Dodaj do ulubionych

Zły brafitting w sklepach z brafittingiem.

19.11.09, 12:21
Chciałabym wszystkim dziewczynom, które wysyłają swoje koleżanki do sklepów z brafitingiem, powiedzieć, że to, iż w danym sklepie właściciele czy sprzedawcy WIEDZĄ, jak dobrać stanik - niestety, NIE OZNACZA to automatycznie, że każda dziewczyna wyjdzie od nich z idealnie dobranym stanikiem.

Krótkie przykłady - zwracano już tutaj uwagę na nieodpowiednio dobrane staniki we wrocławskiej Milli czy warszawskim Li Parie.
Jednak dokładnie te same zarzuty złego doboru staników słyszałam/czytałam już także np. pod adresem łódzkiego Mercado czy warszawskiego Peachfieldu.
Chodzi o zbyt ciasne lub zbyt luźne obwody, chodzi o za małe miseczki.

Tak, wiem, że generalnie opinie o sklepach piszemy w wątkach sklepowych.
Jednak widzę, że negatywne opinie o sklepach z fachowym brafittingiem nie pojawiają się w tych wątkach - całkiem tak, jakby dziewczyny z jakiegoś względu "bały się wychylić" z różnych powodów (np. znajomość z właścicielami).

Nie zamierzam zamieniać tego wątku w pręgierz publiczny.
Ale jednak chciałabym, żeby dziewczyny, które spotkały się z takimi przypadkami, normalnie o tym napisały.

Daleka jestem od obwiniania wyłącznie sprzedawców za źle dobrane biustonosze (patrz choćby wątek "Z obu stron lady").

Trzeba sobie zdawać sprawę, że oddanie się w ręce brafitterki NIE ZWALNIA z myślenia.
Obserwuj wątek
    • dwa_przecinki Re: Zły brafitting w sklepach z brafittingiem. 19.11.09, 15:11
      do listy mogłabym dopisać jeszcze jeden warszawski sklep po tym, jak zobaczyłam jak leży na koleżance zakupiona tam Verona.
      Nie napiszę który, bo pewności nie mam jak to było - może ona się uprała, że leży dobrze, może stanik tak szybko się rozciągnął, a może nowa ekspedientka nie ma jeszcze takiej wprawy jak Ty :)
      Kumpelę zobaczę dopiero na zlocie w sobotę, tam to omówimy :)

      Szczerze mówiąc wydaje mi się, że każdy sklep ma na swoim koncie jakiś mały procent klinetek ze źle dobranym zakupem.
      • akna A czemu nie chcesz podać nazwy sklepu? 19.11.09, 15:38
        Niech będzie ku przestrodze dla innych, szczególnie nieuświadomionych.

        Myślę, że polecając znajomym sklepy nie chcemy, aby później mieli do nas
        pretensje o kasę wyrzuconą w błoto. A sama jestem ciekawa o jaki sklep chodzi,
        ponieważ wysyłam koleżankę z zagranicy właśnie na ostanikowanie do Wawy.
    • mssmith Re: Zły brafitting w sklepach z brafittingiem. 19.11.09, 15:45
      Ja jestem takim przypadkiem, ale chyba sama sobie na niego zasłużyłam.
      Pojechałam do sklepu Milla i poprosiłam o dobranie odpowiedniego biustonosza,
      ponieważ nie miałam o tym pojęcia. Wyszłam ze sklepu bardzo zadowolona, ponieważ
      staniczek bardzo mi się podobał. Okazało się w trakcie noszenia, że jest tak
      strasznie ścisły, że do dziś jak go zakładam to mam po nim sine pręgi, więc leży
      w szufladzie na samym dnie. Poprostu myślałam, że taki ma być dobrze dobrany
      stanik. Dopiero jak posiedziałam troszkę na forach to doczytałam, że do dobrze
      dobranego biustonosza to mu daleko, bo obwód jest za wąski, a fiszbiny kończą mi
      się na plecach. Oprócz tego się cały marszczy na dole miski. Szkoda, mam
      nadzieję, że w końcu uda mi się go sprzedać, może posłuży komuś innemu.
      Biustonosz w tym sklepie kupiła też moja mama, też dostała za wąski obwód.
      Głupio mi później przed nią było, bo wydała ostanie swoje pieniądze na stanik na
      który ja ją namówiłam, ale dokupiłam jej przedłużkę i w końcu zaczęła go nosić.
      Ale mimo tego, chętnie wracam do sklepu, napewno odwiedzę też sklep na Krzykach,
      tylko teraz biustonosz dobieram sobie sama ;) wolę sklepy stacjonarne stokroć
      bardziej niż internetowe.
    • jul-kaa Re: Zły brafitting w sklepach z brafittingiem. 19.11.09, 16:28
      No to i ja napiszę, co mi leży na sercu od dawna. Chodzi o sklep LiParie na Chmielnej w Warszawie, w którym Maheda uczyła ekspedientki zasad brafittingu.

      Piszesz, mahedo:
      > Jednak widzę, że negatywne opinie o sklepach z fachowym brafittingiem nie pojaw
      > iają się w tych wątkach - całkiem tak, jakby dziewczyny z jakiegoś względu "bał
      > y się wychylić" z różnych powodów (np. znajomość z właścicielami).

      Ja wychyliłam się prosząc Cię o ustosunkowanie się do uwag dziewczyn o niekompetencji pań z LiParie. Nie dostałam żadnej odpowiedzi, a miesiąc później pojawiła się Twoja wypowiedź:

      >Wg mnie sklep obecnie całkiem spokojnie może oferować brafitting na >najwyższym w Polsce poziomie. Miks wiedzy, którą im przekazałam, z >usługami gorseciarskimi oraz dotychczasowym doświadczeniem wg mnie stawia >sklep w bezwzględnej czołówce krajowej.

      Dziewczyny nadal prosiły Cie o ustosunkowanie się do naszych zarzutów, nadal żaden komentarz się nie pojawił.
      Powtórzę to, co wcześniej napisałam: Makabrycznie drogiemu LiParie dajemy szanse tylko dlatego, ze Ty go w firmujesz swoim autorytetem. Z boku może to wyglądać naprawdę nieładnie...
      • maheda Re: Zły brafitting w sklepach z brafittingiem. 19.11.09, 16:42
        Mówiąc wprost - całkiem mi to wisi, jak co może wyglądać z boku.
        Panie są przeszkolone i świetnie wiedzą, jak powinno dobierać się staniki.
        Co one (czy KTOKOLWIEK inny) z tą wiedzą zrobią - nie moja rzecz.
        Nie bardzo rozumiem, o co Ci chodzi.
        • nivaliss Re: Zły brafitting w sklepach z brafittingiem. 19.11.09, 17:19
          Ech, to nieszczęsne LiParie...

          Panie zapewne są dobrze przeszkolone, ale szkoda, że nie nauczyły się
          od Ciebie, Mahedo, stosunku do klienta... Przede wszystkim, w tym
          sklepie ma się wrażenie, że ekspedientkom nie zależy na dobraniu
          klientce stanika, a tylko na sprzedaniu towaru. Panie zapewne
          zauważą, że rozmiar jest za mały lub za duży, i przyniosą właściwy,
          ale nie powiedzą klientce szczerze, że to nie jest model dla niej,
          jeśli ten niezależnie od rozmiaru nie będzie leżał dobrze.

          Jakiś czas temu chciałam dać temu sklepowi szansę. Przymierzyłam Maię
          w rozmiarze 30f. Pokazuje się ekspedientce, a ona "no pięknie pani
          wygląda, piękny biust". Zwracam jej uwagę na to, że odstaje mi mostek
          (materiał na dole pomiędzy fiszbinami, same fiszbiny prawie
          przylegają do mostka). Ona "No jak pani tak bardzo chce, to mogę pani
          przynieść 30ff, ale on będzie za duży" Wiem, że byłby za duży, wcale
          o niego nie prosiłam, zainteresowało mnie tylko to dziwne odstawanie
          materiału. Osobiście też uważam, że ten rozmiar jest dobry, ale od
          brafitterki wymagam zauważenia takiego niedociągnięcia i rzetelnej
          oceny stanika, a nie komplementów...

          A, no i jedna ekspedientka jest po prostu BARDZO NIEUPRZEJMA. Z czymś
          takim jeszcze w żadnym sklepie się nie spotkałam, chyba konkurencja
          jej płaci za odstraszanie klientek.

        • jul-kaa Re: Zły brafitting w sklepach z brafittingiem. 19.11.09, 17:27
          maheda napisała:

          > Nie bardzo rozumiem, o co Ci chodzi.

          O to, że zbyt wiele jest uwag krytycznych, na które nikt w żaden sposób nie odpowiedział, żeby można było nazywać sklepem miejscem o brafittingu na najwyższym w Polsce poziomie oraz stawiać sklep w bezwzględnej czołówce krajowej. Domyślam się, ze włożyłaś w szkolenie pań mnóstwo dobrej woli, wysiłku i przede wszystkim swojej ogromnej wiedzy. Co z tego wyszło - trudno jednoznacznie ocenić. Ale "po owocach ich poznacie" - Panie nie dobierają klientkom dobrych biustonoszy - może świetnie wiedzą, ale nie są do tej wiedzy przekonane? Może im się nie chce? Nie wiem.

          Przyznam też, że po Twojej wypowiedzi ("całkiem mi to wisi, jak co może wyglądać z boku") ja się poczułam, jakbym niepotrzebnie się wychyliła...
          Po prostu dla mnie wygląda dziwnie to, że ktoś taki, jak Ty tak uparcie promuje sklep tak negatywnie oceniany przez klientki. Nie rozumiem tego i nikt mi tego dotąd nie wytłumaczył...
          • maheda Re: Zły brafitting w sklepach z brafittingiem. 19.11.09, 17:40
            Czy uważasz, że za każdy wypadek samochodowy winę ponoszą instruktorzy nauki
            jazdy, którzy uczyli tych kierowców, którzy go spowodowali, a także
            egzaminatorzy, którzy dopuścili tych kierowców do poruszania się po drogach?

            Owszem, powiedziałam i powtórzę - szkolone przeze mnie Panie ze sklepu LiParie
            nauczyły się ode mnie absolutnie wszystkiego, co umiałam. Co więcej - mają swoje
            doświadczenie w tej materii i mają szerokie horyzonty oraz olbrzymie
            umiejętności, co razem daje miks nieprawdopodobny miks.
            Owszem, nadal uważam, że szkolony przeze mnie zespół w tym sklepie jest grupą
            najlepszych brafitterek w kraju - te Panie mają zdolności, umiejętności, wiedzę
            i doświadczenie.

            Jeśli Twoje doświadczenia mówią Ci co innego - po prostu tam nie kupuj i nie
            polecaj sklepu dalej. Nie ma takiego nakazu, prawda?

            Nie mogę odpowiadać za każdą ekspedientkę (ani za każdą klientkę!), która się w
            sklepie pojawi.

            Co to tego wyrażenia "wisi mi" - dotyczy ono wyłącznie tego, co kto może myśleć
            na temat moich rzekomych lub istniejących powiązań z danym sklepem.

            Nie mam zamiaru wyjaśniać nikomu, że nie jestem wielbłądem.

            Jak dla mnie - EOT (koniec tematu), i to niezależnie od tego, czy ktoś jeszcze
            na ten temat czegoś nie rozumie, a już najmniej obchodzi mnie to, co kto na dany
            temat myśli. To już nie mnie obchodzi, ale powinno obchodzić (lub nie)
            personel/właściciela sklepu.
    • klymenystra Re: Zły brafitting w sklepach z brafittingiem. 19.11.09, 16:53
      Bardzo cenna uwaga, Mahedo. Dwa rozne przyklady spotkalam - jedna dziewczyna
      obwiniala sklep, ze jej zle dobrali stanik - jak sie okazalo, nie wyjasnila
      sprzedawczyniom, ze jej niewygodnie. Wiec wina byla jej. Inna z kolei wymierzyla
      sie w domu, jakims cudem pani w sklepie wyszedl taki sam pomiar - 75C, ktore do
      tej pory nosila i bylo tragiczne. Zmierzylam ja sama, dziewczyna wyszla z 32E.
      • imp18 Re: Zły brafitting w sklepach z brafittingiem. 19.11.09, 17:16
        Bo osoby "nowe" są przytłoczone tym wszystkim i w sumie nie wiedzą czego oczekiwać.
        Na pewno brafiterka powinna na samym początku jasno i wyraźnie poinformować, że stanik powinien być wygodny, nic nie może uciskać a jak coś będzie to trzeba mówić :) Pierdoła a czasami mogłaby pomóc.
        Poza tym wydaje mi się, że osoba taka - jak brafiterka dobierze w miarę jakiś model/modele - to powinna trochę pobyć sama w przymierzalni i na spokojnie ocenić, czy jej to pasuje .. bo jakby nie było obecność takiej pani zawsze będzie trochę krępować a chcemy dokonywać świadomych wyborów (na ile się da przy pierwszym dopasowaniu :P)

        Ja byłam tylko raz we wrocławiu w Milli i byłam zadowolona z obsługi, ale sama też nie przyszłam nieprzygotowana :)
        Więc może zanim wyślemy kogoś do sklepu przedstawmy podstawę dobrego dopasowania... na pewno nie zaszkodzi :)
    • madziaost Re: Zły brafitting w sklepach z brafittingiem. 19.11.09, 17:31
      Mahedo, ja już cuda czytałam na nasz temat. Że jesteśmy trefne, bo dajemy za
      luźne obwody, za ciasne obwody, łapiemy z szuflad co popadnie.
      Że nie mamy ilekroć by do nas nie zaszła np. rozmiaru 34H (Klientka nawet nie
      spytała, ale uznała, że nie ma, bo nie wisiał na wieszaku). Myślę, że każda z
      Was rozumie, że skoro na wieszak wchodzi 10-12 staników, a rozmiarówka zaczyna
      się od dajmy na to 30D, to 34H NIE MA PRAWA wisieć, a jest schowany w
      szufladzie. A sklep, jakby nie było, samoobsługowym nie jest i nie będzie.
      Pomijam już opisy sytuacji, że w sklepie kolejka (trzy brafitterki obsługują
      cały czas w trzech przymierzalniach), a "starsza pani"(to o mnie:)) tylko sobie
      chodzi i odwiesza staniki.
      Mahedo, dlatego prosiłam Cię o wizytę w Milli, żebyś na własne oczy zobaczyła,
      że te negatywne opinie pisane są nie dlatego, że źle dobieramy staniki, ale
      dlatego... no właśnie do dziś nie wiem dlaczego.
      Z reguły stosujemy zasadę małych kroczków. Jeśli Klientka zna swój rozmiar, wie,
      na ile można się ścisnąć, to dajemy jej to, co chce.
      Jeśli zaś protestuje, że jest jej za ciasno i nie może oddychać, to NIGDY nie
      dajemy na siłę ciasnego obwodu. Tylko mała uwaga (choć wałkowana po stokroć),
      żebyśmy wiedziały, jak Klientka się czuje w staniku, ona MUSI nam o tym
      powiedzieć. Pytamy, każemy chwilę postać na spokojnie, poruszać rękami, zrobić
      skłon i znów pytamy (zaznaczam: nie poganiamy, często "przyzwyczajanie się" trwa
      i pół godziny, i godzinę). Jeśli to nie wystarcza, to mnie się już pomysły
      kończą i czekam na podpowiedzi.
      A jeśli całe forum jedzie po nas, bo forumowa koleżanka nie dostała się do nas
      do pracy, to to jest magiel, a nie ocena konsumencka.
      Jak ktoś ma zły dzień, to sobie uleje choćby i na sklepie.

      Więc ja proszę jeszcze raz: drogie Klientki, mówcie, mówcie i jeszcze raz mówcie
      do nas. Jesteśmy po to, by wysłuchać i doradzić, a nie żeby robić komuś na złość.
      • maheda Re: Zły brafitting w sklepach z brafittingiem. 19.11.09, 18:04
        Madziu, pozwolę sobie coś napisać, z całym szacunkiem dla Ciebie i pracy Twoich
        dziewczyn.

        Nie uważam, że sklepy są święte i bez wad i że zawsze podpowiadają najlepiej.

        Owszem - każdemu właścicielowi na tym zależy, ale wszyscy wiemy, że w sklepach
        pracują także ludzie - w dodatku brafitterkami są kobiety, które mają regularne
        PMSy. ;-)
        Wierzę, że są momenty, w których część personelu po prostu nie ma ochoty
        pracować, a musi - i wtedy skutki są trudne do przewidzenia zwłaszcza, kiedy
        właściciel znika z pola widzenia.

        Na pewno Twoje dziewczyny są bardzo fachowe i potrafią zaprezentować brafitting
        na baaaaardzo wysokim poziomie.
        Jednak co do tego, czy _zawsze_ to robią - tego nie wiem, i tego Ty też nie
        wiesz. A ja - szczerze mówiąc - wątpię.

        Wydaje mi się, że logicznym jest, że zawsze, ale to zawsze część klientek nawet
        ze sklepów z brafittingiem wyjdzie źle obsłużona, bo w tych sklepach pracują
        ludzie, a nie święci.

        Chciałabym raczej uświadomić konsumentkom, że nawet najlepsza brafitterka nie
        daje 100% gwarancji dobrze dobranego stanika. Bo brafitterka może mieć akurat z
        różnych powodów słabszy dzień. Albo słabszych kilka godzin.
        I trzeba mieć tego świadomość.
        • madziaost Re: Zły brafitting w sklepach z brafittingiem. 19.11.09, 18:15


          Chciałabym raczej uświadomić konsumentkom, że nawet najlepsza brafitterka nie
          daje 100% gwarancji dobrze dobranego stanika. Bo brafitterka może mieć akurat z
          różnych powodów słabszy dzień. Albo słabszych kilka godzin.
          I trzeba mieć tego świadomość.

          Czy miałaś na myśli także siebie?
          Bo ja mam tego świadomość i być może ryzykuję odrobinę, że od jutra będę
          kadłubkiem, ale za "moje dziewczyny" dam sobie ręce i nogi obciąć. One nie mają
          złych dni, bo są profesjonalistkami. Nawet jeśli właśnie wyszły ze szpitala,
          miały pogrzeb w rodzinie, czy co tam kto chce, to Klientka tego nie zauważa. A
          już tym bardziej nie ma to wpływu na efekty ich pracy.

          Pozdrawiam
          Magda
          • maheda Oczywiście, że mam tez na myśli siebie!!! 19.11.09, 18:22
            Każda, ale to każda kobieta (jeśli już o kobietach mówimy), nawet wykonująca
            pewne rzeczy już pół-automatycznie, ma prawo mieć słabszy dzień.
            Może czegoś wtedy zwyczajnie nie zauważyć, na coś nie zwrócić uwagi czy machnąć
            ręką.

            Ja też jestem w stanie pracować na full nawet, jeśli spotka mnie jakieś
            nieszczęście, bo w pracy znajduję siłę i radość.
            Ale nawet nie próbuję zakładać, że zawsze będę nieomylna i wszystko dobiorę
            perfekcyjnie - bo to zwyczajnie niemożliwe.

            Bo nie jestem Nieomylnym Bogiem.
            • kasica_k Nie ma bra-fitterek nieomylnych. Każdy robi błędy 19.11.09, 19:23
              nawet najwięksi fachowcy. Żeby się nie wiem jak starali.

              Chodzi o to, żeby o tym także mówić. Wiele z nas ma duży szacunek do owych fachowców, ale nie zmienia to faktu, że błędy się zdarzają i milczenie na ten temat na dłuższą metę jest bez sensu.

              Wydaje mi się ważne uświadomienie wszystkim, że żaden nawet najlepszy bra-fitter nie da nam GWARANCJI właściwego doboru stanika.

              Bra-fitting polega na WSPÓŁPRACY klientki z bra-fitterką - pamiętajmy, że jej rolą jest POMOC, a nie narzucanie czegokolwiek czy pełnienie funkcji wyroczni, bo żadna bra-fitterka wyrocznią nie jest.

              Więc - po pierwsze, do przymierzalni zabierajmy, oprócz biustu, także rozum :)

              Po drugie - polecając komuś dobry sklep, nie rezygnujmy całkowicie z przekazania mu kilku "stanikowych prawd" - nie zaszkodzi, a pomóc może. Ze szczególnym uwzględnieniem pierwszego punktu oraz uwagą, że bra-fitterka wróżką nie jest i że jeśli coś jest nie tak, trzeba jej o tym powiedzieć.

              A jeśli zauważymy jakiegoś totalnego kiksa, nie obawiajmy się poruszyć tematu tutaj.
    • kitty29 Re: Zły brafitting w sklepach z brafittingiem. 19.11.09, 18:01
      Witam,
      A propos Peachfieldu. Uwielbiam ten sklep i po każdych zakupach wychodzę z super
      dopasowanymi stanikami.
      Kiedyś wybrałam się tam z przyjaciółką, która zupełnie nie była zorientowana jak
      powinno się dobierać stanik. Panie ją obmierzyły i z rozmiaru 75B (:-)) wyszło
      bodajże 65F. Przyjaciółka wybrała dwa modele i zadowolona wyszła ze sklepu. Po
      paru dniach niestety okazało się, że jeden ze staników mocno uwiera ją w żebra.
      Ktoś wprawiony w bojach z ciasnymi obwodami wie, że niektóre modele nie pasują
      do sylwetki, nawet pomimo dobrze dobranego rozmiaru. Niestety przyjaciółka nie
      ma doświadczenia i stwierdziła, że rozmiar jest źle dobrany. Pojechała ponownie
      do Peachfield żeby znaleźć coś bardziej pasującego. I tutaj niestety zaczyna się
      jej rozczarowanie. W sklepie usłyszała, że takie uwieranie jest normalne i
      powinna się przyzwyczaić. Koleżanka chciała przymierzyć coś z większym obwodem,
      ale pani bardzo mocno, chociaż uprzejmie, oponowała. Ponieważ moja przyjaciółka
      jest mało asertywna, poczuła się zmuszona do noszenia niewygodnego stanika. Nie
      kupiła też nic w zamian. A teraz widzę, że chyba zupełnie straciła serce do
      eksperymentowania z nowym rozmiarem.
      Nie piszę tego żeby szkalować sklep, bo jak pisałam na początku, uwielbiam robić
      tam zakupy. Tylko wydaje mi się, że podejście brafitterek może być trochę zbyt
      ortodoksyjne dla osoby z ulicy, która zupełnie nie jest zorientowana w temacie.
      I nie chodzi mi o to żeby "wciskać" źle dobrane staniki, ale można uwzględniać
      upodobania indywidualne. W końcu odrobinę za luźny stanik (w tym przypadku
      pewnie 70E) jest i tak o niebo lepszy niż stare 75B.
    • maith Ten wątek nie powstał po to 19.11.09, 18:47
      Ten wątek nie powstał po to, żeby stawiać "nasze" sklepy na równi ze
      złymi sklepami.
      Ale trzeba mieć świadomość, że zdarzają się sytuacje, przy których
      nie wiemy, co zrobić. Napisać? To jeszcze jakiś naprawdę zły sklep to
      wykorzysta. Nie napisać? To by było przecież nieuczciwe.

      Dlatego tutaj mamy miejsce, gdzie zastanowimy się, co w dobrych
      sklepach mogłoby być lepiej, jakie problemy do nas docierają, żeby
      też nie było tak, że jak sklep znalazł się wśród polecanych na forum,
      to nie uznajemy żadnej krytyki, bo przecież mamy świadomość, jak
      bardzo gorsza jest reszta. Owszem mamy świadomość, ale chcemy być
      uczciwe wobec innych kobiet, dlatego krytyka dobrych sklepów też jest
      potrzebna, a może wyjdą z tego jakieś ogólne zasady, dzięki którym da
      się dany problem choćby w kontaktach jakoś poprawić...

      Sama miałam ostatnio sytuację, w której zupełnie nie wiedziałam, co
      zrobić. Znajomy fizjoterapeuta, którego kiedyś uświadomiłam chciał
      pomóc pacjentce - dziewczynie, której ewidentnie też staniki
      pogarszały stan tam kręgosłupa czy czegoś. Żona podpowiedziała mu
      (też już z lobby), żeby wysłał babeczkę do Peachfieldu. Ta wraca i
      facet mówi, że on sam widział, że miała buły i ramiączka nadal jej
      się wrzynały i on nie mógł uwierzyć, że coś takiego zdarzyło się w
      sklepie, do którego lobby ma zaufanie. I jeszcze sprzedali jej cały
      komplet(tego najbardziej nie mógł zrozumieć). Bo większego nie było.
      Facet był zdziwiony, że taki "forumowy" sklep zamiast podać jej
      rozmiar (ona cały czas swojego rozmiaru nie zna) i podpowiedzieć,
      czego szukać ze ściśliwszych dużomiskowców, ew. dobrać rozmiar na
      piersi a obwód wyraźnie zasugerować, żeby został zwężony,
      sprzedał jej co tam z oferty sklepu najbardziej pasowało. Efekt jest
      taki, że jemu było głupio wobec tej pacjentki, mi było głupio w
      ogóle, szczególnie że mowa o sklepie, który naprawdę lubię i cenię.

      I tutaj miałabym pewien pomysł. Może byłoby dobrze, gdyby "nasze"
      sklepy, szczególnie w sytuacji, kiedy jest rozbieżność między
      rozmiarem klientki, a tym, w czym ona wychodzi, dawały takim
      klientkom kartki z opisem ich rozmiaru. Żeby kobieta (czy sama wolała
      gorszy rozmiar, czy też zdecydowała się na najlepszy w sklepie)
      zrobiła to świadomie, mając podane na kartce, że tak naprawdę powinna
      szukać czegoś innego.

      Jeśli ktoś naprawdę wypada z rozmiarówki, to może warto, żeby sklepy
      znały kontakty do kogoś, kto potrafi profesjonalnie zwężyć obwód,
      albo chociaż zasugerowały, jaki rozmiar prawdopodobnie powinien być
      kupiony, żeby po zwężeniu było ok. Bo wtedy oczywiście dobiera się
      stanik najpierw na piersi.

      I na koniec taka drobna uwaga - ja wiem, że doradzenie np. firmy,
      której się nie prowadzi wygląda na pierwszy rzut oka na strzelanie
      sobie w stopę. Ale w rzeczywistości klientka, która obdarzy sklep
      zaufaniem, nawet jeśli nic w nim nie kupi (teraz) to nie będzie się
      bała sprawdzić, za jakiś czas, czy nie sprowadzono czegoś bardziej
      dla niej i z czystym sumieniem poleci sklep kolejnym osobom.
      • kasica_k Re: Ten wątek nie powstał po to 19.11.09, 19:08
        maith napisała:
        >
        > I na koniec taka drobna uwaga - ja wiem, że doradzenie np. firmy,
        > której się nie prowadzi wygląda na pierwszy rzut oka na strzelanie
        > sobie w stopę. Ale w rzeczywistości klientka, która obdarzy sklep
        > zaufaniem, nawet jeśli nic w nim nie kupi (teraz) to nie będzie się
        > bała sprawdzić, za jakiś czas, czy nie sprowadzono czegoś bardziej
        > dla niej i z czystym sumieniem poleci sklep kolejnym osobom.

        To jest bardzo ważne! Naprawdę warto myśleć długofalowo i pracować nad
        wizerunkiem sklepu jako miejsca, gdzie klientka otrzyma użyteczną poradę, a nie
        tylko będzie przekonywana do zakupu. Nawet jeśli oznacza to czasem polecenie
        innej firmy. W moich oczach sklep postępujący w ten sposób od razu zyskuje i mam
        ochotę tam wracać.
      • kasica_k Karteczki z rozmiarem 19.11.09, 19:26
        maith napisała:
        >
        > I tutaj miałabym pewien pomysł. Może byłoby dobrze, gdyby "nasze"
        > sklepy, szczególnie w sytuacji, kiedy jest rozbieżność między
        > rozmiarem klientki, a tym, w czym ona wychodzi, dawały takim
        > klientkom kartki z opisem ich rozmiaru. Żeby kobieta (czy sama wolała
        > gorszy rozmiar, czy też zdecydowała się na najlepszy w sklepie)
        > zrobiła to świadomie, mając podane na kartce, że tak naprawdę powinna
        > szukać czegoś innego.

        Uważam, że to świetny pomysł!
        • azymut17 Re: Karteczki z rozmiarem 19.11.09, 22:24
          kasica_k napisała:

          > maith napisała:
          > >
          > > I tutaj miałabym pewien pomysł. Może byłoby dobrze, gdyby "nasze"
          > > sklepy, szczególnie w sytuacji, kiedy jest rozbieżność między
          > > rozmiarem klientki, a tym, w czym ona wychodzi, dawały takim
          > > klientkom kartki z opisem ich rozmiaru. Żeby kobieta (czy sama wolała
          > > gorszy rozmiar, czy też zdecydowała się na najlepszy w sklepie)
          > > zrobiła to świadomie, mając podane na kartce, że tak naprawdę powinna
          > > szukać czegoś innego.
          >
          > Uważam, że to świetny pomysł!
          >
          W Peachfieldzie na Bruna właśnie tak robimy :-) - kiedy z jakiś względów
          sprzedajemy nie do końca dopasowany rozmiar (bo pani np. woli luźniej, albo
          pilnie potrzebuje stanika do sukienki) to na kartce zapisujemy prawidłowy
          rozmiar, czasem wraz z modelem, na którym był oceniony (wiadomo, jak to bywa z
          obwodami i miseczkami).

          Do pozostałych postów się nie odniosę, bo nie byłam obecna przy tych
          wydarzeniach. Przy problemach z obwodem zawsze staramy się obejrzeć "obrażenia
          ciała" i dajemy albo większy obwód do porównania, albo przedłużkę. I jeśli
          miseczka jest za mała, to zawsze o tym uprzedzamy - nam też zależy na
          zadowolonych klientkach, które wrócą do naszego sklepu :-)
          • kasica_k Re: Karteczki z rozmiarem 19.11.09, 23:38
            No i właśnie tak to powinno wyglądać :)

            Dobry pomysł z zapisywaniem na kartce również modelu, bo jak wiadomo, model
            modelowi nierówny. A początkującej klientce łatwo się zagubić w gąszczu marek,
            modeli, fasonów, rozmiarów...
          • agata_peachfield Re: Karteczki z rozmiarem 20.11.09, 11:16
            Mało tego, zdarza się czasem i tak, że jeśli widzimy, że klientka u
            nas nie znajdzie w tym momencie tego, czego szuka (na przykład
            rozmiaru 65B albo usztywnianego stanika w 65H), odsyłamy do innych
            firm/sklepów internetowych/sklepów stacjonarnych. A inne sklepy
            stacjonarne odsyłają do nas:)
            Co do głównego tematu wątku - czasem po prostu tak się zdarza, że
            stanik, który kupimy okazuje się niewygodny albo nienajlepiej
            dobrany. Mnie samej zdarza się kupić coś, co po paru godzinach
            noszenia obciera ramiona, kłuje w mostek, powoduje ból żeber albo
            nie rozciągnie się tak, jak myślałam, że się rozciągnie i cały czas
            muszę nosić z przedłużką. Tak po prostu jest, nie da się tego
            dostrzec w przymierzalni, a wychodzi dopiero w noszeniu...
            • sbarazzina Re: Karteczki z rozmiarem 20.11.09, 21:19
              agata_peachfield napisała:

              > Co do głównego tematu wątku - czasem po prostu tak się zdarza, że
              > stanik, który kupimy okazuje się niewygodny albo nienajlepiej
              > dobrany. Mnie samej zdarza się kupić coś, co po paru godzinach
              > noszenia obciera ramiona, kłuje w mostek, powoduje ból żeber albo
              > nie rozciągnie się tak, jak myślałam, że się rozciągnie i cały czas
              > muszę nosić z przedłużką. Tak po prostu jest, nie da się tego
              > dostrzec w przymierzalni, a wychodzi dopiero w noszeniu...

              I to jest najmądrzejszy głos w tej dyskusji:) Nic dodać nic ująć.
    • mssmith Re: Zły brafitting w sklepach z brafittingiem. 19.11.09, 18:50
      No ja dlatego właśnie napisałam, że złe ostanikowanie wynikało tylko i
      wyłączenie z tego, że ja i moja mama nie powiedziałyśmy ani słowa, że nam
      ciasno. Braffiterka raczej Duchem Świętym nie jest, żeby takie rzeczy wiedzieć :)
      Oprócz tego trefnego razu w Milli byłam w niej jeszcze dwa razy i za każdym
      razem byłam zadowolona, bo sama wiedziałam już czego chciałam.
      Aha - najfajniejsze wg mnie są te dwie Panie w czarnych długich prostych włosach :)
    • madzioreck Re: Zły brafitting w sklepach z brafittingiem. 19.11.09, 19:33
      Zdarzyło się i w łódzkim Mercado, posłałam tam koleżankę, ponieważ to miał być
      już trzeci jej "uświadomiony" stanik. Poza tym wydawało mi się, ze już wie, o co
      kaman. Kupiła stanik z za małymi miseczkami. Twierdzi, że nie upierała się
      akurat przy tym rozmiarze, zresztą nie protestowała też przy przejściu z 80C na
      60G. W każdym razie stanik ma za małe miski :(
      • avarie Re: Zły brafitting w sklepach z brafittingiem. 19.11.09, 21:18
        Ja też mam zastrzeżenia do Mercado. Moje wymiary to 74/99, przyszłam tam w Ruby Pink Fifi w rozmiarze 75E. Przyznaję - jest ciut za mała w miskach, ale obwodowo idealna. Usłyszałam natomiast, że stanik jest ewidentnie za luźny, bo da się go odciągnąć i wcale nieważne, że nigdy mi nie podjechał. Za luźny i koniec.
        Przymierzałam Lunę Masquerade i na moje protesty, że 65FF jest zdecydowanie za ciasne i mi niewygodnie słyszałam tylko pomrukiwania, że widocznie mam takie preferencje dziwne i wolę luźniej. No cóż, wolę wygodniej.
        Ja się trochę zawiodłam na sklepie. Zwłaszcza, że klientka obok też narzekała na ciasny stanik.
        • miss-alchemist Re: Zły brafitting w sklepach z brafittingiem. 22.11.09, 17:25
          pamiętam jeszcze, że pani poleciła Ci większą michę, bo w maksymalnym wyproście robiły się bułki. to był chyba największy szok wówczas, bo ta Luna miskowo była okej w naturalnej pozycji.

          ja też tak trochę sceptycznie od tamtej pory podchodzę do Mercado, chociaż zwykle i tak nie mam co przymierzyć, bo Panache i Freya nie są moimi firmami, jeśli chodzi o cenę. na plus warto jednak zaznaczyć, że pani jest przemiła, ale nie nachalna. mogłaby tylko większą uwagę przywiązywać do tego, co klientka mówi. nie każda kobieta mówiąca, że jej "za ciasno" jest nieuświadomioną przyzwyczajoną do luzu, niektórzy naprawdę nie chcą i nie potrzebują się ściskać.
    • dunajka Re: Zły brafitting w sklepach z brafittingiem. 19.11.09, 19:37
      Świetnie!
      Zróbcie listę sklepów, w których personel jest przeszkolony przez
      Mahedę... a reszta będzie BEEE.
      • madzioreck Re: Zły brafitting w sklepach z brafittingiem. 19.11.09, 20:10
        Albo mi się wydaje, albo czegoś nie doczytałaś tutaj...
      • maheda Re: Zły brafitting w sklepach z brafittingiem. 19.11.09, 21:48
        Hej, Dunajko, coś Ty?...
        Przecież jesteś na forum prawie tak samo długo, jak ja, i wszystkie razem się
        tutaj tego samego uczyłyśmy.
        Uczyłam się brafittingu w tym samym okresie co Ty, co Asia z Intimo, Madzia z
        Milli czy Marysia z Peachfield, i w życiu nie przyszłoby mi do głowy szkolenie z
        brafittingu w żadnym z tych sklepów.
        Co do sklepów, do których niektóre osoby miały wątpliwości - są to zarówno
        właśnie sklepy, w których personelowi pomagały inne forumki (Mercado), jak i ja
        (LiParie), ale też np. sklep Marysi (Peachfield) czy Madzi (Milla).
        Akurat o personelu w LiParie mogę coś powiedzieć, bo sama te Panie uczyłam i
        sama sprawdzałam, co potrafią, ale myślę, że ten sam mechanizm działa dokładnie
        we wszystkich sklepach.
        W Milli i Peachfield byłam, i owszem, ale bardziej towarzysko, na życzenie
        sklepów, które chciały z takich czy innych powodów, żebym do nich zajrzała.

        Wydźwięk tego wątku ma być taki, że nawet sklepom z najlepszym brafittingiem
        zdarzają się wpadki. Niezależnie od osoby, która dobiera stanik. Niezależnie od
        wszystkiego. Więc, żeby po pierwsze nie wysyłać bezrefleksyjnie świeżynek jak do
        Pana Boga, a po drugie - wspólnie się zastanowić, czy nie dałoby się
        zminimalizować tych "strat".

        Ogromnie mi przykro, że tak niedobrze odebrałaś ten początkowy post.
      • ellevill Re: Zły brafitting w sklepach z brafittingiem. 19.11.09, 22:30
        dunajka napisała:

        > Świetnie!
        > Zróbcie listę sklepów, w których personel jest przeszkolony przez
        > Mahedę... a reszta będzie BEEE.

        No właśnie. Tak naprawdę nie rozumiem po co powstał ten wątek, i do
        tego w takiej formie, skoro każda klientka może się wypowiedzieć w
        wątkach dot. konkretnych sklepów i tam przedyskutować wszelkie
        watpliwosci. Przede wszystkim tytuł wątku ma z założenia pejoratywne
        zabarwienie i sugeruje, które sklepy omijać. Od dawna czytam to
        forum i z miesiąca na miesiąc jestem coraz bardziej zdegustowana
        poziomem dyskusji oraz agresją niektórych forumek. Najpierw
        narzekałyście, że nie ma w Polsce wyboru biustonoszy dla różnych
        biustów i że jest za mało uświadomionych sklepów. Kiedy zaczeły się
        otwierać kolejne sklepy, tak wszystkim spowszedniały że zaczęło sie
        wyszukiwanie wad i niedociągnięć, a nawet ataki na nie. Żenujące to
        jest, naprawdę. Cały czas się zastanawiam jaki jest cel w
        szykanowaniu dobrych, sprawdzonych sklepów stacjonarnych, które od
        dawna pracowały na swoją opinię. Zamiast się obrzucać błotem, czy
        nie lepiej wspierać i doradzać, aby było jeszcze lepiej?
        • kasica_k Re: Zły brafitting w sklepach z brafittingiem. 19.11.09, 23:36
          Obawiam się, że Twoje zarzuty są właśnie przykładem na to, jak potencjalnie
          bardzo pożyteczny wątek można zmienić w jego przeciwieństwo. Polecam
          dokładniejszą lekturę...
        • nathd Re: Zły brafitting w sklepach z brafittingiem. 20.11.09, 09:15
          Jakoś dalej nie rozumiem idei tego wątku. O każdym ze sklepów (jego plusy i
          minusy) wypowiadamy się w wątku sklepowym, po co tworzyć osobny wątek, aby
          wymieniać, że kiedyś komuś źle dobrano stanik. Zapewne takie rzeczy się
          zdarzają, nikt nie jest niemylny, a i klienci są różni.
          Dwa to z tego wątku zrobiła się jakaś nagonka i zaraz akcja "to nie nagonka".
          Uważam, że takie dyskusje nie mają sensu - po co mam pisać, że np. rok temu X
          dobrano zły stanik, sklep się będzie bronił (a przecież nie sposób zapamiętać
          każdą klientkę), inni będą po stronie X, inni po stronie sklepu.
    • mercado-bielizna Re: Zły brafitting w sklepach z brafittingiem. 19.11.09, 22:05
      Witam serdecznie.Wątek który Pani założyła byłby niezwykle
      pożyteczny,gdyby nie to,że "wytypowała" Pani na wstępie 4 "złe"
      sklepy z całej Polski.Skutecznie zmieniło to temat rozważań.Zamiast
      zwrać uwagę jak dobierac biustonosz ,wymienia się "złe"sklepy".
      Nie unikam uwag krytycznych na swój temat, dzięki nim podnoszę
      swoje kwalifikacje,gdyż każda kobieta i jej biust są niepowtarzalne.
      Od kiedy przeniosłam sklep z "końca świata z Rokicińskiej" do
      centrum Łodzi jestem ciągle szykanowana przez "konkurencję" ,która
      usilnie stara się"zatruć mi życie" min.blokowaniem dostaw od
      producentów.
      Odnosząc się do wypowiedzi Pani "madzioreck"-koleżanka
      była "uświadomiona"po kupnie wcześniej dwóch biustonoszy /nie u
      mnie/ i nie chciała mojej pomocy .Może nie przyznała się
      koleżance/p.madzioreck/ ,że dokonała sama takiego wyboru.
      Zapraszam Panią,Pani mahedo do mojego sklepu.Wymiana doświadczeń i
      uwag zawsze jest budująca.Serdecznie pozdrawiam Mirosława
      Roszkowska.
      • madzioreck Re: Zły brafitting w sklepach z brafittingiem. 19.11.09, 22:46
        mercado-bielizna napisała:

        > Witam serdecznie.Wątek który Pani założyła byłby niezwykle
        > pożyteczny,gdyby nie to,że "wytypowała" Pani na wstępie 4 "złe"
        > sklepy z całej Polski.Skutecznie zmieniło to temat rozważań.Zamiast
        > zwrać uwagę jak dobierac biustonosz ,wymienia się "złe"sklepy".

        Celem tego wątku nie jest piętnowanie konkretnych sklepów czy potknięć
        pracujących w nich osób. Jest miejscem, gdzie tego typu uwagi można gromadzić i
        pewne rzeczy sygnalizować.

        > Odnosząc się do wypowiedzi Pani "madzioreck"-koleżanka
        > była "uświadomiona"po kupnie wcześniej dwóch biustonoszy /nie u
        > mnie/ i nie chciała mojej pomocy .Może nie przyznała się
        > koleżance/p.madzioreck/ ,że dokonała sama takiego wyboru.
        > Zapraszam Panią,Pani mahedo do mojego sklepu.Wymiana doświadczeń i
        > uwag zawsze jest budująca.Serdecznie pozdrawiam Mirosława
        > Roszkowska.

        Pisząc o mojej koleżance, opieram się na jej relacji, nie odrzucając jednak Pani
        wersji. Pierwszy stanik kupowała w Pani sklepie, przy mojej pomocy, a ponieważ
        nie upierała się, tylko ufnie zdała na moją wiedzę, nie bacząc na dziwnie "duże"
        miseczki i dziwnie ciasny ciasny obwód, ponieważ wiedziała, że wiem, co robię,
        założyłam, że nie mam podstaw przypuszczać, że uparła się akurat na taki a nie
        inny rozmiar. Z jej relacji wynika jasno, że sygnalizowała, że miseczka wydaje
        jej się za mała, i pytała o poradę, a Pani miała kontakt z jej biustem w tym
        konkretnym staniku. Wiem jednak również, że stanikologią interesuje się dośc
        biernie i jej uświadomienie polega na zgodzie na dobranie właściwego rozmiaru.
        Jeśli jednak twierdzi Pani, że nie miała żadnego udziału w procesie dopasowania
        tego konkretnego biustonosza, to bez skrupułów ochrzanię koleżankę i zrobię
        wszystko, żeby wyjaśnic sytuację.
        Proszę jednak zrozumieć, że jesli forumka identyfikująca się z Lobby poleca dany
        sklep, to nie powinna też pozostawac obojętna na sygnały mogące świadczyć o
        jakichś nieprawidłowościach, mijałoby się to z celem istnienia forum. Załozenie
        watku z tego typu uwagami nie ma na celu stworzenia listy "złych" sklepów, bo
        taka już istnieje. Wszystko, co robimy pod hasłem Lobby Biuściastych ma na celu
        rozpowszechnianie wiedzy o stanikach i ciągłe doskonalenie tej wiedzy i jak
        najlepsze jej stosowanie, wśród kobiet i sklepów.
      • maith Ależ my tu z założenia mówimy o dobrych sklepach 20.11.09, 04:00
        Wątek dotyczący złych sklepów jest osobny i te sklepy nie mają szans
        się tam znaleźć.
        Ten wątek został wydzielony po to, żeby było jasne, że nie patrzymy
        też bezrefleksyjnie na "nasze" dobre sklepy.
    • hermenegilda_k Re: Zły brafitting w sklepach z brafittingiem. 20.11.09, 12:55
      przeczytałam jeszcze raqz dokładnie pierwszy post Mahedy i jakoś nie mogę się
      tam dopatrzeć zarzutów, typowania czarnych owiec itp
      ja odebrałam go jako zaproszenie do dyskusji i tyle, ale jako nie-właścicielka
      sklepu/brafitterka prawdopodobnie nie mam do tematu stosunku emocjonalnego ;)
      ad rem:
      w żadnym sklepie oprócz Abrakadabry nie spotkałam się ze zdecydowanym
      stwierdzeniem brafitterki, że stanik wybrany przeze mnie jest żle dobrany; po
      części prawdopodobnie dlatego, że jestem osobą dość ekspansywną i trudno mnie
      przekonać "delikatnym" komunikatem, potrzebuję jasnego przekazu "moim zdaniem
      ten stanik ma na panią za małe miseczki i zbyt szeroki obwód" + pokazanie mi, w
      czym leży problem
      żeby była jasność: wyraźnie mówię, że takiej oceny oczekuję, wręcz domagam się
      opinii brafitterki
      nie mam pojęcia, czy tylko ja tak mam?

      może źródłem niektórych nienajlepiej dobranych staników jest zbytnia ostrożność
      w formułowaniu opinii??? to tylko hipoteza ofc
      • maheda Dziękuję. 21.11.09, 15:24
        Czyli jednak dało się zrozumieć mój post tak, jak chciałam, żeby się dało go
        zrozumieć.
        A już się przestraszyłam, że u mnie ze zdolnością pisania jest już zupełnie i
        całkiem źle :(

        Wszystkie wymienione sklepy są BARDZO DOBRYMI sklepami.
        Gdyby było inaczej - nie byłoby ich na liście polecanych przez nas sklepów
        stacjonarnych.
        Wiadomo tylko, że wychodzą czasem kiksy, i chodziło mi o to, żeby zastanowić się
        WSPÓLNIE, z czego one mogą wynikać i jak sobie z nimi radzić.
        Mój język widać nie taki giętki, jak chciałaby głowa.

        Jak dotąd - widać chyba dwa powody - brak odpowiedniej komunikacji. Komunikacji
        - czyli zarówno mówienia jak i słuchania przez obydwie strony.
        Rozwiązanie wymaga wysiłku obu stron.

        Drugi - to samo, co z butami - czasem kupujemy buty, które zwyczajnie okazują
        się być nie do rozchodzenia i się z nimi żegnamy, przekazując komu innemu. Ze
        stanikami jest tak samo.
        Nie do przeskoczenia...

        Jeszcze jakieś?
    • myff Nie zły brafitting tylko brak porozumienia! 20.11.09, 14:41
      Hm, jak dla mnie tytuł wprowadza pewne zamieszanie. Co jest złym brafittingiem?
      Złe samopoczucie podczas menstruacji? Złe samopoczucie podczas pms? Myślę, że
      złym brafittingiem jest upór. Szalony upór przy swoim, ja wiem lepiej co jest
      dobre dla pani i wcisną panią w to dobre czy pani tego chce czy nie- jak dla
      mnie sytuacja wygląda analogicznie jak w przypadku tzw. pań z bieliźniaka.
      Przychodzi kobieta z 80cm pod biustem i prosi o obwód 70, a pani sprzedawczyni
      łapie się za brzuch ze śmiechu, bo sama nosi 75 a jest szczuplejsza od klientki!
      I zaczyna, że to za ciasne, że to dusi. Wie lepiej co będzie pasowało tej pani i
      upiera się przy tym jak szalona. I tu jest analogicznie, nie można traktować
      człowieka jako bezmyślnego bydlątka, jak kobieta mówi, że jej za ciasno w 70 to
      dać na początek 75- przecież nie może w tym chodzić o to, żeby człowieka
      uszczęśliwiać wbrew jego woli. Ja jestem brafitterką i mam patent na to co jest
      dobre dla piersi a co jest niedobre, a ty kobieto milcz. Oczywiście wina jest po
      obu stronach w tych wypadkach, bo jeżeli klientka przychodzi bierze co jej dają,
      a rzeczywistości jej nie pasuje , a potem rozpowiada, że w takim a takim sklepie
      to chłam i byle co wciskają no to jest bardzo nieładne. Życie to sztuka nie tyle
      kompromisu ile dialogu. Trzeba rozmawiać. Jak klientka nie powie brafitterce, że
      ją bardzo ciśnie, to skąd ta druga ma wiedzieć? Wyczytać z lotu ptaków. Ludzie
      bywają nieasertywni, no to tego nikt ich nie nauczy. W końcu to dorosłe kobiety
      i jeżeli one nie potrafią zadbać o swoje, o swój komfort , to nikt przecież tego
      nie zrobi za nie. A być może to najlepszy moment na zmianę tego stanu rzeczy?
      Powiedzieć głośno, zdecydowanie NIE- nie pasuje mi ten stanik, ciśnie i ma
      brzydki wzorek- przecież sklep zarabia na zadowolonych klientach oni wracają,
      wracają z koleżankami, siostrami etc. zadowolenie klienta z produktu jest dla
      sklepu priorytetem. Pomyślcie o tym drogie panie:)
      • kasiadj07 Re: Nie zły brafitting tylko brak porozumienia! 20.11.09, 17:35
        Czasami jest tak, że stanik w trakcie mierzenia nie wykazuje oznak niedopasowania. Ja niestety mam stertę niedopasowanych staników, kupionych czy to stacjonarnie, czy internetowo i niestety, w trakcie przymiarki nie jestem w stanie przewidzieć, że nie będę mogła ich nosić. Mogę postać i poskakać w nim nawet godzinę w przymierzalni, a dopiero po całodziennym noszeniu wiem, czy to model dla mnie. Z tymi kupowanymi przez internet jest podobnie, co z tego, że przymierzę trzy razy i jest ok, jak wady wychodzą dopiero po kilkugodzinnym noszeniu. A odesłanie takiego noszonego kilka godzin stanika jest w moim pojęciu przyzwoitości nie możliwe.
        Podejrzewam, że nie tylko ja tak mam. Inne osoby, a zwłaszcza nieuświadomione mogą po prostu nie czuć, że coś jest nie tak, zwłaszcza, że na początku nie wiedzą, czego się po nowym staniku spodziewać. A potem obwiniają sprzedawczynię, że dobrała im zły stanik. Takich sytuacji moim zdaniem nie da się uniknąć, trzeba je wkalkulować w swoją działalność. Chyba, że sklepy zaczęłyby przyjmować zwroty jeden dzień noszonych staników:)
    • pannamonroe Re: Zły brafitting w sklepach z brafittingiem. 20.11.09, 20:02
      no coz,ja mam za duzy stanik dobrany stacjonarnie w intimo. sama poprosilam o
      rozmiar wiekszy,pokazywalam sie pani w jednym i drugim, zaznaczajac,ze jestem
      teraz w fazie cyklu,kiedy moje piersi sa najwieksze i ze nie potrwa to dlugo:)
      pani powiedziala mi,ze jej zdaniem lepiej wziac wieksza miske,bo nie ma nic
      gorszego niz za mala,a te,jak bedzie za luzna,to najwyzej naciagne sobie
      ramiaczkami. tym sposobem wyszlam ze sklepu z za duzym stanikiem,ktorego
      praktycznie nie nosze. moja przyjaciolka z kolei wyszla z za malym o 1.5
      miski,ale nie bede o tym pisac,bo nie wiem jak ta sytuacja dokladnie wygladala.
      w kazdym razie, i tak juz nie kupuje stacjonarnie (ale nie z powodu tej sytuacji).
    • pannamonroe Re: Zły brafitting w sklepach z brafittingiem. 20.11.09, 20:08
      aha,jeszcze zdarzylo sie,ze mnie i moja siostre (69 i 68 pod biustem) pani (tym
      razem z czestochowy) oprzekonywala do mierzenia 60. na szescie wtedy juz nie
      bylam taka poczatkujaca i nie dalam sie w nia wcisnac, a i siostrze
      wytlumaczylam,ze 65 to jednak lepszy pomysl.ale gdybym tam byla po to,by kupic
      pierwszy stanik,to pewnie bym sie dala wbic w 60. w tym samym sklepie 60
      sprzedano mojej przyjaciolce,ktora ma 71 cm pod biustem,czego juz w ogole nie
      rozumiem, zwlaszcza,ze piersi ma raczej niewielkie (nosi teraz 65dd) i jest
      naprawde szczupla. takze moja mame, dosc pokazna:) probowano wbic w 75.
      podejrzewam wiec,ze obieranie niepotrzebnie ciasnych obawodow to polityka tego
      sklepu. co nie zmienia faktu,ze panie tam sprzedajace sa bardzo mile:)
    • bluebebe Re: Zły brafitting w sklepach z brafittingiem. 20.11.09, 21:40
      Chcę napisać o jednej rzeczy, której byłam świadkiem. To jest taka mikrouwaga.
      Zaglądają do tego wątku brafitterki, więc to dobre miejsce.
      Jeśli widzicie, że do sklepu wchodzi dziewczyna, która ubrana jest powiedzmy w
      czarną skórę nabijaną ćwiekami, ma kozaki do uda na szpilce, wyrazisty make-up i
      takąż urodę to nie proponujcie jej cielistego Harmony:) To nie ma sensu, mówię Wam!
      Chodzi mi o to, żeby zwracać większą uwagę na styl, który ma klientka. Choćby
      faktycznie wg was ten Harmony miał cuda zrobić z jej biustem to ona go w życiu
      nie kupi.
      Dziękuję za uwagę.
      :)
      • hermenegilda_k Re: Zły brafitting w sklepach z brafittingiem. 21.11.09, 07:46
        zgadzam się całkowicie z tą mikrouwagą :))
        jeżeli na wstępie mówię w sklepie, że noszę maskaradki
        a z freyi arabelkę i eleanor to błagam, nie proponujcie mi
        Elomi, choćby był to najwygodniejszy i najlepiej trzymający stanik
        świata a ja rozmiarowo bylabym targetem tej marki
      • jul-kaa Re: Zły brafitting w sklepach z brafittingiem. 21.11.09, 08:21
        bluebebe napisała:

        > Chodzi mi o to, żeby zwracać większą uwagę na styl, który ma klientka.

        Nie zgodę się. Ja mam w zasadzie WSZYSTKIE ubrania czarne (ostatnio doszły
        jeszcze dwa ciemne kolory), a staniki lubię barwne, papuzie, pstrokate wręcz.
        Brafitterka nie moze tego wiedzieć ani w żaden sposób zauważyć! Mogłabym też
        lubić pastelowe i też nie wynikałoby to z mojego stroju.

        PO drugie - lepiej dać do zmierzenia cieliste Harmony, bo jeśli dobrze leży,
        zawsze można zamówić czarne (zakładam, że nie ma go w sklepie).

        hermenegilda_k napisała:

        > zgadzam się całkowicie z tą mikrouwagą :))
        > jeżeli na wstępie mówię w sklepie, że noszę maskaradki
        > a z freyi arabelkę i eleanor to błagam, nie proponujcie mi
        > Elomi, choćby był to najwygodniejszy i najlepiej trzymający stanik
        > świata a ja rozmiarowo bylabym targetem tej marki

        Znów się nie zgodzę. Bardzo często jest tak, że dopóki nie założymy danego
        stanika, nie jesteśmy przekonane, czy w ogóle wchodzi on w grę. Możemy na
        początku zapierać się kopytami, a potem go kupić i uwielbiać bezgranicznie.
      • kuraiko Re: Zły brafitting w sklepach z brafittingiem. 21.11.09, 13:38
        oj to moim zdaniem już przesada ;) ja chodzę do sklepów bardzo różnie ubrana ;)
        to, że noszę ćwieki, skórę i akurat mam oczy wysmarowane na czarno, to nie
        oznacza automatycznie, że nie będzie mi się podobał/nie szukam cielistego
        stanika. Mogę szukać przecież cielaka pod białe koszule, bo akurat pracuję w
        takim miejscu, że wymagają jasnych koszul. czy czegoś wygodnego do chodzenia po
        domu, więc kolor nie musi być czarny/ciemny.
        • roza_am Re: Zły brafitting w sklepach z brafittingiem. 21.11.09, 14:01
          Dokładnie. Potrzebujemy różnych staników do różnych celów. Na co dzień mogę
          preferować kusidełka, a do sportu/turystyki wybrać coś bardziej zabudowanego,
          neutralnego kolorystycznie i wygodnego.

          Poza tym, takie rzeczy najlepiej dookreślić w rozmowie - po jaki stanik klientka
          danego dnia przyszła: dowolny pasujący czy jakoś określony
          kolorystycznie/stylistycznie/fasonowo.
    • drzazga1 Watek asekuracyjny? 20.11.09, 21:52
      Tak wlasnie odbieram ten watek: jako asekuracje i usprawiedliwianie
      z gory bledow "w sztuce".

      Co innego niekompatybilnosc/niedopasowanie danego modelu do danego
      biustu, ktora wychodzi przy dluzszym noszeniu i ktorej nie ma szansy
      wylapac podczas mierzenia, badz problem stanikow J+, ktore po prostu
      sa zle skonstruowane i nie ma na to na razie rady, a co innego
      sprzedanie osobie na poczatku drogi stanikowej biustonosza z za
      malymi miskami (co do luznosci obwodow to juz nie jest takie proste,
      bo rozna jest podatnosc i odpornosc na sciskanie), co jest
      ewidentnym bledem.

      Tlumaczenie, ze klientka sie uparla i trzeba bylo jej sprzedac, bo
      inaczej niczego by nie kupila - rozumiem, ze zyc za cos trzeba, ale
      na dluzsza mete to wlasnie jest strzelanie sobie w stope, bo
      klientka w domu ochlonie, ponosi zly stanik, pooglada sie w nim,
      porowna i uzna, ze jednak zle jej doradzono. I nie wroci wiecej.

      Mnie w Abrakadabrze pani wrecz powiedziala, ze mnie w niezupelnie
      dobrze lezacym staniku nie wypusci:), gdyby nie to, pewnie bym z nim
      wyszla (po czym w domu na spokojnie stwierdzila, ze mam nastepny
      stanik, dla ktorego musze poszukac kolejnej wlascicielki), bo
      strasznie laknelam jakiegos czarnego plunga i po niego wlasnie
      przyszlam. Zamiast tego wyszlam z fioletowa Maia, ktora plungem nie
      jest, ale lezy ladnie i nosze ja z zadowoleniem. Owszem, pani
      brafitterka ryzykowala, ze sie zaperze, zrobie awanture/trzasne
      drzwiami/zrobie sklepowi czarny PR wsrod znajomych (bo przeciez mnie
      nie znala), ale nie dala mi wyrzucic pieniedzy w koronki. Chwala jej
      za to:)

      Kolejna sprawa: tlumaczenie bledow zawodowych "zlym dniem" badz
      legendarnym PMS-em jest nieprofesjonalne, a wrecz smieszne. Trudno
      traktowac powaznie na gruncie zawodowym kogos, kto w ten sposob sie
      tlumaczy, niezaleznie od uprawianego zawodu.

      Dalej: jesli do sklepu przychodzi osoba nieuswiadomiona, badz
      uswiadomiona teoretycznie, bez doswiadczenia w ostanikowywaniu
      wlasnego biustu, to obowiazkiem BRAFITTERKI jest dopytywanie sie,
      czy dziewczynie wygodnie, czy obwod nie cisnie za mocno. Osoba
      swiezo uswiadomiona teoretycznie ma prawo nie wiedziec, jak bardzo
      scisly ma byc obwod i moze byc przekonana, ze powinien wrecz
      miazdzyc zebra. Majac na sobie stanik w przymierzalni, nawet przez
      pol godziny, mozna byc przekonanym, ze dany poziom scisniecia sie
      wytrzyma (a niektorzy sa wytrzymali na bol), natomiast noszac ten
      sam stanik przez ponad 12 godzin, energicznie sie w nim ruszajac,
      troche pocac, ten sam scisk odbiera sie jako nieznosny. W wiekszosci
      przypadkow jesli juz przy mierzeniu stanik dokucza, potem jest tylko
      gorzej.

      I ostatnie: jesli nie mozemy wysylac nieuswiadomionych kolezanek do
      polecanych na forum sklepow to, przepraszam, GDZIE mamy je wysylac?
      Sklepy reklamujace sie jako "Sklepy z brafittingiem" maja wlasnie
      dobierac klientkom staniki, a zastrzeganie z gory, ze "owszem,
      dobierzemy ci stanik, ale byc moze niezbyt dobrze" jest niepowazne.

      Podsumowujac: jesli jakiemus sklepowi zdarzy sie wpadka to nalezy o
      tym OD RAZU pisac w watku danego sklepu: w ten sposob ma sie szanse
      na wyjasnienie sprawy. Jesli ktos sie z jakichs powodow boi o tym
      napisac... to coz, jego problem.
      • nathd Re: Watek asekuracyjny? 21.11.09, 08:31
        drzazga1 napisała:
        > Mnie w Abrakadabrze pani wrecz powiedziala, ze mnie w niezupelnie
        > dobrze lezacym staniku nie wypusci:), gdyby nie to, pewnie bym z nim
        > wyszla (po czym w domu na spokojnie stwierdzila, ze mam nastepny
        > stanik, dla ktorego musze poszukac kolejnej wlascicielki), bo
        > strasznie laknelam jakiegos czarnego plunga i po niego wlasnie
        > przyszlam. Zamiast tego wyszlam z fioletowa Maia, ktora plungem nie
        > jest, ale lezy ladnie i nosze ja z zadowoleniem. Owszem, pani
        > brafitterka ryzykowala, ze sie zaperze, zrobie awanture/trzasne
        > drzwiami/zrobie sklepowi czarny PR wsrod znajomych (bo przeciez mnie
        > nie znala), ale nie dala mi wyrzucic pieniedzy w koronki. Chwala jej
        > za to:)
        Ja również byłam w takiej sytuacji :) Poszłam z koleżanką do Milli, jej dobrano
        Polke, którą stwierdziłam, że też koniecznie chcę mieć - niestety plungi na mnie
        nie leżą, a ten już wybitnie, do tego musiałabym ew. wziąć dużo za luźny obwód.
        Pani na każdy mój protest, że dobrze leży, tu se zwężę, od razu pokazywała
        mankamenty i stanowczo powiedziała, że to nie dla mnie i mam nie kupować. I to
        jest podejście, które sobie bardzo chwalę :)
      • ganbaja Re: Watek asekuracyjny? 21.11.09, 10:32
        Odniosłam podobne wrażenie, że chodzi tu o asekurację.
        A co jeśli idziemy doi lekarza a pani ma PMS? Tez może sobie pozwolić na błędną diagnozę? Ucięcie złej nogi czy rozwiercenie nie tego zęba?
        Sorry, ale profesjonalizm polega właśnie na tym, że niezależnie od naszego samopoczucia potrafimy wykorzystać nasza wiedzę. W jakiejkolwiek dziedzinie.
        Wysyłając do sklepu nieuświadomioną osobę oczekuję, ze ktoś się nią zajmie w sposób właściwy. Nie rozważam PMS, złych dni itd. To nie może się zdarzyć.
        Jeśli byłabym pracownica sklepu z bielizną i miałabym fatalny dzień to zajęłabym się wieszaniem bielizny na wieszakach a sprawy doradzania klientkom przekazała tej koleżance, która jest na siłach tego dnia tym się zająć.
        • kasica_k Re: Watek asekuracyjny? 21.11.09, 11:18
          ganbaja napisała:

          > Odniosłam podobne wrażenie, że chodzi tu o asekurację

          Tzn. komu chodzi o asekurację? Tym, które zachęcają tu do zwracania uwagi na błędy? Bo się już zgubilam. Czy naprawdę musimy zawsze zakładać czyjeś złe intencje? Że jak ktoś zwraca uwagę na problem to się asekuruje, a jak nie zwraca to co? Tez się asekuruje? :) Paragraf 22...

          Codziennie wysyłamy kobiety do sklepów w naszym mniemaniu doskonalych, tymczasem one też robią błędy, co kilka z nas zauważyło. Musimy zwrócić na to uwagę, żeby takich "złych brafittingow" było jak najmniej. To jest celem tego wątku a nie usprawiedliwianie czyichs PMSów. Będę zlosliwa, ale chyba trzeba mieć PMSa żeby tego nie zauważyć :>
          • jul-kaa Re: Watek asekuracyjny? 21.11.09, 12:08
            kasica_k napisała:

            > ganbaja napisała:
            >
            > > Odniosłam podobne wrażenie, że chodzi tu o asekurację
            >
            > Tzn. komu chodzi o asekurację? Tym, które zachęcają tu do zwracania uwagi na bł
            > ędy? Bo się już zgubilam. Czy naprawdę musimy zawsze zakładać czyjeś złe intenc
            > je? Że jak ktoś zwraca uwagę na problem to się asekuruje, a jak nie zwraca to c
            > o? Tez się asekuruje? :) Paragraf 22...
            >
            > Codziennie wysyłamy kobiety do sklepów w naszym mniemaniu doskonalych, tymczase
            > m one też robią błędy, co kilka z nas zauważyło. Musimy zwrócić na to uwagę, że
            > by takich "złych brafittingow" było jak najmniej. To jest celem tego wątku a ni
            > e usprawiedliwianie czyichs PMSów. Będę zlosliwa, ale chyba trzeba mieć PMSa że
            > by tego nie zauważyć :>
            >
            >

            Myęlę, że dziewczynom chodziło o ten fragment:

            "Owszem - każdemu właścicielowi na tym zależy, ale wszyscy wiemy, że w sklepach
            pracują także ludzie - w dodatku brafitterkami są kobiety, które mają regularne
            PMSy. ;-)
            Wierzę, że są momenty, w których część personelu po prostu nie ma ochoty
            pracować, a musi - i wtedy skutki są trudne do przewidzenia zwłaszcza, kiedy
            właściciel znika z pola widzenia."
            • ganbaja Re: Watek asekuracyjny? 21.11.09, 12:37
              Dziękuję, chodziło mi dokładnie o to tłumaczenie.
              Ono dla mnie brzmi asekuracyjnie.
              • drzazga1 Mnie tez o ten fragment. n/txt 24.11.09, 21:48

        • kuraiko Re: Watek asekuracyjny? 21.11.09, 13:43
          "Jeśli byłabym pracownica sklepu z bielizną i miałabym fatalny dzień to
          zajęłabym się wieszaniem bielizny na wieszakach a sprawy doradzania klientkom
          przekazała tej koleżance, która jest na siłach tego dnia tym się zająć."
          właśnie tak postępują w sklepie, w którym pracuje mój facet. osoba, która
          fatalnie się czuje (a z jakiegoś powodu nie mogła iść na L4) nie obsługuje
          bezpośrednio klientów w tym dniu. I to nawet nie jest sklep z bielizną ;P
      • madzioreck Re: Watek asekuracyjny? 22.11.09, 13:01
        drzazga1 napisała:

        a co innego
        > sprzedanie osobie na poczatku drogi stanikowej biustonosza z za
        > malymi miskami (co do luznosci obwodow to juz nie jest takie proste,
        > bo rozna jest podatnosc i odpornosc na sciskanie), co jest
        > ewidentnym bledem.

        Właśnie o to chodzi - z obwodem sprawa nie jest tak oczywista, brafitterka "nie
        widzi", czy klientkę ciśnie za bardzo, czy może nie, a buzię mamy od tego, żeby
        jej używać. Ale ewidentnie za małą miskę, która tnie piersi na pół i mostek
        ściśnięty piersiami, za miast przylegający, po prostu widać.
        • mercado-bielizna Re: Watek asekuracyjny? 22.11.09, 18:17
          Witam Pani Magdo,
          pióro jest lekkie ale konsekwencje pisania bywają różne. Zamiast
          wyjaśnić sytuację z koleżanką, tak jak Pani zapowiadała, po raz
          kolejny ocenia Pani całość, nie znając wszystkich aspektów.
          Pani koleżanka dzwoniła do mnie w sobotę rano z pytaniem, czy
          posiadam w ofercie konkretny model w konkretnym rozmiarze (Confetti
          black/gold rozmiar 30G) i poprosiła o odłożenie go. Poinformowała
          mnie, że ma już biustonosz Confetti w tym rozmiarze w kolorze ivory
          i jest b. zadowolona zarówno z rozmiaru miseczki jak i obwodu;
          dobierała go z Pani pomocą w innym sklepie. Nie prosiła mnie o pomoc
          w doborze rozmiaru, gdyż była przeświadczona że właśnie ten rozmiar
          chce kupić. Być może nie wygarnęła dokładnie biustu do miseczki i
          dlatego w domu miseczki zaczęły bułkować.
          Z każdą klientką spędzam w przymierzalni tyle czasu ile tego wymaga
          sytuacja, dając wszystko co w mam w danej chwili do dyspozycji w jej
          rozmiarze oraz, dla pewności, w rozmiarach sąsiadujących (często
          jest to nawet 20 modeli). Pani koleżanka widziała, że mam pełną
          rozmiarówkę w tym modelu i jeśli uznała po przyjściu do domu, że coś
          jest nie tak, wystarczył jeden telefon i mogłybyśmy problem
          rozwiązać – zawsze idę klientkom na rękę. Takie zachowanie jednak
          wymaga odrobiny przyzwoitości a nie chowania się za koleżanką i
          publicznego oczerniania mnie. Na przyszłość, proszę się upewnić że
          zna Pani wszystkie aspekty sprawy, zanim kogoś Pani zaatakuje
          personalnie.

          Co do zarzutów o zbyt ciasne obwody, to najwyraźniej zaszło jakieś
          nieporozumienie. NIGDY nie namawiam na siłę na niewygodny
          biustonosz. Zawsze dopytuję czy klientce jest wygodnie i czy nic jej
          nie uwiera. Mam na tyle duży wybór modeli i rozmiarów, że dla każdej
          klientki znajdę coś odpowiedniego. Nigdy nie zaryzykowałabym dobrej
          opinii o moim sklepie, celowo wciskając klientkom biustonosze, które
          źle na nich leżą, zbyt dużo serca i wysiłku w to włożyłam. Jeżeli
          klientka nie powie wyraźnie, że jest jej niewygodnie, to ja nie
          wyczytam tego z sufitu. Często klientki, przeczytawszy porady dot.
          doboru biustonosza, same domagają się ciaśniejszych obwodów,
          przekonane że musi być ciasno, po czym okazuję się że biustonosz
          uwiera i winą obarcza się sklep. Czasem jest też tak, że dziewczyna
          kupuje biustonosz, po czym w domu okazuje się że dany model jest dla
          niej po prostu nieodpowiedni. W sklepie, mimo wielokrotnego
          mierzenia i porównywania, nie zawsze jest szansa te niuanse
          wychwycić. Dobór biustonosza jest sprawą bardzo indywidualną, wiele
          aspektów na to wpływa, co zostało już z resztą zauważone w tej
          dyskusji. Dlatego proszę nie oceniać pochopnie czyichś intencji i
          proszę zwracać większą uwagę na porozumienie z brafitterką, Z
          pewnością pomoże to uniknąć nieporozumień w przyszłości. Pozdrawiam,
          Mirosława Roszkowska
          • madziaost Re: Watek asekuracyjny? 22.11.09, 21:54
            Pani Mirosławo, bardzo jasno i mądrze to Pani napisała.
            My też tylko i wyłącznie dbamy o komfort Klientki, pytamy, dajemy
            czas do namysłu, a i tak czasami wychodzi, że to my źle dobrałyśmy
            stanik...
            Prawda jest jedna: nie ma reguły, nie ma prawd absolutnych.
            Zawsze będą Klientki niezadowolone, bo wrócą do domu i pokażą się
            "bardziej doświadczonej" koleżance, która stwierdzi, że stanik nie
            jest dobrze dobrany. Niestety, nie zawsze ta Klientka przekaże
            koleżance, że od wejścia zastrzegła, że przy obwodzie 80 MUSI nosić
            85, bo ma omdlenia wywołane uciskiem. Dobieramy jej w wielkim
            strachem 75 lub 80 (choć naszym zdaniem powinno być mniej), a ona po
            powrocie do domu dowiaduje się, że ma za luźny obwód i co za tym
            idzie, za małą miskę. Czyli brafitting w tym sklepie jest do D..
            I co teraz?
            • justinehh Re: Watek asekuracyjny? 22.11.09, 22:01
              może sobie zwęzić ....
              • madziaost Re: Watek asekuracyjny? 22.11.09, 22:18
                Nie przyjmuję do wiadomości: można sobie zwęzić...
                To był żart?
                • justinehh Re: Watek asekuracyjny? 22.11.09, 22:23
                  Tak właśnie usłyszałam- pani sobie weźmie 34g a my pani go zwęzimy ...
          • madzioreck Re: Watek asekuracyjny? 23.11.09, 17:14
            mercado-bielizna napisała:

            > Witam Pani Magdo,
            > pióro jest lekkie ale konsekwencje pisania bywają różne. Zamiast
            > wyjaśnić sytuację z koleżanką, tak jak Pani zapowiadała, po raz
            > kolejny ocenia Pani całość, nie znając wszystkich aspektów.
            > Pani koleżanka dzwoniła do mnie w sobotę rano z pytaniem, czy
            > posiadam w ofercie konkretny model w konkretnym rozmiarze (Confetti
            > black/gold rozmiar 30G) i poprosiła o odłożenie go. Poinformowała
            > mnie, że ma już biustonosz Confetti w tym rozmiarze w kolorze ivory
            > i jest b. zadowolona zarówno z rozmiaru miseczki jak i obwodu;
            > dobierała go z Pani pomocą w innym sklepie. Nie prosiła mnie o pomoc
            > w doborze rozmiaru, gdyż była przeświadczona że właśnie ten rozmiar
            > chce kupić. Być może nie wygarnęła dokładnie biustu do miseczki i
            > dlatego w domu miseczki zaczęły bułkować.

            Pani Mirosław, jak już zaznaczałam, podaję wersję koleżanki, która twierdzi, że
            po założeniu stanika poprosiła panią do przymierzalni. Nie oceniam, a przekazuję
            relację. Być może, że koleżanka nie wygarnęła piersi dokładnie do miseczki, nie
            zaprzeczam. Dostała burę i za to. Niemniej jednak uważam, że JEŚLI prosiła o
            opinię, to należałoby się upewnić, czy te piersi są wygarnięte, jak należy, i tyle.
            • madzioreck Re: Watek asekuracyjny? 23.11.09, 17:17
              Dla jasności, ten post piszę już po ponownym zapytaniu koleżanki, jak to było.
              Twierdzi, że poprosiła o opinię.
      • pierwszalitera Re: Watek asekuracyjny? 22.11.09, 13:42
        drzazga1 napisała:

        > Mnie w Abrakadabrze pani wrecz powiedziala, ze mnie w niezupelnie
        > dobrze lezacym staniku nie wypusci:), gdyby nie to, pewnie bym z nim
        > wyszla (po czym w domu na spokojnie stwierdzila, ze mam nastepny
        > stanik, dla ktorego musze poszukac kolejnej wlascicielki), bo
        > strasznie laknelam jakiegos czarnego plunga i po niego wlasnie
        > przyszlam. Zamiast tego wyszlam z fioletowa Maia, ktora plungem nie
        > jest, ale lezy ladnie i nosze ja z zadowoleniem. Owszem, pani
        > brafitterka ryzykowala, ze sie zaperze, zrobie awanture/trzasne
        > drzwiami/zrobie sklepowi czarny PR wsrod znajomych (bo przeciez mnie
        > nie znala), ale nie dala mi wyrzucic pieniedzy w koronki. Chwala jej
        > za to:)


        I z czego tu się cieszyć? Przecież to zupełnie taka sama sytuacja, jak "pani się uparła, że mam wziąć taki, a nie inny stanik, a on okazał się za ciasny, za mały, czy jakiś tam jeszcze". Zwrócić klientce uwagę na mankamenty to jedna sprawa, ale upierać się, przy swojej racji to druga. Ja do sklepu, w którym mi coś narzucają, bym więcej nie poszła. Tym razem akcja wyszła szczęśliwie, ale gdyby coś w tym dobrym staniku okazało się w domu nie tak, to byłby wpis w wątku z nieprzyjaznymi sklepami. Czasem granice są bardzo kruche. Klientka ma prawo kupić sobie nawet źle dobrany stanik, jeżeli z jakiegoś powodu jej się spodoba, sprzedająca może, a nawet powinna zwrócić uwagę na niedopasowanie, ale nawet jak ją bolą przy tym zęby, to musi mi go sprzedać. Chyba, że deklaruje właśnie taką filozofię sprzedaży: "sprzedaję, tylko co chcę i komu chcę", ale wtedy ja chcę być o tym wcześniej poinformowana. I w ogóle dyskusja jest nużąca, przecież to jasne, że trzeba przy zakupach samemu myśleć. Im mniej mam o czymś pojęcie, tym większe prawdopodobieństwo, że wrócę do domu z czymś, z czego jestem niezadowolona, albo nie będzie sprawdzać się u mnie w użytkowaniu. Tak jest przy lodówce, samochodzie, lekturze przez kogoś poleconej, butach i tak jest też przy stanikach. Ja jeszcze nigdy nie trafiłam na osobę, która w idealny sposób coś tam mi doradziła, co w 100 procentach pasowało, albo się podobało. Dlatego ostatnią decyzję pozostawiam sobie i tylko do siebie mogę mieć potem pretensje. A jak ktoś jest tak naiwny, że oddaje się w całości w ręce "specjalisty", to jest sam sobie winny i żalenie się potem to świadectwo głupoty. Być może wszystkim nowicjuszkom trzeba brutalnie o o tym przypominać.
        • kuraiko Re: Watek asekuracyjny? 22.11.09, 14:12
          "Dlatego ostatnią decyzję pozostawiam sobie i tylko do siebie mogę mieć potem
          pretensje. A jak ktoś jest tak naiwny, że oddaje się w całości w ręce
          "specjalisty", to jest sam sobie winny i żalenie się potem to świadectwo
          głupoty. Być może wszystkim nowicjuszkom trzeba brutalnie o o tym przypominać."
          masz całkowitą rację. Niestety są osoby, które całkowicie zdają się na cudze
          zdanie, na czyjś autorytet i to w zakupach z innych "działów", a potem wywalają
          pieniądze w błoto, bo ktoś im doradził coś co się okazało akurat dla nich bublem
          (zamiast poszukać, zastanowić się, przeczytać wiele opinii, tzn owszem wtedy też
          jest ryzyko, ale moim zdanie mniejsze niż zdanie się na opinię JEDNEJ osoby).
          Taka osoba, jakby poszła do sklepu z brafittingiem poleconym jej przez
          autorytet, który ona uznaje, bez mrugnięcia okiem pewnie wzięłaby co polecone,
          bez zastanowienia, bo przecież "X powiedziała że tu dobiorą super, X się zna,
          musi mieć rację"...
          tak jakby nie było własnego rozsądku, woli, rozumu :/
          • pierwszalitera Re: Watek asekuracyjny? 22.11.09, 14:33
            kuraiko napisała:

            > Taka osoba, jakby poszła do sklepu z brafittingiem poleconym jej przez
            > autorytet, który ona uznaje, bez mrugnięcia okiem pewnie wzięłaby co polecone,
            > bez zastanowienia, bo przecież "X powiedziała że tu dobiorą super, X się zna,
            > musi mieć rację"...
            > tak jakby nie było własnego rozsądku, woli, rozumu :/

            Bo to związane jest też z brakiem odpowiedzialności za swoje czyny. Niektórzy lubią taką postawę życiową. ;-) O wiele łatwiej zwalić na sprzedawców, doradzających, społeczeństwo, pogodę, kosmiczne promieniowanie... ;-)
            • baba06 Re: Watek asekuracyjny? 22.11.09, 15:03
              >
              "> Bo to związane jest też z brakiem odpowiedzialności za swoje czyny. Niektórzy l
              > ubią taką postawę życiową. ;-) O wiele łatwiej zwalić na sprzedawców, doradzają
              > cych, społeczeństwo, pogodę, kosmiczne promieniowanie... ;-)"

              myślę,że to nie ma nic wspólnego z postawą życiową:(
              jeśli ktoś oddaje się w ręce specjalisty/braffiterki to dlatego,że sam nie ma
              pojęcia, albo ma małe pojęcie jak powinien leżeć dobrze dopasowany stanik i
              oczekuje,że ta właśnie braffiterka wyznaczy mu kierunek w którym należy podążać....

              jeśli ma się kierować własnym rozumem, rozsądkiem i wolą to po co jej braffiterka?
              jeśli ja oddaje się w ręce fachowca to niezależnie, od tego jaki zawód wykonuje
              wierzę,że zna się na swojej robocie ,na której ja się znać nie muszę, i mogę mu
              zaufać
              • pierwszalitera Re: Watek asekuracyjny? 22.11.09, 16:15
                baba06 napisała:

                > myślę,że to nie ma nic wspólnego z postawą życiową:(


                Ach nie? Nie można być ekspertem we wszystkich dziedzinach życia i po to są właśnie fachowcy od różnych dziedzin, jak napisała jul-kaa, ale zauważ proszę, że sama piszesz dalej: "jeśli ktoś oddaje się w ręce specjalisty/braffiterki to dlatego,że sam nie ma pojęcia, albo ma małe pojęcie jak powinien leżeć dobrze dopasowany stanik i oczekuje,że ta właśnie braffiterka wyznaczy mu kierunek w którym należy podążać...". Nie napisałaś: "biorę w ciemno, co mi dają". I tu jest właśnie pies pogrzebany, nie należy zapominać, że to tylko kierunek i można się cieszyć, że ktoś nam go pokazuje, jednak nie jest to gotowiec, idealny produkt, który w całości musi nas uszczęśliwić. Trochę pracy w samodzielną decyzję przynajmniej, warto już włożyć samemu.
                • baba06 Re: Watek asekuracyjny? 22.11.09, 16:48
                  "I tu jest
                  > właśnie pies pogrzebany, nie należy zapominać, że to tylko kierunek i można się
                  > cieszyć, że ktoś nam go pokazuje, jednak nie jest to gotowiec, idealny produkt
                  > , który w całości musi nas uszczęśliwić. Trochę pracy w samodzielną decyzję prz
                  > ynajmniej, warto już włożyć samemu."

                  tak tylko,że ja to wiem po prawie dwóch latach od zakupu pierwszego stanika w
                  nowym rozmiarze /notabene dobranego przez brafiterkę/, który był za ciasny w
                  obwodzie /"rozciągnie się..."/ i miał przy małe miski/"bo większe będą za duże..."/.

                  Obwód się nie rozciągnął, ciężko było na dłuższą metę oddychać, bułki wychodziły
                  na plecach, bo w miskach nie było na nie miejsca...ale ja bardzo chciałam
                  pierwszy dobry stanik i nikt mi wtedy nie powiedział,że to nie tak ma
                  wyglądać..., że trzeba poczekać,że może inny model, fason...

                  poczytałam, poogladałam, a i na forum opinie się zmieniły
                  -stanik ciasny, weź przedłużkę
                  -miski duże , bardzo dobrze będzie miejsce na migrację - już nie są tak oczywiste.

                  ja po okresie prób i błędów, wiem co jest dla mnie dobre, a co nie.
                  Kupuję sama i sama dobieram, ale myślę,że jest dużo młodych, nowych dziewczyn,
                  które wierzą,że braffiterka wybierze, doradzi i jako zawodowiec jest w tym
                  lepsza od nich, a więc nieomylna:)
            • jul-kaa Re: Watek asekuracyjny? 22.11.09, 15:23
              pierwszalitera napisała:

              > Bo to związane jest też z brakiem odpowiedzialności za swoje czyny. Niektórzy l
              > ubią taką postawę życiową. ;-) O wiele łatwiej zwalić na sprzedawców, doradzają
              > cych, społeczeństwo, pogodę, kosmiczne promieniowanie... ;-)

              A ja się nie do końca z Wami zgodzę. Nie możemy być ekspertami we wszystkich dziedzinach życia. Jeśli chcę zainwestować w coś, na czym się nie znam, proszę o radę ekspertów. Doskonale wiem, że muszę ich na wstępie poinformować, jakie mam oczekiwania i wymagania, ale też chciałabym założyć, że doradzą mi najlepiej, jak umieją. Chcąc kupić komputer nie pójdę oczywiście po radę do wielkiego hipermarketu ze sprzętem elektronicznym, bo zakładam, że ludzie tam pracujący mają za zadanie wcisnąć mi cokolwiek, bez względu na to, czego potrzebuję oraz jakie mam oczekiwania i możliwości finansowe.
              Chciałabym jednak, żeby sklepy z profesjonalnym brafittingiem różniły się od hipermarketów. Chciałabym założyć, że ekspertkom po prostu zależy na tym, żebym była zadowolona i dobrze ostanikowana.
              Różnica między Abrakadabrą, a innym sklepem, o którym pisałyśmy m.in. w tym wątku jest taka, ze od pani Ani usłyszymy wprost, czy stanik jest dla nas odpowiedni, czy dobrze leży, jaki daje efekt, a od pań z drugiego sklepu możemy liczyć na opinię "ślicznie!" bez wzgledu na to, czy założymy 34FF na biust w rozmiarze 36J, czy na biust w rozmiarze 30DD (autentyczna sytuacja!). Brafitterka jest ekspertem w swoim fachu i powinna udzielić nam profesjonalnej porady. Jeśli zostawimy mózgi w domu i damy sobie wcisnąć coś, co do czego nie jesteśmy przekonane - fakt, nasza wina. Ale nie można usprawiedliwiać braku kompetencji (i dobrej woli...) ekspertek własnym brakiem pomyślunku.
              • kuraiko Re: Watek asekuracyjny? 22.11.09, 17:41
                ale kto tu chce usprawiedliwić czyjąkolwiek niekompetencję?
                ja napisałam wyraźnie o sytuacji, gdzie osoba zdaje się tylko i wyłącznie opinię
                jednej osoby. nie chodzi o to, aby być samemu ekspertem od wszystkiego, ale nie
                żyjemy we wiosze zabitej dechami, mamy dostęp do informacji, nawet jeśli w
                jakiejś dziedzinie jesteśmy kompletnymi laikami, to tym bardziej zdanie się na
                opinię JEDNEJ osoby, która twierdzi, że się "zna", jest moim zdaniem pomyłką.
                i tak można za radą takiej osoby pójść do sklepu i ust nie otworzyć jak nam coś
                nie do końca pasuje.
                • ganbaja Re: Watek asekuracyjny? 22.11.09, 17:51
                  kuraiko napisała:

                  > ale kto tu chce usprawiedliwić czyjąkolwiek niekompetencję?
                  > ja napisałam wyraźnie o sytuacji, gdzie osoba zdaje się tylko i wyłącznie opini
                  > ę
                  > jednej osoby. nie chodzi o to, aby być samemu ekspertem od wszystkiego, ale nie
                  > żyjemy we wiosze zabitej dechami, mamy dostęp do informacji, nawet jeśli w
                  > jakiejś dziedzinie jesteśmy kompletnymi laikami, to tym bardziej zdanie się na
                  > opinię JEDNEJ osoby, która twierdzi, że się "zna", jest moim zdaniem pomyłką.
                  > i tak można za radą takiej osoby pójść do sklepu i ust nie otworzyć jak nam coś
                  > nie do końca pasuje.



                  Myślę, że to nie do końca tak.Dokładnie tak samo jest z medycyną. idziemy i ufamy, że lekarz nam krzywdy nie zrobi a my przecież na medycynie się nie znamy.
                  Kupując samochód idziesz do sklepu i oczekujesz, że sprzedawca mimo wszystko nie wykorzysta twojej niewiedzy i nie wciśnie ci bubla.
                  Bo powiedzmy sobie szczerze, że nawet szperanie po internecie i pytanie wszystkich wokół, nie pogłębi naszej wiedzy dostatecznie byśmy mogli podjąć decyzję w dziedzinie dla nas obcej.
                  I dlatego oddajemy się w ręce specjalistów.
                  Jeśli nie znam się na krawiectwie, a ileś tam osób poleca mi panią krawcową, jako fachowca to idę i oczekuję, że nie natknę się na głupią babę która źle uszyje dla mnie spodnie czy fatalnie skróci marynarkę.
                  Przypominam sobie swoje początki i gdybym miała polegać na swojej wiedzy to stanika nie dobrałabym sobie jakieś 2 lata. Bo mniej więcej tyle czasu zajęło mi studiowanie forum i przymierzanie dziesiątków staników.
                  Jednak poszłam tam gdzie mi polecono i w zasadzie można powiedzieć, że gdyby nie galopująca migracja to byłabym na długo dobrze ostanikowana.
                  • pierwszalitera Re: Watek asekuracyjny? 22.11.09, 18:18
                    ganbaja napisała:

                    > Myślę, że to nie do końca tak.Dokładnie tak samo jest z medycyną. idziemy i ufa
                    > my, że lekarz nam krzywdy nie zrobi a my przecież na medycynie się nie znamy.
                    > Kupując samochód idziesz do sklepu i oczekujesz, że sprzedawca mimo wszystko ni
                    > e wykorzysta twojej niewiedzy i nie wciśnie ci bubla.
                    > Bo powiedzmy sobie szczerze, że nawet szperanie po internecie i pytanie wszystk
                    > ich wokół, nie pogłębi naszej wiedzy dostatecznie byśmy mogli podjąć decyzję w
                    > dziedzinie dla nas obcej.
                    > I dlatego oddajemy się w ręce specjalistów.

                    No fajnie, ale każda w miarę rozgarnięta osoba, która zrobiła w życiu kilka samodzielnych doświadczeń nie będzie zakładała, że każdy specjalista jest nieomylny. Nie chodzi tu o nieufność, tylko zwykłą ludzką ostrożność. Czasem warto nawet posłuchać opinii innego lekarza i są ludzie, którze przy poważnych diagnoznach właśnie tak robią. No i sorry, ale dobranie sobie wygodnego stanika, to nie jest praca mikrochirurga, kilka informacji naprawdę wystarczy. Ktoś, kto na przykład zastanawia się, czy duszący stanik MUSI być taki ciasny, to ma moim zdaniem osobisty problem niezwiązany z brakiem wiedzy o ostanikowaniu. W takim przypadku, to źle dobrany stanik jest nawet frycowym zapłaconym za życiową lekcję. ;-)
                    • ganbaja Re: Watek asekuracyjny? 23.11.09, 08:38
                      >No fajnie, ale każda w miarę rozgarnięta osoba, która zrobiła w >życiu kilka sam
                      > odzielnych doświadczeń nie będzie zakładała, że każdy specjalista >jest nieomylny.

                      Zgoda. Ale gdy całe swoje długie życie nosi się paskudne namioty w krytycznie złym rozmiarze, nienawidząc samej siebie, cierpiąc i wstydząc się pokazać ludziom na oczy, naprawdę mając nawet więcej niż średnią ilość inteligencji, nie ma się pojęcia jak ma leżeć i jaki ma mieć rozmiar prawidłowo dobrany stanik.
                      Wtedy wszystko jest dziwne i tajemnicze jak mikrochirurgia.
                      Przynajmniej dla mnie odkrycie stanikologii było równoznaczne z odkryciem godnym Nobla.
                      I mówimy tu o osobach nie mających pojęcia co i jak, wysyłanych do specjalistki w dobrym sklepie.
                      Najważniejsza jest ta pierwsza, druga wizyta.
                      Potem już zaczyna być dużo łatwiej.
              • madzioreck Re: Watek asekuracyjny? 23.11.09, 17:38
                Dokładnie tak. Nie na wszystkim możemy się znać. Idąc do lekarza też ufamy, ze
                wie, co robi, a wychodzi różnie. Ja rozumiem, ze odróżnienie dobrej miseczki od
                za małej nie jest wyczynem porównywalnym z odróżnieniem grypy od przeziębienia.
                Ale jednak ja bym dwie sprawy rozdzieliła - na przykładzie opisanej sprawy:
                koleżanka jest piciulindzia i powiedziałam jej to, dostała ochrzan za głupotę,
                ale wiedza i efekty pracy brafitterki to osobna sprawa.
            • kuraiko Re: Watek asekuracyjny? 22.11.09, 17:36
              ee, akurat osoby, które mam na myśli, to "życiowo" są odpowiedzialne, tylko jak
              trzeba coś kupić, naprawić itp to się zdają na "ekspertów"
        • pasmois Re: Watek asekuracyjny? 22.11.09, 19:59
          Witam,
          Najpierw odniosę się do informacji o Abrakadabrze - pierwszalitero - nikomu nie
          narzucamy swojej woli - pewne rzeczy wynikają z relacji z Klientką - jednej mogę
          w żartach powiedzieć " w tym to Pani nie wyjdzie" i doradzić inne rozwiązanie,
          innej uświadamiam niedoskonałości preferowanego przez nią stanika i pozostawiam
          decyzję jej.
          Wszystkim swoim Klientkom mówię: to Pani podejmuje decyzję, ja tylko Pani
          pomagam/doradzam.

          Co do tematu wątku - jako brafitterka powiem tylko tyle że, nie wszystkie
          cechy/wady biustonosza da się przewidzieć/zauważyc. Jedną Klientkę uczula "coś"
          w Veronie i to wychodzi po 3 - 4 godzinach od założenia, drugą drażni koronka na
          obwodzie w Georgu (mnie samą) i to wychodzi po pierwszym spoceniu się ciała.
          Najważniejszą IMO rzeczą jest rozmowa i otwartość na słowa Klientki.
          • drzazga1 Re: Watek asekuracyjny? 24.11.09, 22:55
            pasmois napisała:

            > Witam,
            > Najpierw odniosę się do informacji o Abrakadabrze -
            pierwszalitero - nikomu nie narzucamy swojej woli - pewne rzeczy
            wynikają z relacji z Klientką - jednej mogę
            > w żartach powiedzieć " w tym to Pani nie wyjdzie" i doradzić inne
            rozwiązanie,


            O wlasnie, o to mi chodzilo.
          • pierwszalitera Re: Watek asekuracyjny? 25.11.09, 00:46
            pasmois napisała:

            > Witam,
            > Najpierw odniosę się do informacji o Abrakadabrze - pierwszalitero - nikomu nie
            > narzucamy swojej woli - pewne rzeczy wynikają z relacji z Klientką - jednej mog
            > ę
            > w żartach powiedzieć " w tym to Pani nie wyjdzie" i doradzić inne rozwiązanie,
            > innej uświadamiam niedoskonałości preferowanego przez nią stanika i pozostawiam
            > decyzję jej.

            Odniosłam sią do słów napisanych przez drzazgę. Czy miało to miejsce w tym sklepie i w jakiej formie w zasadzie mnie nie interesuje. Chodziło o teoretyczną sytuację, która przydarzyć się może wszędzie. Nie zwalam winy na ekspedientki, bo osoba aserytwna z każdym sprzedawcą da sobie radę. Mnie chodzi o to, by przy zakupach nie wyłączać rozumu i nie zrzucać odpowiedzialności decyzji na brafittrerkę, nawet kiedy jest doskonała.
            • effuniak ale, ale... 25.11.09, 09:42
              Jeśli brafitterka jest rzeczywiście brafitterką a nie ekspedientką w sklepie ,
              która cos tam wie i wie jak z grubsza powinien leżeć stanik, to pracujac zwykle
              na tym samym asortymencie i na tych samych firmach doskonale powinna wiedzieć
              jak zachowują sie te staniki - bo to wszystko jest TU na LOBBY zawarte
              Można przecież przewidzieć, że jeśli dziewczyna ma ciasno mierzone pod biustem
              ok 75 cm a dany model dzięki swej cudnej rozciagliwości musi wziąć w obwodzie 65
              to wiadomo, że w krótkim czasie ramiączka zaczną obcinać pachy bo producent
              przewidział ten stanik na inną szerokość klatki piersiowej i tyle
              Dobra brafitterka o tym powinna wiedzieć
              Powinna znać proponowane przez siebie produkty

              A tak na marginesie
              Zastanawiające jest, że właściciele sklepów nadal zamawiają modele staników
              znane z pewnych wad - ot choćby Panach i jego fiszbiny
              • jul-kaa Re: ale, ale... 25.11.09, 09:47
                effuniak napisała:
                > A tak na marginesie
                > Zastanawiające jest, że właściciele sklepów nadal zamawiają modele staników
                > znane z pewnych wad - ot choćby Panach i jego fiszbiny

                Zamawiają je pewnie dlatego, że ich wady nie są dyskwalifikujące - ja sama noszę
                Panache i bez względu na ich fiszbiny uważam, że to najlepiej leżące (zaraz po
                effuniaku, ma się rozumieć!) i najwygodniejsze dla mnie staniki.
              • klymenystra Re: ale, ale... 25.11.09, 13:10
                Ewa, to co dla jednych jest wada, dla innych jest zaleta. Niektorzy nie moga
                nosic Freyi, bo fiszbiny im sie wbijaj w biust.
              • panistrusia Off top 25.11.09, 15:07
                Ewo, piszesz to (o Panache)jako konkurencja, czy jako konstruktorka?

                Jeśli jako to drugie;), to napisz może, dlaczego uważasz fiszbiny
                Panache za złe - może popełniamy jakiś błąd na LB. Kiedyś bardzo słynny
                był tu podział na biusty freyolubne i panachelubne. Właśnie ze względu
                na to, że niektórym lepiej pasowały szerokie fiszbiny...
                • akj77 Re: Off top 25.11.09, 16:37
                  > Jeśli jako to drugie;), to napisz może, dlaczego uważasz fiszbiny
                  > Panache za złe - może popełniamy jakiś błąd na LB.

                  Ja tam jestem prosta stanikomaniaczka, a nie konstruktorka, ale serio uważasz,
                  że fiszbiny o długości 41 cm (zmierzone w modelu Sienna 32JJ) mogą komuś
                  naprawdę pasować? Naprawdę, a nie na zasadzie "sięga mi aż na plecy, więc nie
                  kłuje w pachę, a nic innego na mój biust nie ma, więc będę nosić".
                  W mniejszych rozmiarach wygląda to lepiej i rzeczywiście komuś może odpowiadać
                  najbardziej.
                  A na pytanie Ewy, czemu ktoś jeszcze zamawia Panache, odpowiedź jest prosta: do
                  H Panache to staniki jak każde inne, powyżej H jest tylko Freya i Panache, a
                  powyżej J tylko Panache plus może jeden model Fantasie.
                  No chyba że o czymś nie wiem.
                  Effuniaka nie liczę ;-) bo w zasadzie jeszcze nie ruszyła z masową sprzedażą
                  największych rozmiarów.
                  • panistrusia Re: Off top 25.11.09, 17:34
                    Dzięki za odpowiedź. Nie widziałam na nikim Sienny 32JJ, stąd może
                    głupie pytanie.
                  • kasienka.b Re: Off top 25.11.09, 19:45
                    Jak najbardziej widziałam osoby, którym Panache w rozmiarze np. 32J bardzo
                    dobrze leży - i nie dlatego, że fiszbiny są już na plecach :)
                    • akj77 Re: Off top 26.11.09, 12:54
                      kasienka.b napisała:

                      > Jak najbardziej widziałam osoby, którym Panache w rozmiarze np. 32J bardzo
                      > dobrze leży - i nie dlatego, że fiszbiny są już na plecach :)
                      >

                      No oczywiście z tym dyskutować nie będę, widujesz pewnie więcej biustów w ciągu
                      miesiąca niż ja kiedykolwiek ujrzę, chyba że zmienię zawód ;-) i fajnie, że
                      komuś tak długie fiszbiny mogą pasować, niemniej jednak uważam, że ogólnie jest
                      to pewien problem.
                      • zarin OT - fiszbiny Panache 27.11.09, 18:12
                        Nie wiem, czy o to chodziło, ale ja też uważam ich fiszbiny za takie sobie pod względem konstrukcyjnym. I nie chodzi tutaj o szerokość, bo na pewno są osoby, którym ona pasuje, ale o to, że są okrutnie elastyczne, łatwo się rozchodzą. To w połączeniu z koniecznością zaniżania obwodu lubi dawać fatalny efekt i ja je odczuwam jako kiepsko trzymające.
                        Inna sprawa, że takie miękkie fiszbiny są przyjaźniejsze dla skóry.
              • kuraiko Re: ale, ale... 25.11.09, 18:06
                hm, ja nie mam praktycznie żadnego doświadczenia z Panache, ale ;) mierzyłam
                fiszbiny w Confetti 32E i miały mniej więcej tyle cm szerokości co inne staniki
                w podobnym rozmiarze (ok. 14cm), moim zdaniem nie miały szansy być u kogokolwiek
                na plecach. Mierzyłam też Marguerite 30F i w tym fiszbiny też nie były nie
                wiadomo jak szerokie, tzn może ok. 0,5-1cm za dużo (myślę że w 30E byłyby ok).
                Na moje oko "normalne" staniki, w M&S widziałam szersze fiszbiny... Dlatego
                zastanawiam się, czy uwagi nt szerokości fiszbin w Panache odnoszą się głównie
                do strefy G czy J+ albo czy dotyczą przypadków mocno zaniżonego obwodu. I nie
                jest tak, że akurat mnie pasują "szerokie" fiszbiny, raczej przeciętne ;)
                • tfu.tfu Re: ale, ale... 25.11.09, 19:11
                  no właśnie nie :/ mnie panaszowe fiszbiny robią krzywdę bez strefy G+, odkryłam,
                  że idealne są por moi? i la senzy :P reszta uwiera, gniecie, wbija się bądź
                  cokolwiek innego, a panasze ze mna niekompatybilne w ogóle (freje też :P)
                  • kuraiko Re: ale, ale... 25.11.09, 20:33
                    ale ja nie mam na myśli gniecenia, wbijania i tak dalej, ale tylko i wyłącznie
                    szerokość fiszbin. Z robieniem krzywdy na inne sposoby nie będę polemizować, z
                    szerokością prędzej, ale miałam w rękach 3 modele tylko, więc to może za mało
                    aby sobie wyrobić opinię.
                    • tfu.tfu Re: ale, ale... 25.11.09, 20:36
                      nie każdemu piersi wyrastaja z przodu, dla tych, którym wtrastają trochę z boku
                      panaszki są miłe :)
              • molowiak Re: ale, ale... 07.01.10, 13:26
                effuniak napisała:
                > A tak na marginesie
                > Zastanawiające jest, że właściciele sklepów nadal zamawiają modele staników
                > znane z pewnych wad - ot choćby Panach i jego fiszbiny

                Zamawiają, bo widocznie mają zbyt - proste prawo rynku. Inna sprawa to to, że w
                strefie J+ PanachE jest praktycznie monopolistą.
                • myszka.xww Re: ale, ale... 08.01.10, 22:18
                  a niektorym wrecz odpowiadaja ich fiszbiny :]
        • drzazga1 Re: Watek asekuracyjny? 24.11.09, 22:43
          pierwszalitera napisała:
          >
          > I z czego tu się cieszyć? Przecież to zupełnie taka sama sytuacja,
          jak "pani się uparła, że mam wziąć taki, a nie inny stanik, a on
          okazał się za ciasny, za mały, czy jakiś tam jeszcze".

          Jak to z czego? Z tego, ze mam fajny stanik, ktory moge nosic do
          dekoltow zamiast kolejnego, ktory bedzie lezal i czekal na probe
          przerobienia albo wystawienie na gieldzie.

          A to, ze "pani sie uparla, ze mam wziac taki a nie inny stanik i on
          okazal sie niedobry" to zupelnie inna rzecz, przynajmniej dla mnie.
          Mam juz wystarczajaco wiele doswiadczen ze stanikami, ktore gdzies
          tam uwieraly przy mierzeniu i mialy sie dopasowac/rozciagnac w
          noszeniu (dla jasnosci: glownie sama je sobie kupowalam przez
          internet), a sie nie dopasowaly, za to w trakcie noszenia niewygoda
          rosla, ze zaden upor nie naklonilby mnie do kupienia kolejnego. To,
          czy stanik jest za maly sama potrafie ocenic (i wiem, w ktorym
          momencie cyklu akurat jestem).
          Natomiast jestem zachlanna. Zdarza mi sie kupic stanik "prawie
          dobry", ktory "na pewno" bedzie dobry po "malych" poprawkach, bo
          mial fajny kolor albo pasowalby mi pod okreslona bluzke czy
          sukienke.
          Wtedy w Abrakadabrze wlasnie taki byl ten plunge, tak bardzo
          chcialam wyjsc z czyms co bedzie mialo niziutki mostek, ze chyba
          nawet powiedzialam glosno: "Tu sobie podszyje, tu zszyje, tu zweze i
          bedzie ok".
          W tym momencie pani Sylwia (chyba dobrze zapamietalam imie tej
          drobniutkiej wspolpracownicy p.Ani?) wystapila jako glos mojego,
          stlamszonego chwilowo, rozsadku. "Ja pani w tym nie wypuszcze" -
          wiadomo, ze to bylo powiedziane zartobliwie, chocby dlatego, ze
          jestem wieksza i silniejsza;),zawsze moglam zlapac stanik i zwiac, a
          pieniadze przyniesc pozniej;)))



          >Zwrócić klientce uwagę na mankamenty to jedna sprawa, ale upierać
          się, przy swojej racji to druga. Ja do sklepu, w którym mi coś
          narzucają, bym więcej nie poszła.


          Alez ja nie odnioslam wrazenia, ze mi cos narzucano. W koncu to ja
          decyduje, tak czy siak.


          >Tym razem akcja wyszła szczęśliwie, ale gdyby coś w tym dobrym
          staniku okazało się w domu nie tak, to byłby wpis w wątku z
          nieprzyjaznymi sklepami.


          Gdybym w sklepie nie byla przekonana do zakupu, to, zakladajac, ze
          jednak bym kupila, nie winilabym ekspedientki. Wychodze z zalozenia,
          ze mam juz wystarczajaco duzo doswiadczenia w ubieraniu wlasnego
          biustu, zeby ocenic co jest dla niego dobre. Co innego osoba
          niodoswiadczona, nie wiedzaca jak powienien lezec dobry stanik - ona
          z zaufaniem oddaje sie w rece fachowca i jesli ten fachowiec nawali
          (pomijam sytuacje, gdzie niekompatybilnosc wychodzi na jaw po
          dluzszym noszeniu, bo to jest nie do wylapania w przymierzalni) moze
          miec sluszny zal.


          >Czasem granice są bardzo kruche. Klientka ma prawo kupić sobie
          nawet źle dobrany stanik, jeżeli z jakiegoś powodu jej się spodoba,
          sprzedająca może, a nawet powinna zwrócić uwagę na niedopasowanie,
          ale nawet jak ją bolą przy tym zęby, to musi mi go sprzedać. Chyba,
          że deklaruje właśnie taką filozofię sprzedaży: "sprzedaję, tylko co
          chcę i komu chcę", ale wtedy ja chcę być o tym wcześniej
          poinformowana.


          Nie sadze, zeby kategorycznie odmowiono sprzedazy komus, kto sie
          przy niej uparl jak koziol w kapuscie, nawet jesli widac, ze zakup
          nietrafiony. W moim przypadku bylo widac, ze o dobieraniu stanikow
          mam jakies pojecie i umiem sobie sama dobrac model i fason, wiec
          chec zakupu czegos kiepsko lezacego byla spowodowana chwilowa
          niepoczytalnoscia;), ktora pewnie by minela po przyjsciu do domu i
          ponownym przymierzeniu nabytku. Pewnie nastepnego dnia przyszlabym
          ze stanikiem, paragonem i skrucha proszac o wymiane na inny model
          (co akurat w tamtym konkretnym przypadku moglo byc trudne, bo to byl
          ostatni dzien przed urlopem w Abrakadabrze).

          Co do odpowiedzialnosci za wlasne wybory - nie uznaje innej drogi.
          Natomiast jesli na czyms sie nie znam i szukam porady u fachowca to
          oczekuje, ze fachowiec pomoze mi dokonac optymalnego wyboru po
          sprecyzowaniu moich wymagan.
          • pierwszalitera Re: Watek asekuracyjny? 25.11.09, 00:38
            Drzazga, cały ten wywód mogłaś sobie zaoszczędzić, bo najważniejszym hasłem tutaj jest "Wychodze z zalozenia, ze mam juz wystarczajaco duzo doswiadczenia w ubieraniu wlasnego biustu, zeby ocenic co jest dla niego dobre. "
            Ty wiesz o co chodzi i zachowanie ekspedientki, żartobliwe, czy nieżartobliwe może ci nawet powiewać. Nawet masz szansę przyjemnie się zaskoczyć. Jednak dla kogoś mniej doświadczonego i mniej asertywnego pozycja sprzedawcy " nie wypuszczę panią w takim staniku" może być niezręczna. Nie czepiam się jednak ekspedientek, tylko przypominam o obowiązku samodzielnego myślenia przy zakupach.
    • magdalaena1977 Re: Zły brafitting w sklepach z brafittingiem. 22.11.09, 16:25
      Mam jeszcze jedną refleksję.
      Nawet dobra brafitterka nie jest w stanie ocenić wszystkich cech stanika w ciągu
      kilkuminutowej przymiarki. Kupiłam wiosną stanik w jednym z "naszych" sklepów.
      Ja byłam uświadomiona, ekspedientka poświęciła mi dość czasu, zmierzyłam chyba
      kilkanaście biustonoszy. ten który wybrałyśmy, był najlepszy.
      A potem okazało się, że po kilku godzinach noszenia stanik wbija mi fiszbiny w
      klatkę piersiową. I klops :-(
      Noszę go niechętnie i na krótkie dystanse.
      • nisiaczek28 Re: Zły brafitting w sklepach z brafittingiem. 22.11.09, 16:51
        Też miałam taką samą sytuację 1,5 roku temu z pierwszym dobrze dobranym stanikiem, przez pierwsze dwa tygodnie uwierał mnie pod pachami. A w sklepie zmierzylam chyba ze 30 innych i w tym czułam się najlepiej i najlepiej leżał. Na szczęscie potem się wyrobił i był, a w zasadzie jest moim najlepszym i najwygodniejszym stanikiem. Ale pamiętam, że Panie z Intimo niczego mi nie wciskały na siłę i nawet pytały kilkanaście razy czy jestem pewna, że obwód 70 mnie nie uwiera i nie jest mi za ciasno, bo przesiadałam się z koszmarnego 85D :)
        • kasica_k Re: Zły brafitting w sklepach z brafittingiem. 22.11.09, 23:49
          Pełna zgoda - przy pierwszej przymiarce, a nawet po jednym dniu noszenia, nie
          jesteśmy w stanie wyłapać absolutnie wszystkiego. Ileż to razy zdarzyło mi się,
          że stanik się "ułożył" np. po tygodniu noszenia - z niewygodnego stawał się
          najwygodniejszy na świecie, nieidealnie układające się miseczki nagle
          przestawały gdzieś odstawać czy się marszczyć, albo wręcz przeciwnie - coś
          zaczynało wiercić mi dziurę w ciele :) Dlatego nigdy nie piszę recenzji stanika
          po jednej przymiarce - minimum to ok. tydzień noszenia, podczas którego staram
          się mieć dany stanik na sobie w różnych porach dnia, pod różnymi ubraniami, w
          różnych sytuacjach. Dopiero wtedy mogę z całą pewnością powiedzieć, że uwiera
          albo nie uwiera, jest ciasny albo luźny, etc.

          Oczywiście, z czasem nabieramy trochę doświadczenia i uczymy się przewidywać,
          czy z danym stanikiem się zaprzyjaźnimy czy nie, już na podstawie pierwszych
          odczuć, przyglądania się materiałom itd., jednak i tak stuprocentowej pewności,
          że prognoza się spełni, mieć nie można nigdy. To ryzyko należy sobie wkalkulować
          w każde zakupy, a już na pewno nie można liczyć na to, że bra-fitterka domyśli
          się, iż dany model zacznie nas po tygodniu od zakupu dźgać w mostek.
    • baba06 Re: "MYŚL" 23.11.09, 11:51
      a może by tak w każdej przymierzalni zawiesić kartkę
      "Trzeba sobie zdawać sprawę, że oddanie się w ręce brafitterki NIE ZWALNIA z
      myślenia."
      • maheda :D :D :D Piękne.. n/t 23.11.09, 12:12
        • majkagra Re: :D :D :D Piękne.. n/t 25.11.09, 00:01
          Ech, trudny temat, ale pozwólcie, że napisszę kilka słów:)
          Mój pierwszy stanik w prawidłowym rozmiarze dobierała mi właśnie Pani Mirka z
          Merkado. Wyszłam ze sklepu bardzo miło "połechtana" fachowością i uprzejmością
          właścicielki:) I nie mam absolutnie pretensji do sprzedającej, że ów model
          (Shanghai) musiałam niedługo potem odsprzedać, gdyż dopiero po dwóch, trzech
          dniach okazało się, że tnie mi pachy. Nie mogłam w nim wytrzymać. Ale w sklepie
          wydawał się idealny. I nawet Pani Mirka nie mogła przewidzieć, jak akurat na
          mojej sylwetce biustonosz się zachowa.
          Druga sprawa: ja szczerze współczuję właścicielom sklepów niektórych klientek,
          serio! Sama znam dwie osoby, które narzekały na inny łódzki sklep sprzedający
          brytyjskie staniki, a ponieważ znam te osoby i ich mega upierdliwy charakter
          zatem od razu z przymrużeniem oka odebrałam ich opowieści;) W każdym razie ja
          sama nie miałabym tyle cierpliwości ile miały panie z tego sklepu w stosunku do
          tych dwóch artystek;)
          Oczywiście zdaję sobie sprawę, ze różne sytuacje się zdarzają i rzeczywiście
          trzeba wyraźnie mówić o swoich wymaganiach w stosunku do biustonosza.

          Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam;)
          Pozdrawiam
    • tfu.tfu etyka zawodowa 25.11.09, 09:33
      czyli po pierwsze: szczerość. Kiedyś się na mnie jedna z pań mało nie obraziła,
      jak powiedziałam, że w 70J to serio mało co będzie leżeć dobrze, a half-cupów i
      plunge w tym rozmiarze raczej nie ma się co spodziewać (i nie piszę o
      effuniakach tutaj, tylko o przecietnym sklepie z tzw. "pełną rozmiarówką").
      po drugie: pozbawienie złudzeń - nie oszukujmy się, że panie na zdjęciach
      katalogowych mają superidealnie dobrane staniki: to jest zwykle za mała miska +
      fotosklep. I to właśnie też jest przyczyną wielu nieporozumień na linii Klient-
      sprzedawca. "Bo ja też chcę tak mieć jak ta pani na zdjęciu!"
      po trzecie: i tu pytanie do właścicielek sklepów - czy lepiej nie sprzedać
      ewidentnie źle dobranego stanika, czy sprzedać bo "klientka się uparła"? ja nie
      wiem, serio, ale mi właśnie etyka zawodowa nie pozwoliłaby na sprzedaż czegoś w
      ewidentnie złym rozmiarze (i nie mówię o kompromisach do jakich się dochodzi
      wspólnie w przymierzalni, ale o tym, że pani prosi o 75B i nie chce słyszeć o
      zmierzeniu nawet, a jak się da nawet namówić, to oczekuje, ze stanik w 75G
      będzie na niej leżeć jak dawne 85C z firmy na T.). Co robicie Panie w takich
      sytuacjach? Ja się szczerze przyznam, że bywam bezradna i czasem po dniu pracy
      mam ochotę strzelać do przypadkowych przechodniów...
    • madzioreck Re: Zły brafitting w sklepach z brafittingiem. 25.11.09, 16:10
      Wiecie co, jestem zdziwiona tym, jak niektóre osoby odebrały ten wątek i cel
      jego istnienia. Że potępianie i co tam jeszcze.
      Wytłumaczę na prostym przykładzie, dlaczego:
      Pracuję w banku, między innymi w kasie. Jestem kasjerką szybką i dokładną, umiem
      liczyć pieniądze, to w sumie nic trudnego, prawda? Nie trudno odróżnić 1000 zł
      od 1100 zł (tak jak dobrą miseczkę od za małej). A jednak zdarza mi się pomylić.
      W pieniądzach, które przecież liczyłam, lub źle coś zaksięgować. No po prostu
      się zdarza i tyle.
      I teraz, jeśli klient przyjdzie złożyć reklamację w obecności innych klientów,
      albo szefowa zwróci mi uwagę, że coś tam skopałam, to powinnam podnieść krzyk,
      że jestem piętnowana, oczerniana!? Czy jeśli ktoś powie "pomyliła się pani,
      wydała mi pani 10 zł za mało" to powinnam usłyszeć, ze jestem złą kasjerką? Nie,
      klient mówi tylko, ze się pomyliłam, i tyle. Każdemu się zdarza. Ale to nie
      powód, żeby o tym nie mówić, tylko powód do tego, żeby się jeszcze lepiej starać
      tych błędów nie popełniać.
      • nowokaina123 Re: Zły brafitting w sklepach z brafittingiem. 25.11.09, 19:24
        Zgadzam sie :)

        i nie ma co sie oburzac, ani dawac sobie rece i nogi obcinac za
        swoje pracownice, Madziu...
        Niestety, pomylki sie zdarzaja. Pisalam juz o swojej wrzesniowej
        wizycie w Milli i tym, ze braffiterka ustalila mi rozmiar na
        dokladnie taki sam, jak mialam rok wczesniej (a przeciez migracja
        zrobila swoje, do tego bylam juz w 4. miesiacu ciązy, wiec piersi
        siła rzeczy były powiększone)
        Tydzien pozniej, w tym samym sklepie mialam juz miske o dwa oczka
        wyzej ;)
    • femalespirit Re: Zły brafitting w sklepach z brafittingiem. 26.11.09, 12:09
      Ja niestety mam mieszane uczucia co do Peachfielda na Zeromskiego. Wiosna kupilam tam sobie dwa pierwsze staniki po rewolucji - Panache Tango II (36F) juz w przymierzaniu wydawal mi sie zbyt luzny, po dwoch tygodniach podjechal do gory (obwod za szeroki). Drugi, Panache Lilly (34FF) ma dobry obwod (nie rozumiem dlaczego po obmierzeniu sprzedawczyni zaproponowala jeden 36, a drugi 34), ale miseczka FF dzis jest za mala. Powiedzmy, ze to efekt migracji i na tamten dzien (wiosna) Lilly byla dobrze dobrana pod wzgledem miseczki i obwodu. Jednak juz przymierzajac skarzylam sie, ze fiszbiny wbijaja mi sie w mostek - pani przekonywala, ze to sie ulozy. Nie nosze go do dzisiaj, bo mi rany robi, a naprawde probowalam i nic sie nie ulozylo - po prostu model od poczatku nie dla mnie. Tango II - wyrzucone pieniadze, bo po dwoch tygodniach noszenia nie moglam go juz zwrocic, a rozciagnal sie do rozmiarow jak moje dawne 85C. Kolejna wizyta w Peachfield, tym razem udana, bo kostium kapielowy dobralam sobie sama. Pozniej poszlam po bialy codzienny stanik, wrocilam z Freya Jolie 32FF (pani sie upierala, ze to rozciagliwiec) - do dzis jest mi w nim duzo za ciasno, bez przedluzki nie da sie nosic, miska sporo za mala. W tym samym sklepie juz jesienia kupilam te sama Freye Jolie 34G - chwala za to, ze to wlasnie sprzedawczyni zaproponowala miseczke o numer wieksza. I to jest moj najlepiej dopasowany stanik (oprocz Krisline Porcelaine 75G, ktory kupilam w sklepie internetowym). W sumie ok 550 zl stracilam na niedobrane staniki. Moze to tez i moja wina, ale mialam wtedy zbyt malo doswiadczenia, by stwierdzic, ze cos jest niedobre. Podkreslam, ze sie nie upieralam - przymierzalam tam dwa razy Freya Arabella i to kilka rozmiarow. Bardzo mi sie ten stanik podoba, ale nie kupilam go, bo niestety model ten zle na mnie lezy niezaleznie od rozmiaru, co uczciwie powiedziala sprzedawczyni i co widzialam sama.
      Teraz, po wielu eksperymentach ze stanikami z brytyjskich sklepow nie dalabym sobie tego wcisnac - zwlaszcza tej za malej w obowodzie i miskach Freyi Jolie - ale poczatkujaca osoba nie do konca moze liczyc na fachowosc sprzedawczyn w Peachfield.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka