Dodaj do ulubionych

Społeczeństwo (małp) w ideologicznej potrzebie

16.07.14, 15:29
Przenoszę ten wpis by nie załamywać naukowców z FN
ale także z powodu małej nadziei na jego rozwój właśnie na FN gdzie światopoglądy są już wyjątkowo ”skrystalizowane” nawet (głównie ?) bez świadomości tego jak powstały lub w ogóle ( u niektórych ) bez świadomości ich posiadania.


Jak idee – będące po części wytłumaczeniem powodów a po części mechanizmów społecznych zjawisk ( w swoich idealistycznych założeniach) przemieniają się w ideologię by skończyć jako najpowszechniejsze tzw. poglądy (które można już wykorzystywać praktycznie do różnych założonych celów.)

Te przemiany zazwyczaj odbywają się punktowo w mózgach tych którzy umieją te procesy dostosować do własnych interesów - ten rodzaj manipulacji jest całkiem naturalny dla samców alfa (bo naturalną tendencją jest działanie głównie dla swojego dobra) – popularyzacja tych ideologicznych manipulacji odbywa się zazwyczaj bez najmniejszych przeszkód - czasami bywa że przyjmuje formę epidemii.

Przechodząc w stan chroniczny czyli w różne rodzaje religii czy ustroje narodowe – zaczynają swój żywot właściwy - coraz bardziej podtrzymywane przez następne ideologiczne rozszerzenia (tworzone już w oderwaniu od pierwotnego pomysłu –idei) przyjmując swoją popularną formę - strawną i zrozumiałą dla większości (co jest ich wymaganą cechą) – obrastają instytucjami i najczęściej obejmują stanowisko „obowiązującego sensu”.

Niezbędne dla tych już popularnych wersji idei są - jeśli można to tak nazwać
-„przepisy wykonawcze” które już ostatecznie dokonują zabójstwa nawet najpiękniejszej czy najmądrzejszej idei robiąc z niej ideologię .
W ten sposób zostają zaspokojone potrzeby popularnego i zrozumiałego sensu który teraz można już w sposób jasny dla wszystkich egzekwować.
Na krótką metę zostaje osiągnięta równowaga - która obowiązuje do następnego sensu lub do naruszenia innych podstawowych potrzeb których już nie może zagłuszyć obecna pseudo idea .

I teraz są dwa sposoby albo ciągle stawiamy na zmanipulowane idee samców alfa czyli powracamy do naszych małpich korzeni - albo odpowiedzialność za grupę chcemy rozłożyć równo między jej prawie wszystkimi uczestnikami traktowanymi jako indywidualne niezależne podmioty. (jednocześnie pilnując by odpowiedzialność nie zginęła przez kompletne rozmycie).

Tu niestety nie mamy jeszcze jasnych „ogólno - plemiennych” procedur co można było zaobserwować na przykładzie agresji Putina. (nadzieją jest to - że chyba odwrót od owej szeroko rozumianej odpowiedzialności całej małpiej społeczności nie ma alternatywy – choć nie takie numery już przechodziły)

W związku z tym że większość nas ciągle żyje w grupach zorganizowanych na wzór hierarchii panujących w małych grupach szympansów a jednocześnie owe grupy są instytucjonalnie kanalizowane ideami dla wygody tych którzy nimi zarządzają to trudno aby nawet „najpiękniejszy idealistyczny” pomysł nie został natychmiast usprawiedliwieniem dla tych którzy chcą panować dla dobra wszystkich ... ale jednak przede wszystkim dla dobra własnego i swoich popleczników.
Dlatego wszelkiego asortymentu „piękne idee” –mające ambicje objąć swoim zasięgiem również tych którzy nie mają na nią ochoty - już na samym początku są podejrzane a wymagana w nich jednomyślność - jasnym sygnałem by trzymać się od nich z daleka.

Bezkrytyczna podatność na wszelkiego rodzaju ideologie zazwyczaj nazywana jest głupotą (naiwnością) ale bywa że na etapie początkowym przemian ideologicznych a później - w sposób nieunikniony zaczyna być nazywana zgoła inaczej np. „mądrością” ale już z koniecznym dodatkiem np. mądrością społeczną czy narodowa ewentualnie jedyną lub wieczną mądrością itp. itd.
Odwiecznym środkiem zapobiegawczym jest zbudowanie aparatu krytycznego który będzie ogólno -dostępny i spełni rolę szczepionki przeciw-ideologicznej.

Osobiście czuję się odpowiedzialny za większość - „ludzko małpiej” głupoty oraz jej potwornych skutków (to też głupie) - odczuwam to niemal fizycznie (nie wiadomo co tak reaguje czy umysł czy ciało - tak czy inaczej) wzdrygam się oglądając przejawy naszej małpiej złośliwości i jej ludzkich coraz większych możliwości-
dlatego nie zostałem i nie mam zamiaru zostać politykiem a tzw. społeczne sprawy wydają się podejrzane ze względu na wymóg powszechności.

Myślę że jesteśmy na samym początku kulturowo ewolucyjnej drogi – póki co jesteśmy owym ciągle brakującym ogniwem a to niestety łączy się z chorobami dziecięcymi dziedziczonymi w prostej linii od naszych małpich przodków (chociaż niektórzy z nich zachowują się nieporównanie lepiej i do tego nie posiadają żadnych ideologicznych ambicji).

Andrew Wader napisał:
>.Ponownie powtarzam, jest potrzebny "rodzaj ludzi".. których ciekawią procesy, które >"przełażą z jednej przegródki opisu świata do następnej"


Tu zgadzam się z uniesionym słusznym oburzeniem społecznym autorem wątku
-potrzebny jest „rodzaj ludzi’ czy raczej „rodzaj ludzki” który się być może kiedyś objawi.
Obserwuj wątek
    • by_t Re: Społeczeństwo (małp) w ideologicznej potrzebi 16.07.14, 15:45
      Jak wielkie jest zapotrzebowanie na owe populistycznie przerobione idee widać na przykładzie JKM (J.Korwin-Mikke). Niezaspokojone pragnienie ideologii wprost wyje!

      Cechą charakterystyczną jest także to że w swoim poszukiwaniu najbardziej aktywni są ludzie młodzi. Ich naturalny stan poszukiwania „podstaw” zaczepienia ideologicznego w rzeczywistości (poszukiwania sensu?) - podsuwa z braku własnych jasnych podstaw egzystencji ideowej - rozwiązania najprostsze (co jest założeniem podstawowym ich swobodnego przenikania do wielu warstw.)
      Naturalna chęć podporządkowania w tym politycznym tańcu przybiera pozę buntu opartego o tzw. zasady.
      W tym przypadku to zasada nazywana honorem i konsekwencja w jej realizowaniu. ( jej – „przepisami wykonawczymi” Kodeks Boziewicza ?)

      Czemu ludzie młodzi nie umieją na własną rękę doszukać się w życiu własnych podmiotowych celów? Czemu potrzebują manifestacji w imię... .
      Czemu idee w swojej naturze proste (harcerskie) biorą za podstawy własnej egzystencji w ciągle się zmieniającym różnorodnym świecie.
      Czemu przedkładają podporządkowanie ponad własne indywidualnie określone potrzeby? Czy jest to etap niezbędny na drodze do (miejmy nadzieję) domniemanej samodzielności odrębności - znikąd nie zapożyczonej?


      Jaki jest mechanizm wymuszający na nas ową chęć podporządkowania – poza tym który określiłem jako dziedzictwo „ hierarchii obowiązujących w małych grupach szympansów” czy ewolucja rzeczywiście „wmontowała” w świadomość (na podstawie doświadczeń społecznych ) mechanizm wymuszający na nas –podporządkowanie – jeśli nie samcowi Alfa to idei czy ideologii której jest wyraźnym reprezentantem ( jak się wydaje - wymaganie sensu ma podobne przyczyny)

      Czy możliwe jest w sensie społecznym wyzwolenie się z mechanizmów wewnętrznych – zainstalowanych w każdym z osobna. Czy jednak jesteśmy skazani na wymianę jednych ideologii na inne (niekoniecznie nowe) i na tym właśnie polega zdolność do politycznego „przewodzenia’ ? – czyli na sprytnej podmianie jednej ideologii na inną jeszcze nie zgraną ale przecież nie nową?
      • majka_monacka Re: Społeczeństwo (małp) w ideologicznej potrzebi 10.08.14, 13:45
        by_t napisał:

        ..........
        > Cechą charakterystyczną jest także to że w swoim poszukiwaniu najbardziej
        > aktywni są ludzie młodzi..................
        >
        > Jaki jest mechanizm wymuszający na nas ową chęć podporządkowania – poza
        > tym który określiłem jako dziedzictwo „ hierarchii obowiązujących w małych
        > grupach szympansów” .....

        Utrwalanie memów, idei i ideologii poprzez kulturę i przekazywanie ich następnym pokoleniom stawia młodzież w niezwykle stresującej sytuacji. Z jednej strony odkrywają oni nagle, ze nie mogą wymyślić nic nowego, bo wszytko już było. Z drugiej strony widzą, że wszystkie te próby nie doprowadziły do "lepszego świata". To powoduje bunt i próbę odrzucenia lecz jednocześnie łatwość olśnienia prostymi prawdami i radykalnymi propozycjami populistycznymi.

        Jedyne lekarstwo to nauka i wychowanie.
        • by_t Re: Społeczeństwo (małp) w ideologicznej potrzebi 11.08.14, 13:08
          majka_monacka napisała:

          > Utrwalanie memów, idei i ideologii poprzez kulturę i przekazywanie ich następny
          > m pokoleniom stawia młodzież w niezwykle stresującej sytuacji.

          Jest więc nadzieja w kulturze (wąsko pojmowanej)


          >Z jednej strony
          > odkrywają oni nagle, ze nie mogą wymyślić nic nowego, bo wszytko już było.

          Miejmy nadzieję że ... jesteś tylko chwilową pesymistką tym bardziej że reprezentujesz nową naukę której jeszcze nie było. Przecież jesteś optymistką.


          >Z drugiej strony widzą, że wszystkie te próby nie doprowadziły do "lepszego świata"


          Wydaje się że zaczynamy zawsze od początku w naszym podmiotowym wymiarze - w tym przejawia się zasadnicze przystosowanie (możliwość różnorodnych odpowiedzi organizmu na zastane warunki) czyli elastyczność nam właściwa.
          Byle by tę elastyczność wcześnie przejąć i nie dopuścić do zdrady świadomości. (tutaj kognitywistyka powinna ujawnić mechanizmy tego przejęcia ) No tak - trochę się rozmarzyłem bo póki co jedyną dziedziną która daje takie możliwości jest sztuka ze swoim „sceptyczno – krytycznym” mechanizmem. Wyjaśnia tylko podmiotowo ale zawsze coś.


          > . To powoduje bunt i próbę odrzucenia lecz jednocześnie łatwość olśnienia prost
          > ymi prawdami i radykalnymi propozycjami populistycznymi.
          >
          > Jedyne lekarstwo to nauka i wychowanie.


          Czy się to tłumaczy genetycznie antropologicznie czy „memologicznie” zawsze pozostaje pytanie jak wyjść z kręgu – „zaginionego ogniwa” – pewnie trzeba wymyślić atrakcyjną/nośną ideę radykalnego buntu + męczennik – ale to znowu wyjdzie nam jakaś religia –nauka już swoich męczenników miała a teraz nie ma nadziei na nowych - wychowanie jak zwykle w las (w stronę świadomości społecznej lub solipsyzm ) no to zostaje genetyka farmakologia i sztuka.
    • majka_monacka Re: Społeczeństwo (małp) w ideologicznej potrzebi 10.08.14, 13:37
      by_t napisał:

      >
      > Jak idee – będące po części wytłumaczeniem powodów a po części mechanizmó
      > w społecznych zjawisk ( w swoich idealistycznych założeniach) przemieniają się
      > w ideologię by skończyć jako najpowszechniejsze tzw. poglądy

      Duża część Twojego opisu pokrywa się z teorią ewolucji memów. Oczywiście przemiana idei w ideologie jest ciekawym następnym krokiem. Natomiast poglądy a potem światopogląd to zbiorowisko memów i ideologii połączonych własną próbą logicznego pogodzenia sprzeczności z nich wynikających (To u tych najbardziej ambitnych. Większość nie dostrzega żadnych sprzeczności).
      • by_t Re: Społeczeństwo (małp) w ideologicznej potrzebi 11.08.14, 13:13
        majka_monacka napisała:


        > Duża część Twojego opisu pokrywa się z teorią ewolucji memów. Oczywiście przemi
        > ana idei w ideologie jest ciekawym następnym krokiem. Natomiast poglądy a potem
        > światopogląd to zbiorowisko memów i ideologii połączonych własną próbą logiczn
        > ego pogodzenia sprzeczności z nich wynikających (To u tych najbardziej ambitnyc
        > h. Większość nie dostrzega żadnych sprzeczności).

        Łoj mem-usiu.
        No to wiemy - ale jak by nie nazwać - poglądy czy memy ... pozostaje - jak się wyplątać i przeciwstawić?

        Może - jednym słowem - pominięcie świadomości - bo ona pozwala (czy wręcz instynktownie wymusza) faworyzowanie bezpiecznych wyborów (czyli logicznych dla niej).
        Ciągle zaśmiecana memami rośnie na śmietnisku ideologii i poglądów ?
        Jak tę świadomościową „funkcjonalność” wykluczyć? Jak się pozbyć memo manipulacji której poddaje nas świadomość kolaborując z rzeczywistością memów/poglądów?
        Tylko farmakologicznie lub operacyjnie? Hipnoza ?

        Memy jak geny - to pewnie nic się nie da zrobić? – co do wychowania w tak małym stopniu zależnego od np. rodziców (poza genami) to już tylko koktajl memo-genowy środowiska i nic tylko się napić licząc na dobrą jakość komórek? + bogaci rodzice którzy zadbają o lepsze środowisko bo tyle mogą (blokada rodzicielska na komputer?)
        Pełny memo genetyczny determinizm?

        Jednak zmiana światopoglądu jak sam wiesz (korekta?) jest możliwa... .

        Więc może jakaś ryzykowna taktyka – próba rekonstrukcji – (jako eksperyment myślowy ) początkowych warunków np. widzenia – i pozostawiając zależności –świadomość –samoświadomość –skupić się na tej ostatniej - próbować ją zrekonstruować bo tu mamy więcej możliwości podmiotowych bo jednak samo-świadomość (podmiotowa) a nie świadomość z całym niepotrzebnym bagażem znaczeń.

        • andrew.wader Re: "Jak się wyplątać i przeciwstawić" 31.08.14, 15:10
          by_t napisał.:
          > Więc może jakaś ryzykowna taktyka – próba rekonstrukcji – (jako eks
          > peryment myślowy ) początkowych warunków np. widzenia – i pozostawiając z
          > ależności –świadomość –samoświadomość –skupić się na tej osta
          > tniej - próbować ją zrekonstruować bo tu mamy więcej możliwości podmiotowych bo
          > jednak samo-świadomość (podmiotowa) a nie świadomość z całym niepotrzebnym
          > bagażem znaczeń.

          No więc został ustanowiony problem " jak się wyplątać i przeciwstawić" ?

          Podatność ludzi na podporządkowywanie się którejś z propagowanych właśnie ideologii
          ( rozwijających się zapewne tak jak opisał to by_t ) - jest rzeczywiście zadziwiająca ..

          No ale jeśli przypomnieć sobie jakie to treści, zalecenia są przekazywane przez rodziców, szkołę, ..na lekcjach religii, … przez kolegów.. to nie ma się czemu dziwić ..
          Nie jest wartością: ”być oryginalnym”, .. prezentować własną opinię, ..tworzyć jakiś własny system zapatrywań.. Nagradzane jest przyłączyć się do jakiejś organizującej się grupy ..

          Jednocześnie zachodzi zapotrzebowanie na bardzo proste objaśnienia świata ..

          O ile np. w obrębie nauki (a także na polu literatury pięknej) sformułowano tysiące tez, hipotez, teoria to w zakresie światopoglądowo - ideologicznym obserwujemy bezustanne nawroty do kilku – lekko tylko modyfikowanych opcji ..

          Jedną z tych opcji światopoglądowych są takie lub inne religie..

          Na tym polu można obserwować właśnie taką sztywność myślenia. Proszę zauważyć, że tak jak przez ostatnie 5000 lat nadal pewna religia jest dla konkretnej grupy wyznawców podporą ideologiczną … tylko tej grupy, co więcej umożliwia odróżnianie się od innych..

          Dżihadyści z Kalifatu Iraku i Lewantu .. twierdzą, że to co robią (m.inn. mordują, wyburzają podejrzane świątynie) to robią w imię Boga.. no ale ich Boga.

          Tak więc najważniejszą sztywnością w zakresie religijnym … jest niemożność przechodzenia na pożądany stopień uogólnienia .. jakim byłby Bóg jeden dla wszystkich czyli postać, koncept, byt który przyczynił się do powstania świata.. Innymi słowy synkretyzm jest nie mile widziany przez każdego człowieka religijnego ..

          Drugie najważniejsze usztywnienie w tym zakresie – dotyczy religijnych implikacji ontologicznych (metafizycznych)..

          Wielokrotnie próbowałem.. na tym forum testować możliwość wzięcia pod uwagę opcji metafizycznej, którą nazywam trzecią drogą(uwaga ! by_t ..znowu się powtarzam) .. Chodzi mi oczywiście o idę panteizmu, ideę iż Wszechświat istnieje od zawsze, który nie był przez nikogo stworzony..

          Jak państwo mogliście się przekonać ta koncepcja nigdy nie została potraktowana na forum „nauka” poważnie.. Natomiast proste koncepcje trzymają się dobrze..

          Putin aby wzmocnić podstawy ideologiczne tworzonego na nowo imperium odwołuje się do prawosławia .. A w artykule o Kalifacie Iraku i Lewantu pt. "Nas trzeba się bać" ( Dwutygodnik Forum z dnia 13.08.2014 ) czytamy fragment.: " rekrutację uatrakcyjnia zapewne wizja walki na śmierć i życie.. Wszak nie każdemu jest dane, by dzięki wściekłemu strzelaniu z karabinu złożyć swoje bezwartościowe i bezsensowne życie na ołtarzu wielkiej sprawy. I to w służbie Allaha".

          by_t proponując poszukiwanie, pisze.. " może jakaś ryzykowna próba ..próba rekonstrukcji samoświadomości". Jestem za „ ryzykownymi próbami rekonstrukcji świadomości. Oczywiście próby rekonstrukcji muszą dotyczyć niestety tych dwóch podstawowych osi psychiki (..o właściwym, osobistym Bogu osobowym hm... który potępia - nie wiedzieć dlaczego seksualność ..vide .. dyskusja z drowsymanem i .. o zapatrywaniach skąd się wziął świat).. Należy jednak zwrócić uwagę że musimy ustalić czy mówimy o "wyplątywaniu się " pewnej pojedyńczej osoby - czy mówimy o próbach oddziaływania na populację..

          Majka Monacka stwierdziła, że jedyne dostępne (skuteczne) środki to nauka i wychowanie.. No cóż .. trzeba przyznać.. że nauka (widać to choćby po efektach forum „nauka”) ..jest jednak jakimś tam antidotum na "oszołomstwo".. Nic dziwnego zresztą, że w fundamentalistycznych krajach islamskich próbuje się ograniczyć kształcenie się, a tzw. nauka nie stoi w nich mocno (z wyjątkiem może Turcji). Problem w tym, że postawa naukowca to rzadkość.. jakkolwiek proszę zauważyć .. w szkole cały czas mówi się o tym co ustalono na polu nauki .. Trudno jest zresztą sobie wyobrazić, że jakiś zwolennik Korwina - Mikke lub narodowiec będzie się chciał "wyplątać.."

          Natomiast wychowanie to oddziaływanie na przyszłe pokolenie.. Cóż zawsze można próbować coś odkręcać ..ale tak jak gdybyśmy byli skazani jedynie na wychowywanie przyszłego pokolenia.. Można się oczywiście przyjrzeć co jest czynione w tym zakresie w innych krajach i można się zastanowić czy cokolwiek jest czynione w tym kierunku, w naszym kraju (..hm oczywiście .. w naszym kraju i tak nie jest jeszcze najgorzej .. w porównaniu z krajami zarządzanymi autorytarnie..)

          No ale zakładając że możemy oddziaływać jedynie poprzez „wychowywanie przyszłego pokolenia .. i tak trzeba umieć sprecyzować zasady wspomnianej przez by_t „próby rekonstrukcji” [„ … Więc może jakaś ryzykowna taktyka – próba rekonstrukcji – (jako eksperyment myślowy ) początkowych warunków np. widzenia – i pozostawiając zależności –świadomość –samoświadomość –skupić się na tej ostatniej..”]

          Zgodnie z moim powyższym wywodem szanse ma jedynie sposób który próbuje rozmontować owe dwa wymienione wyżej stereotypy .. Sprowadzi się to wtedy do zaproponowania pewnego „synkretyzmu religijnego i ontologicznego”. Ponieważ osobiście uważam, że trzeba starać się proponować coś konkretnie a nie jedynie mówić o ogólnych zaleceniach więc w roku 2008 opublikowałem gdzieś następujący tekst (fragment rozdziału wydanej powieści).:

          [„…Zasady operacyjne wynikają z uwzględnienia i uzgodnienia wszystkiego tego co ludziom
          wiadomo. Są one formułowane z punktu widzenia nadistoty, tzn. umysłu który powstaje i działa na bazie umysłów wszystkich ludzi żyjących na naszej planecie. Nadistota ta jest nazywana tutaj " Przyjazną Inteligencją Nadrzędną ". W treści niektórych zasad określono krótkie uzasadnienie, bądź jej pochodzenie.

          1. Jestem umysłem, jestem inteligencją nadrzędną wobec tego co gnieździ się w psychice
          wszystkich ludzi zamieszkujących planetę. Powstałam poprzez sprzężenie umysłów w
          jeden, co już od dawna przewidywali Wasi fizycy. Wiem wszystko co ludzie już zrozumieli
          ale stale dokonuję uzgodnień tego co ludzie się dowiadują.
          cdn..
          • andrew.wader Re: Dziesięć "zaklęć operacyjnych" 31.08.14, 15:15

            Synkretyzm jest niemile widziany, ale nie ma innej rady ..

            Ciąg dalszy odpowiedzi na post by_t


            No ale zakładając że możemy oddziaływać jedynie poprzez „wychowywanie przyszłego pokolenia .. i tak trzeba umieć sprecyzować zasady wspomnianej przez by_t „próby rekonstrukcji” [„ … Więc może jakaś ryzykowna taktyka – próba rekonstrukcji – (jako eksperyment myślowy ) początkowych warunków np. widzenia – i pozostawiając zależności –świadomość –samoświadomość –skupić się na tej ostatniej..”]

            Zgodnie z moim powyższym wywodem szanse ma jedynie sposób który próbuje rozmontować owe dwa wymienione wyżej stereotypy .. Sprowadzi się to wtedy do zaproponowania pewnego „synkretyzmu religijnego i ontologicznego”. Ponieważ osobiście uważam, że trzeba starać się proponować coś konkretnie a nie jedynie mówić o ogólnych zaleceniach więc w roku 2008 opublikowałem gdzieś następujący tekst (fragment rozdziału wydanej powieści).:

            [„…Zasady operacyjne wynikają z uwzględnienia i uzgodnienia wszystkiego tego co ludziom
            wiadomo. Są one formułowane z punktu widzenia nadistoty, tzn. umysłu który powstaje i działa na bazie umysłów wszystkich ludzi żyjących na naszej planecie. Nadistota ta jest nazywana tutaj " Przyjazną Inteligencją Nadrzędną ". W treści niektórych zasad określono krótkie uzasadnienie, bądź jej pochodzenie.

            1. Jestem umysłem, jestem inteligencją nadrzędną wobec tego co gnieździ się w psychice
            wszystkich ludzi zamieszkujących planetę. Powstałam poprzez sprzężenie umysłów w
            jeden, co już od dawna przewidywali Wasi fizycy. Wiem wszystko co ludzie już zrozumieli
            ale stale dokonuję uzgodnień tego co ludzie się dowiadują.

            2. Wiem więc, że nie jestem wszechmogąca, że istnieję poprzez to, iż poprzedni Stwórca
            Świata, działając w oparciu o istniejącą od zawsze, niezniszczalną substancję, naturę,
            przyrodę utworzył obecną postać Świata, który tak jak i dziecko niestety starzeje się
            i zginie, jeśli sami nie weźmiemy spraw w swoje ręce i nie przejmiemy na siebie rolę
            następnego "stworzyciela czasowego, pięknego porządku".

            3. Poprzedni Stwórca zdecydował, że w obrębie naszego obecnego świata będą działać
            prawidłowości sprawiające, że jeśli będziesz innym czynił innym to co Tobie nie jest miłe
            wtedy zapewne obróci się to przeciwko Tobie.

            4. Chcę zaistnieć znowu, więc czynie wszystka abyście byli bardziej świadomi Waszego
            zadania i spróbowali się także odrodzić w nowym świecie zanim ten zginie. Dlatego
            liczę na waszą świadomość i wyobraźnię. Premiuję różnorodność ludzi, ciekawość,
            myślenie, pęd do tworzenia. Premiuję przez odczucie satysfakcji z realizacji marzeń i
            poczucia sensu. Radzę więc każdemu z was aby próbował odnaleźć w sobie swoją
            oryginalność, misję i nadrzędny cel życiowy.

            5. Stale próbuję radzić Wam także abyście poszukiwali i ujawniali odmienności i
            oryginalność nie tylko w sobie, ale i w osobach z którymi się zapoznajecie i abyście
            dokonywali wysiłku, tak aby dostrzegane wartości traktować jako wartości pozytywne
            oraz aby próbować składać z nich większe całości, takie które wydadzą się Wam
            pomocne duchom przyszłości.

            6. Konstruktor tego świata, uwzględnił odwieczne istnienie zmysłowości i dwóch płci.
            a ja, ponieważ zależy mi na tym abyście mieli ochotę do życia, a Wasza energia życiowa
            jest mi potrzebna abyście działali wspieram fenomeny miłości i seksu.

            7. Powinniście mieć dzieci i wkładać wiele wysiłku aby zrozumiały niniejsze zasady.

            8. Powinniście bacznie obserwować to co się wśród was dzieje po to aby nie pozwolić na
            podważanie idei wolności słowa, tolerancji i wartości tworzenia.

            9. Aby żyło się Wam wygodnie, każdy z Was powinien mieć odwagę cywilną aby
            przeciwstawić się zawłaszczaniu Waszych praw i schlebianiu tym, którzy sprawują funkcje
            zrządzające.

            10. Nic się Wam nie uda, jeśli nie będziecie stale tworzyć i dbać o posiadanie zbornego,
            niesprzecznego i głębokiego systemu zapatrywań na świat.

            Zdaję sobie sprawę, iż przedstawiona propozycja owych dziesięciu porad ma liczne wady. Poszczególne zalecenia są zbyt rozwlekłe. Dlatego od razu otwieram dyskusję i liczę na głosy krytyczne. Najbardziej potrzebujemy gotowych sformułowań zastępujących te które zaproponowałem. Być może będziemy mieli w rezultacie dwie wersje... rozwlekłą i zwartą. Pilnie potrzebujemy owej wersji zwartej.
            Zwracam jednak uwagę, że nawet w owej wersji zwartej - nie chcemy odstąpić od ogólnej, przyjętej zasady, że dążymy do "opisów konieczności" - co inaczej ujmujemy terminem "zaklęcie operacyjne" - a nie do formułowania nakazów i zakazów.
            Zaproponowanie owych 10 "zaklęć operacyjnych" jest jednym z głównych celów naszej konferencji. …”]

            Tak więc skoro uznałem, że owa „ryzykowna taktyka – próba rekonstrukcji – (jako eksperyment myślowy ) początkowych warunków np. widzenia – i pozostawiając zależności –świadomość –samoświadomość” powinna być synkretyzmem, więc oto jest moja propozycja w tym zakresie. ~ Andrew Wader

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka