Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Krew w wodzie

    11.12.06, 20:10
    Ciekawa historia. Czasem żal mi jednak trochę sportowców z ZSRR. cały świat był przeciwko nim:
    Węgrzy w waterpolo, Amerykanie w hokeju (i my raz zresztą też:), Polacy w siatkówce, żeby wymienić
    choćby te najważniejsze okazje i najbardziej politycznie zabarwione mecze. A oni przecież pewnie
    chcieli tylko uprawiać sport, który był ich jedyną szansą wyrwania się z tego kołchozu. O tych
    wydarzeniach mogli nawet nie słyszeć.
    To były kretyńskie czasy.
    Obserwuj wątek
      • sabala_1 Krew w wodzie 11.12.06, 20:13
        Bez względu na okoliczności byli faszystami. Węgry tak jak i Włochy były
        sojusznikami "hitlera". Zapewne sowieci dlatego ich nie rozpieszczali,
        stosując beznadziejną politykę urawniłowki nie uwzględniającą, że nasi
        kurierzy na Węgrzech czuli się już jak w Londynie (prawie - co czasami
        tworzyło różnicę życia i śmierci).
        • dr_avalanche Re: Krew w wodzie 11.12.06, 21:08
          Po pierwsze chyba mało wiesz co tak naprawdę działo się na Węgrzech w czasie
          wojny.

          Po drugie 1956 to nie 1941. Rozumiem że na tej samej zasadzie wszystkich
          Niemców jesteś skłonny nazywać dziś hitlerowcami, a Rosjan - komunistami.
        • przytomny2 Re: Krew w wodzie 12.12.06, 11:15
          Czlowieku, przestan bredzic.
          Jawny akces do faszyzmu zglaszali tylko politycy i czlonkowie wegierskiej partii
          strzalokrzyzowcow. Dyktator Wegier, adm. Horthy trzymal ich na wodzy az do
          chwili utraty stanowiska w 1944, kiedy to rozpetala sie na dobre antyzydowska
          nagonka. Przedtem Horthy na antysemickie ekscesy nie wyrazal zgody a to ,ze byl
          sojusznikiem Niemiec nie znaczy,ze byl eksponentem ruchu faszystowskiego. Wybor
          miedzy faszyzmem a sowietami byl zreszta wyborem miedzy dzuma a cholera wiec
          Wegrzy stawili zaciekly opor Armii Czerwonej pod koniec wojny i w "nagrode"
          DOSTALI POTEM OD SOWIETOW NAJBARDZIEJ CZERWONY I ZBRODNICZY RZAD KOMUNISTYCZNY
          (niejakiego Rakosiego) w calym "obozie". Te wszystkie polskie przejscia przed
          1956 z Bierutem i Bermanaem (oraz z wydarzeniami poznanskimi) to byla bulka z
          maslem w porowniu z wegierska hekatomba. Przestan wiec oceniac cale narody
          przypinajc im idotycznie latki faszystow. Faszyzm byl domena radykalnych
          mniejszosci i to nie tylko na Wegrzech ale rowniez we Wloszech a nawet w Niemczech.
          Zreszta we Wloszech kazdy obywatel konczacy 17 lat byl administracyjnie
          zapisywany do partii faszystowskiej, mimo,ze polowa z nich bardziej czy mniej
          jawnie sie temu sprzeciwiala. Po wyladowaniu aliantow na Sycylii Wlochy
          zmienily front i staly sie obiektem represji ze strony Niemcow. Grubo wczesniej
          dzialal tu (na ile bylo to mozliwe) ruch oporu.


      • Gość: cb Krew w wodzie IP: *.dsl.bell.ca 11.12.06, 20:13
        Nieźlie się to czyta. Gratulacje dla autora.
      • Gość: kibic Krew w wodzie IP: 80.54.5.* 11.12.06, 20:33
        Zador, masz pan ikrę i honor, szacunek .
        • Gość: A Re: Krew w wodzie IP: *.lubin.dialog.net.pl 11.12.06, 21:50
          ma honor bo walnął w meczu innego sportowca w łep z przyczyn politycznych? Tak jak w pierwszej wypowiedzi- radzieccy sportowcy byli tylko sportowcami, chcieli robić swoje i nie zawsze musiało być im przyjemnie. A węgrzy bez winy nie byli w 56r. Chruszczow czołgi już wycofał, lecz gdy dochodziły do całego świata wieści o publicznych egzekucjach komunistów, postanowił czołgi jednak wysłać. Gdyby nie brutalność węgierskiego tłumu, być może węgrzy byliby wolni w 56r. U nas to niepopularne, ale w niemieckiej tv był jakiś czas temu o tym program, z udziałem i węgierskich historyków. A sport powinien być zawsze tylko sportem- dotyczy to też polskiej siatkówki!
          • jorn Re: Krew w wodzie 11.12.06, 22:28
            No to żeś przypalił. Pewnie też wierzysz, że gdy polski premier, czy prezydent
            (ktokolwiek nim w danej chwili będzie) uklęknie przed Putinem, to nam Rosja i
            zakaz importu mięsa uchyli i gaz za półdarmo da. A prezenty na gwiazdkę, to
            pewnie św. Mikołaj przynosi? Idź lepiej lekcje odrób.
            • andrzejbj Re: Krew w wodzie 11.12.06, 23:28
              ale ty chyba nie na temat. Bo twój bełkot niewiele ma do mojej wypowiedzi.
              • Gość: d Re: Krew w wodzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.06, 01:12
                cóż, mam to samo wrażenie: bredzisz w oparciu o żałosną ignorację, karmioną
                bzdetami z jakiejś telewizji
                • andrzejbj Re: Krew w wodzie 12.12.06, 01:27
                  > bredzisz w oparciu o żałosną ignorację, karmioną
                  > bzdetami z jakiejś telewizji

                  tak jest, obca tv to jest "jakaś", taka pisząca bzdety. A nasza tv jest miarodajna i jedyna słuszna. To włąśnie ona czyni z nas Chrystusa Narodów i Umęczonych i pogrzebanych, a do tego mających na około samych wrogów. Jedynie tam hen, daleko za oceanem, jest przyjaciel, który by za nas życie oddał, pozbawiony grzechów, wszechpotężny i wspaniały...
            • przytomny2 Re: Krew w wodzie 12.12.06, 11:20
              Czlowieku, o czym ty bredzisz??? Co ma wspolnego rok 1956 na Wegrzech
              do twojego belkotu o polskim miesie w 2006???
          • Gość: azc Puknij się w "łep" IP: 150.254.85.* 12.12.06, 09:26
            Gość portalu: A napisał(a):

            > ma honor bo walnął w meczu innego sportowca w łep z przyczyn politycznych?

            Ma honor, bo nie przyjął orderu z rąk z lekka przefarbowanego komunisty.

            > Tak jak w pierwszej wypowiedzi- radzieccy sportowcy byli tylko sportowcami,
            > chcieli robić swoje i nie zawsze musiało być im przyjemnie.

            Prawda jest bardziej zlożona. Część pewnie rzeczywiście chciała tylko sportowej
            walki w sportowej atmosferze. Ale nie bez kozery mówiło się w czasach
            PRLu "pieszczoszki Polski Ludowej" o naszych sportowcach. Mieli liczne
            przywileje, jakich nie mieli inni ludzie, w zamian partia oczekiwała "godnych
            występów na ważnym froncie walki ideologicznej", a każdy sportowiec był
            wielokrotnie sprawdzany, z ekipami wyjeżdżali liczni oficjele, którzy mieli za
            zadanie pilnowanie prawomyślności sportowców i w ogóle samych sportowców.
            Większość z nich nie znała języków obcych, więc ich "opieka" musiała być dość
            specyficzna.

            W Związku Radzieckim ideologizacja sportu była jeszcze większa niż u nas,
            podobnie jak kontrola nad sportowcami. Do tego dochodziła dwuznaczna sytuacja
            nie-Rosjan, z których część nie identyfikowała się z ZSRR. W niektórych
            środowiskach Litwy, Łotwy czy Estonii sportowcy wywodzący się z tych krajów i
            reprezentujący mocarstwo okupacyjne byli postrzegani jako kolaboranci, choć
            pewnie większość kibiców była z nich dumna. Sport odgrywał więc ważną rolę
            integracyjną społeczeństwa, podobnie jak w NRD służył do wytworzenia
            enerdowskiego patriotyzmu.

            > A węgrzy bez winy nie byli
            > w 56r. Chruszczow czołgi już wycofał, lecz gdy dochodziły do całego świata wie
            > ści o publicznych egzekucjach komunistów, postanowił czołgi jednak wysłać.
            Gdyb
            > y nie brutalność węgierskiego tłumu, być może węgrzy byliby wolni w 56r. U
            nas
            > to niepopularne, ale w niemieckiej tv był jakiś czas temu o tym program, z
            udzi
            > ałem i węgierskich historyków.

            Wina Węgrów była podobna do winy jagnięcia pożeranego przez wilka w wierszu ks.
            biskupa Krasickiego: "Słabyś, smacznyś i w lesie". Sowieci wycofali czołgi, bo
            ponieśli niespodziewane ofiary, trzeba było się przegrupować i lepiej
            przygotować atak. Nie wiem, czy były publiczne egzekucje komunistów, ale
            podejrzewam, że w warunkach wzburzenia tłumu mogło dojść tu i ówdzie do
            samosądów, podobnie jak ludzie na dworcu w Poznaniu rozszarpali 28. czerwca
            1956 kaprala milicji. Ale nawet gdyby Węgrzy wznosili pomniki komunistom, ale
            upierali się przy niepodległości i wyjściu z Układu Warszawskiego, musiało
            dojśc do "pacyfikacji" w stylu sowieckim. Węgry to nie była bardziej
            peryferyjna i górzysta Jugosławia z tradycją ruchu oporu, to jest kraj leżący w
            centrum Europy, w zasadzie bez większych przeszkód terenowych może poza Dunajem
            i Cisą, łatwymi do sforsowania w warunkach technicznych połowy XX wieku przy
            miażdżacej przewadze Armii Czerwonej. Zachód był niezdolny do interwencji -
            społeczeństwa demokratyczne nie pragnęły trzeciej wojny światowej, a ówczesne
            trzecie i czwarte mocarstwa świata - Brytania - jeszcze wtedy bezspornie
            Wielka - oraz Francja były uwikłane w konflikt sueski.

            Zawsze można znaleźć historyków naiwnych, zideologizowanych lub
            niedoinformowanych, którzy będą argumentować inaczej.

            > A sport powinien być zawsze tylko sportem- dotyczy to też polskiej siatkówki!

            Rzecz w tym, że komuniści tak nie myśleli, to oni narzucali ideologiczne
            widzenie sportu - dlaczego my mielibyśmy patrzeć na sport inaczej?
            • Gość: A Re: Puknij się w "łep" IP: *.lubin.dialog.net.pl 13.12.06, 19:36
              Ależ ja się zgadzam z twoją wypowiedzią.Jest rozsądna i na temat. Tyle, że węgrzy będąc brutalni (nie wnikam czy słusznie czy nie) względem władzy, którą obalali, przegrali swoją sprawę. Przegrali bo chruszczow nie mógł pozwolić by świat patrzył jak się traktuje komunistów.
              Co do naszej siatkówki, miałem na myśli współczesność nie historię i ostatni mecz siatkarski polska rosja. Histeria jaką przed i po wzbudziły wokół tego nasze media, upolitycznienie tego było dalece niesmaczne, podobnie jak wypowiedzi internautów po meczu. Ja tylko tyle miałem na myśli.
      • truten.zenobi Re: Krew w wodzie 11.12.06, 22:08
        tak to bardzo ludzkie odreagowywać gniew na bogu ducha winnych ludziach.
        ale z tych węgrów byli bohaterzy...
        • andrzejbj dokładnie mam takie same odczucie 11.12.06, 22:09
          • Gość: ciagle nawalony [...] IP: *.otenet.gr 11.12.06, 22:43
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • truten.zenobi ale jak widac jesteśmy w mniejszości n/t 13.12.06, 08:30
      • xx63 Krew w wodzie 11.12.06, 23:02
        Był zajadły do tego stopnia, że nie przyjechał na 50. rocznicę powstania, gdzie
        byłby fetowany jak bohater walki o niepodległość i otrzymałby order - tyle że
        wręczałby mu go socjaldemokratyczny premier Ferenc Gyurcsany, którego Zador
        uważał za moralnego spadkobiercę komunistycznych sekretarzy.

        Tak jak ja i dzis traktuje Olejniczaka! :-)
      • bezportek Sport w CCCP, a bicie moskali w ryja 11.12.06, 23:48
        Ani zaden sowiecki sportowiec nie mial prawa do ludzkich zachowan, ani kacapia
        machina zawodowych "amatorow" nie miala nic wspolnego z ideami igrzysk
        olimpijskich.
        Podobnie, komunistyczny napad na Budapeszt nie wynikal z zadnych racji czy
        motywow poza panicznym strachem urzedasow z kremla przed utrata chocby kawalka
        zagrabionych ziem w Europie.
        Czas pokazal, ze sowieckie bydlo, zwlaszcza szprycowane sterydami roboty z
        radzieckiej czy enerdowskiej maszynki medalowej nalezy traktowac tak, jak
        bracia Wegrzy - walic w ryja, a potem powtorzyc. Na putinsyna tez nic innego
        nie zadziala.
        • andrzejbj jesteś prostakiem i głupcem 12.12.06, 00:27
        • chanczal z portkami lub bez 12.12.06, 11:19
          bezportek ty naprawde nie moszisz noszic portek)))
          zaluje ze nie jestem bokserem z cccr a ty nie stoisz przecywko mnie na
          ringu.wydaje sie ze nigdy nie uprawialesz sportu,nie stalesz do rywalyzaji,nie
          wiesz jak to jest jak sie lapie drugy oddech,nie wiesz jak smakuje zwyczestwo
          lub porazka po ciezkim charuwie, kiedy pot scieka nawet po tylku.wtiedy wydaje
          sie ze juz nie dasz rady wiecej wykrzesac z siebie,ze masz gdziesz juz caly ten
          morderczy trening ale robisz swoje,bo...przecywnik to nie forumowicz ,ktory
          najwekszy swoj wyszylek wykonuje poruszajac paluszkamy na klaw.troche
          pokory,troche szacunku,troche kultury,troche...
          przy okazji,wegrzy maja distans do histroi, w odruznieniu!(za ortografie
          pardon.poczwycze nad tym))
          • Gość: leming Re: z portkami lub bez IP: *.aster.pl 12.12.06, 13:43
            facet! Zamiast sie czepiac bezportka, naucz sie pisac po polsku! Na razie
            okazales nam, czytelnikom forum, chamstwo i kompletny brak szacunku! Jak mozna
            tak pisac i nie sprawdzic przed wyslaniem?! Wyszylek, przecywnik, przecywko...
            Koniecznie pocwicz.
          • Gość: azc Re: z portkami lub bez IP: 150.254.85.* 12.12.06, 15:27
            Myślę, że bezportkowi nie chodziło o to, że sowieccy sportowcy nie mieli
            ludzkich odruchów, ale że pewne odruchy były niemile widziane i tępione. Ważna
            była dyscyplina i posłuszeństwo wobec władz. Myślenie mogło być niepożądane.

            Z punktu widzenia władz sport nie był wartością samą w sobie, ale narzędziem do
            osiągnięcia kilku rzeczy:
            - wykazania wyższości komunizmu nad kapitalizmem,
            - wykazania wyższości ZSRR nad innymi państwami,
            - integracji narodów zamieszkujących ZSRR, wytworzenia "patriotyzmu
            radzieckiego",
            - wytworzenia odpowiednich wzorców osobowych i ich specyficzną mitologizację,
            - zachęcenie młodzieży do uprawiania "fizkultury i sporta", co traktowano jako
            dodatkowy czynnik dyscyplinujący ludzi oraz wykształcenia sprawniejszych
            żołnierzy.

            Nie bez przyczyny główne masowe zawody sportowe nazywały się spartakiadami. Gdy
            poczytasz o ustroju Sparty, musi Ci się rzucić w oczy podobieństwo praktyki
            społecznej w tym państwie greckim z faszystowskimi Niemcami. Ale jak się
            głębiej zastanowisz i odrzucisz uprzedzenia, może dostrzeżesz też pewne
            podobieństwa z ustrojem sowieckim.

            Jeśli chodzi o ortografię, to polska - paradoksalnie - jest chyba bardziej
            podobna do rosyjskiej niż do ukrainskiej (mimo że słownictwo ukrainskie i
            gramatyka ukrainska są bliższe polskiej). Jak masz wątpliwości - kieruj się
            raczej regułami rosyjskimi - 75 % pewności, że trafisz dobrze. A najlepiej
            czytaj polskie teksty w internecie - lepiej literackie, ewentualnie artykuły
            prasowe niż wypowiedzi na forach dyskusyjnych, ktore mają bardzo różną wartość
            językową.
      • Gość: AngelusSilesius2 Krew w wodzie IP: *.dip.t-dialin.net 12.12.06, 03:55
        A pamietacie zwyciestwo Polski w pilke nozna z ZSRR na Slaskim w Chorzowie ?
        (Podobne przezycie dla Slazaków jak mistrzostwo Niemców w 1954 w Bern, hehe.)

        -------------------

        A propos Chorzów(Królewska Huta) - teraz pytanie-test
        dla >>prawdziwych<< "hardcore"-historyków:

        Pamietacie symboliczna, emocjonalna, medialna histerie
        i wojne propagandowa przy walkce bokserskiej supermistrzów boksu
        - miedzy zachodnio-górnoslaskim ("niemieckim")
        i wschodnio-górnoslaskim ("polskim") piesciazem
        w 'królewskohuckiej' hali sportowo-piwnej (tak,
        byla to multifunkcyjna piwiarnia) przy Graf-Reden-Hotel
        (=dzisiejszy Teatr Rozrywki) ????!!!!!!!!!!!!

        Kilka tygodni przed wybuchem wojny,
        w "najczystszej", otwarcie wrogiej politycznej atmosferze,
        wzmocnionej antagonicznymi sprawami konfliktu
        o Slask i przez to niestety takze wewnatrzslaskiego !!

        To byla dopiero heca !!!
        To znaczy w slonskim czyli doslownym tzn. niemieckim znaczeniu tego slowa:
        nie jak po polsku "event", tylko od "hetzen" = szalencza nagonka !

        BTW: polskiemu sportowcowi "udalo sie" wygrac, jasne skoro
        walczyli po polskiej stronie :), poobijali sie, ale na szczescie
        udalo im sie uniknac poobijania przez podzielony, zfanatyzowany,
        rozpolitykowany tlum, zaslepiony "bidyrekcjonalna" zwierzeca nienawiscia
        w odzwierciedleniu napiec i jako kompensacja strachu.

        Wladze (przede wszystkim polskie) mialy stracha przed wybuchem walki
        na noze i krzesla, ale systematycznie i z premedytacja podsycaly
        eksplozywne nastroje, pielegnowaly "sportowy" szowinizm.

        -------------------

        No, ale w tej >>egocentrycznej<< Polsce, ignorujacej do dzisiaj wszystko co
        slaskie, nie znajdziesz duzo historyków znajacych sie na prawdziwej(sic)
        historii Górnego Slaska, równiez slaskiego sportu (np. fusbal abo szachy)....

        ============================================================

        SLONZOKI (w Czechach, Polsce i Niemczech) :
        Nawet najsilniejszy dab bez korzeni wysycha !
        Nie zapominajcie wlasnej (dobrej i zlej) historii !!
        Bez przeszlosci nie ma przyszlosci !!!

        A jest duzo wiedzy do nadrobienia......
        Odkrywajcie siebie, pracujcie nad tosamoscia i swiadomoscia !
        - Chocby po to, coby jusz niy byc nigdy "pilkom" sasiadów........
        • Gość: AngelusSilesius2 Re: Krew w wodzie IP: *.dip.t-dialin.net 12.12.06, 04:05
          A fto pamiynto powtórka meczu Ruchu ze lwowskom(takjest) Polonia Bytom
          (bo na pierwszym meczu, który zostol przerwany, boly sceny dantyjskie):

          caly mecz wzdluz lini stali skoncentrowani
          (i pewnie strachliwi) zolnierze z karabinami z bagnetami,
          podobno z ostra amunicja(!),
          uwaga: wymierzonymi W KIBICÒW !!!!!!!

      • Gość: janusz To jest mitologia uzywana do szczucia ? IP: *.z064220066.chi-il.dsl.cnc.net 12.12.06, 03:56
        To co bylo 50 lat temu nijak ma sie do rzeczywistosci XXI wieku.
        • Gość: AngelusSilesius2 Re: To jest mitologia uzywana do szczucia ? IP: *.dip.t-dialin.net 12.12.06, 04:10
          Bzdurne teorie "politycznie
          poprawnego" plastykowego czleka.

          Najbardziej niebezpieczni sa ci "porzadni",
          bez historii, bez emocji, bez refleksji.....
          • milseog zwyczajnie głupiś 12.12.06, 09:38
            a ty co snobujesz sie na jakiegos niewiadomo kogo? podsycasz jakies wasnie w
            watku w gruncie rzeczy o sporcie? nawet kiedy o porazce jakiegos boksera
            piszesz to od razu tlumaczysz ja miejscem rozgrywania pojedynku a nie tym, ze
            moze zwyczajnie po mordzie dostal. podobnie zreszta jak ow mecz i te karabiny
            z "podobno" ostra amunicja. nie wiesz na pewno a domysly snujesz. a moze one
            byly na wode a tylko wygladaly jak prawdziwe?
            zalosny jestes. tak rozpaczliwie szukasz swojej tozsamosci, ze sam juz nie
            wiesz kim jestes: Polakiem, Niemcem czy Slazakiem. tak czy siak, robisz
            Slaskowi krecia robote.
            • wilhelm4 to prawda (2x) 12.12.06, 11:45
              Potwierdzam obie historie:
              boks --> krewny(senior) potwierdza
              mecz --> w jubileuszowym albumie(chronice) K.S. Ruchu

              powiedz: "prze-pra-szam" :)
      • Gość: Andrzej.A Re: Krew w wodzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.06, 07:22
        Wbrew pozorom to radzieccy sportowcy nie byli tylko sportowcami. Przykład może
        nieco późniejszy ale dość charakterystyczny: Salnikow - bardzo dobry pływak,
        olimpijczyk i last but not least sierżant SPIECNAZU.
        Ilu innych z tych "sportowców" uprawiało swoją dyscyplinę sportową niejako przy
        okazji swojej głównej działalności to nie wiem.
        • Gość: A Re: Krew w wodzie IP: *.lubin.dialog.net.pl 12.12.06, 09:16
          A co ty masz do specnazu? Jednostka wojskowa jak każda inna, tyle ze dość elitarna. Jeśli byłby agentem kgb przesłuchującym podejrzanych, albo stalinem to mógłbyś mieć do niego zastrzeżenia, a tak był amatorem w co przecież tak wątpią pozostali uczestnicy forum:)
          • milseog Re: Krew w wodzie 12.12.06, 09:42
            otoz to. a skad wiesz ilu Amerykanow bylo zolnierzami Delta Force, etc.? takie
            to niestety byly czasy. my tez mielismy Legie, Slask Wroclaw i kilkanascie
            klubow milicyjnych. a nie pamietam, zeby ktos Kazimierzowi Gorskiemu czy
            Jackowi Gmochowi mial cos za zle.ale pewnie powiesz, ze Deyna w Legii tylko
            gral w pilke a nie byl komandosem. i slusznie, ale jednak w wojskowym klubie.
            Sam pamietam jezdzca, ktory startowal w olimpiadach ubrany w mundur LWP.
        • bazyliszek4 sport radziecki 12.12.06, 13:08
          w latach 50. cały radziecki sport był zmilitaryzowany. potega radzieckiego
          sportu wzięła się stąd, że Stalin zbudował najwieksza armię na świecie, która
          musiała się czymś zająć w czasie pokoju.
          w Rosji nie było prawie w ogóle tradycji sportu uprawianego przez arystokrację,
          mieszczaństwo etc., czyli tego na czym opierał się sport w innych krajach,
          rownież tych z Europy Środkowej. wystarczy porównać bogaty dorobek medalowy
          Węgrów czy Czechosłowacji od początku igrzysk nowożytnych do żałosnych zdobyczy
          carskiej Rosji, która do wybuchu I wojny światowej zdobyła raptem kilkanaście
          medali, z czego tylko 1 złoty. po 1917 te nieliczne srodowiska arystokratyczne,
          które kultywowały w Rosji tradycje sportowe musiały zas zająć się walką o
          fizyczne przetrwanie...

          w latach 40. czy 50. nowi "wojskowi" sportowcy radzieccy mieli rzeczywiście
          ostro posr... we łbach, ale nie różnili się za bardzo od sowieckich elit w
          innych dziedzinach życia społecznego - tak samo jak w sporcie prano mózgi na
          uniwersytetach, w partii, organizacjach młodziezowych etc. natomiast potem gdy
          zelżała ideologia i zaczęły się częstsze wyjazdy za granicę wyglądało to już
          lepiej. wielu polskich sportowców wspomina swoich rywali z ZSRR jako w miarę
          normalnych ludzi i dobrych kolegów, a rywalizacja sportowa np. w latach 70. nie
          budziła już takich emocji politycznych, zwłaszcza wśród sportowców, jak w
          latach 50. śp. Jerzy Hubert Wagner wspominał, że podczas konfrontacji
          siatkarskich najbardziej na "bicie ruskich" napalali się działacze - dla
          zawodników czy trenerów była to zaś po prostu rywalizacja z groźnym
          przeciwnikiem...
      • Gość: Stefa Krew w wodzie IP: *.19.165.4.osk.enformatic.pl 12.12.06, 07:29
        Brawo bracia Węgrzy. Ruskim należało się lanie, wszędzie wpieprzali czerwone
        nochale. Brawo
        • Gość: A Re: Krew w wodzie IP: *.lubin.dialog.net.pl 12.12.06, 09:14
          o sporcie pojęcia to ty nie masz:) Ale nie martw się, o polityce też nie:)
      • fernandorey Radzieccy "amatorzy" he he 12.12.06, 08:25
      • przytomny2 Re: Krew w wodzie 12.12.06, 10:59
        A tak na marginesie, po co ty i tobie podobni cytuja "na do widzenia" jakichs
        facetow bez zwiazku z omawianym tekstem??? Jesli te "zlote mysli" sa czescia
        towjej "misji cywilizacyjnej" to zdobadz sie na wlasne teksty a nie zasuwaj
        cudzego kitu. Ja wiem, wlasne stwierdzenia trzebaby argumentowac a cudze bon
        moty - niekoniecznie. To taki "ozdobnik", ktory powtarzany upierdliwie i bez
        konca ma w twoim mniemaniu zmienic swiat.
      • zigzaur Czy to ten sam Gabor Benedek, co 12.12.06, 12:57
        osoba z filmu "c.k. dezerterzy"?

        A co do szkolenia rosyjskich sportowców, to warto przeczytać rozdział "Sportowcy
        Specnazu" - "Specnaz" - Wiktor Suworow.
      • Gość: ame Re: Krew w wodzie IP: *.magma-net.pl 12.12.06, 13:38
        za zsrr stały inne kraje komunistyczne to nie prawda że byli sami że wszyscy byli przeciwko nim. A sportowcy radziedzcy tak jak amerykańscy czy węgierscy byli walczącymi w zimnej wojnie.
      • Gość: rt Krew w wodzie IP: *.aster.pl 12.12.06, 15:00
        no tak, ale jeśli dwóch świadków widziało nawet śmierć Puskasa...
      • ljblues1 Krew w wodzie 12.12.06, 15:08
        moze jestem zboczony ale mnie osobiscie bardziej podnieca gdy napie..ja sie
        dwie armie , zycze powodzenia i oczywiscie pozdrawiam
      • ljblues1 Krew w wodzie 12.12.06, 15:14
        a propos: czy Wassermann dostal juz dzisiaj po ryju ?
      • Gość: alter wspóczuję Ervinowi Zadorowi po 50-latach znów IP: *.broadband.pl 12.12.06, 16:32
        czerwone bydło mają u władzy...na szczęście mamy to za sobą.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka