apropos allegro...

21.01.07, 08:52
to tylko taka moja refleksja...czasem zerkam na allegro,czasem cos
zalicytuje.czasem fajnie kupic uzywany stanior za 20-30 zl, sprawdzic jak lezy
i cos juz wiedziec o tym modelu na poczet przyszlych zakupow.ale jestem w
szoku,jakie ostatnio ceny osiagaja takie rozne staniki,jednak przeciez
uzywane...freya zeta 66 zl, freya rio ponad 90 zl(sic!), panache inferno 65 zl
itd. 50 zl to juz standard. to ja juz naprawde wole brastop ;) moze trzeba
uswiadomic uzytkowniczki allegro, ze za ta cene mozna juz poszalec,nawet przy
naszych rozmiarach? ;)
a tu sie okaze,ze to ktoras z was kupuje i bedzie plama :)
    • maith Re: apropos allegro... 21.01.07, 11:19
      No stanika używanego w cenie brastopowej kupować nie warto. Bo skoro cena ta
      sama, to choćby tylko przez brak możliwości odesłania są warte mniej. No i
      zawsze trzeba się liczyć z choćby lekkim rozciągnięciem obwodu...

      Czyli dziewczyny - sprawdzajcie najpierw, ile takie staniki kosztują w sklepach
      z wyprzedażami końcówek kolekcji - często macie do wyboru ten sam model i więcej
      kolorów. Kupowanie używanej bielizny na Allegro ma sens, kiedy jest tańsza od
      nieużywanej ze sklepów :-)
      • kasica_k Re: apropos allegro... 21.01.07, 15:18
        Mysle, ze wielu sprzedawcow korzysta z zabobonnego leku, z jakim wielu Polakow
        traktuje zagraniczne zakupy przez net :)
        Ktorego to leku ja zupelnie nie rozumiem. Osobiscie uwazam zakupy na allegro
        za znacznie bardziej ryzykowne, chocby z powodu braku gwarancji mozliwosci zwrotu.

        Do allegro moglaby mnie przekonac tylko i wylacznie nizsza cena (plus niedobory
        na koncie). Bo do zakupow w celach testowych tez nie jestem przekonana - nie
        lepiej kupic od razu w sklepie, nieuzywane i nieporozciagane? Najwyzej sie zwroci.
        • ania_i Re: apropos allegro... 22.01.07, 12:18
          To niekoniecznie musi być od razu zabobonny lęk :) Równie skuteczną blokadą jest
          niewystarczająca znajomość angielskiego albo brak karty umożliwiającej zakupy w
          necie. Niestety istnieją osoby które sobie średnio radzą z takimi sprawami,
          nawet stosunkowo młode (wiecie jaki mam kłopot żeby załatwić coś na mlinii w
          mbanku? No nie umiem z nimi gadać i nigdy nie wiem, który klawisz mam przycisnąć
          :P A mam 26 lat :( głupio, no nie?)
          • kasica_k Re: apropos allegro... 22.01.07, 13:54
            eKarte akurat dostac bardzo latwo.
            Z mlinia osobiscie do czynienia mialam moze raz w zyciu, ale to
            chyba nie jest problem nie do przejscia :)

            A angielskiego to juz chyba wszystkich teraz ucza, a jak nie, to
            trza sie nauczyc! Nie bede sie rozpisywac, dlaczego :)

            Robienia wielu zakupow bez sieci juz sobie nie wyobrazam -
            jest mnostwo towarow, ktorych po prostu nie mam jak kupic w realu.
            W kazdym razie z dwojga zlego wolalabym rozwiazywac problemy z bankami i
            kulawym angielskim, niz z nieuczciwymi allegrowiczami i nieodpowiednim
            towarem :)
          • maith Re: apropos allegro... 22.01.07, 15:16
            Aniu, na pewno znasz kogoś, kto ma większe doświadczenie w tego typu sprawach i
            mógłby Ci pomóc, np. jakaś koleżanka, no z kolegą mógłby być problem, bo nie
            każdy miałby ochotę podawać koledze rozmiar stanika...
            • ania_i Re: apropos allegro... 22.01.07, 15:32
              :D
              Wolałam coś stałego i dyskretniejszego i sobie odpowiedniego małża znalazłam ;)
              Ale trochę czasu mi zajęło zanim się zaczęłam orientować. Jestem typową,
              zagrzebaną w książkach humanistką, i wystarczało mi jedno konto bankowe z kartą
              najlepiej na podpis bo nigdy nie pamiętam nr. pin. Zresztą w gronie moich
              znajomych jest takich więcej. Gdyby nie mąż, to bym do tej pory nie wiedziała że
              istnieje takie coś jak ekarta czy że można mieć konta w 4 bankach i za żadne nie
              płacić :D Po prostu, jak gdzieś się nie dało zrobić przelewu bezp. z konta to
              odpuszczałam zakup. A siedzenie w necie i czytanie o bankowości nie należy do
              moich ulubionych zajęć. Irytuje mnie tylko, że z taką niechęcią, żeby nie
              powiedzieć pogardą, podchodzi się do takich osób jak ja.
              • kasica_k Re: apropos allegro... 22.01.07, 15:58
                Ale dlaczego zaraz z pogarda? Co najwyzej z niedowierzaniem :)
                Chyba, ze nie masz na mysli podejscia tutejszego.

                Mam w rodzinie scislowca po polibudzie, ktory nie ma nawet karty bankomatowej,
                wszystkie rachunki placi na poczcie a po gotowke idzie do oddzialu.
                To jest dopiero dziwne :)
                • kasiamat00 Re: apropos allegro... 22.01.07, 16:10
                  Mam przyjaciół informatyków, którzy nie mają telefonów komórkowych i nie planują
                  ich mieć, a konta mają w Pekao. Sama jestem przykładem osoby, która najpierw
                  napisała/porozwijała/poutrzymywała kilka sklepów internetowych, a dopiero potem
                  zaczęła robić zakupy przez internet (zmuszona okolicznościami).
                  • kasica_k Re: apropos allegro... 22.01.07, 16:43
                    Kiedy to wlasnie okolicznosci nas "zmuszaja". Ja bym sie wcale
                    nie obrazila, gdybym swoja ulubiona pianke do mycia twarzy mogla
                    kupic w drogerii za rogiem. Ale producentowi widac kuleje dystrybucja...
                    A ja nie mam czasu biegac po miescie i szukac.
                    To samo jest ze stanikami, plytami, zapachami niedostepnymi w Polsce,
                    ksiazkami nie wydanymi w Polsce, slownikami chinsko-angielskimi na PDA
                    i mnostwem innych rzeczy.

                    Stanikomania!
                • ania_i Re: apropos allegro... 22.01.07, 16:27
                  Nie miałam na myśli podejścia tutaj (swoją drogą- fajny jest ten wątek o
                  zakupach zagranicą). Po prostu piszę o jeszcze jednym powodzie do nietolerancji
                  dla osób odbiegających od "normy", w tym wypadku nieradzących sobie z
                  bankowością. Ale wiadomo, że głupków chcących się pobudować kosztem innych nigdy
                  nie zabraknie :( Na szczęście, jak to ktoś mądry powiedział- dobrych ludzi jest
                  więcej, tylko że słabiej ich widać :D
                  • besame.mucho Re: apropos allegro... 22.01.07, 17:12
                    Ja też się kompletnie na bankowości nie znam. Ale nie czuję, żeby mnie dziwnie traktowano :).
                    Jak muszę załatwić w banku coś innego niż zwykły przelew to po prostu na początku zaznaczam, że kompletnie się na tym nie znam i że chciałabym, żeby mój rozmówca w miarę jasno powiedział o co mu chodzi. Zazwyczaj ludzie są bardzo mili i cierpliwie tłumaczą (w końcu ich zadaniem jest m.in. zachęcanie klientów do korzystania z ich usług, a z bankiem, w którym traktowano by mnie jak debila, nie chciałabym mieć więcej nic wspólnego).
                    • joannea Re: apropos allegro... 23.01.07, 00:32
                      Besame, już po raz któryś czytam i mogę się podpisać :)
                      Moją polityką jest założenie, że ludzie w punktach obsługi, nawet tak
                      krwiożerczych jak bankowe ;) są tam po to, żeby osobom takim jak ja wszystko
                      wyłożyć. Tak samo w sklepach komputerowych, ze sprzętem, MediaMarktach itp.
                      Zwykle, po złożeniu delklaracji typu "nic nie wiem, potrzebuję pańskiej pomocy"
                      jestem miło traktowana :).
                      Ale miałam też wykładowcę na studiach bardzo humanistycznych, który opowiadał
                      nam, że bank jest dla współczesnego człowieka tym, czym w średniowieczu była
                      katedra: pokryte marmurem miejsce o wielkim holu, przestrzeń pełna strachu,
                      absolutu, czynników decydujących o naszym życiu a kierujących się nieznanymi
                      wytycznymi. Ów doktor mówił to zupełnie poważnie.
              • maith Re: apropos allegro... 22.01.07, 21:38
                Mąż jest w tym wypadku rozwiązaniem idealnym :-)
                Szczególnie że to akurat ta osoba, która z urzędu powinna dobrze znać rozmiar
                własnej żony :-) Oczywiście że takich osób jak Ty jest sporo, powiem więcej,
                taka jest większość.
        • ansil Re: apropos allegro... 22.01.07, 16:40
          a mi sie bardziej wydaje, ze to chodzi o nieznajomosc rynku i cen za granica-
          no bo w sumie jest to odrobine dziwne,ze w kraju, w ktorym zycie jest kilka
          razy drozsze staniki beda tansze.. I to czasami duzo tansze.

          wezcie tez pod uwage, ze nie kazda babka ma takie wspierajaco-doradzajace forum
          jak my- kupi te swoje odwiecznie za duze w obwodzie 85 C no i rezultat ten
          sam.. bo trzeba bylo wziac 75 G ;)

          ja tam jestem typem klientki internetowej- kupuje w necie doslownie wszystko
          (bielizna, kosmetki, kocie akcesoria, AGD, meble, jedzenie nawet ;)
          nienawidze tlumow w sklepach, wiec realne zakupy ograniczam do minimum- w domu
          moge spokojnie przymierzyc a jak sie nie spodoba to odeslac..
          • kasica_k Re: apropos allegro... 22.01.07, 16:48
            ansil napisała:
            >
            > ja tam jestem typem klientki internetowej- kupuje w necie doslownie wszystko
            > (bielizna, kosmetki, kocie akcesoria, AGD, meble, jedzenie nawet ;)
            > nienawidze tlumow w sklepach, wiec realne zakupy ograniczam do minimum- w domu
            > moge spokojnie przymierzyc a jak sie nie spodoba to odeslac..

            Siostro :)
            Kocie akcesoria tez oczywiscie w necie. Od jedzenia po kuwety i kocie drzewko.
            Tylko ciuchy na razie wole w realu mierzyc, bo nawet to lubie. Nienawidze
            natomiast robienia zakupow spozywczych i kupuje tylko to, czego nie
            chce mi dowiezc Pawel i Gawel czy inne frisco. Jak mi zostaja do kupienia
            przyprawy, sery i wino, to takie zakupy mozna nawet nazwac przyjemnoscia :)
            • ansil Re: apropos allegro... 22.01.07, 16:56
              kasica_k napisała:

              > Jak mi zostaja do kupienia
              > przyprawy, sery i wino, to takie zakupy mozna nawet nazwac przyjemnoscia :)

              ja jedzenie lubie kupowac- bo i ja i niemalz lubimy poszalec w kuchni.. juz mi
              sie zdarzylo z innego kraju wracac z dodatkowymi 7 kg zarcia w walizce ;)
              a moglam je kupic przez internet ;))))
              • kasica_k Re: apropos allegro... oftopik :) 22.01.07, 17:02
                ansil napisała:
                >
                > ja jedzenie lubie kupowac- bo i ja i niemalz lubimy poszalec w kuchni.. juz mi
                > sie zdarzylo z innego kraju wracac z dodatkowymi 7 kg zarcia w walizce ;)
                > a moglam je kupic przez internet ;))))

                Takie jedzenie z tych lepszych, to ja tez wole osobiscie :)
                Ale woda mineralna? Maslo? Jaja? Jogurty? Plyn do prania? Papier toaletowy?
                A niech sobie to inni nosza. Ja sie moge przejsc po jakies wodorosty,
                ziola czy owoce (w zyciu bym nie zaufala zadnym dostarczycielom w tej kwestii).
                A od przypraw mam specjalny sklep jak najbardziej realny :)
                • ansil no wlasnie cos nas tak znioslo.. oftopik :) 22.01.07, 17:17
                  pewnie nas zaraz ktos pogoni, chyba, ze nie zauwaza ;)

                  kasica_k napisała:
                  > A od przypraw mam specjalny sklep jak najbardziej realny :)

                  ja z racji pracy bardzo duzo podrozuje. I zamiast jak prawdziwa kobieta wracac
                  z nowymi ciuchami (stanikami, zeby juz tak bardzo off nie bylo) wracam z
                  zarciem, a glownie wlasnie przyprawami..

                  ale upolowac stanik w naszych rozmiarach na wojazach bez zadnych podpowiedzi
                  czy namiarow jest wrecz niemozliwe..


                  a normalne zakupy u nas robi moj luby i calkiem niezle sie w tym odnajduje..
                  • metalowiec77 oj dziewczyny 22.01.07, 18:15
                    ... a zakupy częscią życia w społeczeństwie są:))
                    nie to, żebym podejrzewała Was o chęć zaszycia się w domu z lęku przed ludźmi,
                    ale wykłócić swoje w dziale reklamacji sklepu realnego, albo powiedzieć
                    bazarowej babci coś o jej "produktach", albo poczestowac się próbką sera od
                    miłęj pani, toż to życie:)
                    • kasica_k Spoleczenstwo i zycie 22.01.07, 22:00
                      to ja mam w knajpach albo sklepach ze szmatkami. Wyklocam sie
                      wlasnie w powyzszych :) A marketow nie lubie, bo smierdza,
                      wozki sa ciezkie i trzeba stac w kolejkach do kas, a potem to
                      wszystko nosic.
                      • besame.mucho Re: Spoleczenstwo i zycie 22.01.07, 22:05
                        Ja marketów też nie cierpię. Dlatego wszystkie spożywcze zakupy robię w małych sklepikach :). No, chyba
                        że potrzebuję czegoś, czego nie mogę w nich znaleźć. Wtedy z ciężkim sercem idę do jakiegoś wielkiego
                        marketu i cierpię przez pół godziny ;).
                        • kasica_k Sklepiki 22.01.07, 22:10
                          Jakby sklepiki w poblizu mnie mialy to, czego ja do szczescia potrzebuje, to
                          nawet bym nie spojrzala na zaden market.
                          Tak czy owak - sklepiki tez nie wniosa mi np. 3 toreb kociego zwirku do windy,
                          wiec do wielu zadan sie niestety nie nadaja.
                          • besame.mucho Re: Sklepiki 22.01.07, 22:15
                            Ano, niestety do domu nie dostarczają. Mój sposób na żwirek jest taki, że zawsze przypominam sobie, że
                            muszę go kupić wtedy, kiedy "przypadkiem" idę akurat z jakimś znajomym. Przecież żaden mężczyzna
                            nie pozwoli kobiecie dźwigać żwirku u swego boku ;)).
                            Co do sklepików - też bym była o wiele bardziej szczęśliwa, gdyby było w nich więcej rzeczy. Ale ostatnio
                            odkryłam blisko siebie taki, w którym jest pełno dobrych herbat (herbata to takie moje małe
                            uzależnienie), a nawet pyszna mate. Takie mnie bardzo cieszą :).
                            • kasica_k Re: Sklepiki 22.01.07, 22:41
                              besame.mucho napisała:
                              > Ano, niestety do domu nie dostarczają. Mój sposób na żwirek jest taki, że
                              > zawsze przypominam sobie, że muszę go kupić wtedy, kiedy "przypadkiem" idę
                              > akurat z jakimś znajomym. Przecież żaden mężczyzna
                              > nie pozwoli kobiecie dźwigać żwirku u swego boku ;)).

                              No mnie mezczyzna tez nie pozwala. Ale nie chce, zeby on tez nosil :)
                              BTW czy tu wszyscy maja KOTY? :))

                              > odkryłam blisko siebie taki, w którym jest pełno dobrych herbat (herbata to
                              > takie moje małe uzależnienie), a nawet pyszna mate. Takie mnie bardzo cieszą
                              > :).

                              Ja jak poszlam przed jakas domowa impreza na osiedle po imbir w proszku, bo
                              mi sie swiezy niespodziewanie skonczyl, a wiadomo, ze na osiedlu swiezego
                              nie dostane - uslyszalam: imbir? no nie ma, ale na jutro mozemy sprowadzic :)))
                              (a jedzenie juz w garnku). Ciekawe, czy pieprz i sol tez na zamowienie
                              sciagaja :)
                              • besame.mucho Re: Sklepiki 22.01.07, 22:49
                                > No mnie mezczyzna tez nie pozwala. Ale nie chce, zeby on tez nosil :)

                                No to jasne. Żeby mój tak dźwigał cały czas też bym nie chciała. Ale że chwilowo odpoczywam od
                                związków to mogę niecnie wykorzystywać kolegów ;).

                                > BTW czy tu wszyscy maja KOTY? :))

                                Ja koty mam od kiedy pamiętam i chyba już zawsze będę miała. Uwielbiam je, za psami nie przepadam.
                                Teraz się nastawiam na zdobycie Maine Coona, są rewelacyjne. Z rasowych moje ulubione. Ale
                                najbardziej i tak lubię dachowce.

                                > Ja jak poszlam przed jakas domowa impreza na osiedle po imbir w proszku, bo
                                > mi sie swiezy niespodziewanie skonczyl, a wiadomo, ze na osiedlu swiezego
                                > nie dostane - uslyszalam: imbir? no nie ma, ale na jutro mozemy sprowadzic :)))

                                Jeśli chodzi o małe sklepiki to o różne przyprawy najlepiej pytać w tych typu "zdrowa żywność", "sklep
                                dla wegetarian" itd. Zazwyczaj mają o wiele więcej niż te zwyczajne :).
                                • kasica_k Re: Sklepiki 22.01.07, 23:20
                                  besame.mucho napisała:
                                  > Ja koty mam od kiedy pamiętam i chyba już zawsze będę miała. Uwielbiam je, za
                                  > psami nie przepadam.
                                  > Teraz się nastawiam na zdobycie Maine Coona, są rewelacyjne.

                                  Oj, miaukuny sa SUPER :) Lubie duze kotecki. Ale tez nie dorobilam sie
                                  zadnego aryskotraty, same dachówki. Bez kotow nie wyobrazam sobie zycia
                                  w ogole. Jejku, ale offtop :)

                                  > Jeśli chodzi o małe sklepiki to o różne przyprawy najlepiej pytać w tych
                                  > typu "zdrowa żywność", "sklep dla wegetarian" itd. Zazwyczaj mają o wiele
                                  > więcej niż te zwyczajne :).

                                  Toz ja mam taki jeden, zaprzyjazniony... Ale nie na osiedlu, tylko w innej
                                  dzielnicy :)
                  • kasica_k Re: no wlasnie cos nas tak znioslo.. oftopik :) 22.01.07, 22:08
                    ansil napisała:
                    > ja z racji pracy bardzo duzo podrozuje. I zamiast jak prawdziwa kobieta wracac
                    > z nowymi ciuchami (stanikami, zeby juz tak bardzo off nie bylo) wracam z
                    > zarciem, a glownie wlasnie przyprawami...

                    Ech, wiezlismy kiedys walize wodorostow, kiszonek, ryzu, herbaty i innego
                    japonskiego dobra. Na szczescie teraz jest ono nieco bardziej dostawalne
                    w kraju...

                    > ale upolowac stanik w naszych rozmiarach na wojazach bez zadnych podpowiedzi
                    > czy namiarow jest wrecz niemozliwe..

                    Tez sobie nie wyobrazam bez przygotowania. Firmy, modele, adresy...

                    > a normalne zakupy u nas robi moj luby i calkiem niezle sie w tym odnajduje..

                    U nas tez :) Ja sie specjalizuje w kosmetykach, odziezy i bieliznie.
                • veev Re: apropos allegro... oftopik :) 22.01.07, 23:05
                  > A niech sobie to inni nosza. Ja sie moge przejsc po jakies wodorosty,
                  > ziola czy owoce (w zyciu bym nie zaufala zadnym dostarczycielom w tej
                  > kwestii).

                  Bedzie reklama, a co mi tam. Z Piotra i Pawla przywoza nawet zywe, w doskonalej
                  kondycji ziolka w doniczkach. Owoce, mieso, sery - wszystko swieze, naprawde
                  dobrej jakosci, elegancko popakowane. Owszem, jest drozej niz w jakims tesco czy
                  innym auchanie (co ciekawe - wroclawski PiP jest znacznie tanszy od
                  warszawskiego), ale i tak - moim zdaniem - warto, bo jakosc tego zarcia jest o
                  klase wyzsza, no i jeszcze samo do domu przyjezdza. A poza tym do wirtualnego
                  koszyka wrzuca sie jakos mniej glupot (ja niby wiem duzo o promocji sprzedazy i
                  merchandisingu, a i tak zawsze na cos sie zlapie), wiec calosciowe zakupy wcale
                  nie wychodza drozej. Mialam poczatkowo opory, ze to takie burzujskie fanaberie i
                  sklep dla snobow, ale potem pomyslalam, ze chrzanie. Jakbym miala czas
                  spacerowac po bazarku, zeby codziennie wybierac trzy najpiekniejsze marchewki,
                  najzielensza pietruszke i cztery idealnie rowne pomidorki, to bym spacerowala.
                  Ale tak, to wole czas wolny poswiecic na cos przyjemniejszego albo bardziej
                  konstruktywnego.

                  I lubie w zakupach przez siec jeszcze jeden aspekt, choc jest raczej
                  nieracjonalny: jak przychodzi paczka z kosmetykami, ksiazkami albo nowym
                  stanikiem, mam zawsze uczucie, ze dostaje prezent ;) I bez znaczenia w sumie, ze
                  sama sobie za ten prezent zaplacilam.

                  v.
                  • kasica_k Re: apropos allegro... oftopik :) 22.01.07, 23:16
                    veev napisała:
                    > Bedzie reklama, a co mi tam. Z Piotra i Pawla przywoza nawet zywe, w
                    > doskonalej kondycji ziolka w doniczkach. Owoce, mieso, sery - wszystko swieze,
                    > naprawde dobrej jakosci, elegancko popakowane.

                    Mnie Pawla i Gawla reklamowac nie musisz, kupujemy tam od... no, z
                    poltora roku bedzie.
                    Przestalismy niedawno, odkad zmienili sklep netowy na jakas nowa oblesna wersje,
                    w ktorej nie moglismy znalezc mnostwa rzeczy. Teraz testujemy
                    frisco.pl :)

                    Tak czy owak, ja bym sie bala kupowac np. avocado zdalnie. To po prostu trzeba
                    pomacac :) Te lepsiejsze sery w PiP tez byly tylko "na sklepie".

                    > A poza tym do wirtualnego koszyka wrzuca sie jakos mniej glupot

                    To tez jest istotne. Plus czas na zaplanowanie i dane z poprzednich zamowien.
                    Dzieki temu o wszystkim sie pamieta (nie znosze lazic po sklepie z
                    papierkiem!)

                    > sklep dla snobow, ale potem pomyslalam, ze chrzanie. Jakbym miala czas
                    > spacerowac po bazarku, zeby codziennie wybierac trzy najpiekniejsze marchewki,
                    > najzielensza pietruszke i cztery idealnie rowne pomidorki, to bym spacerowala.

                    Otoz to.
            • veev Re: apropos allegro... 22.01.07, 22:21
              > Tylko ciuchy na razie wole w realu mierzyc, bo nawet to lubie. Nienawidze
              > natomiast robienia zakupow spozywczych i kupuje tylko to, czego nie
              > chce mi dowiezc Pawel i Gawel czy inne frisco. Jak mi zostaja do kupienia
              > przyprawy, sery i wino, to takie zakupy mozna nawet nazwac przyjemnoscia :)

              Ja nawet przyprawy, sery i wino zamawiam przez siec... nie znosze jezdzic z
              wozkiem po supermarkecie, zwykle nie mam na to czasu, a poza tym sama
              przyjemnosc, jak zakupy na drugie pietro wnosi Ci dwoch przystojnych dobrze
              zbudowanych kurierow :) W sklepie pod domem kupuje glownie swieze bulki rano i
              red bulla, jak mnie jakies nocne zlecenie przycisnie. Jakby ktos jeszcze
              wymyslil sposob na wirtualne mierzenie ubran (nawet sa juz takie proby:
              www.mvm.com/index.htm ), to moglabym praktycznie w ogole zapomniec o
              istnieniu realnych sklepow ;)

              v.
              • kasica_k Re: apropos allegro... 22.01.07, 22:45
                veev napisała:

                > W sklepie pod domem kupuje glownie swieze bulki rano

                Bulek nie jem, a chleb piecze mi mąż :)

                > Jakby ktos jeszcze
                > wymyslil sposob na wirtualne mierzenie ubran (nawet sa juz takie proby:

                Jeee, fajne! Dziala to? Niech ktos takie zrobi na staniki! Ale
                takie, zeby bralo pod uwage rozne... cechy, jak grubosc tkanki
                tluszczowej na przyklad... Dzieki za ten link.
    • ekler.ka Re: apropos allegro... 22.01.07, 23:11
      o matko,ale offtopic :)
      • kasiamat00 Re: apropos allegro... 22.01.07, 23:39
        no, wszyscy siedzą dzisiaj przed komputerem i się rozpisali; czy coś się stało?
        jakieś małe święto lokalne? :)
        • kasica_k moze to pelnia ksiezyca? 22.01.07, 23:56
          zdaje sie, ze wlasnie jest :) Ksiezyc w pelni, biusciaste wylaza na zer...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja