Gość: Coal Chamber
IP: *.retsat1.com.pl
31.03.03, 09:28
Wszystko prawda, tyle tylko że w latach 80-tych nie licząc 1
wyjątku to Wschód rządził i dzielił w NBA. Boston z Larry
Birdem, Parishem i McHale`em, Philadelphia z Irvingiem i
Malonem (a potem z Barkleyem), czy Detroit z Thomasem i
Dumarsem. No i najbardziej niespełniona drużyna drugiej połowy
lat 80-tych Chicago (:-)
Na Zachodzie natomiast jedynem (ale za to jakim) zagrożeniem
byli Lakersi. I to jedyna różnica w porównaniu tamtego okresu z
obecnym. Taka już jest specyfika tej ligi. Za kolejnych 10-15
lat sytuacja znów odwróci się o 180stopni.
Co nie zmienia faktu że felieton tradycyjnie zajebisty!!!
PS: ktoś może napisać że równie silni byli Portland z Drexlerem,
czy Houston z Sampsonem i Olajuwanem... ale to nieprawda. Nawet
jeśli te dwie drużyny dotarły do finałów, gładko odpadały.