Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    I.Thomas nie jest juz trenerem Pacers

    28.08.03, 11:21
    Został zwolniony przez L.Bird`a. I chyba słusznie. Pacers to potencjalnie
    była najsilniejsza druzyna na wschodzie. Ale tylko poptencjalnie. R.Carlisle,
    byłby dobrym jego następcą (chyba nadal jest wolny)
    Pozdr
    Obserwuj wątek
      • Gość: Wilt Re: I.Thomas nie jest juz trenerem Pacers IP: *.crowley.pl 01.09.03, 13:59
        To fakt, niedługo poszło z nimi razem w składzie … ;-)

        Ale do rzeczy: nie wierzę, żeby o tej decyzji Birda przesądziły jego dawne
        animozje z Isiahem, tylko po prostu to, że chyba każdy – w tym i ja, fan Zeke –
        musi przyznać, że Carlisle (którego wybór to tylko formalność) to oczywisty
        trenerski upgrade nad nim. Pewnie z powodu swojej twardej ręki będzie mniej
        lubiany przez graczy (szczególnie ciekawe, jak będzie między nim a Artestem, i
        dlatego Artest już pojawia się jako kandydat do wymiany), ale wyniki będą
        lepsze, i dlatego gracze to zaakceptują (już słychać pojednawcze wypowiedzi J.
        O’Neala). Nie powinny też pojawiać się problemy z zarządem, jakie przesądziły o
        odejściu Carlisle’a z Pistons, bo Bird to człowiek, który jest w stanie go
        kontrolować, jak to już robił w przeszłości.
        Co czeka więc teraz Pacers? Niezależnie od pojedynczych zmian (mniej playing
        time dla Harringtona i Artesta, więcej dla Croshere’a i Bendera, może jakaś
        wymiana czy dwie), w sumie najpewniej lepiej zakończą sezon niż ostatnio, nawet
        mimo straty B. Millera. Ale nr 1 bym ich nie nazwał: piszesz, alex, że byli
        potencjalnie najsilniejszą drużyną na Wschodzie – właśnie, BYLI. Bo teraz
        osłabili się kadrowo, podczas gdy Nets i Pistons – wzmocnili, i w rezultacie
        nawet biorąc pod uwagę Carlisle’a, pozostaję przy swoim starym rankingu 1. Nets
        2. Pistons 3. Pacers (tylko różnice między nimi nieduże) – potem duża przerwa,
        i cała reszta Wschodu.

        Pzdr
        • alex.4 Re: I.Thomas nie jest juz trenerem Pacers 01.09.03, 17:57
          Oj byli, byli... Szkoda, ze nie zatrzymali B.Millera bo wtedy byłoby ciekawiej
          na wschodzie... Tez nie odgrzewałbym animozji personalych między Thomasem a
          Birdem jako przyczyny zmiany. Thomas po prostu nie sprawdził się jako trener.
          Dobry trener potrafi zrobic z przecietnego zespołu... zespół lepszy. Tak
          przecież było z Ch.Daly i Pistons w latach 80, ich skłąd wcale nie był taki
          silny...
          Pozdr
        • Gość: Sugar Trochę nt. Thomasa i dużo nt. 76-ers IP: *.retsat1.com.pl 01.09.03, 20:14
          Gość portalu: Wilt napisał(a):

          > Co czeka więc teraz Pacers? Niezależnie od pojedynczych zmian (mniej playing
          > time dla Harringtona i Artesta, więcej dla Croshere’a i Bendera, może jakaś
          > wymiana czy dwie), w sumie najpewniej lepiej zakończą sezon niż ostatnio,
          > nawet mimo straty B. Millera.

          Największym sukcesem dla Pacers w tym offseason, jest powrót Birda. Ma on nie
          tylko olbrzymi autorytet jako ex-zawodnik, ale również jako trener i manager.
          To był moim zdaniem podstawowy brak Thomasa. Co prawda Isaiah po zakończeniu
          kariery nie zawodzi tak na całej lini jak MJ, to mimo wszystko jego
          doświadczenia jako manager Raptors (skąd go wyrzucili w niemiłych
          okolicznościach), czy szef CBA, umniejszało jego autorytet. Innymi słowy,
          obecność Birda w zespole uporządkuje i oczyści atmosferę i miejmy nadzieję że
          utęperuje Artesta.

          Mnie jednak najbardziej ciekawi, czy ktoś w końcu obudzi Bendera?

          > Ale nr 1 bym ich nie nazwał: piszesz, alex, że byli potencjalnie
          > najsilniejszą drużyną na Wschodzie – właśnie, BYLI. Bo teraz
          > osłabili się kadrowo, podczas gdy Nets i Pistons – wzmocnili, i w rezultacie
          > nawet biorąc pod uwagę Carlisle’a, pozostaję przy swoim starym rankingu...
          > 1. Nets
          > 2. Pistons
          > 3. Pacers (tylko różnice między nimi nieduże) – potem duża przerwa, i cała
          > reszta Wschodu.

          Naturalnie nie mogę się tu zgodzić! Co do miejsc 1-3, masz rację. Ale mocną
          czwórkę ma moim zdaniem Philadelphia!

          Od momentu pozbycia się przez Larry`ego Browna Stackhouse`a i ukierunkowania
          zespołu na grę defensywną, głównym mankamentem zespołu był brak niezawodnego
          drugiego strzelca w drużynie. Oprócz Iversona, punkty ciułali kolejno:

          Ratliff - Geiger - Hughes
          McKie - Snow - Mutombo
          McKie - Harpring - Snow
          Coleman (jak był zdrowy i miał chęć) - Snow

          Po przegranych z Lakers finałach, zespół oparty taktycznie w całości na
          defensywie i rzutach Iversona, wypalił się. Brown próbował odświeżyć skład ale
          uczynił to zbyt nerwowo i nieudolnie (trade z Charlotte i powrót Colemana, a
          tuż przed początkiem sezonu kolejny trade, tym razem z CAVS, w którym pozbyto
          sie wszystkich otrzymanych od Charlotte zawodników [m.in. Traylor] a ściągnięto
          Harpringa). Przez dwa kolejne lata, Brown poszukiwał alternatywy dla Iversona
          na trójce, ale ani Harpring (który wspaniale się rozwinął, ale dopiero rok
          później w Utah), ani Van Horn nie byli w stanie odciążyć skutecznie Iversona.

          Dziś Larry Brown trenuje Detroit, za to Sixers mają poraz pierwszy od kilku lat
          w składzie dwóch zawodników będących w stanie rzucać przez cały sezon min. 20
          punktów w meczu. Cała reszta pozostaje niewiadomą... Jednakże pod wpływem
          płomiennych dyskusji w wątku o Spurs, postanowiłem przedstawic swoja krótką
          analizę nt. Philadelphi i jej szans na Wschodzie.

          1. Trener... Ayers???

          Od czasu jak trenerem Sixers był debiutujący razem z Iversonem Johnny Davis,
          jestem bardzo sceptycznie nastawiony do debiutujących coachów ;-) No ale
          wspominany powyżej Carlise też kiedyś debiutował, nie? Moim zdaniem Ayers
          został zatrudniony tylko ze względu na to, że Portland nie chciało puścić
          Maureece`a Cheeksa, który (zdaniem włodarzy Sixers) byłby idealnym kandydatem
          na coacha Philadelphii. Jeżeli Ayers się nie sprawdzi, to za rok trenerem
          zostanie Cheeks, a Philadelphia zdobędzie pierwsze od czasów Chicago
          mistrzostwo NBA dla Wschodu ;-)

          2. Boski duet the Answer - Big Dog

          Jeżeli ktoś uważa iż ta dwójka nie jest w stanie ze sobą współpracować i
          prowadzić drużynę do zwycięstw, to poważnie musi się liczyć z tym, że Lakersi
          po tym sezonie wystartują w loterii draftu. Glenn Robinson do tej pory nic nie
          osiągnął i albo spróbuje zrobić to tu, albo nikt więcej nie da mu takiej szansy
          (chyba że interesuje go sukces sportowy w stylu Mitcha Richmonda). Ponadto już
          oficjalnie powiedział że nie zamierza odbierać Iversonowi przywództwa w
          drużynie i godzi się na zostanie "drugą opcją".

          3. Obrona

          Oczywiście bardzo daleko jej do tej z czasów Ratliffa/Mutombo i Lyncha, ale
          wtedy Philadelphia była 2gą najlepszą drużyną w NBA. Obecnie nie jest wcale tak
          tragicznie, żeby ciągnąć się w ogonie NBA:

          Snow - Iverson - Buckner - McKie - Salmons

          Dwaj pierwsi należą do ścisłej czołówki defensorów NBA, Buckner to jeden z
          najlepszych "rezerwowych obrońców". Wiele zależy od formy targanego ostatnio
          kontuzjami McKie (który jest w.g. mnie Foxem Wschodu) i fenomenalnie grającego
          w meczach sparingowych Salmonsa. John gra świetnie w ataku, ale nie mam
          dostatecznych info nt. jego gry obronnej. Poza tym campy to nie "dorosła" liga.

          Kenny Thomas - Robinson - Coleman - Hill - McCaskill

          Thomas to świetny rebounder i obrońca, który wciąż się rozwija. To jego
          pierwszy pełny sezon z Sixers i może okazać się przełomowy. Robinson w obronie
          śladowo zaznacza swoją obecność, ale i tak jest lepszy od Van Horna, który na
          dodatek zawodził na całej linii w ataku. Coleman również nie jest tytanem
          obrony, ale jest dość duży żeby zasłonić dojście do kosza ;-). Ponadto jak mu
          się chce to jest z niego prawdziwy "walczak". W zeszłym sezonie mu się chciało,
          ale... Tyrone Hill to emeryt, ale wciąż zna parę sztuczek i nadal dobrze walczy
          pod koszami. McCaskill to niewiadoma. Osobiście nie wierzę żeby po X latach
          tułaczki po CBA & stuff nagle wspiął się na jakiś niebywały poziom gry, ale
          przyda się jako backup. Generalnie pod względem defensywy to najsłabsza
          formacja Sixers, ale i tak jest postęp, ponieważ doszedł...

          Marc Jackson - Todd MacCulloch - Dalambert

          Jackson jest atletyczny, szybki i dobry w obronie. Jego kariera to dla mnie
          spora zagadka, ale jeżeli spełni pokładane w nim nadzieje (tzn. zacznie grać
          jak na początku w GS) to Philadelphia ma szansę namieszać! MacCulloch cierpi na
          jakieś tajemnicze dolegliwości neurologiczne (nie grał w turnieju
          kwalifikacyjnym) i nie wiadomo kiedy będzie zdolny do gry na poziomie NBA?
          Dalambert ma zadatki na świetnego obrońcę, jeżeli udowodni to w tym sezonie,
          szanse Philly wciąż rosną!

          4. Dużo tego "jeżeli"...

          Całkiem możliwe że Robinson pobije się z Colemanem, Iverson nie rozegra 40
          meczy z powodu kontuzji łokcia, nadgarstka, kolana, kości ogonowej... a w
          pozostałych 42 będzie rzucał po 30 punktów ze skutecznością 35% Marc Jackson
          będzie grał gorzej od Dalamberta, MaCulloch umrze, a Thomas zostanie kolejnym
          przepłaconym graczem podkoszowym. Natomiast Ayers przejmie z rąk Johna Lucasa
          tytuł najbardziej beznadziejnego coacha w historii NBA...

          Ale wtedy należy założyć 10 lat ciężkiego więzienia dla Bryanta, codzienne
          pyskówi na treningach między Mailmanem i Glove`em i postępujący colemanizm
          O`Neala...
          • Gość: Sugar Podsumowanie: IP: *.retsat1.com.pl 02.09.03, 14:11
            Właśnie przeczytałem to co wczoraj napisałem i doszedłem do wniosku że muszę
            napisac parę słów podsumowania ;-)

            Otóz na miejscu Ayersa oparłbym cały atak na dwójce Iverson-Robinson, a reszta
            koncentrowałaby się na obronie i dobitkach, ewentualnie rzutach sytuacyjnych.
            Pierwsza piątka to oczywiście:

            Iverson - Snow
            Robinson - Thomas
            Jackson

            Snowa na rozgrywce zastępowałby McKie (lub przejmowałby ją AI), na SG/SF
            wchodziliby Buckner/Salmons/Monty Williams, a PF/C Coleman, Hill i
            Dalambert/McCaskill (ten który się nie sprawdzi - na bruk!!!). Wiem że moja
            taktyka nie jest zbyt wyszukana, ale miałem wewnętrzna potrzebę ją
            zaprezentować ;-)

            Kluczem do sukcesó jest obrona, jeżeli Ayers będzie potrafił to poukładać,
            a Thomas/Jackson/Dalambert staną na wysokości zadania, to 3-4 pozycja na
            Wschodzie jest formalnością...

            Teraz parę słów odnośnie samolubności Iversona...

            Wiele osób może mieć zastrzeżenia co do pomyślności współpracy na linii AI-GR,
            argumentując to ponadprzeciętną lepkością dłoni Answera względem rozgrywanej
            piłki. Jednakże wszystkie mecze reprezentacji USA w turnieju kwalifikacyjnym
            dobitnie pokazały że Iverson, potrafi grać zespołówo i na dodatek idzie mu to
            bardzo dobrze! Larry Brown skomentował to w ten sposób (cytuję z pamięci ogólny
            sens wypowiedzi): "przez całą karierę Allen potrafił grać bardzo zespołowo,
            niestety często musiał mieć piłkę, żeby po prostu pomóc nam (Philadelphii)
            wygrać. Wiele osób zarzucało mu z tego powodu samolubność, ale na tym turnieju
            udowadnia iż jego krytycy nie mieli racji".

            Teraz poraz pierwszy w karierze Allen ma równorzędnego strzelca w drużynie (nie
            liczę epizodu ze Stackhousem, gdzie obydwaj byli jeszcze młodzi i wiele
            brakowało im do obecnego poziomu), który jest w stanie odciążyć go w
            decydujących momentach. Ponadto obydwaj (AI i GR) zdają sobie sprawę iż nie
            mają na co specjalnie czekać i że to od ich postawy będą zależeć ewentualne
            sukcesy zespołu...
          • Gość: Wilt Re: Trochę nt. Thomasa i dużo nt. 76-ers IP: *.crowley.pl 05.09.03, 16:00
            Dobrze, że wypowiedziałeś się o Sixers, Sugar: teraz możemy w pełni ocenić, kto
            bardziej przesadza co do swojego ulubionego zespołu. ;-)

            Nie jesteś oczywiście homerem, który twierdziłby, że Szóstki na pewno będą w
            Finałach, ale z tezą, że są na pewno nr 4, jednak bym się też nie zgodził,
            nawet mimo wsparcia tak kategorycznym argumentem, że jeśli będę w to wątpił, to
            muszę dopuścić również całą serię katastrof w Lakers ;-).
            Nie chodzi mi przy tym o stosunki Big Dog – Iverson, bo sądzę, że będą raczej
            dobre. AI trochę dojrzał z wiekiem (co nie ma jednak tak wiele wspólnego z jego
            występami w reprze; tak jak w ASG, jest to gra z innymi supergwiazdami, na
            różnych zasadach niż w klubie), a Robinson nie zabierze mu tak wiele touches z
            prostego powodu; wcale nie jest wiele lepszy w ataku od Van Horna. W ostatnim
            sezonie było wprawdzie 20,8 ppg vs. 15,9 ppg, bo Van Horn mniej rzucał grając
            obok Iversona, a Glenn był opcją nr 1 w zespole znacznie słabszym od Sixers,
            ale w całej karierze już bliżej: 21,1 i 17,7 – a teraz to Robinson będzie koło
            AI i to on będzie musiał się ograniczyć. Czy to, że Big Dog przekroczył w życiu
            magiczne 20 ppg i ma trochę (podkreślam: trochę) silniejszą psychikę, jest
            takie istotne? I tak nie jest na pewno strzelcem równorzędnym z AI (zresztą
            nawet Stack nim nie jest), jest za to od KVH słabszy na tablicach, starszy i
            wcale nie lepszy w obronie. W sumie zamiana siekierki na kijek, nie znajdująca
            odbicia w liczbie zwycięstw (tak jak dla NYK zamiana Spree na KVH), z której
            najbardziej wymierną korzyścią może być pozyskanie M. Jacksona.
            A i właśnie co do psychiki: okoliczności pozbycia się Robinsona nie tylko z
            Bucks, ale i z Hawks (Ratliff otwarcie wyraził zadowolonie, co prawie nigdy się
            nie zdarza przy takich okazjach!) nie napawają nadzieją co do jego wpływu na
            chemię zespołu. Choć oczywiście możesz na to spojrzeć z drugiej strony i
            utrzymywać, że właśnie dlatego będzie chciał się zrehabilitować i zagrać oraz
            zachowywać się lepiej; ale to samo mówiono przed rokiem o Van Hornie… ;-)

            Porównaj teraz skład Sixers z 2 ich rywalami do nr 4: Hornets i Magic. Hornets
            mają na pewno przewagę na PG (B. Davis>Snow) i SF (Mashburn>Robinson). Na PF i
            C zależy to od rozwoju młodzieży: tak samo dobrze może K. Thomas wyprzedzić PJ
            Browna, jak Magloire – Colemana (naprawdę sądzisz, że Jackson będzie
            starterem?!), więc remis. Phila jednoznaczną przewagę ma tylko na SG
            (Iverson>Wesley), a zatem w sumie ma trochę słabszą „5”. Rezerwy: McKie,
            Salmons, Dalembert, Buckner i Jackson (McCulloch chyba już niestety nie zagra,
            a Ty Hill jest FA) vs. D. Armstrong, Alexander, Lynch, Traylor i Rooks – znów
            lekka przewaga Hornets. Sixers z kolei mają prawdziwą supergwiazdę w osobie AI,
            lepszego coacha (wiem, że nie prowadził jeszcze zespołu, ale po prostu musi być
            lepszy od Floyda! ;-) ) i trochę więcej doświadczenia. Jak dla mnie idealny
            remis.
            Z kolei Magic na pewno ustepują Sixers (jak i Hornets) rezerwami i
            doświadczeniem, ale mają z kolei bardziej renomowanego coacha, lepszą
            supergwiazdę w osobie T – Maca i całkiem niezłą pierwszą piątkę. Lue albo
            Gaines jako główny playmaker to oczywiście słaby punkt, a AI lub Robinson są
            lepsi od Giricka (zależnie jak z T-Macem obsadzą 2. i 3.), ale: Gooden na PF
            jest nawet bardziej obiecujący niż Thomas, Howard na C (nie mam pojęcia, czemu
            niektórzy piszą, że to niewielki Gooden będzie C) lepszy od Colemana, a T-Mac
            na SG lub SF lepszy od każdego swojego konkurenta; czyli przewaga na 3 z 5
            pozycji. Powinni więc następować na pięty Sixers. A dla mnie te 3 zespoły razem
            tworzą drugą grupę w hierarchii Wschodu, po czołowej trójce.

            I, żeby już zamknąć temat playoffs na Wschodzie, sądzę, że Celtic (jak dla mnie
            przereklamowani: co takiego wielkiego da im Banks?) będą nr 7, a na ostatnie
            miejsce największe szanse mają Raptors (jeśli VC będzie zdrowy i w formie) albo
            Bulls – jeśli tak nie będzie (tu z kolei kluczowe będą stosunki Pippen – reszta
            zespołu, szczególnie Rose). Wolałbym tu Heat, ale Bulls mają głębszy skład, z
            dobrą proporcją młodzieży i weteranów.


            Jeszcze co do Sixers, ciekawa jest ta idea powrotu do przeszłości, czyli
            cofnięcia Iversona na PG, i dania McKie na SG (obniżyłyby to średnią ppg AI,
            ale pewnie przedłużyło jego karierę). Wiąże się to z oddaniem Snowa,
            najchętniej za wsparcie pod koszem… Zobaczymy: to już wtedy będzie inny zespół
            i inna rozmowa.

            I w ogóle moglibyśmy popolemizować jeszcze na parę tematów: Iverson w czołówce
            defensorów? Czy naprawdę skład Sixers’2001 się wypalił (chyba to raczej L.
            Brown się pośpieszył, a Hill chciał za dużo kasy…)? Ja poza tym uważam, że
            gdyby nie choroba Zo, to Heat reprezentowaliby wtedy Wschód w Finałach… ale
            chyba już dość mamy tematów do dyskusji. ;-)

            Pzdr

            P.S. Krótka piłka: Bird (co do którego dobrego wpływu się generalnie zgadzam;
            tylko, no cóż, za Brada na parkiet nie wejdzie) już oświadczył, że jeśli
            Jermaine będzie niezadowolony, zostanie sprzedany. To mi się podoba – teraz
            chyba O’Neal pójdzie po rozum do głowy i pojmie, że zmiana była w najlepszym
            interesie całego zespołu (choć fakt, że obiecywano mu, że Thomas zostanie – ale
            taki to jest biznes).
            • Gość: Sugar Re: Trochę nt. Thomasa i dużo nt. 76-ers IP: *.retsat1.com.pl 06.09.03, 11:23
              Krótko i na temat, bo nie mam ostatnio dobrego nastroju, a w szczególności
              odnośnie długich elaboratów nt. NBA...

              1. Robinson vs. Van Horn

              Keith od kilku kolejnych sezonów wyłącznie rozczarowuje. Szczerze mówiąc nie
              licząc 2 pierwszych sezonów gdzie grał naprawdę fantastycznie, później było
              coraz gorzej. Faktycznie Van Horn przewyższa Glenna w zbiórkach, ale generalnie
              chodzi mi o coś innego. Robinson to gracz ex-Allstar, ex-reprezentant USA,
              mający bardzo duże doświadczenie i charyzmę. A tego ostatnimi czasy brakowało w
              Sixers najbardziej (nie licząc naturalnie Allena). Szczerze mówiąc bardziej
              wolę w drużynie kontrowersyjnego Robinsona, który (mam nadzieję) będzie
              przekładał swoje negatywne emocje na większe zaangażowanie w grę, niż
              bezbarwnego Van Horna. Podobni jest przecież z Colemanem, któremu jeśli się
              chce to potrafi (POTRAFIŁ!!!) wspiąc się na najwyższy poziom i walczyć jak
              przysłowiowy lew.

              Generalnie, wszystko zależy od podejścia Robinsona do gry. Jak będzie mu się
              naprawdę chciało, to Philly zawalczą, jak nie to będzie dupa i max. 7 miejsce.

              2. Sixers vs. Hornets

              Hornets mają ogólnie lepszy skład i lepszą ławkę (co do trenerów to się nie
              wypowiadam, bo nie wiem co pokaże Ayers?). Na szczęście 76-ers mają Iversona,
              który w decydujących momentach potrafi przeważyć szalę na stronę swojej
              drużyny. New Orleans/Charlotte jest po prostu za miękkie (mimo PJ Browna w
              składzie) czego najlepszym dowodem są ich wyniki z kilku ostatnich playoffs.
              Philadelphia, mimo relatywnie słabszego składu, zawsze dochodziła wyżej od
              Hornets w playoffs. Obecność Tima Floyda raczej nie wpłynie dodatnio na tą
              sytuację...

              3. Sixers vs. Magic

              Obydwie drużyny opierają swoją taktykę na 1 zawodniku, jednakże Philly stawiają
              bardziej na obronę, podczas gdy Orlando na atak. I może tym spowodowane są ich
              późniejsze problemy w playoffs? Generalnie, to chyba będzie przełomowy sezon
              dla Magic. Mają chyba najlepszy skład od czasów O`Neala i Penny`ego i jeżeli
              teraz nic nie wywalczą (chociaż awansu w playoffs), to za 2/3 lata czeka ich
              kolejna totalna przebudowa... Chociaz generalnie w tej rywalizacji jest =
              (chociaż serce przemawia za Sixersami ;-)

              4. ...cała reszta

              Celtics, Bulls, Heat, Raptors (kolejność nieobowiązkowa).
              Regres Bucks, stagnacja Hawks, Wizards i NY. Postęp CAVS, ale nie wiem czy na
              tyle duży żeby zagrozić w jakikolwiek sposób czołowej 9 (Heat/Raptors
              rozczarują).

              5. Iverson vs. PG

              Idea ciekawa ale kontrowersyjna. Nie wiem czy jest sens zmieniać cokolwiek
              akurat w najbardziej sprawnej części mechanizmu? Poza tym McKie w tym układzie
              lepiej sprawdzałby się jako prowadzący grę (piłka i tak przez większość czasu
              spoczywałaby w rękach Allena) i tradycyjnie koncentrujący się na defensywie.

              Snowa naturalnie możnaby oddać do np. Lakersów, za jakiegoś dobrego gracza
              podkoszowego (O`Neal, Miedviedenko), albo Minnesoty (Garnett,
              Olokowandi+dodatki).

              Co do reszty tematów, to na serio nie mam chwilowo siły o tym pisać, ale może
              kiedyś wrócimy do tej kwestii (są one zaiste niezwykle filozoficzne ;-)

              pozdr.
              • Gość: Wilt Re: Trochę nt. Thomasa i dużo nt. 76-ers IP: *.crowley.pl 10.09.03, 12:22
                Gość portalu: Sugar napisał(a):

                > Krótko i na temat, bo nie mam ostatnio dobrego nastroju, a w szczególności
                > odnośnie długich elaboratów nt. NBA...

                Ja toże. Wiesz, jak to jest: mam znowu doła, znów pragnę śmierci… ;-)

                > 1. Robinson vs. Van Horn
                >
                > Keith od kilku kolejnych sezonów wyłącznie rozczarowuje. Szczerze mówiąc nie
                > licząc 2 pierwszych sezonów gdzie grał naprawdę fantastycznie, później było
                > coraz gorzej. Faktycznie Van Horn przewyższa Glenna w zbiórkach, ale
                generalnie
                >
                > chodzi mi o coś innego. Robinson to gracz ex-Allstar, ex-reprezentant USA,
                > mający bardzo duże doświadczenie i charyzmę. A tego ostatnimi czasy brakowało
                w
                >
                > Sixers najbardziej (nie licząc naturalnie Allena). Szczerze mówiąc bardziej
                > wolę w drużynie kontrowersyjnego Robinsona, który (mam nadzieję) będzie
                > przekładał swoje negatywne emocje na większe zaangażowanie w grę, niż
                > bezbarwnego Van Horna. Podobni jest przecież z Colemanem, któremu jeśli się
                > chce to potrafi (POTRAFIŁ!!!) wspiąc się na najwyższy poziom i walczyć jak
                > przysłowiowy lew.
                >
                > Generalnie, wszystko zależy od podejścia Robinsona do gry. Jak będzie mu się
                > naprawdę chciało, to Philly zawalczą, jak nie to będzie dupa i max. 7 miejsce.

                Czyli po prostu chcesz zaryzykować: może racja, że lepsze to niż stać w miejscu
                z KVH.

                > 2. Sixers vs. Hornets
                >
                > Hornets mają ogólnie lepszy skład i lepszą ławkę (co do trenerów to się nie
                > wypowiadam, bo nie wiem co pokaże Ayers?). Na szczęście 76-ers mają Iversona,
                > który w decydujących momentach potrafi przeważyć szalę na stronę swojej
                > drużyny. New Orleans/Charlotte jest po prostu za miękkie (mimo PJ Browna w
                > składzie) czego najlepszym dowodem są ich wyniki z kilku ostatnich playoffs.
                > Philadelphia, mimo relatywnie słabszego składu, zawsze dochodziła wyżej od
                > Hornets w playoffs. Obecność Tima Floyda raczej nie wpłynie dodatnio na tą
                > sytuację...

                Tak naprawdę to najsilniejszym argumentem przeciw Hornets jest to, że są tacy
                pechowi (chyba przejęli pecha od Heat zwyciężając ich w 2001 ;-) – ale wtedy to
                się nie zgodzę, że skład Phili był słabszy). Jak nie urok, to przemarsz wojska:
                jak nie kontuzje, to w tym sezonie może trenerka Floyda… No i z 2. strony
                Iverson: Sixers mogą być lepsi, ale może Szerszeniom choć raz będzie sprzyjać
                szczęście przed przeprowadzką na Zachód, gdzie zostaną już tylko chłopcami do
                bicia…

                > 3. Sixers vs. Magic
                >
                > Obydwie drużyny opierają swoją taktykę na 1 zawodniku, jednakże Philly
                stawiają
                >
                > bardziej na obronę, podczas gdy Orlando na atak. I może tym spowodowane są
                ich
                > późniejsze problemy w playoffs? Generalnie, to chyba będzie przełomowy sezon
                > dla Magic. Mają chyba najlepszy skład od czasów O`Neala i Penny`ego i jeżeli
                > teraz nic nie wywalczą (chociaż awansu w playoffs), to za 2/3 lata czeka ich
                > kolejna totalna przebudowa... Chociaz generalnie w tej rywalizacji jest =
                > (chociaż serce przemawia za Sixersami ;-)

                Brawa za obiektywizm: nawet ja przeciw Magic na razie stawiam na Sixers! ;-)

                > 4. ...cała reszta
                >
                > Celtics, Bulls, Heat, Raptors (kolejność nieobowiązkowa).
                > Regres Bucks, stagnacja Hawks, Wizards i NY. Postęp CAVS, ale nie wiem czy na
                > tyle duży żeby zagrozić w jakikolwiek sposób czołowej 9 (Heat/Raptors
                > rozczarują).

                Hawks: uważam, że w dół, Wizards i Knicks – zgadzam się ze stagnacją. W sumie
                też mam przeczucie, że Raptors – czytaj VC – znów zawiodą, ale tak jak z
                Hornets; statystycznie któryś sezon chyba musi im się udać...

                > 5. Iverson vs. PG
                >
                > Idea ciekawa ale kontrowersyjna. Nie wiem czy jest sens zmieniać cokolwiek
                > akurat w najbardziej sprawnej części mechanizmu? Poza tym McKie w tym
                układzie
                > lepiej sprawdzałby się jako prowadzący grę (piłka i tak przez większość czasu
                > spoczywałaby w rękach Allena) i tradycyjnie koncentrujący się na defensywie.

                Trochę nie rozumiem: jeśli piłka byłaby przy AI, to raczej on prowadziłby grę…
                Ale oczywiście, mimo zmiany proporcji wciąż i rzucałby, i podawałby więcej niż
                McKie. Sens tej zmiany długofalowy jest taki, żeby przedłużyć Iversonowi
                karierę przez ograniczenie ostrego fizycznego traktowania, jakiego doznaje na
                SG.

                > Snowa naturalnie możnaby oddać do np. Lakersów, za jakiegoś dobrego gracza
                > podkoszowego (O`Neal, Miedviedenko), albo Minnesoty (Garnett,
                > Olokowandi+dodatki).

                Chcecie Miedwiedenkę? Bierzemy w ciemno, nawet mało potrzebnego nam Snowa!
                Ale tak naprawdę jest deal równie realny, co – patrząc z drugiej strony –
                pozyskanie przez was Shaqa albo KG… ;-)

                > Co do reszty tematów, to na serio nie mam chwilowo siły o tym pisać, ale może
                > kiedyś wrócimy do tej kwestii (są one zaiste niezwykle filozoficzne ;-)
                >
                > pozdr.

                Pzdr

                P.S. A żeby wrócić do początku dyskusji: zgadzam się z opinią, że Isiah
                znajdzie pracę w młodym zespole typu Bobcats, jako coach i/lub nawet jakiś
                rodzaj GM. Już udowodnił, że potrafi się dogadać z młodzieżą, której imponuje
                jego koszykarski dorobek. Więc poradzi sobie: a 5 mln pensji za przyszły sezon
                od Pacers i tak na pociechę dostanie...
                • Gość: Sugar (jeszcze) Re: Trochę nt. Thomasa i dużo nt. 76-ers IP: *.retsat1.com.pl 10.09.03, 18:49
                  Wilt napisał:

                  > Ja toże. Wiesz, jak to jest: mam znowu doła, znów pragnę śmierci… ;-)

                  KURY :-)
                  Ale bez przesady...

                  > Iverson: Sixers mogą być lepsi, ale może Szerszeniom choć raz będzie sprzyjać
                  > szczęście przed przeprowadzką na Zachód, gdzie zostaną już tylko chłopcami do
                  > bicia…

                  Sorry, ale ostatnio jestem mało na bierząco... Hornets znowu się przenoszą???
                  Gdzie??? I czemu? Wiem że w Nowym Orleanie słabo było z frekfencją, no ale po
                  chuj sie w takim razie tam przenosili? To jest jakaś telenowela z tymi
                  Hornets... I jak oni mogą grać dobrze?

                  > Brawa za obiektywizm: nawet ja przeciw Magic na razie stawiam na Sixers! ;-)

                  Staram się ;-)

                  KRÓTKO o Brownie, Sixers i roszadach w składzie po wicemistrzowskim sezonie:

                  1. Brown jest powszechnie znany z tego że pomysłów na zespół który prowadzi
                  starcza mu na max 3/4 sezony, później następuje stagnacja i odchodzi... Tak
                  stało się z Indianą, Philadelphią i stanie się z Detroit, z którymi nota bene
                  ma naprawdę szansę odnieść spory sukces (tzn. "aż" awans do finałów NBA). Jego
                  olbrzymim plusem jest wyszukiwanie i rozwój mało znanych lub przeciętnych
                  zawodników, takich jak chociażby Haywood Workman, George Lynch, Theo Ratliff,
                  Eric Snow etc. Niestety ci zawodnicy szybko gasną gdy odchodzą spod jego
                  opieki. Kolejną wadą Browna jest słaba praca z młodzieżą (Hughes, Jumaine Jones,
                  Dalambert). Potrafi jednak z naprawdę dobrych zawodników stworzyć wybitnych
                  graczy. Tak było z Reggie Millerem, Allenem Iversonem i teraz będzie zapewne z
                  Richardem Hamiltonem.

                  2. Odnoszę wrażenie że koncepcja jaką miał Brown w Philadelphii skończyła się w
                  momencie gdy kontuzję odniósł Ratliff. Musiał go szybko tradeować do Atlanty za
                  Mutombo, co w pierwszej chwili wydawało się być genialnym rozwiązaniem,
                  jednakże szybko okazało się, że potencjał i oddziaływanie na resztę zespołu
                  przez Mutombo, miało mniejszy efekt niż wtedy, gdy w Sixers grał Ratliff.
                  Po tym sezonie wszystko się rozleciało... Brown wykonał bezsensowny manewr i
                  wytrade`ował Lyncha do Hornets za Colemana i jakieś badziewie, które później
                  (po całym okresie przygotowawczym!!!) shandlował ponownie, tym razem do CAVS.
                  Pozyskał w ten sposób Harpringa, który i tak po roku gry uciekł... Transfer
                  Mutombo - Van Horn wydawał się w pierwszej chwili podobnym majstersztykiem co
                  Ratliff - Mutombo, niestety efekt końcowy był duuużo gorszy niż za pierwszym
                  razem. Nie twierdzę tu bynajmniej że należało zatrzymywać Dikembe, chodzi mi o
                  jedynie o fakt, że po kolejnych ruchach managerskich Browna, drużyna grała z
                  roku na rok coraz gorzej i co najważniejsze, traciła swój dawny charakter!
                  Niestety, nie licząc początków (transfery Snowa, Ratliffa, Gigera - kosztem
                  Stacka, Jacksona, Colemana), umiejętności managerskie Laryy`ego Browna nie idą
                  w parze z umiejętnościami trenerskimi...

                  3. Reasumując, najbliższe dwa lata będą bardzo syte dla Detroit, potem powtórzy
                  się typowy scenariusz...

                  -----------------

                  W kwestii Thomasa:

                  Cierpi on po prostu na syndrom Jordana ;-) tzn. jeśli chodzi o basket, to dobry
                  jest tylko w grze, trenerka czy managerka, to już kompletne fiasko. Również
                  podzielam pogląd że Isaiah poradzi sobie w Boobcats ;-) Niestety jego przygoda
                  skończy sie równie szybko i niemiło jak w Raptors. Thomas wiele zawdzięcza
                  swojej boiskowej legendzie, dzięki czemu ma umiejętność zjednywania sobie
                  ludzi. Niestety z czasem ludzie zaczynają oczekiwać od niego konkretnych
                  wyników i pojawia się problem...

                  pozdr.

                  PS: niestety z powodu zawirowań wokół mojej osoby (a konkretnie mojego nicku,
                  ponieważ moja tfurczość w necie nie przekłada się w żaden sposób na to co robię
                  w rzeczywistości) na forum muzyka na którym najczęsciej się udzielaŁEM(!!!)
                  postanowiłem zmienić swój nick (jeszcze nie wiem na jaki)

                  PS2: powstało nawet prywatne forum moich "miłośników". Ech... 0 dystansu do
                  internetu. Samotność ludzka bywa tak okrutna...

                  PS3: to ostatnie zdanie jest do moich "wrogów"!!! Osobiście nie narzekam na
                  brak kontaktu z ludźmi w tzw. realu ;-)
                  • Gość: calagan Re: Trochę nt. Thomasa i dużo nt. 76-ers IP: *.acn.pl 11.09.03, 12:59
                    Gość portalu: Sugar (jeszcze) napisał(a):

                    > > Iverson: Sixers mogą być lepsi, ale może Szerszeniom choć raz będzie sprzy
                    > jać
                    > > szczęście przed przeprowadzką na Zachód, gdzie zostaną już tylko chłopcami
                    > do
                    > > bicia…
                    >
                    > Sorry, ale ostatnio jestem mało na bierząco... Hornets znowu się
                    przenoszą???
                    > Gdzie??? I czemu? Wiem że w Nowym Orleanie słabo było z frekfencją, no ale
                    po
                    > chuj sie w takim razie tam przenosili? To jest jakaś telenowela z tymi
                    > Hornets... I jak oni mogą grać dobrze?


                    Zmieniaja tylko konferencje. Na wschodzie bedzie druzyna ponownie w
                    Charlotte, a poniewaz konferencja wschodnia i tak ma 1 team przewagi nad
                    zachodem, wiec dla rownowagi New Orleans przechodza na zachod.
                    • and_facial_for_you Re: Trochę nt. Thomasa i dużo nt. 76-ers 11.09.03, 21:44
                      Gość portalu: calagan napisał(a):

                      > Zmieniaja tylko konferencje. Na wschodzie bedzie druzyna ponownie w
                      > Charlotte, a poniewaz konferencja wschodnia i tak ma 1 team przewagi nad
                      > zachodem, wiec dla rownowagi New Orleans przechodza na zachod.

                      acha... a już myślałem... thx.

                      PS: to JA :-) Sugar :-) zmieniłem se nick :-) fajowy, nie?
                  • Gość: Wilt Re: Trochę nt. Thomasa i dużo nt. 76-ers IP: *.waw.cdp.pl, / *.waw.cdp.pl 22.09.03, 12:55
                    Uroczy nick, Sugar: przyznaj, chcesz jak najszybciej dorobić się nowego forum
                    miłośników. :-)

                    Co do Hornets, odpowiedział już calagan, co do Phili i Pistons:
                    - Osobiście przedkładam jako nr 1 Billupsa nad Hamiltona; przyszłością sa
                    oczywiście Okur i Milicic.
                    - W tym wypadku w pełni zrozumiałe jest, czemu Brown zostanie w Detroit tylko
                    przez parę lat: biologia. Człowiek z 70. na karku myśli już raczej o emeryturze
                    (Hubie B. jest wyjątkiem, ale on miał długą przerwę regeneracyjną). Dlatego
                    L.B. spróbuje jeszcze tylko ten ostatni raz zdobyć mistrzostwo: najpewniej mu
                    się nie uda, ale wierzę, że poprowadzi Pistons do Finałów.
                    - Ale Harpringa spuścił on z własnej inicjatywy: i tu się zgodzę, to był jego
                    błąd.
                    - Z Ratliffem lepszym dla zespołu od Mutombo się nie zgodzę (już na ten temat
                    na forum dyskutowałem). Pamiętając, jak często w playoffs’2001 Sixers byli na
                    krawędzi eliminacji i jak ratował ich Mutombo, bez wątpienia nr 2 w zespole po
                    Iversonie, wykorzystując swoje doświadczenie w playoffs, wątpię, czy tak daleko
                    doszliby z Ratliffem. A nawet gdyby: z nim przeciw Shaqowi nie wygraliby nawet
                    tego 1 meczu (swoją drogą, byłoby 15-0 i bardzo dobrze! :-)).
                    Owszem, Deke zestarzał się: i dlatego Sixers słusznie go oddali, ale Ratliffa
                    ciągle dręczą kontuzje, więc chyba najlepszym centrem z nich długofalowo i tak
                    jest … McCulloch, co potwierdza słuszność kierunku wymian Sixers; tylko że
                    trafiła go choroba.
                    - Isiahowi zarządzania w Bobcats nie zaproponowano, ale może jednak zaczepi się
                    w trenerce, bo jednak takim fatalnym coachem nie jest (potrafi np. zdobyć
                    zaufanie zawodników).

                    Pzdr
      • alex.4 Re: I.Thomas nie jest juz trenerem Pacers 02.09.03, 09:07
        Wedle Indianapolis Star Bird prowadzi już rozmowy z Carlisle
        Pozdr

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka