misza01
04.11.02, 08:06
walczyli jak nigdy, zremisowali jak zawsze.
Tak bym to podsumował. Obstawiłem przed meczem 1:0 dla naszych i niedługo bym
się nie pomylił. Na pewno brawa za walkę i zaangażowanie. Oczywiście można
się zastanawiać co robi składzie I zespołu zawodnik , który ma średnio jedno
sensowne podanie na 150 min, napastnik, który w kolejnym ligowym meczu nie
oddaje nawet jednego (sic!) strzału na bramkę, i "jednoręki bandyta", któremu
nawet biegać się specjalnie nie chce. Można, ale po co? Należy wierzyć,że to
my się nie znamy, a trener tak i wszystkim zależy na utrzymaniu Lecha w lidze
(dobre- dwa miechy temu się wszyscy zastanawiali czy stać nas na 6 miejsce
czy "tylko" na ósme).
Trzeba pochwalić chłopków za walkę, bo uratowali twarz. Wyróżniłbym Madeja i
Ślusarskiego, bo ambicją i wybieganiem (jedyni w miarę sensowni "biegowo"
zawodnicy) mogli zaimponować. Poza tym Legia zagrała chyba najsłabszy po
Pogoni mecz w lidze, ale to jej problem nie nasz. Poza tym nic się nie
zmienia. jesteśmy przedostatni i musimy myśleć o nowej drużynie na wiosnę.
Dobrze,że po apelach w prasie i nie tylko jakich nie powtydziliby się
najwięksi mówcy, po odsądzeniu od czci i wiary, posądzeniu o tchórzostwo,
brak honoru, ambicji i przyzwoitośc piłkarze Lecha uratowali twarz,
pokazali,że są zawodowcami. Na uwagę zasługuje również to co podkreśliła GW-
Jakołcewicz po fatalnie rozegranych taktycznie meczach z Ceramiką i
Groclinem, dziś do końca walczył o zwycięstwo. I za to szacunek. Jeśli zespół
będzie grał przynajmniej w granicach przyzwoitości, to nie będzie musiał
wywalać komputera z biura.. Pytanie co dalej? czy musimy co tydzień grać z
Legią,żeby piłkarze Lecha udowadniali,że jednak są zawodowcami?