Gość: tenisista
IP: *.chello.pl
09.11.08, 19:57
bardzo chaotycznie napisany artykuł, z którego może wynikać choć nie jest
napisane to wprost, że Zvonareva gra w Masters po raz pierwszy. w turnieju
Masters nie gra po raz pierwszy, po raz pierwszy zagrała w finale.
wyjątkowo obiektywny komentarz dotyczy fragmentu o tym że najlepiej grające
tenisistki w tym turnieju zaszły do finału.
znamienne że są to numer 7, i 8 rankingu.
co z tego wynika?
to co mówię zawsze - RANKING NIE ODDAJE KLASY TENISISTY.
niestety jednak dla laików tenisowych, nie do przeżycia jest to że zawodniczki
które nie są najwyżej notowane mogą wygrywać wysokiej rangi imprezy, tym
bardziej jak ich styl gry nie pasuje do wizji "najlepszego tenisa" tychże
laików tenisowych. założę się że w głębi duszy większość owych laików nie
znających się na tenisie, nie będzie w stanie przyjąć do wiadomości że
Zvonareva mogła zasłużenie znaleźć się w finale i pominą to tak, jak na
przykład to że Zvonareva była w kilku finałach w tym roku, albo to że ma
brązowy medal mistrzostw olimpijskich, uznając że widocznie to zdobyła
"przypadkiem". tak samo ci sami laicy tenisowi, nie byli w stanie uwierzyć że
Tsonga doszedł do finału Australian Open, choć znawcy nawet stawiali na Tsongę
jako dosłownie czarnego konia :), jeszcze przed tym turniejem. tak samo nigdy
ci laicy tenisowi nie pogodzili się na przykład z tym że Canas wygrywał z
Federerem, albo że Gonzalez wygrał z Federerem w turnieju mistrzów, czy był w
finale Australian Open. zawsze przechodzili obok takich wyników jak by ich nie
było. laicy tenisowi, muszą zobaczyć kogoś na pozycji w pierwszej 8 przez
kilka lat, i w kilu finałach największych imprez żeby uznać że może on być
tenisistą wysokiej, a nawet najwyższej klasy.
w sumie finał nie mógł być inny jeśli weźmiemy postawę zawodniczek biorących
udział w imprezie. przed tym turniejem napisałem że faworytkami imprezy są
siostry Williams, oraz Zvonareva i Jankovic typując je do półfinału. w
momencie kiedy najlepszą z grupy okazała się z Zvonareva i trafiła na inną
zawodniczkę niż jakiś no Williams, było wiadomo że to stuprocentowa
finalistka. drugi Williams powinien wygrać z Pokahontazem w sposób ewidentny,
przy założeniu że gra na 70% swoich możliwości, nie grał tak, ale i tak wygrał
bo Pokahontaz też nie grał na stówę. co do finału, wiadomo że jak gra na tej
nawierzchni Williams - w sumie typowo 'amerykański' kort w preferencjach dla
zawodników zza Atlantyku, jest faworytką, o ile gra w dobrej formie. dobrze
grała w 2 ostatnich setach i wygrała. Zvonareva nie grała źle.
śmiać mi się jedynie chciało, kiedy p. Stopa zaczął "odkrywać" klasę zagrań
Zvonarevej mówiąc że "ona nigdy tak nie grała", albo że "gra na swoje 150%".
panie Karolu. radzę włożyć mocniejsze okulary. oraz poprawić mikrofon bo
czasami mam wrażenie że pan dostanie tam zadyszki, i nie pukać w mikrofon
jeśli panu się nudzi (wczoraj wypukiwał pan rytm - czy było to dla
urozmaicenia i podniesienia atrakcyjności widowiska? :). Zvonareva zagrała
kilkadziesiąt lepszych spotkań niż to dzisiejsze, i nic nowego nie pokazała,
może częściej wybiera się ostatnio do siatki. zawsze grała podobnie
interesujące pomysły (zgadzam się że różnie było z wykonaniem). tak to jest,
kiedy się przez ileś lat zawodnika nie docenia, a potem trzeba kiedyś oddać mu
chociaż minimum sprawiedliwości, niestety trudno się przyznać do własnej
ślepoty, albo bezkrytycznej sugestii "powszechnie panującymi opiniami", więc
zamiast zweryfikować poglądy weryfikuje się zawodnika :)
ogółem turniej kiepski