satia2004
07.07.06, 19:49
Wybrałam się dziś na większe zakupy i trafiłam do H&M. Na bieliznę nawet tam
nie patrzę bo wiadomo - nie ta rozmiarówka :) Wziełam kilka rzeczy a w
przymierzalni okazało się, że ktoś zostawił śliczny staniczek - push-up w
kolorze zgaszonego turkusu/błękitu... był taki ładny, że postanowiłam
przymierzyć. Miseczka okazała się ok, obwód trochę za luźny. spojrzałam na
metkę a tam... 80C. No to pomyślałam, że może jakieś 75D będzie na mnie
pasować?? W H&M mają tyle śliczniutkich fasonów i kolorów... może jakiś będzie
tak chociaż "przyzwoicie" leżał :) Ten turkusowy to bym wzięła nawet jako
"strój do łóżka"(kosztował 49,90 do tego przecena 30%).
Zaczęłam szukać... nie wiem co za idiota wiesza te staniki - na wieszaczakach
są rozmiary ale oczywiście nie te co na metce! Jaki w tym sens? Musiałam
przekopać CAŁĄ ścianę staników i znalazłam... słownie 3 sztuki 75D!!
(oczywiście ślicznego turkusiku nie było :( )
Zmierzyłam te staniki. Obwód okazał się ok, 2 były ciut za małe jeden ok.
Rozmiar dobry ale fasony.... kurcze - te staniki strasznie rozpłaszczają
biust!! Normalnie minimizer!! Kupiłam ten co pasował, tak w sumie jako
"ciekawostkę przyrodniczą" (39,90 nie majątek) no i teraz siedzę sobie w
nim... taka... płaska :D :D :D jakby mnie ktoś walcem rozjechał. Dziwne uczucie :P
Dziewczyny na forum MODA zawsze chwaliły te staniki, że takie rewelacyjne
push-upy a tu efekt dokładnie odwrotny :D :D :D