deerzet
05.06.07, 18:24
Szanowny Panie Adamie.
Nie zawsze mąż przydzielający więcej miejsca do zagospodarowania swej
połowicy (a niech ma więcej roboty przy sprzątaniu a mniej czasu na głupie
myśli i skoki "w bok") - jest spokojny o swe DNA potomka...
Może i nam, jak tym pierzastym, takie skoki w bok dały bioróżnorodność - i
hm... większą "plastyczność" na presję środowiska.
Jeno zazdrościć można tej sikorzej liczebności lęgu i ilości lęgów w roku.
No ale coś za coś - my przynajmniej żyjemy dłużej.
I...dłużej się przyglądamy temu naszemu potomkowi, że właściwie taki coraz
bardziej do nas niepodobny... A teściowa uspokaja - jak niedoszła mama się w
stanie błogosławionym będąc na sąsiada zapatrzy - to wiadomo...