teresa104
17.12.11, 18:03
Dotykają mnie zawirowania dwojakie.
Pierwsze zachodzą u mnie, przy wahaniach wagi, niedużych - dość łatwo trzymam swoją wagę, pierwszy chudnie i ostatni tyje biust. Wszystkie staniki stopniowo stają się bardziej i bardziej za duże. Szkoda że nie majtki.
Drugie zaszły u producentów staników, moje ostatnie próby zakupów wykazały, że zaczęli szyć ściślejsze obwody.
Niemożność zaniżania obwodu, skorelowana z coraz mniejszą różnicą między obwodem pod biustem i w biuście, doprowadzą mnie niebawem na początek drogi, czyli do 75B włażącego mi fiszbinami na piersi, w C będzie hulał wiatr, w D będę szmuglować fajki z Ukrainy.
Jedyny przewidywalny dla mnie producent to Effuniak, o której wiadomo, że szyje dusiciele. Przy czym Ewine fiszbiny muszę rozginać. Czyli wszystko jest dokładnie jak przed znalezieniem Lobby. Uprawiam to samo dziadostwo.
Tkwię w tym impasie, od lata nie kupiłam nowego stanika, mając pełną szufladę staników nosić mogę już chyba tylko 2, co nie wpływa na ich kondycję, błyskawicznie się niszczą.
Oglądam te moje biusthalterowe zbiory i nadziwić się nie mogę, że kiedyś to było dobre. Straciłam i bieliznę, i chyba także umiejętność jej dobierania.