Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Czy teraz łatwiej zdobywa sie punkty w NBA?

    10.03.03, 18:33
    Ostatnio mnóstwo zawodników zaczęło zdobywać po 40 a nawet 50 pktów.
    McGrady, Bryant, Houston...
    Nawet 40.letni Jordan jest w stanie tyle rzucać.
    Nie oszukujmy sie, teraz Jordan jest tylko cieniem siebie w najlepszych
    latach. Pomimo to jest w stanie rzucać po 39 pktów?
    Może teraz po prostu łatwiej jest rzucać?
    Teraz praktycznie tylko Lakers stosują destruktywną koszykówkę (na szczescie
    gry nie zabili). Gra innych jest bardziej otwarta.
    Nets, Dallas, Sacramento, Sixers, Spurs...

    A może zmiany w defensywie mają też znaczenie.
    Defensor jeden na jeden może być bardziej frustrujący niż strefa.
    Obserwuj wątek
      • Gość: basket Re: Czy teraz łatwiej zdobywa sie punkty w NBA? IP: *.chello.pl 10.03.03, 20:04
        bzyk7 napisał:

        > Nawet 40.letni Jordan jest w stanie tyle rzucać.
        > Nie oszukujmy sie, teraz Jordan jest tylko cieniem siebie w najlepszych
        > latach. Pomimo to jest w stanie rzucać po 39 pktów?
        > Może teraz po prostu łatwiej jest rzucać?

        Masz rację. Jordan wchodzi na parkiet i rzuca 39 pkt, a wszyscy mu na to
        pozwalają i przyglądają się jak zdobywa punkty. "Panie Jordan, niech pan mnie
        minie, nie będę panu przeszkadzał...".
        • alex.4 Re: Czy teraz łatwiej zdobywa sie punkty w NBA? 10.03.03, 20:26
          Rzeczywiście ostatnio indywidualne wyniki poszczególnych koszykarzy są coraz
          większe. Czy to stała tendencja, zobaczymy. Oby
          Pozdr
        • bzyk7 Re: Czy teraz łatwiej zdobywa sie punkty w NBA? 12.03.03, 20:08


          > Masz rację. Jordan wchodzi na parkiet i rzuca 39 pkt, a wszyscy mu na to
          > pozwalają i przyglądają się jak zdobywa punkty. "Panie Jordan, niech pan mnie
          > minie, nie będę panu przeszkadzał...".

          Nie chodzi mi o Jordana, ale o wszystkich zawodników.
          Jordan obiektywnie jest dwa razy wolniejszy niż był w swoich latach i ma trzy
          razy mniej energii.
          Jest oczywiscie wielki, skoro w tym wieku gra tak jak młodzi.
          Jordan jest najlepszy i nie ma żadnych wątpliwosci co do tego.
          Ale jest najlepszy z powodu tego co robił w swoim czasie, a nie teraz (musiał
          grać np. przeciwko Pistons :))).
          Za Chamberlaina było łatwiej rzucać , wielu sporo rzucaąo.
          Wygląda na to, że teraz też tak jest.
          Jak inaczej wytłumaczyć taki wysyp gier za 40, 50 punktów u tak wielu
          zawodników?
          • Gość: basket Re: Czy teraz łatwiej zdobywa sie punkty w NBA? IP: *.chello.pl 12.03.03, 20:31
            bzyk7 napisał:

            > Nie chodzi mi o Jordana, ale o wszystkich zawodników.
            > Jordan obiektywnie jest dwa razy wolniejszy niż był w swoich latach i ma trzy
            > razy mniej energii.
            > Jest oczywiscie wielki, skoro w tym wieku gra tak jak młodzi.
            > Jordan jest najlepszy i nie ma żadnych wątpliwosci co do tego.
            > Ale jest najlepszy z powodu tego co robił w swoim czasie, a nie teraz (musiał
            > grać np. przeciwko Pistons :))).
            > Za Chamberlaina było łatwiej rzucać , wielu sporo rzucaąo.
            > Wygląda na to, że teraz też tak jest.
            > Jak inaczej wytłumaczyć taki wysyp gier za 40, 50 punktów u tak wielu
            > zawodników?

            Sorry za to, że pochopnie odebrałem to jako atak na Jordana.
            Jeśli chodzi o tą ilość punktów to jest ciekawa sprawa, bo zespoły w NBA
            zdobywają stosunkowo mało punktów (ta tendencja utrzymuje się od kilku lat),
            a pomimo to dwóch zawodników (Kobe i McGrady) przekraczają średnią 30 pkt.
      • Gość: MM Re: Czy teraz łatwiej zdobywa sie punkty w NBA? IP: *.ny5030.east.verizon.net 12.03.03, 14:41
        nie wiem czy latwiej sie zdobywa punkty,
        wydaje mi sie ze po prostu ci zawodnicy sa za dobzi
        T-Maca widzialem pare razy na zywo i jego po prostu nie mozna zatrzymac (i
        pisze tu jak najbardziej serio)
      • Gość: basket Re: Czy teraz łatwiej zdobywa sie punkty w NBA? IP: *.chello.pl 12.03.03, 20:30
        Sorry za to, że pochopnie odebrałem to jako atak na Jordana.
        Jeśli chodzi o tą ilość punktów to jest ciekawa sprawa, bo zespoły w NBA
        zdobywają stosunkowo mało punktów (ta tendencja utrzymuje się od kilku lat),
        a pomimo to dwóch zawodników (Kobe i McGrady) przekraczają średnią 30 pkt.
        McGrady zdobywa np. 32% punktów swojego zespołu. To bardzo dużo w tych czasach.
      • Gość: toms Re: Czy teraz łatwiej zdobywa sie punkty w NBA? IP: 217.153.60.* 13.03.03, 11:21
        oto zestawienie gier w ktorych zawodnicy uzyskali 50pk i wiecej w kolejnych
        sezonach:
        93 - 7
        94 - 3
        95 - 7
        96 - 5
        97 - 3
        98 - 3
        99 - 0
        00 - 4
        01 - 9
        02 - 6
        03 - 5

        jak dla mnie nie jest to kwestia okresu NBA a raczej kwestia uzdolnien
        zawodnikow w danym sezonie i ich indywidualnych mozliwosci
        np w sezonach 96-98 nie bylo w zasadzie zadnego superstrzelca w lidze i malo
        bylo meczy
        z kolei w sezonie 2001 szalal Iverson i odrazu widac zmiane

        jest to raczej kwestia czy w danym momencie objawi sie talent zawodnika do
        zdobywania pkt i wtdy juz nikt go nie powstrzyma

        heh wlasnie niedawno obejrzalem sobie film z meczu Bull-celtics z 86 roku
        i troche to komicznie wygladalo

        patrzylem na to i mialem wrazenie ze panowie centrzy to sie zaraz polamia
        a dryzyna Barkley, Mourning, Shaqu, Malone,Iverson z lat 90 to by wbila Celtow
        w ziemie

        na serio patrzylem na Parisha, Mchala i Birda jak na mieczakow w porownaniu z
        muskulatura obecnych graczy NBA i nie zauwazylem tam praktycznie agresywniej
        obrony zeby np taki cholernie szybki gracz jak Iverson nie mial mozliwosci
        samemu uwolnic sie na wolna pozycje tylko potrzebuje 1 lub 2 zaslon aby dostac
        pilke ... ehh... zupelnie inna gra
        • bzyk7 Re: Czy teraz łatwiej zdobywa sie punkty w NBA? 13.03.03, 17:50

          > oto zestawienie gier w ktorych zawodnicy uzyskali 50pk i wiecej w kolejnych
          > sezonach:

          Nie chodzi mi tylko o gry ponad 50.
          Poza tym nie tylko o lata 90' ale też 80'.


          > heh wlasnie niedawno obejrzalem sobie film z meczu Bull-celtics z 86 roku
          > i troche to komicznie wygladalo
          > patrzylem na to i mialem wrazenie ze panowie centrzy to sie zaraz polamia
          > a dryzyna Barkley, Mourning, Shaqu, Malone,Iverson z lat 90 to by wbila
          Celtow
          > w ziemie

          Ano dlatego, że teraz sędziowie pozwalają O'Nealowi na wszystko. Rzeczywiscie
          taki rugbysta wbija wszystkich w ziemie, ale wtedy nie mógłby tak grać, bo
          jeszcze jakies znaczenie miały przepisy.
          Sędziowie chronili zawodników rzucających, ale nie pozwalali im na faule. Teraz
          chronią O'neala , ogólnie Lakers i pieniedzy Sterna.

          > na serio patrzylem na Parisha, Mchala i Birda jak na mieczakow w porownaniu z
          > muskulatura obecnych graczy NBA i nie zauwazylem tam praktycznie agresywniej

          Tak niestety jest co do muskulatury, ale liczą sie tylko umiejętnosci przy
          normalnym sędziowaniu. Muskulatura pomaga tylko w grze drewniaka typu O'Neala
          czy Masona.
          McGrady, Iverson, Bryant, Garnett, Duncun są muskularni?
        • Gość: basket Re: Czy teraz łatwiej zdobywa sie punkty w NBA? IP: *.chello.pl 13.03.03, 21:36
          Gość portalu: toms napisał(a):

          > heh wlasnie niedawno obejrzalem sobie film z meczu Bull-celtics z 86 roku
          > i troche to komicznie wygladalo
          >
          > patrzylem na to i mialem wrazenie ze panowie centrzy to sie zaraz polamia
          > a dryzyna Barkley, Mourning, Shaqu, Malone,Iverson z lat 90 to by wbila
          Celtow
          > w ziemie
          >
          > na serio patrzylem na Parisha, Mchala i Birda jak na mieczakow w porownaniu z
          > muskulatura obecnych graczy NBA i nie zauwazylem tam praktycznie agresywniej
          > obrony zeby np taki cholernie szybki gracz jak Iverson nie mial mozliwosci
          > samemu uwolnic sie na wolna pozycje tylko potrzebuje 1 lub 2 zaslon aby
          dostac
          > pilke ... ehh... zupelnie inna gra

          Ale w 86 roku w NBA już grał zarówno Malone jak i Barkley.
          A nie przypominam sobie (choć znam to raczej tylko z opisów) by ci dwaj
          wbijali w ziemię Jordana i Birda. To raczej chyba było odwrotnie.
          Obrona rzeczywiście uległa znacznej poprawie, czego dowodem jest spadek liczby
          punktów uzyskiwanych przez drużyny. Ale z agresywną obroną można wygrać jak
          się ma świetną technikę, np. rzut za 3 pkt. albo rzut z odchyłu jak Jordan.
          Na to nie ma mocnych. Dlatego myślę, że zespoły z lat 80-tych grałyby na równi
          z tymi dzisiejszymi. A agresywna obrona (np. wyskakiwanie do każdego rzutu za 3
          pkt lub pressing) kosztuje dużo sił i może spowodować pogorszenie parametrów
          strzeleckich.
          • Gość: toms Re: Czy teraz łatwiej zdobywa sie punkty w NBA? IP: 217.153.60.* 14.03.03, 10:08
            basket ty chyba nie czytasz uwaznie tego co napisalem

            owszem napisalem o Barkleu i Malone ale z lat 90
            tyle ze ty edoczytales tylko do slowa Malone ...

            ehh... pierwsze pytanei mam to czy ty widziales jakis mecz z roku 86 ?

            powiem moze tak jak moja siostra zobaczyla McHala to sie przerazila ze taki
            chyudy jest

            wiem co widizalem i to co zobaczylem to zespol chuderlakow ktorych obecni
            gracze przesuwaja jak chca
            Natomiast center bullsow z tamtego okresu owszem nei byl chudy ale byl po
            prostu spasony
            Jordan na poczatku swoich wystepow w NBA byl 10 kg chudszy niz w momencie
            zdobycia poierwszego tytulu mistrzowskeigo

            Nie wiem czy grasz w kosza ale taki potezny facet jak Mourning czy Shaqu wcale
            nie musi cie jakos brutalnie faulowac na boisku
            on wystarczy ze stanie i juz doslownie przytlacza cie swoja postura

            czym innym jest walka pod koszem z chuderlakami a czym innym z gosciami srednio
            15 kg ciezszymi ktorzy przy sowjej masie wcale nie sa wolniejsi

            roznica jest bardzo prosta w polowie lat 80 nei chodzilo sie na silownie a od
            poczatku 90 lat jest to norma
            a roznice widac na boisku porownujac mecze z tych dwoch dekad

            mowisz ze przed agresywna obrona mozna sie uwolnic rzucajac z odchylu itd
            tyle ze zapominasz o dwoch rzeczach ze najpierw trzeba dostac podanie
            a druga sprawa to sprobuj sie przepychac pod koszem z facetem o wadze 100 kg a
            potem z gosciem 120 kg
            ciekaw jestem ktory z nich cie bardziej zmeczy...
            • Gość: basket Re: Czy teraz łatwiej zdobywa sie punkty w NBA? IP: *.chello.pl 14.03.03, 17:52
              Gość portalu: toms napisał(a):

              > basket ty chyba nie czytasz uwaznie tego co napisalem
              >
              > owszem napisalem o Barkleu i Malone ale z lat 90
              > tyle ze ty edoczytales tylko do slowa Malone ...

              Nie kojarzę zbyt dobrze Barkley'a i Malone'a z roku 1986, ale myślę, że
              już wtedy byli dosyć potężni. A Jordan (który też z biegiem czasu rozwinął
              muskulaturę) dobrze sobie z nimi radził.

              > ehh... pierwsze pytanei mam to czy ty widziales jakis mecz z roku 86 ?
              >
              > powiem moze tak jak moja siostra zobaczyla McHala to sie przerazila ze taki
              > chyudy jest
              > wiem co widizalem i to co zobaczylem to zespol chuderlakow ktorych obecni
              > gracze przesuwaja jak chca

              Wiem, że tak było, ale czy to oznacza, że Chamberlain lub Russel nie mieliby
              szans w walce z Shaq'iem?

              > Natomiast center bullsow z tamtego okresu owszem nei byl chudy ale byl po
              > prostu spasony

              A kto to był, bo już nie pamiętam (Bill Cartwright?)

              > Jordan na poczatku swoich wystepow w NBA byl 10 kg chudszy niz w momencie
              > zdobycia poierwszego tytulu mistrzowskeigo

              Zgadza się

              > Nie wiem czy grasz w kosza ale taki potezny facet jak Mourning czy Shaqu
              wcale
              > nie musi cie jakos brutalnie faulowac na boisku
              > on wystarczy ze stanie i juz doslownie przytlacza cie swoja postura
              >
              > czym innym jest walka pod koszem z chuderlakami a czym innym z gosciami
              srednio
              >
              > 15 kg ciezszymi ktorzy przy sowjej masie wcale nie sa wolniejsi

              Grałem kiedyś w kosza, chociaż tylko dla rozrywki i faktycznie z wielkoludami
              (szczególnie tymi przy kości) nie gra się łatwo.
              No ale gdyby w koszykówce chodziło tylko o warunki fizyczne, to taki
              "Mugsy" Bogues miałby małe szanse na karierę (chociaż muskulaturę miał niezłą).

              > roznica jest bardzo prosta w polowie lat 80 nei chodzilo sie na silownie a od
              > poczatku 90 lat jest to norma
              > a roznice widac na boisku porownujac mecze z tych dwoch dekad

              To też się zgadza

              > mowisz ze przed agresywna obrona mozna sie uwolnic rzucajac z odchylu itd
              > tyle ze zapominasz o dwoch rzeczach ze najpierw trzeba dostac podanie
              > a druga sprawa to sprobuj sie przepychac pod koszem z facetem o wadze 100 kg
              a
              > potem z gosciem 120 kg
              > ciekaw jestem ktory z nich cie bardziej zmeczy...

              No ale np. Jordan robił co chciał i to już w erze Shaq'a, a teraz to też
              robi, tylko trochę gorzej. A dzisiaj Jabbar mógłby Shaq'a swoimi hakami
              doprowadzić do choroby nerwowej.
              Na agresywną obronę dobre są np. szybkie podania i rzuty z dystansu.
              No i jak ktoś agresywnie broni to stoi z reguły blisko atakującego, a wtedy
              łatwiej go minąć. No chyba, że jest nieprzepisowe wypychanie przeciwnika
              spod kosza, ale to już problem sędziego.
              • alex.4 Re: Czy teraz łatwiej zdobywa sie punkty w NBA? 14.03.03, 18:57
                Koszykarze przed latami 90 byli znacznie mniej umieśnieni. Widać to doskonale
                na filmach z dawnych czasów jak i zdjęciach. Trudno jest okreslic jak
                wygladałaby ich konfrontacja z graczami lat 90. Niesety nie mozna przenieść
                realiów z jednej epoki w druga
                A O`Neal`owi rzeczywiście chyba za duzo sedziowie pozwalają, choc z drugiej
                strony nie odgwizduja również na nim fauli więc pewnie sumarycznie wychodzi na
                remis (Cuban kiedys liczył jak wyglada sędziowanie w tej materii)
                • bzyk7 Re: Czy teraz łatwiej zdobywa sie punkty w NBA? 14.03.03, 20:32

                  > A O`Neal`owi rzeczywiście chyba za duzo sedziowie pozwalają, choc z drugiej
                  > strony nie odgwizduja również na nim fauli więc pewnie sumarycznie wychodzi
                  na > remis (Cuban kiedys liczył jak wyglada sędziowanie w tej materii)

                  Nie wychodzi na remis.
                  Ja prawie nie widzę fauli na O'Nealu.
                  Ostatnio też Tolbert żartem powiedział (poważnie by sie nie osmielił ), że
                  krórys broniący O'Neala ma cieżkie życie, "stoi spokojnie, dostaje łokciem w
                  twarz i jeszcze sędziowie gwiżdżą faul na nim".
                  Tak to wygląda. Radzę oglądać powtórki w zwolnionym tempie. Tam wszystko widać.
                  Choć niestety rzadko je pokazują.
                • Gość: bialas Re: Czy teraz łatwiej zdobywa sie punkty w NBA? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 04.04.03, 18:07
                  eh ludziee. gadacie mi tu o muskulaturze. a widzieliscie kiedy umiesnionego
                  bialego koszykarza????pogodzmy sie tym ze jest to gra dla czarnych, my bialasy
                  nic nie znaczymy.mozemy co najwyzej sie tym interesowac, ale o karierze w NBA ,
                  W DZISIEJSZYCH CZASACH NIE MA MOWY .(OCZYWISCIE SA WYJATKI ALE TO TYLKO
                  POTWIERDZA TEZE) mj,kobe,shaq,iverson,malone,wilt,carter,wszyscy czarni.ja nie
                  wiem jak mozna zrobic wsad z lini wolnych albo po przelozeniu pilki pod
                  nogami.a wy grajcie zamiast siedziec przed komputerami. przeciez laczy nas to
                  ze wszyscy kochamy ta gre .grajmy, grajmy
            • bzyk7 Re: Czy teraz łatwiej zdobywa sie punkty w NBA? 14.03.03, 20:28

              > Nie wiem czy grasz w kosza ale taki potezny facet jak Mourning czy Shaqu
              wcale
              > nie musi cie jakos brutalnie faulowac na boisku
              > on wystarczy ze stanie i juz doslownie przytlacza cie swoja postura


              Ja grywałem w kosza i nie bardzo bałem sie dryblasów, bo byli wolni. Grorsi
              byli wysocy i chudzi bo byli szybsi w blokowaniu.
              Oczywiscie inaczej jest, jeżeli twój styl polega na przepychaniu sie pod kosz
              (w stylu A.Walkera, Magica Johnsona, czy O'neala).
              Jakos Iversonovi nie przeszkadza jego postura i wzrost we wchodzeniu pod kosz.
              Grę tego faceta po prostu ogląda sie z przyjemnoscią.

              A Duncun jest chudy i nie przeszkadza mu to swietnie grać czapować O'Neala.
              Wszyscy najlepsi teraz są chudzi!!!
              Mourning jest w drugiej lidze i nikt nawet już o nim nie mówi.
              Gdyby nie pomoc sędziów dla O'Neala, to nie miałby on także wiele do
              powiedzenia.
              • Gość: MM Re: Czy teraz łatwiej zdobywa sie punkty w NBA? IP: *.ny5030.east.verizon.net 14.03.03, 21:07
                bzyk7 napisał:
                > > Nie wiem czy grasz w kosza ale taki potezny facet jak Mourning czy Shaqu
                (...)
                > A Duncun jest chudy i nie przeszkadza mu to swietnie grać czapować O'Neala.
                > Wszyscy najlepsi teraz są chudzi!!!
                > Mourning jest w drugiej lidze i nikt nawet już o nim nie mówi.
                > Gdyby nie pomoc sędziów dla O'Neala, to nie miałby on także wiele do
                > powiedzenia.

                Tak, tak bo Duncan (260 lbs) jest chudy, a Mourning (261 lbs) potezny...
                No ale w koncu to az cale 0.45 kilograma roznicy....
                • bzyk7 Re: Czy teraz łatwiej zdobywa sie punkty w NBA? 16.03.03, 17:10

                  > Tak, tak bo Duncan (260 lbs) jest chudy, a Mourning (261 lbs) potezny...
                  > No ale w koncu to az cale 0.45 kilograma roznicy....

                  W wadze jest 118,4 kg do 117,9; ale we wzroscie jest kg. 208cm do 213cm.
                  Tu jest pierwsza różnica.
                  Druga jest w muskulaturze. Duncun muskularny nie jest, a Mourning za to gruby
                  nie jest, ale muskularny.
              • Gość: toms Re: Czy teraz łatwiej zdobywa sie punkty w NBA? IP: *.acn.pl 16.03.03, 15:28
                bzyk7 napisał:


                > A Duncun jest chudy i nie przeszkadza mu to swietnie grać czapować O'Neala.
                > Wszyscy najlepsi teraz są chudzi!!!

                widze bzyk ze piszesz o czyms a nawet nie znasz liczb wiec moze przytoczmy pare
                liczb

                McHale - 102 kg (porazajace przy wzroscie 6-10)
                Bird - 100kg
                Parish - 113 kg
                Walton - 106 kg

                to jest druzyna mistrzow ktorzy na filmie wygladaja jak patyczaki
                teraz zobaczmy z czym musieli by sie zmierzyc w latach 90

                Barkley - niewysoki ale az 114 kg !
                MAlone - 116 kg
                Mourning (wzrost McHala) - 118 kg
                Duncan - 118 kg
                Hakeem - (ten chudy co???) - 116 kg
                Ewing - 116 kg
                no i Shaqu klasa dla samego siebie - 150kg

                hmmm ... wystarczy spojrzec na te liczby aby zobaczyc roznice pomiedzy
                druzynami z lat 90 i 80 Pod wzgledem masy i sily mistrzowie z lat 80 to jak
                dzieci z przedszkola

                W latach 90 center powyzej 210 o masie ponad 115 kg to nie jest ewenement ale
                norma !

                No i teraz jako ciekawostka przedstawilem sylwetki graczy z lat 80 i niemal
                wsyzscy wiedza ze wtedy byli oni mniej rozwinieci fizycznie w porowanniu do
                obecnych graczy ale sa dwa wyjatki z przeszlosci !!!
                a jakie ?
                Oczywiscie dwoch zawodnikow ktorzy dominowali nad reszta pod wzgledem wzrostu,
                masy i umiejetnosci w swoim czasie chodzi o Jabaraa i Chamberlaina

                Jabarr - 218 cm, 121 kg
                Chamberlain - 216 cm, 125 kg

                Jak na to spojrzec to oni pasuja w zasadzie pod wzgledem parametrow wzrost,
                waga i sprawnosc fizyczna do obenych czasow a nie do swoich wiec dla mnei nie
                trudno jest odgadnac dlaczego akurat ci dwaj maja na swoim konci etak wiele
                rekordow

                i jeszcze moze na koniec ktos wspomnial o takim panu jak Bill Russell ponoc
                najlepszy obronca (smiesznie to brzmi w sytuacji gdy spojrzy sie ile pkt
                zdobywali przeciwnicy celtow w sezonach 60-63 bo jezeli druzyna mistrzowaska z
                najepszym obronca wszechczasow pozwala na rzucanie srednio 115 pkt w meczu
                przeciwnikowi to co powiedziec o obronie z lat 97-99 kiedy to srednia spadla w
                okolice 95 pkt na mecz ? ) ktory mial 208 cm wzrostu i uwaga porazajace 100 kg
                wagi ! biorac pod uwage 125 kg Chamberlina z tamtych czasow budzi to respekt
                prawda

                • bzyk7 Re: Czy teraz łatwiej zdobywa sie punkty w NBA? 16.03.03, 17:29

                  > > Wszyscy najlepsi teraz są chudzi!!!
                  >
                  > widze bzyk ze piszesz o czyms a nawet nie znasz liczb wiec moze przytoczmy
                  pare

                  No to podaj liczby Iversona, McGrady'go, Garnetta, Bryanta..

                  Poza tym ja nie piszą o latach 90. , ale o aktualnej sytuacji.


                  > no i Shaqu klasa dla samego siebie - 150kg

                  To jest klasa w otyłosci.


                  Barklay też był gruby.
                  Poza tym znaczenie mają umiejętnosci, a nie waga czy nawet wzrost.
                  Iverson jest żywym przykładem.
        • Gość: Wilt Re: Czy teraz łatwiej zdobywa sie punkty w NBA? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.03.03, 10:29
          > oto zestawienie gier w ktorych zawodnicy uzyskali 50pk i wiecej w kolejnych
          sezonach:
          93 - 7
          94 - 3
          95 - 7
          96 - 5
          97 - 3
          98 - 3
          99 - 0
          00 - 4
          01 - 9
          02 - 6
          03 - 5

          jak dla mnie nie jest to kwestia okresu NBA a raczej kwestia uzdolnien
          zawodnikow w danym sezonie i ich indywidualnych mozliwosci
          np w sezonach 96-98 nie bylo w zasadzie zadnego superstrzelca w lidze i
          malo
          bylo meczy
          z kolei w sezonie 2001 szalal Iverson i odrazu widac zmiane

          jest to raczej kwestia czy w danym momencie objawi sie talent zawodnika
          do
          zdobywania pkt i wtdy juz nikt go nie powstrzyma

          No, toms; tym razem zgadzam się z Tobą na całej linii – przynajmniej co do
          pierwszej części Twojego postu. Wiedziałem już, że w sumie średnie indywidualne
          i drużynowe nie rosły w czasie ostatnich 10 lat, raczej przeciwnie; a Ty
          potwierdziłeś to jeszcze w odniesieniu do samych meczów 50 – punktowych.
          Oczywiście również sądzę, że oczywiście tylko przypadek sprawił, że talent, w
          tym strzelecki, Iversona, Kobego czy T – Maca rozkwitł właśnie teraz. Równie
          dobrze, a właściwie pewnie lepiej, zważywszy obecną generalnie większą
          konkurencję wśród swingmanów, radziliby sobie zaczynając kariery 10 lat
          wcześniej.

          > heh wlasnie niedawno obejrzalem sobie film z meczu Bull-celtics z 86
          roku
          i troche to komicznie wygladalo

          patrzylem na to i mialem wrazenie ze panowie centrzy to sie zaraz polamia
          a dryzyna Barkley, Mourning, Shaqu, Malone,Iverson z lat 90 to by wbila
          Celtow
          w ziemie

          na serio patrzylem na Parisha, Mchala i Birda jak na mieczakow w
          porownaniu z
          muskulatura obecnych graczy NBA i nie zauwazylem tam praktycznie
          agresywniej
          obrony zeby np taki cholernie szybki gracz jak Iverson nie mial
          mozliwosci
          samemu uwolnic sie na wolna pozycje tylko potrzebuje 1 lub 2 zaslon aby
          dostac
          pilke ... ehh... zupelnie inna gra

          Dla odmiany więc, muszę nie zgodzić się z drugą częścią ;-). Różne mam tu
          zastrzeżenia; po pierwsze, Barkley i Malone to drużyna lat 90., a Shaq i
          Answer – obecnej dekady (co do Zo, można się zastanawiać), więc czemu ustawiasz
          ich wszystkich razem? Po drugie, jak ktoś już to przypomniał, Barkley czy
          Malone z całą swoją muskulaturą grali już w l. 80., i jakoś ligi nie
          zdominowali; dodam jeszcze, że właśnie McHale, którego walory fizyczne
          wyśmiewasz (a miał podobne warunki jak KG), robił Sir Chucka jak chciał, co sam
          Barkley w nietypowo dla siebie pokornym tonie przyznawał – że McHale był od
          niego lepszy! Po trzecie, owszem w latach 80. przykładano generalnie większą
          wagę do ataku, w wiec automatycznie – mniejszą do obrony. Czy znaczy to jednak,
          że koszykówka była wtedy gorsza? Ja sądzę inaczej; i wiele bym dał, żeby
          wróciły przynajmniej niektóre zalety tamtych czasów. Po czwarte, i
          najważniejsze; jak już kiedyś wspominałem, kwestia muskulatury o tyle ma małe
          znaczenie dla rywalizacji, że przecież, czy gracze byli w danym okresie
          bardziej czy mniej napakowani, byli napakowani na tym samym poziomie co reszta.
          Owszem, można by argumentować, że gdyby przenieść wehikułem czasu Lakers’87 czy
          Celtów’86, to w starciu z dzisiejszymi drużynami ustępowaliby im fizycznie –
          ale przewagę talentu mieliby taką, że to i tak by nie wystarczyło. A tak w
          ogóle, twierdzenia sprowadzające się do tego, że gracze przeszłości byli słabsi
          od dzisiejszych, bo mniej umięśnieni, nie mając dostępu do współczesnych
          siłowni i medycyny sportowej, zawsze przypominało mi kolejny eksperyment z
          użyciem wehikułu czasu; gdyby postawić przeciw sobie np. Wielką Armię Napoleona
          i Afrika Korps Rommla, z czołgami i lotnictwem. Rommel na pewno by wygrał; czy
          znaczy to jednak, że był lepszym dowódcą?

          Pzdr

          P.S. A Twoje statystyki odnośnie rzekomych ogromnych różnic w wadze i wzroście
          w latach 80. i 90. są wyrywkowe, a przez to zawyżone. Mam teraz ograniczony
          dostęp do Internetu, ale we właściwym czasie podam Ci prawdziwe dane, bo znam
          odpowiednią stronkę.
          • Gość: toms Re: Czy teraz łatwiej zdobywa sie punkty w NBA? IP: 217.153.60.* 17.03.03, 11:24
            ja napisze w ten sposob
            ze Jordan uwazany przez wielu za najlepszego zawodnika wszechczasow ;-)

            ktory nie mozna powiedziec aby mial malo talentu zeby w 88 roku po starciach z
            Detroit postanowil cwiczyc na silowni
            prosta sprawa aby wygrywac musial sie wzmocnic czyli +10 kg masy ciala w
            miesniach !

            zgadzam sie z tym ze kiedys metody treningowe byly gorsze i generalnie wszyscy
            byli mieczakami
            ale pojawialy sie takei talenty jak Chamberlain i Jabarr ktorzy mozna
            powiedziec mieli sylwetki i sprawnosc fizyczna najbardziej zblizone do
            zawodnikow z lat 90

            i wg mnie jest to najlepszy przyklad co zawodnicy lat 90 byliby w stanie
            wyprawiac w lidze w latach 60-70

            to tak jakby armie Rommla wystawic przeciwko legionom rzymskim i mowic ze Romml
            wygral tylko dzieki swojemu wielkiemu talentowi
            • alex.4 Re: Czy teraz łatwiej zdobywa sie punkty w NBA? 18.03.03, 18:33
              Chwile, chwile. O.K zgodzę się, że Chamberlain górował nad innymi zawodnikami
              swoich czasów tak masą, jak i stosunkiem masy do wzrostu. Ale z Abdul-Jabbarem
              już nie jest takie proste. Róznic miedzy A-J a Gilmore`m czy Lanier`em w obu
              współczynnikach nie było. Kilku zawodników było nizszych o 15 cm i ich
              współczynnik ich masy do wzrostru był taki sam jak u A-J. Kilku z nich miesni
              miało dużo wiecej niz A-J jak np. Unseld.
              Zawsze istneli w NBA zawodnicy, których parametry wyżej wymienione były podobne
              do współczesnych nam graczy.
              Pozdr
              • Gość: toms Re: Czy teraz łatwiej zdobywa sie punkty w NBA? IP: *.acn.pl 18.03.03, 22:07
                to nie jest kwestia czy istneili czy nie
                a raczej kwestia co jest norma a co nie

                ty piszesz o paramterach ale to nei o to chodzi ze gostek o wzroscie 150 cm ma
                taka sama proporcej masy do wzrostu co Kareem; bo co z tego ze ma ?

                chodzi o to ze obecnie norma jest iz wysoki center powyzej 210 cm jest b dobrze
                zbudowany i b sprawny
                w czasach Chamberlaina i Kareema to eni bylo norma a raczej ewenementem ktory
                pozwalal tym graczom na taka dominacje

                mozna pisac ze nie tylko centrzy sie licza i takei tam ale prawda jest taka ze
                o pozostalych graczy to mozemy sie martwic jak zatrzymamy wysokiego sprawnego
                centra i aby go zatrzymac potrzebny jest przeciwnik o parametrach wzrost, waga
                umiejestnosci podobnych chocby do niego

                Chamberlain i Kareem nie mieli takich przeciwnikow a jak Center nei ma godnego
                siebei centra w druzynie przeciwnej to kto go zatrzyma w drodze na kosz?
                rozgrywajacy ???

                Obecnie sytuacja jest taka ze Chamberlain i Kareem w obecnych czasach w kazdej
                druzynei trafiaja na centrow dorównujacych im i masa i wzrostem a konkurencja
                dotyczy juz tylko umiejetnosci ;-)
            • Gość: Wilt Do tomsa IP: 213.17.228.* 22.03.03, 17:50
              Toms – po pierwsze, od dawna podziwiam Twoją umiejętność zaczynania od
              dowolnego tematu, a kończenia i tak na Jordanie. ;-) Po drugie, skoro rozwijasz
              moją metaforę z Rommlem, to zakładam, że się z nią zgadzasz. Po trzecie,
              chociaż teraz nieco zmieniasz temat na lata 60. – 70. (tu i tak się nie
              zgadzam, ale to osobny temat), pisaliśmy o latach 80. I tu rzecz jest prosta;
              różnice fizyczne między nimi a następną dekadą były niewielkie, a ich znaczenie
              jeszcze mniejsze, co udowadnia fakt, że umięśnieni Malone czy Barkley grali już
              na wysokim poziomie w latach 80., wcale jednak nie dominując. O wiele większe
              znaczenie ma kwestia talentu i jego zgrupowania w poszczególnych drużynach; i
              tu mogę Cię zapewnić, że Celci’86, z których budowy fizycznej się wyśmiewasz,
              wdeptaliby Bulls w ich najsilniejszym składzie z 1996 w ziemię ;-). CAŁY
              frontcourt miażdżąco lepszy – Bird od Pippena, McHale od Rodmana, Parish od
              wszystkich centrów Bulls razem wziętych; tak samo D. Johnson o parę klas lepszy
              od Harpera, oraz lepsza ławka. Bulls mieliby przewagę tylko na 1 pozycji –
              oczywiście SG – no i przewagę coacha, co jednak znaczy niewiele, bo nawet
              najlepszy coach nic nie poradzi przeciw aż takiej różnicy talentu.

              Pzdr

              P.S. I, skoro już znów chcesz odgrzać przy okazji dyskusję Chamberlain - Jordan
              używając argumentów warunków fizycznych, to: po pierwsze, pamiętaj, że raz już
              Ci się nie udało ;-); po drugie, poczekaj tylko, aż znów zacznę na szerszą
              skalę działać w sieci, to znajdę i podrzucę te dane, o których wspomniałem,
              które ostatecznie rozprawią się z takimi argumentami.
              • alex.4 Re: Do tomsa 22.03.03, 19:23
                Centrzy kiedyś byli nizsi niz obecnie, ale ichh rola paradoksalnie od tego
                momentu uległa zmniejszeniu. Chamberlain dominował i wzrostem i masą. I co z
                tego? Zdobył 2 tytuły mistrzowskie za każdym razem grajac w bardzo silnych
                składach. Ale Philadelphia 65-68 była porównywalna z Bostonem, a tylko raz
                przeszła go w PO. Lakers 69-73 byli zespołem starzejącym sie (West,
                Chamberlain, Baylor, ale Goodrich, Hairston czy McMilan byli młodzi) i zdobyli
                tez 1 tytuł, choć Chamberlainowi przypadło często rywalizować z niższym Reedem.
                A co do Russell1a. Boston był silny cały czas pojawiali się nowi gracze (Cousy,
                Scharman, Heinsohn, Ramsey, K.C.Jones, S.Jones, Sanders, Havlicek, Howell) ale
                to nie zmienia faktu, ze russell zdobył 11 tytułów mistrzowskich w 13 lat.
                Zdobycie tytułu przez Boston w 68 a przede wszystkim w 69 było sztuka nie lada.
                W obu sezonach Chamberlain był w zespołach chyba bardziej utalentowanych, a
                mimo to zwycięzył Russell. A co do jego obrony. Trzeba liczbe traconych punktów
                porównywać z liczba traconych punktów przez ówczesne zespoły. Wtedy grano
                szybciej, wiecej żucano niż obecnie. Wtedy wyjdzie czy Russell był dobrym
                obrońcą czy też nie. A to co napisałem o Chamberlainie nie oznacza, że nie
                uważam go za jednego z najlepszych graczy w historii. Ale mimo jego górowania
                nad innymi czegoś brakowało. I to nie była wina tylko słabego składu w których
                grał. zresztą Philadelphia (i Warriors i 76ers) az tak bez talencia nie grały
                Pozdr
                • Gość: Wilt Do Alexa i tomsa IP: *.gov.pl 27.03.03, 18:08
                  Alex, tak na wstępie miałbym 1 kluczowe pytanie; czy dla Ciebie na niekorzyść
                  Chamberlaina działa to, że występował w silnych, czy słabych składach? Bo tak z
                  Twojego postu dałoby się wyczytać obie tezy ;-).

                  Niezależnie od wszystkiego, co już było na forum pisane nt. Wilta (który rzecz
                  jasna dominował przede wszystkim dzięki swojemu nieprawdopodobnym
                  umiejętnościom, do jakich wzrost i siłą stanowiły jedynie dodatek), oto fakty:

                  - Nawet w 1968 I 1969 stawiał czoła BARDZIEJ utalentowanym zespołom, głębszym
                  kadrowo i z większą ilością Hall of Famers. Nie zmienia tego nawet argument, że
                  w 1969 miał 2 inne supergwiazdy do pomocy (Baylor, co prawda już u schyłku, i
                  West), a Russell „tylko” 1 (Havlicek), bo i tak ogólny bilans wypadał na
                  korzyść Celtics; tak jak teraz bilans kadrowy Lakers- Kings wypada na korzyść
                  Kings, mimo że LAL mają 2 supergwiazdy, a Kings najwyżej jedną.

                  - Tego jeszcze na forum nie miałem okazji pisać; oto lista wzrostu centrów za
                  czasów najsławniejszych rekordów Wilta, w 1962, którą polecam również tomsowi:

                  Philly - Wilt 7'1"
                  Boston - Russell 6'10"
                  Chicago - Bellamy 6'11"
                  Cinncinatti - Embry 6'8"
                  Detroit - Dukes 7'0"
                  Los Angeles - Felix 7'0', Krebs 7'0"
                  New York - Imhoff 6'11"
                  St Louis - Lovellette 6'9"
                  Syracuse (became 76'ers) Halbrook 7'3"

                  No i gdzie ci mikroskopijni centrzy? Takie pytanie musi się pojawić nawet
                  niezależnie od faktu, że wtedy gracze mierzeni byli bez butów, co daje im
                  spokojnie z cal przewagi w stosunku do powyższych pomiarów – aż różnica w
                  porównaniu do środkowych lat 90. praktycznie niknie zupełnie. Nie mówiąc już o
                  drobnym szczególe średniego poziomu sportowego tych wszystkich gości,
                  nieporównanie wyższego niż to, z czym musi zmagać się choćby Shaq.

                  - Całościowych danych odnośnie wagi samych centrów nie mam, ale za to mam dane
                  nt. CAŁEJ LIGI. Oto parametry przeciętnego zawodnika:


                  1961-62 - 6'5.5" (przypomnę – bez butów), 208 lbs.


                  Dla porównania, najlepszy sezon punktowy MJ:
                  1986-87 - 6'7.5", 215 lbs.

                  I ostatni sezon, co do którego w tej chwili mam dane pod ręką:

                  2000-01 - 6'7", 224 lbs.


                  Kolosalne różnice, prawda? ;-) I co z wszystkimi mitami, że to była liga
                  karłów, w której Wilt dominował dzięki swojemu wzrostowi i sile? Gdybym znał te
                  dane wcześniej, łatwiej byłoby mi polemizować nt. Wilt – Jordan – a nawet ja
                  dałem się trochę zwieść powszechnej propagandzie wynikającej z niewiedzy i
                  sądziłem, że te wszystkie różnice były jednak większe. Ale oto są fakty :-), i
                  prosiłbym forumowiczów o zapoznanie się z nimi, zanim zaczną wydawać pochopne
                  sądy.

                  Pzdr
                  • Gość: toms Do Wilta a propo statystyki IP: 217.153.60.* 28.03.03, 14:30

                    No pewnie Wilt ty bys chciał aby średnio oni wazyli po 250 funtow co ;-)

                    ehh Wilt ja ci powiem ze średnio to ludzie na świecie maja jedno jądro i jedną
                    pierś

                    powiem ci wiecej odnosnie tej twojej statystyki średnich i proby konstruowania
                    wnioskow na tej podstawie

                    otoz moze slyszales o czyms takim jak ocieplanie sie klimatu
                    no i mamy naukowcow bijacych na alarm rozwijajacych katastroficzne wizje
                    topniejacych lodowcow
                    no bo przeciez podnosi sie temperatura na ziemi

                    oki a o ile sie podnosi i tu sie okazuje ze liczby o jakich ci naukowcy mowia
                    sa raczej smieszne
                    bo to chodzi o 0,5 stopnia wzrostu SREDNIEJ temperatury na ziemi w jakims tam
                    okresie kilku lat

                    jak tak czlowiek sie zastanowi to jak to 0,5 stopnia i takei probelmy ???
                    no wlasnie ktos kto ma do statystyki takie podejscie jak ty Wilt tu
                    zaprezentowales
                    to stwierdzi: hehe smieszne 0,5 stopnia co 5 lat to gdzie tam sie lodowce
                    roztopia to musza byc jakies bzdury

                    takich zabawek ze srednimi to moge ci mnostwo podawac np ze wzrost sredniej
                    dlugosci trwania zycia "tylko" o 5 lat nagle zwiazany jest
                    z dramtycznym wzrostem liczby osob dozywajacych 100lat w populacji

                    no wlasnie tak to jest jak poslugujemy sie srednimi a rozmawiamy o wyjatkach
                    to jest mniej wiecej tak jakbys chcial oszacowac srednia Chamberlaina w sezonei
                    61-62 na podstawie sredniej z calej ligi ;-)
                    O mozemy tak zrobic ze ja podrzuce ci na forum dane o sredniej liczbie
                    zdobywanych punktow w kolejnych sezonach w lidze a ty sprobujesz
                    nie wiem jak to zrobisz, ale moze ci sie uda wywnioskowac z tego ze Chamberlain
                    w sezonei 61-62 mial srednia 50,4 pkt ;

                    ehh...

                    i jeszcze dodam ze spoecjalnie podkreslalem we wszystkich swoich wywodach ze
                    chodzi o polaczenie wzrostu i wagi graczy
                    i ze tylko dwoch zawodnikow w tamtych czasach mialo oba paramery porownywalne z
                    obecnymi graczami
                    (nie bierzmy pod uwage jakis otyłych kalek )

                    natomiast ty Wilt napisales tylko informacje o wzroscie i jestes zadowolony z
                    siebei
                    no to jak mamy tu dyskutowac ???

                    ja podaje konkrety a ty mi tu jakies srednie podajesz i do tego jeszcze
                    smieszne wnioski z tego wyciagasz
      • Gość: Wilt Re: Czy teraz łatwiej zdobywa sie punkty w NBA? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.03.03, 10:30
        Nie do wiary: kolega bzyk zdobył się na forum na cokolwiek poza bluzganiem,
        wymysłami i spiskową teorią dziejów? Próbuje napisać post problemowy?
        Sprawdźmy, jak mu wyszło to trudne i nietypowe dla niego zadanie. :-)

        >Ostatnio mnóstwo zawodników zaczęło zdobywać po 40 a nawet 50 pktów.
        McGrady, Bryant, Houston...


        Rzeczywiście: straszne mnóstwo. Mnóstwo to było w latach 60., 70., 80. Przy
        okazji; wbrew wysuwanym po raz kolejny na tym wątku, nieprawdziwym stereotypom,
        i ja po raz kolejny przypominam, że średnie punktowe w lidze w najlepszych
        latach Chamberlaina i Jordana różniły się bardzo niewiele.

        Nawet 40.letni Jordan jest w stanie tyle rzucać.
        Nie oszukujmy sie, teraz Jordan jest tylko cieniem siebie w najlepszych
        latach.

        Czyli w końcu lat 80. – patrz dekada wyżej.

        > Pomimo to jest w stanie rzucać po 39 pktów?
        Może teraz po prostu łatwiej jest rzucać?

        Jasne, ciekawe tylko, czemu sumaryczne wyniki indywidualne i drużynowe tego nie
        potwierdzają; ale cóż one znaczą w porównaniu z intuicją naszego geniusza
        forum? ;-)

        >Teraz praktycznie tylko Lakers stosują destruktywną koszykówkę (na szczescie
        gry nie zabili).

        Głupota i stronniczość tego typu twierdzeń wręcz poraża. Jasne, Lakers
        są „destrukcyjni” (w dodatku jako jedyni – zapewne w przeciwieństwie do jak
        najbardziej konstruktywnych Heat, Knicks czy Nuggets…), a ulubieni Bulls swego
        czasu wcale nie byli, skąd – z tą samą taktyką i tym samym trenerem.

        > Gra innych jest bardziej otwarta.
        Nets, Dallas, Sacramento, Sixers, Spurs...

        Czy trzeba coś jeszcze dodawać? Samo wymienianie Spurs w jednym szeregu z
        Kings, a zwłaszcza Mavs jako przykładu gry otwartej, przeciwstawianej Lakers,
        dowodzi ignorancji tak porażającej, że niewartej dalszej uwagi.

        >A może zmiany w defensywie mają też znaczenie.
        Defensor jeden na jeden może być bardziej frustrujący niż strefa.

        Wszystko się zgadza: jakość użytej logiki w pełni dorównuje wiedzy bzyka o NBA.
        Według niego ROZSZERZENIE arsenału obrony ma prowadzić do UŁATWIENIA zdobywania
        punktów… Wyjaśnijmy dla porządku: kto potrafił bronić 1 na 1, wciąż przecież
        może bronić w ten, generalnie efektywniejszy, sposób. Natomiast strefa jest
        jedyną szansą, żeby w obronie potrafiły coś zdziałać zespoły typu Mavericks,
        pozbawione defensive stoppers; czyli w sumie prowadzi do WZMOCNIENIA obrony w
        lidze.

        Posumowując: niestety, zadanie napisania trzymającego się kupy merytorycznego
        postu całkowicie przerosło możliwości biednego bzyka. Nie sądziłem, że coś
        takiego napiszę, ale w tej sytuacji tylko taki apel pasuje; wracaj już lepiej,
        kolego przyszywany, do zwykłego niewartego uwagi wymyślania na Shaqa, Kobego i
        sędziów. Takie bluzgi zdecydowanie bardziej pasują do Twojej bogatej
        osobowości, bzyk – i chyba nie ma sensu udawać, ze jest inaczej. :-)
        • Gość: toms Re: Czy teraz łatwiej zdobywa sie punkty w NBA? IP: 217.153.60.* 17.03.03, 11:25
          heh widze Wilt ze bzyk ci niezle na odcisk nadepnal ;-)
        • Gość: HyLo Re: Czy teraz łatwiej zdobywa sie punkty w NBA? IP: *.phils.uj.edu.pl 17.03.03, 14:30
          nie, trudniej się zdobywa - i najlepszym wskaźnikiem jest po prostu liczba
          punktów, jaką średnio zdobywają całe drużyny - w porównaniu z latami 70 czy 80-
          tymi. Od czasu mistrzostw Pistons większy nacisk kładzie się na obronę i dzieki
          niej wygrywa. Dziś próbują to zmieniać Kings czy Mavs, ale na razie im się nie
          udało. Do tego dochodzi strefa, która, jak zauważył Wilt, ratuje drużyny, które
          1-na-1 sobie nie radziły.

          Liczba meczy 50-punktowych jest w ogóle słabym wskaźnikiem tego, jak trudno
          zdobywać punkty. Toms pokazał, że takich meczów bywało ostatnio w sezonie
          średnio 5-6. A wszystkich spotkań, jest, o ile dobrze pamietam, blisko 1500. No
          więc o czym to świadczy, ze w jednym roku takich "50" jest 3, a w kolejnym 7?
          Takie wyczyny wystają ponad przeciętnośc i, co oczywiste, rzucają się w oczy.
          Łatwo więc przecenić ich znaczenie. Podam analogiczny przykład: jak trafne
          byłoby ocenianie urody mieszkanek jakiegoś kraju (np. Amerykanek) na podstawie
          wyglądu aktorek z seriali telewizyjnych?
          • Gość: toms Re: Czy teraz łatwiej zdobywa sie punkty w NBA? IP: 217.153.60.* 17.03.03, 15:27
            dobre HyLo jakos nie przyszlo mi do glowy skonfrontowanie liczby meczy 50+ z
            liczba wsyzstkich meczy w sezonie to rzeczywiscie dobre zestawienie ktore ucina
            cala dyskusje na postawione wyzej pytanie

          • bzyk7 Re: Czy teraz łatwiej zdobywa sie punkty w NBA? 17.03.03, 19:59
            Nie pisałem tego Wiltowi, bo nie chce mi sie za długo pukać do pustej głowy
            pytając :anybody home?".

            Ale oczywiscie nie chodziło mi o pkty zdobywane przez drużyne, ale o pkty
            indywidualnych zawodników.
            Bezsporne jest, że ostatnio wielu koszykarzy i czesto rzucało ponad 40 pktów
            na mecz.
            Oglądając mecze często jestem zdziwiony fatalną obroną (może Lakers dobrze
            bronią, ale im pomagają w tym też sędziowie).
            Nie oglądałem wielu zespołów (np. Heat) , ale wiele z tych najlepszych ma
            czasem żenującą obronę.
            Nie jest dziwne, że ostatni Jordan narzekał na brak zaangażowania młodszych
            zawodników.
            Czasem wygląda, jakby im sie nie chciało.

            Albo przykład ostatnich finałów. Gdyby nie Byron Scott i jego nieuniejętnosc
            ustawienia zespołu, to O'neal by tak nie szalał i nie przegraliby do zera.
            Obrona była po prostu fatalna.
            • bzyk7 Re: Czy teraz łatwiej zdobywa sie punkty w NBA? 17.03.03, 20:21
              bzyk7 napisał:

              > Nie pisałem tego Wiltowi, bo nie chce mi sie za długo pukać do pustej głowy
              > pytając :anybody home?".

              Napiszę explicite, żeby nie było wątpliwosci:

              Chodzi mi tutaj o zdobywanie pktów przez danego dobrego koszykarza.
              Napisałem:
              A może zmiany w defensywie mają też znaczenie.
              Defensor jeden na jeden może być bardziej frustrujący niż strefa.

              Zdobywanie pktów przez całe drużyny nie było trescią mojego wątku.

              • Gość: Wilt Re: Czy teraz łatwiej zdobywa sie punkty w NBA? IP: 213.17.228.* 22.03.03, 17:55
                bzyk7 napisał:

                > Nie pisałem tego Wiltowi, bo nie chce mi sie za długo pukać do
                pustej głowy
                > pytając :anybody home?".

                > Napiszę explicite, żeby nie było wątpliwosci:

                Chodzi mi tutaj o zdobywanie pktów przez danego dobrego
                koszykarza.
                Napisałem:
                A może zmiany w defensywie mają też znaczenie.
                Defensor jeden na jeden może być bardziej frustrujący niż strefa.

                Zdobywanie pktów przez całe drużyny nie było trescią mojego
                wątku.

                Bzyk, nie chcę Cię zmartwić, ale Twoje wypowiedzi nie stają się przez samo
                powtarzanie bardziej sensowne.
                Raczej przeciwnie; wszyscy tym dobitniej widzą, jak mało masz argumentów na
                poparcie swej śmiesznej tezy, że dopuszczenie strefy oznacza podwyższenie
                zdobyczy punktowych…

                • bzyk7 Re: Czy teraz łatwiej zdobywa sie punkty w NBA? 24.03.03, 00:56

                  > Bzyk, nie chcę Cię zmartwić, ale Twoje wypowiedzi nie stają się przez samo
                  > powtarzanie bardziej sensowne.

                  Nie zwiekszy ich sensownosci, ale dawało mi jakąs nadzieję, że kilkukrotne
                  stukanie w pustą głowę cos da. Niestety nie dało

                  > Raczej przeciwnie; wszyscy tym dobitniej widzą, jak mało masz argumentów na
                  > poparcie swej śmiesznej tezy, że dopuszczenie strefy oznacza podwyższenie
                  > zdobyczy punktowych…

                  Ty człowieku jesteś po prostu głupi.
                  trzy razy ci powtarzam, że strefa może miec wpływ na łatwiejsze rzucanie u
                  pewnych najlepszych zawodników, a ty ciąglę bzdurzysz o punktach zespołu.
                  Już nie powtórzeę jeszczy raz, bo jak długo można?

                  Czy nikt ci jeszcze nie powiedział, że jesteś "slow" ?
                  • Gość: Wilt Re: Czy teraz łatwiej zdobywa sie punkty w NBA? IP: *.gov.pl 27.03.03, 18:09
                    bzyk7 napisał:

                    > Nie zwiekszy ich sensownosci, ale dawało mi jakąs nadzieję, że kilkukrotne
                    > stukanie w pustą głowę cos da. Niestety nie dało

                    To przestań się stukać; tego w Internecie i tak nie widać ;-).

                    > Ty człowieku jesteś po prostu głupi.
                    > trzy razy ci powtarzam, że strefa może miec wpływ na łatwiejsze rzucanie u
                    > pewnych najlepszych zawodników,


                    Ale jak, prostaczku boży, JAK?! Wciąż żadnego uzasadnienia nie byłeś w stanie
                    wykrztusić…

                    > a ty ciąglę bzdurzysz o punktach zespołu.
                    > Już nie powtórzeę jeszczy raz, bo jak długo można?

                    Już Ci palce się trzęsą na klawiaturze; rzeczywiście już dłużej nie możesz…

                    > Czy nikt ci jeszcze nie powiedział, że jesteś "slow" ?

                    Nie; i pewnie nie zdarzy się to szybciej niż ktoś Tobie powie, że
                    jesteś „fast”. :-)
            • Gość: Wilt Re: Czy teraz łatwiej zdobywa sie punkty w NBA? IP: 213.17.228.* 22.03.03, 17:52
              O, robaczek jeszcze się wije na haczyku? ;-) Próbuje skamleć w 3 kolejnych
              postach, w dodatku udając, że wcale mi przez to nie odpowiada? Pomęczmy go
              wobec tego jeszcze trochę…
              Otóż wyjawię Ci, Einsteinie, tę porażającą wieść, że wbrew Twojej opinii,
              drużynowe i indywidualne wyniki punktowe mają ze sobą WIELE WSPÓLNEGO; więcej,
              te PIERWSZE SKŁADAJĄ SIĘ Z DRUGICH. A ja i tak pisałem wyraźnie o OBU
              rodzajach, próbując Ci przetłumaczyć jak chłop krowie na rowie, że w każdym tym
              aspekcie OBRONA SIĘ w LIDZE NIE POGARSZA, A ATAK NIE POLEPSZA, raczej
              przeciwnie (napisałbym to dla pewności jeszcze większymi literami, ale na forum
              trudno).

              I nie zmienią tego wszystkiego incydentalne narzekania Jordana na młodych
              graczy swojego zespołu, godne uwagi chyba tylko ze względu na to, że sam
              wszystkich tych graczy wybrał. Ani Twoje dyskretne wycofywanie się z tematu
              meczów 50-punktowych na 40-punktowe (tak jakby to coś zmieniało w Twojej
              sytuacji w dyskusji). :-)

              > Albo przykład ostatnich finałów. Gdyby nie Byron Scott i jego
              nieuniejętnosc
              ustawienia zespołu, to O'neal by tak nie szalał i nie przegraliby
              do zera.
              Obrona była po prostu fatalna.

              Pocieszaj się, że to wszystko przez złą obronę, pocieszaj (choć dziwi mnie ta
              nagła zmiana frontu; dotąd myślałem, że to wszystko przez sędziów ;-)).
              Popovich też pewnie nie umie ustawić zespołu w defensywie, ani Larry Brown,
              obaj kiepscy trenerzy; przez takich amatorów właśnie Lakers zdobyli tytuły…:-)
              • bzyk7 Re: Czy teraz łatwiej zdobywa sie punkty w NBA? 24.03.03, 01:05
                > Otóż wyjawię Ci, Einsteinie, tę porażającą wieść, że wbrew Twojej opinii,
                > drużynowe i indywidualne wyniki punktowe mają ze sobą WIELE WSPÓLNEGO;
                więcej,
                > te PIERWSZE SKŁADAJĄ SIĘ Z DRUGICH. A ja i tak pisałem wyraźnie o OBU
                > rodzajach, próbując Ci przetłumaczyć jak chłop krowie na rowie, że w każdym
                tym
                > aspekcie OBRONA SIĘ w LIDZE NIE POGARSZA, A ATAK NIE POLEPSZA, raczej
                > przeciwnie (napisałbym to dla pewności jeszcze większymi literami, ale na


                Jeszcze raz muszę powtórzyć.
                Ty człowieku jesteś po prostu głupi.
                Próbujesz jakichs dziecinnych łamigłówek, że mają wiele wspólnego bo "PIERWSZE
                SKŁADAJĄ SIĘ Z DRUGICH"...
                Mój Boże....
                Ty człowieku jesteś po prostu głupi....

                Może jednak ostatni raz spróbuję...
                Obrona strefowa może być mniej frustrująca dla powiedzmy jednego najlepszego
                zawodnika (nie dla reszty, reszta nie ma nic do rzeczy),bo obrona jeden na
                jeden może być bardziej frustrująca (zresztą nawet nie psiałem tego jako
                twierdzenia, ale jako pytanie-refleksja).
                Ale dla dziecinnego umysłu muszę to tłumaczyć.

                Zdobycze pktowe reszty mogą być nawet zerowe i ogólnie zdobycze zespołu mogą
                być mniejsze (nawet 60 pktów). Ale obrona strefowa może umożliwic jednemu
                najlepszemu zawodnkowi łatwiejsze rzucanie (choć tego nie twierdzę jako prawdę
                ostateczną).
                Obronie jeden-na-jeden może być bardziej frustrująca dla najlepszych ( i tak
                czesto podwajana).
                Np. Ainge niezle dawał sie we znaki Jordanowi, samą swoją obecnoscią.

                Tyle dla dziecinnego Wilta.
                Naprawdę nie mam czasu na tłumaczenie znaczenia zdań Wiltowi o poziomie 10-
                latka.

                • Gość: Wilt Re: Czy teraz łatwiej zdobywa sie punkty w NBA? IP: *.gov.pl 27.03.03, 18:11
                  bzyk7 napisał:

                  > Jeszcze raz muszę powtórzyć.
                  > Ty człowieku jesteś po prostu głupi.
                  Cóż za kreatywność, stary! Po prostu Piekny Umysł. ;-)

                  > Próbujesz jakichs dziecinnych łamigłówek, że mają wiele wspólnego
                  bo "PIERWSZE
                  > SKŁADAJĄ SIĘ Z DRUGICH"...

                  To dla Ciebie łamigłówka? Mój Boże, chyba jednak mimo wszystko cię
                  przeceniałem... :-)

                  > Mój Boże....
                  > Ty człowieku jesteś po prostu głupi....
                  >
                  > Może jednak ostatni raz spróbuję...
                  > Obrona strefowa może być mniej frustrująca dla powiedzmy jednego najlepszego
                  > zawodnika (nie dla reszty, reszta nie ma nic do rzeczy),bo obrona jeden na
                  > jeden może być bardziej frustrująca (zresztą nawet nie psiałem tego jako
                  > twierdzenia, ale jako pytanie-refleksja).

                  Czyżbyśmy się znów wycofywali? Już nie twierdzenie, tylko ciekawy stworek pod
                  nazwą „pytanie-refleksja” ? ;-) Wciąż pozostaje ten sam problem; ŻADNEGO
                  KONKRETNEGO UZASADNIENIA PRZEDSTAWIANYCH TU TEZ, niezależnie pod jaką nazwą
                  starałbyś się je ukryć.

                  > Ale dla dziecinnego umysłu muszę to tłumaczyć.

                  Znajdź na forum kogoś, komuś takich nonsensów nie musisz tłumaczyć, kto
                  przyjmuje je na wiarę – bo jakoś nie zauważyłem, by Twoje tezy spotkały się ze
                  zrozumieniem. Ale pewnie wszyscy pozostali forumowicze mają dziecinne umysły…

                  > Zdobycze pktowe reszty mogą być nawet zerowe i ogólnie zdobycze zespołu mogą
                  > być mniejsze (nawet 60 pktów). Ale obrona strefowa może umożliwic jednemu
                  > najlepszemu zawodnkowi łatwiejsze rzucanie (choć tego nie twierdzę jako
                  prawdę
                  > ostateczną).

                  Znów się wycofujesz. Prawde ostateczną? Obawiam się, że wyraz „prawda” nie
                  zniesie wymieniania go w jakimkolwiek kontekście Twoich wywodów… Powtórzę;
                  jakim cudem strefa mogłaby sprzyjać zdobyczom punktowym?! Przecież gdyby dla
                  danego zespołu i w danej sytuacji efektywniej było bronić 1 na 1, wybrałby tę
                  taktykę, z którą wszyscy sa bardziej obznajomieni - a strefę wybierają tylko
                  kluby takie jak Mavs czy Grizzlies, kiedy przynosi im ona zdecydowanie lepsze
                  rezultaty niż 1 na 1! Czy wiesz choćby o ostatnim meczu Magom – Grizzlies,
                  kiedy powstrzymano T – Maca właśnie strefą? Jak daleko może posunąć się Twoja
                  ignorancja odnośnie NBA?

                  > Obronie jeden-na-jeden może być bardziej frustrująca dla najlepszych ( i tak
                  > czesto podwajana).
                  > Np. Ainge niezle dawał sie we znaki Jordanowi, samą swoją obecnoscią.
                  >
                  > Tyle dla dziecinnego Wilta.
                  > Naprawdę nie mam czasu na tłumaczenie znaczenia zdań Wiltowi o poziomie 10-
                  > latka.

                  To nie formułuj „zdań o poziomie 10 – latka”. Choć z drugiej strony, czemu
                  przypuszczasz, że problemem jest tu TŁUMACZENIE znaczenia? Może raczej NADANIE
                  znaczenia? ;-)
                  • Gość: Wilt Re: Czy teraz łatwiej zdobywa sie punkty w NBA? IP: *.gov.pl 27.03.03, 18:13
                    Chodziło mi oczywiście o mecz Magic - Grizzlies (wyjaśnienie potrzebne, żebyś
                    znów nie skonfundował się swoją niewiedzą na temat ligi ;-)).
        • bzyk7 Re: Czy teraz łatwiej zdobywa sie punkty w NBA? 17.03.03, 19:45

          > Rzeczywiście: straszne mnóstwo.

          Podałem trzech i trzy kropki. Znaczy to, że było ich zancznie wiecej. trzeba
          tylko sledzić, co sie dzieje.

          > >Teraz praktycznie tylko Lakers stosują destruktywną koszykówkę (na szczesc
          > ie
          > gry nie zabili).
          >
          > Głupota i stronniczość tego typu twierdzeń wręcz poraża. Jasne, Lakers
          > są „destrukcyjni” (w dodatku jako jedyni – zapewne w przeciwi
          > eństwie do jak
          > najbardziej konstruktywnych Heat, Knicks czy Nuggets…), a ulubieni Bulls
          > swego
          > czasu wcale nie byli, skąd – z tą samą taktyką i tym samym trenerem.

          Ano dlatego, że że w Chicago był Jordan, a w Lakers jest drewniak O'Neal.
          I dobry trener zmieni taktykę w zależnosci od możliwosci zawodników.
          Zresztą widać, że Jackson wybiera destruktorów(Fox, Fisher)

          A Heat, Kniks sie nie liczą, woec sie ich nie wymienia.
          proponuję aktualizację wiadomosci.

          > > Gra innych jest bardziej otwarta.
          > Nets, Dallas, Sacramento, Sixers, Spurs...
          >
          > Czy trzeba coś jeszcze dodawać? Samo wymienianie Spurs w jednym szeregu z
          > Kings, a zwłaszcza Mavs jako przykładu gry otwartej, przeciwstawianej Lakers,
          > dowodzi ignorancji tak porażającej, że niewartej dalszej uwagi.

          Gra Spurs jest bardziej otwarta niż Lakers.
          Czy ty oglądasz mecze (nie skróty!)? Sądzę, że nie bardzo. Wiec chyba nie
          wiesz, jaką zmianę wprowadza np. Parker.



          A proponuję też wypowiadanie sie po oglądaniu meczy, a nie po szperaniu po
          internecie, zwłaszcza po stronach panienek zakochanych w "Kobe" i "Shaqu".
          • Gość: Wilt Re: Czy teraz łatwiej zdobywa sie punkty w NBA? IP: 213.17.228.* 22.03.03, 17:53
            >Podałem trzech i trzy kropki. Znaczy to, że było ich
            zancznie wiecej. trzeba
            tylko sledzić, co sie dzieje.

            Taaak; przy odrobinie uporu można wtedy zobaczyć nawet znacznie więcej, niż się
            faktycznie dzieje :-). Ale jeśli zechciałbyś się na chwilę oderwać od skądinąd
            interesujących newsów o NBA przekazywanych przez głosy w Twojej głowie, być
            może zauważyłbyś, że toms już dawno podał, że tych meczów wcale nie
            było „znacznie więcej”. Co więc z merytoryczną, jeśli już wspaniałomyślnie tak
            to określić, podstawą całego Twojego wątku? ;-)

            > Ano dlatego, że że w Chicago był Jordan, a w Lakers jest drewniak
            O'Neal.
            I dobry trener zmieni taktykę w zależnosci od możliwosci zawodników.
            Zresztą widać, że Jackson wybiera destruktorów(Fox, Fisher)

            Genialne: zechciałbyś przybliżyć nam, zwykłym śmiertelnikom, fundamentalne
            zmiany w trójkątach wynikłe z zamiany Jordana na Shaqa? Może Tex napisał o tym
            książkę w rodzaju „Dlaczego trójkąty w LA są be, a te w Chicago były cacy” ;-)?
            Tam zapewne dopiero można znaleźć szczegółowe wyjaśnienie takich fascynujących
            tez, że Fish i Fox to „destruktorzy”, zapewne w przeciwieństwie do Pippena i
            Jordana, pieszczotliwie nazywanych dobermanami, tudzież Rodmana czy
            Cartwrighta… Apeluję jednak; przybliż nam w międzyczasie własnymi słowami
            przynajmniej cząstkowe uzasadnienie, żebyśmy – ludzie małej wiary – uwierzyli,
            że za Twoimi postami kryje się coś więcej niż tylko parę komunałów i żywiołowa
            nienawiść do Lakers. ;-)

            > A Heat, Kniks sie nie liczą, woec sie ich nie wymienia.
            proponuję aktualizację wiadomosci.

            Jeszcze genialniejsze: „się” nie liczą, więc „się” nie wymienia. Jakoś nie
            zauważyłem, żebyś rozpoczynając wątek ograniczał się tylko do czołowych drużyn –
            przeciwnie, pisałeś o lidze jako całości. Ale rozumiem; w końcu musisz teraz
            jakoś pokręcić, żeby spróbować wyjść z twarzą…


            > Gra Spurs jest bardziej otwarta niż Lakers.
            Czy ty oglądasz mecze (nie skróty!)? Sądzę, że nie bardzo. Wiec chyba
            nie
            wiesz, jaką zmianę wprowadza np. Parker.

            I tu już przechodzisz sam siebie; jasne, podczas oglądania CAŁYCH meczów obraz
            gry zmienia się o 180 stopni, niż widzi reszta forumowiczów, z reguły
            ograniczona do skrótów. Gdy tylko na telebimie pojawia się napis „to nie
            pójdzie w DSF”, z miejsca Spurs zaczynają grać jak Mavs, połowa ich składu
            rzuca po 50 pkt., a za to z Fishera wyłazi utajony destruktor - innymi słowy
            Twoje posty zaczynają nabierać sensu…:-) Ciekawe tylko, czemu nikt inny nie
            zauważa tego, co Ty, łącznie z Amerykanami oglądającymi mecze na żywo; ale nie
            martw się, może mimo to ktoś da się na forum nabrać. :-)

            I wciąż pozostaje pytanie; ciekawi mnie, czy nawet ktoś tak zaślepiony
            maniakalną nienawiścią jak Ty będzie w stanie sformułować coś tak odległego od
            rzeczywistości, więc napisz wprost, zamiast się wykręcać: czy sądzisz, że Spurs
            pod względem stylu gry należy zestawiać raczej z MAVERICKS I KINGS, a nie z
            LAKERS?

            > A proponuję też wypowiadanie sie po oglądaniu meczy, a nie po
            szperaniu po
            internecie, zwłaszcza po stronach panienek zakochanych w "Kobe"
            i "Shaqu".

            Fascynująca wizja, bzyczku; każdy, kto kiedykolwiek napisze coś dobrego o
            Lakers, od razu kojarzy Ci się z panienką, więc niedługo cały wszechświat NBA
            będzie składał się z panienek… Takie obsesje można tłumaczyć w obie strony -
            albo to wynik jakiegoś niewyżycia, albo ukrytych kompleksów na temat własnej
            męskości (chociaż równie dobrze jednego i drugiego) :-). Swoją drogą próbuję
            sobie przypomnieć, czy kiedykolwiek uważałbym za normalnego gościa zamiast
            argumentowania wyzywającego oponentów od groupies i panienek; pocieszające, że
            chyba nawet we wczesnym dzieciństwie uznałbym kogoś takiego za zwyczajnego
            prymitywa. ;-)

      • Gość: HyLo zagadka IP: *.phils.uj.edu.pl 17.03.03, 14:04
        Starzy, a wciąż obecni forumowicze (np. wilt czy toms), mam dla was zagadkę.
        Bywał na tym forum jeszcze klika miesiecy temu pewien dżentelmen, który:
        a/ najlepiej wiedział, dlaczego Lakers zdobywają tytuły (sędziowie + Stern)
        b/ najlepiej wiedział, co naprawdę potrafią Shaq i Kobe (nic)
        c/ swietnie argumentował (w ogóle, ale nie musiał - był w końcu czołowym
        ekspertem od NBA)

        O kim mowa?

        I pytanie dodatkowe: co się z nim dzieje dzisiaj?

        Podpowiedź subtelno-aluzyjna ;-) widywano go z Timem Duncunem

        pozdr

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka