magdalaena1977
24.10.07, 23:28
cytat z wywiadu z Olgą Tokarczuk z "Wysokich obcasów"
www.gazetawyborcza.pl/1,81388,4589503.html
Kinga Dunin:
> Bohaterki twojej powieści to zwykle osoby szczupłe, krótko ostrzyżone.
> Kiedy jedna z nich wybiera się w podróż, chodzi między rzeczami,
> które przygotowała do spakowania, i to jest stos podkoszulków,
> majtek i zwinięte w kłębek skarpetki.
Olga Tokarczuk:
> Ale ona się wybiera w podróż, nie na imieniny albo spacer.
Kinga Dunin:
> Mogłaby wziąć chociaż stanik.
> Te rzeczy pasują raczej do podróżującego nastolatka.
> A można podróżować, realizując pewien wzór kobiety zadbanej.
Olga Tokarczuk:
> Z Antonią, znajomą podróżniczką, zgłębiałyśmy ten temat i są ściśle
> wypracowane przepisy, jak się ubrać na 12-godzinną podróż do samolotu.
> Ponieważ wtedy trzeba dbać, żeby było dobre krążenie krwi,
> to zakładanie stanika byłoby szaleństwem - rzeczy, które ściskają,
> mogą doprowadzić do zakrzepów.
> Poza tym samolot unosi nas w sensie fizycznym i metaforycznym
> poza stan tego kulturowego udeptanego targowiska próżności,
> w którym wymaga się od nas pewnych mundurków, przystosowania się.
> Samolot zwalnia od tego, podróż też.
Co Wy na to ?
Ja między ludźmi bez stanika czułabym się nieubrana. Nie latałam nigdy za
ocean, ale jeździłam na długie wycieczki autokarowe. I na nocne przejazdy
wybierałam po prostu te wygodniejsze, bardziej rozciągnięte biustonosze.
Z drugiej strony na co dzień stanik jest dla mnie równie wygodny, co dobrze
skrojony kostium czy dżinsy. Nie potrafię spać w staniku (poza drzemaniem w
autokarze w ubraniu) i kiedy siadam w wygodnej sukience przed TV też wolę być
bez stanika.