Dodaj do ulubionych

załamka cenowa

13.12.06, 17:02
Byłam dziś w Avocado w Poznaniu i przymierzałam kilka całkiem ładnych
staników,lecz ceny są powalające-powyżej 300zł.Zawsze wydaję dużo na
satniki,ale 350 zł (majteczki 250) to juz troche za dużo!!!!
Obserwuj wątek
    • zazulla Re: załamka cenowa 13.12.06, 21:30
      marybg napisała:

      > Byłam dziś w Avocado w Poznaniu i przymierzałam kilka całkiem ładnych
      > staników,lecz ceny są powalające-powyżej 300zł.

      Haha chyba zwariowali.

      > Zawsze wydaję dużo na
      > satniki,ale 350 zł (majteczki 250) to juz troche za dużo!!!!

      250 za majty? Ludzie, za co my placimy? Ja za biustonosz jak mam dac 150 to jest
      duzo a co dopiero 350!!! Skoro pojawila sie Mellisa to moze pojawia sie inne
      firmy dla nas i beda to boskie tkaniny, swietna jakosc i niskie ceny :)
    • metalowiec77 Re: załamka cenowa 13.12.06, 21:57
      ????? Ale jakie staniki tam mierzyłaś? Na ich stronie nadal okolice 150... Może
      wybrałaś akurat modele z droższej kolekcji, chyba też takie są.
      Ale ta cena to jakiś koszmar.....
    • ananke666 Re: załamka cenowa 13.12.06, 22:09
      350 za cyckonosz? 250 za majty?? Dżizas Krajst co to, na miarę szyte z ręcznie tkanego złotogłowiu, czy co?
      • kasica_k Re: załamka cenowa 13.12.06, 23:04
        Nie, wystarczy ze jest to firma Empreinte, ktora Avocado tez sprzedaje,
        co latwo zauwazyc na stronie ;)
        Avocado na szczescie nie ma takich cen. Swoja droga, tez bym chciala
        taka Chiare w kolorze zielonym...
        • ananke666 Re: ochhhhhhhh... 14.12.06, 00:29
          ...hhhhh... też bym chciała... Gdybym miała forsę i upadłabym na głowę, to zapłaciłabym może tyle za stanik, ale raczej dwóch stówek za majtki - nie. Zresztą mogę się założyć, że złośliwy los natychmiast przesunąłby mi minimum o tydzień damską farbiarnię miesięczną i szlag by trafił luksusowe gatki :p
          • chatn0ir Re: ochhhhhhhh... 15.12.06, 14:55
            Wiecie co, a mnie się nie podoba takie ocenianie ludzi, tego co kupują i
            komentarze w rodzaju "gdybym upadła na głowę" itd. - ani dotyczące tych, którzy
            kupują rzeczy drogie, ani tych, którzy tanie, bazarowe. Staniki La Perla czy
            Lise Charmel kosztują 700 złotych, nie są wykonane ze złota, lecz po prostu ze
            świetnych materiałów. Jednak płaci się nie tylko za to (ani nie przede
            wszystkim) za to, z czego stanik jest zrobiony, ale również za design oraz
            pewność dotyczącą jakości, a także za markę. Myślę, że liczy się również to
            (choć chyba jeszcze nie w Polsce), że dana firma wyznacza trendy (La Perla,
            Charmel, Aubade), a nie kopiuje to, co stworzyli inni (a to robią i tańsze firmy
            i te ze średniej półki).
            Ja nie mam pieniędzy na Charmel i patrząc realnie w przyszłość sądzę, że nigdy
            nie będę ich tyle miała, co nie znaczy, że uważam, że kupujący tę bieliznę
            upadli na głowę; i choć doceniam wysiłki np. Melissy, ich ceny i rozmiarówkę, to
            nigdy nie kupię jej bielizny, bo mi się zwyczajnie nie podoba - wolę upolować
            Freyę na Allegro. Rzecz zresztą dotyczy nie tylko bielizny, czy też nie przede
            wszystkim bielizny, lecz niemal wszystkiego, co dostępne jest w sprzedaży, a
            szczególnie ciuchów, kosmetyków i perfum. Można kupić sobie butelkę wody
            toaletowej za 20 zł w supermarkecie, można za 80 w Yves Rocher, a można i za 400
            z Sephorze (zamiast 20 butelek z supermarketu), i naprawdę nie sądzę, żeby
            trzeba było upaść na głowę, aby wybrać którąkolwiek z tych opcji.
            • ewab2507 Re: ochhhhhhhh... 15.12.06, 15:04
              akurat w La Perla, Lise Charmel, czy Aubade rozmiarówka kończy się przeważnie
              na C, w porywach na D, więc ze mnie klientki mieć nie będą...

              co do Avocado, to 350zł mogły tam kosztować tylko staniki Empriente (no może
              Mimosa), a Chiarę zieloną, to chyba sobie faktycznie kupię w komplecie z
              majtkami, bo to piękna rzecz, a ciągle innego kompletu w zielonym wydaniu nie
              mogę znaleźć.
            • kasica_k Re: ochhhhhhhh... 15.12.06, 15:12
              chatn0ir napisała:

              > Wiecie co, a mnie się nie podoba takie ocenianie ludzi, tego co kupują i
              > komentarze w rodzaju "gdybym upadła na głowę" itd. - ani dotyczące tych,
              > którzy kupują rzeczy drogie, ani tych, którzy tanie, bazarowe.

              Ale to chyba nie bylo ocenianie ludzi, tylko odniesienie sie do
              wlasnej sytuacji. Ja np. musialabym upasc na glowe, zeby kupic sobie
              teraz kolczyki z brylantami za 3K PLN, co nie znaczy, ze uwazam
              pania X za wariatke, jesli sobie takie kupila. Nie przesadzajmy ;)
            • ananke666 Re: ochhhhhhhh... 15.12.06, 16:47
              Kobieto, nie bulwersuj się przesadnie. "Gdybym upadła na głowę" - to odnosi się wyłącznie do mnie, zresztą, jak widać na załączonym obrazku, jest pisane w pierwszej osobie liczby pojedynczej. Patrzę wyłącznie przez pryzmat własnej sytuacji finansowej przecież. Gdybym miała obecnie te 5 czy ileś stówek, kupiłabym 5 staników, a nie jeden. Łopatologicznie, mając tyle, ile zwykle miewam, musiałabym dostać przelotnego zaćmienia umysłu żądzą posiadania, żeby kupować bieliznę z wysokiej półki. Co nie znaczy, że nie zrobiłabym tego w czasach prosperity.
              Wiadomo, jak ktoś ma, to kupuje droższe, sprawa jest normalna chyba i zrozumiała, więc kompletnie nie rozumiem tego podniecania się. Nie rób więc ze mnie kretynki, która najeżdża na osoby noszące La Perla, kiedy mogą nosić gacie z marketu, jednakowo wszak zasłaniające zadek.
              A że 250 lub więcej za gatki to jest cena przesadna i dyktowana wyłącznie nazwą firmy, to moje zdanie i mogę sobie uważać tak, ile mi się spodoba. To są tylko majtki, a nie dzieło sztuki kreatora mody.
              Inna rzecz, że czasami bywa, że płacimy za markę, nie za jakość, która do ceny ma się nijak.

              Że tak sparafrazuję stopkę jednej z forumowiczek: Zawsze znajdzie się ktoś, kto przy odrobinie starań przyp... się naprawdę do wszystkiego.

              Pozdrowienia dla dziewczyn w gaciach marketowych i luksusowych :)
              • chatn0ir Re: ochhhhhhhh... 18.12.06, 05:42
                Kobieto, sprawę interpretacji zdania o upadku na głowę i innych lingwistycznych
                analiz może już zostawmy. Regularnie zaglądam na to forum, a odzywam się rzadko,
                bo zazwyczaj to, co mam do powiedzenia powiedział juz ktoś inny, a nie widzę
                sensu odzywania się tylko po to, żeby się odezwać. Jeśli zaś chodzi o Twoją
                parafrazę, to zapewniam, że "przyp..." się tutaj po raz pierwszy i wielkie
                dzięki za obszerne nakreślenie Twojego punktu widzenia. Oprócz wyjaśnień
                jednak w krótkim poście napisałaś mi również, że się przesadnie bulwersuję,
                podniecam, robię z Ciebie kretynkę (?) oraz się dop.... , a także, że mam tego
                nie robić. Przyjrzyj się temu, co piszesz, bo moim zdaniem dotyczy Cię to w co
                najmniej tym samym stopniu.
                • ananke666 co do stopki 18.12.06, 12:38
                  Nie musisz zapewniać. Widać niedokładnie czytałaś. Jedna z forumek ma, lub do niedawna miała stopkę "Przy odrobinie starań da się spieprzyć naprawdę wszystko". Nie pamiętam kto i nie chce mi się szukać. Pa.

            • maith Re: ochhhhhhhh... 15.12.06, 21:04
              chatn0ir napisała:
              > Staniki La Perla czy Lise Charmel kosztują 700 złotych, nie są wykonane ze
              > złota, lecz po prostu ze świetnych materiałów.

              A mają takie rozmiary, jak F, G czy H? Bo jeśli nie, to trudno je porównywać
              choćby z Melissą.

              > Jednak płaci się (...) także za markę.

              W czasach, kiedy markowe ciuchy są robione w tych samych chińskich fabryczkach,
              co ich niemarkowe podróbki, płacenie za markę możemy sobie akurat odpuścić ;-))


              • chatn0ir Re: ochhhhhhhh... 18.12.06, 05:10
                > A mają takie rozmiary, jak F, G czy H? Bo jeśli nie, to trudno je porównywać
                > choćby z Melissą.

                La Perla nie ma, a Lise Charmel ma - Eprise de Lise Charmel to miseczki od D w górę.

                > W czasach, kiedy markowe ciuchy są robione w tych samych chińskich fabryczkach,
                > co ich niemarkowe podróbki, płacenie za markę możemy sobie akurat odpuścić ;-))

                Nie rozumiem - uważasz, że nie ma różnicy pomiędzy poszczególnymi firmami i tym,
                co produkują (no bo skoro wszystko i tak szyte jest w "chińskich fabryczkach"...)?
                Moim zdaniem Nike, Hilfiger, Dior czy Triumph, które produkują bardzo dużo,
                bardzo tanio i sprzedają relatywnie bardzo drogo (w stosunku do kosztów
                produkcji), reklamując przy tym swoje loga na granicy obłędu to jedno, A
                Empreinte, które zarówno szyje (nota bene we Francji) i sprzedaje dużo mniej,
                nie reklamując się przy tym niemal wcale, to może jednak coś innego?
                • metalowiec77 Re: ochhhhhhhh... 18.12.06, 11:11
                  > Moim zdaniem Nike, Hilfiger, Dior czy Triumph, które produkują bardzo dużo,
                  > bardzo tanio i sprzedają relatywnie bardzo drogo (w stosunku do kosztów
                  > produkcji), reklamując przy tym swoje loga na granicy obłędu to jedno, A
                  > Empreinte, które zarówno szyje (nota bene we Francji) i sprzedaje dużo mniej,
                  > nie reklamując się przy tym niemal wcale, to może jednak coś innego?

                  myślę, że to jest faktycznie znaczące rozróżnienie. Być może
                  kwestia "drogi=lepszy" dotyczy głównie firm, któe proponują produkty unikatowe -
                  czyli szyte w małej ilości, wg własnych wzorów, luksusowe w sensie rzadkości.

                  Ale nie ma co chyba się tak emocjonować czy ktoś upada na głowę czy snobuje,
                  itd, itp. Po prostu ludzie mają różne podejście, różną piramidę wartości:)) Np.
                  dla mnie ważniejsze jest, aby kupić 5 bluzek i mieć 5 przez rok za 250 zł niż
                  kupić jedną za 250 zł, też na rok, bo zakładam, że będzie lepszej jakości, choć
                  to założenie nie musi być prawdziwe (vide chińskie fabryczki). Zresztą, dla
                  mnie rozważania jakość/cena dotyczą w tej chwili zakupów typu pralka, samochód,
                  aparat fot. Rozważania nt. jakości ubrań prowadziłam w liceum, kiedy dostawałam
                  pieniądze od mamy:) byłam wtedy straszną snobką:) [nie insynuuję, że Ty
                  jesteś]. Ale to prawda, ze kilka ubrań przetrwało te 10 lat, do dziś.
                • maith Re: ochhhhhhhh... 18.12.06, 18:24
                  chatn0ir napisała:
                  > La Perla nie ma,
                  no właśnie ;-)

                  > a Lise Charmel ma - Eprise de Lise Charmel to miseczki od D w górę.

                  Do G, z tego co zdołałam ustalić. A jesteś w stanie pokazać toto w jakimś
                  sklepie internetowym, gdzieś, gdzie w ogóle da się zadecydować o zakupie?

                  > Nie rozumiem - uważasz, że nie ma różnicy pomiędzy poszczególnymi firmami
                  Uważam, że różnice pomiędzy poszczególnymi firmami są zbyt często przeceniane.
                  I dlatego zamiast przyjmować odgórnie, że wyższa cena na pewno przekłada się na
                  równie wyższą jakość, warto oceniać wszystko racjonalnie.
                  Oczywiście wierzę, że we Francji koszty produkcji mogą być wysokie, co wcale nie
                  musi się przełożyć na wyższą jakość, już bardziej na ich nietypowy system
                  socjalno-pracowniczy ;-)
                  A nas nie powinny interesować koszty produkcji, tylko jakość. A czy odważyłabyś
                  się włożyć tę Lisę Charmel do pralki i nastawić pranie na 60 stopni? Czasem mam
                  wrażenie, że te bardzo drogie rzeczy wytrzymałyby znacznie krócej, gdyby ich tak
                  nie oszczędzać, a traktować, jak te tańsze.


    • maith Problem za rzadko poruszany 18.12.06, 19:32
      Moim zdaniem ten aspekt jest za rzadko poruszany.
      Szczególnie, że dla wielu osób na pewno załamka cenowa zaczyna się znacznie
      wcześniej niż przy 350 zł za stanik i 250 za gatki.

      Tylko że osoby, dla których problemem jest już 100 zł za stanik, czy 60, albo
      te, których nie byłoby stać nawet na ten za 40, odzywają się znacznie rzadziej,
      mając wrażenie (niesłuszne), że są nietypowe. A jest ich na pewno więcej, tylko
      są mniej widoczne.
      A gdyby temat był częściej poruszany, to być może potrzeby tych osób też mogłyby
      być zaspokojone. Mógłby nawet powstać system, w którym osoby, których w ogóle
      nie stać na żaden nowy stanik, a które wiedzą już, że nie mają np. 80D, tylko
      pewnie 75F mogłyby zapytać, czy ktoś inny przypadkiem z takiego rozmiaru nie
      wyrósł i nie ma w szafie używanych staników w takim rozmiarze, które mógłby oddać.

      Niestety znacznie bardziej widoczne są teksty w stylu "mam 20 kompletów
      staników, bo ja kupuję wyłącznie całe komplety" albo "nie wyobrażam sobie
      korzystania z używanych staników, nawet po praniu, dlatego zawsze kupuję tylko..."
      No właśnie, a nie każdego stać na to, żeby sobie ten stanik kupić.
      • anna-pia Re: Problem za rzadko poruszany 18.12.06, 21:04
        Maith, masz rację. Niedawno odważyłam się zaproponowac koleżance stanik (75C, ha
        ha), którego nigdy nie nosiłam, i bardzo się ucieszyła. Mam ze 2 czy 3 używane
        75D/E w dobrym stanie, i bym oddała, tylko za cholerę nie mam komu.
        A co do oddawania: oddałam staniki do karmienia (o ile pamiętam, 75D, ale to
        ponad 2 lata temu było), uzywane oczywiście, a na stanikach do karmienia to
        naprawdę widać, i miałam zgłoszeń 10 razy tyle co staników.
        Jak się zbiorę po świętach, to zobaczę, co mam, i zaoferuję do oddania.
        Sprzedawać by mi było głupio ;)
        Może powstanie osobny wątek?
        • veev Re: Problem za rzadko poruszany 18.12.06, 23:32
          > Sprzedawać by mi było głupio ;)
          > Może powstanie osobny wątek?

          Ja zwykle wystawiam takie na Allegro od zlotowki, ale rownie dobrze moge oddac,
          bo chodzi przeciez nie o zysk, ale o to, ze szkoda mi wywalic calkiem fajny i
          dobry stanik tylko dlatego, ze na mnie nie pasuje. Jesli sie pojawi stosowny
          watek (jakies "Mam do oddania" czy cos, zeby sie z "Gielda nietrafionych
          zakupow" nie mylilo), to juz paru kandydatow (glownie 80/85 C/D) mam.

          v.

          v.
      • kasica_k Re: Problem za rzadko poruszany 18.12.06, 21:42
        maith napisała:
        >
        > Tylko że osoby, dla których problemem jest już 100 zł za stanik, czy 60, albo
        > te, których nie byłoby stać nawet na ten za 40, odzywają się znacznie
        > rzadziej, mając wrażenie (niesłuszne), że są nietypowe.

        I nieslusznie wlasnie. Tzn. bardzo dobrze rozumiem, ze mozna
        sie po pierwsze czuc nieco "nietypowo", a po drugie nie miec zwyczajnie
        wspolnych tematow z osobami, ktore kupuja wiecej i drozej i rozmawiaja
        w zwiazku z tym o Freyi, zamiast o czyms tanszym. Ale to wcale nie znaczy,
        ze "wypada" milczec. Powinnysmy tu tworzyc taka atmosfere, zeby nikt
        sie nie czul inny. I wydaje mi sie, ze jednak w duzym stopniu tak wlasnie jest.
        Mamy watki o okazjach allegrowych, mamy o Rigby&Peller. Tematy "drozsze"
        i "tansze" pojawiaja sie naturalnie.

        > być zaspokojone. Mógłby nawet powstać system, w którym osoby, których w ogóle
        > nie stać na żaden nowy stanik, a które wiedzą już, że nie mają np. 80D, tylko
        > pewnie 75F mogłyby zapytać, czy ktoś inny przypadkiem z takiego rozmiaru nie
        > wyrósł i nie ma w szafie używanych staników w takim rozmiarze, które mógłby
        > oddać.

        Czemu nie, to jest do zrobienia w kazdej chwili :) Sek w tym, ze wiekszosc
        z nas ma, jak sadze, w szufladach staniki za male, "niebiusciaste".
        Ja takie mam na przyklad... Marnuja sie, ale nie bede przecietnej
        biusciastej proponowala 85D...

        > Niestety znacznie bardziej widoczne są teksty w stylu "mam 20 kompletów
        > staników, bo ja kupuję wyłącznie całe komplety"

        Ale jesli faktycznie mam 20 kompletow to co, mam o tym milczec, bo a nuz
        ktos sie poczuje gorszy? Nie pochwalam rzecz jasna ostentacyjnego
        popisywania sie swoimi zasobami, ale jesli temat watku to uzasadnia,
        to dlaczego nie pogawedzic o swoich 20 kompletach? ;) (hehe, chcialabym
        miec tyle).

        Mysle, ze potrzebne nam wiecej dystansu do spraw materialnych :)
        Ja na przyklad nie obraze sie nigdy o tekst o "upadaniu na glowe", nawet
        jesli bylaby mowa o 80 zlotych, nie o 350. Musialabym upasc na glowe ;)
        Kazdy ma taka perspektywe, jaka ma - chyba wiekszosc z nas pamieta ze
        swojego zycia okresy, kiedy nie na wszystko wystarczalo kasy i mozliwosci.
        Nie mowiac juz o tym, ze dla niektorych stanik moze byc ostatnia rzecza, na
        ktora chca wydawac zauwazalne pieniadze, bo po prostu maja inne priorytety -
        czesto kupowanie tanszych rzeczy jest kwestia wlasnie wyboru, nie
        przymusu. Sama kupuje na Brastopie, ktory handluje glownie wyprzedawanymi
        koncowkami kolekcji.

        > albo "nie wyobrażam sobie
        > korzystania z używanych staników, nawet po praniu, dlatego zawsze kupuję
        > tylko..."

        Osobiscie odradzalam kupowanie uzywanych stanikow w celu dobrania
        rozmiaru, bo to sie wedlug mnie po prostu mija z celem i jest marnowaniem
        pieniedzy (uzywane rzeczy nie maja juz pierwotnego rozmiaru...). Z drugiej
        strony to chyba naturalne, ze jesli ktos moze miec wszystko nowe, chetnie
        z tej mozliwosci korzysta... A kto nie moze, to po prostu robi tak, jak
        moze i tyle. Sama bywalam w lumpeksach i wiem, ze nie gryza ;)

        Jeszcze raz zaznacze, ze nie pochwalam snobowania sie czy pogardliwego
        wzruszania ramionami, ale z drugiej strony nie widze powodu, by wstydzic sie,
        ze mam cos, na co ktos inny nie moze sobie pozwolic. Wydaje mi sie, ze
        wiekszosc tu obecnych ma wystarczajaco duzo klasy, zeby nie czynic kwestii
        pieniedzy kwestia drazliwa :) I niech tak zostanie.
        • maith Re: Problem za rzadko poruszany 19.12.06, 00:51
          kasica_k napisała:
          > Ja takie mam na przyklad... Marnuja sie, ale nie bede przecietnej
          > biusciastej proponowala 85D...

          Prędzej czy później pojawią się jeszcze tzw. przejściówki ;-)
          To znaczy najpierw myślimy, że mamy to 85D, potem przestawiamy się po długich
          wewnętrznych bojach na 80F (jest o niebo lepiej), ale wkrótce dociera do nas, że
          tak naprawdę, to mamy 80G czy GG. W efekcie, przez jakiś czas jeszcze trzymamy w
          szufladzie, na wszelki wypadek, to "prawie dobre, tylko trochę bułkujące, nie do
          końca niewłaściwe, w zasadzie wystarczy, że tylko troszkę biust by zmalał-może
          kiedyś" 80F ;-) A na to już mogą być chętne. Jak dojrzejemy do tej decyzji. A
          pewnie byłoby nam łatwiej dojrzewać, jakby ktoś napisał, że by mu się coś
          takiego przydało :-)
          • kasica_k Re: Problem za rzadko poruszany 19.12.06, 01:11
            O nie. 80FF mi sie _nie_ bulkuje :))) F to owszem, w niektorych
            modelach sie zdarza, ale jak na razie zawsze udawalo mi sie wymienic
            na wiekszy, wiec nie mam na zbyciu... i znowu ktos mnie tu wpedza
            w kompleks malego biustu ;)
      • butters77 A'propos kasy... 19.12.06, 10:57
        > Tylko że osoby, dla których problemem jest już 100 zł za stanik, czy 60, albo
        > te, których nie byłoby stać nawet na ten za 40, odzywają się znacznie rzadziej,
        > mając wrażenie (niesłuszne), że są nietypowe.

        Maith, masz sto procent racji - i ja również zachęcam gorąco do wypowiadania się
        w każdym "przedziale cenowym":) Myślę, że jednak większość z nas (wnioskuję na
        podstawie wypowiedzi rozsianych po różnych wątkach) zdecydowanie wolałaby
        kupować staniki tańsze - ale, niestety, prawie nigdzie nie może ich znaleźć! Ja
        np. teraz kupuję w Brastop, w promocjach, raz w roku zrobię sobie jakiś prezent
        na Bravissimo - ale bywało tak, że wydawałam na staniki znacznie więcej, bo
        dosłownie nie miałam już w czym chodzić - a jedynym znanym mi sklepem było wtedy
        Avocado... Pamiętam tez moje pierwsze (i chyba ostatnie) zakupy w Bellissimie,
        gdy za kostium kąpielowy zapłaciłam więcej niż za jakiekolwiek spodnie w swoim
        życiu:)

        Myślę, że stąd może się brać nieporozumienie.
        No, w każdym razie wypowiadajmy się wszystkie - to może nam tylko ułatwić
        znalezienie tańszych staników.

        A co do wątku o wymianach - myślę, że nie ma sensu zakładać kolejnego, niech ten
        o zakupach służy jako GIEŁDA JAKICHKOLWIEK STANIKÓW - RÓWNIEŻ TYCH, Z KTÓRYCH
        "WYROSŁYŚMY":) Zaraz to zmienię w spisie treści.
        • kasica_k Re: A'propos kasy... 19.12.06, 22:33
          butters77 napisała:
          > Myślę, że jednak większość z nas (wnioskuję na
          > podstawie wypowiedzi rozsianych po różnych wątkach) zdecydowanie wolałaby
          > kupować staniki tańsze - ale, niestety, prawie nigdzie nie może ich znaleźć!

          Pelna zgoda. Ja nie wymagam od codziennego stanika, zeby byl luksusowy
          i mial luksusowa cene. Tak sie jednak sklada, ze trudno w duzym rozmiarze
          znalezc przecietnie kosztujacy stanik. Po prostu wszystko jest drogie,
          wiec co mi za roznica, czy dam 150 za Avocado w Polsce czy tyle samo
          za Freye w UK? Dlatego sama zachecam do zagranicznych zakupow, bo jednak
          relacja jakosc-cena jest lepsza, a przy duzym rozmiarze biustonosz musi
          byc uszyty z dobrych, mocnych materialow, ktorych w polskich tanszych
          firmach jakos brakuje.

          Zwrocmy tez uwage na fakt, ze "swiezo nawrocone" forumowiczki najczesciej
          niedawno opuscily, nazwijmy to umownie, "frakcje 90C", dowiadujac sie
          nagle, ze musza wydawac na bielizne dwa czy trzy razy wiecej niz dotad.
          To jest pewien przeskok - okazuje sie, dajmy na to, ze nie moge sobie
          w tym miesiacu sprawic np. butow, bo potrzebuje stanik... Dla przecietnej
          kobiety stanik to nie jest cos, w co sie inwestuje zauwazalne dla budzetu
          kwoty. A tu sie okazuje, ze nie ma innego wyjscia... Nie jest latwo
          przyjac to do wiadomosci. Choc ja jestem jak najbardziej za szukaniem
          tanszych rozwiazan, jesli to tylko mozliwe i ma sens (np. kupna
          kiepskiego stanika, ktory po 2 miesiacach sie rozciagnie i trzeba bedzie
          kupic nowy, nie zaliczam do sensownych rozwiazan ;)

          • maith Re: A'propos kasy... 20.12.06, 00:10
            kasica_k napisała:
            > Tak sie jednak sklada, ze trudno w duzym rozmiarze
            > znalezc przecietnie kosztujacy stanik. Po prostu wszystko jest drogie,
            > wiec co mi za roznica, czy dam 150 za Avocado w Polsce czy tyle samo
            > za Freye w UK?

            Kasiu, rzecz w tym, że wiele kobiet nie wyda tych 150 zł na stanik nigdy. Nigdy.
            Bo przy takiej kwocie musiałyby zrezygnować np. z butów zimowych dla dwójki
            swoich dzieci. Zatem jeśli nie zajmiemy się też tym aspektem, to one uznają, że
            wszystko, co tu piszemy, to już jest luksus nie dla nich.

            I to nie prawda, że wszystko w naszych rozmiarach jest drogie. Właśnie tego
            wrażenia nie wolno nam sztucznie stwarzać, kiedy już wiemy, że jest inaczej. W
            Brastopie da się często te same staniki, które gdzieindziej kosztują 150 zł
            kupić za 70.
            Podobne są ceny Melissy. Żadna z użytkowniczek jak dotąd nie zgłaszała, żeby
            Melissa miała skłonność do rozciągania się.

            Zatem to często nie jest kwestia uświadomienia sobie, że staniki tyle kosztują,
            tylko kwestia znalezienia rozwiązania, które nie będzie wymagało niekupienia
            dziecku butów zimowych.
            • maith Re: A'propos kasy... 20.12.06, 00:14
              A istnieją jeszcze tańsze opcje. I o jakości za niewielką cenę warto tu chyba
              też rozmawiać. Szczególnie że Polki, w odróżnieniu od Amerykanek, na szczęście w
              dużej części zachowały jeszcze zdolność rozpoznawania jakości albo jej braku i
              nie muszą stosować protez intelektualnych w stylu "droższe=lepsze".
            • kasica_k Re: A'propos kasy... 20.12.06, 00:55
              maith napisała:
              > I to nie prawda, że wszystko w naszych rozmiarach jest drogie. Właśnie tego
              > wrażenia nie wolno nam sztucznie stwarzać, kiedy już wiemy, że jest inaczej. W
              > Brastopie da się często te same staniki, które gdzieindziej kosztują 150 zł
              > kupić za 70.

              OK, mozna w mojej wypowiedzi podstawic "70" zamiast "150", bo i w takiej
              cenie da sie kupic i Avocado, i Freye - na wyprzedazy.
              Da sie zrobic - nikt nie stwarza wrazenia, ze jest inaczej, przeciez
              co chwila chwalimy sie jakimis wyczajonymi na Brastopie okazjami,
              dopisujemy sie do watku o wyprzedazach itd. Zreszta wystarczy zajrzec
              na strone i sobie policzyc.

              A jesli ktos znajdzie sensowne 80F za 40 PLN, to ja bardzo prosze,
              zeby szybciutko sie podzielil wiedza, chetnie skorzystam.
              Ja sie naprawde nie upieram, ze musze wydac 150. ;)

              > Podobne są ceny Melissy. Żadna z użytkowniczek jak dotąd nie zgłaszała, żeby
              > Melissa miała skłonność do rozciągania się.

              Pamietam jakies narzekania na te firme, moze zle pamietam.

              > Zatem to często nie jest kwestia uświadomienia sobie, że staniki tyle
              > kosztują,
              > tylko kwestia znalezienia rozwiązania, które nie będzie wymagało niekupienia
              > dziecku butów zimowych.

              To ja chetnie o takich rozwiazaniach poczytam, bo jakos mi same nie
              wpadaja w oko :( Ja naprawde nie marze dniem i noca o tym, zeby
              przewalic cala pensje na staniki, choc perspektywa jest kuszaca
              (gdyby owa pensja szybciutko na koncie odrosla... ;)
              • veev Re: A'propos kasy... 20.12.06, 01:25
                > > Zatem to często nie jest kwestia uświadomienia sobie, że staniki tyle
                > > kosztują, tylko kwestia znalezienia rozwiązania, które nie będzie
                > > wymagało niekupienia dziecku butów zimowych.
                >
                > To ja chetnie o takich rozwiazaniach poczytam, bo jakos mi same nie
                > wpadaja w oko :( Ja naprawde nie marze dniem i noca o tym, zeby
                > przewalic cala pensje na staniki, choc perspektywa jest kuszaca
                > (gdyby owa pensja szybciutko na koncie odrosla... ;)

                Nie gniewajcie sie, ale mam wrazenie, ze ta dyskusja jest troche, hmm,
                akademicka, bo obie sie zgadzacie co do meritum: chodzi o to, zebysmy mialy
                dobre i dobrze dobrane staniki i nie musialy z tego powodu robic sobie dziury w
                budzecie (a ze rozmiar i dziury, i budzetu bywa rozny, to naprawde sprawa
                drugorzedna). I to jest chyba zupelnie zdrowe i normalne podejscie, kazda z nas
                wolalaby kupowac staniki za zlotych 20 niz 120 (kwoty przykladowe, idea - mam
                nadzieje - jasna). Choc obawiam sie, ze jest tu pewien prog, ponizej ktorego
                zejsc sie nie da, chocby dlatego, ze materialy i uszycie stanika cos tam jednak
                kosztowac musza, a w przypadku wiekszych rozmiarow jakosc materialow i wykonania
                maja jednak szczegolne znaczenie.

                Swoja droga - i to jest konkretny sposob i pomysl na nierujnowanie budzetu - ja
                niedawno nabylam na Allegro nowy Panache SuperBra (80E) za... 8,50 zl :) A
                przeciez nie jestem jedyna, ktora sie moze takimi okazjonalnymi nabytkami pochwalic.

                v.
                • limonka_01 Re: Dobry stanik za małą kasę 20.12.06, 02:06
                  veev napisała:
                  > niedawno nabylam na Allegro nowy Panache SuperBra (80E) za... 8,50 zl :)

                  Jednak, aby umieć trafić na allegro na takie rodzynki, a nie umoczyć kasę w stanik no name o egzotycznej rozmiarówce, trzeba przynajmniej poczytać opinie o Panache lub innych polecanych przez forumowiczki markach i modelach. No i koło się zamyka.
                  Więc drogie biuściaste, Panache, Freyę, Fantasie czy Avocado można kupić nie tylko w sklepach internetowych za 70 czy 120 zł, ale i "upolować" na allegro po cenach dla Was do zaakceptowania. Zwykle są to ceny rzędu 10-40zł. Czasami trafaiają się i w sklepach z odzieżą używaną, tu też trzeba umieć szukać i wiedzieć na co się poluje.
                  • yaga7 odnośnie allegrowych okazji 20.12.06, 09:28
                    Ostatnio zaczełam kupować allegrowe staniki, mało używane, nówki itp - głównie w
                    celu wypróbowania firm.
                    i powiem Wam, że to jest tak pół na pół - upolowałam naprawdę fajny Chantelle za
                    smieszne pieniądze i bezramiączkowy M&S (którego w Kraku i tak nie ma). Ale do
                    tego mam za małą Freyę - mimo, że kupowałam w swoim standardowym rozmiarze. No i
                    przez to trochę się do tej Freyi zniechęciłam ;(
                    Chwilowo mam dość eksperymentów..

                    A co do kupowania na brastopie - ech, muszę w końcu założyc kredytówkę!
                  • veev Re: Dobry stanik za małą kasę 21.12.06, 00:21
                    > Jednak, aby umieć trafić na allegro na takie rodzynki, a nie umoczyć kasę w sta
                    > nik no name o egzotycznej rozmiarówce, trzeba przynajmniej poczytać opinie o Pa
                    > nache lub innych polecanych przez forumowiczki markach i modelach.

                    Swieta prawda, tu akurat sprzedajaca chyba zupelnie nie wiedziala, co sprzedaje,
                    bo nawet nie zaznaczyla nigdzie w opisie ani tytule, ze to Panache.

                    v.
              • magdalaena1977 Re: A'propos kasy... 20.12.06, 16:33
                kasica_k napisała:

                > A jesli ktos znajdzie sensowne 80F za 40 PLN, to ja bardzo prosze,
                > zeby szybciutko sie podzielil wiedza, chetnie skorzystam.
                > Ja sie naprawde nie upieram, ze musze wydac 150. ;)
                Proponuję wyprzedaże bielizny:tinyurl.com/y3oqb3
                W rozmiarze 80F znalazłam 4 sztuki z czego 3 firmy Gaia. Najtańszy nawet za
                19.90 zł (bez przesyłki), a model Viviana (tinyurl.com/yf9uve) za 49,90
                zł z majtkami za 24,90 zł wygląda naprawdę nieźle i kusi mnie kupienie go.
                • maheda To zdjęcie 20.12.06, 17:17
                  mnie jakoś nie przekonuje...
                  tinyurl.com/y6frns
                  A to jedyny model dla mnie ;)
                  Szukamy dalej :)
                  • magdalaena1977 Re: To zdjęcie 20.12.06, 22:33
                    Wiesz I to jest jednak dużo bardziej nietypowa miseczka - nawet na brastopie
                    jest w Twoim rozmiarze tylko jeden stanik (Panache tango II za niecałe 10Ł).
                    • maheda Re: To zdjęcie 20.12.06, 22:49
                      Ale już na bravissimo jest z czego (być może HH) wybierać :)
                      Nie zachowuj się jak pani w sklepie ;-)
      • besame.mucho Re: Problem za rzadko poruszany 20.12.06, 08:41
        To oczywiście sama prawda. A mówiąc dosadniej - to wręcz skandal i rozbój, żeby dawać biuściastym alternatywę: płać minimum 100zł lub siedź przed ekranem i przeszukuj dzień i noc allegro.
        To czy akurat mogę sobie na stanik za 100/200/300 zł pozwolić to jedno, a to czy mam ochotę na niego tyle wydawać to drugie. Ceny powinny wyglądać raczej tak, jak przy innych ubraniach - mam możliwość kupienia tanio i mam możliwość kupienia w eksluzywnym butiku. A co wybiorę, to moja prywatna sprawa, a nie narzucone mi jedyne rozwiązanie.
        Czemu muszę patrzeć jak kobiety z biustem mniejszym (nie mówię, że małym, bo tu wiadomo - znaczna różnica w ilości zużytego materiału, a często i w jakości; ale takim na przykład biustem D) mogą pójść do sklepu, zmierzyć dwadzieścia staników i wybrać taki za 50 zł, a ja w tym samym sklepie muszę płacić co najmniej dwa razy tyle?
        Odpowiedź na to czemu jest w miarę prosta - w Polsce jest zbyt mało sklepów, w których sprzedaje się bieliznę w naszych rozmiarach. Brak konkurencji powoduje, że sklepy nie muszą obniżać cen, żeby "zwabić" klienta, a mogą pozwolić sobie na podejście "kupi i za tyle, bo przecież gdzie indziej tego rozmiaru nie dostanie".
        Wystarczy popatrzeć choćby na angielskie sklepy internetowe, w których robimy zakupy - oczywiście dla nas cena tam również najczęściej wynosi ok. 100 zł, ale to już tylko wina naszej słabej waluty. Porównując ceny w funtach z zarobkami przeciętnej Angielki widzimy, że cena stanika stanowi o wiele mniejszy procent tych zarobków niż u nas. A to dlatego, że po prostu na Wyspach mają o wiele więcej takich sklepów, więc ich właściciele nie mogą pozwolić sobie na tak kosmiczne windowanie cen.

        Na koniec optymistycznie - wygląda na to, że w Polsce powstaje (aczkolwiek bardzo powoli) coraz więcej sklepów z większymi rozmiarami. Jeśli rzeczywiście tak, to za jakiś czas będzie już wystarczająco duża konkurencja, żeby sklepy musiały nieco obniżyć ceny. A wtedy nie będziemy musiały robić zakupów przez internet, a tylko pójść do pierwszego lepszego sklepu i kupować. Oby :-).
        • limonka_01 Re: Problem za rzadko poruszany 20.12.06, 09:16
          A dlaczego jest zbyt mało sklepów? Jest za mały popyt na duże rozmiary. Nie dziwię się wlaścicielom, że nie zamawiają rozmiarów, które ich zdaniem będa zalegać na półkach. To ich bizes i zależy im na szybkim obrocie, aby móc zapłacić czynsz i pensje dla niedouczonych akspedientek. Choć patrząc po ulicach byłoby komu sprzedać te duże rozmiary, gdyby tylko kobiety je posiadające wiedziały, jak należy prawidłowo dobrać rozmiar i nie bały się "namiotów".
          • maheda Ale i tu się powolutku zmieni, zobaczycie 20.12.06, 09:35
            Pierwsze skowronki już wylatują - sklep Avocado w Poznaniu, sklep Bellissimy w
            Trójmieście, od stycznia sklep jeszczeniewiemczego w Krakowie, wszystko z
            miseczkami typu "duże", nawet do K.
            Powolutku, ale się zmieni.
            • yaga7 sklep w Krakowie? 21.12.06, 21:25
              oo, jaki sklep w Krakowie? :)
              Wszelkie plotki na ten temat mile widziane - ja nic nie słyszyałam, niestety.
        • veev sposob na Allegro :) 21.12.06, 00:19
          > to wręcz skandal i rozbój, żeby
          > dawać biuściastym alternatywę: płać minimum 100zł lub siedź przed ekranem i
          > przeszukuj dzień i noc allegro.

          Na polowanie na okazje na Allegro mam sposob moze nie niezawodny, ale
          wystarczajaco skuteczny.

          Po pierwsze, ustawienia subskrypcji nowych aukcji stanikowych w interesującym
          mnie rozmiarze (Moje Allegro -> Ulubione -> Ulubione kryteria wyszukiwania ->
          wpisujemy np. "80F" i "75G", wybieramy "ktorekolwiek ze slow", kategorie "Odziez
          damska" (albo jeszcze bardziej szczegolowa), zaznaczamy "Wlacz subskrypcje" i
          klikamy "Dodaj" - i od tej pory codziennie dostajemy maila z interesujacymi nas
          ofertami).

          Po drugie, snajper aukcyjny, czyli np, snip: www.snip.pl/pl/
          Podaje mu sie numer aukcji, maksymalna kwote, czas strzalu i sam strzela.
          Bezpieczne, skuteczne, zwalnia z koniecznosci pilnowania pory zakonczenia
          aukcji. Do Firefoksa jest nawet specjalny guzik na pasku narzedzi, ktory pozwala
          od razu ustawic strzal w danej aukcji. Niestety juz zaplacic i odebrac paczke
          trzeba recznie ;)

          v.



          • metalowiec77 Re: sposob na Allegro :) 21.12.06, 10:53
            nie uzywałam takich programów, ale wiem że są popularne. Tylko powiedz mi, co
            się dzieje, jeżeli np. 3 współlicytujących ma ten program i go używa? Pewnie po
            prostu nawzajem się zbijają:) No ale o to chodzi.
            • veev Re: sposob na Allegro :) 21.12.06, 11:09
              > Tylko powiedz mi, co
              > się dzieje, jeżeli np. 3 współlicytujących ma ten program i go używa? Pewnie po
              > prostu nawzajem się zbijają:)

              To dokladnie tak samo, jakby pare osob zalicytowalo jednoczesnie, system Allegro
              jakos (zwykle) daje sobie z tym rade. Oczywiscie jesli ktos da wyzsze maksimum,
              to Cie przelicytuje, cudow nie ma - ale ma to tez taka dobra strone, ze w
              ostatniej chwili Cie nie poniesie i nie pomyslisz sobie "aaa, mialam dac 25, to
              w sumie co za roznica, czy dam 25 czy 30" ;)

              v.
              • www.snajper.net snajper aukcyjny 24.12.06, 04:42
                Jeśli chodzi o wygrywanie aukcji na allegro, to proponuję przetestować jeszcze ten serwis.

                snajper aukcyjny

                Pozdrowienia,
                Mariusz

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka