mary_lu
15.02.07, 14:44
Zainspirowana wypowiedziami dziewczyn w wątku Mahedy, wybrałam się wczoraj
przed południem do kilku sklepów z bielizną w poszukiwaniu czegoś seksownego
w rozmiarze 75F.
Oczywiście, nie spodziewałam się specjalnie udanych zakupów, ale nawet mimo
takiego nastawienia byłam bardzo rozczarowana.
W największym centrum handlowym w Gdańsku i jego okolicach nie było ani
jednego biustonosza w tym rozmiarze, który by choć zasługiwał na
miano "nieodstręczającego", co tu dopiero mówić o seksowności. Chyba o tych
maskujących paskudztwach powinno się mówić "antygwałty" (jak o cielistych,
pończoszanych podkolanówkach).
W każdym ze sklepów udawało mi się zdobyć zainteresowanie kierowniczek,
niektóre przeżywały mały szok, gdy słyszały cuda, jakie im prawiłam o
angielskich biustonoszach.
Troszkę pokpiłam z zawartości półek w ich sklepikach, panie same przyznawały,
że zostają im do wyprzedaży biustonosze o maleńkich miseczkach albo
wielgachnych obwodach, za to nigdy ładne 75D,E.
W Triumphie dowiedziałam się, że już dawno na spotkaniach firmowch
połączonych z pokazem bielizny, kierowniczki sklepów proszą o sprowadzanie
innej rozmiarówki. Ale spece od marketingu mają inne pomysły.
Zaczynamy większą akcję?