Gość: Stan
IP: 213.77.17.*
26.07.03, 19:45
Lance Armstrong to fenomen. Kolarstwa , fenomen sportu. Trzeba docenić jego
klasę. To mistrz nad mistrze. Stawia sobie cel- dąży do niego. Bezbłędnie
realizuje. Mistrzem świata już był. Wygrał niejeden i to nie byle jaki wyścig
kolarski. Kilka lat temu Tour de France stał się dla niego najważniejszy.
Zwycięstwo w nim stało sie dla niego najważniejsze. Lance wygrał w tym roku ,
być moze najważniejszy wyścig. Nie ulega wątpliwości, że miał chwile
słabości. Pewnie długo się nie dowiemy czym to było spowodowane. Tym bardziej
godny podziwu jego sukces. W tym roku udowodnił też , że rola zespołu,
kolegów jest często przeceniana. Wyjątkowo słaby był Heras. Nikt nie
zauważył, jak na trudnym królewskim etapie Heras został pierwszy z tyłu z US
Postal. To był wyścig w którym Amerykanin udowodnił ,że jest obecnie
najlepszy. Armstrong nie jest pazerny na zwycięstwa etapowe, on ma jeden
główny , najważniejszy cel. Armstrong jest kolarzem widowiskowym. Kiedy
trzeba potrafi zaatakować i to jak! Armstrong to ktos więcej niz tylko
wybitny sportowiec. Armstrong to ktoś więcej niz tylko zwycięzca Touru.
Armstrong to zwycięzca nad samym sobą. Armstrong daje nadzieję na pokonanie
nie tylko Alp czy Pirenejów, Ullricha , Belokiego czy Mayo. On pokazuje
ludziom ,że można wygrać w życiu coś więcej.Mozna wygrać życie, można pokonać
raka, można jak się tylko chce. Przestańmy mówić o dopingu, proszę przeczytać
jego książkę, proszę porozmawiać z lekarzami, a najlepiej z chorymi na raka.
Słyszałem w radiu ich słowa. Słyszałem kim dla nich jest amerykański kolarz.
Jest WIELKIM LANCEM!!!!!