Dodaj do ulubionych

Dieta dr Pape - 3

03.04.11, 19:10
Zapraszam do dalszych dyskusji :)
Poprzednie wątki:
1 tiny.pl/hcwds
2 tiny.pl/hcwd6

Obserwuj wątek
    • madzioreck up! nt 04.04.11, 19:27
    • heliamphora Wątpliwości - czy to są pokarmy węglowodanowe? 11.04.11, 11:47
      Po paru miesiącach stosowania diety odkryłam ze zdziwieniem, że w ksiązce "rośliny strączkowe" są uważane za węglowodany i niewskazane na kolację. W przepisach kolacyjnych pojawia się za to fasolka szparagowa. To jak to jest? Które strączkowe są jakie?

      Kapusta też ma jakieś tam swoje strączki (łuszczyny), ale można ją jeść na kolację, prawda?

      Zdziwiło mnie też, że na kolację można buraka (ale może chodziło o wariant surowy?).
      • kizombalover Re: Wątpliwości - czy to są pokarmy węglowodanowe 11.04.11, 11:54
        Nie wiem, w jakiej części książki znalazłaś taką informację.
        Ja tylko pamiętam, że pierwszalitera pisała, że strączkowe można na śniadanie, jako że jest to białko roślinne (nie można jeść białka zwierzęcego rano). Dlatego też można na przykład jeść płatki z mlekiem sojowym.
        Na kolację zaś niewskazane są kukurydza i gotowana marchew, właśnie ze względu na dużą ilość węglowodanów. Strączkowe jak najbardziej na kolację są ok.
        • heliamphora Proszę bardzo - strona 110: 11.04.11, 12:25
          "Co można jeśc wieczorem? Chude gatunki mięsa, drobiu, kiełbasy, sera, mleka i nabiału, rybę, jajka i tofu połączone z warzywami (do 500g na porcję), co z pewnością zaspokoi apetyt każdego. Zakazane są natomiast rośliny strączkowe, kukurydza i gotowana marchew (wszystkie trzy zawierają dużo węglowodanów, takie jak makaron, ryż, pieczywo, ziemniaki, owoce, lemoniady i słodycze".

          a na stronie 125 mamy wymienione następujące produkty na kolację:
          "Warzywa blanszowane lub ugotowane al dente - zielona fasolka/biała fasolka, kalafior, brokuły, seler, bakłażan, kapusta włoska, kapusta biała lub czerwona, szparagi, buraki"

          Może to są jakieś błędy w tłumaczeniu/redakcyjne?
          • heliamphora Ucięło mi kawałek zdania 11.04.11, 12:28
            powinno być:

            "Zakazane są natomiast rośliny strączkowe, kukurydza i gotowana marchew (wszystkie trzy zawierają dużo węglowodanów), oraz źródła węglowodanów takie jak makaron, ryż, pieczywo, ziemniaki, owoce, lemoniady i słodycze"
          • slotna Re: Proszę bardzo - strona 110: 11.04.11, 12:44
            Wedle mojej wiedzy zielona i biala fasolka maja niewiele weglowodanow, bo maja glownie luske, a nie napchane weglami nasiona. To tych nasion, czyli wszelkich fasoli suszonych, grochu itp. nie nalezy wieczorem jesc.
            • kizombalover Re: Proszę bardzo - strona 110: 11.04.11, 16:57
              No to nie wiem, i nie wymądrzam się więcej, bo strączkowe jadam tylko w postaci żółtej fasolki, a i to głównie na obiad.
              Kojarzyłam strączkowe, że to białko, głównie ze względu na to, że dozwolone rano, bo roślinne. Ale może one są pół na pół węgle z białkiem?
              • slotna Re: Proszę bardzo - strona 110: 11.04.11, 17:08
                Fasolka szparagowa zielona:

                Wartość energetyczna w 100 g: 31,00 kcal
                Białko w 100 g: 2,20 g
                Węglowodany w 100 g: 3,30 g
                Tłuszcz w 100 g: 0,20 g

                Czyli glownie woda i blonnik, troche bialka i troche wegli. Wieczorem mozna wegli do 15-17 g, wiec spokojnie mozna sie napchac.

                Fasola biala, sucha:

                Wartość energetyczna w 100 g: 328,00 kcal
                Białko w 100 g: 29,50 g
                Węglowodany w 100 g: 50,00 g
                Tłuszcz w 100 g: 1,30 g

                Czyli bialko i wegle, wieczorem odpada.

                Swiezych, mlodych straczkowych nie zaliczalabym do grupy "straczkowe i orzechy", bo po prostu maja proporcje bardziej jak inne, zwykle warzywa.
                • heliamphora Dzięki! 11.04.11, 21:50
                  Popatrz, nie wpadłam żeby sprawdzić skład, tylko od razu biegiem na forum :)

                  Wygląda logicznie... no to żegnaj fasolo, bo ja mieszanych posiłków w zasadzie nie jadam. Trudno, ważne że mogę jeść croissanty :)
          • marciasek Re: Proszę bardzo - strona 110: 19.05.11, 12:21
            > Może to są jakieś błędy w tłumaczeniu/redakcyjne?

            szczerze mówiąc w tym wydaniu tego rodzaju błędów jest masa :(
    • slotna Re: Dieta dr Pape - 3 11.04.11, 11:53
      W poprzednim watku, pisalam, ze bolal mnie zoladek i podejrzewalam owsianke. Przestalam jesc owsianke, zmienilam na kukurydze (nadal mam wstret do tostow), przestal bolec. Oczywiscie nie musi to o niczym swiadczyc, ale przez jakis czas bede miala wstret rowniez do owsianki, za to kukurydzy zrobilam sobie niezly zapas ;)
      • slotna Re: Dieta dr Pape - 3 13.07.11, 22:26
        O rany, pisalam to w kwietniu? Ciagle maniacko jem kukurydze na sniadanie. Ale ja juz tak mam, jak sie przyzwyczaje, bede jadla to samo do oporu.
    • johana75 no i poległam... 25.04.11, 16:03
      Od 2 tygodni nie odżywiam się zgodnie z dietą i już wróciło mi te 3 kg. z powrotem.
      Złamałam rękę i nie ma mi kto robić białkowych posiłków :(
      Podczas 2 białkowych posiłków przez półtora miesiąca schudłam ok 2 kg. więc to jak dla mnie wolno...za wolno.
      niestety u mnie dieta nie działa...ale może jak schudne przy pomocy Almased i zacznę jeść wg. dr.Pape to uda mi się utrzymać wagę i zapobiec efektowi jojo.
      Zaczynam z Almased po świętach.Chcę schudnoć min. 10 kg. :)
      Napisze jakie robie postępy...jeśli będą ;P
      • ananke666 Re: no i poległam... 19.05.11, 10:42
        A ja odwiesiłam dietę na kołek bo ja wiem? Blisko dwa miesiące temu. Powód - marne zaopatrzenie pobliskich sklepów i narastająca niechęć do jajek i sera. Staram się tylko unikać nadmiaru chleba wieczorem. Muszę wymyślić jakieś inne białkowe coś na wieczór, żeby mnie nie zrujnowało przy okazji, bo codziennie piekarnika nie będę włączać, żeby upiec sobie mięso, którego nawiasem mówiąc też nie chcę codziennie kupować tylko dla siebie. Ryb dookoła praktycznie nie ma.
        Waga buja się w okolicach 57,5 - 58. Czyli właściwie stoi i efektu jojo nie ma.
      • kizombalover Re: no i poległam... 19.05.11, 17:32
        Jakie za wolno, to jest zupełnie normalny, fajny ubytek wagi.
    • mania_aniam pozale sie - nie lubie bialka:( 18.06.11, 22:17
      Zjedzenie 37g bialka na kolacje jest dla mnie katorga:( Wolalabym juz nic nie jesc, niz katowac sie nabialem lub miesem..
      • marisella Re: pozale sie - nie lubie bialka:( 19.06.11, 13:07
        Myślę, że możesz tego białka nie jeść, możesz wypić ;) Pół szklanki mleka (jeśli wolno, jeśli nie to wody albo wody z chudą śmietaną w wersji płynnej, bo to chyba można jeśli mnie pamieć nie myli) zmiksuj blenderem ze słodzikiem i łyżeczką-dwiema kawy rozpuszczalnej, dołóż trzy serki homo miechowskie i parę kropel aromatu karmelowego i orzechowego. Możesz tym zalać wypełnioną lodem szklanę i dolewać na bieżąco :)

        Niebo w gębie, szczególnie na upały, i sycący posiłek za jednym zamachem :) Samo gładziutko wchodzi ;)
        No i jakieś 45 gram białka odfajkowane ;)
        • marisella O, albo lody! 19.06.11, 13:17
          Albo lody sobie zrób na kolację :) 3 żółtka utrzyj ze słodzikiem, dołóż 3 serki homo miechowskie* i ubite na pianę białka z 3 jajek plus coś dla smaku - kakao, cynamon, kawę, cytrynę albo jakiś wyczesany aromat, ja lubię z poziomkowym lub ananasowym :)
          A potem do zamrażarki i w trakcie mrożenia ze dwa-trzy razy przemieszać, żeby ładnie i równo zamarzało :) Dobre wychodzi i znów ponad 50 gram białka z głowy. A po wciągnieciu takiego półkilowego kubełka lodów to i poziom hormonu szczęścia wzrata znacząco ;)

          *) w oryginalnym przepisie było o trzech łyżkach serka homo, ale mi się pierdyknęło za pierwszym razem. Ponieważ jednak wyszło dobre w tej wersji, a mniej tłuste (co na Dukanie nie bez znaczenia), to przy tej wersji przepisu już zostałam :)
          • mania_aniam Re: O, albo lody! 19.06.11, 13:42
            Niestety jestem uczulona na slodzik:( wiec wszelkie slodzone slodzikiem rzeczy odpadaja...
            Katuje sie serkiem wiejskim light lub pomidorami z feta/mozarella. Czasami zjem kilka plastrow szynki solo. Czy to znaczy ze jestem jakims super ekstra rolnikiem? Czy wpadlam w jakis metaboliczny weglowodanowy klops?
            A czy truskawki do serka bielucha moga byc? Na 100g maja 5g wegli, czyli raczej malo.
            • marisella Re: O, albo lody! 19.06.11, 14:12
              mania_aniam napisała:

              > Niestety jestem uczulona na slodzik:( wiec wszelkie slodzone slodzikiem rzeczy
              > odpadaja...

              A no to lody i koktajl kawowy faktycznie odpadają, chyba że się lubi niesłodkie. Ale możesz sobie zrobić sernik z makrelą ;)

              A na jaki słodzik tak w ogóle jesteś uczulona? Bo jak odpada tylko aspartam dajmy na to, to mogłabyś używać słodzika na sacharynianie sodu i cyklaminianie sodu. A jak i to odpada, to byłaby jeszcze stewia (nie próbowałam, ale słyszałam głosy krytyczne o smaku tego, więc tak tylko wspominam bez przekonywania) albo - tu widzę nadzieję ;) - Diabex/ExtraLine. Tani nie jest, ale słodki, bezpieczny i jak już się nie może inaczej, to można sobie zanabyć, żeby raz na jakiś czas kolację wtrząchnąć ze smakiem :)
              • mania_aniam Re: O, albo lody! 19.06.11, 14:59
                Na aspartam:) o reszcie nic nie wiem:) gdzie ich szukac? smakuja podobnie jak aspartam?
                • madzioreck Re: O, albo lody! 19.06.11, 15:02
                  Inne słodziki - np. Sussina Gold - sacharynian sodu, cyklaminian sodu, maltodekstryna. Smakuje lepie niż aspartam :) Sussina jest w Kauflandach, bywa w aptekach, ale dużo droższa. Nadaje się do pieczenia i gotowania, w przeciwieństwie do aspartamu.
                  Inne słodziki bez aspartamu są też dostępne w hipermarketach, w Tesco jest np. Clio w tabletkach :)
                  • marisella Słodziki 19.06.11, 16:04
                    Ten z sacharynianem sodu i cyklaminianem sodu jest do kupienia już chyba w każdym sklepie, nawet u mnie na wsi jest ;) Trzeba tylko zerkać w skład, zeby nie wziąć nie tego co trzeba :)

                    A na 100% mnóstwo słodzików na tej bazie jest w hipermarketach (na pewno w Realu i Carrefourze, w innych jakoś nie bywam, bo mi nie po drodze). Aha, w Makro 1200 albo 1000 tabletek (nie pamietam dokładnie, ale duuużo ;)) jest nawet pod marką Aro i kosztuje coś koło 4 zł ;)

                    W smaku jest bardzo ok, ale może moja opinia nie jest miarodajna, bo ja w ogóle zdecydowanie wolę smak słodzika niż cukru :)
          • bebe.lapin Re: O, albo lody! 19.06.11, 17:33
            musi byc koniecznie serek miechowski, czy moze byc jakikolwiek? i ile tego w gramach wychodzi? lody kocham, ale te sklepowe zwykle do siety nie pasuja.

            aaa, a czy smak da sie zrobic olejkiem do ciast (np rumowym)?
            • marisella Re: O, albo lody! 19.06.11, 20:59
              bebe.lapin napisała:

              > musi byc koniecznie serek miechowski, czy moze byc jakikolwiek? i ile tego w gr
              > amach wychodzi? lody kocham, ale te sklepowe zwykle do siety nie pasuja.
              >
              > aaa, a czy smak da sie zrobic olejkiem do ciast (np rumowym)?

              Ja używam miechowskiego, bo ma nieporównywalnie do innych dużo białka - 14 gram na 100 gram serka, praktycznie dwa razy tyle, co inne serki homo :) Ale jesli komuś na dużej ilości białka nie zalezy (ja jestem na dukanie, a nie na pape) to myślę, że może zrobić z każdym serkiem homo :) 1 serek miechowski ma 150 gram.
              Co mi w sumie uświadamia, że lody albo koktajl z trzech serków mają łącznie ponad 60 g białka, a nie czterdzieści (jak pisałam wcześniej), coś chyba dawno matematyki nie miałam ;)

              A aromat myślę, że możesz każdy :) Ja arakowego, migdałowego i rumowego nie lubię, a ze zwykłych sklepowych jest jeszcze tylko pomarańczowy, waniliowy i cytrynowy, które przez rok zdążyły mi się znudzić na tyle, że zastępuję je kawą, kakao lub cynamonem jeśli nie mam nic innego pod ręką :) Ostatnio jednak zaoptrzyłam się w kilkadziesiąt przedziwnych aromatów, więc mogłam wyzwolić się z tego kręgu i szamać lody o smaku orzechów włoskich na ten przykład ;) Doooobre :)

              Ale jak Ty lubisz aromat rumowy, to ja nie widzę przeciwskazań :) Tylko nie za dużo aromatu, bo wtedy wszystko się jakieś takie gorzkie robi :)
              • bebe.lapin Re: O, albo lody! 20.06.11, 01:36
                ja po prostu nie mam dostepu ani do serka miechowskiego, ani do zadnego innego, ktore podajecie sobie w przepisach ;), wiec musze szukac lokalnych odpowiednikow.

                rzucilam takim aromatem, bo jedne z moich ulubionych lodow to rumowe z rodzynkami (zaraz po kawowych), ale mam tez inne, chodzilo mi raczej o to, czy taki olejek sprawdza sie w przepisie.

                dzieki za odpowiedz! :)
        • yaga7 Re: pozale sie - nie lubie bialka:( 19.06.11, 15:24
          Ooo, to przepis dla mnie :D

          Dzięki!
      • roza_am Re: pozale sie - nie lubie bialka:( 19.06.11, 13:59
        A jajka? Albo ryby?
        • mania_aniam Re: pozale sie - nie lubie bialka:( 19.06.11, 14:21
          Z/na kanapce jak najbardziej tak, ale solo no po prostu nie do przelkniecia...
      • estreno Re: pozale sie - nie lubie bialka:( 19.06.11, 15:13
        Ja też mam trochę problemów z kolacjami. Na diecie jestem od listopada, choć nie powiedziałabym, że przestrzegam jej przesadnie - minimum raz w tygodniu zdarzy mi się źle skomponowany któryś posiłek, właśnie przeważnie kolacja lub jej nie jem, bo głodna nie jestem i nie mam siły się zmuszać. Schudłam kilka kilogramów, BMI wyjściowe miałam w normie, więc nie spodziewam się dużo większego spadku wagi, natomiast pięknie wyregulowała mi się przemiana materii. Ale te kolacje białkowe są dla mnie trudne i przeważnie wychodzi, że jem tego białka mniej. Najczęściej to jest mozzarella z pomidorami, serek wiejski (ale nie light), czasem filety z kurczaka z ziołami lub ze szpinakiem, sałata z jajkami, czasem wątróbka lub jajecznica. Ryb morskich ze względu na Hashimoto raczej unikam. Na dziś wieczór mam przewidziane pulpeciki z indyka i nie powiem, żeby mi było do nich tęskno.
      • yaga7 Re: pozale sie - nie lubie bialka:( 19.06.11, 15:27
        Mnie z czasem się udało przyzwyczaić.
        Kiedyś mogłam zjeść pół mozzarelli i to był koniec, obecnie zjadłabym spokojnie 1,5.
        Podobnie z łososiem - kiedyś kawałek 100 g to było duuużo, teraz czasem wcinam 200 i jest ok ;)

        Ale problemy z białkową kolacją rozumiem, bo o ile spory obiad białkowy z warzywami wchodzi we mnie bez problemu, o tyle z kolacją bywa już gorzej i czasem nie jem :(
    • black_halo Dlaczego nie najadam sie bialkiem? 13.07.11, 22:00
      probuje sie trzymac tej diety i najlepiej ze wszystkiego wychodza mi sniadania weglowe czyli musli z mlekiem sojowym, zjem i nie jestem glodna. Natomiast po bialkowym obiadku - cale 200 gram fety i 100 gram kurczaka, plus drobne warzywne dodatkiw typu pomidorki, ogoreczki, cebulka - po pol godzinie od zjedzenia normalnie czulam jak mnie ssie. Bialkowa kolacja tez mi ciezko wychodzi, no. kurczak z sosem pieczarkowym i cykoria i po godzinie znow jestem glodna. Czy cos ze mna nie tak?
      • kizombalover Re: Dlaczego nie najadam sie bialkiem? 14.07.11, 10:59
        A dlaczego tylko białkowy obiad? Mieszany trzyma o wiele dłużej, a poza tym ilości brzmią bardzo skromnie, podobnie kolacja - jeśli jesteś wygłodzona po obiedzie, to się nie dziwię, że sam kurczak to mało (bo cykoria to raczej sama woda).
      • pierwszalitera Re: Dlaczego nie najadam sie bialkiem? 14.07.11, 11:15
        black_halo napisała:

        Natomiast po b
        > ialkowym obiadku - cale 200 gram fety i 100 gram kurczaka, plus drobne warzywne
        > dodatkiw typu pomidorki, ogoreczki, cebulka - po pol godzinie od zjedzenia nor
        > malnie czulam jak mnie ssie. Bialkowa kolacja tez mi ciezko wychodzi, no. kurcz
        > ak z sosem pieczarkowym i cykoria i po godzinie znow jestem glodna. Czy cos ze
        > mna nie tak?

        Spróbuj z czymś innym i nie rób zbyt niskokalorycznie. Feta (pewnie krowia) i kurczak w mikroskopijnych ilościach, to brzmi bardzo dietetycznie. ;-) Czyli zamiast kurczaka mięso wieprzowe, albo wołowe, może jakąś tłustą rybkę. Można na przykład świetnie grillować. Weź spory kawałek, jakieś 200- 250 gram. Do tego porządną porcję warzywek, zaczął się sezon, mamy więc od wyboru do koloru (fasolka szparagowa, kapusta, kalafior, brokuły, cukinia, itp.), pomidorki i ogóreczek, to takie... rozwiązanie awaryjne. ;-) Albo zób sobie porządną sałatkę z jajkami, tuńczykiem, do tego trochę potartego żółtego sera i sos majonezowo- jogurtowy. Całkiem możliwe, że jesz po prostu za mało.
        • slotna Re: Dlaczego nie najadam sie bialkiem? 14.07.11, 11:45
          > Można na przykład świetnie grillować. Weź spory kawałek, jakieś 200- 250 gram.

          Gramów! ;)

          Tez uwazam, ze to malo, ten kurczak i feta. Ja obiadowo-kolacyjnie zastepuje ziemniaki/ ryz/ makaron warzywami gotowanymi, do tego mieso/ jajka/ ryba i surowka, czyli praktycznie normalny obiad, jedyna roznica jest to, ze obok miesa lezy kalafior, brokuly czy fasolka zamiast pyrkow. Wczoraj na przyklad zjadlam dwa spore hamburgery z kolorowym pieprzem i brukselke, az za duzo.
          • pierwszalitera Re: Dlaczego nie najadam sie bialkiem? 14.07.11, 12:07
            slotna napisała:

            > > Można na przykład świetnie grillować. Weź spory kawałek, jakieś 200- 250
            > gram.
            >
            > Gramów! ;)

            Nie, nie, nie. ;-) Na Śląsku mówi się gram i kropka. ;-) Właśnie tam byłam, nasłuchałam się i z sentymentu powtarzam. ;-) Kilka razy ktoś powiedział też schuść, zamiast schudnąć, dusza mi się uśmiechała. Kocham Śląsk. ;-)
            • slotna Re: Dlaczego nie najadam sie bialkiem? 14.07.11, 13:21
              A mowi sie tez "waze 60 kilogram"? :D

              Moja mama, lodzkie z dziada pradziada, z uporem do dzis mowi "kape sie" (w wannie), "lape" (pilke) itp.
              • pierwszalitera Re: Dlaczego nie najadam sie bialkiem? 14.07.11, 14:34
                slotna napisała:

                > A mowi sie tez "waze 60 kilogram"? :D

                Mówi się "ważę 60 kilo". ;-) A co niektórzy, ci starszej daty, w wypadku wagi używają nawet jeszcze funtów. Czyli ważą 120 funt. ;-)
                • slotna Re: Dlaczego nie najadam sie bialkiem? 14.07.11, 15:49
                  > Mówi się "ważę 60 kilo". ;-) A co niektórzy, ci starszej daty, w wypadku wagi u
                  > żywają nawet jeszcze funtów. Czyli ważą 120 funt. ;-)

                  Hehe, cwane, ale i tak cie mam ;)
            • jul-kaa Re: Dlaczego nie najadam sie bialkiem? 14.07.11, 14:41
              W calej Polsce ludzie mawiaja gram i poszlem, to nie sprawia, ze te formy nagle staja sie poprawne ;)
              • pierwszalitera Re: Dlaczego nie najadam sie bialkiem? 14.07.11, 14:48
                jul-kaa napisała:

                > W calej Polsce ludzie mawiaja gram i poszlem, to nie sprawia, ze te formy nagl
                > e staja sie poprawne ;)

                A co obchodzi mnie poprawność? ;-)
              • madzioreck Re: Dlaczego nie najadam sie bialkiem? 14.07.11, 19:30
                Może nie chodzi o poprawność, tylko o regionalizmy - np. ta kafelka i inne takie.
        • black_halo Re: Dlaczego nie najadam sie bialkiem? 14.07.11, 21:48
          Cala solidna kostka festy i pol piersi z kurczaka plus warzywa i oliwa to niskokalorycznie i jeszcze warzywa? Przeciez to kolo 700 kcal a na same sniadanie zjadam kolejne 700 jako musli z mlekiem sojowym plus jakis owoc albo chociaz smoothie owocowy.

          Wedle mojego lekarza od tarczycy powinnam unikac kapustnych - zle dzialaja na synteze hormonow.

          No nic, poprobuje tego tunczyka chociaz mi w pewnym momencie obrzydl.
          • pierwszalitera Re: Dlaczego nie najadam sie bialkiem? 14.07.11, 22:03
            black_halo napisała:

            > Cala solidna kostka festy i pol piersi z kurczaka plus warzywa i oliwa to nisko
            > kalorycznie i jeszcze warzywa? Przeciez to kolo 700 kcal a na same sniadanie zj
            > adam kolejne 700 jako musli z mlekiem sojowym plus jakis owoc albo chociaz smoo
            > thie owocowy.

            Jeżeli jesz 3 x dziennie 700kcal, to nie powinnaś być głodna. Zastanów się, czy masz do czynienia faktycznie z fizjologicznym głodem i czy nie jest to przypadkiem psychologiczny efekt diety. Coś takiego jest bardzo częste. Coś w rodzaju podświadomego lęku przed głodem, kiedy zmieniamy styl odżywiania na mniej dla nas komfortowy. Możesz też przez jakiś czas spróbować zastąpić białkowy obiad węglowodanami, ale bez mieszania ich ze zwierzęcym białkiem i sprawdzić, czy nie znosisz tego łatwiej. Zwykle jest tak, że białko dwa razy dziennie powoduje spadek poziomu insuliny i łatwiej o uczucie sytości, ale u niektórych osób z mocno rozregulowanym metabolizmem nie działa to tak dobrze i lepiej jest pozostać przy węglowodanach na obiad i stosować raczej białkowe dni od czasu do czasu.
            • black_halo Re: Dlaczego nie najadam sie bialkiem? 17.07.11, 02:38
              Myslalam nad tym ale chyba nie jest to efekt psychologiczny - po godzinie od zjedzenia autentycznie burczy mi w brzuchu. Mam wrazenie, ze tempo trawienia takiego obiadku jest ekspresowe, podobnie mam z czysto weglowym - przechodzi mi przez zoladek zanim zdaze pomyslec, ze w ogole zjadlam. Mieszany fakt, ze trzyma dluzej ale mieszany jem od zawsze i nie chudne a caly bialkowy dzien to dla mnie katorga. Dodam, ze wciagam sporo oliwek, ktore naleza do wysokokalorycznych przekasek, takze na przekaske kawalek sera plesniowego albo jakies inne bialkowe wynalazki.

              Na kolacje zjadam zazwyczaj ok. 200-250 gram kurczaka plus rozne warzywa, czasem surowe czasem gotowane. Nie chce sie zapychac na maksa. No i musze schudnac bo zaczyna mnie bolec kregoslup i kolana wiec cel jest taki, ze choc 10% wagi czyli jakies 9.5-10 kilo a docelowo 60 co przy wzroscie 170 nie wydaje sie byc szalenstwem - kiedys tyle wazylam i chyba bylo optymalnie.
              • pierwszalitera Re: Dlaczego nie najadam sie bialkiem? 17.07.11, 14:51
                black_halo napisała:

                Dodam, ze wciagam sporo oliwek, ktore naleza do wysokokalorycznych p
                > rzekasek, takze na przekaske kawalek sera plesniowego albo jakies inne bialkowe
                > wynalazki.

                Hm, jeżeli nadwyrężasz swój kaloryczny bilans, to nie przeskoczysz pewnych reguł. Spróbuj zastąpić te koloryczne przekąski czymś alternatywnym, na przykład zamiast oliwek peperoni, marynowane suszone pomidory, marynowanymi kawałkimi owczej fety, a sery pleśniowe też czmyś innym. Istnieje cała masa aromatycznych serów, których zawartość tłuszczu jest o wiele mniejsza. Inaczej oszukujesz się sama. Zmuszasz się do zmiany stylu odżywiania na jednym końcu, ale nie potrafisz zrezygnować ze starej preferencji wysokotłuszczowych produktów. Z tych nie należy rezgynować całkowicie, ale jeść je tylko trochę rzadziej.


                > Na kolacje zjadam zazwyczaj ok. 200-250 gram kurczaka plus rozne warzywa, czase
                > m surowe czasem gotowane. Nie chce sie zapychac na maksa.

                Uważaj na warzywa. Te zawierają też węglowodany. Czyli nie więcej niż 250-300 gr. wieczorem. Najeść powinnaś się jednak do syta, ale raczej białkiem.


                No i musze schudnac b
                > o zaczyna mnie bolec kregoslup i kolana wiec cel jest taki, ze choc 10% wagi cz
                > yli jakies 9.5-10 kilo a docelowo 60 co przy wzroscie 170 nie wydaje sie byc sz
                > alenstwem - kiedys tyle wazylam i chyba bylo optymalnie.

                Nie gniewaj się, ale skoro posiadasz tendencję do nadwagi, to cel 60kg, przy 170 uważam za mało realistyczny. Może i kiedyś tyle ważyłaś, zgoda, jako młoda dziewczyna. Niestety nasz organizm podnosi najczęściej z wiekiem swoją wagę optymalną i bardzo niechętnie schodzi poniżej pewnego, raz uzyskanego poziomu. Nadprogramowe komórki tłuszczowe nigdy nie znikają. Jeżeli więc nie jesteś naturalnym szczuplakiem, to nie masz praktycznie szans, by utrzymać swoją wagę dłuższy czas poniżej BMI 23 bez większych wyrzeczeń. To udaje się tylko przy pomocy surowej kontroli, rezygnacji z miłych przyzwyczajeń i regularnego, dobrze przemyślanego treningu sportowego. A ty chcesz nawet zejść poniżej BMI 21. Czasem się to po prostu zdrowym odżywianiem nie da. Organizm będzie się bronił i reagował ciągłym uczuciem głodu. Gdybyś straciła faktycznie te 10kg i potrafiła wagę utrzymać, to byłoby już całkiem dobrze. Patrzę na to realistycznie, bo regułą w odchudzaniu jest jednak efekt jo-jo. Ale nie chcę cię zniechęcać. W tej całej masie ludzi, którzy chudną i tyją, widziałam też pozytywne przykłady trzymania niższej wagi. Udaje się to jednak tylko z realistycznym podejściem do własnego ciała. Ludzie, którzy robią na przykład Dukana, chudną 25-30kg do wagi idealnej i po roku, dwóch ciągle jeszcze trzymają niską wagę, to absolutne wyjątki. My też mamy takich pacjentów odżywiających się tylko białkowo, jedna pani straciła przy tym nawet 50kg (waga wyjściowa około 160kg), ale każdy powrót do węglowodanów powoduje natychmiast wzrost wagi.
                A na bóle aparatu ruchowego polecam też sport. Nie jest w ogóle powiedziane, że twoje problemy miną, gdy schudniesz. Mięśnie trzeba trenować, by chroniły nas przed postępującymi z wiekiem zmianami na stawach. Polecam codzienny pilates.
                Nie wiem też jak długo stosujesz metodę dwóch białkowych posiłków dziennie, pierwszy okres przy wysokiej insulinie może być trochę trudny. Nie pamiętam też, czy my korespondowałyśmy ze sobą mailowo? Nie wiem, czy dobrze kojarzę, mieszkasz w Niemczech? Miałabyś bowiem łatwy dostęp do białkowego chleba, który bardzo ułatwia organizację posiłków i według naszych pacjentów, bardzo dobrze syci.
                • black_halo Re: Dlaczego nie najadam sie bialkiem? 17.07.11, 18:49
                  Nie wiem co to sa oliwki peperoni, jadam zwykle - czarne albo zielone nadziewane feta owcza, ktore kupuje na targu na stoicku tureckim co mnie rujnuje finansowo ale a ich feta jest duzo smaczniejsza. W ogole nie jadam tlusto, wydaje mi sie, ze dosc rozsadnie bo przez lata jednak wbito mi do glowy, ze za duzo tluszczu w jedzeniu to nadwaga. Takze wedle Twoich rad na forum staram sie nie jesc za malo ani za duzo, trzymam sie limitu 2000-2200 kcal dziennie. Cale to staranie sie narazie daje taki efekt, ze nie tyje, nawet ciut schudlam ale meczy mnie uczucie glodu.

                  Co do kolacji to zjadam spory kawxalek miesa czy ryby i stosunkowo nieduzo warzyw np. ok 250 gram gotowanej cykorii, ktora ma 4 gramy weglowodanow w porcji wiec nieduzo.

                  Uzyskanie BMI w normie bede uwazala juz za duzy sukces, wszystko ponizej to bonus.
                  No i troche cwicze, narazie malo ale mysle, ze po urlopie w sierpniu zapisze sie na silownie bo narazie znajdeuje jedynie czas na plywanie, 2 razy w tygodniu.

                  Metode dwoch posilkow bialkowych dziennie stosuje stosunkowo krotko, jakis tydzien no i wlasnie dlatego pytam czy to normalne, ze tak szybko robie sie glodna. Po posilku jestem wrecz nieco przejedzone ale krotko pozniej mam normalnie pusty zoladek, czuje jak burczy mi w brzuchu.
                  • pierwszalitera Re: Dlaczego nie najadam sie bialkiem? 17.07.11, 19:32
                    Peperoni to nie oliwki, tylko małe marynowane papryczki. Istnieją w różnych smakach, od łagodnych do bardzo ostrych i nadają się też do przegryzania oraz jako dodatek do innych śródziemnomorskich smakołyków.
                    To co opisujesz po posiłku białkowym, to ciągle efekt wysokiej insuliny. Daj sobie jeszcze trochę czasu. W razie bardzo nieprzyjemnego uczucia głodu wypij filżankę rosołu bez dodatków (może by taki rozpuszczalny, na przykład warzywny), albo zjedz coś białkowego, na przykład jajko na twardo. No i burczenie w brzuchu to nie zawsze głód. Wiem, że to trudne, ale nie obserwuj się aż tak bardzo, na pewno wiesz, że gdy nie zwracamy na to wielkiej uwagi, gdy jesteśmy na przykład czymś bardzo zajęci, nie odczuwamy czasem przez bardzo długi czas głodu. Wyznacz sobie stałe godziny posiłków i nie myśl w międzyczasie tyle o jedzeniu.
                    • black_halo Re: Dlaczego nie najadam sie bialkiem? 17.07.11, 19:51
                      Nie cierpie papryki - procz zielonej salaty to dwa warzywa, ktorych nie jadam ;D

                      No wlasnie, obawiam sie, ze utrzymuje sie u mnie wysoka insulina bo przez lata sobie rozregulowalam.

                      Aha, nie mieszkam w Niemczech tylko w Belgi i bialkowego chleba w zyciu na oczy na wiedzialam ale jak podrzucisz jak to sie nazywa to zajrze do sklepu ze zdrowa zywnoscia i mozliwe, ze beda mieli.

                      Nigdy tez nie mailowalysmy ;d

                      A co do rosolu to chodzi ci o taki z torebki czy kostka rosolowa? Bo tej drugiej nie uzywam nawet do zwyklej zupy, gotuje na sosie sojowym.
                      • pierwszalitera Re: Dlaczego nie najadam sie bialkiem? 17.07.11, 20:18
                        black_halo napisała:

                        > Aha, nie mieszkam w Niemczech tylko w Belgi i bialkowego chleba w zyciu na oczy
                        > na wiedzialam ale jak podrzucisz jak to sie nazywa to zajrze do sklepu ze zdro
                        > wa zywnoscia i mozliwe, ze beda mieli.

                        W sklepie ze zdrową żywnością go nie znajdziesz. W Niemczech w niektórych piekarniach w Zagłębiu Ruhry pieką od niedawna chleb białkowy (Malzer's, Backbord). Można kupić go także jako mieszankę do pieczenia internetowo:
                        www.schlankimschlaf.com/

                        > A co do rosolu to chodzi ci o taki z torebki czy kostka rosolowa?

                        Chodzi mi o taki sproszkowany bulion ze słoiczka. Bardzo dobry ma na przykład marka Knorr. Bez glutaminianu sodu, chociaż to pewnie zależy od kraju. W Niemczech glutaminian nie jest mile widziany w produktach spożywczych, więc wiele producentów żywności rezygnuje z niego nawet przy produktach typu fast food.
                        • slotna Re: Dlaczego nie najadam sie bialkiem? 17.07.11, 20:35
                          Ja sobie robie szybkie zupy z pomidorow w puszce, zwlaszcza jak mi zimno wieczorami. Mozna dodac papryke, cebule, czosnek, sos sojowy, maggi, ocet balsamiczny, troche oliwy albo masla, kurczaka, indyka, szynke, rozne przyprawy, ziola, starty parmezan i tak dalej. Wlewam pomidory do rondelka i dodaje reszte skladnikow, do tego troche wody i jeszcze koncentrat pomidorowy (lubie kwasne).
                          • black_halo Re: Dlaczego nie najadam sie bialkiem? 13.08.11, 11:09
                            Wynalazlam noszenie zupki w termosie - robie sobie zazwyczaj czysta pomidorowa lekko zabielana albo wywar warzywny. Ze tez wczesniej na to nie wpadlam.
              • roza_am Re: Dlaczego nie najadam sie bialkiem? 17.07.11, 15:51
                A czy ty pijesz wystarczająco dużo w ciągu dnia? Bo tez jest sposób na zapełnianie żołądka, w dodatku niskokaloryczny ;)
    • pinupgirl_dg Re: Dieta dr Pape - 3 14.07.11, 14:15
      To ja się podzielę moimi przygodami z dr Pepe :).

      Dietkuję od kilku tygodni (trudno mi powiedzieć dokładnie, około 1-2 m-ce). Moje wcześniejsze doświadczenia to 10 przykazań żywieniowych i parę głupich, niskokalorycznych diet w czasach liceum. Na początku przestrzegałam zaleceń dość ściśle, teraz wprowadziłam pewne zmiany. Najbardziej odchodzę od tematu przy kolacji, dodaję do niej od jakiegoś czasu kromkę chleba. Nie wiem, dlaczego tak jest, ale sama białkowa kolacja mi leży na żołądku do nocy, jak jem z chlebem jestem w stanie zjeść więcej, a czuję się przyjemnie najedzona, ale nie ciężko. Jeśli chodzi o efekty, to zrzuciłam jakieś 2 kg, ale wyglądam dużo szczuplej, spadło po kilka cm w talii i w biodrach. Nie spodziewam się, że jeszcze dużo zrzucę, od pewnego czasu trzymam wagę, która moim zdaniem jest całkiem ok (63-64 kg przy 170cm wzrostu).
      Ale najważniejsze - wyleczyłam się z notorycznego podjadania, wcześniej co chwilę robiło mi się słabo z głodu, pierwsze dni były pod tym względem baaaardzo trudne, ale teraz naprawdę zapominam na 4-6 godzin o jedzeniu. Początkowo odliczałam każdą minutę do następnego posiłku.
      Moja mama też próbuje ją stosować, chociaż też nie przestrzega diety bardzo rygorystycznie. Nie schudła, ale też nie tyje i nie chodzi głodna, przedtem, mimo, że bardzo sobie odmawiała, co weszła na wagę, to było więcej, więc chce przy tej diecie zostać. Wizualnie wydaje mi się, że jest trochę szczuplejsza, chociaż waga tego nie pokazuje i parę kilo w dół bardzo by ją ucieszyło. Szukamy książki, niestety, nigdzie nie można jej kupić.
      Aha - obie nie jemy mięsa i ryb, odkąd jestem na tej diecie, miewam napady apetytu na mięso, co mi się wcześniej nie zdarzało. Najgorszy był okres przyzwyczajania się, teraz już jest mniej.
      • paulaalt Re: Dieta dr Pape - 3 22.08.11, 22:28
        Nie wiem, dlaczego tak jes
        > t, ale sama białkowa kolacja mi leży na żołądku do nocy

        Podepnę się tutaj do wątku, bo mam podobny problem. Od niedawna po raz drugi próbuję diety dr Pape (kiedyś stosowałam i byłam zadowolona z efektów, ale niestety przestałam się pilnować ;/), czuję, że jest to optymalny dla mnie sposób odżywiania się. Jedyną niedogodnością dla mnie jest nieprzyjemne uczucie w żołądku, zwykle właśnie po tych białkowych kolacjach - jakby bobrowanie, "przewalanie się", ciężko opisać ;) Jaka może być przyczyna? Czy organizm przyzwyczaja się dopiero do innych posiłków wieczornych? (papuję od 2 tygodni). Jeżeli chodzi o ruch, to wdrażam wieczorami, więc to chyba nie ten trop? ;) Ma ktoś pomysł, co powinnam zmienić?
    • madzioreck Re: Dieta dr Pape - 3 26.07.11, 01:53
      Kontynuując wątek z LB, coby tam nie śmiecić - trzymam się mniej-więcej schematu węgle - węgle+białko/białko - białko. Mniej więcej, tzn. na śniadanie jest żelazna porcja węgli w postaci 3, a czasem 4 kajzerek, najczęściej suchych popijanych mlekiem ()to jest właśnie to mniej/więcej ;) lub rozpustnie pomazanych majonezem. Rano nie chce mi się się podejmować ambitnych zadań typu przyrządzanie kanapek :)
      Obiad to jak wyjdzie, przy kolacji unikam węgli, chociaż czasem się zaplącze jakaś fasola z masłem czy coś.
      Waga się w każdym razie trzyma w przedziale 61-63, jest OK :)
      • grecz Re: Dieta dr Pape - 3 26.07.11, 16:01
        Ja schudłam 7 kilo i wciąż trzymam wagę (60kg), a nawet ostatnio widzę, że lekko zeszłam poniżej 60, co w sumie mnie dziwi bo jem tak samo, ćwiczę tak samo, a może nawet mniej... ;). U mnie też dieta wygląda mniej/więcej ;) co głównie zauważalne jest w kolacjach ;)
    • plecha1 Dieta dr Pape i niejedzenie mięsa 06.08.11, 20:33
      Czy da się sensownie dietować w ten sposób, gdy je się same ryby, a nie tyka mięsa białego czy czerwonego?

      Generalnie BMI mam w dolnej granicy normy, więc nie jest to dla efektu odchudzającego. Postanowiłam wypróbować dietę, bo uznałam, że to chyba nie jest normalna sytuacja, gdy jem do 2-3 godziny, a jak nie zjem, to po 4 h od poprzedniego posiłku jestem blada, trzęsą mi się ręce, mam mroczki przed oczami.

      Do tej pory mówiłam sobie, że widać taki mój urok, może mam szybką przemianę materii, ale po spektakularnym zasłabnięciu na wyjeździe w okolicy godziny 19, gdy ostatni posiłek zjadłam trochę po 15 stwierdziłam, że dość i na 12 sierpnia umówiłam się na wizytę u diabetologa, żeby sprawdzić, czy wszystko ok :)
      • yaga7 Re: Dieta dr Pape i niejedzenie mięsa 06.08.11, 20:59
        Ja tak jem. Mięsa nie jem od nastu lat, od paru lat jemy ryby, a i to nie wszystkie. Ale spokojnie jestem w stanie papować na rybach i nabiale.
        Więc Ty też na pewno dasz radę :))
      • pinupgirl_dg Re: Dieta dr Pape i niejedzenie mięsa 08.08.11, 14:57
        Ja pepowałam bez mięsa i ryb i dieta przyniosła oczekiwany skutek - wytrzymuję spokojnie te parę godzin bez jedzenia, przestały mnie napadać nieoczekiwane potrzeby zjedzenia czegoś słodkiego. Ogólnie mój apetyt na słodycze się zmniejszył, za to mam większe smaki na mięso, niestety :).
        • pinupgirl_dg Re: Dieta dr Pape i niejedzenie mięsa 08.08.11, 14:59
          Aha - nie ukrywam, że pepowanie bez mięsa i ryb było trudne, konkretnie chodzi o kolacje, bo ileż można jeść ten twaróg i jajka. Teraz jem już mieszane kolacje i jest ok. Gdybym jadła ryby, na pewno byłoby łatwiej, ryby bardzo lubię.
      • kizombalover Re: Dieta dr Pape i niejedzenie mięsa 13.08.11, 11:16
        Plecha1, i co diabetolog powiedział?
    • wodadobra Re: Dieta dr Pape - 3 10.08.11, 21:05
      Czy któraś papistka zlituje się nade mną i pożyczy mi książkę? Poluję, ale nihuhu nigdzie nie mogę jej namierzyć. Przepraszam za śmiałość, ale namówiłyście mnie na eksperyment.
      Plis plis plis
      • marisella Re: Dieta dr Pape - 3 13.08.11, 19:21
        Ja mogę Ci pożyczyć, jak tylko się ułożę na nowym i ją znajdę :) Wiem, że jeszcze miesiąc temu gdzieś ją widziałam, więc teraz pewnie też się dokopię :)

        Podeślij adres na gazetowy :)
    • slotna Ile czego dla mezczyzny ;) 17.08.11, 19:23
      Ile gramów wegli powinien jesc na sniadanie facet o wadze ok. 80 kg? Ile gramow bialka na kolacje?
      • jul-kaa Re: Ile czego dla mezczyzny ;) 17.08.11, 21:42
        A facet ma 160cm czy 210? :P
        • slotna Re: Ile czego dla mezczyzny ;) 17.08.11, 23:21
          Ups ;) Facet ma 185 cm.
      • pierwszalitera Re: Ile czego dla mezczyzny ;) 30.08.11, 01:32
        slotna napisała:

        > Ile gramów wegli powinien jesc na sniadanie facet o wadze ok. 80 kg? Ile gramow
        > bialka na kolacje?

        Napiszę ci jutro.
        • slotna Re: Ile czego dla mezczyzny ;) 30.08.11, 01:37
          > Napiszę ci jutro.

          A no wlasnie, juz zapomnialam, ze na to czekam. A on je za malo! Pisze mi, co zjadl i szlag mnie trafia, ja jem wiecej. Jeszcze bede musiala to rozpisac na odpowiednie przyklady... ;)
          • pierwszalitera Re: Ile czego dla mezczyzny ;) 30.08.11, 01:53
            slotna napisała:

            > A no wlasnie, juz zapomnialam, ze na to czekam. A on je za malo! Pisze mi, co z
            > jadl i szlag mnie trafia, ja jem wiecej. Jeszcze bede musiala to rozpisac na od
            > powiednie przyklady... ;)

            No nie wiem teraz z głowy, czy 100g, czy 125g, a może nawet więcej, bo w pracy wylicza mi to przy każdym pacjencie komputer, a tabelę mam gdzieś na samym dole papierzysk. Dla kobiet wiem z głowy, bo częściej do nas przychodzą i łatwiej mi ocenić ich masę mięśniową w zależności od wagi i wyglądu. Jutro sprawdzę, ile mięśni mają mniej więcej faceci z podobną wagą.
      • pierwszalitera Re: Ile czego dla mezczyzny ;) 31.08.11, 11:43
        slotna napisała:

        > Ile gramów wegli powinien jesc na sniadanie facet o wadze ok. 80 kg? Ile gramow
        > bialka na kolacje?
        >

        Niech spróbuje z 105-125g węglowodanów i 30-55g białka na kolację (czyli świeża waga ryby, mięsa około 150-275g). Jeżeli facet ma wyraźnie więcej mięśni, jest bardziej napakowny, to lepiej trzymać się górnej granicy, przy drobniej zbudowanym mężczyźnie, ale z brzuszkiem i oponkami tu i tam na przykład, można odrobinę mniej.
    • leeska Re: Dieta dr Pape - 3 19.08.11, 09:41
      U mnie dzieje się coś dziwnego. Stosuje dietę od miesiąca, ale zamiast utrzymać wagę lub ciut schudnąć to przytyłam. Ważę teraz 57,9 na 165, a wazyłam mniej :( Co dziwne nie zmieniły mi się wymiary tylko ta waga. W dodatku skacze jak opętana. Jem w schemacie węgle/mieszaniec/białko. 75g węgli w śniadaniu i obiedzie i 32g białka na kolację. Najadam się, nie czuje się źle po mieszanym posiłku, a nawet lepiej niz po samym białkowym lub weglowym - mam dużo energii i długo jestem syta, nie chce mi się spać. Po kolacji (białkowy) jest mi czasami niedobrze, ale za to budzę się z płaskim brzuchem. Super mi się wyregulowała przemiana materii, dlatego nie chciałabym rezygnować z diety. Czy może powinnam zmniejszyć podaz węgli z 75 do np 60g? a na obiad jeść np tylko połowę żeby nie tyć? Help....
      • pierwszalitera Re: Dieta dr Pape - 3 30.08.11, 01:32
        leeska napisała:

        > U mnie dzieje się coś dziwnego. Stosuje dietę od miesiąca, ale zamiast utrzymać
        > wagę lub ciut schudnąć to przytyłam. Ważę teraz 57,9 na 165, a wazyłam mniej :
        > ( Co dziwne nie zmieniły mi się wymiary tylko ta waga. W dodatku skacze jak opę
        > tana.

        Waga 58kg przy 165 cm wzrostu to BMI 21. Tym posiadasz idealne BMI (norma to 18-25) i należysz do szczupłej części tego świata. Gratuluję. :-) To, że byłaś szczuplejsza o niczym nie świadczy. Pewnie jesteś jeszcze młodą osobą i organizm podniósł wagę według przewidzianego dla ciebie genetycznego planu. A skoro nie zmieniły się wymiary, to prawdopodobnie przy zmianie odżywiania skorzystała głównie masa mięśniowa i poszła w górę. Nie masz więc powodów do zamartwiania się, poprawiłaś nawet stosunek mięśni do tłuszczu. Dieta Dr. Pape zapewnia bowiem utrzymanie zdrowej wagi poprzez optymalny metabolizm i nie jest sposobem na wychudzoną figurę (skóra i kości) modelki. Absolutnie nie powinnaś zmniejszać ilości węglowodanów, czy zmniejszyć w inny sposób wielkość posiłków, bo wtedy masie mięśniowej będzie brakowało energii, organizm przejdzie na tryb oszczędnościowy, stracisz może trochę wody z osłabionej masy mięśnowej i będziesz się cieszyć, że odrobinkę schudłaś, na dłuższą metę oznacza to jednak łatwiejsze tycie w przyszłości.
        • leeska Re: Dieta dr Pape - 3 02.09.11, 09:20
          Mam 27, prawie 28 lat i może fakt - nie powinnam już dawno myśleć o sobie jak o nastolatce i pogodzić się z wagą. Dieta naprawdę jest świetna - zawsze miałam problemy z jedzeniem na wyjazdach - przemiana materii szalała, a w tym momencie wszystko jest tak jak byc powinno a do tego naprawdę nie czuję się ciężko nawet po bardzo "objętościowym" posiłku, a w dodatku nie jestem głodna. W takim razie PierwszaLitero zrobię tak jak powiedziałaś, czyli wejdę z powrotem na 75g węgli, bo ostatnio zmniejszyłam do 60g ale nic to nie dało praktycznie, gdyż zapisałam się z moim mężczyzną na siłownie 2x w tygodniu, jeżdżę konno i chodzę na aquaaerobik 3 razy w tygodniu, czyli aktywności mi nie brakuje :) Bardzo dziękuję za pomoc i uspokojenie :)
    • bebe.lapin Wyniki badan krwi 30.08.11, 00:33
      Madziorek powiedziala (na innym forum) ze moge tu przyjsc zapytac PL o interpretacje wynikow badan. To przyszlam :D

      otoz ogolny cholesterol mam nieco powyzej normy, ale po dokladnej analizie wychodzi, ze trojglicerydy i "zly" cholesterol ldl sa w normie, za to mam po prostu troche zawyzony "dobry" cholesterol hdl.
      i nie wiem, czy sie tym martwic, cieszyc czy olac big_grin
      dodam, ze scisle sie zadnej diety chwilowo nie trzymam (a przynajmniej nie trzymalam w momencie robienia badan), ale staram sie zachowac pryncypia papowe.
      • pierwszalitera Re: Wyniki badan krwi 30.08.11, 01:46
        bebe.lapin napisała:

        > otoz ogolny cholesterol mam nieco powyzej normy, ale po dokladnej analizie wych
        > odzi, ze trojglicerydy i "zly" cholesterol ldl sa w normie, za to mam po prostu
        > troche zawyzony "dobry" cholesterol hdl.

        Nie olać tylko się cieszyć. Zawyżony dobry HDL, czy może być coś lepszego? ;-) A tak poważnie, kobiety mają bardzo często wyższy cholesterol ogólny, właśnie z powodu wysokiego HDL. Ba, mogą mieć ten cholesterol ogólny wyższy nawet od faceta, u którego stosunek LDL/HDL wypadnie mimo wszystko o wiele gorzej i będzie wymagał nawet farmakologicznego leczenia. Po prostu ignorować i nie dać się zbałamucić lekarzom, którzy chcą upchnąć nas do jednej normy. Jeżeli stosunek LDL/HDL wynosi u ciebie poniżej 4, a jeszcze lepiej w okolicach 3 to masz idealny wynik. Martwić zaczęłabym się od 4, a powyżej 5 poradziła się lekarza.
        • bebe.lapin Re: Wyniki badan krwi 30.08.11, 02:03
          HDL: 0,84 g/l (norma do 0,8), 2,17 mmol/l (norma do 2,06)
          LDL: 1,54 g/l (norma ponizej 1,6), 3,97 mmol/l (norma ponizej 4,14)

          LDL:HDL - OK 1,8 :D

          to bede dalej wcinac jajka z czystym sumieniem :D

          dziekuje, Pierwszalitero :)
    • kis-moho Pytanie o tluszcz 03.09.11, 15:37
      Poniewaz TZ ostatnio nieco sie zaokraglil i zapragnal wrocic do mlodzienczej formy :o) podrzucilam mu informacje o dr. Pape. Calosciowo wydalo mu sie to niezlym pomyslem, ale zaniepokoila go kwestia tluszczu - i chyba musze przyznac mu racje.
      Czy faktycznie przy jedzeniu calkowicie bialkowych kolacji + bialka z weglowodanami na obiad nie ma ryzyka, ze sie w sumie bedzie jadlo duze ilosci tluszczu? Jasne, ze mozna na to uwazac, ale jak sobie mysle, ze tu stek, tam mozarella, a nastepnego dnia jajka, to moze sie z tego zrobic problem, prawda? Na moje oko jedzenie duzej ilosci bialka bez duzej ilosci tluszczu to niezla sztuka...
      • kis-moho Re: Pytanie o tluszcz 19.09.11, 10:49
        Podbijam pytanie o kolacje bialkowe bez duzej ilosci tluszczu. Moze znajdzie sie jakas dobra dusza i rozwieje moje watpliwosci :o)
      • pierwszalitera Re: Pytanie o tluszcz 19.09.11, 11:37
        kis-moho napisała:

        > Czy faktycznie przy jedzeniu calkowicie bialkowych kolacji + bialka z weglowoda
        > nami na obiad nie ma ryzyka, ze sie w sumie bedzie jadlo duze ilosci tluszczu?
        > Jasne, ze mozna na to uwazac, ale jak sobie mysle, ze tu stek, tam mozarella, a
        > nastepnego dnia jajka, to moze sie z tego zrobic problem, prawda? Na moje oko
        > jedzenie duzej ilosci bialka bez duzej ilosci tluszczu to niezla sztuka...

        Raczej nie przy kolacji. Największe ilości tłuszczu zjadamy w posiłkach mieszanych, typu makaron z sosem, chleb z serem, ziemniaki z porcją panierowanego mięsa okraszone tłuszczem. Tłuszcz wmieszany w węglowodany jest smaczniejszy i "łatwiej zjadalny". Przy rezygnacji z węgli, jemy tego tłuszczu mniej. Już nawet badania na atkninsujących, gdzie tłuszcz był dozwolony w każdych ilościach, pokazały, że ci ludzie nie mają wcale wysokich kalorycznych bilansów. Więc wystarczy kontrolować trochę obiady. I wypróbować. Na wiele rzeczy nie ma teoretycznej odpowiedzi, trzeba sprawdzić w praktyce.
        • kis-moho Re: Pytanie o tluszcz 19.09.11, 21:53
          > Największe ilości tłuszczu zjadamy w posiłkach mieszan
          > ych, typu makaron z sosem, chleb z serem, ziemniaki z porcją panierowanego mię
          > sa okraszone tłuszczem.

          Uh, takich rzeczy (no, moze poza makaronem z sosem, ale niezbyt tlustym) to nie jemy i bez diety.

          > Już nawet
          > badania na atkninsujących, gdzie tłuszcz był dozwolony w każdych ilościach, po
          > kazały, że ci ludzie nie mają wcale wysokich kalorycznych bilansów. Więc wystar
          > czy kontrolować trochę obiady. I wypróbować. Na wiele rzeczy nie ma teoretyczne
          > j odpowiedzi, trzeba sprawdzić w praktyce.

          Probowanie dla TZ-ta nie wchodzi w gre, on ma choroby serca i miazdzyce w rodzinie z kazdej strony, i bardzo uwaza na tluszcz. Pytanie jest takie: co (przykladowo oczywiscie) jesc na kolacje, zeby nie bylo za tlusto? Bo jak czytam, ze raz trzy jajka, raz mozarella, a raz kawal zoltego sera - to nie da rady. A kurczaka tez nie da sie codziennie :o)
          • pierwszalitera Re: Pytanie o tluszcz 19.09.11, 22:13
            kis-moho napisała:

            Pytanie jest takie: co (przykla
            > dowo oczywiscie) jesc na kolacje, zeby nie bylo za tlusto? Bo jak czytam, ze ra
            > z trzy jajka, raz mozarella, a raz kawal zoltego sera - to nie da rady. A kurcz
            > aka tez nie da sie codziennie :o)


            Ojej, od samego tłuszczu nie dostaje się ani miadżycy, nie chorób serca. Także jajka powoli przestają być postrachem dietetyków, więc spokojnie. Te choroby to część tzw. metabolicznego syndromu i za jego powstawanie odpowiedzialna jest insulinooporność. Czyli tłuszcze zwierzące nie są faktycznie najlepsze, ale tylko gdy kombinujemy je z węglowodanami. No i masz jeszcze przecież też inne mięsa. Wieprzowinę, wołowinę, drób inny niż kurczak, czyli indyk, kaczka, gęś. Sery krowie, owcze, kozie. Na upartego da się zrobić coś z tofu. Ryby naturalnie i owoce morza. Ci najmniej raz w tygodniu jakąś tłustą, typu tuńczyk, śledź, łosoś, makrela. Zdrowe tłuszcze. Wprowadź mężowi do codziennej diety też kilka orzechów włoskich, najlepiej do białkowych posiłków.
          • slotna Re: Pytanie o tluszcz 19.09.11, 22:30
            Jesli tak sie boisz tluszczu, to moze przeskanuj sobie forum dukanowe? Dziewczyny polecaja tam sobie rozne rodzaje niskotluszczowego nabialu. Ja nie pomoge z firmami, bo mieszkam za granica, ale troche tego jest: odtluszczony twarog, serki wiejskie, serki homogenizowane, pseudofeta light itp. Dobre jest tez mielone siemie lniane z obnizona zawartoscia tluszczu, jako substytut maki do produkcji niskoweglowodanowych kolacyjnych omletow czy muffinek.
            • kis-moho Re: Pytanie o tluszcz 19.09.11, 22:33
              Dzieki dziewczyny za rady, przekaze dalej :o)
    • leeska Re: Dieta dr Pape - 3 04.09.11, 13:40
      A chciałam się jeszcze spytać tak dla pewności, bo książki nie mogę znaleźć nigdzie :(
      1. Jak zrozumiałam orzechów i owoców nie liczymy do liczby węglowodanów w śniadaniach i obiadach? Czy te 75g węglowodanów to np tylko płatki i otręby, czy tez i pestki i owoce (oczywiście rozsądne kalorycznie - malutka miseczka mrożonych jagodowych lub jeden większy - jabłko, brzoskwinia, pomarańcza itp)
      2. Czy po obiedzie mieszanym zamiast słodyczy mogę na deser sobie zjeść owoc lub chudy jogurt (4,1 g węglowodanów i 1,5% tłuszczu), albo najlepiej i jedno i drugie, czy to juz będzie za dużo szczęścia na raz?
      3. Czy jak zjem więcej niż 32g białka na kolację to straszny grzech? bo czasami jak zjem makrelę, która ma 20g białka na 100g, to nie chcę zostawiać dwóch kęsów i zjem całą, a to powyżej 200g czasami...
      • madzioreck Re: Dieta dr Pape - 3 04.09.11, 20:30
        > 1. Jak zrozumiałam orzechów i owoców nie liczymy do liczby węglowodanów w śniad
        > aniach i obiadach? Czy te 75g węglowodanów to np tylko płatki i otręby,

        75g czystych węgli w chlebie, płatkach, czy co tam jesz. Dodatków (owoce, nutell, cukier do kawy, dżem itp.) nie wliczamy.

        > 2. Czy po obiedzie mieszanym zamiast słodyczy mogę na deser sobie zjeść owoc lu
        > b chudy jogurt (4,1 g węglowodanów i 1,5% tłuszczu), albo najlepiej i jedno i d
        > rugie, czy to juz będzie za dużo szczęścia na raz?

        Tak. Nie wiem , jak z jogurtem, ale owoc czy słodycz - jeden diabeł ;)

        > 3. Czy jak zjem więcej niż 32g białka na kolację to straszny grzech? bo czasami
        > jak zjem makrelę, która ma 20g białka na 100g, to nie chcę zostawiać dwóch kęs
        > ów i zjem całą, a to powyżej 200g czasami...

        Nie :) Nie straszny :)
        • leeska Re: Dieta dr Pape - 3 05.09.11, 09:58
          Bardzo dziękuję za odpowiedzi :)
    • kok.12 ponowne tycie na diecie 05.09.11, 19:01
      Moja mama zaczęła stosować rok temu dietę i po kilku miesiącach schudła. Cały czas stara się jeść zgodnie z zasadami, chociaż czasami sobie folguje. Kilka miesięcy temu znowu znacznie przytyła, chociaż nie wróciła do dawnej wagi. Zastanawiamy się, dlaczego tak się stało. Czy to możliwe, że odstępstwa w diecie od czasu czasu tak zadziałały? Moja mama odczuwa obecnie też, że czuje się po obiedzie przejedzona. Czy to przez zbyt dużą ilość węglowodanów względem białka? Po drugie, często nie chce jej się jeść śniadania. Czy rezygnacja z niego może przynieść zbyt negatywne efekty?
      • pierwszalitera Re: ponowne tycie na diecie 19.09.11, 11:28
        kok.12 napisała:

        > Moja mama zaczęła stosować rok temu dietę i po kilku miesiącach schudła. Cały c
        > zas stara się jeść zgodnie z zasadami, chociaż czasami sobie folguje. Kilka mie
        > sięcy temu znowu znacznie przytyła, chociaż nie wróciła do dawnej wagi. Zastana
        > wiamy się, dlaczego tak się stało. Czy to możliwe, że odstępstwa w diecie od cz
        > asu czasu tak zadziałały?

        Co znaczy odstępstwa od diety? Ta dieta rozumiana jest jako styl odżywiania i zdaje się, że wielokrotnie już tłumaczyłam sprawę z insuliną i co dzieje się, kiedy osoby z predyspozycją do itycia i insulinooporności zaczynają jeść inaczej. A właściwie tak jak przedtem. Jeżeli coś sprawiało, że znaczenie przytyliśmy, to do tego nie powinno się wracać. Czasem wystarczy, gdy "folgujemy" sobie rzadziej, niektórzy mają szczęście i mogą "folgować" częściej, to zależy od indywidualnego metabolizmu.

        Moja mama odczuwa obecnie też, że czuje się po obied
        > zie przejedzona. Czy to przez zbyt dużą ilość węglowodanów względem białka? Po
        > drugie, często nie chce jej się jeść śniadania. Czy rezygnacja z niego może prz
        > ynieść zbyt negatywne efekty?

        Jeżeli czuje się przejedzona, to niech zrezygnuje z białka w mieszanym obiedzie i wszystkich ekstra, jak desery itp. Śniadanie jest ważne. W sumie najważniejsze. A dlaczego mama nie ma nie ochoty? Jedząc wieczorem tylko białko, zwykle chce nam się rano czegoś węglowodanowego. Chyba, że mama je wieczorem mieszany posiłek, a wtedy nie dziwota, że tyje.
    • bear80 Yerba Mate 29.09.11, 18:25
      Czy na diecie dr. Pape dozwolone jest picie yerba maty? Szukałam ale nie znalazłam w żadnym wątku tej informacji.
      Pozdrawiam
      • pierwszalitera Re: Yerba Mate 29.09.11, 19:44
        bear80 napisała:

        > Czy na diecie dr. Pape dozwolone jest picie yerba maty? Szukałam ale nie znala
        > złam w żadnym wątku tej informacji.
        > Pozdrawiam

        Dieta Dr. Pape kieruje się całkiem prostymi zasadami, więc nie trzeba szukać tajemnych list dozwolonych rzeczy. ;-) Czy w tej mate są węglowodany? Nie. Więc można pić ją bez ograniczeń do każdego posiłku. A także pomiędzy. Pod warunkiem, że bez cukru i innych substancji aromatyzujących zawierających węglowodany, jak miód, soki, suszone owoce itp. Słodziki są dozwolone.
        • bear80 Re: Yerba Mate 29.09.11, 21:36
          Dziękuję za odpowiedź.
    • estreno Po 11 miesiącach diety 02.10.11, 17:55
      Jakoś teraz mija mi 11 miesięcy odkąd przeszłam na dietę papową. Jestem 10 kg lżejsza. Przemiana materii wyregulowana. Odstępstwa zdarzają mi się mniej więcej raz w tygodniu i dotyczą jednego posiłku - kolacji - związane to jest ze spotkaniami towarzyskimi z alkoholem lub brakiem ochoty na jedzenie. BMI wyjściowe miałam prawidłowe, ale już na granicy nadwagi. Teraz czuję się w sam raz (63 kg przy 173 cm wzrostu). W zasadzie przez ostatnie dwa-trzy miesiące poszły mi jakieś 3-4 kilogramy i już nie chcę chudnąć. Czasami mi się wydaje, że przytyłam, ale się ważę i mierzę i okazuje się, że nie. Mam nadzieję, że nie przytyję. Za kilka miesięcy zdam relację, co dalej. Jeszcze ważna informacja - mam niedoczynność tarczycy, która wpływa na metabolizm i myślałam, że schudnięcie jest mało realne, ale udało się :)
      • pierwszalitera Re: Po 11 miesiącach diety 02.10.11, 22:44
        estreno napisała:

        Teraz czuję się w sam raz (63 kg
        > przy 173 cm wzrostu). W zasadzie przez ostatnie dwa-trzy miesiące poszły mi jak
        > ieś 3-4 kilogramy i już nie chcę chudnąć.

        Gratulacje! :-) Więcej prawdopodobnie nie schudniesz, bo masz nie tylko prawidłową, a nawet idealną wagę z BMI 21. Niższa waga (utrzymywana bez większych ograniczeń) jest sprawą bardzo szczupłych genów i nie każdy ma takie predyspozycje.
        • redbullka Re: Po 11 miesiącach diety 07.10.11, 08:51
          witam! mam pytanie co do diety a czy można uzywac keczupu, musztardy, koncentratu pomidorowego , oliwki itp ? a jak tak do o jakiej porze czy to ma znaczenie?
          • pierwszalitera Re: Po 11 miesiącach diety 07.10.11, 12:44
            redbullka napisała:

            > witam! mam pytanie co do diety a czy można uzywac keczupu, musztardy, koncent
            > ratu pomidorowego , oliwki itp ? a jak tak do o jakiej porze czy to ma znacze
            > nie?

            Można. Według prostej zasady. Jeżeli w produkcie są węglowodany, to należy stosować je tylko do posiłków węglowodanowych (śniadanie i obiad). W keczapie jest cukier i to sporo, w musztardzie często też (istnieją także bez cukru, ale nie wiem czy w Polsce), czyli sama możesz sobie odpowiedzieć na pytanie o jakiej porze. W koncentracie pomidorowym są też wyęglowodany, ale wcale nie tak dużo, około 13 gr na 100 gr produktu. Jeżeli bierzesz tylko troszkę, to możesz używać też do posiłków białkowych. Węglowodany w oliwkach możesz pominąć, więc oliwki można jeść do każego posiłku. Teoretycznie, bo jak zjesz co wieczór słoik oliwek, to insulina ci nie podskoczy, ale bilans kaloryczny będzie imponujący. ;-)
            Acha, jeżeli obrałaś sobie jako cel BMI 21, to może się nie udać. Może, ale nie musi, bo poniżej pewnej ilości masy tłuszczowej decyduje genetyka. Jeżeli twój organizm zadecydował, że chce mieć teraz więcej tłuszczu, to zdrową dietą, na której dbasz o masę mięśniową i regulujesz metabolizm do optymalnego dla ciebie poziomu, tego nie złamiesz. Możesz osiągnąć wagę normalną, ale nie dopasować się do wymyślnych standardów estetycznych.
            • madzioreck Re: Po 11 miesiącach diety 07.10.11, 23:38
              Na pewno któraś musztarda Kamis jest bez cukru.
              • leeska Re: Po 11 miesiącach diety 08.10.11, 09:43
                Tak - Dijon :)
                • redbullka Re: Po 11 miesiącach diety 08.10.11, 15:24
                  dziekuje za odpowiedzi. podoba mi sie ta dieta , tylko boje sie czy dobrze wylicze te węglowodany do obiadu i śniadania , ale mam nadzieję ze się wprawie i będzie okey
                  nie jestem glodna i te 3 posilki dziennie mi wystarczaja
        • estreno Re: Po 11 miesiącach diety 20.10.11, 21:52
          Dzięki. Twoje wpisy zachęciły mnie to tej diety :)
          Ostatnio robiłam sobie kontrolne badania i lekarka aż wykrzyknęła, że muszę się dobrze odżywiać, bo mam bardzo dużo czerwonych krwinek (jeśli czegoś nie pomyliłam). Pierwszy raz tak ktoś zareagował na moje wyniki badań. Tym bardziej więc się cieszę, że dieta mi posłużyła.
    • wanilkowa Re: Dieta dr Pape - 3 04.11.11, 10:05
      Witajcie
      czytam i czytam i jeszcze dużo czytania przede mną:)

      Proszę podpowiedzcie, jak zaplanować godziny posiłków, jeśli pracuję od 7.30 do 15.30, wracam do domu zaraz po 16. To mój największy problem ale nie mam możliwości podgrzania posiłków w pracy a nie ukrywam, że obiadki lubię gorące. No normalnie brak mi czau na przerwę między obiadem a kolacją. Nie mam książki, nie mogę jej nigdzie kupić, na forach przeczytałam, że kolacja najpóźniej 18-20.
      Kochani jak to sobie zorganizowaliście, proszę podpowiedzcie laikowi.

      A może Ktoś mógłby pożyczyć, ewentualnie odsprzedać książkę?
      • pierwszalitera Re: Dieta dr Pape - 3 04.11.11, 17:52
        wanilkowa napisała:

        Nie mam książki, nie
        > mogę jej nigdzie kupić, na forach przeczytałam, że kolacja najpóźniej 18-20.

        To nieprawda, że kolacja musi być do 18-20. Naturalnie, jak kładziesz się do łóżka w miarę wcześnie, to tak byłoby lepiej, ale każdy musi uwzględnić swój własny rytm dnia i dbać tylko to, by przerwa pomiędzy posiłkami wypadała gdzieś w okolicach 4-6 godzin. Jedynym ograniczeniem jest pora ostatniego węglowodanowego posiłku, znaczy ten nie powinien być później niż 16-17. Lepiej 16 niż 17. Jeżeli w porze obiadowej zdecydujesz się na wcześniejszy, zimny posiłek, na przykład kanapki, jakieś sałatki makaronowo- ryżowo-jarzynowe, itp, które możesz wziąć ze sobą do pracy, plus jakiś owoc, to możesz przecież zjeść potem ciepłą kolację. Smażysz sobie wieczorem kawałek mięsa, albo ryby, do tego porcja gotowanych jarzyn, czy nawet jeszcze filiżanka czystej, także mięso- rybnej zupy i już jest fajny posiłek. A w weekendy robisz sobie dla odmiany ciepły obiad, by móc jeść te mieszane potrawy, które w tygodniu nie dają się na ciepło zrealizować.
        • wanilkowa Re: Dieta dr Pape - 3 05.11.11, 08:46
          Dziękuję Literko, przemyślałąm już to wszystko i postanowiłam zainwestować w dobry termos i zabierać coś na ciepło a resztę dojem warzywkami. Chcieć, to móc i tak właśnie zrobię. Przeraża mnie ta ilość węgli, wychodzi mi z mojej wagi aż 100, przez weekend muszę trochę opanować wyliczanki i przeliczanki:) Jakie byłyby najlepsze płatki z dużą zawartością węgli? Zaraz lecę na zakupy i podpatrzę co się da:)
          Miłego weekendu!
          • pierwszalitera Re: Dieta dr Pape - 3 05.11.11, 11:27
            wanilkowa napisała:

            Jakie były
            > by najlepsze płatki z dużą zawartością węgli? Zaraz lecę na zakupy i podpatrzę
            > co się da:)

            Owsiane. Zjesz 80- 100gram płatków z bananem, albo garścią suszonych owoców i już masz swoje 100gram węgli.


            > przemyślałąm już to wszystko i postanowiłam zainwestować w do
            > bry termos i zabierać coś na ciepło a resztę dojem warzywkami.

            Warzywa nie nadają się do "dojadania", bo nie posiadają ani odpowiedniej ilości węglowodanów, ani białka, ani tłuszczu. Dlatego zapychanie głodu warzywami kończy się niepowodzeniem, czyli krótkotrwałym uczuciem czegoś w żołądku i coraz większą potrzebą jedzenia. Organizm nie da się oszukać. Więc warzywa owszem, jako błonnik, witaminy i inne biologicznie czynne składniki, ale do syta najeść musisz się albo węglowodanami, albo białkiem. Nie zapominaj o tym przy obiedzie, bo inaczej będziesz miała wieczorem wilczy apetyt i bardzo trudno będzie ci zrezygnować na kolację z węglowodanów. Do tego może pokazać się duża ochota na słodkie, jak u większości ludzi, którzy cały dzień bardzo mało jedzą, oszczędzają kalorie, często nie czują się nawet specjalnie głodni, a dopiero wieczorem jedzą swój pierwszy porządny posiłek.

            • wanilkowa Re: Dieta dr Pape - 3 05.11.11, 15:26
              Dziękuję,teraz już zakumałam:D
        • marciasek Re: Dieta dr Pape - 3 05.11.11, 18:58
          właśnie przeczytałam, żeby na kolację zjeść mięso lub rybę z warzywami i filiżankę czystej - dopiero po chwili zakumałam, że chodziło o zupę... :)))
          • madzioreck Re: Dieta dr Pape - 3 05.11.11, 19:00
            A tam, filiżanka czystej też nie jest zła :D
            • wanilkowa Re: Dieta dr Pape - 3 06.11.11, 14:32
              hahaha dobre! Wiedziałam od razu, że to dieta dla mnie:D
              • pierwszalitera Re: Dieta dr Pape - 3 06.11.11, 15:34
                Napijta się wódki dziewczyny, w alkoholowym rauszu waga nie gra roli. ;-) Można filżankę czystej też dać partnerowi, od raz staniemy się dla niego piękniejsze. ;-) Czy jakoś tak. ;-)
      • kociak.b Re: Dieta dr Pape - 3 11.01.12, 09:24
        Witam Dziewczyny, zaczynam dopiero interesować się tą dietą i mam do Was prośbę. Czy jest gdzieś możliwość sprawdzenia jakim jest się typem- jest bodajże koczownik i rolnik?Mam sporo do zrzucenia, może na tej diecie mi się to uda. Pozdrawiam Was wszystkie.
    • ederlezi1981 diety niskoweglowodanowe/wysokobiałkowe 06.11.11, 19:37
      takiego długiego posta mi wlaśnie gazeta poslała w diabły. To będzie oszczędnie.Nie chcę zakładac nowego wątku, wiec mam pytanie- czy widzicie sens stosowania diety przypominającej II fazę Dukana- sporo białka zwierzęcego (w tym ryb), warzywa, ograniczony tłuszcz, praktycznie wyeliminowane (czasowo) weglowodany proste? Wydaje mi sie, że to działa (jakieś minus 2-3 kg w ciągu ponad miesiąca, bez napadów głodu). Zaczęłam od 5 dni fazy wprowadzajacej- takiej a la uderzeniówki- po trzecim dniu było ok, na początku az mnie skręcało (niew, nie jadłam za mało ilościowo ani kalorycznie).
      Wysylam, zeby nie zeżarlo znowu.
      • ederlezi1981 Dylematy tłuszcz/węglowodany 06.11.11, 19:42
        Z lektury forów dukanowskich wyniak, ze wrogiem nr 1 sa węglowodany- czy rozumiec to tak, że lepszy jest serek bez cukru majacy kilka procent tłuszczu (wiejski light- 3%, a la feat light- 10%) niz jogurt 0%, slodzony słodzikiem, mający co najmniej 5% węgli?
        I druga sprawa- rozumiem, że połączenie T/W przy odchudzani to śmierć, zło i w ogóle- czyli, w sytuacji, gdy zycie jakoś zmusi mnie do zjedzenia węgli, rygorystycznie trzymać się tego dnia z dala od wszelkich tłuszczy (w tym np ryb?)- i na odwrót, po zjedzeniu niechudej ryby/wędliny nawet nie myślec o jogurcie czy kefirze?
        • pierwszalitera Re: Dylematy tłuszcz/węglowodany 06.11.11, 22:04
          ederlezi1981 napisała:

          > Z lektury forów dukanowskich wyniak, ze wrogiem nr 1 sa węglowodany- czy rozumi
          > ec to tak, że lepszy jest serek bez cukru majacy kilka procent tłuszczu (wiejsk
          > i light- 3%, a la feat light- 10%) niz jogurt 0%, slodzony słodzikiem, mający c
          > o najmniej 5% węgli?

          To zależy co oznacza 5%. Bo jeżeli zjesz dwa gramy laktozy, to świat się nie zawali. To ilość całkowita jest ważna. I lepiej więcej tłuszczu niż więcej węgli.


          > I druga sprawa- rozumiem, że połączenie T/W przy odchudzani to śmierć, zło i w
          > ogóle-

          To jest nieprawdą. Może być nawet zupełnie inaczej. Croissanty prowokują mniejszą reakcję insulinową od chleba. Tłuszcz w dużych ilościach może tylko rozwalać bilans koloryczny, ale nikt nie musi go radykalnie unikać. To jest nawet wyjątkowo niezdrowe.
      • ederlezi1981 suplementy 06.11.11, 19:51
        Kupiłam sobie preparat Humavit, zawierajacy sproszkowany liśc morwy bialej, który ma )ponoć) blokowac wchłanianie części weglowodanów z posiłku. Co oznacza "część", nie wiem i nie moge nigdzie tego wyguglać. Zastanawiam się, czy jest sens łykania tabletek przed posiłkiem nabialowym/warzywnym?
        Chrom- ponoć ma hamowac apetyt na slodycze (choć z tym nawet tragedii nie ma ostatnio)- działa?
        I herbata pu-erh- ale nigdzie nie moge znaleźć danych popartych badaniami. Ale i tak piję, bo lubię.
        • pierwszalitera Re: suplementy 06.11.11, 21:57
          ederlezi1981 napisała:
          > Kupiłam sobie preparat Humavit, zawierajacy sproszkowany liśc morwy bialej, któ
          > ry ma )ponoć) blokowac wchłanianie części weglowodanów z posiłku.

          Nei znam. Podejrzewam bzdurę, bo jak to niby ma działać?
        • roza_am Re: suplementy 07.11.11, 00:55
          Morwę piłam czasami w postaci herbatki. Ponoć reguluje insulinę. No i ja jakiś tam efekt odczuwam. Nie wiem czy faktyczny, czy wmówiony, ale skuteczny. Tzn. przy normalnym samopoczuciu efektu morwy nie stwierdzam, przy zamuleniu węglowodanami herbatka z morwy przynosi mi pewna poprawę (podobnie działa porcja białka).

          Chromu nie stosowałam. Pu-erh pijam dla smaku, efektów specjalnych nie stwierdziłam.
          • yaga7 Re: suplementy 07.11.11, 08:07
            A taka herbatka jest normalnie gdzieś do dostania?

            Bo mnie by się czasem przydał odmulacz węglowy po imprezach.

            Ja chrom stosowałam, efektów brak.
            • roza_am Re: suplementy 07.11.11, 12:19
              > A taka herbatka jest normalnie gdzieś do dostania?

              W sklepach herbacianych, eko-sklepach (real i net), a pewnie i w aptekach bywa.
              • yaga7 Re: suplementy 07.11.11, 12:34
                Dzięki za info, poszukam.
          • pierwszalitera Re: suplementy 07.11.11, 11:02
            roza_am napisała:

            > Morwę piłam czasami w postaci herbatki. Ponoć reguluje insulinę.

            Sorry dziewczyny, sprawdziłam jak ta morwa nazywa się po niemiecku i coś mi świta. Owoce tej rośliny mają dużą moc słodzenia, więc mogą być wykorzystywane do uzyskania słodkiego smaku bez dużej ilości cukru, czyli węglowodanów. Na tym polega więc działanie redukujące insulinę, gdy stosuje się je zamiast innych słodkich produktów.
            Nie wiem też co określa się stwierdzeniem zamulenie węglowodanowe, bo raz wydzielonej inusuliny nie da się o tak zmniejszyć jakimiś roślinami. Można tylko jedząc odpowiednie rzeczy zapobiec, by tej insuliny nie wydzielało się aż tyle. Cynamon ma na przykład takie działanie, ale trzeba go jeść razem z węglowodanami.
            O chromie dużo się mówiło, także przeciwstawnego, że przyjmowanie go jak suplement utrzymuje raczej wysoki poziom cukru i stały wysoki poziom insuliny, a ponieważ nie ma żadnych dokładnych danych na ten temat szkoda moim zdaniem pieniędzy. Nawet tak mocno działające lekarstwo dla otyłych jak sibutramina, obecnie w wielu krajach niedozwolona, powodowała spadek wagi w skali całego roku tylko 3-4 kg wyższy od spadku wagi w grupie kontrolnej. Cudownego lekarstwa na uregulowanie insuliny i odchudzenie jeszcze nie ma. Przy sporej insulinooporności w kierunku cukrzycy można stosować ewentualnie jeszcze metforminę.
            A Pu-erhnie nie odchudza, gwarantowanie.
            • roza_am Re: suplementy 07.11.11, 12:31
              Hm, te herbatki nie mają słodkiego smaku. Ja ich działanie rozumiałam jako taką metforminę-light i nie wnikałam w szczegóły. Ale teraz widzę, że polska wiki podaje wpływ Morus alba na regulacje poziomu cukru, niemiecka milczy, a w angielskiej efekty zdrowotne idą w zupełnie innym kierunku.
              Tym niemniej, subiektywnie odczuwam różnicę między wypiciem morwy a innej herbaty w owym stanie "zamulenia" (złe samopoczucie po zjedzeniu nadmiernej ilości węgli, kilkudniowym rozbiciu papowego rytmu itp., występuje głównie w sytuacjach typu święta, imprezy, obiad nisko/bez-białkowy np. pierogi u mamy - czy to odpowiada za dużemu czy za niskiemu poziomowi cukru nie wiem, nie mierzyłam).
              • yaga7 Re: suplementy 07.11.11, 12:33
                Oo, czyli mam to samo. I też chodzi o wyjątki typu imprezy i obiadki u mamy ;)
                • roza_am Re: suplementy 07.11.11, 12:57
                  > Oo, czyli mam to samo.

                  Tak. To się chyba nazywa siedzący tryb życia ;-)
            • zooba Re: suplementy 07.11.11, 14:54
              Ale o ile wiem, herbata z morwy robiona jest z wysuszonych liści, a nie wściekle słodkich owoców.
              Znalazłam taki tekst:
              The flavonoids present in mulberry leaves (e.g quercetin and quercitrin) inhibit the action of the action of aldose enzyme, which enzyme is responsible for synthesis of sorbitol from excessive glucose, which process leads to accumulation of sorbitol in the organism causing serious complications linked with diabetes.
              i jeszcze taki: Moreover, the studies have shown that white mulberry compounds are essential for diabetics. The plant contains high amounts of flavonoids (e.g. quercetin and quercitrin) that inhibit enzyme activity and lower significantly blood glucose levels. It was shown that ethanol extracts of mulberry leaves can prevent obesity.
              To z tekstu, który jest jeszcze w druku, a dotyczy prozdrowotnych właściwości morwy białej.

      • pierwszalitera Re: diety niskoweglowodanowe/wysokobiałkowe 06.11.11, 22:10
        ederlezi1981 napisała:

        wiec mam pytanie- czy widzicie sens stosowania
        > diety przypominającej II fazę Dukana- sporo białka zwierzęcego (w tym ryb), wa
        > rzywa, ograniczony tłuszcz, praktycznie wyeliminowane (czasowo) weglowodany pro
        > ste? Wydaje mi sie, że to działa (jakieś minus 2-3 kg w ciągu ponad miesiąca, b
        > ez napadów głodu). Zaczęłam od 5 dni fazy wprowadzajacej- takiej a la uderzenió
        > wki- po trzecim dniu było ok, na początku az mnie skręcało (niew, nie jadłam za
        > mało ilościowo ani kalorycznie).

        To jest bardzo dobry pomysł i w diecie dr. Pape mówi się wtedy o rozwiązaniu białkowym dla koczowników. Białko z warzywami i tłuszczem (oleje roślinne, orzechy). Można w nieskończoność, jeżeli ktoś ma ochotę i dorze się znosi. Radzę jednak nie ograniaczać zbyt tłuszczów, bo mogę pojawić się niedobry witamin rozpuszczających się w nim, oraz problemy hormonalne.
        • ederlezi1981 Re: diety niskoweglowodanowe/wysokobiałkowe 06.11.11, 22:20
          pierwszalitera napisała:
          Radzę jednak nie ograniaczać zbyt tłuszczów, bo mogę pojawić się niedobry witamin rozpuszczających się w nim, oraz problemy hormonalne.

          Nie mam zamiaru, kocham ryby, zwłaszcza tłuste i staram się codziennie jakis rybny element właczac do posiłków- niekoniecznie łosoś (choć w Tesco była promocja i mam tego cuda niezłe zapasy), ale śledź (solony, wymoczony i zamarynowany wlasnorecznie bez cukru w occie) czy makrela.Bo zakładam, ze człowiek nie kot i ryba w nadmiarze raczej nie zaszkodzi.
          • madzioreck Re: diety niskoweglowodanowe/wysokobiałkowe 07.11.11, 00:48
            No ale nie tylko ryba... oliwa do sałatki czy olej do podsmażenia czegoś tam będzie całkiem OK :)
            I w ogóle pomysł jest jak najbardziej fajny - gdybym miała się drugi raz odchudzać, pewnie tak właśnie bym zrobiła, to znacznie przyjemniejsze niż czysty Dukan :)
    • wanilkowa Re: Dieta dr Pape - 3 08.11.11, 07:56
      Dziewczyny mam takie pytanko:)
      Jestem z natury chorowitkiem, wiecznie gardło, zatoki, katary itp, zawsze od jesieni piję z samego rańca, jak tylko wstanę szklankę wody z łyżką miodu i sokiem z cytryny, przygotowaną poprzedniego dnia wieczorem. Czy stosując tą dietę nadal mogę pić moją miksturę?

      Pochwalę się pierwszym dniem diety i poproszę na zerknięcie, czy z czymś nawaliłam?
      śniadanie: 4 kromki chleba z dżemem słodzonym fruktozą i miseczka (taka z duraleksu flaczarka) płatków kukurydzianych nestle
      obiad: 120 g makaronu z 1/4 puszki tuńczyka w sosie własnym, do tego 2 ogórki małe kiszone i hmmmmm łyżka majonezu:(
      garść rodzynek i dwie łyżki płatków kukurydzianych
      kolacja: 120 g wędzonej makreli (gramatura czystego zjedzonego mięsa)
      mozzarella 125g

      Ogólne podsumowanie: byłam nażarta jak nie powiem co:D
      choć w pracy te pierwsze 5 godzin przerwy, dłużyły się.
      • slotna Re: Dieta dr Pape - 3 08.11.11, 11:37
        > Jestem z natury chorowitkiem, wiecznie gardło, zatoki, katary itp, zawsze od je
        > sieni piję z samego rańca, jak tylko wstanę szklankę wody z łyżką miodu i sokie
        > m z cytryny, przygotowaną poprzedniego dnia wieczorem. Czy stosując tą dietę
        > nadal mogę pić moją miksturę?


        Mozesz, przeciez to same weglowodany.

        > Pochwalę się pierwszym dniem diety i poproszę na zerknięcie, czy z czymś nawali
        > łam?

        Ja bym sie zapchala i czula fatalnie po menu pozbawionym warzyw, no ale to ja, a warzywa sa i tak przereklamowane. Natomiast nie brzmi to imo smacznie - niemal suchy makaron, ryba i mozzarela tak po prostu? Moze tak lubisz, nie wiem, ale jesli nie bardzo, to naprawde nie musisz tak jesc ;) Lyzka majonezu tez nie powinna cie smucic.
        • wanilkowa Re: Dieta dr Pape - 3 08.11.11, 11:55
          Dzięki za odpowiedź:)
          U mnie początki są zazwyczaj trudne, muszę to wszystko ogarnąć jak trzeba. Ważne, że zaczęłam, dzisiaj już mam bardziej urozmaicone menu. Ja zazwyczaj nie jem kolacji, więc wczoraj na szybko skręciłam makrelkę, dzisiaj mam już zakupiony filecik z indora i warzywka, będzie grillowanie patelniowe:)


      • pierwszalitera Re: Dieta dr Pape - 3 08.11.11, 12:26
        wanilkowa napisała:

        > śniadanie: 4 kromki chleba z dżemem słodzonym fruktozą i miseczka (taka
        > z duraleksu flaczarka) płatków kukurydzianych nestle

        A po kiego diabła ta fruktoza? Wyrzuć ją prędziutko i kup sobie normalny dżem, z normalnym cukrem. Fruktoza nie wywołuje reakcji insulinowej, ale przerabiana jest bezpośrednio na tłuszcz i prowadzi do tycia. Kto doradził ci fruktozę, w dodatku do innych węglowodanów?

        > obiad: 120 g makaronu z 1/4 puszki tuńczyka w sosie własnym, do tego 2 o
        > górki małe kiszone i hmmmmm łyżka majonezu:(

        Kto powiedział, że nie wolno jeść tłuszczu?


        > kolacja: 120 g wędzonej makreli (gramatura czystego zjedzonego mięsa)
        > mozzarella 125g

        Może być, ale jak napisała slotna, trochę warzyw do twoich posiłków ci trzeba, z tego prostego powodu, bo możesz mieć problemy z toaletą. ;-)
        • wanilkowa Re: Dieta dr Pape - 3 08.11.11, 12:31
          Jesoooo a ile ja się nachodziłam aby zdobyć ten dżemik słodzony fruktozą:( A mam takie pychotki własnej roboty.

          Dzisiaj już się poprawię i urozmaicę posiłki.
          Jedno mnie zastanawia, potwornie od wczoraj od popołudnia boli mnie głowa, tabsy nie działają, dzisiaj po śniadaniu ból jeszcze większy. Ale może to przypadek?
    • wanilkowa Re: Dieta dr Pape - 3 15.11.11, 08:55
      To znowu ja, Wasza maruda:D

      słuchajcie mam problem, nie wiem, czy to tak ma być, czy ja coś mieszam. Czy jeżeli mam zjadać 100 węgli, to na serio tyle muszę? Może polecicie coś, co zawiera bardzo dużo węgli, może ja czegoś się nie dopatrzyłam? Drugi tydzień na diecie, ważyć się nie ważę, na to zawsze jest czas, ja jednak bardziej gubię centymetry niż wagę, przynajmniej tak było, jak dukałam. Teraz zjadam te 100 węgli i powiem, że czuję się z tym źle, jestem nażarta, rozdęta i jest mi ciężko na cielsku. Dzisiaj zjadłam 110g płatków owsianych z łyżką miodu, potem przegryzłam bananem a teraz ledwo dyszę:(
      Wczoraj zjadłam 8 kromek zważonych chleba z dżemem i było to samo. Jest jeden plus, bez problemu wytrzymuję te 5-6 godzin przerwy ale naprawdę czuję się ociężała po takim obfitym jedzeniu. Czy też tak Miałyście, czy ze mną jest coś nie tak? Wieczorem z 47g białka też nie jest lekko ale tutaj jakoś sobie radzę, lubię ryby, więc póki co, nie narzekam.
      Może są jakieś preparaty z węglami, które można zażywać? Szczerze po każdym posiłku czuję się bardziej gruba i nadęta:( Za to nie podjadam i nawet słodkiego mi się nie chce, więc już sukces jest! Zrezygnowałam z kawy /bez mleka nie lubię/ i żyję, to też nie problem. Proszę podpowiedzcie coś.

      A może Ktoś może użyczyć książkę, przepisy, czy plan diety? Bardzo proszę:)
    • black_halo mozzarella z mleka bawolego 20.11.11, 18:35
      Szarpnelam sie na ten frykas dla sprobowania i musze powiedziec, ze jest niezla. Tylko ma jeden minusik, az 25% tluszczu i 15g bialka na 100. Mozna to jest na Pape od czasu do czasu? W zyciu mi tak moja caprese nie smakowala jak dzisiaj ;D
      • pierwszalitera Re: mozzarella z mleka bawolego 20.11.11, 21:42
        black_halo napisała:

        > Szarpnelam sie na ten frykas dla sprobowania i musze powiedziec, ze jest niezla
        > . Tylko ma jeden minusik, az 25% tluszczu i 15g bialka na 100. Mozna to jest na
        > Pape od czasu do czasu? W zyciu mi tak moja caprese nie smakowala jak dzisiaj
        > ;D

        Od czasu do czasu możesz sobie na 100g- 120 gram pozwolić. Następnego dnia zjesz na obiad coś lżejszego i się wyrówna.
        • gouda10 mleko, masło, oleje 21.11.11, 11:14
          Witajcie
          Kilka dni temu przeczytałam artykuł profesora od żywienia na temat tego jakie to oleje roślinne są niezdrowe, zwłaszcza jak sie na nich smaży. Powodują choroby serca, nowotwory i tycie. Podobno lepiej smażyć na smalcu, a oliwę z oliwek zjadać na surowo w sałatkcach. Co o tym myślicie?
          Zainteresowałam się tym tematem jak szukałam w necie informacji o maśle. Szukam najzdrowszego, a wiem że wielu producentów dodaje do masła nawet tego extra olej palmowy. Czy rozwiązaniem jest kupowanie masła smietankowego, które powinno zawierać tylko tłuszcz mleczny?
          Mam jeszcze pytanie odnośnie zabielania kawy. Mam na myśli kawę po obiedzie, bo wiem że rano pijemy tylko czarną albo z mlekiem sojowym. Jakiego mleka używać? śmietanki, mleka zagęszczonego, tłustego 3,2%, zwykłego 2% ? A może któreś z nich da się wcisnąć rano przed śniadaniem, bo prawdę mówiąc nie smakuje mi mleko sojowe.
          • yaga7 Re: mleko, masło, oleje 21.11.11, 11:34
            Gouda, to nie do Ciebie, tylko takie ogólne moje refleksje :)

            A ja się zastanawiam, czy NAPRAWDĘ ma znaczenie, czy do tej JEDNEJ kawy dodasz mleka 3,2%, 2%, śmietanki czy czegoś innego. W koncu nie leje się tego pól litra czy nawet pół szklanki, ani nie pije się takiej kawy litrami.

            Podobnie się zastanawiam, czy jeżeli ktoś smaży RAZ na tydzień albo i rzadziej, to czy ma znaczenie, na czym się smaży.
            • roza_am Re: mleko, masło, oleje 21.11.11, 17:27
              > A ja się zastanawiam, czy NAPRAWDĘ ma znaczenie, czy do tej JEDNEJ kawy dodasz
              > mleka 3,2%, 2%, śmietanki czy czegoś innego. W końcu nie leje się tego pól litr
              > a czy nawet pół szklanki, ani nie pije się takiej kawy litrami.

              To samo pomyślałam. Przy tak małych ilościach kierowałabym się smakiem czy wygodą i nie dzieliła włosa na czworo, bo szkoda tracić przyjemność z tej kawy :)
    • roza_am Rosół jako napój - kiedy? 21.11.11, 14:21
      Tzn. czy taki czysty rosół bez klusek, sam wywar drobiowo-warzywny, nadaje się do picia pomiędzy posiłkami, czy tylko wraz z nimi? Czy ilość (wielkość kubka, częstotliwość, etc.) ma znaczenie?
      Czy tak samo jest z czystym barszczem?
      • wanilkowa Re: Rosół jako napój - kiedy? 21.11.11, 15:10
        Ile osób, tyle wątpliwości:) Problem w tym, że dieta mało popularna, nie ma możliwości zakupienia książki i każdy gdyba jak się da.
        A szkoda, bo efekty są, więc przydałoby się więcej info.
        • gouda10 Re: Rosół jako napój - kiedy? 21.11.11, 16:32
          no własnie duzo wątpliwości, ale dobrze że jest to forum i można się zapytać :)
          Poszłam dziś do sklepu po śmietanę i masło. kupiłam śmietankowe Mlekovita 60 kilka % tłuszczu, nie wiem czy tam nie ma olejów roslinnych bo cholery tego nie napiszą.
          Kupić dobrą śmietaną to dopiero wyczyn, większosć ma skrobie, mączki, jakas guma guar. A te wynalazki typu emulsje tłuszczowe to już w ogóle nie wiem co to jest. A ludzie to kupują.
          • roza_am Re: Rosół jako napój - kiedy? 21.11.11, 17:01
            To kupiłaś?
        • roza_am Re: Rosół jako napój - kiedy? 21.11.11, 17:12
          Jedna wątpliwość na rok to imho nie tak dużo :) Może nawet bardziej ciekawość niż wątpliwość. W końcu nie pijam tego rosołu codziennie, więc nawet jak raz czy dwa złamię zasady, to nie jest to wielki problem.
          Generalnie, dieta jak dla mnie jest całkiem prosta w obsłudze. Ale może dlatego, że nie wnikam w szczegóły z aptekarską dokładnością, tylko staram się stosować do ogólnie sformułowanych głównych zasad. W końcu to ma być styl odżywiania na zawsze, po co robić z niego wieczną mękę nadmiernie koncentrując się na szczegółach?

          A zamiast książki bardziej by mi się przydała obecność na naszym rynku tych białkowych produktów - pieczywa, batonów itp. Łatwiej by było przygotować coś na podróż albo "sprzedać" dietę np. rodzicom przywiązanym do chleba na kolację.
          • yaga7 Re: Rosół jako napój - kiedy? 21.11.11, 18:40
            Tak, mnie też brakuje takich białkowych gotowców.

            Kupiłam sobie co prawda białko w proszku na czarną godzinę, ale i tak go nie jem ;)
          • pierwszalitera Re: Rosół jako napój - kiedy? 21.11.11, 20:52
            roza_am napisała:

            > A zamiast książki bardziej by mi się przydała obecność na naszym rynku tych bia
            > łkowych produktów - pieczywa, batonów itp. Łatwiej by było przygotować coś na p
            > odróż albo "sprzedać" dietę np. rodzicom przywiązanym do chleba na kolację.

            W Niemczech mamy wreszcie białkowy chleb. Jako mieszanki do pieczenia w domu, oraz w wybranych piekarniach, ale głównie w okolicach Zagłębia Ruhry.
            • yaga7 Re: Rosół jako napój - kiedy? 21.11.11, 20:55
              I taki chleb można jeść na kolację??
              • pierwszalitera Re: Rosół jako napój - kiedy? 21.11.11, 21:13
                yaga7 napisała:

                > I taki chleb można jeść na kolację??
                >

                Można. 100 gram takiego chleba posiada około 7-11 gram węglowodanów, w zależności od producenta. Trzeba jednak uważać, bo niektórzy podszywają się pod nazwę Schlank in Schlaf (nazwa książki Dr. Pape) i sprzedają chleb z większą ilością węglowodanów.
                Tu jest mapa Niemiec z polecanymi przez Dr. Pape piekarniami: www.eiweiss-abendbrot.de/eiweiss_abendbrot_baeckereien.html
                W poradni sprzedajemy też mieszanki do pieczenia w domu (info w języku niemieckim). Jako chleb ciemny żytni i jasny pszenny. Dostępne też w sklepie internetowym: www.schlank-im-schlaf-shop.de/Diaet-Produkte:::3.html
                Naturalnie ceny niemieckie, więc mieszanka na jedną prostokątną formę długości około 30cm kosztuje 3,90 euro. 100gram, to około 3 kromki, resztę można zamrozić w porcjach, dokonale odmraża się w tosterze.
                • yaga7 Re: Rosół jako napój - kiedy? 21.11.11, 21:35
                  Aaale fajnie :)

                  Popatrzyłam na mapkę, w przyszlym roku będę w Lipsku, ale widzę, że w Lipsku nie ma żadnej piekarni (albo ja nie widzę), a szkoda, bo bym kupiła.
                  • roza_am Re: Rosół jako napój - kiedy? 21.11.11, 22:05
                    Do przyszłego roku jeszcze może się pojawić :)
                  • pierwszalitera Re: Rosół jako napój - kiedy? 21.11.11, 22:10
                    W Lipsku pokazuje piekarnię Schäfer’s

                    An der Märchenwiese 16, 04277 Leipzig, sklep Konsum
                    Karl-Liebknecht-Str. 48, 04275 Leipzig, piekarnia
                    Kärnerstr. 3, 04454 Leipzig , sklep Konsum
                    Delitzscher Landstr. 54, 04229 Leipzig, Kondi-Diska
                    Gohliser Str. 28, 04155 Leipzig, piekarnia
                    Gregor-Fuchs-Str. 31a, 04318 Leipzig, Konsum
                    Dantestr. 1, 04159 Leipzig, Konsum
                    Sebastian-Bach-Str. 1, 04103 Leipzig, Konsum
                    Grassistr. 13, 04107 Leipzig, Konsum
                    Dornberger Str. 8, 04315 Leipzig, Netto
                    Holzhäuser Str. 110, 04299 Leipzig, SB-Halle
                    Johannes.-R.-Becher Str. 2, 04279 Leipzig, Konsum
                    Goyastr. 2, 04105 Leipzig, Konsum
                    Viertelsweg 56, 04157 Leipzig, Konsum
                    Lützner Str. 164, 04177 Leipzig, Konsum
                    Dufourstr. 25, 04107 Leipzig, Konsum
                    Bauhofstr. 3-5, 04103 Leipzig, SB-Halle
                    Dieskauer Str. 365, 04249 Leipzig, Konsum
                    Focke Str. 4, 04275 Leipzig, Konsum
                    Jörgen Schmidtchenweg 2, 04157 Leipzig, Konsum
                    Riebeckstr. 9, 04317 Leipzig, piekarnia

                    Ale wygląda na to, że proponują tylko GLYX - Brot (38 gram węgli na 100gram produktu), więc się nie nadaje. Muszę jutro porozmawiać z szefem dlaczego mamy tą piekarnię jako polecaną. No chyba, że mają jeszcze coś, czego nie pokazuje strona.
                    U mnie w Zagłębiu Ruhry jest łatwiej. My polecamy szczególnie piekarnię Malzer's www.malzers.de/popups/Eiweiss-Abendbrot.pdf
                    100gram chleba tylko 7,4 gram węgli i 26 gram białka.
            • roza_am Re: Rosół jako napój - kiedy? 21.11.11, 22:12
              > W Niemczech mamy wreszcie białkowy chleb. Jako mieszanki do pieczenia w domu, o
              > raz w wybranych piekarniach, ale głównie w okolicach Zagłębia Ruhry.

              No właśnie, już kiedyś wspominałaś o tym chlebie. Nie wiem jak smakuje, ale walorów praktycznych ma sporo.
              Wcale niemało tych piekarni na mapie. Mam nadzieję, że produkt się upowszechnia i w końcu i do Polski zawita.
      • zenobia44 Re: Rosół jako napój - kiedy? 21.11.11, 18:45
        Melduję, że właśnie podejrzany rosół zjadłam. Trudno. Podobno jest antydepresyjny i uzdrawiający (amerykańscy naukowcy dowodzą), więc trudno, trudno. Mniam.

        Dziewczyny, wszystkie piszecie, że dieta działa, a mnie zmotywowałoby jakbyście napisały ILE schudłyście. proszę:)
        • yaga7 Re: Rosół jako napój - kiedy? 21.11.11, 19:03
          Ja nie schudłam :)))

          ALE też nie przytyłam (no przytyłam, ale to dlatego, że robiłam odstępstwa), a to już ważne, bo wcześniej z roku na rok byłam większa.

          No i z tą dietą (bez odstępstw!!!) lepiej się czuję i wreszcie wyregulowałam sobie posiłki, a to też dla mnie ważne, bo wcześniej jadłam cały dzień.
          • pinupgirl_dg Re: Rosół jako napój - kiedy? 21.11.11, 19:15
            > No i z tą dietą (bez odstępstw!!!) lepiej się czuję i wreszcie wyregulowałam so
            > bie posiłki, a to też dla mnie ważne, bo wcześniej jadłam cały dzień.

            Ja wcześniej jadłam jeden posiłek dziennie - jak zaczynałam 0 8 rano, to kończyłam koło 24 w nocy ;). Schudłam może 2 kg, ale wagę mam (i miałam) prawidłową. Ta dieta pomogła mi wyleczyć się z ciągłego podjadania i wiecznego apetytu na słodkie. W tej chwili jej nie stosuję, bo nie mam potrzeby, jem w miarę normalnie, kiedy jestem głodna, a nie z nudów itd, pozwalam sobie na szaleństwa...
        • grecz Re: Rosół jako napój - kiedy? 28.11.11, 11:50
          6 kilo w dół, waga stoi w miejscu już od roku chyba albo i dłużej, rozmiarowo spadłam o 1,5-2 rozmiary. Zachęcające? :) Przy czym stosowałam nie tylko dietę ale i fitness 2 razy w tygodniu.
          • zenobia44 Re: Rosół jako napój - kiedy? 28.11.11, 12:43
            > 6 kilo w dół, waga stoi w miejscu już od roku chyba albo i dłużej, rozmiarowo s
            > padłam o 1,5-2 rozmiary. Zachęcające? :) Przy czym stosowałam nie tylko dietę
            > ale i fitness 2 razy w tygodniu.

            ba, pewnie, że zachęcające!
            w ogóle bardzo lubię te dietę!
      • pierwszalitera Re: Rosół jako napój - kiedy? 21.11.11, 20:48
        roza_am napisała:

        > Tzn. czy taki czysty rosół bez klusek, sam wywar drobiowo-warzywny, nadaje się
        > do picia pomiędzy posiłkami, czy tylko wraz z nimi? Czy ilość (wielkość kubka,
        > częstotliwość, etc.) ma znaczenie?
        > Czy tak samo jest z czystym barszczem?
        >

        Wszystko, co nie ma, albo ma tylko śladowe węglowodany, nadaje się do popijanie pomiędzy. Rosół jest więc w porządku, barszczyk bywa doprawiany cukrem, więc tylko jak wiemy, co jest w środku. Nie piła bym jednak litrami i bez przerwy, znaczy jeden większy kubek pomiędzy posiłkami jest ok. Dobrze doprawiony rosół nadaje się doskonale, gdy męczy nas trochę chybcik na coś do jedzenia, a nie jest jeszcze na to pora.
        • roza_am Re: Rosół jako napój - kiedy? 21.11.11, 22:23
          > Wszystko, co nie ma, albo ma tylko śladowe węglowodany, nadaje się do popijanie
          > pomiędzy. Rosół jest więc w porządku, barszczyk bywa doprawiany cukrem, więc t
          > ylko jak wiemy, co jest w środku. Nie piła bym jednak litrami i bez przerwy, zn
          > aczy jeden większy kubek pomiędzy posiłkami jest ok. Dobrze doprawiony rosół na
          > daje się doskonale, gdy męczy nas trochę chybcik na coś do jedzenia, a nie jest
          > jeszcze na to pora.

          No to super, dzięki.
          Ja nie jestem specjalną miłośniczką rosołu (jako zupy z kluskami), ale przy tej jesiennej pogodzie naszła mnie chęć na kubek na rozgrzewkę. No i się zastanawiałam ile % węgli z np. marchewki przechodzi do takiego wywaru - wystarczająco mało, czy jednak, na szczęście, nie :)
          I faktycznie potwierdzam, że żołądek dobrze wypełnia. Omal nie zapomniałam o kolejnym posiłku :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka