żadncyh sukcesów, ostatecznie zrezygnować."

            Co do drugiej uwagi. Owszem, miło oglądać 40-latka, który gra na wysokim
            poziomie - vide choćby Stockton. Ale sa 2 "ale". Pierwsze - ten 40-latek gra
            czasami na tragicznym poziomie. Drugie: jedno twierdzić, że MJ wciąż jest dobry
            (temu nie przeczę), a drugie uznawać go za najlepszego zawodnika w lidze.
            Argumenty gdzie indziej w tym wątku.

            I proszę cię, "styl nieosiągalny dla młodszych zawodników"? Chcesz powiedzieć,
            ze te jump-shoty z 15 stóp to szczyt stylu, nie do skopiowania? Akcje, przy
            których bledną akrobacje Iversona, dunki Vince'a, turn-aroundy Bryanta czy
            trójkowe serie Stojakovicia? Ty to chyba rzeczywiscie żartujesz.
            • Gość: MM Re: NBA. Jordan gra! IP: *.ny5030.east.verizon.net 27.10.02, 01:52
              No to zaczynamy.
              Po pierwsze - wyluzuj.

              >Pamiętasz CV Jordana sprzed 2 lat? Konczyło sie słowami "Odszedł po
              > oddaniu rzutu, który dał jego Bulls zwyciestwo w ostatnim meczu finałów
              > przeciwko Jazz." A dziś? Zanosi się na cos w stylu: "Wrócił, by po 2 latach
              > nekany kontuzjami i bez żadncyh sukcesów, ostatecznie zrezygnować."

              No i co z tego, jak to ujales, "cv"? O prace sie nie stara...

              > Co do drugiej uwagi. Owszem, miło oglądać 40-latka, który gra na wysokim
              > poziomie - vide choćby Stockton. Ale sa 2 "ale". Pierwsze - ten 40-latek gra
              > czasami na tragicznym poziomie. Drugie: jedno twierdzić, że MJ wciąż jest
              >dobry (temu nie przeczę), a drugie uznawać go za najlepszego zawodnika w
              lidze.

              Ja nie uwazam go za najlepszego zawodnika ligi. Jest dobrym graczem i na pewno
              najlepszym 40-latkiem.

              > I proszę cię, "styl nieosiągalny dla młodszych zawodników"? Chcesz
              powiedzieć,
              > ze te jump-shoty z 15 stóp to szczyt stylu, nie do skopiowania? Akcje, przy
              > których bledną akrobacje Iversona, dunki Vince'a, turn-aroundy Bryanta czy
              > trójkowe serie Stojakovicia? Ty to chyba rzeczywiscie żartujesz.

              Mama nie brala do okulisty? Wyraznie napisalem "w stylu jakiego inni mlodsi
              nigdy nie osiagna". Jest wiele stylow, wiele zagran, itp. A MJ nikt nie
              skopiuje - nawet koby, ktory tak sie usilnie stara i nawet "wyciaga" jezyk...
              Kazde zagrania, ktore wymieniles nigdy nie beda domena jednego zawodnika. Tak
              jak zaden inny zawodnik nie bedzie gral tak jak MJ. (=tak jak MJ nigdy nie
              bedzie gral jak Iverson, T-mac i odwrotnie) Chyba jasne?

              A tak w ogole to dobrych rad mi nie dawaj (cytuje:"Następnym razem mniej się
              śmiej, a bardziej staraj zrozumieć, co czytasz.) , bo po pierwsze mnie nie
              znasz, a po drugie to te rady sobie wiesz gdzie mozesz wsadzic

              I znowu sie usmialem :))))))))))))
              • Gość: HyLo Re: NBA. Jordan gra! IP: *.phils.uj.edu.pl 28.10.02, 12:33
                Gość portalu: MM napisał(a):

                > Wyluzuj.
                Nie byłem spięty.

                > No i co z tego, jak to ujales, "cv"? O prace sie nie stara...

                Nie stara się. Zawsze jednak budzą podziw sportowcy, którzy odeszli będąc na
                szczycie. Przynajmniej ja przed takimi chylę czoła. Ale to co sobie wpisze
                w "CV" to rzeczywiście nie jest poważny problem, więc zakończmy.


                > Ja nie uwazam go za najlepszego zawodnika ligi.

                ale są tu tacy, którzy tak uważają.


                > Jest dobrym graczem i na pewno najlepszym 40-latkiem.
                No, konkurencji to dużej nie ma :-) Zresztą, gdyby był najlepszym 60-latkiem to
                nie byłoby to usprawiedliwieniem dla pozostawania na boisku, prawda?

                >
                > > I proszę cię, "styl nieosiągalny dla młodszych zawodników"? Chcesz
                > powiedzieć,
                > > ze te jump-shoty z 15 stóp to szczyt stylu, nie do skopiowania? Akcje, prz
                > y
                > > których bledną akrobacje Iversona, dunki Vince'a, turn-aroundy Bryanta czy
                >
                > > trójkowe serie Stojakovicia? Ty to chyba rzeczywiscie żartujesz.
                >
                > Mama nie brala do okulisty? Wyraznie napisalem "w stylu jakiego inni mlodsi
                > nigdy nie osiagna". Jest wiele stylow, wiele zagran, itp. A MJ nikt nie
                > skopiuje - nawet koby, ktory tak sie usilnie stara i nawet "wyciaga" jezyk...
                > Kazde zagrania, ktore wymieniles nigdy nie beda domena jednego zawodnika. Tak
                > jak zaden inny zawodnik nie bedzie gral tak jak MJ. (=tak jak MJ nigdy nie
                > bedzie gral jak Iverson, T-mac i odwrotnie) Chyba jasne?

                Daruj sobie obraźliwe teksty. Jak nie masz argumentów to milcz.
                A wracając do tematu - jaka jest różnica między "styl nieosiągalny dla
                młodszych zawodników" (ja cię tak zacytowałem) a "w stylu jakiego inni mlodsi
                nigdy nie osiagna" (tak to dokładnie brzmiało) Całkowicie zmieniłem sens
                wypowiedzi, no nie?
                Zresztą obecne "moves" Jordana już nie tak trudno skopiować, a nawet
                przewyższyć (patrz turn-around, fade-away Kobe'go). Co do tych sprzed 10 lat to
                też nie byłbym taki pewien, że NIKT NIGDY tego nie powtórzy. Skąd ten
                bałwochwalczy stosunek do MJ-a? Patrz co wyczyniał Dr J. Jego akcje też
                wydawały się nie do skopiowania. A jednak to się przynajmniej częściowo udało -
                choćby Mike'owi. Z wspólczesnych gwiazd przynajmniej 3 (T-mac, Vince, KB8) są
                sprawniejsze niż Jordan nawet w najlepszych czasach i zdolne do wyczyniania
                nieludzkich wygibasów w powietrzu. Ale nawet zakładając, że styl MJ-a jest
                niepowtarzalny, to nie argument za tym, zebym przebywał na boisku. Z twojej
                wypowiedzi wynika, że styl każdego zawodnika jest inny. Nie oczekujesz jednak
                chyba z utęskinieniem na kolejne mecze z udziałem, powiedzmy, Johna Amaechi'ego
                czy Howarda Eisleya.

                >
                > A tak w ogole to dobrych rad mi nie dawaj (cytuje:"Następnym razem mniej się
                > śmiej, a bardziej staraj zrozumieć, co czytasz.) , bo po pierwsze mnie nie
                > znasz, a po drugie to te rady sobie wiesz gdzie mozesz wsadzic
                >
                A co ma piernik do wiatraka? Co, mam pójść z tobą najpierw na randkę, żeby cię
                krytykować? Zresztą, jeśli to dobra rada, to bym sie nie rzucał tylko jej
                wysłuchał. Drugą część zdania pozostawiam bez komentarza.

                > I znowu sie usmialem :))))))))))))
                Jak na kogos kto sie tak dobrze bawi to strasznie dużo jadu lejesz
              • Gość: Wilt Re: NBA. Jordan gra! IP: *.gov.pl 28.10.02, 13:46
                >No to zaczynamy.
                Po pierwsze - wyluzuj.

                Dobra i szczera rada; przy jednoczesnym obrażaniu HyLo (które świadczyłoby
                jednak o tym, że to ty jesteś raczej mało wyluzowany).


                >No i co z tego, jak to ujales, "cv"? O prace sie nie stara...

                A kto z zawodników znaczących cokolwiek w tej lidze (co
                najmniej Top 30) musi się o pracę starać? Co to ma do rzeczy? Mówimy o
                legendzie danego zawodnika.

                > Co do drugiej uwagi. Owszem, miło oglądać 40-latka, który
                gra na wysokim
                > poziomie - vide choćby Stockton. Ale sa 2 "ale". Pierwsze -
                ten 40-latek gra
                > czasami na tragicznym poziomie. Drugie: jedno twierdzić, że
                MJ wciąż jest
                >dobry (temu nie przeczę), a drugie uznawać go za najlepszego
                zawodnika w
                lidze.

                >Ja nie uwazam go za najlepszego zawodnika ligi. Jest dobrym
                graczem i na pewno
                najlepszym 40-latkiem.

                Był poza Top 10 ligi (a w tym sezonie chyba nie stanie się lepszy, prawda?),
                natomiast NIE JEST nawet najlepszym 40 – latkiem. Krótkie porównanie:


                Karl Malone:

                2001-02 Statistics
                PPG 22.4
                RPG 8.6
                APG 4.3
                SPG 1.90
                BPG .74
                FG% .454
                FT% .797
                3P% .360
                MPG 38.0


                Michael Jordan:

                2001-02 Statistics
                PPG 22.9
                RPG 5.7
                APG 5.2
                SPG 1.42
                BPG .43
                FG% .416
                FT% .790
                3P% .189
                MPG 34.9

                Widzimy więc, że na 9 najważniejszych kategorii Malone zwycięża aż w 7 (nawet w
                przechwytach, wolnych i rzutach za 3. , co przed powrotem MJ było nie do
                pomyślenia!), a Jordan zaledwie w 2. Tyle indywidualnej miary upadku możliwości
                Jordana.
                A teraz drużynowo: Jazz z 44 zwycięstwami zajęli 8 miejsce na Zachodzie i
                dostali się do playoffs (gdzie całkiem dzielnie walczyli z Kings), natomiast
                Wizards zakończyli sezon na Wschodzie z 37 wygranymi i poza playoffs, na 10.
                miejscu. Powie ktoś, że Jazzmeni mieli silniejszy skład; ale więcej niż z
                naddatkiem wyrównuje to fakt, że walczyli w o wiele silniejszej konferencji.
                Czyli mamy załatwioną również kwestię sukcesu drużynowego.
                Miarą zaś całego zaprezentowanego wyżej wkładu w grę obu zawodników jest to,
                że – mimo całego szumu medialnego otaczającego Jordana -w głosowaniach na All-
                NBA Teams czy All- Defensive Teams to Malone dostał wyraźnie WIĘCEJ głosów. Te
                wyniki wyraźnie świadczą o tym, że mimo iż liga oficjalnie cieszy się z powrotu
                MJ (nic dziwnego – to zawsze parę dodatkowych dolarków), tak naprawdę pogląd o
                jego wartości jako gracza na chwilę obecną ma trzeźwiejszy, niż można by
                przypuszczać.

                W nadchodzącym sezonie będzie podobnie; hałas generowany przez media i starych
                fanów MJ (na szczęście znacznie mniejszy niż za pierwszym razem – powroty
                Jordana już się generalnie opatrzyły) będzie próbował zagłuszyć fakt, że MJ
                jest jest tylko cieniem samego siebie, jego powrót działa długofalowo na szkodę
                Wizards, a nawet jeśli dostaliby się w tym roku do playoffs (obstawiam, jednak,
                że znów zawiodą), to nie dzięki niemu, ale pierwszemu i jedynemu realnemu
                wzmocnieniu za jego kadencji – Stackowi. A Jordan tak czy owak odejdzie
                definitywnie w nieporównanie gorszym stylu niż w 1998… :-)


                > Mama nie brala do okulisty? Wyraznie napisalem "w stylu
                jakiego inni mlodsi
                nigdy nie osiagna". Jest wiele stylow, wiele zagran, itp. A
                MJ nikt nie
                skopiuje - nawet koby, ktory tak sie usilnie stara i
                nawet "wyciaga" jezyk...
                Kazde zagrania, ktore wymieniles nigdy nie beda domena
                jednego zawodnika. Tak
                jak zaden inny zawodnik nie bedzie gral tak jak MJ. (=tak jak
                MJ nigdy nie
                bedzie gral jak Iverson, T-mac i odwrotnie) Chyba jasne?

                Gdybyś chwilę pomyślał nad tym, co napisałeś, to zauważyłbyś, że sam sobie
                przeczysz .Skoro żaden zawodnik A nie będzie grał tak jak zawodnik B, to równie
                dobrze można, zamiast tego, że stylu Jordana nie osiągną młodsi jak Iverson
                czy T – Mac) (wątpliwy to zresztą wniosek, ale mniejsza z tym), napisać, że
                Jordan nie osiągnie stylu młodszych, a wszystko to razem znów nie będzie żadnym
                argumentem za jego pozostaniem czy niepozostaniem w lidze. Stytu MJ na tym
                etapie nie można też już nazwać wyjątkowym w pozytywnym sensie. Zaś argumenty
                typu, że Kobe wystawiając język naśladuje Jordana to już oczywiście czysta
                humorystyka (BTW: na wyniki sondaży wśród GM, chwalących Kobego i Shaqa,
                oczywiście nie odpowiedziałeś; chyba nie dlatego, że nie były po twojej myśli?).

                > A tak w ogole to dobrych rad mi nie dawaj
                (cytuje:"Następnym razem mniej się
                śmiej, a bardziej staraj zrozumieć, co czytasz.) , bo po
                pierwsze mnie nie
                znasz, a po drugie to te rady sobie wiesz gdzie mozesz wsadzic

                I znowu sie usmialem :))))))))))))

                Z czego – z tego, że znów postępujesz tak samo; czując, że nie dajesz sobie
                rady w dyskusji, starasz się obrazić adwersarza w nadziei, że wycofa się przez
                to z polemiki i nie będzie przez to widać, ze w niej przegrałeś? Doklejone
                liczne :-) wyglądają wtedy wyjątkowo mało przekonująco…


      • Gość: MM jak zwykle potraficie mnie rozsmieszyc :))))) IP: *.ny5030.east.verizon.net 29.10.02, 03:46
        • Gość: Wilt A ty nas nie, bo IP: *.waw.cdp.pl / *.gov.pl 30.10.02, 09:50
          twój wic z udawaniem bardzo rozbawionego, kiedy zabrakło ci argumentów, już się
          wszystkim znudził. Wymyśl coś nowego.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka