Dodaj do ulubionych

Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach???

06.10.11, 12:17
Zastanawia mnie, dlaczego od jakiegoś czasu, dość długiego, bo sięgającego dwóch lat, na forum przestały pojawiać się opinie negatywnie oceniające sklepy z brafittingiem, które są na Stanikowej Mapie polecanych przez LB sklepów. Nie wierzę, że nikt, kto zagląda tutaj, nie robi w nich zakupów, jak i w to, że każdy jest mega zadowolony. Czy czegoś się boicie?

Czy uważacie, że skoro sklep jest na Mapie, to jakaś wyższa siła uznała, że jest dobry i Wasza opinia nic nie znaczy? Przecież to, że sklep na niej jest, jest wynikiem tylko i wyłącznie postów, które były tutaj wpisywane przez forumki takie jak Wy. Dlatego każda informacja jest ważna, bo to, że sklep był najlepszy X lat temu nie znaczy, że nadal taki jest. Może jedzie na opinii? A może stał się jeszcze lepszy i wybija się na tle całkiem naszpilowanej Mapy? Ale przecież jeden negatyw nie skreśla sklepu.

A może zniechęca Was obecność właścicielek/pracownic sklepów tutaj na forum? To, że Wasza ocena z wielkim prawdopodobieństwem będzie przeczytana przez osoby stamtąd? Że ktoś się nie daj Boże obrazi? Przecież Wasze posty nie mają służyć podbudowaniu czyjegoś ego, tylko mają pomóc innym forumkom przy podejmowaniu decyzji zakupowych.

Z punktu widzenia brafitterki mogę tylko napisać, że jeśli ktoś strzela focha to tylko wystawia sobie dodatkowe świadectwo. Dobra brafitterka przyjmie krytykę lub obroni się rzeczowymi argumentami, bo czasem jest tak, że w przymierzalni klientka jest tak przejęta, że nie słucha np. instrukcji zakładania stanika. Potem ma żal, że biustonosz ma za duże miski i jest niewygodny, a jak tu napisze, to dostanie przypomnienie, by dokładnie wygarnąć biust do misek. I stanik robi się wygodny :-)

Co jeszcze ważne: brafitting jest stosunkowo nową dziedziną wiedzy. Ja pracuję w tym "zawodzie" od ponad dwóch lat, a i tak z pewnością zdarza mi się popełnić błędy. Co mają więc powiedzieć dziewczyny młodsze stażem? Uczymy się przecież na błędach, jak już nawet wtopimy pieniądze w nieudany zakup, warto, by osoba, która go pomagała dobrać, wiedziała o tym, dzięki temu lepiej doradzi następnym osobom, a i nam następnym razem. Dodatkowo nie jestem w stanie mieć wszystkich staników, które są sprzedawane w sklepie, w którym pracuję. Po pierwsze mnie nie stać, bo asortyment ogromny, po drugie niektóre nie są produkowane w moim rozmiarze, po trzecie nie są kompatybilne z moim kształtem biustu. A klientki pytają: jak ten model sprawdza się w noszeniu? Jeśli nie mam informacji zwrotnej, to nie mam co odpowiedzieć. A często fiszbiny zaczynają uwierać dopiero kilka godzin od założenia - nie sposób przewidzieć to w przymierzalni, do tego nie trzeba być brafitterką, a wróżką ;-) Skoro jasnowidzem nie jestem, pozostaje mi jedynie korzystanie z Waszych opinii. A tych niestety brak...

Nie piszcie tutaj o konkretnych sklepach, bo od tego są wątki sklepowe. To nie miejsce na roztrząsanie konkretnych przypadków złego dopasowania. Chodzi mi o sam powód ukrywania takich opinii. I jaki widzicie sposób rozwiązania problemu?
Obserwuj wątek
    • clarisse Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 06.10.11, 13:26
      Moja odpowiedź będzie z punktu widzenia osoby polecającej sklep (bo jeśli w ogóle sama mierzę i kupuję stacjonarnie, to nie dam sobie wcisnąć czegoś, co mi nie pasuje). Zdarzyło mi się polecić koleżance sklep z Mapy Stanikowej. Bez szczegółów, w luźnej rozmowie. Koleżanka jakiś czas potem do niego poszła. Dała sobie dobrać, kupiła. W domu okazało się, że nie jest zachwycona doborem, poziom brafittingu oceniła średnio, największy plus był za to, że przyjęto zwrot, więc może kiedyś jeszcze pójdzie.

      Zastanawiałam się długo, czy pisać o tym w wątku sklepowym, czy nie... Dlaczego się zastanawiałam?

      Ano przede wszystkim dlatego, że sama przy tym nie byłam, nie widziałam. Co więcej - nie umiem do końca ocenić stanikowej świadomości koleżanki, bo nie jestem z nią aż tak zaprzyjaźniona. Wiem, że nosi Triumfy, wiem że miseczka G - wiem też, że nie potrafiła mi z głowy podać co i w jakim rozmiarze kupiła. Gdzieś w rozmowie padł tekst, że bardziej pasowałaby mniejsza miska ale nie było. Ergo, niedopasowanie widziała już w sklepie - kupować nie musiała. No i generalnie - zważywszy fakt, że wyraziła do mnie swój brak zachwytu i podzieliła się niezadowoleniem z tego, że jeden dobrany biustonosz zwróciła, a drugi oddała komuś z rodziny - bardzo chętnie bym tę sprawę przebadała. Szczególnie że dobierał jej biustonosz w sklepie ktoś, kogo ja osobiście od tej strony nie znam, nie widziałam w akcji. Co więcej, podane przez koleżankę wymiary po wrzuceniu do kalkulatora dały wyniki totalnie niekompatybilne z tym, co zrozumiałam z jej opowieści - zarówno co do noszonego obecnie biustonosza, jak co do ewentualnego rozmiaru UK. Do tego jeden z biustonoszy był sportowy, tj. taki o których ja nie mam bladego pojęcia. Z tego wszystkiego wyszło mi, że możliwe były zarówno pomyłki po stronie brafitterki, jak i błędy w relacji, którą mi przedstawiła koleżanka. Trochę trudno ze 100% pewnością oskarżać tu brafitterkę o niekompetencję. Do tego okres był urlopowy, ja właśnie wróciłam z urlopu, koleżanka właśnie wyjeżdżała - dość że nie było okazji dochodzić szczegółów.

      Dlatego uznałam, że lepiej w tej sytuacji zamiast rzucać podejrzenia o niekompetencję na konkretną osobę, lepiej ograniczyć się do wyraźnego polecania innej konkretnej osoby z tego samego sklepu. Czy słusznie? Nie wiem.

      A podchodząc do tematu trochę z innej beczki. Nie od dziś są na tym forum problemy na linii sprzedawca-klient. Problemy wynikające przede wszystkim z tego, że producentki, sprzedawczynie to od jakiegoś czasu nasze współforumki, które często lubimy - a czasem nie - i które traktujemy (niestety, nie wierzę by można było tego uniknąć) - inaczej niż anonimową sprzedawczynię z bieliźniaka na rogu. Ta niejasność sytuacji może doprowadzić do dwóch przeciwnych skutków:
      - czasem mamy wrażenie, że to nasze koleżanki, którym mamy prawo doradzać, a nawet żądać od nich takich czy innych zmian w ich pracy, które nam by odpowiadały; i to jako klientki mamy prawo robić (bo na tym lobbowanie polega) - ale z drugiej strony musimy uszanować granicę, kiedy dana osoba mówi, że tego czy tamtego się nie da, że tak a nie inaczej prowadzi biznes, kropka
      - albo też mamy reakcję odwrotną - jako że to nasze współforumki, które lubimy i cenimy za to, co robią, za wszelką cenę unikamy negatywnych opinii bo... bo nam głupio? niezręcznie? bo jak osobie X, która jest taka kochana, wywalić prosto w nos "wiesz, spartoliłaś robotę!"

      A prawda jest taka, że wszędzie trzeba znaleźć sensowny złoty środek. Wszelakoż, gdyby to było takie łatwe, pewnie nie byłoby tego wątku :)

      --
      Clarisse
    • niespodziana83 Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 06.10.11, 13:34
      to ja powiem dlaczego nie napisałam o tym, że mój pierwszy biustonosz był źle dobrany. poszłam do jednego ze sklepów rekomendowanych przez lobby (z mapy). po latach kupowania biustonoszy triumpha, totalnie niedopasowanych, po przeczytaniu kilku postów na forum, czekałam na rewolucję. trochę zakłopotana pierwszym brafittingiem dałam sobie wmówić, że najbardziej odpowiedni będzie dla mnie usztywniany biustonosz. nie podobał mi się efekt, obwód trochę uciskał. ale to przecież profesjonalna brafitterka! w nowym biustonoszy wytrzymałam jakieś 3 godziny. ale zapał mi nie minął, za ciosem odwiedziłam 5 kolejnych sklepów i w końcu zaczaiłam, o co w tym chodzi. brafitterka chyba tak naprawdę jest potrzebna do pierwszych 3 biustonoszy. potem sama obsługa ma już mniejsze znaczenie. a na lobby piszą przecież głównie mocno uświadomione panie.
      druga sprawa to różne brafitterki w jednym sklepie. jedna super doradzi i dopasuje, inna mechanicznie zastosuje zasadę "jak najciaśniejszy obwód, jak największa miska". w sklepie, w którym kupiłam trefny biustonosz pracują również inne panie, które potrafią to znacznie lepiej (o czym również już się przekonałam). czyli - ocenanie na podstawie jednostkowego doświadczenia, może skrzywdzić - i pewnie stąd ostrożność przy pisaniu negatywnych opinii.
      • pierwszalitera Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 06.10.11, 14:00
        niespodziana83 napisała:

        > druga sprawa to różne brafitterki w jednym sklepie. jedna super doradzi i dopas
        > uje, inna mechanicznie zastosuje zasadę "jak najciaśniejszy obwód, jak najwięks
        > za miska". w sklepie, w którym kupiłam trefny biustonosz pracują również inne p
        > anie, które potrafią to znacznie lepiej (o czym również już się przekonałam). c
        > zyli - ocenanie na podstawie jednostkowego doświadczenia, może skrzywdzić - i p
        > ewnie stąd ostrożność przy pisaniu negatywnych opinii.

        No ale przecież nie musisz pisać, że to była "ta ruda z irokezem". Jeżeli w sklepie jest więcej brafitterek i napiszesz, że jedna z nich źle cię obsłużyła oraz przedstawisz konkretne zarzuty, to osoba odpowiedzialna, na przykład właścicielka sklepu, czytając twoje słowa będzie wiedziała, że w jej sklepie istnieje taki problem. Będzie więc mogła poruszyć ten problem w swoim zespole nie ganiąc żadnej konkretnie, ale przypominając jak powinno być prawidłowo. Być może wykorzysta to też przy następnym szkoleniu, ale wpadnie w ogóle na pomysł szkolenia pracowniczek. Być może nie wie nawet, że istnieje taka potrzeba, skoro nikt nie daje jej negatywnego feedbacku. Moim zdaniem dobry sklep rozumie się jako team i jest tylko tak dobry, jak dobre jest jego najsłabsze ogniwo. Jedna, choćby najlepsza "gwiazda" nie wystarczy.
      • bbkk Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 06.10.11, 14:29
        niespodziana83 napisała:

        > nie podobał mi się efekt, obwód trochę uciskał. ale to przec
        > ież profesjonalna brafitterka!

        :-D
        i miała za Ciebie wiedzieć co Ci się podoba?
        albo że Cię ciśnie?
        • ko_kartka Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 07.10.11, 23:00
          bbkk napisała:

          >
          > :-D
          > i miała za Ciebie wiedzieć co Ci się podoba?
          > albo że Cię ciśnie?

          I otóż chyba najlepsza odpowiedź w tym temacie - bo przecież osoba, która latami chodzi w niedopasowanych stanikach, DOSKONALE ORIENTUJE SIĘ, JAK POWINIEN SIĘ NOSIĆ I TRZYMAĆ DOPASOWANY BIUSTONOSZ tylko i wyłącznie po teorii zawartej na forum i dlatego właśnie idzie do sklepu z brafittingiem, zamiast dobrać go [biustonosza znaczy] sobie sama... Dziewczyny, na litość, nie przekonacie mnie, że każda od pierwszego kopa pokochała nowe staniki. Skończmy z tym mitem, że one są mega-wygodne, zwłaszcza w rejonach GG+. Nie są, u licha ciężkiego. Trzeba się do nich przyzwyczajać. Do tych dziabiących fiszbin, niejednokrotnie za szerokich, do wieeeeelkich mich, do wygarniania etc. Trzeba się przyzwyczaić i docenić komfort. A takie posty, jak zacytowany powyżej, imputują impotencję umysłową "świeżych" uświadomionych, które idą do brafitterki, jak do lekarza, bo to fachowiec przecież, nie? To ja się nie dziwię, że coraz mniej chętnych na usługi "fachowców", skoro one niczego nie gwarantują, mimo coraz szerszego zasięgu lobbowania...
          • roza_am Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 07.10.11, 23:52
            Trzeba się
            > do nich przyzwyczajać. Do tych dziabiących fiszbin, niejednokrotnie za szeroki
            > ch, do wieeeeelkich mich, do wygarniania etc. Trzeba się przyzwyczaić i docenić
            > komfort.

            Że co proszę? Docenić komfort dziabiących fiszbin? Co jest komfortowego w dziabiących fiszbinach?
            To fakt, że wiele staników w rejonie GG+ dziabie fiszbinami, ale to nie znaczy, że one są OK i należy się do tego dziabania przyzwyczaić. Nie. Trza szukać (głosować portfelem, promować etc.) tych, które nie dziabią. No bo co to za interes zamieniać niewygodne staniki z ciasnymi miseczkami, wrzynającymi się ramiączkami i latającym obwodem na staniki z dziabiącymi fiszbinami? Żaden.
            • ko_kartka Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 08.10.11, 01:59
              oza_am napisała:

              > Że co proszę? Docenić komfort dziabiących fiszbin? Co jest komfortowego w dziab
              > iących fiszbinach?
              > To fakt, że wiele staników w rejonie GG+ dziabie fiszbinami, ale to nie znaczy,
              > że one są OK i należy się do tego dziabania przyzwyczaić. Nie. Trza szukać (gł
              > osować portfelem, promować etc.) tych, które nie dziabią.

              Ależ no jasne, że nie należy! Trzeba szukać, to więcej, niż oczywiste! Tylko spróbuj poszukać ww. strefie fiszbin, które są niskie, są stosunkowo wąskie, w związku z czym nie dziabią. Zdarzają się, jasne, ale kluczowe słowo brzmi: SZUKAĆ. A "świeżynka" szuka stanika, nie konkretnych jego cech; nad tym zaczyna zastanawiać się potem, jeśli się po drodze nie zniechęci.

              Wierz mi na słowo: fiszbiny w tym samym modelu stanika (weźmy choćby bliski mi Tango II pluge) różnią się drastycznie w zależności od rozmiaru miseczki (G a GG). Nawet w zależności od rozmiaru obwodu (75 mnie dusi po 5 minutach, a 80 jest za luźne...), w dodając do tego rozróżnienie wedle koloru... Nie wymagaj od "świeżynki", żeby znała i rozpoznawała te zależności - wymagaj natomiast tego od "brafitterki".

              Prawda, bolesna, jest jednak taka, iż po sobie wiem (2 lata po trafieniu na forum), że stanik idealny to widmo, bo zwyczajnie nie stać mnie na przetestowanie WSZYSTKICH staników oraz jednocześnie KAŻDY stanik inaczej zachowuje się w przymierzalni, a inaczej na moim ciele po kilku godzinach z nim spędzonych. Na przykład mnie stanik niezależnie od rozmiaru - zjeżdża w dół. W przymierzalni nie widać, a w noszeniu na co dzień owszem. Ani brafitterka może tego nie przewidzieć - ani ja... No, ale ja mam "n" ilość uświadomionych staników za sobą, a "świeżynka" nie... Ja osobiście mogę jedynie promować zakupy internetowe, które dają możliwość kilkugodzinnego przetestowania stanika, stąd nie mogę się miarodajnie wypowiadać na temat brafittingu stacjonarnego, prawda? Wyobrażam sobie, że nie jestem jedyną we wszechświecie osobą z takim problemem, stąd moja obrona "świeżynek" jako osób, które rzeczywiście mogą sobie nie zdawać sprawy, jak stanik "ma się nosić".
              • roza_am Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 08.10.11, 11:47
                Wymagania są tutaj stawiane obu stronom: klientce, że powie, że jej niewygodnie (no, chyba że jest masochistką, ale to wtedy inna bajka) i bra-fitterce, że nie będzie temu zaprzeczać, mówić, że tak ma być, a stanik się ułoży.
                • ko_kartka Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 10.10.11, 23:39
                  roza_am napisała:

                  > Wymagania są tutaj stawiane obu stronom: klientce, że powie, że jej niewygodnie
                  > (no, chyba że jest masochistką, ale to wtedy inna bajka) i bra-fitterce, że ni
                  > e będzie temu zaprzeczać, mówić, że tak ma być, a stanik się ułoży.

                  Ano, to powiem ci szczerze, że na początku to zdecydowanie wygodniej mi było w zdecydowanie nieuświadomionym staniku. Nie ściskał, luźny był, fiszbiny nie działaby w pachy (dziur nie robiły wprawdzie, ale zawsze), każdy dekolt mogłam do niego założyć. Gdyby dobrała mi go brafitterka, to też miałabym pretensje do niej, że kupiłam jakieś dziwactwo za 160 zł!

                  A potem się przyzwyczaiłam - do fiszbin, do golfa pod szyją, do ścisłego obwodu (żadnych krwawych pręg never) i poczułam, że chcę iść dalej tą drogą. Ale się nie dziwię świeżo uświadomionym, że nie umieją wyczuć PRAWIDŁOWEGO położenia stanika, bo to drastyczna zmiana niejednokrotnie i jednocześnie nie winię brafitterek, a jedno odpowiadam na pytani: czemu tak mało złych opinii o sklepach. Bo świeżynki, które najbardziej lgną do brafitterek, nie potrafią ocenić ich pracy; stąd.
                  • roza_am Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 10.10.11, 23:56
                    Bo
                    > świeżynki, które najbardziej lgną do brafitterek, nie potrafią ocenić ich pracy
                    > ; stąd.

                    No, ale my tu ciągle dzielimy świat na dwoje: albo świeżynki, albo super-doświadczone i super-samodzielne klientki. A przecież są też etapy pośrednie. I taka osoba, która szuka drugiego czy trzeciego stanika ma już pewną wiedzę, ale jednocześnie często-gęsto korzysta jeszcze z pomocy bra-fitterki i może jej pracę ocenić, porównać z wcześniejszymi doświadczeniami.

                    Druga sprawa to to, że forumki z pewną wiedzą i doświadczeniem nie chodzą do nowo powstałych sklepów by ocenić je okiem klientki i napisać parę słów recenzji (wsio rawno czy z przewagą plusów czy minusów). Albo chodzą, ale nie piszą o tym na forum. W ten sposób nie gromadzimy i nie aktualizujemy wiedzy. A to tak, jakbyśmy przestały lobbować. Dlaczego? Bo nie mamy już o co? Ja cały czas mam wrażenie, że mamy i że jeśli chcę nadal mieć możliwość kupowania sensownych staników, to nie powinnam w tym momencie spoczywać na laurach, tylko działać dalej.
                    • rikol Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 20.10.11, 18:18
                      czytam i oczom nie wierze. Jak mozna chodzic w zle dopasowanym ubraniu? trudno mi nawet w to uwierzyc, ze ja zawsze nosilam dobrze dobrane staniki, bo po prostu nie akceptowalam innego rozmiaru i fasonu niz idealny - po prostu stanik ma byc wygodny, oraz mam w nim dobrze wygladac. Bez przesady,dobranie biustonosza to nie jest osiagniecie na miare Nobla. I latwo stwierdzic, ze biustonosz nie pasuje. Za to trudno znalezc ten doskonaly.
                      • roza_am Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 20.10.11, 18:36
                        No to miałaś szczęście :) Bo większość z nas jeszcze kilka lat temu nie była w stanie kupić sobie prawidłowo dopasowanego stanika, bo zwyczajnie takowych w polskich sklepach nie było, a o ich istnieniu za granica dopiero zdobywałyśmy wiedzę (niech żyje internet!).
                        A skoro nigdy w życiu nie miało się naprawdę dobrego stanika, to za dobre uważało się najlepsze z istniejących/dostępnych. Tym bardziej, że ekspedientki z tradycyjnych sklepów (a więc niby fachowczynie) utwierdzały w przekonaniu, że inaczej niedasię, nie produkują, nie istnieje.
                      • ko_kartka Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 26.10.11, 00:11
                        rikol napisała:

                        > czytam i oczom nie wierze. Jak mozna chodzic w zle dopasowanym ubraniu? trudno
                        > mi nawet w to uwierzyc, ze ja zawsze nosilam dobrze dobrane staniki, bo po pros
                        > tu nie akceptowalam innego rozmiaru i fasonu niz idealny

                        No i good 4U!

                        Ale zapytam: nosisz stanik w rozmiarze jakim? Bo że nie 85M, to już wiem...
                      • madzioreck Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 26.10.11, 20:58
                        Bez przesady,dobranie biustonosza
                        > to nie jest osiagniecie na miare Nobla. I latwo stwierdzic, ze biustonosz nie p
                        > asuje. Za to trudno znalezc ten doskonaly.

                        Och, no tak, a my tu, patrz, na to nie wpadłyśmy... ciekawe, jakie proste było 5 lat temu kupienie rozmiaru 70J, którego potrzebowałam, a niczego innego niż 85F dorwać nie dało rady...
          • madzioreck Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 08.10.11, 00:24
            > świeżych" uświadomionych, które idą do brafitterki, jak do lekarza, bo to facho
            > wiec przecież, nie?

            A u lekarza to się mówi, z czym się przyszło i co doskwiera, czy się siada na krzesełku i cierpi w milczeniu? W końcu, lekarzu, pan jest fachowiec, to se pan radź...
            • ko_kartka Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 08.10.11, 02:03
              madzioreck napisała:

              > > świeżych" uświadomionych, które idą do brafitterki, jak do lekarza, bo to
              > facho
              > > wiec przecież, nie?
              >
              > A u lekarza to się mówi, z czym się przyszło i co doskwiera, czy się siada na k
              > rzesełku i cierpi w milczeniu? W końcu, lekarzu, pan jest fachowiec, to se pan
              > radź...

              A przepraszam, do brafitterek przychodzą jedynie milczące istoty? Bo jeśli mam osobiście porównywać fachowość brafitterek do fachowości lekarzy, to rzeczywiście całe szczęście, że do tych drugich nie jestem zmuszona uczęszczać...
              • ko_kartka Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 08.10.11, 02:05
                *do tych pierwszych, oczywista.
              • madzioreck Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 08.10.11, 17:56
                A czy ja napisałam, że same milczące? Nie, nie napisałam.
                Ale jeśli się milczy na temat dolegliwości, to równie dobrze można wymagać od lekarza, żeby zgadł, co nas boli.
                • ko_kartka Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 10.10.11, 23:22
                  Lekarz też nie niemowa, prawda? Ani wróżbita. Musi dopytać, z czym pacjent przyszedł: z kaszlem czy z bólem kręgosłupa, aczkolwiek można zagiąć objawami i lekarza, wierz mi, niestety, na słowo.
                  • madzioreck Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 11.10.11, 00:40
                    Ko_kartko, ja mam wrażenie, że my się nie możemy porozumieć. Ja zadaję tyle pytań, ze czasem aż mi głupio. Proszę się powyginać, poschylać, podskoczyć. Czy tu przy ramiączku nie trze, czy nie za ciasno (tak, zgoda, przejście z obwodu 90 na 75 to jest coś, co czasem wymaga chwili przyzwyczajenia). Czy mostek nie uwiera, czy drugie końce fiszbin nie uwierają, czy łuk fiszbiny nie uwiera w żebro. Właśnie dlatego zadaję te wszystkie pytania, że wiem, że osoba pierwszy raz stanikowana może myśleć, że to normalne, że przylegający mostek się wwierca.
                    A jeśli mimo to, że na wszystkie pytania uzyskam odpowiedź przeczącą, nie, nie uwiera, nie obciera, nie dusi, jest super, psze pani, a za 3 dni się okaże, że jednak gdzieś tam, w którymś z tych miejsc, jest niewygodnie, to co wtedy? Jestem winna? Nie umiem dobrać czy jak?
                    Możesz mi powiedzieć, jak mam w tej sytuacji "zagwarantować" cokolwiek? Bo naprawdę nie rozumiem, ale jeśli znasz sposób, to ja się chętnie douczę.

                    Nie da się wszystkiego przewidzieć, po prostu. Nawet u siebie nie potrafię. Kupiłam sobie jeden stanik, super, wygodnie. A po paru godzinach uwiera mnie dól szwu łączącego boki stanika z przodem (taki zamiast fiszbiny bocznej). Takie grubsze zakończenie jakieś. Nikogo innego to nie uwiera, bo odkąd to odkryłam w moim egzemplarzu, pytam o to czasem klientki, które mają ten model. Jak mogłam to przewidzieć, tym bardziej u kogoś?
                    • ko_kartka Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 11.10.11, 03:06
                      madzioreck napisała:

                      > Ko_kartko, ja mam wrażenie, że my się nie możemy porozumieć.

                      Ano chyba :) I być może, że to moja wina, ze względu na specyficzny sposób pisania.

                      > Możesz mi powiedzieć, jak mam w tej sytuacji "zagwarantować" cokolwiek? Bo napr
                      > awdę nie rozumiem, ale jeśli znasz sposób, to ja się chętnie douczę.

                      Nie. I swoim lekarzom też nie umiem tego zagwarantować. Zwyczajnie - idę do lekarza nie po to, żeby mi wypisał recepty na leki, których ja zażądam, ale na takie, które mi rzeczywiście pomogą :) Nie wiem, czyja to wina w rezultacie, że nie mogę się wyleczyć :) Lekarz oczekuje, że skoro znam swoją chorobę od 25 lat, to wiem, czego chcę - a ja, że skoro on praktykuje od 25 lat to wie, jak mnie wyleczyć... Błędne koło. I troszkę to jest tak, jak z brafittingiem - idę do specjalisty, to oczekuję. Pewnie, że nie obędzie się bez komunikacji, która wcale nie gwarantuje rezultatu. Ale stanik (lek) może nie leżeć (a u mnie zazwyczaj stanik nie leży w noszeniu tak, jak po przymierzeniu), ale to dla mnie kwestia a/rozżalenia i walnięcia w kąt tego wszystkiego, b/rozgoryczenia i powrotu po dobry produkt. Ja tu usiłuję tylko i wyłącznie wytłumaczyć, skąd brak negatywnych opinii o polecanych sklepach - bo skoro uświadomione dziewczyny nie chadzają do takich sklepów po brafitting, a nowicjuszki zniechęcają się/nie chę wyrazić negatywnej opinii, to też wynika błędne koło.

                      I jeśli taka nowicjuszka ośmieli się wyrazić swoją opinię (a być może, że niepoprawną i niekonstruktywną, bo wszak jest nowicjuszką...), a uzyskuje pogardliwą w tonie opinię zwrotną "Ale to TY powinnaś powiedzieć, że źle leży! A brafitterka to nie wróżka!" (bynajmniej nie od sklepu, no ale skąd ma wiedzieć...), to się zniechęca jeszcze bardziej.

                      No sorry, bardziej uprzejmie tego nie umiem napisać i naprawdę to nie jest przytyk w stronę jakości brafittingu.
                      • madzioreck Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 11.10.11, 20:09
                        Ale stanik (lek) może nie leżeć (a u mnie zazwyczaj s
                        > tanik nie leży w noszeniu tak, jak po przymierzeniu), ale to dla mnie kwestia a
                        > /rozżalenia i walnięcia w kąt tego wszystkiego, b/rozgoryczenia i powrotu po do
                        > bry produkt. Ja tu usiłuję tylko i wyłącznie wytłumaczyć, skąd brak negatywnych
                        > opinii o polecanych sklepach - bo skoro uświadomione dziewczyny nie chadzają d
                        > o takich sklepów po brafitting, a nowicjuszki zniechęcają się/nie chę wyrazić n
                        > egatywnej opinii, to też wynika błędne koło.

                        (...)

                        > No sorry, bardziej uprzejmie tego nie umiem napisać i naprawdę to nie jest przy
                        > tyk w stronę jakości brafittingu.

                        Ok, dziękuję, po prostu z Twoich poprzednich postów rozumiałam, że jak jednak coś pójdzie nie tak, to pewnie z brafitterki jest taki fachowiec jak z koziej... itd.
                        • ko_kartka Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 13.10.11, 23:13
                          madzioreck napisała:

                          >
                          > Ok, dziękuję, po prostu z Twoich poprzednich postów rozumiałam, że jak jednak c
                          > oś pójdzie nie tak, to pewnie z brafitterki jest taki fachowiec jak z koziej...
                          > itd.

                          Absolutnie nie. Brafitterki na oczy nie widziałam, stąd oceniać żadnej nie mogę z przyczyn fizycznych :) Ale tak sobie to porównuję do lekarza i chyba każdy wie, że nawet dakter Hałs od razu trafnej diagnozy nie stawia - tym bardziej trudno obwiniać o to brafitterkę, nawet najbardziej współczulną. Ja uważam, że to jest wciąż dziedzina, w której serce wciąż znaczy więcej, niż wykształcenie (w sensie pozytywnym). Natomiast temat jest o tym, skąd brak negatywnych opinii - i tylko o tym się wypowiadam.
                          • ko_kartka Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 26.10.11, 00:29
                            No dobra, wybrałam się wreszcie na brafitting :))) Przyznałam, że wprawdzie jestem uświadomiona, ale ostatnio nieco zgłupiałam z rozmiarami po schudnięciu i proszę o radę - i tu muszę wyznać, jestem okropna, wiem, wiem, ale jak dostałam nabiustnie Arizę bodajże, 36J, to zmartwiałam: pal licho miski, ale ten MOSTEK!!! Mniejsza Ariza też nie była bardziej mostkoprzyjazna. Rozpuściły mnie te plunge'e, oj rozpuściły...

                            I przyznaję: pani brafitterka faktycznie nie może mieć łatwego mentalnie zadania, jeśli klientka bezczelnie odpowiada jej, że nie wygarnia sobie plecków do miski, bo i tak ma za duży biust oraz żąda stanika mniejszego niż dobrany :) (proszę nie bić: pierwsze primo, byłam na szczycie górki rozmiarowej, która trwa tydzień, a piersi rosną nawet o 1,5 rozmiaru, a drugie primo: nie jestem w stanie fizycznie sięgnąć na swoje plecy tak daleko, jak usiłowała mi pokazać pani brafitterka, no trudno, wstyd mi, idę na gimnastykę jakąś). Brawo dla pani brafitterki, że zrobiła tylko zmartwioną minę i pozwoliła mi na zakup wybranego stanika bez żadnego komentarza. To uznaję za wzór i to mnie się szalenie podoba: dobranie, pokazanie, obejrzenie, przedstawienie szeeeeeerokiej oferty i uszanowanie wyboru klientki. Ja tam się na pewno wybiorę do tego konkretnego sklepu jeszcze ileś tam razy - bo obsługa fachowa, sympatyczna, acz dyskretna i z pokerową twarzą. No i szalenie cenię słuchanie mojej opinii: poprosiłam o czarny stanik nie-fullcup i tylko takie dostałam do mierzenia. Stanowczo mogę przyznać, że przyjacielem kobiety nie są diamenty, ale czuła brafitterka!

                            • agafka88 Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 26.10.11, 00:38
                              Ko_kartko, to może przekopiuj swoją opinię do wątku tego sklepu? No bo opinia sama w sobie bez podania nazwy niewiele wnosi, a jeżeli nazwę podasz, to będzie wartościową wskazówką dla kupujących.
    • mniickhiateal Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 06.10.11, 13:56
      azymut17 napisała:

      > Zastanawia mnie, dlaczego od jakiegoś czasu, dość długiego, bo sięgającego dwóc
      > h lat, na forum przestały pojawiać się opinie negatywnie oceniające sklepy z br
      > afittingiem, które są na Stanikowej Mapie polecanych przez LB sklepów. Nie wier
      > zę, że nikt, kto zagląda tutaj, nie robi w nich zakupów, jak i w to, że każdy j
      > est mega zadowolony. Czy czegoś się boicie?
      >

      Ja wypowiadam się na forum stosunkowo od niedawna, i nie miałam jeszcze sytuacji, w której dokonałam autocenzury i jakiejś opinii o sklepie nie wygłosiłam. Nie posądzam się co prawda o takie skłonności, ale poczekamy i zobaczymy ;)

      Natomiast tak jak Clarisse miałam też sytuację, kiedy sklep, który ja i moje biuściaste znajome bardzo lubią, został gorzej oceniony przez jedną koleżankę, i tej opinii nie jestem skłonna propagować: bo jest to jednostkowa opinia, bo koleżanka jest małobiuściasta i ma inne potrzeby, bo nie zgadzam się z jej zdaniem nt. dopasowanego jej stanika. Z drugiej strony przecież nie jestem odpowiedzialna za jej doświadczenie; jeśli ona ma opinie, niech wygłasza je sama, ja wygłaszam swoje..

      Po trzecie i ostatnie, mimo że jak pisałam, nie powstrzymały mnie samej jeszcze nigdy od napisania czegoś, to rażą mnie emocjonalne reakcje właścicielek na jakąkolwiek krytykę czy zdanie odrębne. Na tym forum naprawdę feedback jest zwykle rzeczowy i z dobrymi intencjami (lubię Twoją firmę, chcę ją wspierać, ale możesz się doskonalić), i kiedy ktoś go bierze nadmiernie do siebie, dyskusja przestaje być merytoryczna i ciekawa. Myślę, że sporo osób to zraża.
    • ciociazlarada Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 06.10.11, 14:37
      Ja wypowiadam. Jak miałam przejścia z Avocado, od razu napisałam o tym na forum (po czym okazało się, że nie jestem sama). Wypowiadam sporo negatywnych opinii o konkretnych modelach staników (pod kątem jakości i materiałów, nie dopasowania, bo to ostatnie dla każdego jest inne). Zauważyłam, że owszem, jest to odosobnione podejście, wszyscy jacyś tacy podejrzanie zadowoleni, czuję się czasem jak ostatnia maruda:)

      Tak, uważam, że obecność sklepów i producentów na forum hamuje takie opinie. Weźmy na przykład moje ostatnie "przejścia" z zamawianiem z Biubiu. Uważam, że takie, a nie inne rozwiązanie w sklepie to przegięcie, a mimo to jest mi strasznie głupio krytykować sklep Paryżanki, którą znam osobiście i której pracę bardzo cenię. Mimo to napisałam swoje, ale rozumiem, że niektórzy rezygnują i wolą po prostu wrócić do Triumpha/sieciówki.

      Ja osobiście traktuję krytykę sklepów, zwłaszcza internetowych, jako pozytywną rzecz - nie ukrywam, że łatwiej i wygodniej jest mi kupować i ciuchy, i bieliznę w UK, mimo to chcę i wolę kupować Effuniaki, Biubiu i pończochy Nylonessa. I chcę, żeby inni też woleli, więc cisnę i marudzę, bo miło mi się robi, jak nasi lokalni producenci są na światowym poziomie. Przy okazji różnych konferencji odesłałam do Biubiu pewnie ze 20 osób (stanika na wierzchu niestety nie noszę:)) z różnych krajów, więc nie chciałabym również, żeby na mnie klęły po zakupach.
      • kasica_k Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 06.10.11, 15:19
        ciociazlarada napisała:
        >
        > Tak, uważam, że obecność sklepów i producentów na forum hamuje takie opinie. We
        > źmy na przykład moje ostatnie "przejścia" z zamawianiem z Biubiu. Uważam, że ta
        > kie, a nie inne rozwiązanie w sklepie to przegięcie, a mimo to jest mi straszni
        > e głupio krytykować sklep Paryżanki, którą znam osobiście i której pracę bardzo
        > cenię. Mimo to napisałam swoje, ale rozumiem, że niektórzy rezygnują i wolą po
        > prostu wrócić do Triumpha/sieciówki.

        I moim zdaniem fakt, że nie obawiałaś się wyrazić krytyki, w ostatecznym rozrachunku wyjdzie na dobre zarówno firmie, jak i jej klientkom. Uważam, że dojrzała firma powinna umieć taką krytykę przyjąć i potraktować w sposób konstruktywny, miałyśmy pozytywne przykłady w tym względzie, dobrze byłoby, gdyby to było regułą.

        Prawda jest taka, że nasze forum straci sens i rację bytu, jeżeli przestaniemy tu wyrażać szczere opinie - zarówno pochlebne, jak i krytyczne. Firmy, nawet te najlepsze, nie mogą oczekiwać, że będą tylko chwalone. Jeśli ich reakcje będą zniechęcały do wyrażania krytycznych opinii, to tak naprawdę będą w ten sposób podkopywały wiarygodność Lobby i tym samym również tych pozytywnych opinii, które tu są zebrane. Kto będzie chciał czytać forum-laurkę? :) Nikt. Zamiast forum mógłby równie dobrze poczytać sobie reklamy.

        Oczywiście każdy właściciel firmy pewnie chciałby, żeby na jego temat pojawiały się wyłącznie pozytywy. Warto jednak postawić się w pozycji czytelnika takich opinii: czy wiarygodniejsze jest dla niego 100 pozytywów i ani jednego negatywa, czy 90 pozytywów na tle 10 konstruktywnie wyrażonych opinii krytycznych? Które pozytywy będą miały większą moc?

        Jeśli o mnie chodzi - jest mi już niestety bardzo trudno wyrażać opinie o pracy naszych sklepów. Po pierwsze, jako że dobieranie rozmiaru jest mi właściwie niepotrzebne, kupuję głównie wysyłkowo, często poza Polską. Jeśli już zaglądam do stacjonarnych sklepów w moim mieście, to wiele osób tam pracujących mnie zna i ciężko mi robić za mystery-shopperkę ;) Podejrzewam, że wśród stałych bywalczyń Lobby jest pewna liczba takich osób, które są w podobnej sytuacji, tj. często kupują internetowo, zamiast stacjonarnie, a do tego znają swoje lokalne sklepy i są w nich znane. To dodatkowa trudność, bo trudniej jest oceniać publicznie pracę kogoś, kogo się zna osobiście.

        Ale jednak nie wszystkie jesteśmy tak "wsiąknięte" w środowisko bra-fitterskie, sporo jest osób nowych, o świeżym spojrzeniu, których opinie tak naprawdę powinny być tutaj najważniejsze. Dlatego trzeba by jakoś zadbać o to, żeby te świeże osoby nie czuły się skrępowane i zobowiązane do przemilczania problemów czy zastrzeżeń.
      • azymut17 Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 08.10.11, 20:27
        ciociazlarada napisała:

        > Ja wypowiadam. Jak miałam przejścia z Avocado, od razu napisałam o tym na forum
        > (po czym okazało się, że nie jestem sama). Wypowiadam sporo negatywnych opinii
        > o konkretnych modelach staników (pod kątem jakości i materiałów, nie dopasowan
        > ia, bo to ostatnie dla każdego jest inne). Zauważyłam, że owszem, jest to odoso
        > bnione podejście, wszyscy jacyś tacy podejrzanie zadowoleni, czuję się czasem j
        > ak ostatnia maruda:)

        Zupełnie niesłusznie :-) Nic marudnego w Twoich opiniach nie zauważyłam, a te o stanikach czytam uważnie, bo mamy podobny rozmiar i preferencje dotyczące firm i krojów.

        > Tak, uważam, że obecność sklepów i producentów na forum hamuje takie opinie.

        A masz jakiś pomysł, jak to zmienić? Bo zakazanie odpowiadania byłoby IMO nie fair, ale może ośmieliłoby forumki?
        • ciociazlarada Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 08.10.11, 21:24
          Nie Azymucie, nie mam - tak sobie marudzę:). Sklepy na forum powinny być, jest to bardzo miłe, że można nawiązać z nimi kontakt bezpośredni. Niemniej wpływa to hamująco na narzekaczy - ale no cóż, trzeba wziąć pod uwagę bilans zysków i strat.
    • kis-moho Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 06.10.11, 15:40
      To ja może napiszę jak to ze mną i z krytykowaniem było na samym początku mojej obecności na Lobby - być może i inne świeżynki miały podobne odczucia. Pamiętam, jak kupiłam mój pierwszy "uświadomiony" stanik w jednym z "lobbowych" sklepów. W sklepie było niesamowicie miło, przymierzałam sporo, brafitterka poświęciła mi mnóstwo czasu, w końcu udało się coś dobrać. Fajnie, byłam zachwycona, nareszcie mój biust jakoś wyglądał. Po jakimś czasie stwierdziłam, że trochę niewygodnie, ale za to jaki wygląd! Jak entuzjazm opadł, okazało się, że wygląd też tak sobie. Wysłałam zdjęcia do galerii - opinia dziewczyn raczej negatywna. Zaglądam do wątku sklepowego - wszyscy zachwyceni profesjonalizmem. No i jakoś tak nie miałam odwagi krytykować, może powinnam była od początku mówić, że mi niewygodnie (ale na początku nie było, dopiero po paru godzinach), może to ja się nie znam. Poza tym ta brafitterka taka miła była...
      Teraz myślę, że moja opinia nie byłaby krytyką sklepu, a raczej informacją zwrotną, że taki stanik na takich biustach ma szanse nie leżeć, i że jako taka byłaby pewnie cenna dla brafitterki. Tak więc, świeżynki czy nie - piszcie o swoich pytaniach i wątpliwościach, dobrym sklepom na pewno będzie zależało na tym, żeby je wyjaśnić.
    • ptasia Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 06.10.11, 15:49
      Ja kupuję głównie (i dużo) przez internet, w sklepach bywam sporadycznie, łącznie byłam w W-wie w całych trzech, ale o jednym wyraziłam negatywną opinię - na podstawie opinii owszem nie mojej, lecz koleżanki, która tam poszła, ale (źle) dobrany jej stanik miałam sposobność na niej obejrzeć (i opinia dotyczyła zresztą nie tylko samego stanika, ale dalszej obsługi posprzedażowej). Co do pozostałych sklepów - mam wrażenia raczej pozytywne.
      Prawdą jest jednak też to, co Kasica napisała... osoby, które prowadzą 2 pozostałe sklepy, w których bywam, znam z imienia i nazwiska (i internetu), no i gdyby było coś, co mi się niezbyt w sklepie podoba, ale nie wpływa merytorycznie na brafitting/produkt, pewnie bym pominęła to milczeniem (i dobrze, w przypadku jednego z tych sklepów tak było).
    • kotwtrampkach Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 06.10.11, 21:15
      Mnie się wydaje, że przyczyną braku negatywów są informacje zwrotne od właścicielek sklepów. (na all mam sporo negatywów w rewanżu i wiem jakie to bezsensu - wystarczy sprytna odpowiedź sprzedawcy i można sobie w monitor podmuchać ze złości najwyżej :-|)

      można zerknąć do wątków bravissimowego, brastopowego, panacheowego - dużo jest opinii, dużo opinii różnych bardzo - są zachwyty i niezadowolenia, są głosy wielbiące i zawiedzione, dużo niepewnych, dużo pytań, dużo prób rozwiązania problemów albo porad. Nie ma odpowiedzi w stylu: nie znasz się; a dlaczego się nie powiedziałaś że uwiera/niewygodnie/brzydko (przecież wszyscy wiedzą,że mówić trzeba, nieśmiałym nie można być nawet bez stanika, a z ciebie taka sierota!); to twoja wina, ze sobie pozwoliłaś taki wcisnąć..

      Kiedyś na początku, większość (wszystkie?) bywalczyń forum dopiero się uczyła, jak dobierać staniki, snułyśmy różne teorie, wymyślałyśmy zasady, poznawałyśmy zależności. Teraz jest grupa "doświadczonych" i "nowych". I więcej agresji. Albo zniecierpliwienia, które bez emocji z gestów i głosu mozna różnie odbierać..
    • ja_joanna Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 07.10.11, 01:35
      Mam kilka luźnych myśli w tym temacie.

      Po pierwsze widzę różnicę między "złą opinią", o której mowa w tytule, a "konstruktywną krytyką". I naprawdę myślę, że bardzo dobrze, że nie ma złych opinii. Bo złe opinie niczemu nie służą, jeśli ich główną cechą jest to, że są negatywne, ale nie wnoszą nic merytorycznego.

      Myślę, że bardzo istotną sprawą jest oddzielenie opinii od konkretnych faktów. Mój punkt widzenia wynika m.in. z mojej sytuacji jako osoby odpowiedzialnej (prawnie) za niemieckie forum i stosującej się z konieczności do niemieckich przepisów, a te są bardzo restrykcyjne. Za "złą opinię" mogłabym mieć nałożoną karę, bo mogłoby to być pomówienie sklepu czy brafitterki. W sytuacjach zakupowych to jest zawsze słowo przeciw słowu.

      Oczywiście jest to pewne ograniczenie, ale z tego powodu ograniczenie się do rzeczowej krytyki i konkretnego opisu sytuacji i/lub propozycji, co można by było zrobić w przyszłości lepiej, bardzo dużo wnosi i pozwala sklepowi, jeśli jest na tę krytykę otwarty, z niej skorzystać i się na jej bazie rozwijać.

      Żeby ułatwić niemieckim forumkom formułowanie rzeczowych, konstruktywnych wpisów na temat sklepów, stworzyłyśmy formularz/listę punktów, które można/warto/polecamy zawrzeć w swojej wypowiedzi. Dzięki temu również osoby, które mają niewielkie doświadczenie w brafittingu, mają ułatwione zadanie i łatwiej jest im zebrać myśli.

      Dodam jeszcze, że teksty typu "absolutnie nie polecam tego sklepu", "ręce precz od tego sklepu" itp. są u nas niedopuszczalne. Na podstawie konkretnego opisu każda osoba może sobie stworzyć swój własny obraz sytuacji, nie ma potrzeby, żeby ktoś inny mówił co mamy robić.

      W tym formularzu nie wszystkie punkty muszą się pojawić w opinii o sklepie, niektóre są potrzebne przy nowych wątkach sklepowych:

      Sklep:
      – nazwa sklepu
      – właściciel(ka)
      – adres
      – godziny otwarcia
      – strona internetowa

      Asortyment:
      – oferowane marki
      – rozmiarówka
      – ceny

      Pytania:
      – z jakiego powodu wybrałaś się do tego sklepu?
      – szukałaś konkretnego stanika czy chciałaś profesjonalnej porady w kwestii poszukiwania właściwego rozmiaru itp.?
      – czy znalazłaś sklep bez problemu?
      – czy masz jakieś specjalne wskazówki, jak można do tego sklepu dotrzeć? jak wyglądał z zewnątrz i czy zapraszał do wejścia?
      – jaka była atmosfera w sklepie?
      – czy mogłaś sama się porozglądać w spokoju?
      – czy czułaś się dobrze? czy Twoja prywatność była respektowana? czy pojawiały się wypowiedzi oceniające na temat ciała (np. o zbyt dużych lub zbyt małych piersiach albo że jesteś zbyt gruba albo zbyt chuda)?
      – czy sprzedawczyni miała czas dla Ciebie? czy pytała o Twoje potrzeby dotyczące stanika, rozmiaru itp.? czy rozpoznała źle leżący stanik? czy sprzedawczyni znała się na różnych krojach i rozmiarówkach? jak zareagowała na stanik, który Ci się nie podobał? czy zaoferowano Ci alternatywę?
      – czy jesteś zadowolona z wizyty w sklepie i dlaczego?
      – czy masz jakieś konstruktywne propozycje, co można by zrobić lepiej, poprawić, a jeśli tak to jakie?


      Tak to w skrócie wygląda, może się komuś przyda :)


      Oczywiście nawet przy konstruktywnych wypowiedziach może się zdarzyć, że właścicielka sklepu np. może się poczuć urażona i będzie żądała usunięcia takiego wpisu (zdarzyło mi się już na BF), jednak skupienie się na rzeczowości, a nie na ocenianiu, bardzo pomaga w zachowaniu spokojnego nienapastliwego stylu wypowiedzi, od której też łatwiej zacząć konstruktywny dialog z właścicielami sklepów/sprzedawczyniami/brafitterkami.
      • roza_am Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 07.10.11, 02:19
        Asiu, jakie świetne pkty, dlaczego nie pisałaś o nich u nas wcześniej :)
        Tylko, czy one się sprawdzają w praktyce? Tzn. czy osoby piszące się ich trzymają? Czy nie mają problemu z formułowaniem myśli wg. narzuconego schematu, a nie spontanicznie? Czy taka lista pktów nie odstrasza ludzi od pisania o sklepach? Bo tak teoretycznie, to na pierwszy rzut oka to wydaje się być super rozwiązanie.

        Bo generalnie problem nie w tym, że brakuje u nas negatywnych opinii o sklepach, ale w tym, że w ogóle brakuje o nich opinii. Nieważne czy z przewagą plusów czy minusów, byle były rzeczowe i konkretne. Tymczasem albo nic, albo nic nie mówiące ogólniki (stwierdzenie "super sklep, wszystkim go polecam" jest równie bez sensu jak "sklep do bani, nigdy tam nie idźcie", i tu, i tu zero konkretów).
        Nie przybywa aktualnych opinii ani o sklepach, które znamy od dawna (a przecież w sklepach zachodzą zmiany - asortymentu, załogi etc.), wątki nowych sklepów też świecą pustkami. O ile w przypadku sklepów z mniejszych miast jest to jeszcze zrozumiałe, to brak opinii na temat wielkomiejskich sklepów niepokoi i zastanawia. A przecież bez konkretnych i aktualnych opinii nie jesteśmy w stanie wiedzieć czy i jakie sklepy możemy ludziom polecać, a zwłaszcza czy i gdzie możemy wysyłać stanikowe nowicjuszki.
        • ja_joanna Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 08.10.11, 00:46
          To nie jest obowiązkowy formularz tylko propozycja, co można napisać, czy też o czym można pisać. Każdy pisze to, co chce, tzn. nie musi odpowiadać na konkretne pytania, to są raczej wskazówki, co dobrze jest zawrzeć w swojej wypowiedzi. Do tego jest kilka wskazówek/próśb, żeby opanować emocje i pisać w miarę możliwości rzeczowe wpisy.
      • azymut17 Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 08.10.11, 20:37
        ja_joanna napisała:
        > Żeby ułatwić niemieckim forumkom formułowanie rzeczowych, konstruktywnych wpisó
        > w na temat sklepów, stworzyłyśmy formularz/listę punktów, które można/warto/pol
        > ecamy zawrzeć w swojej wypowiedzi. Dzięki temu również osoby, które mają niewie
        > lkie doświadczenie w brafittingu, mają ułatwione zadanie i łatwiej jest im zebr
        > ać myśli.

        Dobry pomysł. Może u nas coś takiego zachęciłoby forumki?
        A czy u Was na BF wypowiadają się w ogóle sklepy? I czy odpowiadają na te opinie?
        • ja_joanna Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 08.10.11, 22:50
          Jak dotąd jest niewiele takich sklepów, które się mogą wypowiadać, zaledwie garstka.
      • kasica_k Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 09.10.11, 19:34
        ja_joanna napisała:

        > Po pierwsze widzę różnicę między "złą opinią", o której mowa w tytule, a "konst
        > ruktywną krytyką". I naprawdę myślę, że bardzo dobrze, że nie ma złych opinii.
        > Bo złe opinie niczemu nie służą, jeśli ich główną cechą jest to, że są negatywn
        > e, ale nie wnoszą nic merytorycznego.

        Te "złe opinie" to pewien skrót myślowy. Chodzi o to, że nie chcemy na forum sytuacji, w której konsumentki z takiej czy innej przyczyny powstrzymują się od jakiejkolwiek krytyki, bo np. obawiają się negatywnej na nią reakcji. Zachęcając do wyrażania uwag krytycznych mamy oczywiście na myśli konstruktywną krytykę, czyli umotywowaną i konkretną. Zresztą zarówno "złe" jak i "dobre" opinie powinny być rzeczowe i umotywowane. Opinie ograniczające się do "ale super sklep, polecam" czy też "ale tam beznadziejnie, nie polecam" wręcz mogą budzić podejrzenia o to, że są sfałszowane (kryptoreklama albo krypto-antyreklama :).

        Bardzo dobrze, że podałaś ten zbiór wskazówek z BF, bo dużo mówimy tu o tym, że opinia ma być konstruktywna i konkretna, a nie podajemy, co ta konstruktywność "konkretnie" oznacza :)
    • bathilda Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 08.10.11, 10:31
      Może dlatego, że my już często z braffitingu nie korzystamy? Ja byłam z mamą w jednym z warszawskich sklepów (choć akurat nie u Ciebie bo mi paskudy zamknęliście sklep na Bruna :P). Miła pani spytała co podać a ja powiedziałam że dziękuje bo sobie poradzimy same. Byłyśmy tam godzinę i konsekwentnie pani braffiterki do pracy nie dopuściłam. Mogę co najwyzej skomentować asortyment, ale w sumie co kogo obchodzi, że nie ma tam mojej ulubionej Freyi. Każdy to sprawdzi na stronie. Niczym mi nie podpadli, niczym nie zachwycili ale i ja nie dałam im szansy.
      • roza_am Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 08.10.11, 11:43
        To ja jednak nie umiem być w małych sklepikach aż tak samoobsługowa. Co innego w sklepiskach typu Debenhams czy M&S, gdzie chodzisz między półkami i masz staniki ułożone wg określonego systemu. W małym sklepie nie wiem gdzie co jest, czy na wierzchu jest cały towar itd. No i często potrzebuję pomocy przy regulowaniu ramiączek, a to już okazja do interakcji z fitterką.

        A wracając do sedna wątku - na forum są osoby o różnym stażu i różnym stopniu doświadczenia, nawet jeśli część radzi sobie w sklepach sama, to wciąż powinny być osoby, które idą tam po raz pierwszy i mogą ocenić dany sklep świeżym okiem.
        • bathilda Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 08.10.11, 12:09
          roza_am napisała:

          > A wracając do sedna wątku - na forum są osoby o różnym stażu i różnym stopniu d
          > oświadczenia, nawet jeśli część radzi sobie w sklepach sama, to wciąż powinny b
          > yć osoby, które idą tam po raz pierwszy i mogą ocenić dany sklep świeżym okiem.

          Jasne, ale pytanie było "dlaczego". To jeden z powodów.
      • besame.mucho Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 08.10.11, 12:50
        Ja mam tak jak Bathilda. Tzn. akurat o podanie stanika proszę brafitterkę, bo często na wieszakach wisi jedna-dwie sztuki danego modelu, a reszta leży w szufladach, więc brafitterka szybciej się zorientuje czy i gdzie jest rozmiar o który pytam. Ale później w przymierzalni już siedzę sobie i porównuję rozmiary sama. Łapska mam powyginane, więc gorset sobie zapnę sama, ramiączka też bez problemu na sobie wyreguluję, a rozmiar i kształt też potrafię na sobie ocenić, a poza tym ja w ogóle jestem klient samoobsługowy, i jak można coś samodzielnie, to tak wolę :)
        Dlatego nie za bardzo mam co opisywać na forum, bo przecież co to za informacja, że "byłam w sklepie, było ładnie a brafitterka miała świetną bluzkę".

        Najwięcej do powiedzenia na temat obsługi miałyby zapewne świeżynki, bo to one najczęściej idą z prośbą o dobranie rozmiaru. Ale świeżynki często sobie mówią, że się jeszcze nie znają, więc nie mają po co się wypowiadać.
        Wydaje mi się, że jak najbardziej mają, sklepy mają przecież możliwość odpowiadania, więc jeśli jakiś zarzut zostanie uznany za niesłuszny, to spokojnie można to sobie będzie na forum wytłumaczyć :)

        > (choć akurat nie u Ciebie bo mi paskudy zamknęliście sklep na Bruna :P).

        O to to. Jak tak można, ja się pytam. Oddawać sklep na Bruna!
        • bathilda Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 08.10.11, 13:37
          besame.mucho napisała:

          > Ja mam tak jak Bathilda. Tzn. akurat o podanie stanika proszę brafitterkę, bo c
          > zęsto na wieszakach wisi jedna-dwie sztuki danego modelu, a reszta leży w szufl
          > adach, więc brafitterka szybciej się zorientuje czy i gdzie jest rozmiar o któr
          > y pytam.

          No właśnie. Ale do tego wystarczy ekspedientka a nie brafitterka.
    • marikooo Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 08.10.11, 21:04
      Nie wiem, dlaczego inni, ale ja nie piszę złych opinii, bo wydaje mi się, że jak jestem z usługi (jakiejkolwiek) umiarkowanie niezadowolona, to pisanie o tym na forum nie jest najlepszym wyjściem. Czuję, że moją pretensję powinnam przekazać w cztery oczy osobie, której praca nie spełniła moich oczekiwań. A nie na forum. To, o czym pisze Azymut:
      Uczymy się przecież
      > na błędach, (...) warto, by osoba,
      > która go pomagała dobrać, wiedziała o tym, dzięki temu lepiej doradzi następnym
      > osobom, a i nam następnym razem.

      napisałabym raczej w mailu do sklepu, a nie w wątku na forum.

      Z własnego przykładu wiem, że trudno określić czasem granicę między złą radą brafitterki, a moją własną niewiedzą odnośnie potrzeb i wymagań w stosunku do stanika. No bo skoro JA nie wiem, co mi nie pasuje w staniku, to skąd ONA ma to wiedzieć?? Podam swój przykład. Pierwsze dwa staniki kupiłam za ciężkie pieniądze w sklepie stacjonarnym. Świeża i zielona jak szczypiorek na wiosnę. Pani mi dobrała panaszową Arizę 60H i CK Tease Me 60GG. Na wymiary ok. 72/96. Nie dałam rady ich sama zapiąć, musiała mi pomóc. Powiedziała, że lepiej ciaśniej, bo się rozciągną. Żeby na początku z przedłużką nosić.
      Przeskakując z 75D byłam tak skołowana, że uwierzyłam. Staniki piękne, biust nie skacze, zniżkę jeszcze dostałam. A że ciasno? No przecież mówi, że MA BYĆ CIASNO! Bo obwód trzyma ileś tam procent ciężaru biustu. I jestem pewna, że nie marudziłam, tylko dopytałam kilka razy, czy tak na pewno ma być. I wyszłam z za ciasnymi stanikami.
      Następne biustonosze kupowałam już przez internet, w oparciu o porady na Balkonetce i wątki na LB. W moim prawidłowym (dla tych dwóch producentów) rozmiarze 65G.

      Kilka miesięcy później do owego sklepu wysłałam koleżankę. I już pani nie proponowała jej takiego zaniżenia obwodu jak mnie. Podejrzewam, że się doszkoliła, może doczytała, może kilka osób wróciło do niej i poprosiło o wymianę stanika na luźniejszy - nie wiem. Wiem, że nie mogłabym teraz napisać źle o jej pracy, bo czułabym się głupio. Raz, że nieaktualne, a dwa - MOGŁAM pójść za kilka dni i powiedzieć, że ciasno. Mogłam od razu napisać maila. A wylanie żalu kilka tygodni po fakcie mija się z celem, bo nie ma już odwrotu. Nie oddam tych staników. Mogę je sprzedać na Allegro albo na Giełdzie.

      Uważam, że moje pisanie o niezadowoleniu z usługi stwarzałoby dla właścicieli sklepów sytuację bez wyjścia.
      Już tłumaczę, o co mi chodzi.

      Jak się taki właściciel zacznie bronić, to usłyszy, że jest nieprofesjonalny, odbiera zarzuty osobiście i nie przyjmuje konstruktywnej krytyki.
      Jak przyjmie zarzut na klatę, to przyzna się, że źle doradził i - moim zdaniem - powinien przyjąć stanik z powrotem i np. wymienić go na inny rozmiar. Przy czym, ustalmy, jeśli stanik był noszony, bo np. dopiero po kilku dniach się klientka zorientowała, że przepiłowywanie na pół nie jest standardową właściwością dobrze dopasowanego stanika, to jest to już stanik używany, niepełnowartościowy i nikt go za pełną cenę nie kupi.
      Jeśli właściciel sklepu przeczyta zarzuty, przemyśli je, ulepszy swoją pracę, ale uniknie odpowiedzi na forum, to jest duża szansa, że dowie się, że lekceważy, nie reaguje, stoi tyłem do klienta i w ogóle.

      Tak źle i tak niedobrze. No to po co?

      Jest to moja opinia, z która nie musicie się zgadzać. Dotyczy moich odczuć i powodu, dla którego nie napiszę, co to był za sklep. Nie jest to w żadnym razie wytłumaczenie uniwersalne ani słuszne. Jest po prostu moje.
      • besame.mucho Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 08.10.11, 23:06
        Oczywiście dla osoby, która kupiła zły stanik, napisanie opinii już wiele nie zmieni :). Ale moim zdaniem warto pisać, bo jesteśmy forum konsumenckim. Jeśli pojawi się kilka opinii o dobraniu złego rozmiaru stanika, to będziemy wiedziały, żeby nie polecać danego sklepu zupełnym świeżynkom, które mogą same jeszcze nie wiedzieć jak ma leżeć dobrze dobrany biustonosz.

        To nie znaczy od razu, że taki sklep chcemy na Lobby skreślać. Jeśli asortyment jest dobry, atmosfera miła, itd, to nie ma powodu pisać, że miejsce jest złe. Ale warto wtedy zaznaczyć w opisach, że polecamy sklep dziewczynom trochę już bardziej zaawansowanym w stanikomanii :), tj. takim, które będą umiały same ocenić czy biustonosz na pewno jest ok, a nie będą musiały całkowicie polegać na opinii brafitterki.

        Oczywiście po kilku miesiącach taka opinia może już być zwyczajnie nieaktualna, bo w sklepie mogły zmienić się ekspedientki, albo te, które pracowały już wcześniej, mogły zdobyć więcej doświadczenia i mogą dobierać już dobrze. Ale właśnie po to jest nam jak najwięcej aktualnych opinii, żeby było wiadomo, czy w danym momencie do sklepu jest sens odsyłać nieuświadomione osoby, czy nie.
        • ko_kartka Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 10.10.11, 23:59
          besame.mucho napisała:

          > Oczywiście dla osoby, która kupiła zły stanik, napisanie opinii już wiele nie z
          > mieni :). Ale moim zdaniem warto pisać, bo jesteśmy forum konsumenckim. Jeśli p
          > ojawi się kilka opinii o dobraniu złego rozmiaru stanika, to będziemy wiedziały
          > , żeby nie polecać danego sklepu zupełnym świeżynkom, które mogą same jeszcze n
          > ie wiedzieć jak ma leżeć dobrze dobrany biustonosz.
          >
          > To nie znaczy od razu, że taki sklep chcemy na Lobby skreślać. Jeśli asortyment
          > jest dobry, atmosfera miła, itd, to nie ma powodu pisać, że miejsce jest złe.
          > Ale warto wtedy zaznaczyć w opisach, że polecamy sklep dziewczynom trochę już b
          > ardziej zaawansowanym w stanikomanii :), tj. takim, które będą umiały same ocen
          > ić czy biustonosz na pewno jest ok, a nie będą musiały całkowicie polegać na op
          > inii brafitterki.

          I o tym piszę ja. Że dziewczyny, które są kompletnie nieświadome, mogą naprawdę nie wiedzieć, że dany stanik, który dobrała im brafitterka w polecanym sklepie, nie jest świetny. W ogóle się nie nadaje do noszenia. Więc nie piszą nic o sklepie, negatywnego ani pozytywnego... Stąd mało negatywnych opinii. Bo nie wiem, jak inne dziewczyny, ale nie paraduję 0,5 h po sklepie w staniku, żeby się dowiedzieć, czy da się w nim wytrzymać, czy po prostu pasuje - a to są nierzadkie przypadki skarg na forum. Żeby było jasne: brafitterka też nie wróżka, no ale to ona dobiera stanik, stąd niechciana odpowiedzialność za rozpoznanie asortymentu spada na nią. I na sklep. To tak samo, jak do warzywniaka przychodzi klient: pani, a te ziemniaki dobre som? Dobre, dobre. A on na drugi dzień: pani, ale one som sypkie, a ja kciałem jendrne... To wina tylko złej komunikacji, no ale kto jest sprzedawcą, a kto klientem, na litość?
          • roza_am Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 11.10.11, 00:13
            > > To nie znaczy od razu, że taki sklep chcemy na Lobby skreślać. Jeśli asor
            > tyment
            > > jest dobry, atmosfera miła, itd, to nie ma powodu pisać, że miejsce jest
            > złe.
            > > Ale warto wtedy zaznaczyć w opisach, że polecamy sklep dziewczynom trochę
            > już b
            > > ardziej zaawansowanym w stanikomanii :), tj. takim, które będą umiały sam
            > e ocen
            > > ić czy biustonosz na pewno jest ok, a nie będą musiały całkowicie polegać
            > na op
            > > inii brafitterki.
            >
            > I o tym piszę ja. Że dziewczyny, które są kompletnie nieświadome, mogą naprawdę
            > nie wiedzieć, że dany stanik, który dobrała im brafitterka w polecanym sklepie
            > , nie jest świetny. W ogóle się nie nadaje do noszenia. Więc nie piszą nic o sk
            > lepie, negatywnego ani pozytywnego... Stąd mało negatywnych opinii.

            Ale my chcemy móc wysyłać nowe osoby po pierwszy stanik do dobrego sklepu, bo to najszybszy i najwygodniejszy sposób na jego dobranie. W tym celu powinnyśmy wiedzieć, do których sklepów możemy je spokojnie wysyłać, a do których raczej nie, tam kierować raczej osoby znające się na rzeczy. Żeby wiedzieć jak to jest z poszczególnymi sklepami, potrzebne nam są aktualne opinie o nich. Brak opinii = brak wiedzy = brak rzetelnej informacji dla nowicjuszek.
            • ko_kartka Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 11.10.11, 02:42
              roza_am napisała:
              >
              > Ale my chcemy móc wysyłać nowe osoby po pierwszy stanik do dobrego sklepu, bo t
              > o najszybszy i najwygodniejszy sposób na jego dobranie. W tym celu powinnyśmy w
              > iedzieć, do których sklepów możemy je spokojnie wysyłać, a do których raczej ni
              > e, tam kierować raczej osoby znające się na rzeczy. Żeby wiedzieć jak to jest z
              > poszczególnymi sklepami, potrzebne nam są aktualne opinie o nich. Brak opinii
              > = brak wiedzy = brak rzetelnej informacji dla nowicjuszek.

              No tu chyba tkwi problem: że nie piszą właśnie nowicjuszki, zwłaszcza tych negatywnych opinii. Ja usiłuję wykazać, czemu nie piszą, ale mogę się mylić oczywiście. Z drugiej strony: zawsze się znajdzie ktoś niezadowolony i prędzej to będzie uświadomiona-czepialska, niż nowicjuszka. No nie wiem w sumie, bo ja jak dotąd tylko raz "wysłałam" kogoś do uświadomionego sklepu i ten ktoś ogólnie był zadowolony, ale że to znajoma znajomej, to nie mam szans wypytać o opinię szczegółową czy odesłać tutaj, bo to kompletnie nieinternetowe osoby.
    • butters77 Bardzo ciekawy wątek! 10.10.11, 09:41
      I podpisuję się pod jego główną myślą: wyrażajmy otwarcie swoje opinie, również krytyczne! Jesteśmy forum konsumenckim, cieszmy się z tego, że - wraz z rozwojem rynku - możemy komentować nie tylko ofertę producentów, ale i obsługę bra-fitterską :-) I pracujmy na to, by poziom tej obsługi rósł.

      Koniecznie trzeba rozróżnić złośliwość czy inwektywy od KONSTRUKTYWNEJ, SZCZEREJ KRYTYKI. Możemy przecież pisać dosadnie, acz kulturalnie - nie zależy nam na tym, by kogokolwiek obrazić, ale by dać sygnał do zmian. Jak napisała azymut - dajmy bra-fitterkom szansę, by się rozwijały i uczyły na naszych doświadczeniach :-) Obie strony na tym skorzystają.

      Osobiście nie korzystam z bra-fittingu, więc tym bardziej zdaję się na Was - dziewczyny, bądźcie aktywne! :-) Po wizycie w polecanych sklepach, koniecznie zostawcie na forum swój komentarz. Sklep zyska materiał do przemyśleń, a Wy - być może - dzięki opiniom innych forumek rozwiejecie swoje wątpliwości. Zachęcam :-)
    • amused.to.death Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 10.10.11, 15:52
      Ja się ostatnio trochę na effuniaki przerzuciłam i w stacjonarnych sklepach kupuję mało.

      Dlaczego nie napiszę negatywnej opinii?

      Bo kiedy czytam wątki o effuniakach i sklepie Ewy Michalak widzę, że tam czasami krytyczne posty znikają - czasami odbieram je jako posty krytyczne ale wciąż kulturalne - według mnie nie są złośliwe czy chamskie.
      Nie wiem jak jest w innych wątkach bo czytam je rzadziej i nigdy sobie nie ustawiam 'powiadamiaj o odpowiedziach'.

      W związku z powyższym nie mam ochoty na pisanie złej opinii, bo odnoszę wrażenie, że moje zdanie może zostać usunięte, albo będę musiała swojego zdania bronić jakbym co najmniej na wojnie była. Nie bardzo też mam przez to ochotę pisać dobre opinie, bo to byłoby zbyt jednostronne.

      Nie jest to dla mnie w sumie problem, bo w sklepie stacjonarnym nie mam problemu z powiedzeniem 'nie' jeśli mam chociaż najmniejszą wątpliwość.

      Poza tym pani w sklepie jest mi, tak jak niektórym osobom wcześniej, potrzebna głównie do podania kolejnego rozmiaru.
      Ogólnie, w związku z moimi ogólnymi doświadczeniami kupowania ciuchów w sklepach, ostatnio mam dosyć negatywne doświadczenie z doradzaniem - i wolę albo sama coś ocenić, albo zabrać koleżankę. Być może w jakiś sposób, nawet jeśli nie do końca świadomy, rzutuje to na obsługę sklepów stanikowych.
      • effuniak amused.to.death 10.10.11, 21:09
        tak gwoli wyjaśnienia - nie jestem moderatorką na Lobby, moderatorki nie darzą mnie szczególną sympatią (chyba za niewyparzony jęzor) i nawet mnie z galerii wylano więc.... nie wiem skąd nagle wtedy ten przypływ "łaski pańskiej" i to całkiem zbędnej bo w wypowiedzi tamtej forumki nie było nic godnego potępienia ani tym bardziej nie kwalifikowała się ona do wycięcia
        i też mnie zadziwił późniejszy brak tego postu ....
        • maith Re: amused.to.death 10.10.11, 22:51
          Tak czy inaczej moderatorka, która to wycięła od razu poprosiła Słotną o napisanie tej krytyki, tylko w inny sposób. Sama widziałam.
          • amused.to.death Re: amused.to.death 11.10.11, 23:01
            > Tak czy inaczej moderatorka, która to wycięła od razu poprosiła Słotną o napisa
            > nie tej krytyki, tylko w inny sposób. Sama widziałam.

            Maith, to co napisałaś potwierdza tylko moje zdanie, że nie warto.
            Dla mnie post był krytyczny, ale nie złośliwy ani nie chamski, nie rozumiem dlaczego został wycięty i nie mam ochoty się domyślać pisząc opinię czy moja ewentualna krytyka będzie uznana, bo szkoda mi czasu na bezcelowe stukanie w klawiaturę.
            • madzioreck Re: amused.to.death 11.10.11, 23:10
              Można się zastanawiać, czy "tandeta/bazar" jest złośliwe albo chamskie, może i nie, ale konstruktywne raczej nie jest. wystarczyłoby - nie podoba mi się, i już. Informacja zwrotna załatwiona.
              • pierwszalitera Re: amused.to.death 13.10.11, 01:19
                madzioreck napisała:

                > Można się zastanawiać, czy "tandeta/bazar" jest złośliwe albo chamskie, może i
                > nie, ale konstruktywne raczej nie jest. wystarczyłoby - nie podoba mi się, i ju
                > ż. Informacja zwrotna załatwiona.


                Ale "tandeta/bazar" definuje konkretny zarzut, a "nie podoba mi się" nie ma żadnej informatywnej wartości. I moim zdaniem jest konstruktywne, bo przekazuje producentce, jak niektóre osoby odbierają jej wyroby. Nikt nie napisał, że effuniak ma bazarowy gust, wypowiadał się tylko na temat stylu jej (niektórych) staników, więc gdzie tu jakaś obraza i złośliwość? Jestem zdania, że wycinając ten post mocno przesadzono i o ile pamiętam, była to spontaniczna reakcja jednej z moderatorek. Nie chcę nikogo osądzać o osobiste pobudki, chociaż moderatorzy to też ludzie i mogą ponieść się niewyjaśnionym emocjom, ale wydaje mi się, że problematyczne decyzje warto w moderatorskim gronie przedyskutować i w razie czego poddać podać nawet dyskusji na forum. Inaczej wygląda to na samowolę.
                • agafka88 Re: amused.to.death 13.10.11, 01:52
                  pierwszalitera napisała:

                  Jestem zdania, że wycinając ten
                  > post mocno przesadzono i o ile pamiętam, była to spontaniczna reakcja jednej z
                  > moderatorek. Nie chcę nikogo osądzać o osobiste pobudki, chociaż moderatorzy t
                  > o też ludzie i mogą ponieść się niewyjaśnionym emocjom, ale wydaje mi się, że p
                  > roblematyczne decyzje warto w moderatorskim gronie przedyskutować i w razie cze
                  > go poddać podać nawet dyskusji na forum. Inaczej wygląda to na samowolę.

                  Pierwszalitero, jak słusznie zauważyłaś, moderatorki to tylko ludzie. Niestety nie pełnimy dyżuru 24-godzinnego i nie jesteśmy w stanie wszystkich spraw dyskutować na bieżąco. Ale zapewniam, że sprawa została przedyskutowana a wnioski na przyszłość wyciągnięte :) Raz na sześć lat i najlepszym mogą zdarzyć się błędy ;)

                  Polityka moderacyjna na lb się nie zmieniła, dalej prosimy o przestrzeganie netykiety i o względne trzymanie się tematu. Dobrze,że w tej sprawie jest odzew, wyciągniemy wnioski na przyszłość. Forum tworzą wszystkie forumki i informacje zwrotne są bardzo ważne.

                • milstar Re: amused.to.death 13.10.11, 12:16
                  pierwszalitera napisała:
                  > Ale "tandeta/bazar" definuje konkretny zarzut

                  Takie określenie nie jest zarzutem, tylko własną opinią. Jak mówił Kubuś Puchatek - nie to ładne co ładne, ale co się komu podoba.
                  • pierwszalitera Re: amused.to.death 13.10.11, 13:36
                    milstar napisała:

                    > Takie określenie nie jest zarzutem, tylko własną opinią. Jak mówił Kubuś Puchat
                    > ek - nie to ładne co ładne, ale co się komu podoba.

                    Oczwiście, że opinią, ale czy nie opinie tu właśnie chodzi? Jeżeli coś mi się nie podoba, próbuję opisać to w sposób najlepiej wyrażający źródło mojego niezadowolenia. Samo stwierdzenie : "nowa kolekcja mi się nie podoba, nic nie kupię" nie zawiera żadnych informacji na temat dlaczego. Kogo to w ogóle interesuje, że komuś się coś podoba, albo nie? Ja takie nic nie wnoszące posty omijam jak 10 okrzyków "wyglądasz ślicznie!" na Balkonetce. Interesują mnie jednak powody, dla których ktoś uważa kolekcję za udaną, albo za mniej. Podoba mi się, bo kolory pasują do mojego typu, podoba mi się, bo uważam ciemną satynę za elegancką i seksi, nie podoba mi się, bo tkanina stanika przypomia mi starą zasłonę, nie podoba mi się, bo styl stanika kojarzy mi się bazarowo i nie chciałabym tak wyglądać. Nie bardzo rozumiem dlaczego negatywne opinie podejrzewane są od razu o złośliwość i chęć dowaleniu komuś? Netykiety w każdym razie nie łamią, bo nie są ani wulgaryzmami, ani nikogo nie obrażają. A może ktoś myśli, że autorka chce nas obrazić, bo nam się akurat taki bazarowy styl podoba? Nie bierzmy wszystkiego tak do siebie i nie doszukujmy się w tekstach czegoś, co nie było wcale zamiarem autora.
                    • amused.to.death Re: amused.to.death 14.10.11, 00:39
                      ditto!

                      mogę się podpisać pod wszystkim co napisałaś, Pierwszalitero:)

                      Ja ostatnio w zupełnie innych sytuacjach zauważyłam, że ta poprawność i chęć nie urażenia kogoś jest tak silna, że tak naprawdę osoba nie dostaje żadnej absolutnie konstruktywnej krytyki.
                      OK, słyszy, że coś się nie podoba, ale ta krytyka jest tak rozmyta szukaniem w tym dobrych stron, że zostaje wrażenie, że 'wcale nie jest tak źle, idźmy dalej tą drogą'.
                      Co oczywiście, że wrażeniem błędnym, dlatego uważam, że w sumie krytyka typu 'tandeta, bazar' jest bardziej konstruktywna od 'nie podoba mi się' - bo przekazuje jakieś emocje.
                      • agafka88 Re: amused.to.death 14.10.11, 01:02
                        amused.to.death napisała:

                        > ditto!
                        >
                        > mogę się podpisać pod wszystkim co napisałaś, Pierwszalitero:)
                        >
                        > Ja ostatnio w zupełnie innych sytuacjach zauważyłam, że ta poprawność i chęć ni
                        > e urażenia kogoś jest tak silna, że tak naprawdę osoba nie dostaje żadnej absol
                        > utnie konstruktywnej krytyki.
                        > OK, słyszy, że coś się nie podoba, ale ta krytyka jest tak rozmyta szukaniem w
                        > tym dobrych stron, że zostaje wrażenie, że 'wcale nie jest tak źle, idźmy dalej
                        > tą drogą'.
                        > Co oczywiście, że wrażeniem błędnym, dlatego uważam, że w sumie krytyka typu 't
                        > andeta, bazar' jest bardziej konstruktywna od 'nie podoba mi się' - bo przekazu
                        > je jakieś emocje.

                        A czy poza przypadkiem z "tandetą i bazarem" była ostatnio jakaś wycinka potwierdzająca teorię? Bo ja sobie nie przypominam, jak już wyżej wspominałam, wycinane są jedynie posty łamiące netykietę. Błąd się zdarzył jeden, nie uważam, że należy z niego robić regułę, bo nie ma ku temu podstaw.


                        • effuniak Agafko 14.10.11, 07:52
                          ależ ten błąd będzie Wam wypominany do konca świata i o jeden dzień dłużej
                          I nawet jak już wszyscy o ty zapomną to .... gdy zabraknie argumentów dla poparcia jakiejś tezy zostanie ponownie wytkniety

                          ;DDDDD
                          • effuniak to ja jeszcze w temacie oceny pracy 14.10.11, 08:01
                            na podstawie moich dzieci uczęszczających do tej samej podstawówki w odstępie 9ciu lat

                            Syn - pani od matematyki -)*^&%^%$%#@%^- delikatnie mówiąc

                            Córka - pani od matematyki - :*:*:*:*:*:*:*:*:*:* - oszczędnie mówiąc

                            podsumowanie

                            ta sama Pani , inne dzieci inna ocena osoby, sposobów nauki itd itd....

                            pytanie

                            Która ocena jest prawdziwa ?

                            Odpowiedź

                            OBIE
                            • turzyca Re: to ja jeszcze w temacie oceny pracy 14.10.11, 16:31
                              Ta sama? Nie, o 9 lat starsza - wyrobila sie, nabrala doswiadczenia, moze przestala zwracac uwage na drobiazgi, a zaczela sie skupiac na rzeczach naprawde istotnych.
                              • effuniak Re: to ja jeszcze w temacie oceny pracy 14.10.11, 16:49
                                Błąd w rozumowaniu
                                Pani była Stara 9 lat temu i jest jeszcze starsza teraz

                                Syn - nie lubi matmy
                                Córka - uwielbia
                          • agafka88 Re: Agafko 14.10.11, 11:55

                            effuniak napisała:

                            > ależ ten błąd będzie Wam wypominany do konca świata i o jeden dzień dłużej
                            > I nawet jak już wszyscy o ty zapomną to .... gdy zabraknie argumentów dla popar
                            > cia jakiejś tezy zostanie ponownie wytkniety
                            >
                            > ;DDDDD

                            To chyba trzeba tamten wątek przyszpilić gdzieś na górze, będzie łatwiej dla świeżynek :)

                            <okrutna moderacja on>Zresztą ćśśśś Ewo, bo Cię wytnę ;) <okrutna moderacja off>

                            A tak serio, to więcej już nożyczek używam na offtopach niż tu. Nawet spamerzy lubią bardziej offtopy ;)
                          • pierwszalitera Re: Agafko 14.10.11, 13:27
                            effuniak napisała:

                            > ależ ten błąd będzie Wam wypominany do konca świata i o jeden dzień dłużej
                            > I nawet jak już wszyscy o ty zapomną to .... gdy zabraknie argumentów dla popar
                            > cia jakiejś tezy zostanie ponownie wytkniety

                            Może i będzie, bo pojedyncze, reprezentatywne sprawy lepiej się zapamiętuje. Ale zapamięta się też, że problem konstruktywnie omówiono i wyciągnięto wnioski. Naprawdę nie ma potrzeby uszczypliwymi uwagami (cha, cha, cha, ale śmieszne) budowania nowych frontów.
                  • edhelwen Re: amused.to.death 13.10.11, 14:53
                    jeśli producent otrzyma n opinii, że dany stanik wygląda bazarowo, to taka informacja może być dla niego przydatna. Nie wiem jak w przypadku Effuniaka, bo Effuniak chyba od dawna nie przejmuje się takimi opiniami klientek, na zasadzie "nie podoba wam się, to kupujcie u kogo innego" ;)
        • amused.to.death Re: amused.to.death 11.10.11, 23:10
          > tak gwoli wyjaśnienia - nie jestem moderatorką na Lobby, moderatorki nie darzą
          > mnie szczególną sympatią (chyba za niewyparzony jęzor)

          wiem, że nie jesteś moderatorką, a twój język też chyba kiedyś skrytykowałam i zostało to wycięte z innymi postami.
          Z czym się oczywiście nie zgadzam:) bo uważam, że tak długo jak wypowiedzi są kulturalne to niemiłą krytykę też można wyrażać - a co adresat krytyki z tym zrobi to już nie moja para kaloszy.

          • roza_am Re: amused.to.death 11.10.11, 23:40
            a twój język też chyba kiedyś skrytykowałam i
            > zostało to wycięte z innymi postami.

            Czyli pewnie była jakaś awantura i poleciała cała gałązka. Jeśli jakiś post łamie reguły i jest wycinany, to odpowiedzi na niego tracą rację bytu i także lądują w koszu.
            W przyszłości, gdybyś miała wątpliwości, dlaczego jakiś post poleciał (albo nie poleciał) - pisz na maila moderacji.
      • mniickhiateal Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 12.10.11, 13:28
        amused.to.death napisała:

        > Bo kiedy czytam wątki o effuniakach i sklepie Ewy Michalak widzę, że tam czasam
        > i krytyczne posty znikają - czasami odbieram je jako posty krytyczne ale wciąż
        > kulturalne - według mnie nie są złośliwe czy chamskie.
        > Nie wiem jak jest w innych wątkach bo czytam je rzadziej i nigdy sobie nie usta
        > wiam 'powiadamiaj o odpowiedziach'.
        >
        > W związku z powyższym nie mam ochoty na pisanie złej opinii, bo odnoszę wrażeni
        > e, że moje zdanie może zostać usunięte, albo będę musiała swojego zdania bronić
        > jakbym co najmniej na wojnie była. Nie bardzo też mam przez to ochotę pisać d
        > obre opinie, bo to byłoby zbyt jednostronne.
        >

        Miałam w tamtej sytuacji dokładnie takie same odczucia (minus ochota bądź jej brak), że moderatorka zareagowała niepotrzebnie i przez to tylko zwiększyła wrażenie wojny. IMO takie sytuacje mogą zniechęcać do udzielania się, zwłaszcza nowe osoby.
    • madzioreck Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 10.10.11, 20:59
      Nie piszę opinii, właściwie żadnych, bo staniki dobieram sobie sama, ewentualnie korzystam z pomocy szefowej - brafitterki ;) A w jedynym przypadku, kiedy dobierano mi pierwszy stanik, dobrano mi najlepszy, jaki mógł być, więc nie miałam powodu pisać złej opinii.
      Natomiast raz kiedyś, kiedy napisałam - owszem, spotkałam się z fochem i zarzutem oczerniania. Błąd, że wypowiedziałam się w imieniu koleżanki wysłanej do zaufanego sklepu, zamiast zmusić ja do zalogowania się i napisania samodzielnie. Nieważne.

      Natomiast jako brafitterka, podpisuję się pod Azymut - chciałabym mieć tę informację zwrotną. Każdy uczy się swojego zawodu, pracując, i nikt na świecie nie zjadł jeszcze wszystkich rozumów, nie na tyle, żeby nie móc się czegoś nauczyć albo popełnić błędu. Tylko proszę o krytykę konstruktywną właśnie, a nie o zarzuty, że nie przewidziałam, że za 3 dni będzie niewygodnie :(
      • ko_kartka Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 11.10.11, 00:06
        madzioreck napisała:

        Tylko proszę o krytykę konstruktywną właśnie, a nie o zarzu
        > ty, że nie przewidziałam, że za 3 dni będzie niewygodnie :(

        Ale to właśnie z punktu widzenia osób, które korzystają z brafittingu, jest konstruktywna krytyka :) Niestety... Bo osoby uświadomione, które zaczęły działać głównie w okresie zamawiania staników przez internet, bo stacjonarnie to mogły sobie prędzej kupić jednorożca, z usług Twoich nie skorzystają... Stąd mało w ogóle konstruktywnych opinii o sklepach, moim zdaniem.

        Żeby było jasne: naprawdę współczuję brafitterkom, bo bezpośrednia praca z klientem bywa skaraniem boskim. I nie twierdzę, że to brafitterki są złem wszelakim, ale wydaje mnie się, że kobiety są nieco zdezinformowane (nie każda z nas jest profesorem fizyki stosowanej i ma prawo nie orientować się we wszystkich prawach fizyki) tym, że brafitterka występuje zaraz po Bogu i oczekują cudów. JA wiem, że się nie da, ale to JA.
        • madzioreck Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 11.10.11, 00:47
          > Ale to właśnie z punktu widzenia osób, które korzystają z brafittingu, jest kon
          > struktywna krytyka :)

          Konstruktywna to jest wtedy:
          -niestety, po kilku dniach noszenia jest mi tu i tu niewygodnie + na przykład opis, jak przebiegało dopasowywanie. Czy pani mówiła: "tak ma być", czy też odradzała modele, które, choć pięknie leżały, cisnęły od razu itd. To daje jakąś informację.

          Natomiast konstruktywne nie jest takie coś:
          -nie polecam sklepu, bo kupiłam tam stanik i po 3 dniach jest niewygodnie.
          Taka krytyka nie daje absolutnie żadnej informacji zwrotnej, a wręcz sugeruje, że coś wciśnięto.

          I nie twierdzę, że to brafitterki są złem wszelakim
          > , ale wydaje mnie się, że kobiety są nieco zdezinformowane (nie każda z nas jes
          > t profesorem fizyki stosowanej i ma prawo nie orientować się we wszystkich praw
          > ach fizyki) tym, że brafitterka występuje zaraz po Bogu i oczekują cudów. JA wi
          > em, że się nie da, ale to JA.

          Cieszę się, ze to napisałaś :)
          • ko_kartka Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 11.10.11, 02:35
            madzioreck napisała:

            > > Ale to właśnie z punktu widzenia osób, które korzystają z brafittingu, je
            > st kon
            > > struktywna krytyka :)
            >
            > Konstruktywna to jest wtedy:
            > -niestety, po kilku dniach noszenia jest mi tu i tu niewygodnie + na przykład o
            > pis, jak przebiegało dopasowywanie. Czy pani mówiła: "tak ma być", czy też odra
            > dzała modele, które, choć pięknie leżały, cisnęły od razu itd. To daje jakąś in
            > formację.
            >
            > Natomiast konstruktywne nie jest takie coś:
            > -nie polecam sklepu, bo kupiłam tam stanik i po 3 dniach jest niewygodnie.
            > Taka krytyka nie daje absolutnie żadnej informacji zwrotnej, a wręcz sugeruje,
            > że coś wciśnięto.

            Tylko wiesz... Ja to się stawiam w sytuacji właśnie świeżo uświadomionej - i ja bym była wściekła, że moje za ciasne Tango II nie da się nosić, chociaż pięknie leżało w przymierzalni i byłabym wściekła na brafitterkę... i nie napisałabym nic. Bo zdawałabym sobie sprawę, że moje rozżalenie przesłania mi obiektywny obraz brafittingu. Może to tylko ja jestem tak emocjonalnie nastawiona, ale nie cierpię nawiązywać osobistej więzi (a macanie po staniku to już jest więź nie byle jaka ;) ), a potem czuć się jak oszukana idiotka. Czasem naprawdę lepiej nie napisać nic, niż wywalić żale i dostać drwiącą odpowiedź: "To co, ślepa jesteś? Nie widziałaś jak leży? Brafitterka nie wróżka!". To wzmaga rozżalenie, a rada, żeby dokupić przedłużkę też wzmaga rozgoryczenie, że muszę doposażać stanik, który miał być "idealny"! jak na Lobby obiecywali! ;) I to, co piszę, to naprawdę nie jest tyrada na brafitterki, ale próba ukazania sposobu myślenia kompletnej nowicjuszki, która się boi głębiej odetchnąć w uświadomionym sklepie. Ale to też może być tak, że istnieje marginesowy odsetek takich "przestraszonych", niezauważalny wśród uświadomionych-nieuświadomionych, które wszystkie rozumy pozjadały i brafitterce pokazują piekło na tym padole - a ja się niepotrzebnie wymądrzam?
            • roza_am Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 11.10.11, 13:51
              Czasem naprawdę lepiej ni
              > e napisać nic, niż wywalić żale i dostać drwiącą odpowiedź: "To co, ślepa jeste
              > ś? Nie widziałaś jak leży? Brafitterka nie wróżka!".
              I to, co piszę, to napr
              > awdę nie jest tyrada na brafitterki, ale próba ukazania sposobu myślenia komple
              > tnej nowicjuszki, która się boi głębiej odetchnąć w uświadomionym sklepie.

              Ja rozumiem co do nas rozmawiasz. Tylko, że to się nie bierze z czystej złośliwości wobec przestraszonych nowicjuszek, ale z naszej idei kształtowania świadomych konsumentek. Takich, które umieją rozpoznawać swoje potrzeby i samodzielnie dążą do ich realizacji, a nie są bezwolnymi owieczkami poddającymi się machinie mody i marketingu. Być może wysyłając nowe osoby prosto do sklepów z bra-fittingiem nie dajemy im szansy nauczenia się wcześniej tej świadomej konsumenckiej postawy (jeśli nie miały jej wcześniej same z siebie). Być może jakaś część dziewczyn potrzebowałaby najpierw przejść lobbową edukację w tej kwestii, a dopiero potem udawać się na zakupy?
              • azymut17 Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 11.10.11, 16:36
                roza_am napisała:
                > Być może jakaś część dz
                > iewczyn potrzebowałaby najpierw przejść lobbową edukację w tej kwestii, a dopie
                > ro potem udawać się na zakupy?

                Możliwe, bo może są osoby, które wierzą, że jak pójdą do sklepu, to trafią na najlepszą brafitterkę świata dysponującą nieograniczoną ilością rozmiarów, wzorów, fasonów i kolorów? A trzeba im uświadomić, że to jest zawsze "sklep". Przydałby się może przyszpilony wątek lub zalinkowany wpis na Blogu Lobby? Aczkolwiek boję się, czy nie będzie to miało negatywnego wydźwięku "Jak nie zostać oszukanym przez ekspedientkę", ale jak edukacja, to edukacja i ostrzeżenia przed zagrożeniami.
                • roza_am Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 11.10.11, 16:43
                  Podjęłam ten temat w osobnym wątku. Zapraszam:
                  forum.gazeta.pl/forum/w,32203,129668644,129668644,Bra_fitting_w_sklepie_czy_najpierw_edukacja_.html
                • azymut17 Czytanie LB hurtem nie opłaca się, 11.10.11, 16:44
                  dopiero teraz widzę, że założyłaś wątek na ten temat, idę zatem tam.
                • besame.mucho Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 11.10.11, 16:45
                  Moim zdaniem taki wątek by się przydał. I to wcale nie musi być w wymowie: "jak nie zostać oszukanym", bardziej: "jak pomóc brafitterce, która pomaga mi" :).
                  Chodzi mi o wątek, w którym byłyby informacje typu: "Pamiętajcie, że brafitterki znają zasady dobierania bielizny, ale każda kobieta zbudowana jest inaczej, ma inną tolerancję na ucisk, inne gusta i przyzwyczajenia. Dlatego pomagajcie brafitterkom w sklepach - mówcie, że jest wam niewygodnie, że stanik wam się nie podoba, że szwy drapią. I szukajcie stanika tak długo, aż znajdziecie taki, który wam się podoba i jest wygodny".
                  • besame.mucho Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 11.10.11, 16:46
                    O, ja też odpisałam tu zanim zobaczyłam. To idę się przekleić tam :)
                • effuniak Azymut 12.10.11, 06:24
                  "Jak nie zostać oszukanym przez ekspedientkę", ale jak edukacja, to edukacja i ostrzeżenia przed zagrożeniami.

                  już sam taki zwrot sugeruje złe intencje ze strony brafitterki/ekspedientki
                  I jeśli tak ma wyglądać "konstruktywna" opinia - to chyba mamy inne pojęcie konstruktywności
                  • effuniak Lobby konsumenckie 12.10.11, 06:38
                    zmieni się w pręgierz na którym będą piętnowane osoby doradzajace i zamiast stymulować wzrost zacznie wstrzymywać jakikolwiek rozwój

                    Mnie to, na szczęście nie dotyczy bo nie mam codziennego, bezpośredniego kontaktu z klientkami a jak już jakaś do mnie do firmy trafia to jest albo z polecenia albo uświadomiona na tyle, że wie jak stanik powinien zachowywać sie na ciele

                    Zdarza mi sie odesłac klientkę do innej firmy jesli u mnie nie ma dla niej odpowiedniego kroju

                    Zawsze się pytam czy odczucia w staniku są dobre zarówno w sprawie obwodu jak i ramiączek czy fiszbin

                    Klientka jest jednak tak podekscytowana swoim nowym wyglądem, że jest jej BARDZO WYGODNIE ,ba.... BOSKO !
                    ...i ona jeszcze nigdy.... bo ona zawsze.... i wie pani , ja nie wiedziałem ze to az tak .... i wogle !
                    Jest nakręcona i pozytywnie zakręcona
                    ... i nie zawsze potrafi odpowiednio ocenić wszystkie bodźce ....
                    dopiero w domu, na spokojnie, po kilku godzinach może poczuć pewien dyskomfort
                    Może ale nie musi

                    I gdyby rzeczywiście w domu okazało sie, że jest cos nie tak to czyja by to była wina ?

                    - OKOLICZNOŚCI !!!!
                    • effuniak Brafitting internetowy 12.10.11, 06:55
                      W niedzielę byłam na szkoleniu w Akademii Brafittingu
                      Maheda wysłała mi wczesniej wymiary kursantek bym mogła przygotować się do prowadzenia warsztatów czyli by były odpowiednie rozmiary staników
                      Kursantki wymiary pobierały z siebie samodzielnie wg zasad okreslonych przez Mahedę: pod biustem ciasno i biust w zwisie
                      efekt ?
                      na 11 pań ŻADNA nie zmierzyła sie prawidłowo !
                      Były rozbieżności zrówno w pomiarze pod biustem jak i w biuście !

                      Jak do tego dodamy różnice w kształtach piersi, konsystencji, budowy klatki piersiowej, szerokości pleców to mamy komplet zbiegów okoliczności zacierających mozliwość prawidłowego dobrania rozmiaru stanika

                      Dodam , że nie wszystkie z kursantek były Świeżynkami

                      I gdy dobieram stanik na odległość to jaką mogę ponosić odpowiedzialność za dobrany rozmiar mając do dyspozycji tylko to, co mi klientka sama poda ?
                      • nacudja_nasza Re: Brafitting internetowy 12.10.11, 12:33
                        Ja po... szkoleniu we własnej Akademii Brainfittingu ;-) powiem, że to oczywiste, że diagnoza postawiona przez internet jest punktem wyjścia. I że rozmiar podsunięty przez koleżanki z forum, elektroniczny bra-fitter albo mailowo przez bra-fitterkę, to przybliżony rozmiar - coś od czego zacznę szukać swojego rozmiaru, kiedy wybiorę się do sklepu.

                        Dlatego effuniak, nie przejmuj się, że nie trafiłaś z rozmiarami. Jestem pewna, że dziewczyny na szkoleniu nie miały Ci tego za złe. A z czasem będzie na pewno coraz lepiej :-)
                      • clarisse Re: Brafitting internetowy 12.10.11, 13:19
                        No akurat narzekanie na brafitting internetowy czy wyniki z kalkulatorów jest moim zdaniem pomyłką.

                        To przecież oczywiste - i powinno być wołami napisane przy każdym kalkulatorze oraz powtórzone wielokrotnie na czacie/w mailu, że nie ma 100% gwarancji. Właśnie dlatego, że 1) każdy mierzy się inaczej 2) każde ciało jest inne, ma inną wrażliwość i inny kształt, nawet jeśli w dwóch mierzonych miejscach jest identyczne 3) nie ma możliwości zweryfikowania bezpośredniego ani przez klientkę, ani przez brafitterkę.

                        Ad 1) Ja się kiedyś mierzyłam bardzo ciasno pod biustem i wychodziło mi 72 cm. Maheda mnie zmierzyła i nagle wyszło 68 cm. A to już jeden rozmiar obwodu w górę lub w dół :) Teraz jak się mierzę bardzo ciasno, to zawsze się zastanawiam ile Mahedzie by wyszło :D
                        O mierzeniu biustu w zwisie, w pozycji równolegle do podłogi nawet nie wspominam - to jest przy dużym biuście technicznie dość trudne - przynajmniej dla mnie.

                        Ad 3) Gdzieś czytałam, że w Bravissimo, gdzie brafitting telefoniczny jest normalnym elementem, każą klientkom robić "bardzo śmieszne rzeczy", np. podskakiwać w biustonoszu i podnosić ręce do góry. Zatem owa "niemożność weryfikacji" częściowo przynajmniej daje się obejść, ale nadal jest to tylko częściowe.

                        Natomiast dużo zależy od tego, czy ów brafitting na odległość jest czy nie jest częścią oferty sklepu oraz w jaki sposób sprzedająca osoba go opisze. Jeśli to część oferty sklepowej, będę oczekiwała maksymalnej dokładności i właśnie czegoś takiego jak opisałam w ad 3) - jeśli natomiast sympatyczna pani powie mi "Wie Pani, może proszę przesłać zdjęcie, spróbuję ustalić co jest nie tak" - to kluczem jest słowo "spróbuję". Oraz zaznaczenie, że 100% pewności mieć nie można.

                        Notabene, zdjęcia bywają bardzo mało wiarygodne. Zdjęcia przy lampie czy czarny kolor na zdjęciach to już w ogóle horror, ale generalnie doświadczyłam już kilka razy, że ja realnie widzę co innego, a na zdjęciu z lampą widać co innego.

                        To takie tam luźne uwagi były.
                        • madzioreck Re: Brafitting internetowy 12.10.11, 20:28
                          Pomyłką, nie pomyłką, ale i mnie już w pracy zasugerowano, żem głupsza od kalkulatora, i "coś chcę wcisnąć", proponując przymierzenie obwodu 65 na 68 pod biustem. Bo kalkulator wyliczył 60...
                        • ko_kartka Re: Brafitting internetowy 02.11.11, 00:13
                          clarisse napisała:

                          > Ad 1) Ja się kiedyś mierzyłam bardzo ciasno pod biustem i wychodziło mi 72 cm.
                          > Maheda mnie zmierzyła i nagle wyszło 68 cm. A to już jeden rozmiar obwodu w gór
                          > ę lub w dół :) Teraz jak się mierzę bardzo ciasno, to zawsze się zastanawiam il
                          > e Mahedzie by wyszło :D

                          Jak ja się ciasno zmierzyłam, to wyszło mi 87, a potem w sklepie pani brafitterce nie wiem ile wyszło, bo się nie przyznała, ale zważywszy, że mierzyła po swetrze i luuuuuźno, to na pewno powyżej setki - a jednak "na oko" przyznała mi rację, że osiemdziesiątka ma rację bytu, jako i ja twierdziłam, więc tak nie do końca wiem, czy każda brafitterka chce mierzyć "ciasno" i czy to proponuje każdej klientce. Grunt, że po zdjęciu miary pani przyniosła mi do mierzenia ciasne staniki (oddychać mi było wolno), więc "ciasna miara" nie jest nie tylko wedle mnie miarodajna, na co warto zwrócić uwagę przy ocenianiu sklepu.
                    • butters77 Re: Lobby konsumenckie 12.10.11, 12:40
                      > Lobby konsumenckie zmieni się w pręgierz na którym będą piętnowane osoby doradzajace
                      > i zamiast stymulować wzrost zacznie wstrzymywać jakikolwiek rozwój.

                      Lobby konsumenckie zmieni się w wiadro słodyczy, wylewanej bezrefleksyjnie na sklepy, albo w tablicę ogłoszeń - i zamiast ułatwiać orientację wśród sklepów, uniemożliwi wyszukanie wiarygodnych opinii.

                      To teraz, kiedy mamy już nakreślone dwa skrajne bieguny, możemy nie demonizować i uplasować się pośrodku ;-)
                  • azymut17 Re: Azymut 12.10.11, 11:44
                    effuniak napisała:

                    > "Jak nie zostać oszukanym przez ekspedientkę", ale jak edukacja, to edukacja i
                    > ostrzeżenia przed zagrożeniami.
                    >
                    > już sam taki zwrot sugeruje złe intencje ze strony brafitterki/ekspedientki
                    > I jeśli tak ma wyglądać "konstruktywna" opinia - to chyba mamy inne pojęcie kon
                    > struktywności

                    Dlatego na początku napisałam "Aczkolwiek boję się, czy nie będzie to miało negatywnego wydźwięku "Jak (...)"", co opuściłaś w cytowaniu mnie. Chodziło mi właśnie o to, by uniknąć sugerowania złych intencji i by skupić się na edukacji konsumenckiej. I pokaż mi proszę, gdzie napisałam, że coś takiego jest konstruktywną krytyką.
                    Nie podoba mi się przekręcanie moich wypowiedzi.
                  • tfu.tfu Re: Azymut 12.10.11, 12:52
                    nawet jeśli ekspedientka złych intencji nie ma, to ona _musi_ sprzedać, żeby sklep zarobił. zwykle brafitterka/ekspedientka pracuje za najniższą krajową (fajnie jeśli ma bogatego męża lub jest studentką, której dokładają zamożni rodzice ;-)), jak ma szczęście to dostaje coś pod stołem, albo ma tzw. "premię" czyli procent od wyników sprzedaży brutto :-)
                    i tu są schody. brafitterce powinno zależeć na tym, żeby dobrać biustonosz jak najlepiej, szczerze informować o tym, co jest nie tak itd. itp. ekspedientka musi sprzedać. typowy konflikt interesów, który pracując w sklepie trzeba jakoś pogodzić.
                    czasem pogodzić się daje, czasem nie. mnie problem na szczęście _już_ nie dotyczy...
                    • kasienka.body Re: Azymut 13.10.11, 15:59
                      Brafitterka również wie, że jeśli sprzeda coś "na siłę" tylko po to, aby sprzedać, to jest bardzo duża szansa, że osoba ta już się w sklepie nie pojawi. Zatem na dłuższą metę to się nie opłaca. Zadowolona klientka nawet jeśli nie dobierze nic za pierwszym razem, to wróci kolejny raz i przyśle swoje koleżanki.
                      • agafka88 Re: Azymut 13.10.11, 16:12
                        kasienka.body napisała:

                        > Brafitterka również wie, że jeśli sprzeda coś "na siłę" tylko po to, aby sprzed
                        > ać, to jest bardzo duża szansa, że osoba ta już się w sklepie nie pojawi. Zatem
                        > na dłuższą metę to się nie opłaca. Zadowolona klientka nawet jeśli nie dobierz
                        > e nic za pierwszym razem, to wróci kolejny raz i przyśle swoje koleżanki.

                        Dzięki Ci Kasieńko, to samo myślę, ale miło, że wyszło to z inicjatywy bra-fitterki! Dlatego też nie boję się polecać Twojego sklepu kompletnym świeżynkom.

                        Nasze sklepy sprzedają dość drogie staniki. Z szeregu bieliźniaków mogą się dobić czymś niezwykłym - w tym przypadku perfekcyjnym dopasowaniu. Klientka, której zostanie wciśnięty ewidentnie zły stanik za 100-200 zł do sklepu nie wróci, co więcej będzie go odradzała znajomym. Tylko wyróżniający się z masy złych staników spowoduje, że sklep zacznie być polecany pocztą pantoflową, a jak wiemy to jest najlepsza reklama.
                        • edhelwen Re: Azymut 13.10.11, 18:07
                          "uświadomione" sklepy z brafittingiem chyba różnią się od sieciówek, gdzie sprzedawcy mają do wyrobienia indywidualny target, target sklepowy, często wręcz niemożliwy do zrobienia i nad głową rozliczające z tego wszystkiego kierownictwo. Jednak nawet pracując w takim miejscu miałam świadomość, że wciskając coś za wszelką cenę klientowi lub kłamiąc na jakiś temat (np. "w innym naszym salonie na pewno tego nie ma") na dłuższą metę zaszkodzę wizerunkowi sklepu i marki, już pomijając zwykłą ludzką uczciwość. Ale też trzeba zrozumieć sprzedawców ze sklepów, gdzie im "wisi ciągle nad głową miecz" i chcąc nie chcąc wciskają na siłę :/
                        • kasienka.body Re: Azymut 14.10.11, 17:14
                          > Dzięki Ci Kasieńko, to samo myślę, ale miło, że wyszło to z inicjatywy bra-fitt
                          > erki!

                          Zawsze do usług Agafko :)
                          I dzięki za to:

                          >Dlatego też nie boję się polecać Twojego sklepu kompletnym świeżynkom.
                          >
              • ko_kartka Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 13.10.11, 23:34
                roza_am napisała:

                >
                > Ja rozumiem co do nas rozmawiasz. Tylko, że to się nie bierze z czystej złośliw
                > ości wobec przestraszonych nowicjuszek, ale z naszej idei kształtowania świadom
                > ych konsumentek. Takich, które umieją rozpoznawać swoje potrzeby i samodzielnie
                > dążą do ich realizacji, a nie są bezwolnymi owieczkami poddającymi się machini
                > e mody i marketingu. Być może wysyłając nowe osoby prosto do sklepów z bra-fitt
                > ingiem nie dajemy im szansy nauczenia się wcześniej tej świadomej konsumenckiej
                > postawy (jeśli nie miały jej wcześniej same z siebie). Być może jakaś część dz
                > iewczyn potrzebowałaby najpierw przejść lobbową edukację w tej kwestii, a dopie
                > ro potem udawać się na zakupy?

                Ja też rozumiesz :) I nie dla siebie to piszę, a właśnie dla nowicjuszek, które (jak ja niegdyś) przeczytają całe forum, zanim zamówią stanik, tudzież udadzą się do sklepu stacjonarnego (i tutaj wieeeelkie brawa dla Lobby, że to jest w ogóle możliwe!).

                Kształtowanie konsumenckiej podstawy jest świetne, ale to chyba Lobby czyni od zarania...? i nie ma w tym wielkiej nowości...? Natomiast "sklepy polecane przez Lobby" - no ta nazwa zobowiązuje i istnieje szerokie grono osób, które nie będą śmiały podważać tej opinii, stąd moje wpisy w tym temacie - wyjaśniające nieśmiałość/niepewność siebie owych osób oraz jednocześnie stymulujące (jak sobie wyobrażam jeno!) owe osoby do większej aktywności - osoby nie do końca zadowolone, ale wstydzące się o tym napisać. Zachęcam, bo byłam kiedyś jedną z takich osób, po prostu...
    • ja_joanna dobra wola 11.10.11, 03:05
      Myślę, że pewnym sposobem na napisanie konstruktywnej krytyki o sklepie (czy czymkolwiek) jest założenie dobrej woli drugiej strony. W takiej sytuacji nie ma miejsca na zarzuty typu "brafitterka nie przewidziała, że stanik mnie będzie uwierał" (przykład przytoczony wyżej w wątku), tylko można zadać z uważnością i troską pytanie typu "czy istnieją metody, żeby brafitterka mogła przewidzieć, czy stanik pozostanie wygodny przy dłużyszm noszeniu, czy zacznie uwierać" lub stwierdzić "ani ja, ani brafitterka nie stwierdziłyśmy w trakcie przymiarki żadnych problemów, niestety stanik po trzech dniach zaczął mnie uwierać. Zastanawiam się w związku z tyn, czy istnieje jakaś metoda, żeby taką sytuację przewidzieć, a jeśli nie to jakie mam możliwości w tej chwili?" itp.

      To jest w sumie bardzo prosta zasada i wymaga tylko trochę uważności i wyczucia, ale myślę, że bardzo ułatwia opisanie tego, z czego klientka jest niezadowolona lub co ją zawiodło albo gdzie widzi możliwości poprawy, rozwoju itp. I wtedy nie ma miejsca na "złe opinie", bo jeśli założy się dobrą wolę jednej strony to naturalnym odruchem będzie chęć pomocy jej, m.in. przez konstruktywny feedback. A jak to w prawie karmy, jeśli pomoże się (przez zwrócenie uwagi na pewne tematy) brafitterce to ta pomoc może się nam wtedy zwrócić, np. jeśli będziemy z jej usług korzystać kolejny raz (i znowu: zakładając dobrą wolę, czyli, że brafitterka będzie chętna poprawić to, co może poprawić).

      Myślę, że warto.
    • sbarazzina Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 12.10.11, 21:04
      W całym moim forumowym życiu wyprodukowałam chyba tylko jeden negatywny post o sklepie i lepiej by dla mnie było gdybym jednak tego nie zrobiła.

      Chociaż to nawet nie była negatywna opinia, a skarga na brak kontaktu ze sklepem (BiuBiu). Po tym poście dostałam prawie natychmiast zwrot pieniędzy na konto, mimo że wysłałam jedną sukienkę do porawki, a jedną do wymiany na inny rozmiar. Bez jakiegokolwiek kontaktu ze strony sklepu, bez uprzedzenia, ani wyjaśnienia. Później dostałam odpowiedź na forum, że jak się przenosi korespondencję na forum, to sklep nie poczuwa się do odpowiadania na moje maile. A mój post był w zasadzie wołaniem o kontakt, bo droga mailowa ani gg nie poskutkowały.

      Gdybym siedziała cicho (nie opisała sprawy publicznie), pewnie teraz te 2 piękne sukienki w odpowiednich rozmiarach wisiałyby u mnie w szafie.

      Mam wrażenie, że zarówno BiuBiu jak i firma Ewa Michalak są na naszym forum traktowane w sposób szczególny. I negatywne opinie na ich temat spotykają się z jakąś taką dezapropbatą ze strony innych forumek.
      • azymut17 Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 12.10.11, 21:48
        To wg mnie tym bardziej powinnaś to opisać w wątku na temat działania sklepu, bo jest to brzydkie zachowanie. Dla mnie i tak nie ma znaczenia, bo ja się zniechęciłam dawno i wolę kupować BiuBiu stacjonarnie, ale jesteś taką samą forumka jak my, więc Twoje milczenie tylko potwierdza ten "specjalny status" i kieruje nas w stronę kółka wzajemnej adoracji zamiast rzetelnego forum konsumenckiego.
        Jak nie chce Ci się pisać od nowa, to proszę przekopiuj chociaż swój post tutaj:
        forum.gazeta.pl/forum/w,32203,104683336,104683336,www_biubiu_pl_2.html
        • sbarazzina Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 12.10.11, 22:09
          Azymut, cała sprawa opisana jest w wątku sklepowym.
          • azymut17 Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 12.10.11, 22:18
            Widzę teraz, i to wątku, który zalinkowałam... Przepraszam, muszę sobie sprawić lepsze okulary ;-)
      • roza_am Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 12.10.11, 22:00
        > Mam wrażenie, że zarówno BiuBiu jak i firma Ewa Michalak są na naszym forum tra
        > ktowane w sposób szczególny.

        W pewnym sensie tak. Gdyż, albowiem, powstały te firmy specjalnie po to, by zaspokoić nasze potrzeby. I tak się składa, że są pod pewnymi względami niezastąpione, w pewnych obszarach, dla pewnych osób nie mają konkurencji. Zatem zależy nam na ich istnieniu i rozwoju.

        > I negatywne opinie na ich temat spotykają się z jakąś taką dezapropbatą ze strony innych forumek.

        IMHO to zależy od formy tych negatywnych opinii, czy są kulturalne i konkretne, czy ogólnikowe i na granicy wulgarności. Te pierwsze są jak najbardziej pożądane i, co ważniejsze, przynoszą owoce. Skargi na kiepski design u Ewy Michalak zaowocowały coraz lepszymi kolekcjami, znajdującymi uznanie u coraz szerszej grupy forumek. Narzekania na kiepski kontakt z biurem Ewy Michalak, w tym od niemieckich klientek, przyniosły skutek w postaci etatu dla znającej języki asystentki. To takie najświeższe, pierwsze z brzegu, przykłady. Mam nadzieję, że obie firmy będą nadal korzystały z informacji zwrotnych od forumek.
      • agafka88 Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 12.10.11, 22:34
        sbarazzina napisała:

        > Mam wrażenie, że zarówno BiuBiu jak i firma Ewa Michalak są na naszym forum tra
        > ktowane w sposób szczególny. I negatywne opinie na ich temat spotykają się z ja
        > kąś taką dezapropbatą ze strony innych forumek.

        Wydaje mi się, że ta dezaprobata jest szczególnie silna w przypadku osób, które nie mają innego wyboru i muszą nosić te firmy - czyli tylko biubiu lub effuniaki na nie pasują. Dosyć logiczne, że osoby takie chcą, żeby firmom powodziło się jak najlepiej i być może traktują takie uwagi zbyt osobiście. Poza tym i Effuniak i Kinga dały się polubić też jako forumki, co utrudnia krytykowanie, bo trudno oddzielić forumkę od pani producentki. Tak mi się przynajmniej wydaje.

        Panache łatwiej skrytykować, bo projektantki panache nie spotkało się na zlocie i nie polubiło. Projektantka panache nie pisze tu z nami, wiadomo że nie przeczyta bezpośrednio naszej krytyki więc łatwiej jest krytykować. Ale wydaje mi się, że konstruktywna krytyka, bez obrażania może tylko pomóc sklepom i firmom w ich rozwoju.

        I tylko chciałam dodać, że absolutnie nie wycinamy jako moderacja opinii negatywnych, żeby tuszować czyjeś błędy. Wycinane są posty, które zwyczajnie łamią netykietę. Zwykle prosimy o napisanie posta ponownie oraz o unikanie epitetów.
        • butters77 Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 13.10.11, 09:42
          agafka88 napisała:
          > Poza tym i Effuniak i Kinga dały się polubić też jako forumki, co utrudnia krytykowanie, bo tr
          > udno oddzielić forumkę od pani producentki. Tak mi się przynajmniej wydaje.
          >
          > Panache łatwiej skrytykować, bo projektantki panache nie spotkało się na zlocie
          > i nie polubiło.

          Też uważam, że wrażenie specjalnych względów wobec Kingi i Ewy - o którym napisała sbarazzina - może wynikać z faktu, że ich firmy rodziły się na naszych oczach, kibicowałyśmy im i nadal kibicujemy. Dlatego u mnie np. kiedy napiszę, że coś mi się w BiuBiu nie podoba, naturalnym odruchem jest też dodanie, że trzymam kciuki, żeby było lepiej. Bo Kingę znam i naprawdę życzę jej, żeby BiuBiu osiągnęło światowy sukces :-)

          Przy przypadkowych firmach, które swoich początków nie dzieliły z Lobby, które nie pytały nas o opinie, z pewnością nie zawracałabym sobie tym głowy ;-) Np. gdy narzekam na konstrukcje staników Panache, nie dodam: "Ale nie martwcie, się konstruktorki, na pewno fajne z Was dziewczyny i będzie dobrze, noski do góry!" :-)

          A na marginesie - jestem ciekawa, czy same Kinga i Ewa zgodziłyby się z opinią, że forumki wyjątkowo się o nie troszczą ;-)
          • effuniak wyjątkowo 13.10.11, 10:40
            to dobre słowo
            ;)
        • sbarazzina Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 13.10.11, 17:07
          agafka88 napisała:
          >
          > Wydaje mi się, że ta dezaprobata jest szczególnie silna w przypadku osób, które
          > nie mają innego wyboru i muszą nosić te firmy - czyli tylko biubiu lub effunia
          > ki na nie pasują. Dosyć logiczne, że osoby takie chcą, żeby firmom powodziło si
          > ę jak najlepiej i być może traktują takie uwagi zbyt osobiście.

          Mi też zależy, żeby naszym firmom dobrze się powodziło! A wybór mam ogromny zarówno stanikowy jak i ubraniowy. Ale lubię wspierać polskie oraz kobiece przedsiębiorstwa i dlatego chciałabym kupować effuniaki i ciuchy biubiu. Niestety jeśli w trakcie robienia zakupów coś jest nie tak jak być powinno, to martwię się przede wszystkim o mój interes. To chyba naturalne.

          Przecież negatywnych opinii nikt nie pisze dla zabawy, tylko są one wynikiem takich a nie innych doświadczeń. I nie oznaczają one, że nie życzymy takiej firmie powodzenia.

          >Poza tym i Effuniak i Kinga dały się polubić też jako forumki, co utrudnia krytykowanie, bo >trudno oddzielić forumkę od pani producentki. Tak mi się przynajmniej wydaje.

          Ale negatywna opinia o fukncjonowaniu sklepu to nie krytyka forumki ani nawet producentki.
          I chyba na tym polega problem, bo zarówno Ewa jak i Kinga mają problem ze zrozumieniem tego faktu (moim zdaniem oczywiście).
          • anna-pia Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 14.10.11, 10:53
            sbarazzina napisała:

            > Ale negatywna opinia o funkcjonowaniu sklepu to nie krytyka forumki ani nawet p
            > roducentki.
            > I chyba na tym polega problem, bo zarówno Ewa jak i Kinga mają problem ze zroz
            > umieniem tego faktu (moim zdaniem oczywiście).

            Pod tym mogę się podpisać :)
            Wyszło w którejś dyskusji, bodajże o BiuBiu-lux, i któraś z forumek wyjaśniała, że to dlatego, że to jest ich własna działalność, coś, co stworzyły od podstaw, więc są z tym związane emocjonalnie. Dla mnie to dziwne, ale skoro tak jest, to trudno, trzeba się z tym pogodzić.
          • agafka88 Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 14.10.11, 11:58
            Sbarrazino, ja to wszystko wiem co napisałaś i nawet się zgadzam. Tylko ja sobie gdybałam skąd te reakcje mogą wynikać.

            I też uważam, że konstruktywna krytyka może pomóc w rozwoju firmy. I w rozwoju forum. Tylko że nam brakuje zarówno tych pozytywnych jak i negatywnych opinii, obydwie są tak samo ważne i tak samo potrzebne.
    • ogrod.zmyslow Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 20.10.11, 16:34
      ja to myślę, że dlatego iż późniejsze stanikowe problemy rozwiązywane są bezpośrednio w sklepie.
      U mnie w sklepie nie raz zdarzało się, że klientka wracała za kilka dni i zgłaszała swój problem.
      Bardzo często nie była to wina ani stanika, ani klientki, ani moja. Na przykład przyszła do mnie Pani z reklamacją, że po kliku godzinach pracy przy biurku piłują ją z przodu ramiączka. Wystarczyło że jej wszyłam dodatkowe uchwyty na ramiączka trochę bardziej do środka mostka (strapless).
      Inna klientka skarżyła się na fiszbiny które po jakimś czasie wbijały się pod pachę. Faktycznie Pani miała tam trochę ciałka i stanik pasujący na resztę klientek mógł ją po kilku godzinach uwierać - skutecznym okazało się skrócenie przeze mnie fiszbiny pod pachą o kilka cm i po problemie.
      Nie wspomnę o klientkach powracających z o wiele błahszych problemów typu: zapomniały jak wygarniać piersi i miseczka była za duża itp.

      Jedno jest pewne - żebym pomogła muszę WIEDZIEĆ o problemie i muszę ZOBACZYĆ w czym problem.
      A najlepszą oznaką zadowolonej klientki jet to, że wraca na kolejne zakupy i przyprowadza ze sobą swoje kuzynki i koleżanki :)
      • ko_kartka Re: Dlaczego nie piszecie złych opinii o sklepach 02.11.11, 00:15
        ogrod.zmyslow napisała:

        > A najlepszą oznaką zadowolonej klientki jet to, że wraca na kolejne zakupy i pr
        > zyprowadza ze sobą swoje kuzynki i koleżanki :)

        A ja myślę, iż świetną oznaką jest to, że klientka wraca z taką reklamacją, jaką opisałaś powyżej - bo to IMO oznaka tylko i li przyjaznej atmosfery w sklepie.
    • mniickhiateal Czy już wszystko jasne ;) ? 01.04.12, 11:52
      No, znalazłam wreszcie, to podnoszę.

      W piątek nie zdążyłam się dopisać pod Sbarazziną i Kryklu (zgadzając się z nimi, żeby nie było niejasności) w wątku wiadomym, zanim offtop poleciał. Myślałam, czy nie wpisać się jeszcze tam, gdzie Róża_am pracowicie poprzeklejała semi-grzeszne wypowiedzi, ale czy tak naprawdę cała kontrowersja nie dotyczy kwestii omawianych parę miesięcy temu właśnie tutaj?

      Moim zdaniem niesmaczna scenka, która się rozegrała, bardzo obrazowo ilustruje to, co część nowszych osób wtedy usiłowała przekazać. Jeśli zdarzają się takie reakcje na wypowiedzi, które przecież sporo osób odebrało jako nieszkodliwe, to chyba coś jest nie tak? I FYI, ja też długo myślałam, czy w ogóle się w to mieszać, bo bardzo mi się nie chciało, no ale skoro roszczę sobie pretensje do bycia Lobbystką, to poczułam się do powinności obywatelskiej. Ciekawe tylko, ile dziewczyn stwierdziło, że im się nie chce, i na przyszłość w innych sytuacjach też się nie wypowiedzą.
      • tfu.tfu Re: Czy już wszystko jasne ;) ? 01.04.12, 19:26
        znowu mnie jakaś awanturka ominęła? bu!
      • turzyca Re: Czy już wszystko jasne ;) ? 01.04.12, 20:42
        O ile dobrze rozumiem wyjasnienia ban zostal udzielony nie za opinie o produkcie, a za obrazanie innych klientek przez sugerowanie ich dwulicowosci.
      • kis-moho Re: Czy już wszystko jasne ;) ? 01.04.12, 21:15
        > W piątek nie zdążyłam się dopisać pod Sbarazziną i Kryklu (zgadzając się z nimi
        > , żeby nie było niejasności) w wątku wiadomym, zanim offtop poleciał. Myślałam,
        > czy nie wpisać się jeszcze tam, gdzie Róża_am pracowicie poprzeklejała semi-gr
        > zeszne wypowiedzi, ale czy tak naprawdę cała kontrowersja nie dotyczy kwestii o
        > mawianych parę miesięcy temu właśnie tutaj?

        Mniickhiateal, mi się wydaję, że wątek poleciał ze względu na straszliwą offtopowość, a nie na poruszaną krytykę. Po prostu dyskusja tak wymknęła się spod kontroli, że wątek był kompletnie nieprzejrzysty - szukając info o najnowszych krojach wiele dziewczyn nie ma ochoty na przebijanie się przez pyskówki i wycięcie (ale i przeniesienie do innego wątku) offtopu było chyba konieczne. Natomiast nie wydaje mi się, żeby moderacja miała ochotę czy zamiar stawać po czyjejkolwiek stronie.
        A że sklepy czy producenci reagują w lepszy czy gorszy sposób na krytykę, to jest niestety nieuniknione, ale nie wiem za bardzo, jak można na to wpłynąć. W końcu każda forumka pisze tutaj we własnym imieniu. Mam za to nadzieję, że takie historie jednak nie będą zniechęcać do pisania recenzji. Opinie, nawet jeśli nie wpływają na producentów, mają na pewno dużą wartość informacyjną dla innych użytkowniczek. Dla mnie w każdym razie na pewno mają.

        > Moim zdaniem niesmaczna scenka, która się rozegrała, bardzo obrazowo ilustruje
        > to, co część nowszych osób wtedy usiłowała przekazać. Jeśli zdarzają się takie
        > reakcje na wypowiedzi, które przecież sporo osób odebrało jako nieszkodliwe, to
        > chyba coś jest nie tak?

        Zauważ tylko, że Lobby to jedna sprawa, a blog BiuBiu to prywatna inicjatywa, luźno związana z lobby, jak np. blog Kasicy czy Miss-alchemist.
        • mniickhiateal Re: Czy już wszystko jasne ;) ? 01.04.12, 22:11
          kis-moho napisała:

          > Mniickhiateal, mi się wydaję, że wątek poleciał ze względu na straszliwą offtop
          > owość, a nie na poruszaną krytykę. Po prostu dyskusja tak wymknęła się spod kon
          > troli, że wątek był kompletnie nieprzejrzysty - szukając info o najnowszych kro
          > jach wiele dziewczyn nie ma ochoty na przebijanie się przez pyskówki i wycięcie
          > (ale i przeniesienie do innego wątku) offtopu było chyba konieczne. Natomiast
          > nie wydaje mi się, żeby moderacja miała ochotę czy zamiar stawać po czyjejkolwi
          > ek stronie.

          Jasne, i nawet nie podejrzewam p.t. Moderacji o stronniczość, robiły porządki wg. ustalonych, przedwiecznych zasad. Tylko, ciekawostka, w wątku, do którego te wypowiedzi trafiły, już jakoś nikt się nie zechciał wypowiadać, mimo że wcześniejsza dyskusja była zacięta. Jednak doszło do onieśmielenia/zniechęcenia/whatevera dyskutantek? Wydaje mi się, że jest związek przyczynowo-skutkowy z niewielką aktywnością nowych osób, i dlatego wyszperałam ten stary wątek.

          > A że sklepy czy producenci reagują w lepszy czy gorszy sposób na krytykę, to je
          > st niestety nieuniknione, ale nie wiem za bardzo, jak można na to wpłynąć. W ko
          > ńcu każda forumka pisze tutaj we własnym imieniu. Mam za to nadzieję, że takie
          > historie jednak nie będą zniechęcać do pisania recenzji. Opinie, nawet jeśli ni
          > e wpływają na producentów, mają na pewno dużą wartość informacyjną dla innych u
          > żytkowniczek. Dla mnie w każdym razie na pewno mają.

          Jak pisałam wyżej, wyszperałam ten wątek, bo w nim jest mowa o ogólnym zniechęceniu do pisania krytycznych recenzji czy przynajmniej niedostatecznej ich liczbie. Przewijał się tu też mocno temat reakcji producentek obecnych na Lobby. Przykład takiej reakcji właśnie omawiamy. Tak jak napisałam, dla mnie jest to przykład bardzo niesmaczny, i to kompletnie niezależnie od kwestii "kto zaczął" - ten temat teraz jest wałkowany na Stoffach i myślę, że po obu stronach są sensowne argumenty. Średnio też cieszy mnie, że zamiast iść spać, siedzę tu i z (tak, chorego, kuruję się już ;) ) poczucia odpowiedzialności tłumaczę swoje stanowisko. Myślę po prostu, że o właśnie takich sytuacjach mówiły wszystkie forumki wcześniej, alarmuję też Lobby, że obserwuję w ich wyniku u samej (zupełnie wszak asertywnej) siebie oznaki wstępnego zniechęcenia do pisania czegokolwiek, co może być odebrane jako krytyczne, no i jak chodzi o zwiększanie liczby innych osób wypowiadających się krytycznie czy w ogóle, nie wiem, czy "manie nadziei" wystarczy.

          > Zauważ tylko, że Lobby to jedna sprawa, a blog BiuBiu to prywatna inicjatywa, l
          > uźno związana z lobby, jak np. blog Kasicy czy Miss-alchemist.

          Zauważam, wręcz sprawdziłam, że nie jest nawet zlinkowany po prawej. Ale te wypowiedzi autorek bloga, pełne również osobistych przytyków ze strony producentki w stosunku do lobbystki, pojawiły się jednak tutaj. Moderacja, nie odnosząc się do istoty konfliktu, neutralnie posprzątała i oczekuje, że wszyscy przejdą do porządku, tak? Absolutnie nie pragnę publicznych upomnień ani niczego równie szkolnego, ale boję się, że wrażenie mimo to zostaje. Nie wiem, co z tym zrobić, ale uważam, że zjawisko, o którym była mowa te parę miesięcy temu - czyli autocenzury w obawie przed urażeniem producentek, jednak istnieje i jest szkodliwe.
          • turzyca Re: Czy już wszystko jasne ;) ? 02.04.12, 00:17
            Jednak doszło do onieśmielenia/zniechęcenia/whate
            > vera dyskutantek?

            Stary problem wywazenia racji - zostawic smieci w watku tematycznym? Zaryzykowac smierc dyskusji po przeniesieniu? Kazde wyjscie jest zle, ale z racji wymogow ontopicznosci postow wybieramy raczej to pierwsze.

            > Jak pisałam wyżej, wyszperałam ten wątek, bo w nim jest mowa o ogólnym zniechęc
            > eniu do pisania krytycznych recenzji czy przynajmniej niedostatecznej ich liczb
            > ie. Przewijał się tu też mocno temat reakcji producentek obecnych na Lobby.

            Krytyka krytyce nie jest rowna.
            Recenzja w stylu: "uzywam stanika od 3 tygodni, co drugi dzien. Plusy: Fiszbiny niewyczuwalne. Dobre zbieranie biustu. Bardzo dobre podtrzymanie. Regulator wypada wprawdzie na czubku ramienia, ale sie nie przesuwa. Minusy: Material wierzchni zmechacil sie w rejonie pach. Podszycie w panterke moim zdaniem nie pasuje do dziewczecego charakteru wierzchniego materialu w kwiatuszki. Regulator wypada na czubku ramienia, nieco krotsze ramiaczka bylyby lepsze. Cena jest nieco za wysoka jak na oferowana jakosc." wywola zazwyczaj inna reakcje niz "Nie wiem, kto wpada na pomysl, zeby do takiego dziewczecego stanika w kwiatuszki dawac podszewke w panterke. Do tego material wierzchni sie zmechacil w okolicach pach, a ramiaczka sa idiotycznej dlugosci, bo regulator wypada na czubku ramienia. Tak wiec mimo ze stanik bardzo dobrze podtrzymuje i ladnie zbiera biust uwazam, ze jest zdecydowanie za drogi."
          • kis-moho Re: Czy już wszystko jasne ;) ? 02.04.12, 08:48
            > Jasne, i nawet nie podejrzewam p.t. Moderacji o stronniczość, robiły porządki w
            > g. ustalonych, przedwiecznych zasad. Tylko, ciekawostka, w wątku, do którego te
            > wypowiedzi trafiły, już jakoś nikt się nie zechciał wypowiadać, mimo że wcześn
            > iejsza dyskusja była zacięta. Jednak doszło do onieśmielenia/zniechęcenia/whate
            > vera dyskutantek? Wydaje mi się, że jest związek przyczynowo-skutkowy z niewiel
            > ką aktywnością nowych osób, i dlatego wyszperałam ten stary wątek.

            A ja nie wiem, czy to nie jest tak, że takie flejmy mają swoją dynamikę. Na początku padnie trochę kontrowersyjnych stwierdzeń i nowych argumentów, a potem wszystko leci według schematu "no ja nie wiem, jak ty możesz uważać, że XY!", "ależ ja nigdy tego nie powiedziałam, uważam, że ABC, ale wiadomo, ty zawsze wyrywasz moje wypowiedzi z kontekstu", "oczywiście, że napisałaś, że XYZ, i jeszcze jesteś wstrętną prowokatorką".
            Emocje opadają, flejm umiera. Poza tym, żeby rzeczowo odnieść się do dyskusji trzeba się przebić przez kupę skopiowanych postów, podejrzewam, że to może zniechęcać.

            > Jak pisałam wyżej, wyszperałam ten wątek, bo w nim jest mowa o ogólnym zniechęc
            > eniu do pisania krytycznych recenzji czy przynajmniej niedostatecznej ich liczb
            > ie. Przewijał się tu też mocno temat reakcji producentek obecnych na Lobby. Prz
            > ykład takiej reakcji właśnie omawiamy. Tak jak napisałam, dla mnie jest to przy
            > kład bardzo niesmaczny, i to kompletnie niezależnie od kwestii "kto zaczął"

            Pełna zgoda. Ale nie wiem za bardzo, co można zalecić obecnym na forum producentom poza trzema głębokimi wdechami przed napisaniem postu. Co pewnie zresztą nie tylko producentom by się przydało :o)

            Średnio też cieszy mnie, że zamiast iść spać, siedzę tu i z (tak,
            > chorego, kuruję się już ;) ) poczucia odpowiedzialności tłumaczę swoje stanowi
            > sko.

            Uważam, że to dobrze, że ta dyskusja się pojawiła, i szczerze mówiąc dziwię się, że nikt na Twój post nie zareagował, bo - moim zdaniem - faktycznie mamy tutaj problem. Zresztą dyskusja na offtopach też (pomijając różnorakie osobiste wątki) poszła w stronę braku recenzji.

            Myślę po prostu, że o właśnie takich sytuacjach mówiły wszystkie forumki w
            > cześniej, alarmuję też Lobby, że obserwuję w ich wyniku u samej (zupełnie wszak
            > asertywnej) siebie oznaki wstępnego zniechęcenia do pisania czegokolwiek, co m
            > oże być odebrane jako krytyczne, no i jak chodzi o zwiększanie liczby innych os
            > ób wypowiadających się krytycznie czy w ogóle, nie wiem, czy "manie nadziei" wy
            > starczy.

            Mniickhiateal, ja doskonale rozumiem problem, ale nie wiem, co można z nim zrobić. Nowe recenzje są super ważne, dla konsumenckiego forum chyba najważniejsze - ale czy powinnyśmy w takim razie prosić moderację o zakaz wypowiedzi dla producentów? To by miało więcej minusów niż plusów, prawda? Widzę problem, o którym mówisz, ale nie bardzo wiem, co można w tej sprawie poradzić... A co by Ciebie w takiej sytuacji przekonało?

            Dla jasności, nie jestem moderatorką LB, na którym jedynie podczytuję niektóre wątki, głównie jestem na LMB. Ale na recenzjach bardzo mi zależy, ostatnio mamy ich bardzo mało, a bez nich forum konsumenckie w końcu nie ma sensu.
          • anna-pia Można wypowiadać się anonimowo. 02.04.12, 10:02
            I sądzę, że trzeba wszystkim przypomnieć o takiej możliwości

            forum.gazeta.pl/forum/w,32203,132725459,132725459,Nowosc_na_LB_anonimowe_recenzje_sklepow.html

            Mam nadzieję, że przypadku zamieszczenia anonimowej recenzji jej flejmogenność byłaby mniejsza.
          • maith Wątek dotyczy czego innego 02.04.12, 16:58
            Wątek dotyczy konkretnego problemu - ludzie nie dzielą się opiniami na temat własnych doświadczeń.

            Akurat w tamtym wątku takich recenzji nie brakuje. Jest mnóstwo wpisów od osób, które miały kontakt z danymi ubraniami, kierowanych do osób, które mogą mieć wątpliwości, czego dokładnie się spodziewać.
            A awantura tam nie miała nic wspólnego z dzieleniem się doświadczeniami.
            • besame.mucho Re: Wątek dotyczy czego innego 02.04.12, 17:11
              Moim zdaniem wątek jak najbardziej dotyczy tego o czym pisze Mniickhiateal. Mniickhiateal pisze, że niektórzy nie piszą właśnie o swoich doświadczeniach (zwłaszcza o tych negatywnych) bo boją się, że napocą się nad negatywną recenzją, otrzymają na to niemiłą odpowiedź od producenta, wywiąże się kłótnia i moderacja wszystko wytnie, więc po co się w ogóle nad tą recenzją pocić?
              Nie twierdzę, że tak się zawsze dzieje, ale takie przypadki się zdarzają i jak widać są osoby, które to zniechęca do recenzowania.

              Tak ja przynajmniej rozumiem przedstawiony przez Mniickhiateal problem, więc moim zdaniem jak najbardziej pasuje on do tego wątku i bardzo się cieszę że Mniickhiateal przedstawiła nam swoje zdanie. Uważam, że jako moderacja, powinnyśmy je poważnie rozważyć.
              • roza_am Re: Wątek dotyczy czego innego 02.04.12, 17:42
                > Tak ja przynajmniej rozumiem przedstawiony przez Mniickhiateal problem,

                A ja nadal nie wiem, jak go rozumieć i jak w związku z tym odpowiadać czy nad czym, jako moderacja, myśleć.
                Do kogo właściwie Mniickhiateal ma pretensje i o co? Do producentki, że zbyt emocjonalnie zareagowała na post nt. mody? Jak rozumiem producentka swojej wypowiedzi żałuje, a moderacja liczy na to, że sytuacja nie będzie się powtarzała, bo nikomu i niczemu nie służy (ani wizerunkowi trafiającej w nasze potrzeby firmy, ani atmosferze na forum, ani przejrzystości i rzeczowości forum).
                Do prowadzącej biubiu-bloga za dokonanie bana? Faktycznie kwestia dyskusyjna i dlatego temat ten nie wyleciał całkiem, tylko został przeniesiony tam, gdzie jego miejsce. Za decyzje dotyczące danego bloga odpowiada jego administracja i modki LB nie mają tu nic do gadania czy decydowania.
                Czy też może pretensje dotyczą mojej osoby i dokonanych czystek? Jeśli tak, to powiem tylko, że kluczowy był tutaj dla mnie ten post. Skoro dziewczyna musi pytać 5-krotnie o jedną sprawę, żeby się przez dyskusję przebić, to coś jest imho nie tak i porządek przywrócić w takiej sytuacji należy.
                • mniickhiateal Re: Wątek dotyczy czego innego 02.04.12, 21:37
                  roza_am napisała:

                  > > Tak ja przynajmniej rozumiem przedstawiony przez Mniickhiateal problem,
                  >
                  > A ja nadal nie wiem, jak go rozumieć i jak w związku z tym odpowiadać czy nad c
                  > zym, jako moderacja, myśleć.
                  > Do kogo właściwie Mniickhiateal ma pretensje i o co?

                  Trochę czasu mi wczoraj zajęło, żeby sformułować swoje myśli maksymalnie nieroszczeniowo, widać nie do końca mi wyszło. Mniickhiateal posłusznie donosi, że ależ nie ma żadnych pretensji. Jak już na początku pisałam, może i jestem nowa (zwłaszcza na tle Was moderatorek, które mnie teraz analizujecie aż furczy; jakoś z nowych osób nikt się dotąd nie odzywa), ale mimo to poczuwam się do bycia częścią wspólnoty i dlatego chciałam proaktywnie, nieprawdaż, podzielić się spostrzeżeniami. Tym bardziej, że ledwo co "stara gwardia" pochylała się z troską nad problemem aktywności na forumie, zniechęcania/zachęcania nowych osób, itp. Chciałam więc zaoferować te obserwacje (czyli, jak Besame podsumowała - człek smaży recenzje, następuje uraza, wywiązuje się kłótnia, moderacja przychodzi z walcem i równa, recenzja poszła się paść a kwas i nerwy zostały) jako potencjalne przyczyny takiego niepożądanego stanu rzeczy. Nie planuję więc mieć pretensji, ani się obrazić, i nie chciałam absolutnie emocjonalnie zaszantażować Lobby, że teraz przestanę pisać i pójdę szlochać w kątku po wsze czasy :) Tymczasem jednak, i to kolejna interesująca obserwacja, do tej pory moderacja i doświadczeńsze forumki usiłowały wyjaśnić, że problemu nie ma, bo a) to Pierwszalitera jak zawsze zaczęła, b) wątek taki lepszy albo jeszcze lepszy jakiś inny i tak naprawdę to który wątek najlepszy, c) może problemu nie ma, bo można i anonimowo recenzować, d) no producentki jakie są, każdy widzi, ale nasze Ci one i wszyscy jesteśmy ludźmi, i e) tak w ogóle to nadal jeszcze ktoś czasem pisze, więc nie jest źle.

                  Ja niestety nie wymyśliłam jeszcze, jak można ten problem rozwiązać, ale przywołuję po prostu przed Wasze oczy, że i w tym wątku, co poleciał, parę głosów było od nie-staro-gwardyjskich nicków, co one o tym myślą, i nie były to głosy, że najważniejsze to trzymać porządek w wątkach, to i flejmów nie będzie i wszyscy będą pisać ładne recenzje. I od października liczba tych głosów w dyskusji zmalała - tak jak pisałam, z nowszych osób prawie nikt się już do moich marudzeń nie odnosi, tylko te z długim stażem nad nimi konferują.

                  > Do producentki, że zbyt em
                  > ocjonalnie zareagowała na post nt. mody? Jak rozumiem producentka swojej wypowi
                  > edzi żałuje, a moderacja liczy na to, że sytuacja nie będzie się powtarzała, bo
                  > nikomu i niczemu nie służy (ani wizerunkowi trafiającej w nasze potrzeby firmy
                  > , ani atmosferze na forum, ani przejrzystości i rzeczowości forum).

                  O, jakoś mi umkło, że żałuje, zaraz pójdę przeczytać ponownie. To by było szlachetne i bardzo pozytywne, jakby żałowała.
                  • besame.mucho Re: Wątek dotyczy czego innego 02.04.12, 21:55
                    Dzięki za ten post, moim zdaniem dużo w nich cennych spostrzeżeń.
                    Jako "stara gwardia" i moderatorka chciałabym jeszcze dopisać, że to nie jest też tak, że cała stara gwardia równo mówi jednym głosem. Ja na przykład mam spostrzeżenia bardzo podobne do Twoich i widzę na Lobby te same problemy. W ogóle mam wrażenie, że trudno się jakoś wznosić na wyżyny i obiektywnie oceniać czy taka atmosfera na LB panuje czy nie - ale jeśli są głosy, że niektóre osoby mają takie odczucia, to znaczy że fajnie by było problem przemyśleć.
                  • roza_am Re: Wątek dotyczy czego innego 02.04.12, 22:35
                    > Trochę czasu mi wczoraj zajęło, żeby sformułować swoje myśli maksymalnie nieros
                    > zczeniowo, widać nie do końca mi wyszło.

                    Nie wiem, czy wyszło roszczeniowo. Po prostu mój ścisły umysł nie umiał doszukać się sedna.

                    Jak już na początku pisałam, może i jestem nowa (z
                    > właszcza na tle Was moderatorek, które mnie teraz analizujecie aż furczy; jakoś
                    > z nowych osób nikt się dotąd nie odzywa)

                    Piszesz istotne rzeczy, to się moderacja interesuje (i stara się doprecyzować) :)

                    ale mimo to poczuwam się do bycia cz
                    > ęścią wspólnoty i dlatego chciałam proaktywnie, nieprawdaż, podzielić się spost
                    > rzeżeniami.

                    No i o to właśnie chodzi, tak trzymaj!

                    Ch
                    > ciałam więc zaoferować te obserwacje (czyli, jak Besame podsumowała - człek sma
                    > ży recenzje, następuje uraza, wywiązuje się kłótnia, moderacja przychodzi z wal
                    > cem i równa, recenzja poszła się paść a kwas i nerwy zostały) jako potencjalne
                    > przyczyny takiego niepożądanego stanu rzeczy.

                    OK, tylko nie rozumiem, który post nazywasz w tym przykładzie recenzją (tą, co się poszła paść)? Wpis Litery na blogu? Z dyskusji wynikało, że pozostał nieusunięty. Jednak zniknął? Czy o ten post nt mody? Bo wydawało mi się, że go zostawiłam, jak zniknął to niechcący.

                    do tej pory moderacja i doświadczeńsz
                    > e forumki usiłowały wyjaśnić, że problemu nie ma, bo a) to Pierwszalitera jak z
                    > awsze zaczęła,

                    Mówisz o wypowiedzi Maith? To było jej prywatne stanowisko, a nie opinia całego grona modek.

                    b) wątek taki lepszy albo jeszcze lepszy jakiś inny i tak napraw
                    > dę to który wątek najlepszy,

                    Gdyby narzędzia moderatorskie tutaj były inne, to nie walczyłybyśmy tak o ten porządek. Ale skoro ograniczenia techniczne są, to czasami walczymy (nie wszędzie, część tematów jest wolna od nakazu porządku). Tu akurat chodziło też o rozdzielenie odpowiedzialności. Za blog BiuBiu odpowiada kto inny, za produkty BiuBiu kto inny, a za LB jeszcze kto inny. W tamtej dyskusji te zakresy odpowiedzialności mocno się pomieszały.

                    d) no producentki jakie są, każdy widzi, ale nasze Ci one i wszyscy jes
                    > teśmy ludźmi,

                    No bo są ludźmi. Co nie znaczy, że wszystko i zawsze musimy tolerować. Ale ja jestem za 1) nie traktowaniem jednej wpadki jako wielkiego przestępstwa, co innego gdyby wpadki zaczęły się powtarzać, 2) dbaniem o zachowanie dobrego kontaktu w tematach stricte merytorycznych (tu jest pewnie pole do dyskusji jak i które wypowiedzi producentów traktować coby wilk był syty i owca cała).

                    > O, jakoś mi umkło, że żałuje, zaraz pójdę przeczytać ponownie. To by było szlac
                    > hetne i bardzo pozytywne, jakby żałowała.

                    No, do moderacji taki żal dotarł i został przyjęty. Oczywiście, gdyby sytuacja miała się powtarzać, podejście z naszej strony na pewno będzie inne. Mam nadzieję, że uda się jednak zachować spokojne relacje i nie będzie więcej dochodziło do takich nerwówek.
                    • mniickhiateal Re: Wątek dotyczy czego innego 02.04.12, 22:57
                      roza_am napisała:

                      > OK, tylko nie rozumiem, który post nazywasz w tym przykładzie recenzją (tą, co
                      > się poszła paść)? Wpis Litery na blogu? Z dyskusji wynikało, że pozostał nieusu
                      > nięty. Jednak zniknął? Czy o ten post nt mody? Bo wydawało mi się, że go zostaw
                      > iłam, jak zniknął to niechcący.

                      Tu już nie odwołuję się do konkretnej naszej scenki rodzajowej, acz w niej pewnie źródłową "recenzją" byłby komentarz na blogu. Dobrze, że dalej wisi, ale awantura zaistniała i autorce - słusznie bądź nie - się oberwało. Tak czy siak nie chcę wałkować tamtych wypowiedzi i kto miał rację, bo na moje oko tak do końca, to nikt. Do celów dalszych rozważań chodzi mi o hipotetyczną recenzję, której świeżynka zniechęcona nie napisze, bo sobie wytransponowała tę i inne scenki rodzajowe w taki mechanizm, że recenzji negatywnych pisać nie warto, bo szkoda nerw. Czyt. też:
                      forum.gazeta.pl/forum/w,32203,134790290,134795427,Re_Dlaczego_odsylacie_nietrafione_zakupy_bez_slo.html
                      >
                      > do tej pory moderacja i doświadczeńsz
                      > > e forumki usiłowały wyjaśnić, że problemu nie ma, bo a) to Pierwszalitera
                      > jak z
                      > > awsze zaczęła,
                      >
                      > Mówisz o wypowiedzi Maith? To było jej prywatne stanowisko, a nie opinia całego
                      > grona modek.

                      Turzycy. Może i prywatne, ale pozycja moda tworzy skośność.

                      >
                      > > O, jakoś mi umkło, że żałuje, zaraz pójdę przeczytać ponownie. To by było
                      > szlac
                      > > hetne i bardzo pozytywne, jakby żałowała.
                      >
                      > No, do moderacji taki żal dotarł i został przyjęty. Oczywiście, gdyby sytuacja
                      > miała się powtarzać, podejście z naszej strony na pewno będzie inne. Mam nadzie
                      > ję, że uda się jednak zachować spokojne relacje i nie będzie więcej dochodziło
                      > do takich nerwówek.

                      No to czuję się pokrzepiona i trzymam kciuki.
                  • turzyca Re: Wątek dotyczy czego innego 02.04.12, 22:50
                    Dobra. To ja wykorzystam swiezynke i zadam pytanie, ktore mnie od pewnego czasu dreczy.
                    Tytulem wstepu: Rozumiem, ze czlowiek sie boi recenzowac produkty producentow obecnych na forum (to znaczy rozumiem tylko poniekad, bo flejmow po postach ograniczonych do uwag konstruktywnych zasadniczo nie ma, no ale powiedzmy, ze rozumiem, ze taka recenzja to wyzwanie), rozumiem, ze przykro mu pisac o niefajnej obsludze, ktora spotkal twarza w twarz. Albo nie spotkal, ale obsluga rozumie po polsku i sledzi to forum. Nawet jestem w stanie sie wczuc w to, ze ta przykrosc jest tak wielka, ze nie skorzysta z opcji recenzowania anonimowego.
                    A teraz pytanie zasadnicze: skad sie bierze brak recenzji brytyjskich marek i brytyjskich sklepow? Tym bardziej ze ja bym podejrzewala, ze jak czlowiek jest juz taki specznialy, ze koniecznie musi sie podzielic, to akurat taki wentyl bezpieczenstwa mu na reke. A tu nic, brytyjskie watki sobie spokojnie zamieraja gdzies w kaciku, a te rzekomo ryzykowne polskie kwitna jak ta dziewanna na piasku.
                    • mniickhiateal Re: Wątek dotyczy czego innego 02.04.12, 23:03
                      turzyca napisała:

                      > Dobra. To ja wykorzystam swiezynke i zadam pytanie, ktore mnie od pewnego czasu
                      > dreczy.
                      > Tytulem wstepu: Rozumiem, ze czlowiek sie boi recenzowac produkty producentow o
                      > becnych na forum (to znaczy rozumiem tylko poniekad, bo flejmow po postach ogra
                      > niczonych do uwag konstruktywnych zasadniczo nie ma, no ale powiedzmy, ze rozum
                      > iem, ze taka recenzja to wyzwanie), rozumiem, ze przykro mu pisac o niefajnej o
                      > bsludze, ktora spotkal twarza w twarz. Albo nie spotkal, ale obsluga rozumie po
                      > polsku i sledzi to forum. Nawet jestem w stanie sie wczuc w to, ze ta przykros
                      > c jest tak wielka, ze nie skorzysta z opcji recenzowania anonimowego.
                      > A teraz pytanie zasadnicze: skad sie bierze brak recenzji brytyjskich marek i b
                      > rytyjskich sklepow? Tym bardziej ze ja bym podejrzewala, ze jak czlowiek jest j
                      > uz taki specznialy, ze koniecznie musi sie podzielic, to akurat taki wentyl bez
                      > pieczenstwa mu na reke. A tu nic, brytyjskie watki sobie spokojnie zamieraja gd
                      > zies w kaciku, a te rzekomo ryzykowne polskie kwitna jak ta dziewanna na piasku
                      > .
                      >

                      Ta bieżąca świeżynka na tapecie z ubolewaniem się poddaje jako wyrocznia, bo od dawna nie skorzystała z brytyjskiego sklepu :) Ostatnio z Rigby&Pellera w kwietniu 2011, ale odesłałam całość zamówienia, bo przestały mi się podobać ich staniki, dziobują na mnie i w ogóle. Wrażenia z interakcji ze sklepem w latach 2007-2011 miałam zawsze bardzo pozytywne, jakością i wzornictwem jestem zachwycona, i żadna krytyka we mnie nie pęcznieje ;)
              • maith Re: Wątek dotyczy czego innego 02.04.12, 17:47
                Przeglądam to, co poleciało i jakoś nie widzę, żeby dziewczyny tam pisały o swoich doświadczeniach z marką.
                • besame.mucho Re: Wątek dotyczy czego innego 02.04.12, 17:51
                  Maith, ja się nie odnoszę do tej konkretnej sytuacji, bo nie śledziłam dyskusji w wątku BiuBiu. Odnoszę się do tego, co napisała wyżej Mniickhiateal.
                  Czy to naprawdę jest takie istotne czy w tym konkretnym przypadku w wątku BiuBiu taka sytuacja miała miejsce czy nie? Mniickhiateal pisze nam swoje ogólne uwagi i przemyślenia na ten temat i moim zdaniem powinnyśmy się zająć tymi uwagami, a nie kłócić o to, czy w tym jednym konkretnym przypadku są one zasadne czy nie.
                  • mniickhiateal Re: Wątek dotyczy czego innego 02.04.12, 20:59
                    besame.mucho napisała:

                    > Maith, ja się nie odnoszę do tej konkretnej sytuacji, bo nie śledziłam dyskusji
                    > w wątku BiuBiu. Odnoszę się do tego, co napisała wyżej Mniickhiateal.
                    > Czy to naprawdę jest takie istotne czy w tym konkretnym przypadku w wątku BiuBi
                    > u taka sytuacja miała miejsce czy nie? Mniickhiateal pisze nam swoje ogólne uwa
                    > gi i przemyślenia na ten temat i moim zdaniem powinnyśmy się zająć tymi uwagami
                    > , a nie kłócić o to, czy w tym jednym konkretnym przypadku są one zasadne czy n
                    > ie.

                    Jejku, jej. Człowiek cały dzień w fabryce i nawet nie wie, jak tu nabroił. Już się zabieram za odpowiadanie.

                    Na początek Besame - miło się czuć taką na wskroś zrozumianą :) Dokładnie ujęłaś, co chciałam powiedzieć, dzięki.
      • la_parisienne.biubiu Re: Czy już wszystko jasne ;) ? 02.04.12, 09:31
        Ponieważ jestem producentem, chciałabym się odnieść do zarzutów.

        Pyskówka na wiadomym wątku zaczęła się nie od RECENZJI, tylko od subiektywnego stwierdzenia jednej osoby, o tym, że BiuBiu jest niemodne i babcine. To nie była wypowiedź merytoryczna, tylko subiektywna ocena, która w moim odczuciu była krzywdząca.
        Nie mogę się porównywać do potentatów, jestem mikro niszową firemką. Mimo to, nie szyję 5 rozmiarów, tylko średnio 21 - nie są rysowane w komputerze, tylko na tekturze, pracowicie potem wycinane nożyczkami. Nie jestem w stanie zamawiać własnych wzorów, odpowiednich dodatków itp. mam do dyspozycji to, co oferują polskie hurtownie i z tego staram się coś wyrzeźbić.
        Moim błędem było wdawanie się w dyskusję. Przecież jeśli ktoś uważa, że niemodne, to go nie przekonam :)
        Jestem ostatnią osobą w tym gronie, która reagowałaby nerwowo na recenzje niepochlebne, było ich tu niemało, były reklamacje zgłaszane wszem i wobec i nie zauważyłam, żeby ktoś coś wycinał, albo żebym ja reagowała ze złością.

        Nienormalną sytuacją jest wg. mnie to, że podczas kiedy zapanowała ta niemiła atmosfera, ja otrzymywałam maile, w których dziewczyny mnie wspierały, pisały, żebym się nie przejmowała pewnymi osobami i dalej robiła swoje. Niektóre nawet zastanawiały się nad zmianą nicka i dopisaniem swojego zdania anonimowo, czy to jest normalne?
        • kryklu Re: Czy już wszystko jasne ;) ? 02.04.12, 10:23
          la_parisienne.biubiu napisała:
          > Nienormalną sytuacją jest wg. mnie to, że podczas kiedy zapanowała ta niemiła a
          > tmosfera, ja otrzymywałam maile, w których dziewczyny mnie wspierały, pisały, ż
          > ebym się nie przejmowała pewnymi osobami i dalej robiła swoje. Niektóre nawet z
          > astanawiały się nad zmianą nicka i dopisaniem swojego zdania anonimowo, czy to
          > jest normalne?

          Normalne :)
          I w realu i w necie. Zawsze i wszędzie jest grupa osób nie odważających się publicznie wypowiedzieć na dyskusyjny temat. W rozmowie w cztery oczy, czy w e-mailu, bardzo precyzyjnie wyrażą swoją opinię, ale nie pisną słówka na szerszym forum.
          Są też ludzie, jak niżej podpisana, którzy nie lubią zamieszania i konfliktów i wolą się nie wdawać w takie dyskusje.
          Rzeczą, która mnie coraz bardziej zniechęca do uczestniczenia w życiu forum są ataki personalne i uogólnienia w odpowiedzi na konkretne argumenty. To oczywiste, że mamy zróżnicowany, często emocjonalny stosunek do innych forumek. Niestety, często te emocje uniemożliwiają rzeczową dyskusję.
        • pierwszalitera Re: Czy już wszystko jasne ;) ? 02.04.12, 11:37
          la_parisienne.biubiu napisała:

          > Pyskówka na wiadomym wątku zaczęła się nie od RECENZJI, tylko od subiektywnego
          > stwierdzenia jednej osoby, o tym, że BiuBiu jest niemodne i babcine. To nie był
          > a wypowiedź merytoryczna, tylko subiektywna ocena, która w moim odczuciu była k
          > rzywdząca.

          Krzywdząca dla kogo? Sorry, ale jako producent musisz wziąć na klatę, nawet jak ktoś napisze, że twoje ciuchy nadają się tylko do wycierania podłóg. Co nie jest żadną obrazą, bo nawet z kostiumem od Chanel można tak zrobić. Albo zakładałaś firmę po to, by cię kochano?


          > Nienormalną sytuacją jest wg. mnie to, że podczas kiedy zapanowała ta niemiła a
          > tmosfera, ja otrzymywałam maile, w których dziewczyny mnie wspierały, pisały, ż
          > ebym się nie przejmowała pewnymi osobami i dalej robiła swoje. Niektóre nawet z
          > astanawiały się nad zmianą nicka i dopisaniem swojego zdania anonimowo, czy to
          > jest normalne?

          Dla mnie też nienormalne jest, że producentka pozwala sobie na wycieczki osobiste i dewaluuje moją osobę, tylko dlatego, że nie podobają mi się jej wyroby. Więc może zachowajmy należytą perspektywę, to jest forum konsumenckie i jeżeli nie wytrzymujesz krytyki i nie interesują cię głosy wszystkich potencjalnych klientów, to na nie nie zaglądaj. Istnieją miejsca w siecie, które możesz od malkontentów wyczyścić. Zamiast też dopatrywać się u klientów złej woli i chęci zniszczenia twojej małej firmy mogłabyś wyciągnąć z takich dyskusji cenne informacje na temat tego jak firma jest odbierana przez różnorodną publiczność, nie tylko przez fanki. A jeżeli masz jakiś wizerunek marki i nie masz ochoty spełniać alternatywnych życzeń, to też dobrze, ale wtedy nie pisz, że niezadowolone klientki cię krzywdzą. Ja nie mam pojęcia skąd pomysł, że osobiście się na ciebie, albo firmę uparłam, w ogóle cię nie znam, nigdy ze sobą nie korespondowałyśmy, nie mam nawet pojęcia, czym się inspirujesz i dlaczego, otwieram tylko sklep i oceniam co widzę. Nic więcej.
        • mniickhiateal Re: Czy już wszystko jasne ;) ? 02.04.12, 22:29
          la_parisienne.biubiu napisała:

          > Ponieważ jestem producentem, chciałabym się odnieść do zarzutów.

          Długo myślałam, czy i jak Ci odpisać, żeby było konstruktywnie i owocnie, i oto efekt tych rozmyślań. Nie chcę kolejnego flejma, naprawdę. Muszę znowu iść spać :)

          > Pyskówka na wiadomym wątku zaczęła się nie od RECENZJI, tylko od subiektywnego
          > stwierdzenia jednej osoby, o tym, że BiuBiu jest niemodne i babcine. To nie był
          > a wypowiedź merytoryczna, tylko subiektywna ocena, która w moim odczuciu była k
          > rzywdząca.

          Staram się jak mogę, ale nie rozumiem. Jak wiadomo, de gustibus cośtam, cośtam. Jak się komuś coś nie podoba, to się nie podoba i raczej już nie spodoba się, nie znaczy jednak, że innym się nie może podobać, jak również dlaczego nie miało by się prawa powiedzieć, że się nie podoba? Moim zdaniem bardzo fajnie jest pogadać o kolekcjach - na przykład kocham Karla, ale moim zdaniem szalenie paskudną zrobił tę kolekcję bizantyjską parę sezonów temu, wszystko było takie szpetnie złote i czerwone i nic dla zim. A potrafi chłopak inaczej i niech się na drugi raz bardziej stara, np. ta kolekcja cruise 2009/10 była cudowna i najchętniej kupiłabym całą, szkoda tylko że mnie stać tylko na lakier do paznokci czasem i puder do noska pod warunkiem, że go kupię w bezcłówce. Teraz Karl powinien z płaczem zdelurkować i nawrzucać mi, tak? Nie chcesz, żebyśmy wymieniały na form takie właśnie lekkie opinie o Twoich kolekcjach? Dlaczego właściwie nie? Tudzież - a może my chcemy :) ?

          Jeśli dobór słów jest problemem - no dobra, pomogłoby coś, jakby autorka powiedziała, że np. niektóre modele czy wzory w kolekcji są jej zdaniem bardzo zachowawcze i jeśli by się chciało strzelić sobie spontanicznie coś na właśnie ten jeden sezon, to się niestety nie da, bo nie ma nic super-zgodnego z aktualnymi trendami? Czy też Cię to urazi, bo to Twoje wychuchane dzieła (tu nie było zaczepności ani ironii, to jest pytanie serio)? Bo jeśli problemem jest autorka o "jadowitym" imidżu, to już się kompletnie poznawczo wykładam. Czemu nie możesz jej ciepłym parabolicznym, jak napisze coś brzmiącego Twoim zdaniem arogancko? Czemu musisz koniecznie jej odpowiedzieć i zareagować, posuwając się nawet do, tak jak tu, oskarżenia kolejnej forumki o bycie pacynką, oraz naprawdę średnich wycieczek osobistych nt. czyjegoś wdzięku i przyjaznej osobowości? Czasem kobita pisze rzeczowe recenzje, co jedne osoby sobie chwalą, często pisze bez ogródek, co cenią sobie jeszcze inne osoby, czasem pisze sensownie i wtedy z przyjemnością ją czytam, a czasem pisze mniej sensownie, no i co? Można się uśmiechnąć pod nosem i zignorować, nie musisz przecież nawet na to odpowiadać.

          > Nie mogę się porównywać do potentatów, jestem mikro niszową firemką. Mimo to, n
          > ie szyję 5 rozmiarów, tylko średnio 21 - nie są rysowane w komputerze, tylko na
          > tekturze, pracowicie potem wycinane nożyczkami.

          I chwała Ci za to. Mnóstwo osób tutaj przecież o tym na bieżąco pisze, docenia Twój wysiłek, trzyma za Ciebie kciuki, każdą nawet minimalnie negatywną wypowiedź okrasza dodatkowym "ale" - intencje dobre, no tak, ceny muszą być wyższe, skoro firma na razie taka mała, tak trzymać, nie zniechęcać się. Po co więc, mimo tego całego wsparcia, bierzesz tak bardzo do siebie te dość nieliczne uwagi negatywne?

          > Nienormalną sytuacją jest wg. mnie to, że podczas kiedy zapanowała ta niemiła a
          > tmosfera, ja otrzymywałam maile, w których dziewczyny mnie wspierały, pisały, ż
          > ebym się nie przejmowała pewnymi osobami i dalej robiła swoje. Niektóre nawet z
          > astanawiały się nad zmianą nicka i dopisaniem swojego zdania anonimowo, czy to
          > jest normalne?
          >

          Tak, to bardzo nienormalne i tego argumentu też nie do końca rozumiem. Jakbym ja napisała wtedy skrycie mejla do Pierwszejlitery, że ją wspieram i niech się bidulka nie poddaje, to by wyszło na jakiś dziwny remis? Jak ktoś ma coś rzeczowego i pomocnego do powiedzenia, to się powinien jednak chyba publicznie wypowiedzieć, czy też zbyt idealistycznie na sprawy patrzę? Jak nie, to jest to tylko nakręcanie emocji, judzenie do niesmacznych scen na forum - jak Roza_am napisała, nie przyczyniających się pozytywnie do wizerunku Twojej firmy ani atmosfery tutaj..
      • besame.mucho Brak recenzji 02.04.12, 10:28
        Moim zdaniem na brak recenzji wpływa kilka rzeczy. Na brak recenzji staników na pewno wpływa to, że kiedyś zamawiałyśmy staniki tylko przez internet, teraz wiele z nas przerzuciło się na sklepy stacjonarne, których zrobiło się już (przynajmniej w niektórych miastach) bardzo dużo. W takim przypadku potrzeba recenzji jest już po prostu mniejsza, bo wiele z nas kupując stanik nie szuka opinii na forum, tylko po prostu idzie do sklepu. Do tego dochodzi fakt, że jest coraz więcej stanikowych firm, coraz więcej modeli, coraz szybciej się zmieniają. Kilka lat temu znałam na pamięć nazwy wszystkich Panaszków i Frejek. Teraz nie znam nawet nazw staników, które mam w szufladzie. Z recenzjami po prostu nie da rady nadążyć.

        Inna sprawa to produkty polskie, które wyrosły z Lobby i które nie są jeszcze ogólnie dostępne w sklepach. Tutaj recenzje cały czas są potrzebne, bo staników/ciuchów nie ma tak dużo i nie da się zazwyczaj po prostu pójść do sklepu i sprawdzić samodzielnie. Ale tu pojawia się problem o którym piszesz - mamy na forum bezpośredni kontakt z Ewą i Kingą (co w większości spraw jest fajne - dziewczyny dzięki temu mogą z nami pogadać, poznają nasze opinie, często dostosowują swoje kolekcje do tego, o czym pisałyśmy że chciałybyśmy zobaczyć), ale na pewno powoduje też mniejszą ilość krytycznych recenzji. Nie tylko dlatego, że ktoś boi się kłótni, ale pewnie też dlatego, że inaczej krytykuje się produkt, który po prostu dotarł do nas z dalekiego sklepu z którym nie mamy nic wspólnego, a inaczej produkt, nad którym solidnie napracowała się uwzględniając nasze uwagi nasza forumowa koleżanka.

        Nie mam niestety pomysłu jak można to rozwiązać. Pewnie forumkom byłoby łatwiej, gdyby Ewa i Kinga z założenia nie odpowiadały na krytyczne uwagi (albo odpowiadały formułką "dziękuję za informację, postaramy się to poprawić"). Ale Ewa i Kinga też są forumkami i mają takie samo prawo wdawać się na forum w dyskusje jak każda z nas. To czy takie dyskusje poprawiają wizerunek firmy czy mu szkodzą to sprawa dziewczyn i do nich należy decyzja czy wolą w takich dyskusjach brać udział czy nie - nie do moderacyjnych odgórnych ustaleń "nie wolno wam reagować".
        • ciociazlarada Re: Brak recenzji 02.04.12, 12:16
          Na prośbę Agafki wklejam swoje dwa posty ze Stoffów, gdzie toczy się aktualnie identyczna dyskusja w tym wątku: forum.gazeta.pl/forum/w,86228,134711249,134711249,Przyjazne_miejsca_w_sieci_prywata_.html

          ciociazlarada napisała:

          > No własnie, aż spojrzałam do tego wątku - historia recenzji Miętusa rozwija się
          > , że tak powiem, klasycznie dla Lobby. Jakieś pierwsze dziewczyny kupiły, oczyw
          > iście ochy i achy - inne Lobbystki być może nie są takie zadowolone, ale nie zd
          > ecydowały się ujawnić na tym etapie.
          >
          > Potem Kryklu, której recenzje, nawiasem mówiąc, bardzo sobie cenię i uważam za
          > wiarygodne, napisała że stanika nie da się nosić bez przeszycia ramiączek i nag
          > le, deus ex machina, okazało się że nie ona jedna zauważa ten problem:) Szkoda,
          > że wcześniej nikt nie zasygnalizował, że coś jest nie tak, bo Miętusa bym nie
          > zamówiła.

          ciociazlarada napisała:

          > Ale faktycznie muszę uderzyć się w pierś, bo Kryklowa recenzja mi umknęła, prze
          > jrzałam tylko wcześniejsze pozytywy.
          > I to mię boli na forum i serce mię krwawi, więc jeszcze raz wyleję tu swoje ża
          > le od razu garnkiem. Że mało która forumka ma ochotę i odwagę ostrzec innych pr
          > zed wtopą. Uważam to za niesolidarne i po prostu nie w porządku. Zamówiłam tego
          > Miętusa dość późno, bo właśnie 28 kwietnia, nie wierzę żeby wcześniejsze kupuj
          > ące (wzięłam jeden z ostatnich rozmiarów!) te ramiączka przeoczyły.
        • kasica_k Re: Brak recenzji 02.04.12, 14:04
          Myślę, że przydałoby się uściślić, co mamy na myśli narzekając na "brak recenzji". W moim odczuciu akurat najpopularniejsze na forum firmy polskie, czyli BiuBiu i Effuniak, są recenzowane wciąż bardzo obficie i prawdę mówiąc uważam, że kwestia braku recenzji wynikającego z obaw przed reakcjami czy to producentów, czy to pozostałych uczestniczek forum, nie jest aż taka istotna, jak by się mogło wydawać na podstawie lektury niektórych gorących wątków :) Awanturki wybuchające od czasu do czasu to zjawisko rzadkie i napisanie kilku konkretów czy to pozytywnych, czy to negatywnych o produkcie z reguły przyjmowane jest normalnie. Nie znaczy to, że uważam, iż temat nie jest wart dyskusji, ale chciałam zwrócić uwagę na problem moim zdaniem ważniejszy.

          Chodzi o zmniejszenie się liczby recenzji w ogóle, które wynika zarówno z przyczyn, jakie podała besame (nie są nam już aż tak potrzebne jak kiedyś), jak i z tego, że po prostu na forum trafia coraz mniej nowych osób i w związku z tym coraz mniej osób chce się dzielić z ogółem swoimi doświadczeniami zakupowymi. "Starym wyjadaczkom" nie zawsze się chce i to jest normalne zjawisko występujące w każdej społeczności - zasiedziali przestają być aktywni, na ich miejsce wchodzą nowi. Tych nowych jest jednak coraz mniej i mniej im się chce bez zachęty pozytywnymi przykładami ("już 5 osób pisało o nowym modelu Panaszka, to i ja się dopiszę"). Ile w tej chwili wątków producenckich jest widocznych na pierwszej stronie forum? Jak świeże są w nich ostatnie posty?

          Warto zdać sobie sprawę z faktu, że liczba nowych osób trafiajacych na forum jest w tej chwili zależna głównie od nas, tj. od obecnych uczestniczek forum, ponieważ portal gazeta.pl przestał promować fora na stronie głównej i co za tym idzie, na fora trafia coraz mniej nowych użytkowników. To jest realny problem, któremu musimy stawić czoła, jeżeli chcemy, by forum było nadal żywe i przydatne. Po prostu musimy je popularyzować. Im Lobby będzie popularniejsze, tym więcej postów, w tym recenzji, będziemy mogły na nim przeczytać. Auto-popularyzacja kiedyś szła nam całkiem nieźle, potem spodobałyśmy się redakcji portalu i trochę chyba osiadłyśmy na laurach, a teraz znowu przydałoby się coś porobić w kierunku propagowania Lobby jako forum konsumencko-doradczego.
          • maith Re: Brak recenzji 02.04.12, 17:39
            kasica_k napisała:

            > Myślę, że przydałoby się uściślić, co mamy na myśli narzekając na "brak recenzj
            > i". W moim odczuciu akurat najpopularniejsze na forum firmy polskie, czyli
            > BiuBiu i Effuniak, są recenzowane wciąż bardzo obficie

            Fakt. Akurat tutaj recenzji nie brakuje. Co chwila ktoś pisze, jak wypada model X w rozmiarze Y w porównaniu z... itd.
            Natomiast wielu firm dotyczy ewidentny brak recenzji (po prostu prawie nikt nic nie pisze)...

            > Chodzi o zmniejszenie się liczby recenzji w ogóle, które wynika zarówno z przyc
            > zyn, jakie podała besame (nie są nam już aż tak potrzebne jak kiedyś), jak i z
            > tego, że po prostu na forum trafia coraz mniej nowych osób i w związku z tym co
            > raz mniej osób chce się dzielić z ogółem swoimi doświadczeniami zakupowymi.

            Fakt

            > Warto zdać sobie sprawę z faktu, że liczba nowych osób trafiajacych na forum je
            > st w tej chwili zależna głównie od nas

            Racja. Cała masa kobiet nadal męczy się w źle dobranych stanikach tylko dlatego, że nie wiedzą, że można inaczej. One nigdy nie dotarły na lobby.
            • turzyca Re: Brak recenzji 02.04.12, 23:23
              z
              > > tego, że po prostu na forum trafia coraz mniej nowych osób i w związku z
              > tym co
              > > raz mniej osób chce się dzielić z ogółem swoimi doświadczeniami zakupowym
              > i.
              >
              > Fakt
              >

              A to jest do zmiany. W koncu i starym wyjadaczkom przywiazanym do ukochanych modeli zdarza sie ekces.

              > Racja. Cała masa kobiet nadal męczy się w źle dobranych stanikach tylko dlatego
              > , że nie wiedzą, że można inaczej. One nigdy nie dotarły na lobby.

              I to tez jest do zmiany.
              Tylko jak?
              • kasica_k Re: Brak recenzji 03.04.12, 03:36
                Podsumowując - stare wyjadaczki niech nie rezygnują z pisania recek, a te mniej zasiedziałe i zblazowane :) niech użyją trochę swojej energii do promowania Lobby na zewnątrz. Możemy zrobić burzę mózgów (najlepiej w osobnym wątku), jakimi metodami najlepiej to robić.

                Na gorąco przychodzi mi do głowy na przykład to. Myślę, że wielu z nas zdarza się odsyłać jeszcze nie ostanikowane kobiety do sklepów z bra-fittingiem w celu dobrania rozmiaru. Kiedyś sklepów z bra-fittingiem nie było, więc zapraszałyśmy takie osoby na forum, bo nie było po prostu innej możliwości. Może warto jednak _oprócz_ polecania sklepów, nadal polecać forum? Pierwsze zakupy często nie należą do idealnych, nie zawsze wybór jest odpowiedni, nie zawsze personel dostatecznie fachowy, albo klientka dostatecznie asertywna czy potrafiąca analizować swoje odczucia. Takiej osobie rady na forum mogą wiele pomóc i nie warto zostawiać jej "na łasce" sklepów :) (z całym szacunkiem dla dobrych sklepów i ich personelu). Nowe osoby są niezwykle cenne, bo dostarczają świeżych, aktualnych informacji z rynku - o tym, jak sprawują się sklepy, o nowych modelach, których często stare wyjadaczki nie kupują, fiksując się na tych już sprawdzonych. Z tych informacji korzystają kolejne świeże osoby, które swoje poszukiwania mają ciągle przed sobą i dzięki temu Lobby spełnia swoją funkcję. Nie cała Polska pokryta jest już siecią doskonałych sklepów stacjonarnych, w których można sobie przymierzyć i kupić wszystko, co rynek oferuje, a firmom też potrzebny jest jakiś feedback od klientek. Forum konsumenckie ciągle jest potrzebne.
                • pierwszalitera Re: Brak recenzji 03.04.12, 10:52
                  kasica_k napisała:

                  > Podsumowując - stare wyjadaczki niech nie rezygnują z pisania recek, a te mniej
                  > zasiedziałe i zblazowane :) niech użyją trochę swojej energii do promowania Lo
                  > bby na zewnątrz. Możemy zrobić burzę mózgów (najlepiej w osobnym wątku), jakimi
                  > metodami najlepiej to robić.

                  Nad problemem wewnętrznym struktury forum też warto się zastnanowić, bo znowu i dyskusja przebiega jak widać tylko w tym kierunku, resztę obaw nowej forumki znowu wygładzano, wyjdzie na to, że u nas jest pięknie i ślicznie i kobiety nie piszą tylko dlatego, bo o nas nie wiedzą. A skąd pewność, że nie wiedzą i nie piszą jednak z innych powodów? Dla ilustracji podam mój przykład. Czy jestem osobą obawiającą się negatywnej reakcji i dlatego na wszelki wypadek nie przedstawiającą moich negatywych opinii? Na pewno nie. A jednak w ostatnim czasie, chcąc napisać o dziwnym procederze doliczania sobie kwoty przez polski sklep do rachunków płaconych przez zagraniczne klientki paypalem, poruszyłam temat nie na LB w wątku sklepowym, a na offtopach. Zdawałam sobie sprawę, że informacja może być interesująca i praktycznej wartości dla innych forumek, jednak nie miałam ochoty na kolejne zarzuty chęci flejma. Tak jakbym te piękne odpowiedzi, które dostaję, pisała sobie sama. Nie miałam też ochoty na ewentualną wrogość właścicielki sklepu, na dogryzania ze strony jej nieobiektywnych "dworzanek", na moralizatorskie komentarze typu" gdybyś była miła, to by brano twoje uwagi poważnie" i na moderatorskie straszenie mnie nożyczkami, gdziekolwiek się pojawię. Na offtopach dziwnym trafem czuję się swobodniej, nikt mnie tam nie wychowuje i nie przypomina bez przerwy o "przyjaznym" języku. Do niektórych moja informacja mimo tego także tam doszła. Z przyjaznością i poprawnością też można moim zdaniem przesadzić i nie uwzględniając dynamiki internetu i ludzkiej różnorodności oraz broniąc się za każdym razem przed jakąkolwiek krytyką z zewnątrz, można się odizolować od reszty i zacząć smażyć we własnym sosie, tych które się dopasowały. Możliwe, że stałyśmy się mało interesujące dla nowych kobiet i tylko propozycja nowego stanika to jednak za mało, jeżeli ugrzęzłyśmy w zbyt sztywnych ramach. Bo jeżeli mnie się już nie chce pisać ostrzeżeń, to dlaczego miałoby się chcieć pisać komuś obawiającemu się chłodnego przyjęcia?
                  • besame.mucho Re: Brak recenzji 03.04.12, 11:59
                    > Z przyjaznością i poprawnością też można moim zdaniem
                    > przesadzić i nie uwzględniając dynamiki internetu i ludzkiej różnorodności ora
                    > z broniąc się za każdym razem przed jakąkolwiek krytyką z zewnątrz, można się
                    > odizolować od reszty i zacząć smażyć we własnym sosie, tych które się dopasowa
                    > ły.

                    Amen :).
                  • mam_to_w_nosie Re: Brak recenzji 03.04.12, 13:27
                    Ja to widzę tak. Forum śledzę od kilku lat, nie piszę wiele, chociaż kilka wypowiedzi
                    udało mi się popełnić, w tym merytorycznych :) I dostrzegam dwa elementy, nudy właśnie,
                    kiszenia się we własnym sosie i skrajnej poprawności politycznej.

                    W moim odczuciu pierwszalitera ma sporo racji, problemem nie jest niewiedza o forum nowych użytkowniczek
                    (chociaż pewnie częściowo też), ale ich niechęć do udzielania się tutaj. Forum brakuje dynamiki, ikry, no co tu dużo mówić, "jaj".

                    W jego początkowej fazie cel był jasny - wpłynąć na producentów, żeby zaczęli
                    produkować to, czego kobiety potrzebują (mówiąc krótko szersza rozmiarówka zamiast trzech
                    na krzyż rozmiarów dla kosmitów). Cel został osiągnięty (oczywiście jest na tym polu jeszcze
                    wiele do zrobienia, ale sytuacja jest zgoła inna niż kilka lat temu). W przypadku wielu firm,
                    zwłaszcza tych wyrosłych z lobby (bo te wchodziły już bogate w wiedzę wypracowaną w ramach
                    Lobby), jest raczej kwestia ulepszania konstrukcji, jakości materiałów, wyglądu itp. A więc działania,
                    a co za tym idzie sposób funkcjonowania forum powinny się jakoś zmienić (nie, nie mam gotowej
                    recepty jak to zrobić), a tego niestety nie widać.

                    I tu właśnie wchodzi mi w paradę owa, momentami nadmierna, polityczna poprawność
                    (pewnie nie jest to jedyny czynnik, ale taki dostrzegam).
                    Bo jeśli ciężko jest komentować krytycznie ww. elementy, bo jest się narażonym na niefajne
                    komentarze albo focha ze strony producentki i/lub jej "obrończyń", co może dodatkowo pociągać
                    za sobą konieczność udowadniania, że nie jest się wielbłądem, to po co się wysilać?

                    A przecież to właśnie o to chodzi, żeby producent mógł poznać różne opinie o swoim produkcie,
                    również te niepochlebne, co z tym zrobi to jego sprawa.

                    Moim zdaniem Lobby jest wyjątkowo "przyjaznym" miejsce, gdzie ewidentnie
                    chamskie, złośliwe, czy wulgarne wypowiedzi zdarzają się niezwykle rzadko, ale nie przesadzajmy
                    z tym "słodzeniem". Wszak, na jowisza, określenie "tandeta" nie jest ani chamskie ani złośliwe,
                    nie obraża. Owszem, jest nacechowane emocjonalnie, ale tych emocji na forum właśnie brakuje!
                    A zabija je, moim zdaniem, nieco przesadzona, zbyt gorliwie przestrzegana poprawność polityczna.
                    I wieje nudą ...
                    • zlosliwa_osa Re: Brak recenzji 04.04.12, 01:47
                      mam_to_w_nosie napisała:
                      > Ja to widzę tak. Forum śledzę od kilku lat, nie piszę wiele, chociaż kilka wypowiedzi
                      > udało mi się popełnić, w tym merytorycznych :) I dostrzegam dwa elementy, nudy właśnie,
                      > kiszenia się we własnym sosie i skrajnej poprawności politycznej.

                      Amen!
                      ale przecież to już dawno jest naukowo udowodnione, że nie dlatego tu Nowe wstrzymują się od pisania (a jeszcze nie daj boże krytyki) że o forum nie wiedzą, ale dlatego że zostaną tu zlinczowane przez klakierki.
                      Tylko z upartością maniaka, jakoś tego nikt do wiadomości nie chciał przyjąć, dopóki Gazeta całkowicie obiektywnie forum nie zdegradowała :P

                      Lepiej świrować, że nikt o tym pierwszym takim, istniejącym od wielu lat forum biuściatych nic nie słyszał i najlepiej trzeba by z transparentami na ulicę wyjść co by wszystkich uświadomić (po tylu latach istnienia), że forum JEST i potrzeba na nim świeżej krwi!
                      Ciekawe dlaczego do tej pory, przez tyle lat nie trzeba było - co?...

                      Forum jest skostniałe jakby go powykręcało lumbago, wysterylizowane z uczuć, nudne do ........ - niech sobie każdy dopowie co chce, bo mnie znowu wytną :P
                      A propos poprawności politycznej, to już moderatorzy w jakąś paranoję wpadli !
                      Kiedyś napisałam, że największym niewypałem były zawyżone rozmiary majtek do kostiumów i że były chyba na wielką angielską dupę (upss - znowu mi cały post wytną) to się ktoś z jakimś przymiotnikiem zidentyfikował, więc mi cały post za wulgaryzmy wyciął - ha! ha!

                      bo jak wiadomo rzeczownik każdy z nas posiada jako integralną część ciała, a to jest jego naukowa poprawna politycznie definicja:

                      "Dupa (zadek, tyłek, spodek, UFO, nawias, wulkan, katakumby, srakonajeźdźca) – zwieńczenie nóg, tylna część ciała, która z pozoru tylko siedzi i gówno robi. Miejsce o bardzo ciekawej i bogatej florze bakteryjnej, ewentualnie faunie. Przedzielona przedziałkiem, posiada krater, z którego wydobywają się chemiczne gazy o przykrym zapachu, substancje stałe o podobnym nieprzyjemnym zapachu i ciemnej barwie lub w skrajnych przypadkach ciecze. Miejsce erogenne, na które często mimochodem pada wzrok lub dłoń napalonego osobnika. Wrażliwe na ból, często atakowane w akcie przemocy. Niektórzy uczeni sądzą, że dupę odkrył radziecki uczony Wołow, dlatego mówimy – dupa Wołowa. Dupa doczekała się nawet własnego znaku w cyrylicy - Ѡ.
                      Matematycznie dupę można odwzorować wzorem (x2 + y2 − 4y)2 = 16(x2 + y2) − 5y. A oto wykres."

                      hmnn...
                      a może powinnam napisać "pupcia" co by się nikt nie obraził i postu nie usunął???
                      ale to tak trochę przy przymiotnikach "wielkiej angielskiej" by chyba nie pasowało...

                      Nie wolno umieszczać treści z emocjami,choćby się w człowieku miało zagotować - to naukowo (albo wcale, bo i tak potem wytną) napisane ma być!!!
                      a co dopiero negatywne opinie! - ojeku! jak ktoś śmiał przerwać sielankę !!!
                      Czyli flaki z olejem zamiast pieprzu, w większości towarzystwo wzajemnej adoracji i nuda, nuda, nuda - bleeee!!!

                      a teraz aby patrzeć jak znów się jakiś Narcyz obrazi i post za wulgaryzmy wywali.
                      ale to już nie tylko ja - mam_to_w_nosie, kiście się we własnym sosie :P
                      • agafka88 Re: Brak recenzji 04.04.12, 03:30
                        zlosliwa_osa napisała:
                        > A propos poprawności politycznej, to już moderatorzy w jakąś paranoję wpadli !
                        > Kiedyś napisałam, że największym niewypałem były zawyżone rozmiary majtek do ko
                        > stiumów i że były chyba na wielką angielską dupę (upss - znowu mi cały post wyt
                        > ną) to się ktoś z jakimś przymiotnikiem zidentyfikował, więc mi cały post za wu
                        > lgaryzmy wyciął - ha! ha!

                        Na forum gazetowym moderatorki nie mają możliwości wycięcia części posta, nie ma też możliwości cenzury wulgaryzmów. Co proponujesz?
                        • zlosliwa_osa Re: Brak recenzji 09.04.12, 01:39
                          agafka88 napisała:
                          > Na forum gazetowym moderatorki nie mają możliwości wycięcia części posta
                          > , nie ma też możliwości cenzury wulgaryzmów. Co proponujesz?

                          proponuję nie wpadać w paranoję,
                          czy wy naprawdę nie wiecie co to są wulgaryzmy?
                          od zdrowego rozsądku moderatorów często zależy być, albo nie być forum.

                          w moim miejscu zamieszkania założyli nam darmowy internet i każdy mieszkaniec lub ktoś posiadający laptopa albo notebooka, może korzystać z tego bezpłatnego IP bez ograniczeń, dlatego żywo dyskutowaliśmy na naszym pierwszym forum, które ogromnie się rozrosło. niestety przez błędy administratorów po kilku latach z ponad 900 użytkowników, dziś tam pisze tylko kilkunastu userów, choć internet cały czas jest bezpłatny...

                          • pierwszalitera Re: Brak recenzji 09.04.12, 12:04
                            zlosliwa_osa napisała:

                            > w moim miejscu zamieszkania założyli nam darmowy internet i każdy mieszkaniec l
                            > ub ktoś posiadający laptopa albo notebooka, może korzystać z tego bezpłatnego I
                            > P bez ograniczeń, dlatego żywo dyskutowaliśmy na naszym pierwszym forum, które
                            > ogromnie się rozrosło. niestety przez błędy administratorów po kilku latach z p
                            > onad 900 użytkowników, dziś tam pisze tylko kilkunastu userów, choć internet ca
                            > ły czas jest bezpłatny...
                            >

                            He???? A co ma wspólnego ta pielęgnująca paranoidalne urazy do administratorów anekdota z naszą dyskusją?
                            • zlosliwa_osa Re: Brak recenzji 10.04.12, 00:32
                              pierwszalitera napisała:
                              > He???? A co ma wspólnego ta pielęgnująca paranoidalne urazy do administratorów
                              > anekdota z naszą dyskusją?

                              to, że nawet najprężniejsze forum może z czasem opustoszeć przy złym administrowaniu.

                              PARANOIDALNE powiadasz?
                              popatrz jak łatwo jest ci rzucić kamień, nawet nie wiesz o co poszło na tamtym forum, a już przykleiłaś mi łatkę paranoika.
                              jako że nie tylko ja odeszłam z tamtego forum ale kilkaset ludzi, to zapewne wszyscy mieli paranoidalne urazy, za to admini byli bez skazy!
                              • zlosliwa_osa Re: Brak recenzji 10.04.12, 02:24
                                dopiszę jeszcze, że to forum od lat stanikowym uświadamianiem robi dobrą robotę i szkoda by było gdyby zamarło z powodu cenzury, a dziś nie jest już jedynym biuściastym forum i jego pozycja nie jest już taka mocna jak kiedyś.
                                jeśli nowe forumki nie chcą tu pisać, to warto wysłuchać dlaczego.
                                a to wam powie tylko nowa tu, bo starym mogło coś umknąć
                              • pierwszalitera Re: Brak recenzji 10.04.12, 11:12
                                zlosliwa_osa napisała:

                                > PARANOIDALNE powiadasz?
                                > popatrz jak łatwo jest ci rzucić kamień, nawet nie wiesz o co poszło na tamtym
                                > forum, a już przykleiłaś mi łatkę paranoika.
                                > jako że nie tylko ja odeszłam z tamtego forum ale kilkaset ludzi, to zapewne ws
                                > zyscy mieli paranoidalne urazy, za to admini byli bez skazy!

                                No przecież pytam, o co chodzi. Nie widzę bowiem żadnego związku pomiędzy rozpadem jakiegoś tam forum z powodu domniemanych i zupełnie nieznanych mi błędów administratorów z naszą dyskusją. A może sugerujesz, że za rozpad winni są zawsze administratorzy? I jeszcze zupełnie nie rozumiem tego z bezpłatnym internetem. Płatni klienci podlegają się na forach innym zasadom? Więc jak ktoś bez składu i ładu, w oderwaniu od kontekstu wyrzuca tu swoje urazy z przeszłości, to dla mnie zachowuje się paranoidalnie. I zachowywać się paranoidalnie, to nie to samo, co być paranoikiem. Paranoik, to ktoś taki, kto uzyskał już diagnozę.
                                • zlosliwa_osa Re: Brak recenzji 11.04.12, 02:20
                                  pierwszalitera napisała:
                                  > Nie widzę bowiem żadnego związku pomiędzy rozpa
                                  > dem jakiegoś tam forum z powodu domniemanych i zupełnie nieznanych mi błędów ad
                                  > ministratorów z naszą dyskusją. A może sugerujesz, że za rozpad winni są zaw
                                  > sze
                                  administratorzy? I jeszcze zupełnie nie rozumiem tego z bezpłatnym inte
                                  > rnetem. Płatni klienci podlegają się na forach innym zasadom?

                                  dlaczego miałabym sugerować że "winni są zawsze" administratorzy?
                                  nie brałabym tego w kontekście winy, ale raczej popełnionych błędów w administrowaniu i odpornością na sugestie zmian proponowanych przez userów.
                                  faktem jest że od roztropności adminów, czy modów zależy moim zdaniem ponad połowa sukcesu.
                                  nie będę wszystkiego wyliczać co się tam rypło, bo wyszła by książka (albo przynajmniej poradnik he he). część byłaby i tak nie adekwatna tutaj, więc po doświadczeniach tam, swoje sugestie na temat działania tego forum napisałam w stosownych tematach.

                                  co do darmowego netu, to więcej ludzie piszą za darmo, niż gdy mają płacić z np z limitowanej karty w Play za otwarcie każdej strony, więc tamto forum miało wyjątkowe fory, ale niestety padło.
                                  a urazy do tamtego forum nie mam, a nawet wspominam go z nostalgią, bo było to moje pierwsze forum.
                                  • vinnica.pl cały temat 20.04.12, 03:13
                                    Witam!!!!

                                    Dość mocno prześledziłam cały temat nie czytając jednak wszystkich postów dyskusji ale nasuwają mi się 2 rzeczy.
                                    Pierwsza to taka, że krytyka jest krytyką i nawet jak ją poprzedza określenia konstruktywna jest raczej mało prawdopodobne, że będzie ona wywoływała pozytywne uczucia.
                                    Druga rzecz to opinie pisane przez was forumowiczki drogie, wasze opinie będą zawsze jednak subiektywne nie zaś obiektywne i nawet jak byśmy się bardzo postarały. Nie jesteśmy w stanie pisać opinii obiektywnych.

                                    Dlatego pytam: Czy jest sens zajmowania się tym subiektywną krytyką?
                                    Dla mnie krytyka zawsze jest krzywdząca i nie przedstawia obiektywizmu bo nie może. Nie zawsze zgadza się z faktycznym stanem rzeczy.
                                    Mam pytanie: Czy jeśli byście wiedziały, że w waszym mieście jest jeden taki sklep oferujący taką usługę a na forum przeczytacie jedną krytyczną opinię na jego temat czy zdecydujecie się skorzystać z jego oferty?

                                    Łatwo jest pisać tym z nas gdzie mieszkają np. Wrocław, Warszawa tam jest sklepów więcej niż jeden a co mają powiedzieć osoby mieszkające w mniejszych miejscowościach. Te, które wyboru nie mają?
                                    Czy zasadniejsze w tej materii nie byłoby czasem staranie się i wspieranie tych, którzy mają pod górkę. Ja prowadzę sklep 3 lata. Jadę na opinii sprzed 2/3 lat. Nie ma mnie na stanikowej mapie a nie odbiegam asortymentem od innych sklepów. Klientki, które do mnie trafiają nie znają Lobby biuściastych, zapełniam lukę biznesowa i usługowa w moim małym mieście i dla tego nie ma tu na lobby żadnych opinii są one w księdze gości na stronie sklepu. A mimo to spotykam się od 3 lat z niechęcią.
                                    Bez obrazy krytykę przyjęłam i wiele poprawiał, ale to nie zmieniło postrzegania mojego sklepu. Nie zaglądam na forum często, nie czytam nie mam na to czasu. Ciągle zadaje sobie pytanie czy jest zasadne zajmowanie się tym tematem.
                                    Czy krytyka nawet ta konstruktywna potrafi na 100% być konstruktywna? Ja nie krytykuje krytykowania tylko poddaje pod rozwagę i zachęcam do głębszego rozważenia tego tematu.

                                    Ps; znów włożyłam kij w mrowisko. Cóż już taka moja dola jedna opinia w tą czy inną stronę, dziś już nie czyni różnicy. ( tak lekko z ironią)

                                    pozdrawiam
                      • 100krotna Re: Brak recenzji 04.04.12, 20:36
                        Zlosliwa_oso - no cóż, jeżeli nazywasz skostnieniem próbę zachowania kultury języka i pewnego poziomu intelektualnego - fakt, jesteśmy pod tym względem skostniałe. W niewielu miejscach sieci popularne jest dbanie o styl i formę wypowiedzi - i to w lobby bardzo lubię.
                        Poza tym, nie zauważyłam, żeby moderacja wycinała albo zabraniała postów krytycznych, wręcz przeciwnie. Ale obraźliwe i wulgarne owszem, są cięte - to nie jest miejsce, służące do poużywania sobie na innych, a porzucać mięsem możesz wyjść na podwórko, pod trzepak, albo na inne, mniej skostniałe forum.
                        • zlosliwa_osa Re: Brak recenzji 09.04.12, 01:46
                          100krotna napisała:
                          > Ale obraźliwe i wulgarne owszem, są cięte - to nie jes
                          > t miejsce, służące do poużywania sobie na innych, a porzucać mięsem możesz wyjś
                          > ć na podwórko, pod trzepak, albo na inne, mniej skostniałe forum.

                          no chyba cię poniosło!
                          pokaż mi gdzie jest to mięso w moich postach???
                          wycinanie wszystkiego z powodu jakiegoś mniej grzecznego słowa (oczywiście " zwieńczenie nóg" byłoby o wiele bardziej poprawne politycznie), jest moim zdaniem żenadą - i dlatego to forum umiera!
                          zobacz jak moje trzy słowa rozhuśtały wątek obok - w ciągu tylko jednej doby odezwały się osoby w prawie 100 postach.
                          życzę temu forum jak najwięcej wątków wzbudzających takie emocje i by z równą zaciętością forumki broniły w nich swojego punktu widzenia!
                          - TO WTEDY jest prawdziwe forum!
                          a nie takie które przypomina targ z porozstawianymi straganami ze stanikami i jedyne co się na nim dzieje, to aktualny wpis co która właścicielka akurat wstawiła do swojego sklepu :P
                          • indigo-rose Re: Brak recenzji 09.04.12, 11:56
                            > wycinanie wszystkiego z powodu jakiegoś mniej grzecznego słowa (oczywiście " zw
                            > ieńczenie nóg" byłoby o wiele bardziej poprawne politycznie)

                            Pomijając to, że post nie poleciał za użycie słowa "dupa", a za obraźliwe zestawienie "wielka angielska dupa" - tak, jest to mniej grzeczne słowo, może niekoniecznie kwalifikujące do wycięcia, ale warto by go unikać. Jeśli szukasz uznawanych społecznie synonimów, to masz jeszcze tyłek, zadek, pupę, w pewnym kontekście nawet zad i rzyć - nie musisz uciekać się do opisowych określeń, chyba że masz aż tak ubogi słownik.
                            • zlosliwa_osa Re: Brak recenzji 10.04.12, 00:41
                              indigo-rose napisała:
                              > Pomijając to, że post nie poleciał za użycie słowa "dupa", a za obraźliwe zesta
                              > wienie "wielka angielska dupa" - tak, jest to mniej grzeczne słowo, może niekon
                              > iecznie kwalifikujące do wycięcia, ale warto by go unikać. Jeśli szukasz uznawa
                              > nych społecznie synonimów, to masz jeszcze tyłek, zadek, pupę, w pewnym kontekś
                              > cie nawet zad i rzyć - nie musisz uciekać się do opisowych określeń, chyba że m
                              > asz aż tak ubogi słownik.

                              no prawda, grzeczniejsze określenia są
                              tylko nie wpadłaś na pomysł, że to bardzo grzeczne określenie, jeśli ktoś aż kipi, bo zakontraktował kilkadziesiąt sztuk majtek w rozmiarze S i do bardzo wąskich w obwodzie biustonoszy dostał wielkie gacie?
                              • indigo-rose Re: Brak recenzji 10.04.12, 01:11
                                I dlatego trzeba obrazić kogoś, kto te gacie nosi i jeszcze wszystkie Angielki przy okazji? Nie można już powiedzieć "cholerni producenci robią za wielkie gacie" i wyładować się na rzeczywistym winnym? Zresztą wybacz, ale nawet jeśli to S wypadało jak M, to nadal nie jest to rozmiar na wielką dupę - no i co, Polkom już nie wolno tego nosić czy jak?
                                • zlosliwa_osa Re: Brak recenzji 10.04.12, 02:08
                                  indigo-rose napisała:
                                  > I dlatego trzeba obrazić kogoś, kto te gacie nosi i jeszcze wszystkie Angielki
                                  > przy okazji? Nie można już powiedzieć "cholerni producenci robią za wielkie gac
                                  > ie" i wyładować się na rzeczywistym winnym?

                                  i tu ci muszę przyznać rację indigo-rose
                      • pierwszalitera Re: Brak recenzji 04.04.12, 20:58
                        zlosliwa_osa napisała:

                        > Kiedyś napisałam, że największym niewypałem były zawyżone rozmiary majtek do ko
                        > stiumów i że były chyba na wielką angielską dupę (upss - znowu mi cały post wyt
                        > ną) to się ktoś z jakimś przymiotnikiem zidentyfikował, więc mi cały post za wu
                        > lgaryzmy wyciął - ha! ha!

                        To nie dupa jest problematyczna tylko dupa angielska. I tu moim zdaniem przesadziłaś, bo istnieje masa Angielek z całkiem małą dupą. Najlepszym przykładem jest Kate Moss. Więc nie tylko jesteś rasistowska, tylko piszesz na dodatek nieprawdę. No a Polki nie są podobno specjalnie wysokie, więc chciałabyś, by Angielki pisały o polskich kurduplach?
                        • zlosliwa_osa Re: Brak recenzji 09.04.12, 01:49
                          pierwszalitera napisała:
                          > To nie dupa jest problematyczna tylko dupa angielska. I tu moim zdaniem przesad
                          > ziłaś, bo istnieje masa Angielek z całkiem małą dupą. Najlepszym przykładem j
                          > est Kate Moss. Więc nie tylko jesteś rasistowska, tylko piszesz na dodatek niep
                          > rawdę. No a Polki nie są podobno specjalnie wysokie, więc chciałabyś, by Angiel
                          > ki pisały o polskich kurduplach?

                          myślę że każdy odczytuje to co chce i dlaczego we WSZYSTKIM można doszukać się drugiego dna.
                          angielska - to kraj pochodzenia produktu, z pewnością dostosowanego do wymagań lokalnego rynku, dupa - to część ciała na którą jest przeznaczony produkt.

                          gdy mówię komuś, że ma "żydowską głowę" to jestem dogryzającym antysemitą, czy wyrażam swój podziw dla genialnego sprzedawcy?

                          Polki standardowo są zgrabne i piękne, więc jeśliby tak napisały to z czystej zazdrości, a dodatkowo przy np. Tajkach są wielkoludami :)
                          • mszn Re: Brak recenzji 09.04.12, 11:12
                            Tym swoim postem udowodniłaś, że dyskusja z Tobą nie ma tutaj najmniejszego sensu, bo zwyczajnie nie rozumiesz, co to jest rasizm, co to są stereotypy i dlaczego ich werbalizowanie nigdy nie jest czymś neutralnym.

                            I tak, stereotyp o wyjątkowych handlowych zdolnościach Żydów jest jedną z części głęboko w języku i kulturze polskich zakorzenionego antysemityzmu i nie robisz sobie najlepszej reklamy, posługując się takim przykładem.
                            • zlosliwa_osa Re: Brak recenzji 10.04.12, 00:51
                              mszn napisała:
                              > Tym swoim postem udowodniłaś, że dyskusja z Tobą nie ma tutaj najmniejszego sen
                              > su, bo zwyczajnie nie rozumiesz, co to jest rasizm, co to są stereotypy i dlacz
                              > ego ich werbalizowanie nigdy nie jest czymś neutralnym.
                              >
                              > I tak, stereotyp o wyjątkowych handlowych zdolnościach Żydów jest jedną z częśc
                              > i głęboko w języku i kulturze polskich zakorzenionego antysemityzmu i nie robis
                              > z sobie najlepszej reklamy, posługując się takim przykładem.

                              a ty udowodniłaś, że masz monopol na prawdę, bo wiesz doskonale co komu w głowie siedzi, bo u wszystkich jest to bardzo głęboko zakorzeniony POLSKI antysemityzm

                              czy to nie było rasistowskie wobec nacji polskiej poprawna politycznie profesorko ???
                      • ciociazlarada Re: Brak recenzji 04.04.12, 22:38
                        Zgadzam się z Pierwsząliterą - dupa na forum jak najbardziej ma swoje miejsce. Dupa, dupa, dupa, cycki;-) "Angielska" jest tu problemem, bo zakłada ukryty nacjonalistyczny stereotyp, gdybym była modką, też zwróciłabym na to uwagę i wpadła z mieczem, bo narusza podstawową netykietę. Niestety na gazecie nie da się wyciąć jednego wyrazu z posta, tylko od razu leci całość.
                        • kasica_k Re: Brak recenzji 05.04.12, 01:01
                          A ja ni diabła nie rozumiem, czemu wam tak zależy na tych słówkach. Dla mnie to jest rynsztok - ja tak publicznie nie mówię. Forum jest dla mnie miejscem publicznym i nie używam tutaj innego słownictwa, niż użyłabym w większości publicznych sytuacji.
                          • pierwszalitera Re: Brak recenzji 05.04.12, 01:28
                            kasica_k napisała:

                            > A ja ni diabła nie rozumiem, czemu wam tak zależy na tych słówkach. Dla mnie to
                            > jest rynsztok - ja tak publicznie nie mówię. Forum jest dla mnie miejscem publ
                            > icznym i nie używam tutaj innego słownictwa, niż użyłabym w większości publiczn
                            > ych sytuacji.

                            Ale mnie nie zależy na dupie. ;-) Sama rzadko tak mówię, ale się zdarza w sytuacjach nieoficjalnych. I bronię się przed stwierdzeniem, że to rynsztok. Dosadność, albo rubaszność, to już bliżej. W środowisku, z którego pochodzę tak się często mówiło i na pewno nie pochodzę z rynsztoka. Ktoś, kto nie miał rodziców i przyjaciół w kręgach literatów nie jest jeszcze długo marginesem. Swoją drogą znam paru literatów posługujących się o wiele dosadniejszym językiem. To upominanie się o polityczną poprawność na tym forum przypomina mi też trochę regułę "dziewczynka się tak nie wyraża" i już dlatego budzi opór. Jak ktoś chce, to niech mówi w kwiatkach i przez jedwabne sitko, ale dlaczego wszyscy mają się do tego stosować? Wygładzony język i sztuczne ciepełko na pewno nie pomogą też dziewczynom, które cierpią z powodu podobnie brzmiących i użytych przeciwko nim w negatywnym kontekście epitetom w realu. Nie uczą się bowiem ani asertywności ani nowej interpretacji tych słów w innym, tym razem pozytywnym kontekście.
                            • kasica_k Re: Brak recenzji 05.04.12, 03:40
                              pierwszalitera napisała:
                              >To upomin
                              > anie się o polityczną poprawność na tym forum przypomina mi też trochę regułę "
                              > dziewczynka się tak nie wyraża" i już dlatego budzi opór.

                              Dla mnie ten opór jest niezrozumiały. Nie jestem dziewczynką i pojęcie "grzeczność", które tak cię drażni, nie wywołuje we mnie odruchu buntu. Kultura jest dla mnie czymś naturalnym i nie cierpię jakoś szczególnie z tego powodu, że nie wypada mi powiedzieć "dupa" w towarzystwie obcych mi osób. Gdyby forum zalały "dupy", to szybko przestałoby się ono nadawać do czytania, bo skoro wolno "dupa", to dlaczego nie wolno jeszcze paru innych słów? Dlatego mam mimo wszystko nadzieję, że nie zaleją i że to forum nadal będzie przyciągało osoby, z którymi można prowadzić dyskusję, a nie np. wymianę epitetów.
                            • turzyca Re: Brak recenzji 05.04.12, 08:13
                              Wygładzony język i sztuczne ciepełko na pewno nie pomogą też dziew
                              > czynom, które cierpią z powodu podobnie brzmiących i użytych przeciwko nim w ne
                              > gatywnym kontekście epitetom w realu. Nie uczą się bowiem ani asertywności ani
                              > nowej interpretacji tych słów w innym, tym razem pozytywnym kontekście.


                              Zeby moc sie przeciwstawic ponizajacym epitetom, trzeba nie tylko miec swiadomosc, ze istnieje inny sposob narracji, ale tez go przecwiczyc w odniesieniu do siebie. Jezyka nienawisci w stosunku do wlasnych cial wiele kobiet jest swietnie nauczonych, Kis-moho ma racje, wystarczy poczytac watki rozmiarowe. Gorzej z umiejetnoscia pozytywnego lub chocby neutralnego opisu wlasnego ciala. I nie bardzo jest gdzie nauczyc sie takiego wlasnie nienegatywnego opisu rzeczywistosci. Brakuje miejsca do cwiczen, jak mowic z szacunkiem o samej sobie. I dlatego lobby (i Busenfreundinnen rowniez, z jeszcze surowszymi zasadmi) daja taka mozliwosc. Zeby przelamac ogolny trend.

                              A akurat Ty, z racji wyksztalcenia, swietnie powinnas wiedziec, jak bardzo uzywany jezyk wplywa na postrzeganie swiata i jakie konsekwencje daje mowa nienawisci.
                              • pierwszalitera Re: Brak recenzji 05.04.12, 13:25
                                turzyca napisała:

                                > A akurat Ty, z racji wyksztalcenia, swietnie powinnas wiedziec, jak bardzo uzyw
                                > any jezyk wplywa na postrzeganie swiata i jakie konsekwencje daje mowa nienawis
                                > ci.

                                Dla mnie dupa, to nie ani jest język nienawiści, ani jakiś rynsztokowy brak kultury i autentycznie szkoda mi osób z takm spojrzeniem, bo narażają się ciągle na niepotrzebny negatywny stres. U mnie mówiło się - jestem dupa, noszę już trzeci dzień list w torebce, a przechodziłam przecież pięć razy koło poczty, Kazik to dupa, Jolka się cały wieczór do niego zaleca, a on nie poporosił jej ani razu do tańca, Założ ciepłą kurtkę, na dworze jest zimno i zmarznie ci dupa, ładna spódnica w tą kratkę, ale mam za dużą do niej dupę, posuń swoją szanowną dupę, zmieścimy się tu obie, rozmawiałyśmy sobie o dupie Maryni i fajnie było. To nie fakt, czy posiadam zamienny elegancki organ zamiast dupy świadczy o szacunku do samej siebie.
                                Wcale nie postuluję, by od dziś używać tylko słowa dupa, (bo ile razy użyłam tego słowa na forum poza tym wątkiem? ) tylko by nie dorabiać poczciwej dupie idelogii języka nienawiści. Ja w ogóle jestem czasem zaskoczona, skąd biorą się tak dramatyczne wyrażenia jak język nienawiści? Ludzie, którzy wszędzie widzą tylko agresję, powinni chyba częściej zastanowić się nad sobą, a nie nad intencjami nadawcy.
                                I akurat z racji mojego wykształcenia wiem, że unikanie konfrontacji z czymyś, co robi nam stracha, tylko fobię utwierdza.
                                • kasica_k Re: Brak recenzji 05.04.12, 14:11
                                  Pierwszalitero, mieszasz dwie sprawy - język, którego używamy prywatnie, w interakcjach ze znajomymi i język używany publicznie. Tak samo, jak nie powiedziałabym w wywiadzie dla gazety, że popularni producenci bielizny X i Y mają nasze potrzeby w dupie, nie napisałabym tego również na forum. Natomiast w życiu codziennym nie powstrzymuję się specjalnie - wulgaryzmy należą również do mojego jezyka i naprawdę nie stanowią dla mnie źródła ustawicznego stresu :)

                                  Natomiast zgadzam się z tym, co napisała Turzyca, że "mowa nienawiści" (możemy to roboczo nazwać inaczej, jeśli ten termin brzmi zbyt dramatycznie dla twych uszu) używana w stosunku do własnych ciał, to jeden z objawów zaburzonego do nich stosunku. Jeśli w wątku rozmiarowym zobaczymy "Przyszłam do was po pomoc, bo muszę coś zrobić z tymi moimi obleśnymi cyckami, które najchetniej to bym sobie obcięła, bo nie mogę już patrzeć na te wstrętne wymiona", to moim odruchem jest napisanie: "Weź tak nie pisz o swoich piersiach, zasługują na coś lepszego". Hm, a może coś takiego podpada pod "sztorcowanie" nowych osób? :)

                                  Ja, ty i sporo innych osób na tym forum mamy szacunek do siebie, ale wiele osób go nie ma, a niektóre uczą sie go właśnie tutaj - nie piszę tego, by robić z nas tutaj lożę zbawczyń świata, tak po prostu jest i wiele osób tutaj może to potwierdzić czy to w stosunku do siebie, czy z obserwacji innych np. na zlotach. Większość kobiet (i męzczyzn chyba też) nie potrafi poruszać tematów cielesnych publicznie w sposób neutralny, używając zwykłych słów, bez chichotów i uciekania spojrzeniem w bok :) Sama w pewnym momencie musiałam nauczyć się mówić spokojnie o piersiach i stanikach do mikrofonu tudzież kamery, czyli w sytuacji najbardziej publicznej z możliwych, bez skrępowanych uśmiechów czy niepewnego tonu, bo to po prostu zaburza przekazywanie treści. Ten neutralny język, który niektórym może wydawać się wyprany z emocji czy też jest dla nich nienaturalny, jest potrzebny choćby jako narzędzie na pewnym etapie oswajania się z mówieniem o własnym ciele w różnych sytuacjach. Tak naprawdę większość z nas stosuje tutaj jakąś wersję tej twojej znienawidzonej politpoprawności, bo raczej nie piszemy np. o obwisłych wymionach, tylko o lejących się piersiach, bardziej obrazowe określenia zostawiając sobie na sytuacje bardziej kameralne. Niektóre forumki spotykają się prywatnie w mniejszych gronach i ja osobiście nie powstrzymuję się od "cycków" w takich okolicznosciach - jak już ktoś napisał, słowu wypowiedzianemu towarzyszy znacznie więcej informacji niż napisanemu i można w znacznie większej mierze wpływać na to, jak zostanie ono odebrane.
                                  • besame.mucho Re: Brak recenzji 05.04.12, 14:20
                                    Co do drugiego akapitu - ale z drugiej strony jak ktoś napisze "strasznie lubię swoje cycki, no świetne są :) !" to nie ma tu ubliżania swojemu ciału, a cycki jak były tak są ;). IMO wszystko tu zależy od kontekstu. Dlatego nie wpisywałabym automatycznie "dup" i "cycków" do słownika mowy ubliżającej ciału.
                                    Ogólnie cieszę się, że na Lobby mamy język, w którym częściej operujemy "biustami" niż "cyckami", i myślę, że tak zostanie, bo taka po prostu jest kultura tego miejsca, ale nie demonizowałabym tych pojawiających się raz na ruski rok cycków :).
                                    • kasica_k Re: Brak recenzji 05.04.12, 14:52
                                      Moje stanowisko jest w gruncie rzeczy podobne do Twojego besame. "Pozytywne cycki" nie wywołują u mnie dreszczu przerażenia :) Chciałabym tylko, by nie czynić nikomu zarzutów, gdy zwróci uwagę na tę negatywną odmianę "cycków", której przykład dałam powyżej - że niby w ten sposób odstrasza się nowych. Zgadzam się, że w ogóle zwracanie komukolwiek uwagi powinno odbywać sie taktownie i możliwie bez belfersko-pouczającego tonu, ale naprawdę uważam, że więcej pożytku niż szkody będzie z uwagi "Wiesz co, po pierwsze nie masz obwisłych cycków/wymion (raczej unikamy tu określeń przykrych dla naszych pięknych biustów :), tylko całkiem normalne piersi, które potrzebują podtrzymania, i pewnie zdziwisz się, jak wiele dla ich wyglądu może zrobić dobry stanik. Więc zmierz się..." :)

                                      I jeszcze jedna rzecz - żebyśmy też nie wylały dziecka z kąpielą w imię niezrażania nowych forumek, powstrzymując się w ogóle od wszelkich form perswazji czy sugestii. Sporo z nich przychodzi tutaj po radę i tej rady oczekuje, a gdy się komuś radzi, to pewna doza perswazji (zmierz się, popatrz, wyobraź sobie, pomyśl...) jest po prostu nieunikniona. Rady nie równają się belferskiemu pouczaniu z wyżyn autorytetu. To tak trochę a propos rozważań o politpoprawności, bo tu też tkwi niebezpieczeństwo - że będziemy się bały doradzać nowym osobom ze strachu, że uciekną przerażone ;)
                                      • ciociazlarada Re: Brak recenzji 05.04.12, 16:20
                                        Ja odnośnie do "belferstwa", które tępię jak święty Jerzy smoka mieczem. Zwróciłam uwagę na ten wątek: forum.gazeta.pl/forum/w,32203,134820358,,Jak_doprowadzic_biust_do_ladu_po_dlugim_karmieniu_.html?v=2 gdzie nowa forumka pyta o poradę. Najbardziej, z mojego antyklepaniowegoporamieniu punktu widzenia spodobał mi się post Effuniak, która przede wszystkim rzetelnie i dokładnie odpowiedziała na zadane pytanie, co miło świadczy o poważnym i partnerskim potraktowaniu pytającego. I to właśnie rozumiem pod magicznym pojęciem "niezrażania nowych osób".
                                        • jul-kaa Re: Brak recenzji 06.04.12, 00:01
                                          ciociazlarada napisała:
                                          > Ja odnośnie do "belferstwa", które tępię jak święty Jerzy smoka mieczem. Zwróciłam uwagę na ten wątek:

                                          A inne posty (niż effuniakowy) są Twoim zdaniem belferskie? Ja akurat tu tego zupełnie nie widzę muszę przyznać.
                                          • ciociazlarada Re: Brak recenzji 09.04.12, 12:50
                                            Inne trochę tak (choć bywają dużo gorsze przykłady na forum:)). Chodzi mi o to serdeczne odpowiadanie pytaniem na pytanie. W poście Effuniaka przede wszystkim spodobało mi się to, że rzetelnie udzieliła odpowiedzi, co ja odbieram jako traktowanie drugiej strony interakcji jako poważnego partnera do rozmowy. Jest to oczywiście moje osobiste odczucie.
                                            • 100krotna Re: Brak recenzji 10.04.12, 01:02
                                              Kajam się!
                                              Moje odpowiedzi są zwykle belferskie i sztywniackie, nie posiadam umiejętności swobodnego posługiwania się słowem pisanym, wszystko, co piszę jest składane powoli i ostrożnie, dobieram słowa, cyzeluję, poprawiam... ;)
                                              Czasami z zazdrością czytam odpowiedzi i wypowiedzi innych forumek, które piszą miło i mądrze, a dodatkowo z lekkością i humorem. Ja sama nie umiem znaleźć kompromisu, między miłym i swobodnym stylem a chęcią wypunktowania i przekazania jak największej ilości wiedzy... Nawet nie kompromisu, bo ja tego lekkiego stylu nie potrafię stworzyć ;)
                                  • pierwszalitera Re: Brak recenzji 05.04.12, 14:34
                                    kasica_k napisała:

                                    Tak naprawdę większość z nas stosuje tutaj j
                                    > akąś wersję tej twojej znienawidzonej politpoprawności, bo raczej nie piszemy n
                                    > p. o obwisłych wymionach, tylko o lejących się piersiach, bardziej obrazowe okr
                                    > eślenia zostawiając sobie na sytuacje bardziej kameralne.

                                    Dlatego ja też nie piszę najczęściej o cyckach, a o biustach i nawet specjalnie nie muszę się do tego zmuszać. Nie uważam jednak, że musimy się tego słowa bać, negatywnie naznaczać i unikać za wszelką cenę bo "zawsze znaczy coś złego". A negatywne podjeście do swojego ciała można opisać też w "kulturalny" sposób i pozostanie ciągle autodestrukcją, którą zechcemy pewnie forumce wyperswadować.
                              • ciociazlarada Re: Brak recenzji 05.04.12, 13:27
                                "Mowę nienawiści" czy też kompletny brak tzw. klasy stosunkowo łatwo można zademonstrować na forum nie używając ani jednego wulgarnego, rubasznego czy rynsztokowego słowa.
                                Kiedy jad leje się strumieniami, a osobiste animozje są widoczne jak na dłoni, nie wystarczy powstrzymywać się ze wszystkich sił od "dupy" aby nie wyjść na, nazwijmy rzecz po imieniu, chama:)
                                • besame.mucho Re: Brak recenzji 05.04.12, 14:15
                                  Otóż to. Z punktu widzenia moderatorki mogę powiedzieć, że chociaż ciąć innych rzeczy niż spam w ogóle nie lubię, to prędzej wytnę wypowiedź, gdzie w pięknych słówkach ewidentnie dokopuje się drugiej osobie, niż taką, gdzie zaplątała się jakaś "dupa".
                            • besame.mucho Re: Brak recenzji 05.04.12, 09:04
                              > Ktoś, kto nie miał rodziców i
                              > przyjaciół w kręgach literatów nie jest jeszcze długo marginesem.

                              Ja miałam i "dupa" była u mnie w domu na porządku dziennym.
                              Jeśli chodzi o "dupy" na forum - ja mam przede wszystkim wrażenie, że większość ludzi dopasowuje się do sytuacji zastanej. Jak na forum (tak jak teraz) "dup", "cycków", itd w zasadzie nie ma, to większość i tak nie będzie ich często używała, bo po prostu wyczuje, że tu panuje taka, a nie inna, kultura języka. Więc nie bałabym się nagłego zalewu dup :).
                            • ciociazlarada Re: Brak recenzji 05.04.12, 10:21
                              Ja też miałam i coś co Ty nazywasz rynsztokiem jest u mnie w domu zupełnie normalne. Nie mam problemów z odróżnieniem rubaszności czy celowych zabiegów stylistycznych od steku przekleństw bo ktoś inaczej nie umie.
                              • magda2em Re: Brak recenzji 05.04.12, 10:35
                                Inaczej odbiera się literki czarno na białym, a inaczej słowa wypowiedziane z błyskiem w oku, gdzie widać na pierwszy rzut oka, czy ktoś żartuje, czy nie. jakieś 70% komunikacji to komunikacja niewerbalna, Na piśmie naprawdę jest to trudniejsze do wyczucia, bo zostaje nam ledwie 30%.

                                W temacie obok trwa dyskusja o kulturze słowa, a u Kingi w temacie pojawiło się porównanie nowej sukienki do ciucha woźnej/sprzątaczki. To też ma być żart i rubaszność? Bo dla mnie nie jest zabawne, rubaszne ani śmieszne, tylko wywołuje uczucie "przykro".
                                • kis-moho Re: Brak recenzji 05.04.12, 10:46
                                  > W temacie obok trwa dyskusja o kulturze słowa, a u Kingi w temacie pojawiło się
                                  > porównanie nowej sukienki do ciucha woźnej/sprzątaczki. To też ma być żart i r
                                  > ubaszność? Bo dla mnie nie jest zabawne, rubaszne ani śmieszne, tylko wywołuje
                                  > uczucie "przykro".

                                  Magda2em, ale jeżeli Azymut ta sukienka tak się kojarzy, dlaczego nie może tego napisać? Rozumiem jej tok myślenia, wiem doskonale, o jakich fartuchach Azymut pisze. Dlaczego w ramach krytyki ciucha nie powinna się odzywać? Przypomnę sprawę designu Effuniaków - na początku istnienia firmy trafiał w gusta mniejszej liczby forumek, inne go krytykowały, styl przez lata się zmieniał. Teraz (moim zdaniem) wśród Effuniaków są takie cudeńka, że konkurencja może się schować. Dlatego nie warto ukrywać swoich opinii, dobrze, żeby producent je znał (i pozytywne, i negatywne), a co z nimi zrobi, to już jego decyzja i kwestia oceny rynku. Ale źle by było, gdyby pojawiały się tylko pozytywy, a dziewczyny krytykujące nie chciały się odzywać. Nie wydaje mi się, żeby Azymut pisała ze złośliwości, gdyby jej na BiuBiu nie zależało, to by się w ogóle nie odezwała.
                                  Na koniec dodam, że sukienka skrytykowana przez Azymut to pierwsza rzecz, którą BiuBiu mnie do siebie tak przekonało, że zdecydowałam się zaryzykować z eksperymentem rozmiarowym na odległość i zamówić. Czyli to ja się powinnam poczuć dotknięta, tak? Ale krytyka Azymut w ogóle mnie nie boli, na sukienkę nadal czekam niecierpliwie.
                                  • felisdomestica Re: Brak recenzji 05.04.12, 11:58
                                    Ale przecież już tyle razy była o tym mowa, że krytyka tak, ale na poziomie. Pełne emocji wyzywanie ciuchów od szmat, tandet, fartuchów salowej to nic innego jak wylewanie osobistych frustracji. I być może brak umiejętności pisania rzeczowych recenzji. Trzeba się uczyć od Kasicy. Ona w swoich recenzjach nie używa takiego słownictwa, a jednak ma większą moc opiniotwórczą niż rozemocjonowane forumki :-).
                                    • tfu.tfu Re: Brak recenzji 05.04.12, 12:08
                                      teraz to chyba Ty się rozemocjonowałaś :-) zdecydowanie za bardzo...
                                    • ciociazlarada Re: Brak recenzji 05.04.12, 13:15
                                      Ja bym tak nie napisała (w sensie ciucha woźnej), ale jeśli ktoś inny tak napisał - nie gorszy mnie to.
                                      Co do recenzji Kasicy - czytam je z przyjemnością, ponieważ są ładnie napisane. A potem biorę na nie poprawkę pt. " 1/3 to prawda, reszta to przyjemna oprawa" i jeżeli dany produkt mnie interesuje, szukam recenzji Kryklu, Pierwszejlitery, Mszn, klientek Bravissimo/Pepperberry i innych forumek. Być może mylę się w kwestii rzeczonych recenzji, ale jest to moje osobiste odczucie, które zamieszczam na forum by powiedzieć Ci, że owszem istnieją Lobbystki, które nie odbierają tego typu opinii jak "recenzyjnego metra z Sevres".
                                      • kasica_k Re: Brak recenzji 05.04.12, 14:26
                                        Stanikomania jest blogiem entuzjastyczno-zachwytnym :) Tak ogólnie. Jeśli coś mi się w ogóle nie podoba, to z reguły tego nie recenzuję w ogóle. Nietrafione, odesłane zakupy opisuję na Lobby albo marudzę na facebooku. W blogu recenzuję tylko to, co trafia na mój biust i do mojej komody i w czym jestem w stanie wytrzymać znacznie dłużej niż tylko przymiarka. Jestem hedonistką a w bublach chodzenie i rozpisywanie sie na ten temat nie należy do przyjemności :) Więc jeśli ktoś chce więcej ostrzeżeń i krytyki, to forum na pewno mu jej dostarczy dużo więcej niż Stanikomania.
                                • tfu.tfu Re: Brak recenzji 05.04.12, 10:46
                                  a mnie się te wszystkie open toe np. kojarzą z obuwiem woźnej/salowej. i jest to skojarzenie jak najbardziej uprawnione, czy to, że komuś np. deseń kojarzy się z deseniem kanapy jest powodem do ubiczowania tego kogo? no halo! to forum konsumenckie, każda konsumentka ma jakieś swoje skojarzenia i jeśli o tym pisze to nie po to, żeby komuś dokopać, ale żeby pokazać jak daną rzecz postrzega, co może być dla producenta sygnałem, że np. deseń tkaniny był nietrafiony.
                                  mój osobisty gust nie musi się przekładać na gust 10 milionów Polek, ale informacja zwrotna dla producenta ma ten walor, że daje do myślenia. ok, można mieć własną wizję czegoś, ale ludzie, którzy tylko przyklaskują i pieją z zachwytu nie pomogą się firmie rozwijać. a biznes to nie twa, tylko walka o klienta. zamiast się obrażać trzeba wyciągnąć wnioski.
                                  ot wsio.
                                  • felisdomestica Re: Brak recenzji 05.04.12, 11:53
                                    tfu.tfu napisała:
                                    co
                                    > może być dla producenta sygnałem, że np. deseń tkaniny był nietrafiony.
                                    > mój osobisty gust nie musi się przekładać na gust 10 milionów Polek, ale inform
                                    > acja zwrotna dla producenta ma ten walor, że daje do myślenia

                                    To nie jest żaden sygnał dla producenta, tylko twoja frustracja, że coś ci nie pasuje. NIkogo nie obchodzi, jak ci się wydaje, ze wyglądasz. No chyba że twoją bliską przyjaciółkę. Dlaczego zakładasz, że konsumenta nie obowiązuje kultura słowa? Nie chodzi o zakaz krytyki, krytykować należy, ale nie na poziomie przedszkola.
                                    • kis-moho Re: Brak recenzji 05.04.12, 12:04
                                      > tfu.tfu napisała:
                                      > > co może być dla producenta sygnałem, że np. deseń tkaniny był nietrafiony.
                                      > > mój osobisty gust nie musi się przekładać na gust 10 milionów Polek, ale
                                      > > informacja zwrotna dla producenta ma ten walor, że daje do myślenia
                                      >
                                      > To nie jest żaden sygnał dla producenta, tylko twoja frustracja, że coś ci nie
                                      > pasuje.

                                      Nieprawda. Jeżeli producent widzi, że np. kroje się podobają, ale wzory już nie, to może się np. zastanowić nad np. wprowadzeniem modeli gładkich, prawda? Albo nad bardziej tradycyjnymi/klasycznymi/odjechanymi/młodzieżowymi wzorami. Może też takie opinie zignorować. Ale nie widzę powodu, żeby takich opinii na forum zabraniać.

                                      NIkogo nie obchodzi, jak ci się wydaje, ze wyglądasz. No chyba że twoją
                                      > bliską przyjaciółkę. Dlaczego zakładasz, że konsumenta nie obowiązuje kultura
                                      > słowa?

                                      Nas wszystkie obowiązuje kultura słowa, a ja Twoją opinię ("nikogo nie obchodzi, jak ci się wydaje, że wyglądasz") odbieram jako napastliwą i bardzo niesympatyczną osobistą wycieczkę.
                                      • ciociazlarada Re: Brak recenzji 05.04.12, 13:20
                                        kis-moho napisała:

                                        > NIkogo nie obchodzi, jak ci się wydaje, ze wyglądasz. No chyba że twoją
                                        > > bliską przyjaciółkę. Dlaczego zakładasz, że konsumenta nie obowiązuje kul
                                        > tura
                                        > > słowa?
                                        >
                                        > Nas wszystkie obowiązuje kultura słowa, a ja Twoją opinię ("nikogo nie obchodzi
                                        > , jak ci się wydaje, że wyglądasz") odbieram jako napastliwą i bardzo niesympat
                                        > yczną osobistą wycieczkę.

                                        Odebrałam to identycznie. Dla mnie "język nienawiści", o którym jest mowa powyżej w tym wątku, rzadko kiedy ogranicza się do stosunkowo niewinnej "dupy", widzę to na załączonym przykładzie (choć nie wykluczam, że autorka miała kompletnie niewinne intencje).
                                        • felisdomestica Re: Brak recenzji 05.04.12, 14:12
                                          Owszem, miałam całkiem niewinnne intencje. Mówiąc ,ze "nikogo nie obchodzi to jak myślisz, ze wyglądasz", miałam na myśli to, że obchodzi raczej to, dlaczego ciuch ci nie pasuje. Mówienie że wyglądam w tym jak nie pamietam już kto, ciotka, babcia czy woźna, jest bardzo subiektywne i niekoniecznie musi mieć rzeczywiste podstawy. Zwróćcie uwagę, że napisałam nie "jak wygladasz", ale "myślisz jak wyglądasz". Czyli ludzi mniej interesuje (moim zdaniem) twoja prywatna opinia na temat twojego własnego wyglądu w danym ciuchu, ale uzasadnienie, dlaczego ten ciuch ci nie leży.

                                          Czytanie forum nauczyło mnie tego, żeby nie ufać opisom tego typu: "wyglądam fatalnie", albo "wyglądam olśniewająco". Czasem czytam wątek, potem oglądam zdjęcie i widzę coś zupelnie innego. Dlatego takie emocjonalne opinie nie są dla mnie wartościowe.
                                      • felisdomestica Re: Brak recenzji 05.04.12, 13:57
                                        kis-moho napisała:
                                        Nas wszystkie obowiązuje kultura słowa, a ja Twoją opinię ("nikogo nie obchodzi
                                        > , jak ci się wydaje, że wyglądasz") odbieram jako napastliwą i bardzo niesympat
                                        > yczną osobistą wycieczkę.
                                        A widzisz. Nie miała być napastliwa, a tak ją odczytałaś. Ciotkowatość też może być obraźliwa dla kogoś.
                                        • kis-moho Re: Brak recenzji 05.04.12, 14:06
                                          > A widzisz. Nie miała być napastliwa, a tak ją odczytałaś. Ciotkowatość też może
                                          > być obraźliwa dla kogoś.

                                          No widzisz. Nie wiem co prawda, co chciałaś w takim razie wyrazić pisząc "nikogo nie obchodzi, jak ci się wydaje, że wyglądasz", ale wierzę, że miałaś dobre intencje. W takim razie nie pozostaje nam wszystkim chyba nic innego, jak tylko nieco uważniej pisać, czy o ciotkach, czy o zainteresowaniu cudzą opinią. Recenzje pisać rzeczowo, ale szczerze, negatywne i pozytywne. A jeżeli się z cudzą recenzją nie zgadzamy, też można to sensownie napisać nie mówiąc tej osobie, że jej zdanie jest nieistotne.
                                          Na forum jest taka funkcja "podgląd". Czasem warto zobaczyć swój post w całości przed wysłaniem, trwa moment, a może zapobiec wielu nieporozumieniom.
                                    • tfu.tfu Re: Brak recenzji 05.04.12, 12:06
                                      a gdzie w poście azymut (teraz doczytałam) brak kultury słowa? :-O? na litość! gdzie????
                                    • pierwszalitera Re: Brak recenzji 05.04.12, 13:34
                                      felisdomestica napisała:

                                      > To nie jest żaden sygnał dla producenta, tylko twoja frustracja, że coś ci nie
                                      > pasuje. NIkogo nie obchodzi, jak ci się wydaje, ze wyglądasz. No chyba że twoją
                                      > bliską przyjaciółkę. Dlaczego zakładasz, że konsumenta nie obowiązuje kultura
                                      > słowa? Nie chodzi o zakaz krytyki, krytykować należy, ale nie na poziomie przed
                                      > szkola.

                                      Mnie obchodzi, jakie wrażanie mają inne konsumentki mierzące jakiś produkt. Natomiast komunikat, że masz tylko inny gust, jest moim zdaniem zaśmiecaniem miejsca, w które można wpisać bardziej przydatne informacje. Nie obchodzą mnie bowiem lajki albo nie lajki innych ludzi, tylko autentycznie i przekonywująco opisane motywy tych decyzji.
                                      • felisdomestica Re: Brak recenzji 05.04.12, 13:55
                                        Ja równie dobrze moglabym powiedzieć, że zaśmiecaniem forum jest skarżenie się (wielokrotne), ze w jakimś tam odcieniu jest ci nie do twarzy:-). To taka sama prywatna opinia jak moja. no i upieram się, że porównanie do fartucha woźnej jest niemerytoryczne.
                                • azymut17 Re: Brak recenzji 05.04.12, 10:47
                                  magda2em napisała:

                                  > Inaczej odbiera się literki czarno na białym, a inaczej słowa wypowiedziane z b
                                  > łyskiem w oku, gdzie widać na pierwszy rzut oka, czy ktoś żartuje, czy nie. jak
                                  > ieś 70% komunikacji to komunikacja niewerbalna, Na piśmie naprawdę jest to trud
                                  > niejsze do wyczucia, bo zostaje nam ledwie 30%.
                                  >

                                  Z tym się zgadzam.

                                  > W temacie obok trwa dyskusja o kulturze słowa, a u Kingi w temacie pojawiło się
                                  > porównanie nowej sukienki do ciucha woźnej/sprzątaczki. To też ma być żart i r
                                  > ubaszność? Bo dla mnie nie jest zabawne, rubaszne ani śmieszne, tylko wywołuje
                                  > uczucie "przykro".

                                  A z tym nie, bo ja to pisałam na poważnie, nie wiem, dlaczego moje odczucia traktujesz jako żart, teraz mnie jest przykro.
                                  Opisałam tylko powody, dla których nie zamówię tej sukienki, samo "nie w moim stylu" to, jak słusznie zauważyła tutaj Indigo-rose, za mało. I szkoda, że nie zauważyłaś, że porównanie dotyczyło nie sukienki, tylko mnie w tej sukience.
                                • ciociazlarada Re: Brak recenzji 05.04.12, 13:36
                                  magda2em napisała:

                                  > W temacie obok trwa dyskusja o kulturze słowa, a u Kingi w temacie pojawiło się
                                  > porównanie nowej sukienki do ciucha woźnej/sprzątaczki. To też ma być żart i r
                                  > ubaszność? Bo dla mnie nie jest zabawne, rubaszne ani śmieszne, tylko wywołuje
                                  > uczucie "przykro".

                                  Azymut napisała, że wygląda niekorzystnie w drobnych wzorach, jak gdyby założyła fartuch szatnarki/woźnej. Nie zauważyłam tam oceny sukienki, ani porównania jej do odzieży roboczej woźnej/sprzątaczki. Piszący recenzje (w tym wypadku Azymut) niewiele może poradzić na to, że czytający decyduje się przeczytać to co ma na swoim prywatnym filmie w głowie, a nie to co jest faktycznie napisane w poście. Może Ci być przykro, ale nie jest to wina Azymut, a Twojego własnego wyboru takiej a nie innej interpretacji jej posta.
                      • felisdomestica Re: Brak recenzji 05.04.12, 09:18
                        Zlosliwa_oso,
                        ale po co ci na tym forum takie emocje, że aż trzeba dupy używać? Argument, że nudno, ze nic sie nie dzieje mnie dziwi, bo tu sie szuka porady stanikowej, informacji merytorycznej, nie emocjonalnego pobudzenia. Takie rzeczy mozna znaleźć gdzie indziej. No i wydaje mi się, że umiejętność wyrażania uczuć bez dupy tez się przydaje.
                        • zlosliwa_osa Re: Brak recenzji 10.04.12, 02:37
                          felisdomestica napisała:
                          > Zlosliwa_oso,
                          > ale po co ci na tym forum takie emocje, że aż trzeba dupy używać? Argument, że
                          > nudno, ze nic sie nie dzieje mnie dziwi, bo tu sie szuka porady stanikowej, inf
                          > ormacji merytorycznej, nie emocjonalnego pobudzenia. Takie rzeczy mozna znaleźć
                          > gdzie indziej. No i wydaje mi się, że umiejętność wyrażania uczuć bez dupy tez
                          > się przydaje.

                          no fakt - impulsywna to jestem i szybko się unoszę,
                          hmnn...może faktycznie czasem więcej niż powinnam.

                          myślisz, że jeśli ktoś okazuje emocje na forum to źle?
                          • tfu.tfu Re: Brak recenzji 10.04.12, 09:12
                            emocje same w sobie nie są złe, ale jeśli nie potrafimy dyskutować, a wyłącznie unosić się, to dobrze nie jest, bo łatwo kogoś obrazić, łatwo w lawinie emocji zagubić sens dyskusji itd. itp.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka