bear80
12.08.13, 20:37
Historia: w piątek zadzwoniłam zapytać czy w sklepie w Gdańsku dostępne są staniki w rozmiarze 85J (zainteresowana byłam białymi, ewentualnie beżowymi modelami) i Panache Harmony w 85JJ dla siebie oraz jakimś sportowym modelem w rozmiarze 75 J dla znajomej. Uzyskałam informację że są w Gdyni ale mogą być sprowadzone do Gdańska. Umówiłam się na poniedziałek, a gdybym nie zdążyła to prosiłam o zatrzymanie 4 modeli do wtorku bo przyjadę na pewno. Zostawiłam nr telefonu.
Dzisiaj - czyli w poniedziałek podjechałam do sklepu w Gdańsku i dowiedziałam się że staników nie ma bo ktoś był na urlopie. W notatkach pań skreślono nie wiadomo dlaczego poniedziałek pozostawiając termin wtorkowy. Przypominam że zostawiłam kontakt do siebie - nikt nie powiadomił mnie, że zmienił się termin dostawy. Nie usłyszałam żadnego przepraszam, przykro mi, pocałuj nas w... .
W zamian panie zaproponowały mi model czarny w moim rozmiarze, jakiś w HH i coś co przypominało namiot w jasnym brązie (Elomi Caitlyn - stanik zupełnie nie współgrający z moim biustem i moim zdaniem koszmarek). Pomijam owe HH - możliwe że duże miski - ale żaden nie był biały ani nawet beżowy, a owo Elomi byłoby widoczne spod każdej jasnej bluzki.
Ze sportowych nie było żadnego modelu który mogłybyśmy przymierzyć.
Zamierzałam w sklepie wydać, moim zdaniem, niebagatelną sumę pieniędzy, którą teraz zarobi kto inny bo obawiałabym się zamówień internetowych skoro pokonanie odległości Gdynia - Gdańsk jest dla obsługi tego sklepu problemem. Zastanawiam się też po co są zbierane nr telefonów klientek? Wysłanie smsa chyba nie doprowadziło by do ruiny sklepu?
Jestem bardzo zawiedziona sposobem w jaki traktuje się klientki.
Jeżeli wątek nie w tym miejscu to proszę Adminki o przeniesienie, ale musiałam się podzielić swoim koszmarnym doświadczeniem z Lingerią w Gdańsku.