alex.4 28.08.03, 11:21 Został zwolniony przez L.Bird`a. I chyba słusznie. Pacers to potencjalnie była najsilniejsza druzyna na wschodzie. Ale tylko poptencjalnie. R.Carlisle, byłby dobrym jego następcą (chyba nadal jest wolny) Pozdr Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Wilt Re: I.Thomas nie jest juz trenerem Pacers IP: *.crowley.pl 01.09.03, 13:59 To fakt, niedługo poszło z nimi razem w składzie … ;-) Ale do rzeczy: nie wierzę, żeby o tej decyzji Birda przesądziły jego dawne animozje z Isiahem, tylko po prostu to, że chyba każdy – w tym i ja, fan Zeke – musi przyznać, że Carlisle (którego wybór to tylko formalność) to oczywisty trenerski upgrade nad nim. Pewnie z powodu swojej twardej ręki będzie mniej lubiany przez graczy (szczególnie ciekawe, jak będzie między nim a Artestem, i dlatego Artest już pojawia się jako kandydat do wymiany), ale wyniki będą lepsze, i dlatego gracze to zaakceptują (już słychać pojednawcze wypowiedzi J. O’Neala). Nie powinny też pojawiać się problemy z zarządem, jakie przesądziły o odejściu Carlisle’a z Pistons, bo Bird to człowiek, który jest w stanie go kontrolować, jak to już robił w przeszłości. Co czeka więc teraz Pacers? Niezależnie od pojedynczych zmian (mniej playing time dla Harringtona i Artesta, więcej dla Croshere’a i Bendera, może jakaś wymiana czy dwie), w sumie najpewniej lepiej zakończą sezon niż ostatnio, nawet mimo straty B. Millera. Ale nr 1 bym ich nie nazwał: piszesz, alex, że byli potencjalnie najsilniejszą drużyną na Wschodzie – właśnie, BYLI. Bo teraz osłabili się kadrowo, podczas gdy Nets i Pistons – wzmocnili, i w rezultacie nawet biorąc pod uwagę Carlisle’a, pozostaję przy swoim starym rankingu 1. Nets 2. Pistons 3. Pacers (tylko różnice między nimi nieduże) – potem duża przerwa, i cała reszta Wschodu. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
alex.4 Re: I.Thomas nie jest juz trenerem Pacers 01.09.03, 17:57 Oj byli, byli... Szkoda, ze nie zatrzymali B.Millera bo wtedy byłoby ciekawiej na wschodzie... Tez nie odgrzewałbym animozji personalych między Thomasem a Birdem jako przyczyny zmiany. Thomas po prostu nie sprawdził się jako trener. Dobry trener potrafi zrobic z przecietnego zespołu... zespół lepszy. Tak przecież było z Ch.Daly i Pistons w latach 80, ich skłąd wcale nie był taki silny... Pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sugar Trochę nt. Thomasa i dużo nt. 76-ers IP: *.retsat1.com.pl 01.09.03, 20:14 Gość portalu: Wilt napisał(a): > Co czeka więc teraz Pacers? Niezależnie od pojedynczych zmian (mniej playing > time dla Harringtona i Artesta, więcej dla Croshere’a i Bendera, może jakaś > wymiana czy dwie), w sumie najpewniej lepiej zakończą sezon niż ostatnio, > nawet mimo straty B. Millera. Największym sukcesem dla Pacers w tym offseason, jest powrót Birda. Ma on nie tylko olbrzymi autorytet jako ex-zawodnik, ale również jako trener i manager. To był moim zdaniem podstawowy brak Thomasa. Co prawda Isaiah po zakończeniu kariery nie zawodzi tak na całej lini jak MJ, to mimo wszystko jego doświadczenia jako manager Raptors (skąd go wyrzucili w niemiłych okolicznościach), czy szef CBA, umniejszało jego autorytet. Innymi słowy, obecność Birda w zespole uporządkuje i oczyści atmosferę i miejmy nadzieję że utęperuje Artesta. Mnie jednak najbardziej ciekawi, czy ktoś w końcu obudzi Bendera? > Ale nr 1 bym ich nie nazwał: piszesz, alex, że byli potencjalnie > najsilniejszą drużyną na Wschodzie – właśnie, BYLI. Bo teraz > osłabili się kadrowo, podczas gdy Nets i Pistons – wzmocnili, i w rezultacie > nawet biorąc pod uwagę Carlisle’a, pozostaję przy swoim starym rankingu... > 1. Nets > 2. Pistons > 3. Pacers (tylko różnice między nimi nieduże) – potem duża przerwa, i cała > reszta Wschodu. Naturalnie nie mogę się tu zgodzić! Co do miejsc 1-3, masz rację. Ale mocną czwórkę ma moim zdaniem Philadelphia! Od momentu pozbycia się przez Larry`ego Browna Stackhouse`a i ukierunkowania zespołu na grę defensywną, głównym mankamentem zespołu był brak niezawodnego drugiego strzelca w drużynie. Oprócz Iversona, punkty ciułali kolejno: Ratliff - Geiger - Hughes McKie - Snow - Mutombo McKie - Harpring - Snow Coleman (jak był zdrowy i miał chęć) - Snow Po przegranych z Lakers finałach, zespół oparty taktycznie w całości na defensywie i rzutach Iversona, wypalił się. Brown próbował odświeżyć skład ale uczynił to zbyt nerwowo i nieudolnie (trade z Charlotte i powrót Colemana, a tuż przed początkiem sezonu kolejny trade, tym razem z CAVS, w którym pozbyto sie wszystkich otrzymanych od Charlotte zawodników [m.in. Traylor] a ściągnięto Harpringa). Przez dwa kolejne lata, Brown poszukiwał alternatywy dla Iversona na trójce, ale ani Harpring (który wspaniale się rozwinął, ale dopiero rok później w Utah), ani Van Horn nie byli w stanie odciążyć skutecznie Iversona. Dziś Larry Brown trenuje Detroit, za to Sixers mają poraz pierwszy od kilku lat w składzie dwóch zawodników będących w stanie rzucać przez cały sezon min. 20 punktów w meczu. Cała reszta pozostaje niewiadomą... Jednakże pod wpływem płomiennych dyskusji w wątku o Spurs, postanowiłem przedstawic swoja krótką analizę nt. Philadelphi i jej szans na Wschodzie. 1. Trener... Ayers??? Od czasu jak trenerem Sixers był debiutujący razem z Iversonem Johnny Davis, jestem bardzo sceptycznie nastawiony do debiutujących coachów ;-) No ale wspominany powyżej Carlise też kiedyś debiutował, nie? Moim zdaniem Ayers został zatrudniony tylko ze względu na to, że Portland nie chciało puścić Maureece`a Cheeksa, który (zdaniem włodarzy Sixers) byłby idealnym kandydatem na coacha Philadelphii. Jeżeli Ayers się nie sprawdzi, to za rok trenerem zostanie Cheeks, a Philadelphia zdobędzie pierwsze od czasów Chicago mistrzostwo NBA dla Wschodu ;-) 2. Boski duet the Answer - Big Dog Jeżeli ktoś uważa iż ta dwójka nie jest w stanie ze sobą współpracować i prowadzić drużynę do zwycięstw, to poważnie musi się liczyć z tym, że Lakersi po tym sezonie wystartują w loterii draftu. Glenn Robinson do tej pory nic nie osiągnął i albo spróbuje zrobić to tu, albo nikt więcej nie da mu takiej szansy (chyba że interesuje go sukces sportowy w stylu Mitcha Richmonda). Ponadto już oficjalnie powiedział że nie zamierza odbierać Iversonowi przywództwa w drużynie i godzi się na zostanie "drugą opcją". 3. Obrona Oczywiście bardzo daleko jej do tej z czasów Ratliffa/Mutombo i Lyncha, ale wtedy Philadelphia była 2gą najlepszą drużyną w NBA. Obecnie nie jest wcale tak tragicznie, żeby ciągnąć się w ogonie NBA: Snow - Iverson - Buckner - McKie - Salmons Dwaj pierwsi należą do ścisłej czołówki defensorów NBA, Buckner to jeden z najlepszych "rezerwowych obrońców". Wiele zależy od formy targanego ostatnio kontuzjami McKie (który jest w.g. mnie Foxem Wschodu) i fenomenalnie grającego w meczach sparingowych Salmonsa. John gra świetnie w ataku, ale nie mam dostatecznych info nt. jego gry obronnej. Poza tym campy to nie "dorosła" liga. Kenny Thomas - Robinson - Coleman - Hill - McCaskill Thomas to świetny rebounder i obrońca, który wciąż się rozwija. To jego pierwszy pełny sezon z Sixers i może okazać się przełomowy. Robinson w obronie śladowo zaznacza swoją obecność, ale i tak jest lepszy od Van Horna, który na dodatek zawodził na całej linii w ataku. Coleman również nie jest tytanem obrony, ale jest dość duży żeby zasłonić dojście do kosza ;-). Ponadto jak mu się chce to jest z niego prawdziwy "walczak". W zeszłym sezonie mu się chciało, ale... Tyrone Hill to emeryt, ale wciąż zna parę sztuczek i nadal dobrze walczy pod koszami. McCaskill to niewiadoma. Osobiście nie wierzę żeby po X latach tułaczki po CBA & stuff nagle wspiął się na jakiś niebywały poziom gry, ale przyda się jako backup. Generalnie pod względem defensywy to najsłabsza formacja Sixers, ale i tak jest postęp, ponieważ doszedł... Marc Jackson - Todd MacCulloch - Dalambert Jackson jest atletyczny, szybki i dobry w obronie. Jego kariera to dla mnie spora zagadka, ale jeżeli spełni pokładane w nim nadzieje (tzn. zacznie grać jak na początku w GS) to Philadelphia ma szansę namieszać! MacCulloch cierpi na jakieś tajemnicze dolegliwości neurologiczne (nie grał w turnieju kwalifikacyjnym) i nie wiadomo kiedy będzie zdolny do gry na poziomie NBA? Dalambert ma zadatki na świetnego obrońcę, jeżeli udowodni to w tym sezonie, szanse Philly wciąż rosną! 4. Dużo tego "jeżeli"... Całkiem możliwe że Robinson pobije się z Colemanem, Iverson nie rozegra 40 meczy z powodu kontuzji łokcia, nadgarstka, kolana, kości ogonowej... a w pozostałych 42 będzie rzucał po 30 punktów ze skutecznością 35% Marc Jackson będzie grał gorzej od Dalamberta, MaCulloch umrze, a Thomas zostanie kolejnym przepłaconym graczem podkoszowym. Natomiast Ayers przejmie z rąk Johna Lucasa tytuł najbardziej beznadziejnego coacha w historii NBA... Ale wtedy należy założyć 10 lat ciężkiego więzienia dla Bryanta, codzienne pyskówi na treningach między Mailmanem i Glove`em i postępujący colemanizm O`Neala... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sugar Podsumowanie: IP: *.retsat1.com.pl 02.09.03, 14:11 Właśnie przeczytałem to co wczoraj napisałem i doszedłem do wniosku że muszę napisac parę słów podsumowania ;-) Otóz na miejscu Ayersa oparłbym cały atak na dwójce Iverson-Robinson, a reszta koncentrowałaby się na obronie i dobitkach, ewentualnie rzutach sytuacyjnych. Pierwsza piątka to oczywiście: Iverson - Snow Robinson - Thomas Jackson Snowa na rozgrywce zastępowałby McKie (lub przejmowałby ją AI), na SG/SF wchodziliby Buckner/Salmons/Monty Williams, a PF/C Coleman, Hill i Dalambert/McCaskill (ten który się nie sprawdzi - na bruk!!!). Wiem że moja taktyka nie jest zbyt wyszukana, ale miałem wewnętrzna potrzebę ją zaprezentować ;-) Kluczem do sukcesó jest obrona, jeżeli Ayers będzie potrafił to poukładać, a Thomas/Jackson/Dalambert staną na wysokości zadania, to 3-4 pozycja na Wschodzie jest formalnością... Teraz parę słów odnośnie samolubności Iversona... Wiele osób może mieć zastrzeżenia co do pomyślności współpracy na linii AI-GR, argumentując to ponadprzeciętną lepkością dłoni Answera względem rozgrywanej piłki. Jednakże wszystkie mecze reprezentacji USA w turnieju kwalifikacyjnym dobitnie pokazały że Iverson, potrafi grać zespołówo i na dodatek idzie mu to bardzo dobrze! Larry Brown skomentował to w ten sposób (cytuję z pamięci ogólny sens wypowiedzi): "przez całą karierę Allen potrafił grać bardzo zespołowo, niestety często musiał mieć piłkę, żeby po prostu pomóc nam (Philadelphii) wygrać. Wiele osób zarzucało mu z tego powodu samolubność, ale na tym turnieju udowadnia iż jego krytycy nie mieli racji". Teraz poraz pierwszy w karierze Allen ma równorzędnego strzelca w drużynie (nie liczę epizodu ze Stackhousem, gdzie obydwaj byli jeszcze młodzi i wiele brakowało im do obecnego poziomu), który jest w stanie odciążyć go w decydujących momentach. Ponadto obydwaj (AI i GR) zdają sobie sprawę iż nie mają na co specjalnie czekać i że to od ich postawy będą zależeć ewentualne sukcesy zespołu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wilt Re: Trochę nt. Thomasa i dużo nt. 76-ers IP: *.crowley.pl 05.09.03, 16:00 Dobrze, że wypowiedziałeś się o Sixers, Sugar: teraz możemy w pełni ocenić, kto bardziej przesadza co do swojego ulubionego zespołu. ;-) Nie jesteś oczywiście homerem, który twierdziłby, że Szóstki na pewno będą w Finałach, ale z tezą, że są na pewno nr 4, jednak bym się też nie zgodził, nawet mimo wsparcia tak kategorycznym argumentem, że jeśli będę w to wątpił, to muszę dopuścić również całą serię katastrof w Lakers ;-). Nie chodzi mi przy tym o stosunki Big Dog – Iverson, bo sądzę, że będą raczej dobre. AI trochę dojrzał z wiekiem (co nie ma jednak tak wiele wspólnego z jego występami w reprze; tak jak w ASG, jest to gra z innymi supergwiazdami, na różnych zasadach niż w klubie), a Robinson nie zabierze mu tak wiele touches z prostego powodu; wcale nie jest wiele lepszy w ataku od Van Horna. W ostatnim sezonie było wprawdzie 20,8 ppg vs. 15,9 ppg, bo Van Horn mniej rzucał grając obok Iversona, a Glenn był opcją nr 1 w zespole znacznie słabszym od Sixers, ale w całej karierze już bliżej: 21,1 i 17,7 – a teraz to Robinson będzie koło AI i to on będzie musiał się ograniczyć. Czy to, że Big Dog przekroczył w życiu magiczne 20 ppg i ma trochę (podkreślam: trochę) silniejszą psychikę, jest takie istotne? I tak nie jest na pewno strzelcem równorzędnym z AI (zresztą nawet Stack nim nie jest), jest za to od KVH słabszy na tablicach, starszy i wcale nie lepszy w obronie. W sumie zamiana siekierki na kijek, nie znajdująca odbicia w liczbie zwycięstw (tak jak dla NYK zamiana Spree na KVH), z której najbardziej wymierną korzyścią może być pozyskanie M. Jacksona. A i właśnie co do psychiki: okoliczności pozbycia się Robinsona nie tylko z Bucks, ale i z Hawks (Ratliff otwarcie wyraził zadowolonie, co prawie nigdy się nie zdarza przy takich okazjach!) nie napawają nadzieją co do jego wpływu na chemię zespołu. Choć oczywiście możesz na to spojrzeć z drugiej strony i utrzymywać, że właśnie dlatego będzie chciał się zrehabilitować i zagrać oraz zachowywać się lepiej; ale to samo mówiono przed rokiem o Van Hornie… ;-) Porównaj teraz skład Sixers z 2 ich rywalami do nr 4: Hornets i Magic. Hornets mają na pewno przewagę na PG (B. Davis>Snow) i SF (Mashburn>Robinson). Na PF i C zależy to od rozwoju młodzieży: tak samo dobrze może K. Thomas wyprzedzić PJ Browna, jak Magloire – Colemana (naprawdę sądzisz, że Jackson będzie starterem?!), więc remis. Phila jednoznaczną przewagę ma tylko na SG (Iverson>Wesley), a zatem w sumie ma trochę słabszą „5”. Rezerwy: McKie, Salmons, Dalembert, Buckner i Jackson (McCulloch chyba już niestety nie zagra, a Ty Hill jest FA) vs. D. Armstrong, Alexander, Lynch, Traylor i Rooks – znów lekka przewaga Hornets. Sixers z kolei mają prawdziwą supergwiazdę w osobie AI, lepszego coacha (wiem, że nie prowadził jeszcze zespołu, ale po prostu musi być lepszy od Floyda! ;-) ) i trochę więcej doświadczenia. Jak dla mnie idealny remis. Z kolei Magic na pewno ustepują Sixers (jak i Hornets) rezerwami i doświadczeniem, ale mają z kolei bardziej renomowanego coacha, lepszą supergwiazdę w osobie T – Maca i całkiem niezłą pierwszą piątkę. Lue albo Gaines jako główny playmaker to oczywiście słaby punkt, a AI lub Robinson są lepsi od Giricka (zależnie jak z T-Macem obsadzą 2. i 3.), ale: Gooden na PF jest nawet bardziej obiecujący niż Thomas, Howard na C (nie mam pojęcia, czemu niektórzy piszą, że to niewielki Gooden będzie C) lepszy od Colemana, a T-Mac na SG lub SF lepszy od każdego swojego konkurenta; czyli przewaga na 3 z 5 pozycji. Powinni więc następować na pięty Sixers. A dla mnie te 3 zespoły razem tworzą drugą grupę w hierarchii Wschodu, po czołowej trójce. I, żeby już zamknąć temat playoffs na Wschodzie, sądzę, że Celtic (jak dla mnie przereklamowani: co takiego wielkiego da im Banks?) będą nr 7, a na ostatnie miejsce największe szanse mają Raptors (jeśli VC będzie zdrowy i w formie) albo Bulls – jeśli tak nie będzie (tu z kolei kluczowe będą stosunki Pippen – reszta zespołu, szczególnie Rose). Wolałbym tu Heat, ale Bulls mają głębszy skład, z dobrą proporcją młodzieży i weteranów. Jeszcze co do Sixers, ciekawa jest ta idea powrotu do przeszłości, czyli cofnięcia Iversona na PG, i dania McKie na SG (obniżyłyby to średnią ppg AI, ale pewnie przedłużyło jego karierę). Wiąże się to z oddaniem Snowa, najchętniej za wsparcie pod koszem… Zobaczymy: to już wtedy będzie inny zespół i inna rozmowa. I w ogóle moglibyśmy popolemizować jeszcze na parę tematów: Iverson w czołówce defensorów? Czy naprawdę skład Sixers’2001 się wypalił (chyba to raczej L. Brown się pośpieszył, a Hill chciał za dużo kasy…)? Ja poza tym uważam, że gdyby nie choroba Zo, to Heat reprezentowaliby wtedy Wschód w Finałach… ale chyba już dość mamy tematów do dyskusji. ;-) Pzdr P.S. Krótka piłka: Bird (co do którego dobrego wpływu się generalnie zgadzam; tylko, no cóż, za Brada na parkiet nie wejdzie) już oświadczył, że jeśli Jermaine będzie niezadowolony, zostanie sprzedany. To mi się podoba – teraz chyba O’Neal pójdzie po rozum do głowy i pojmie, że zmiana była w najlepszym interesie całego zespołu (choć fakt, że obiecywano mu, że Thomas zostanie – ale taki to jest biznes). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sugar Re: Trochę nt. Thomasa i dużo nt. 76-ers IP: *.retsat1.com.pl 06.09.03, 11:23 Krótko i na temat, bo nie mam ostatnio dobrego nastroju, a w szczególności odnośnie długich elaboratów nt. NBA... 1. Robinson vs. Van Horn Keith od kilku kolejnych sezonów wyłącznie rozczarowuje. Szczerze mówiąc nie licząc 2 pierwszych sezonów gdzie grał naprawdę fantastycznie, później było coraz gorzej. Faktycznie Van Horn przewyższa Glenna w zbiórkach, ale generalnie chodzi mi o coś innego. Robinson to gracz ex-Allstar, ex-reprezentant USA, mający bardzo duże doświadczenie i charyzmę. A tego ostatnimi czasy brakowało w Sixers najbardziej (nie licząc naturalnie Allena). Szczerze mówiąc bardziej wolę w drużynie kontrowersyjnego Robinsona, który (mam nadzieję) będzie przekładał swoje negatywne emocje na większe zaangażowanie w grę, niż bezbarwnego Van Horna. Podobni jest przecież z Colemanem, któremu jeśli się chce to potrafi (POTRAFIŁ!!!) wspiąc się na najwyższy poziom i walczyć jak przysłowiowy lew. Generalnie, wszystko zależy od podejścia Robinsona do gry. Jak będzie mu się naprawdę chciało, to Philly zawalczą, jak nie to będzie dupa i max. 7 miejsce. 2. Sixers vs. Hornets Hornets mają ogólnie lepszy skład i lepszą ławkę (co do trenerów to się nie wypowiadam, bo nie wiem co pokaże Ayers?). Na szczęście 76-ers mają Iversona, który w decydujących momentach potrafi przeważyć szalę na stronę swojej drużyny. New Orleans/Charlotte jest po prostu za miękkie (mimo PJ Browna w składzie) czego najlepszym dowodem są ich wyniki z kilku ostatnich playoffs. Philadelphia, mimo relatywnie słabszego składu, zawsze dochodziła wyżej od Hornets w playoffs. Obecność Tima Floyda raczej nie wpłynie dodatnio na tą sytuację... 3. Sixers vs. Magic Obydwie drużyny opierają swoją taktykę na 1 zawodniku, jednakże Philly stawiają bardziej na obronę, podczas gdy Orlando na atak. I może tym spowodowane są ich późniejsze problemy w playoffs? Generalnie, to chyba będzie przełomowy sezon dla Magic. Mają chyba najlepszy skład od czasów O`Neala i Penny`ego i jeżeli teraz nic nie wywalczą (chociaż awansu w playoffs), to za 2/3 lata czeka ich kolejna totalna przebudowa... Chociaz generalnie w tej rywalizacji jest = (chociaż serce przemawia za Sixersami ;-) 4. ...cała reszta Celtics, Bulls, Heat, Raptors (kolejność nieobowiązkowa). Regres Bucks, stagnacja Hawks, Wizards i NY. Postęp CAVS, ale nie wiem czy na tyle duży żeby zagrozić w jakikolwiek sposób czołowej 9 (Heat/Raptors rozczarują). 5. Iverson vs. PG Idea ciekawa ale kontrowersyjna. Nie wiem czy jest sens zmieniać cokolwiek akurat w najbardziej sprawnej części mechanizmu? Poza tym McKie w tym układzie lepiej sprawdzałby się jako prowadzący grę (piłka i tak przez większość czasu spoczywałaby w rękach Allena) i tradycyjnie koncentrujący się na defensywie. Snowa naturalnie możnaby oddać do np. Lakersów, za jakiegoś dobrego gracza podkoszowego (O`Neal, Miedviedenko), albo Minnesoty (Garnett, Olokowandi+dodatki). Co do reszty tematów, to na serio nie mam chwilowo siły o tym pisać, ale może kiedyś wrócimy do tej kwestii (są one zaiste niezwykle filozoficzne ;-) pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wilt Re: Trochę nt. Thomasa i dużo nt. 76-ers IP: *.crowley.pl 10.09.03, 12:22 Gość portalu: Sugar napisał(a): > Krótko i na temat, bo nie mam ostatnio dobrego nastroju, a w szczególności > odnośnie długich elaboratów nt. NBA... Ja toże. Wiesz, jak to jest: mam znowu doła, znów pragnę śmierci… ;-) > 1. Robinson vs. Van Horn > > Keith od kilku kolejnych sezonów wyłącznie rozczarowuje. Szczerze mówiąc nie > licząc 2 pierwszych sezonów gdzie grał naprawdę fantastycznie, później było > coraz gorzej. Faktycznie Van Horn przewyższa Glenna w zbiórkach, ale generalnie > > chodzi mi o coś innego. Robinson to gracz ex-Allstar, ex-reprezentant USA, > mający bardzo duże doświadczenie i charyzmę. A tego ostatnimi czasy brakowało w > > Sixers najbardziej (nie licząc naturalnie Allena). Szczerze mówiąc bardziej > wolę w drużynie kontrowersyjnego Robinsona, który (mam nadzieję) będzie > przekładał swoje negatywne emocje na większe zaangażowanie w grę, niż > bezbarwnego Van Horna. Podobni jest przecież z Colemanem, któremu jeśli się > chce to potrafi (POTRAFIŁ!!!) wspiąc się na najwyższy poziom i walczyć jak > przysłowiowy lew. > > Generalnie, wszystko zależy od podejścia Robinsona do gry. Jak będzie mu się > naprawdę chciało, to Philly zawalczą, jak nie to będzie dupa i max. 7 miejsce. Czyli po prostu chcesz zaryzykować: może racja, że lepsze to niż stać w miejscu z KVH. > 2. Sixers vs. Hornets > > Hornets mają ogólnie lepszy skład i lepszą ławkę (co do trenerów to się nie > wypowiadam, bo nie wiem co pokaże Ayers?). Na szczęście 76-ers mają Iversona, > który w decydujących momentach potrafi przeważyć szalę na stronę swojej > drużyny. New Orleans/Charlotte jest po prostu za miękkie (mimo PJ Browna w > składzie) czego najlepszym dowodem są ich wyniki z kilku ostatnich playoffs. > Philadelphia, mimo relatywnie słabszego składu, zawsze dochodziła wyżej od > Hornets w playoffs. Obecność Tima Floyda raczej nie wpłynie dodatnio na tą > sytuację... Tak naprawdę to najsilniejszym argumentem przeciw Hornets jest to, że są tacy pechowi (chyba przejęli pecha od Heat zwyciężając ich w 2001 ;-) – ale wtedy to się nie zgodzę, że skład Phili był słabszy). Jak nie urok, to przemarsz wojska: jak nie kontuzje, to w tym sezonie może trenerka Floyda… No i z 2. strony Iverson: Sixers mogą być lepsi, ale może Szerszeniom choć raz będzie sprzyjać szczęście przed przeprowadzką na Zachód, gdzie zostaną już tylko chłopcami do bicia… > 3. Sixers vs. Magic > > Obydwie drużyny opierają swoją taktykę na 1 zawodniku, jednakże Philly stawiają > > bardziej na obronę, podczas gdy Orlando na atak. I może tym spowodowane są ich > późniejsze problemy w playoffs? Generalnie, to chyba będzie przełomowy sezon > dla Magic. Mają chyba najlepszy skład od czasów O`Neala i Penny`ego i jeżeli > teraz nic nie wywalczą (chociaż awansu w playoffs), to za 2/3 lata czeka ich > kolejna totalna przebudowa... Chociaz generalnie w tej rywalizacji jest = > (chociaż serce przemawia za Sixersami ;-) Brawa za obiektywizm: nawet ja przeciw Magic na razie stawiam na Sixers! ;-) > 4. ...cała reszta > > Celtics, Bulls, Heat, Raptors (kolejność nieobowiązkowa). > Regres Bucks, stagnacja Hawks, Wizards i NY. Postęp CAVS, ale nie wiem czy na > tyle duży żeby zagrozić w jakikolwiek sposób czołowej 9 (Heat/Raptors > rozczarują). Hawks: uważam, że w dół, Wizards i Knicks – zgadzam się ze stagnacją. W sumie też mam przeczucie, że Raptors – czytaj VC – znów zawiodą, ale tak jak z Hornets; statystycznie któryś sezon chyba musi im się udać... > 5. Iverson vs. PG > > Idea ciekawa ale kontrowersyjna. Nie wiem czy jest sens zmieniać cokolwiek > akurat w najbardziej sprawnej części mechanizmu? Poza tym McKie w tym układzie > lepiej sprawdzałby się jako prowadzący grę (piłka i tak przez większość czasu > spoczywałaby w rękach Allena) i tradycyjnie koncentrujący się na defensywie. Trochę nie rozumiem: jeśli piłka byłaby przy AI, to raczej on prowadziłby grę… Ale oczywiście, mimo zmiany proporcji wciąż i rzucałby, i podawałby więcej niż McKie. Sens tej zmiany długofalowy jest taki, żeby przedłużyć Iversonowi karierę przez ograniczenie ostrego fizycznego traktowania, jakiego doznaje na SG. > Snowa naturalnie możnaby oddać do np. Lakersów, za jakiegoś dobrego gracza > podkoszowego (O`Neal, Miedviedenko), albo Minnesoty (Garnett, > Olokowandi+dodatki). Chcecie Miedwiedenkę? Bierzemy w ciemno, nawet mało potrzebnego nam Snowa! Ale tak naprawdę jest deal równie realny, co – patrząc z drugiej strony – pozyskanie przez was Shaqa albo KG… ;-) > Co do reszty tematów, to na serio nie mam chwilowo siły o tym pisać, ale może > kiedyś wrócimy do tej kwestii (są one zaiste niezwykle filozoficzne ;-) > > pozdr. Pzdr P.S. A żeby wrócić do początku dyskusji: zgadzam się z opinią, że Isiah znajdzie pracę w młodym zespole typu Bobcats, jako coach i/lub nawet jakiś rodzaj GM. Już udowodnił, że potrafi się dogadać z młodzieżą, której imponuje jego koszykarski dorobek. Więc poradzi sobie: a 5 mln pensji za przyszły sezon od Pacers i tak na pociechę dostanie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sugar (jeszcze) Re: Trochę nt. Thomasa i dużo nt. 76-ers IP: *.retsat1.com.pl 10.09.03, 18:49 Wilt napisał: > Ja toże. Wiesz, jak to jest: mam znowu doła, znów pragnę śmierci… ;-) KURY :-) Ale bez przesady... > Iverson: Sixers mogą być lepsi, ale może Szerszeniom choć raz będzie sprzyjać > szczęście przed przeprowadzką na Zachód, gdzie zostaną już tylko chłopcami do > bicia… Sorry, ale ostatnio jestem mało na bierząco... Hornets znowu się przenoszą??? Gdzie??? I czemu? Wiem że w Nowym Orleanie słabo było z frekfencją, no ale po chuj sie w takim razie tam przenosili? To jest jakaś telenowela z tymi Hornets... I jak oni mogą grać dobrze? > Brawa za obiektywizm: nawet ja przeciw Magic na razie stawiam na Sixers! ;-) Staram się ;-) KRÓTKO o Brownie, Sixers i roszadach w składzie po wicemistrzowskim sezonie: 1. Brown jest powszechnie znany z tego że pomysłów na zespół który prowadzi starcza mu na max 3/4 sezony, później następuje stagnacja i odchodzi... Tak stało się z Indianą, Philadelphią i stanie się z Detroit, z którymi nota bene ma naprawdę szansę odnieść spory sukces (tzn. "aż" awans do finałów NBA). Jego olbrzymim plusem jest wyszukiwanie i rozwój mało znanych lub przeciętnych zawodników, takich jak chociażby Haywood Workman, George Lynch, Theo Ratliff, Eric Snow etc. Niestety ci zawodnicy szybko gasną gdy odchodzą spod jego opieki. Kolejną wadą Browna jest słaba praca z młodzieżą (Hughes, Jumaine Jones, Dalambert). Potrafi jednak z naprawdę dobrych zawodników stworzyć wybitnych graczy. Tak było z Reggie Millerem, Allenem Iversonem i teraz będzie zapewne z Richardem Hamiltonem. 2. Odnoszę wrażenie że koncepcja jaką miał Brown w Philadelphii skończyła się w momencie gdy kontuzję odniósł Ratliff. Musiał go szybko tradeować do Atlanty za Mutombo, co w pierwszej chwili wydawało się być genialnym rozwiązaniem, jednakże szybko okazało się, że potencjał i oddziaływanie na resztę zespołu przez Mutombo, miało mniejszy efekt niż wtedy, gdy w Sixers grał Ratliff. Po tym sezonie wszystko się rozleciało... Brown wykonał bezsensowny manewr i wytrade`ował Lyncha do Hornets za Colemana i jakieś badziewie, które później (po całym okresie przygotowawczym!!!) shandlował ponownie, tym razem do CAVS. Pozyskał w ten sposób Harpringa, który i tak po roku gry uciekł... Transfer Mutombo - Van Horn wydawał się w pierwszej chwili podobnym majstersztykiem co Ratliff - Mutombo, niestety efekt końcowy był duuużo gorszy niż za pierwszym razem. Nie twierdzę tu bynajmniej że należało zatrzymywać Dikembe, chodzi mi o jedynie o fakt, że po kolejnych ruchach managerskich Browna, drużyna grała z roku na rok coraz gorzej i co najważniejsze, traciła swój dawny charakter! Niestety, nie licząc początków (transfery Snowa, Ratliffa, Gigera - kosztem Stacka, Jacksona, Colemana), umiejętności managerskie Laryy`ego Browna nie idą w parze z umiejętnościami trenerskimi... 3. Reasumując, najbliższe dwa lata będą bardzo syte dla Detroit, potem powtórzy się typowy scenariusz... ----------------- W kwestii Thomasa: Cierpi on po prostu na syndrom Jordana ;-) tzn. jeśli chodzi o basket, to dobry jest tylko w grze, trenerka czy managerka, to już kompletne fiasko. Również podzielam pogląd że Isaiah poradzi sobie w Boobcats ;-) Niestety jego przygoda skończy sie równie szybko i niemiło jak w Raptors. Thomas wiele zawdzięcza swojej boiskowej legendzie, dzięki czemu ma umiejętność zjednywania sobie ludzi. Niestety z czasem ludzie zaczynają oczekiwać od niego konkretnych wyników i pojawia się problem... pozdr. PS: niestety z powodu zawirowań wokół mojej osoby (a konkretnie mojego nicku, ponieważ moja tfurczość w necie nie przekłada się w żaden sposób na to co robię w rzeczywistości) na forum muzyka na którym najczęsciej się udzielaŁEM(!!!) postanowiłem zmienić swój nick (jeszcze nie wiem na jaki) PS2: powstało nawet prywatne forum moich "miłośników". Ech... 0 dystansu do internetu. Samotność ludzka bywa tak okrutna... PS3: to ostatnie zdanie jest do moich "wrogów"!!! Osobiście nie narzekam na brak kontaktu z ludźmi w tzw. realu ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: calagan Re: Trochę nt. Thomasa i dużo nt. 76-ers IP: *.acn.pl 11.09.03, 12:59 Gość portalu: Sugar (jeszcze) napisał(a): > > Iverson: Sixers mogą być lepsi, ale może Szerszeniom choć raz będzie sprzy > jać > > szczęście przed przeprowadzką na Zachód, gdzie zostaną już tylko chłopcami > do > > bicia… > > Sorry, ale ostatnio jestem mało na bierząco... Hornets znowu się przenoszą??? > Gdzie??? I czemu? Wiem że w Nowym Orleanie słabo było z frekfencją, no ale po > chuj sie w takim razie tam przenosili? To jest jakaś telenowela z tymi > Hornets... I jak oni mogą grać dobrze? Zmieniaja tylko konferencje. Na wschodzie bedzie druzyna ponownie w Charlotte, a poniewaz konferencja wschodnia i tak ma 1 team przewagi nad zachodem, wiec dla rownowagi New Orleans przechodza na zachod. Odpowiedz Link Zgłoś
and_facial_for_you Re: Trochę nt. Thomasa i dużo nt. 76-ers 11.09.03, 21:44 Gość portalu: calagan napisał(a): > Zmieniaja tylko konferencje. Na wschodzie bedzie druzyna ponownie w > Charlotte, a poniewaz konferencja wschodnia i tak ma 1 team przewagi nad > zachodem, wiec dla rownowagi New Orleans przechodza na zachod. acha... a już myślałem... thx. PS: to JA :-) Sugar :-) zmieniłem se nick :-) fajowy, nie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wilt Re: Trochę nt. Thomasa i dużo nt. 76-ers IP: *.waw.cdp.pl, / *.waw.cdp.pl 22.09.03, 12:55 Uroczy nick, Sugar: przyznaj, chcesz jak najszybciej dorobić się nowego forum miłośników. :-) Co do Hornets, odpowiedział już calagan, co do Phili i Pistons: - Osobiście przedkładam jako nr 1 Billupsa nad Hamiltona; przyszłością sa oczywiście Okur i Milicic. - W tym wypadku w pełni zrozumiałe jest, czemu Brown zostanie w Detroit tylko przez parę lat: biologia. Człowiek z 70. na karku myśli już raczej o emeryturze (Hubie B. jest wyjątkiem, ale on miał długą przerwę regeneracyjną). Dlatego L.B. spróbuje jeszcze tylko ten ostatni raz zdobyć mistrzostwo: najpewniej mu się nie uda, ale wierzę, że poprowadzi Pistons do Finałów. - Ale Harpringa spuścił on z własnej inicjatywy: i tu się zgodzę, to był jego błąd. - Z Ratliffem lepszym dla zespołu od Mutombo się nie zgodzę (już na ten temat na forum dyskutowałem). Pamiętając, jak często w playoffs’2001 Sixers byli na krawędzi eliminacji i jak ratował ich Mutombo, bez wątpienia nr 2 w zespole po Iversonie, wykorzystując swoje doświadczenie w playoffs, wątpię, czy tak daleko doszliby z Ratliffem. A nawet gdyby: z nim przeciw Shaqowi nie wygraliby nawet tego 1 meczu (swoją drogą, byłoby 15-0 i bardzo dobrze! :-)). Owszem, Deke zestarzał się: i dlatego Sixers słusznie go oddali, ale Ratliffa ciągle dręczą kontuzje, więc chyba najlepszym centrem z nich długofalowo i tak jest … McCulloch, co potwierdza słuszność kierunku wymian Sixers; tylko że trafiła go choroba. - Isiahowi zarządzania w Bobcats nie zaproponowano, ale może jednak zaczepi się w trenerce, bo jednak takim fatalnym coachem nie jest (potrafi np. zdobyć zaufanie zawodników). Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
alex.4 Re: I.Thomas nie jest juz trenerem Pacers 02.09.03, 09:07 Wedle Indianapolis Star Bird prowadzi już rozmowy z Carlisle Pozdr Odpowiedz Link Zgłoś