Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Kowalczyk, Sikora, Małysz... - team kluczem do ...

    IP: 204.153.88.* 23.03.09, 14:32
    I problem tylko w tym: kto po nich? Bo szkoly i procesu to raczej Polska nie
    ma a takie gwiazdy jak Kowalczyk, Malysz i Sikora ciezko wylonic bez
    motywujacych szkol i warunkow oraz pieniedzy.

    Kto zainwestuje w mlodziez by ta mila warunki na swiatowym poziomie?

    Ciekawe. Na razie bedziemy sie zachlystywac sukcesem... i czekac na nastepny cud.
    Obserwuj wątek
      • Gość: robek a ja myślałem, że to "bułka banan, bułka banan.." IP: *.aster.pl 23.03.09, 14:51
        • Gość: gretuś Re: a ja myślałem, że to "bułka banan, bułka bana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.09, 15:02
          Bułka i banan nie były takie głupie jeśli Małysz lał wszystkich jak
          chciał! Tyle tylko,że to nie wszystko.
          Małysz poza krótkim okresem "z Profesorami",któty to okras zakończył
          radykalnie Tajner, walczył sam. Teraz ma dopiero mieć Team.
          Team z resztą nie zrobi z przeciętniaka Mistrza. Trzeba być dobrym.
          Takim właśnie był i jest A.Małysz.
          • bexol1985 Re: a ja myślałem, że to "bułka banan, bułka bana 23.03.09, 16:28
            Banan i bułka pewnie dają sporo. Na pewno więcej od alkoholu i papierosów. A mi
            się wydaję, że oni po prostu mają talent i dlatego są tacy dobrzy. Warunki
            owszem ale bez przesady ...
      • Gość: bratek4 płaskie góry Hiszpanii IP: *.t2.dsl.vodafone.it 23.03.09, 15:09
        "Będę trenowała nad poprawą pracy nóg podczas jazdy po płaskim -
        zapowiada. Pomoże jej w tym znakomity białoruski trener Aleksander
        Wierietielny, który wybiera się wkrótce z zawodniczką (...) w
        hiszpańskie góry".

        Gdzieżby indziej?
      • Gość: Artur Kowalczyk, Sikora, Małysz... - team kluczem do ... IP: *.chello.pl 23.03.09, 15:18
        brawo, brawo i jeszcze raz brawo dla autora artykułu, nareszcie jakis
        optymizm, obiektywny i niepodwazalny, a nie same zasiankowe afery... to juz
        jest nudne i brawo dla naszych "zimiaków" i prezesów, którzy nie slysza
        pochwał...BRAWO ! i oby tak dalej :)
      • Gość: Duch "sportowy" Re: Kowalczyk, Sikora, Małysz... - team kluczem d IP: 193.0.117.* 23.03.09, 15:32
        ... a może byćtak na początek odstawić od nich
        prezesa "Apollo"...? ;D
      • krzysiozboj Kowalczyk, Sikora, Małysz... - team kluczem do .. 23.03.09, 15:46
        Małysz nie spadł z nieba, ktoś z nim pracował nim zabłysnął. Więc jeśli ten ktoś
        potrafił, wiedział co trzeba to istnieje spore prawdopodobieństwo że będzie
        potrafił też innym pomóc. Nim Małysz błyszczał to Tajner potrafił robić coś na
        własną rękę, nawet bez błogosławieństwa PZN i poprzedniego prezesa, udało mu
        się. Jeśli teraz przynajmniej dał szansę i warunki innym to chyba też sporo.
        Może jakiś wysyp nagły talentów ale chyba nie tylko, może jednak odrobina pracy
        Tajnera, jeśli nie bezpośrednio to przynajmniej pośrednio, poprzez właśnie
        stwarzanie warunków, nie utrudnianie. Malkontentom proponuję prześledzić sukcesy
        naszych skoczków przed Tajnerem i sukcesy naszych w sportach zimowych przed
        prezesowaniem w/w.
      • Gość: Lider Kowalczyk, Sikora, Małysz... - team kluczem do .. IP: *.chello.pl 23.03.09, 15:51
        Dużo pojawia się o trenerach i serwismenach. Bondaruk Wieretelny i Lepisto a do tego serwismeni zza granicy. Czas zacząć szkolić taką kadrę u nas, by w każdym klubie pracowali kompetentni ludzie. Bez zaplecza ciężko będzie o zaistnienie w sportach zimowych, a pojedyncze perełki tego nie zmienią. Łyżwiarstwo, narciarstwo alpejskie i sporty saneczkowe kuleją kompletnie.
        • observatoreromano Szacunek dla Pana Tajnera!!!!! 23.03.09, 16:03
          to on stworzył tych ludzi, związek łoży grubą kasę!!!! Brawo Panie
          Prezesie!!!! Dzięki Panu jest Małysz i cąła reszta!!!!
          • Gość: dy prawda o stosunku Tajnera do Kowalczyk IP: *.chello.pl 23.03.09, 16:43
            po prostu szkoda słów:

            "Osiągnęła ogromny sukces, niejako wbrew związkowi narciarskiemu, który w osobie
            nowego prezesa Apoloniusza Tajnera rzucał jej kłody pod stopy nawet już podczas
            igrzysk. To nasza największa nadzieja w sportach zimowych na najbliższe lata,
            igrzyska w Vancouver i pewnie dalszą przyszłość. O ile oczywiście podjazdowa
            wojna z nią i trenerem Wierietielnym nie zakończy się ich klęską."

            i:

            "A nie zostałaby ukarana, gdyby fakt brania tego lekarstwa został zgłoszony
            Komisji Lekarskiej FIS. Odpowiedni formularz w tej kwestii leżał jednak sobie w
            szufladzie Apoloniusza Tajnera, dyrektora PZN, który myślał wyłącznie o
            skoczkach. Tak miał zaprzątniętą nimi głowę, że „zapomniał” dać biegaczom
            pieniądze na lekarza, fizykoterapeutę i smary. Na szczęście Polski Komitet
            Olimpijski zaczął walkę w obronie Justyny. Wkrótce Międzynarodowa Federacja
            Narciarska odkryła przewinienia kierownictwa PZN, ukarała je wysoką grzywną i
            skróciła dyskwalifikację Justyny do jednego roku. A Komisja Arbitrażowa MKOl,
            głęboko przekonana o jej niewinności i o nieudolności związku, wręcz niechęci,
            skróciła ją jeszcze o kilka tygodni."

            A tutaj jest więcej:
            www.kronikasportu.pl/modules.php?name=Content&pa=showpage&pid=40
            • Gość: dy Re: prawda o stosunku Tajnera do Kowalczyk IP: *.chello.pl 23.03.09, 16:56
              www.sport.pl/sport/1,65025,3251192.html
              Z prezesem PZN Apoloniuszem Tajnerem koty Pan drze?

              - Dam przykład. Miałem służbowy telefon komórkowy z limitem na 600 zł. Nie
              wystarczało. Prezes powiedział, że takich telefonów w Związku jest 20 i nie może
              tylko mnie zwiększyć limitu. To oddałem komórkę. Powiedziałem, że jak wszyscy
              zwrócą, to Związek zaoszczędzi 12 tys. zł miesięcznie. Kupiłem prywatny telefon
              i co miesiąc płacę po tysiąc złotych, bo będąc za granicą, załatwiam służbowe
              sprawy. Billingów nie przedstawiam, więc mogę się wam poskarżyć. Prezes traktuje
              nas z przymrużeniem oka... Byliście teraz w PZN-ie?

              Ostatnio - nie.

              - Popatrzcie po ścianach, gablotach, wszędzie. Tydzień temu przywiozłem zdjęcie
              Justyny i postawiłem gdzieś w kącie. Bo ściany poobwieszane są skoczkami. I nie
              tylko Małyszami, ale i jest wielki plakat [12-letniego] Klimka Murańki, reklama
              Lotos Cup. A Justysi jest tylko to jedno, moje zdjęcie.

              Większego zainteresowania nami nie ma. Nie brakuje na zgrupowania, sprzęt. Ale
              potrzebowalibyśmy np. busa. Teraz będzie jak w kolarstwie. Jednego dnia start w
              Oberstdorfie, drugiego w Monachium, trzeciego w Dortmundzie. Trzeba będzie się
              przemieszczać. A mężczyźni nie zawsze startują razem z Justyną. Mamy furgonetkę
              i osobowe auto, które Justysia dostała od Orbisu.

              Czuję, że jesteśmy Związkowi solą w oku. Zapomnieli, że Justyna zdobyła w tym
              roku także dwa złote medale MŚ do lat 23, że należy się za to jakaś nagroda.
              • Gość: dy Re: prawda o stosunku Tajnera do Kowalczyk IP: *.chello.pl 23.03.09, 16:57
                www.sports.pl/sporty_zimowe/artykul.asp?Artykul=44215
                PZN dopiero od niedawna w większym stopniu dba o Kowalczyk. Wcześniej sponsorów
                szukał głównie trener Aleksander Wierietielny.
                • Gość: dy Re: prawda o stosunku Tajnera do Kowalczyk IP: *.chello.pl 23.03.09, 17:00
                  www.trybuna.com.pl/n_show.php?code=2006040413
                  Chce Pani przez to powiedzieć, że PZN tak Panią, jak i w ogóle biegi traktuje po
                  macoszemu, a dla prezesa Tajnera liczą się tylko skoki?

                  - Mam medal olimpijski, jestem z PZN, zatem widocznie przygotowania były dobre.
                  Ale jeśli mój trener o wszystko sam musiał dbać, to już nie jest miłe. W połowie
                  marca pojechaliśmy do Sapporo na ostatnie zawody Pucharu Świata. Z własnych
                  pieniędzy musiałam płacić za hotele, przejazdy. Za całą grupę! Trener dostał
                  bowiem z PZN tylko takie śmieszne karty płatnicze, któreÉ nie działają poza
                  Polską. To są niuanse, ale rzutujące na całość. Związek zwrócił mi już
                  oczywiście pieniądze wydane w Japonii, jednak to wszystko nie jest w porządku.
                  • Gość: dy Re: prawda o stosunku Tajnera do Kowalczyk IP: *.chello.pl 23.03.09, 17:03
                    www.trybuna.com.pl/n_show.php?code=2006040414
                    PZSN?

                    • Dziwy przyrody •

                    W poturyńskich wywiadach swoim głosem zaczęli wreszcie przemawiać (sądzę, iż
                    szczerzeÉ) dotychczasowi pariasi Polskiego Związku Narciarskiego, czyli nie
                    skoczkowie. Przypominam w tym miejscu, iż zgodnie ze swoim statutem PZN ma z
                    taką samą pieczą dbać o sprawy biegaczy, skoczków, kombinatorów norweskich
                    (fatalna to nazwa klasycznych dwuboistów), alpejczyków i narciarzy
                    nizinnych-masowych.
                    Ja i „TRYBUNA" - patrz obok - nie czepiamy się bez powodu świeżutkiego (bo
                    panującego w Krakowie przy Mieszczańskiej ledwie od 2 lutego; ale po dwóch
                    miesiącach kuratorstwa załatwionego mu przez ministra Tomasza Lipca w ramach
                    „usuwania postkomunistycznych patologii") prezesa Apoloniusza Tajnera. Bo duet
                    Wierietielny/Kowalczykówna mówi na różnych łamach to, co mówi i chyba ma rację.
                    W „Gazecie Wyborczej" (z 1 - 2 kwietnia) trener dramatycznie wyznaje: „Biegi są
                    Polskiemu Związkowi Narciarskiemu solą w oku". Dalej jest o tym, że „Polo" nie
                    chce mu refundować rachunków za korzystanie ze służbowej komórki, że siedzibę
                    PZNÉ zdobią wyłącznie zdjęcia skoczków (od Murańki do MałyszaÉ). Dwa dni poźniej
                    - też w „GW" - Wierietielny nadal mówi o soli i oku, i o tym, że gdy w 1999 r.
                    brał kadrę, to była „rozsypka i zero". Teraz: „Muszę napisać sprawozdanie dla
                    PZN. Wisi nade mną kamień. Czy to udany sezon, czy nieÉ (...). W ankiecie jest
                    mnóstwo podpunktów. Miałem wszystko wypełnić i oddać na dyskietce do 12
                    kwietnia. Nie było szans. żebym zdążył. Byłem w Warszawie i udzielałem panom
                    wywiaduÉ". Ten sam ton w weekendowym „Przeglądzie Sportowym" w artykule „Ubodzy
                    krewni", czyli: „Wśród trenerów reprezentacji narciarskich prawdopodobnie nikt
                    nie pracuje tak ciężko jak Aleksander Wierietielny. I pewnie nikt nie zarabia
                    tak mało jak twórca sukcesów Justyny Kowalczyk". Trener o PZN: „Mamy dyrektorów,
                    sekretarzy i prezes też jest etatowy, ale fizjoterapeutę wysłali do domu i dwa
                    miesiące będzie bez pracy".
                    Wierzę, iż pan minister Tomasz Lipiec przyjrzy się sprawie i w stosunku do swego
                    ulubionego prezesa Tajnera wyciągnie odpowiednie wnioski. Bo to widać nie jest
                    PZN, tylko Polski Związek Skoków Narciarskich, a Adam Małysz właśnie wybrał
                    odpowiadającego mu trenera (bo spokojny i mówi po niemiecku), 60-letniego Fina
                    Hannu Lepistoe. A kto i co dla innych?
                    • Gość: dy Re: prawda o stosunku Tajnera do Kowalczyk IP: *.chello.pl 23.03.09, 17:34
                      www.bankier.pl/lifestyle/wiadomosc/jak-diament-zmienil-sie-w-brylant-1912273.html
                      SKROMNOŚĆ
                      Przez całe lata skromności uczył jej... PZN. Działacze pozostawali głusi na
                      potrzeby biegaczy, koncentrując się tylko na skoczkach. Nawet w zeszłym sezonie
                      Apoloniusz Tajner wybrał się do Planicy na loty narciarskie, nie znajdując
                      czasu, by pogratulować Kowalczyk trzeciego miejsca w Pucharze Świata. A finał
                      sezonu był w nieodległym włoskim Bormio. -Na szczęście ja trenuję po siedem
                      godzin dziennie przez 300 dni w roku, więc nie mam czasu na bycie gwiazdą - mówi
                      ze śmiechem Justyna.

                      PROFESJONALIZm
                      Spośród Rosjan najbardziej polubił Justynę Kowalczyk ojciec najlepszej z
                      estońskich biegaczek Anatolij Smigun. To patrząc na sztab Kristiny, Polka
                      zapragnęła mieć podobny. -W przyszłym roku nikt mnie nie zmusi do startu, jeśli
                      nie będę miała pięciu serwismenów i masażysty. Inaczej to nie ma sensu. Mnie
                      bolały mięśnie, a trener Wierietielny i Andrzej Michałek chodzili na rzęsach z
                      niewyspania i zmęczenia - zapowiadała po sezonie 2006/07. W końcu dostała od
                      związku, co chciała, ale tylko dzięki pieniądzom Józefa Pawlikowskiego- Bulcyka.
                      Ten były biegacz i wiceprezes PZN od początku płacił z własnej kieszeni m.in. za
                      zatrudnienie serwismena Ulfa Olssona
                      • Gość: dy Re: prawda o stosunku Tajnera do Kowalczyk IP: *.chello.pl 23.03.09, 18:10
                        www.trybuna.com.pl/n_show.php?code=2006021716
                        Wątpliwości trenera Budnego
                        We Włoszech zapanowała zatem atmosfera wzajemnego pocieszania się, ale Polsce
                        nastroje są inne. Zasłabnięcie zasłabnięciem, a sprawa fatalnego smarowania?
                        Pierwszy raz w życiu widziałem biegaczkę, która zamiast po torze, próbowała
                        biecÉ po śniegu obok! Kto za to ponosi odpowiedzialność? Przyczyny niepowodzenia
                        Kowalczyk próbuje znaleźć Edward Budny. „Oglądaliśmy to z żoną i łapaliśmy się
                        za głowę - opowiada „TRYBUNIE" trener jedynego polskiego mistrza świata w
                        biegach, Józefa Łuszczka. - Zeszły się dwie indywidualności: przeambicjonowany
                        trener - chłop który chce zgarnąć całą sławę - i zawodniczka, która chce po
                        kolei wszystko wygrać. Przecież wysłanie jej tuż przed igrzyskami do Słowenii na
                        mistrzostwa świata juniorów (gdzie zdobyła dwa złote medale - przyp. PR) było
                        samobójstwem. Po co jej były te medale? Jej brakuje sił, tu już było widać w
                        biegu łączonym. Dziewczynie trzeba dać odetchnąć".
                        Zdaniem Budnego, winę od początku do końca ponosi trener Wierietielny. „Łuszczek
                        wszystko przeszedł, całą gehennę biegania. I wszystko wie, to. I on komentuje
                        biegi w telewizji, a się nie znajduje w składzie ludzi którzy mogliby na
                        igrzyskach pomóc. Jadą natomiast chłopcy, którzy w tych ekstremalnie ciężkich
                        warunkach nie mają zielonego pojęcia o smarowaniu. Wierietielny sam posuwa się
                        na nartach jak turysta, a jako specjalistę od przygotowania technicznego bierzeÉ
                        łyżwiarza. Przecież to są jakieś żarty. To po pierwsze. Po drugie: technika
                        rosyjska, którą Kazach Wierietielny każe biegać, we współczesnym narciarstwie w
                        ogóle nie istnieje! Ta technika jest nieekonomiczna. To jest wspaniałe bieganie
                        na trasy gdzie jest minus 30-40 stopni i smarowanie nie ma takiego znaczenia, bo
                        i tak się odbijesz. Ale nie na środkowoeuropejską odwilż! Przychodzi taka trasa
                        jak teraz, gdzie jeśli nie jest się świetnym technicznie, to się jej nie obleci".
                        • Gość: dy Re: prawda o stosunku Tajnera do Kowalczyk IP: *.chello.pl 23.03.09, 18:14
                          z poprzedniego posta:
                          Budny:"Wierietielny sam posuwa się na nartach jak turysta, a jako specjalistę od
                          przygotowania technicznego bierze łyżwiarza. Przecież to są jakieś żarty."

                          www.sport.pl/zimowe/1,64996,6331813,6000_kalorii_dziennie___Justyny_Kowalczyk_droga_po.html?as=2&ias=4&startsz=x
                          a Justyna na to:

                          "Nauczył mnie tego pan Wiesław Kmiecik [były trener kadry panczenistów], z
                          którym od igrzysk w Salt Lake City współpracowaliśmy przez pięć lat. Wymyślił to
                          mój trener, a ja pana Kmiecika wspominam co drugi dzień rano. Wie, że tego nie
                          cierpię, ale jak jest przydatne, widać było w drugiej części biegu łączonego,
                          kiedy biegłyśmy "łyżwą". Steira już się odpychała kijkami, pracowała rękami i
                          traciła siły, a ja jechałam pochylona "łyżwą" na samych nartach i nie tracąc
                          dystansu, ciut dłużej odpoczywałam. Treningi na tej desce ratują mnie również w
                          sprintach."
                          • Gość: matata Re: prawda o stosunku Tajnera do Kowalczyk IP: 195.60.64.* 24.03.09, 12:17
                            Niesamowite gościu - wielkie dzięki. Kłamstwo ma krótkie nóżki.
      • Gość: kris Kowalczyk, Sikora, Małysz... - team kluczem do ... IP: 193.200.46.* 23.03.09, 17:28
        Małysz zajął 13-te miejsce w pucharze świata i t to on zajął a nie sędziowie mu dali przy zielonym stoliku.Natgomiast Kowalczyk zdobyła puchar świata przy zielonym stoliku!!!!gdyż taki idiotyzm jaki wymyślili śędziowie, władze światowego narciarstwa to istne curiozum.Cały sezon liczyły się punkty za zwycięstwo i za zajęcie kolejnych miejsc odpowiednia ilość punktów do ostatniego dnia i ostatniego biegu.W ostatnim wyścigu jakiśporąbany matematyk zaczął kombinować ,jakieś sekundy bonifikaty ,jakieśdodatkowe punkty za zwycięstwo przeliczniki itp i Juastna Kowalczyk tym sposobem zdobyła 1-sze miejsce.Niech mi nikt kto powie co to ma wspólnego z czystą rywalizacją -nic kompletnie nic.Jakoś żadnych głosów w tej sprawie nie ma ale wyobraźcie sobie jakby to Kowalczyk do ostatniego dnia zawodów była liderką pucharu świata i w ostatnich zawodach po tak ciemnych i idiotycznych regulaminach straciła 1-sze miejsce na rzecz innej zawodniczki.Dziennikarzyny z TV i z róznych pism chyba dostaliby białej gorączki i rzucili by klątwę na władze narciarskie że coś takigo zrobiły!.Justyna Kowalczyk i tak jest wielka że nie potrzeba jej było takich cudów.Jakby zajęła 2-gie miejsce to było by to faktycznie po ciężkiej ale fair walce, a tak to matematyka pozwoliła jej zająć 1-sze miejsce.To nie jest czysty sport.To jest przekręt!!!!!!
        • aramba Re: Kowalczyk, Sikora, Małysz... - team kluczem d 23.03.09, 19:19
          Bardzo mi przykro, ale jestes kompletnym idiota. W zasadzie nie
          powinno sie reagowac na to co wypisujesz, ale to jest po prostu
          szkodliwe spolecznie i tylko dlatego ci odpisuje. Bez odbioru.
      • Gość: grz Kowalczyk, Sikora, Małysz... - team kluczem do ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.09, 17:29
        Fajowsko Polsko:] to ma rosnąć na czymś;)
      • Gość: kezoj Kowalczyk, Sikora, Małysz... - team kluczem do .. IP: 212.160.178.* 24.03.09, 08:13
        Nie czarujmy się jedynym kandydatem do medali olimpijskich za rok jest
        Kowalczyk! Małysz? Kto dokładnie śledził konkursy chociażby ostatni w Planicy
        jest już tylko średniakiem, gdzie się znajdował w anulowanej serii. Wykorzystał
        fakt, że konkurenci mieli gorsze warunki.Najlepiej dla niego zakończyć karierę,
        bo wyniki w przyszłym roku będą gorsze. Może ktoś chce się założyć. Podobnie
        jest z Sikorą, któremu nie leży trasa olimpijska. Są młode zdolne narciarki i
        im trzeba stworzyć odpowiednie warunki, a nie emerytom Małyszowi i Sikorze!
        • Gość: nina Re: Kowalczyk, Sikora, Małysz... - team kluczem d IP: 88.220.92.* 25.03.09, 09:23
          sam jesteś emerytem buraku!!!A przynajmniej chciałbyś takim emerytem
          być!!!Odezwał się typowy kibic oby Ci oczy nie wyszły z orbity jak Kowalczyk nic
          na Igrzyskach nie osiągnie! Najpierw niech wywalczy 4 Kryształowe Kule to potem
          pogadamy!!!Kolego drogi Sikorze nie pasuje trasa Olimpijska??Może i nie ale do
          Igrzysk ma się przygotowywać na trasach zbliżonych do tej w Kanadzie. Hmm widać
          jak się znasz na biegach bo Justynie Kowalczyk trasa w Vancouver też nie leży!!!
          • aramba Re: Kowalczyk, Sikora, Małysz... - team kluczem d 25.03.09, 10:18
            Nie denerwuj się Nina. W normalnym kraju pani Kowalczyk, pani
            Jaśkowiec, pan Małysz i pan Sikora byliby noszeni na rękach. W
            Polsce są "wąchalami", "nielotami", "fuks zwycięzcami",
            względnie "ciułaczami punktów" itd. To jest chore. Całe szczęście,
            że oni najprawdopodobniej nawet nie mają czasu, żeby czytać
            wypisywane o nich bzdury (niestety, również przez dziennikarskie
            hieny; po raz kolejny gratuluję panu Wieretelnemu, że w Turynie
            przyłożył temu łobuzowi z kamerą co to chciał "ducha igrzysk"
            poczuć - żałuję tylko, że tak słabo).
            • Gość: nina Re: Kowalczyk, Sikora, Małysz... - team kluczem d IP: 88.220.92.* 25.03.09, 11:01
              niestety masz racje sukcesy naszych sportowców bardziej docenia się zagranicą. W
              Niemczech Adam Małysz nadal jest bardzo cenionym skoczkiem a w Polsce emerytem i
              nielotem. Teraz jest wielkie bum na Kowalczyk ale za rok dwa jak już nie będzie
              odnosić sukcesów(oby tak nie było) będą na nią pluć i ją obrażać!!Bo tak to już
              jest w naszym kraju.Życzyłabym sobie aby w Polsce więcej było takich
              "emerytów"jak Sikora czy Małysz którzy się nie poddają i walczą nadal. I jeszcze
              mogą wiele osiągnąć bo maja ku temu i predyspozycje i chęci i zapał i
              charakter. Odbić się od dna to też sztuka która nie każdemu sportowcowi się
              udaje.Walka z samym sobą w trudnych warunkach często bez wsparcia(Sikora)bo
              związek kilka lat temu miał go w d...Sam musiał sobie smarować narty przed
              startem!!!Trzeba najpierw to zrozumieć i wyobrazić to sobie a potem oceniać!!
              Amen:)

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka