Dodaj do ulubionych

a ja zmniejszylam biust:)

10.12.07, 08:38
Mialam nie pisac, bo pare miesiecy temu prawie mnie zakrzyczalo pare
dziewczyn za sam pomysl. Ale stwierdzilam ze musze napisac bo po
prostu jestem przeszczesliwa i moge sie tym podzielic, zwlaszcza z
dziewczynami poznanymi tu na forum z ktorymi juz poza forum gadamy o
sensie tego zabiegu.
Po krotce z rozmiaru 82/128 (miara sprzed operacji) wchodze w
stanik 80E (80 bo jestem troche opuchnieta i tu wciskanie sie w za
male obwody jest nie na miejscu). Operacja trwala kolo 4 godzin,
pierwszy dzien bylam na lekach przeciwbolowych ale teraz juz nie.
Gwoli scislosci zabieg byl w ostatni piatek.
Tak jak juz kiedys pisalam i gdzie sie z paru osobami kompletnie nie
rozumialysmy - to nie byl zabieg powodowany kaprysem jak wiele osob
moglo uwazac. Co innego miec w miare jędrne E.G.H czy nawet JJ a co
innego dwa sflaczale dlugie do pasa i do tego mega cięzke worki
ktore owszem w super staniku wygladaja jeszcze ok ale bez....??
Kwestia skrzywionego kregoslupa, werznietych w cialo ramiaczek,
ciaglego bolu przy chodzeniu etc etc. Nie mam juz 20 lat i zarowno
wyglad jak i efekty uboczne noszenia takiej zawartosci stanika z
kazdym rokiem bylyby coraz gorsze. Dlatego podjelam taka decyzje i
wcale jej nie zaluje. Jestem szczesliwa. Zadowolona i wiem ze
podjelam dobra decyzje.
Bardzo dziekuje dziewczynom ktore sie odezwaly do mnie na priva po
moim pierwszym mailu i ktore mnie bardzo wspomogly swoim
doswiadczeniem w tej kwestii!! Nie chcialy pisac publicznie bo tez
bylyby zakrzyczane jak ja ale wsparly mnie niesamowicie.
Nadal mam duzy biust, tyle tylko ze teraz go lubię. I wlasnie o to
chodzilo:)
Tak wiec jesli na forum pojawi sie ktos kto boryka sie z takimi
rozterkami czy jednak nie zmniejszyc piersi - nie namawiam do tego
od razu ale i nie odwlekam od takiej decyzji. Teraz i ja sluze
pomoca:)
pozdrawiam wszystkie biuściaste:))))
Obserwuj wątek
    • maheda Gratuluję udanego zabiegu! 10.12.07, 08:49
      Faktycznie, 82/128 to już musi być ciężko. Sama mam 80/120 i faktycznie jest
      nieraz ciężko - i to całkiem dosłownie.
      Nawet zakładając podobny zapas u Ciebie tłuszczu na plecach, jak i u mnie, co
      powoduje znaczne zmniejszenie miseczki, przed operacją pewnie mieściłabyś się w
      75K, albo a 70(nieistniejące)L, staników w tych rozmiarach właściwie nie ma, a
      jeśli już są, to tak skrojone, że też ich już właściwie nie ma.
      Niech Ci się wszystko goi zdrowo i nie będzie żadnych tfu tfu kłopotów.

      Duże masz blizny?

      Tutaj na forum (wbrew pozorom) też są dziewczyny, które co prawda noszą dobrane
      staniki, ale noszą się z zamiarem operacji za jakiś czas, więc może
      podzieliłabyś się wiedzą i doświadczeniem?

      Im więcej osób na ten temat mówi, tym lepiej, bo tym szersza wiedza na ten temat.
    • charm Re: a ja zmniejszylam biust:) 10.12.07, 09:12
      Gratuluję udanego zabiegu, i oby wszystko szybko się goiło. :-)
      Rozumiem Twoją decyzję, i wiem, że biust czasem może być ciężarem, a nie ozdobą.
      Też rozważam taką decyzję, ale dopiero za kilka lat (może kilkanaście).
      (Najpierw dzieci ;) )
      Mam młody, dość jędrny biust, a też czasem ciąży, przeszkadza, itp (67/107).
      Więc Cię rozumiem.
      Jesteśmy z Tobą!
      • kasia_mm Re: a ja zmniejszylam biust:) 10.12.07, 09:23
        ... ja lat 33, dwoje dzieci, zero planow na nastepne potomstwo -
        czas byl juz najlepszy ku temu:)
        co do pytania poprzedniczki o blizny - na razie jestem cala w
        plastach aczkolwiek widoczna bedzie blizna pozioma pod biustem a ta
        pionowa i wkolo brodawek jak wynika ze zdjec jakie mi z innych
        redukcji piersi pokazywali - raczej niewidoczna - ale nawet jakby
        byla to swiadoma tego i tak chcialam to zrobic:) naprawde JUZ ich
        wyglad(ksztalt) jest nieziemski do tego co mialam:)))
    • dadaczka Gratuluje i trzymam kciuki! 10.12.07, 09:43
      Niech się blizny dobrze goją :-)

      To jest ulga, jak już człowiek jest po, prawda? Bardzo jestem
      ciekawa efektów :-)
    • agamara1 Re: a ja zmniejszylam biust:) 10.12.07, 09:55
      Witam :)

      i dolaczam do tematu ;) jako posiadaczka dwoch nowych cudow w
      rozmiarze 75F :D
      • mig_usia Re: a ja zmniejszylam biust:) 10.12.07, 12:17
        duzo zdrowka zycze i aby ogranizm szybko sie renererowal to tym
        zabiegu:)
        najwazniejsze Twoje zdrowie i gratuluje odwagi:)
        osobiscie nigdy nie rozwazalam takiej decyzji bo i nie mialam powodu
        z moim 65g, ale zakladanie rodziny jeszcze przede mna i nigdy nie
        wiadomo jak po ciazy bedzie wygladalo moje cialo...
    • mary_lu Re: a ja zmniejszylam biust:) 10.12.07, 12:28
      Cieszę się, że operacja się udała :)

      Ale chyba jetseś trochę niesprawiedliwa z tym "zakrzyczeniem"...
      Pamiętasz, jaki rozmiar i jakie powody podawałaś?
      • butters77 No właśnie... 10.12.07, 15:17
        No właśnie, ja też pamiętam tę dyskusję nieco inaczej.
        Na pewno nie jesteśmy przeciwniczkami operacji w ogóle - i na pewno cieszymy
        się, że taka możliwość istnieje - chodzi tylko o to, żeby nie podejmować takich
        kroków pochopnie, bo cofnąć się tego nie da.
        Wypróbowanie różnych rozmiarów staników jest znacznie mniej inwazyjne;) - i
        zrobienie tego na wszelki wypadek nigdy nie zaszkodzi. Ale jeśli mimo wszystko
        ktoś się decyduje - jego wybór. Myślę Kasiu, że napisałaś wtedy dość skrótowo -
        i to sprawiło na nas wrażenie, że nie wiesz o istnieniu innych opcji niż
        interwencja chirurgiczna.

        A zatem, Kasiu, życzę zdrowia i cieszę się, że jesteś szczęśliwa:)
        (i jestem pewna, że piszę to w imieniu 99,9% forumek:)
        • biograd Re: No właśnie... 27.03.08, 17:51
          Gratuluje zadowolenia i uczucia szczęśliwości - to najważniejsze! :)
      • turzyca Re: a ja zmniejszylam biust:) 10.12.07, 16:47
        Popatrzcie jak niektore osoby zostaja w glowach. :) Popatrzylam na tytul posta i
        nick i zapalilo mi sie, ze to ta dziewczyna, ktora powinna nosic 75S. I
        przypomnialo mi sie, jak bardzo jej wspolczulam tego S wpychanego w tak bardzo
        nie pasujace 80H.

        Ciesze sie, ze operacja sie udala, mam nadzieje, ze rekonwalescencja przebiegnie
        bez problemow. :)
    • maith Re: a ja zmniejszylam biust:) 10.12.07, 13:56
      Nie zamierzamy na Ciebie napadać :)
      Zależy nam tylko, żeby każdy kto myśli o operacji przekonał się najpierw, czy na
      pewno jego problemów nie rozwiązałby dobrze dobrany stanik.

      Natomiast ostro sprzeciwiamy się nieuczciwym chirurgom plastycznym, którzy w
      idiotycznych artykułach w praktyce marketingowych wmawiają kobietom, że 80F, to
      przerost biustu, wymagający operacji, bo w kiepskich bieliźniakach nie ma wyboru
      na ten rozmiar.
      Nie podobają się nam też podszopowane zdjęcia na niektórych stronach.

      A skoro już pojawiło się tu trochę dziewczyn, które zrobiły sobie operację, to
      może warto, żeby i ten temat tu na spokojnie zaistniał. Wy, w odróżnieniu od
      tych chirurgomarketoidów przedstawicie rzecz uczciwie. Jedna nasza forumka
      zamieszcza nawet w galerii prawdziwe zdjęcia po operacji. Myślę, że byłoby
      fajnie, jakbyście się do niej przyłączyły.

      Natomiast co do blizn - myślę, że nikt dla kogo blizny byłyby większym problemem
      niż sam biust nie powinien się operować.
      Nikt kto zdecydowałby się na operację tylko dlatego, bo ze zdjęć kliniki wynika,
      że nie będzie żadnych śladów.
      • agamara1 Re: a ja zmniejszylam biust:) 10.12.07, 19:35
        moge przeslac zdjecie do galerii :) tylko dajcie znac do kogo mam je
        puscic :D

        ja operacje robilam na nfz efektem jestem zachwycona i szczerze
        mowiac jesli mialabym podjac jeszcze raz decyzje o operacji
        podjelabym sie jej bez wachania ;)
        blizny sa malo widoczne(spodziewalam sie niezlych sznitow) choc
        minal niecaly miesiac :)
        • maith Re: a ja zmniejszylam biust:) 11.12.07, 14:18
          Do tej pory wysyłało się do Ansil, ale teraz ona jest zajęta, więc zastępują ją
          Anna_pia i Kasiamat00 :)
          • maheda Poprawka - anna-pia 11.12.07, 14:43
            z myślnikiem, a nie podkreśleniem!
          • kasica_k Re: a ja zmniejszylam biust:) 13.12.07, 02:00
            No niezupełnie :)
            Wszystko o wysyłaniu zdjęć jest w wątku galeryjnym (przyszpilony).
            • maith Galeria 13.12.07, 08:14
              Żeby było zabawnie, ja tam nawet zajrzałam, ale zupełnie mi się nie rzuciło w oczy.
              Zatem kopiuję osoby, do których wysyłamy zdjęcia:
              > kasica_k (kasica_k@gazeta.pl),
              > yaga7 (yaga7@gazeta.pl),
              > anna-pia (anna-pia@gazeta.pl)
        • pandziksa Re: a jak dokładnie załatwiałs na nfz? 12.12.07, 00:08
          interesuje się tą kwestią bo chciałabym zmniejszyć biust. co do
          potomstwa biologicznego to sprawa jego posiadania rozwiąże się w
          ciągu pierwszego półrocza 2008. Jeśli nie bedzie to wtedy robię
          operacje. Mam 82/114. nosze 32J. biustonosz jest dobrze dobrany a
          mimo to wielkość biustu mi przeszkadza.
    • nunia01 Re: a ja zmniejszylam biust:) 10.12.07, 15:11
      Pamiętam tamtą dyskusję. Raczej nikt nie krzyczał. Podawałaś rozmiar stanika a
      nie biustu. A taki rozmiar jak podawałaś do dużych nie należy i dlatego
      dziewczyny margały o podanie wymiarów a nie rozmiaru stanika.
      Pamiętam, że jak podałaś rozmiar, to życzyły Ci udanej operacji i zapraszały po
      na dobór staników w odpowiednim rozmiarze.
      Bardzo się cieszę, że piszesz. Rzetelne i prawdziwe informacje dotyczące
      operacji przydadzą się na forum, które wspiera biuściaste!
      Co prawda dziewczyny specjalizują się we wsparciu własćiwym rozmiarem, ale jak
      ktoś poza rozmiarókę wyjeżdża to niech ma szansę dowiedzieć się czegoś o
      alternatywach.
      Życzę Ci szybkiego i bez komplikacji gojenia i wygodnych staniczków
      podkreślających uroki Twoich nowych cudeniek:)
    • heliamphora Cieszę się, że operacja sę udała :) 10.12.07, 15:46
      Życzę szybkiego powrotu do formy i zadowolenia z biustu!
    • fioolkaa Re: a ja zmniejszylam biust:) 10.12.07, 19:10
      skoro miałaś 46 cm biustu to nie dziwie się że to zrobiłaś- to było chyba jedyne
      słuszne wyjscie
      • maheda Nie przesadzaj, wszystko zależy od budowy 11.12.07, 14:11
        Ja mam 78/120, czyli 42 cm różnicy, i ani mi się śni robić operację plastyczną,
        mi się mój biust podoba.
        • fioolkaa Re: Nie przesadzaj, wszystko zależy od budowy 11.12.07, 18:50
          i samoakceptacji. ja bym się na pewno źle czuła z takim biustem, ale to kwestia
          indywidualna
          • maheda Z tym, że samoakceptację 11.12.07, 18:55
            powinien leczyć psycholog, a nie chirurg.
            Psycholog też jest na NFZ.
            A jeśli najlepsi psycholodzy nie są na NFZ, to i tak są znacznie tańsi, niż chirurg.
            • maith Re: Z tym, że samoakceptację 11.12.07, 19:35
              Dokładnie, a czasem wystarczy dobrany stanik.
              Żeby nie dochodziło do takich sytuacji, że osoby takie jak Paulina550 z biustem
              w okolicach 75D wybiera się na operację jego zmniejszenia.
              Co ciekawe, równie dobrze mogłaby pójść na operację powiększenia.
              Przy tym rozmiarze trudno powiedzieć, w którą stronę zaszaleje brak
              samoakceptacji ;)
              Inna sprawa, że jak Paulina wreszcie trafi do naszego wątku rozmiarowego i się
              po prostu przebierze, to jej przejdzie. Ale ile osób w tej sytuacji trafi
              najpierw do chirurga, który nie przedstawi innych opcji, tylko ucieszy się z jej
              braku samoakceptacji?
              • charm Re: Z tym, że samoakceptację 11.12.07, 22:38
                Problemy z samoakceptacją można rozwiązać w sposób mniej inwazyjny (dobry
                stanik, psycholog, itp). Jeśli różnica między obwodami jest znaczna, to biust
                może na prawdę utrudnić życie. Pomijając już bóle pleców, itp...
    • paulina550 Re: a ja zmniejszylam biust:) 11.12.07, 14:06
      ja też bym to zrobiła po zakończeniu karmienia drugiego dziecka. Dziś już wiem
      ,ze mój organizm nie przeżyje trzeciej ciąży więc gdybym miała forsę nie
      zastanawiałabym się. Zazdroszczę Ci i mam nadzieje że przynajmniej Tobie będzie
      się wygodniej życ!!!
      • agamara1 Re: a ja zmniejszylam biust:) 11.12.07, 15:10
        nie musisz miec forsy :)
        operacje mozesz zrobic na nfz ;)


        ja mialam 45cm roznicy :/ masakra
      • mauzonka Kazus Pauliny550, czyli dlaczego trzeba... 11.12.07, 16:50
        ... czyli dlaczego trzeba mówić dużo o wszystkich za i przeciw operacji zmniejszania biustu.
        Paulino, pisałaś w "cyckach w ciąży", że nosisz 75D. Jeśli to jest prawidłowe 75D - to jeśli serio uważasz, że chciałabyś zmniejszyć biust, to najwyraźniej potrzebujesz więcej poczucia wartości dla wałasnego biustu:) 75D to jest niewielki biust, jak można racjonalnie, po wszelkich przemyśleniach, rozważeniu za i przeciw, chcieć go zmniejszyć? Czy nie lepiej już, zamiast gdybać "gdybym miała kasę, to bym zmniejszyła", pogdybać sobie "gdybym miała wolne 70 zł, to zamówiłabym sobie dobry stanik"? Przecież to jest o tyle łatwiejsze, o tyle mniej inwazyjne i jak szybko przyznosi efekt zadowolenia z biustu!

        Dziewczyny, nowe forumki zwłaszcza, może ja mam pierdolca dydaktycznego, ale błagam, nie zwalajcie winy za wszelkie nieszczęścia na biusty! Nie traktujcie ich jako zła koniecznego, jako deformacji do zmniejszenia! Wiecie, jak waszym cyckom jest przykro, gdy tak o nich myślicie? Sprawcie, abyście się mogły nimi cieszyć, a operację rozważajcie w ostateczności!
        • maith Re: Kazus Pauliny550, czyli dlaczego trzeba... 11.12.07, 19:31
          Dokładnie - Paulina, Twój problem (źle dobrane okolice 75D) rozwiąże dobry
          stanik i sama będziesz się śmiała, że kiedyś myślałaś o operacji.
          Autorka tego wątku miała biust w okolicach 75L, a teraz po zmniejszeniu, kiedy
          uważa, że jest całkiem ok, to ma opuchnięte 80E, czyli jak się ododpuchnie, to
          będzie miała 75FF.
          Widzisz różnicę?
          • bathilda Re: Kazus Pauliny550, czyli dlaczego trzeba... 11.12.07, 19:34
            Ja jeszcze karmię i mam 65H, "przesiądnięte" z 70G a wcześniej 75F. 35 cm
            różnicy. Nie uważam żebym nie dała razy jeszcze raz czy dwa ;-)
            • szarsz Re: Kazus Pauliny550, czyli dlaczego trzeba... 30.01.08, 13:33
              Ja mam biust porównywalny do Bathildy i tez nie uważam, żeby był
              super duży. Jest proporcjonalny do sylwetki i mógłby być może
              odrobinę większy... A może i nie? Ale 75D (prawidłowo dobrane) to
              mały biust.
    • zuz-anka Re: a ja zmniejszylam biust:) 12.12.07, 09:50
      No i dobrze. Ja moją operację opisalam dokladnie rok temu, zdjęcia
      są w galerii.
      trochę cię zmartwię - blizny wokól sutek i pionowa nie znikaja,
      jedynie robią się płaskie. Kup koniecznie maści i smaruj tak często,
      jak będziesz mogła - cepan jest niezły na początek, ale dość mocno
      smierdzi, ja sobie smarowałam na zmianę: cepan/contratubex/no-scar
      (pięknie pachnie!) i jeszcze maścią silikonową - tej nie polecam,
      jest bardzo droga, ciężko się rozsmarowuje, przeraźliwie brudzi
      bielizne - nie do odeprania, a dzialanie - byle jakie.
      Życzę szybkiego powrotu do pełni sił!!!
      Fajne uczucie, co nie?
      A tak wogóle to po zabiegu miałam stanik 80D, teraz wyśmienicie
      czuję się w 75E.
      • maith Zuz-anka, możesz przygotować rzetelny tekst dla 12.12.07, 12:10
        Zuz-anka, możesz przygotować rzetelny tekst dla osób myślących o operacji?

        Nie musi być bardzo długi, ale żeby pokazać podstawowe kwestie.

        Ze świadomością, że to dotrze i do osób faktycznie potrzebujących operacji i do
        takich, co to mając 75E noszą 75D, bo w ich bieliźniaku większych nie ma.

        Nie wiem, najlepiej w punktach, żeby tam było:
        -i o problemach z NFZ
        -i o proponowanych maściach
        -i o tym, na co trzeba uważać
        -i jakieś ostrzeżenie przed nieuczciwymi chirurgami, co to pokazują szopowane
        zdjęcia,
        -i żeby jakoś też odsiać te przypadkowe osoby, którym wystarczy dobry stanik,
        ale naczytały się tekstów marketingowych...

        Żeby to był taki 1 tekst, który można wszystkim osobom na różnych portalach i
        tutaj, piszących o operacji, od razu podlinkowywać... :)

        A potem razem z dziewczynami byście to mogły rozwijać, jakby się Wam jakieś nowe
        uwagi nasuwały :)
        • kasia_mm Re: jeszcze jedna kwestia.... 12.12.07, 19:37
          dziewczyny madrze piszecie ale ciagle zapominacie o jednej sprawie
          wsadzenie duzego biustu do odpowiedniego stanika swoja drogą i
          zgadzam sie w 100%
          ale:
          1. biust np 75G 20 latki czy nawet 30 latki ale bezdzietnej bez
          karmienia, tycia i chudniecia kilka razy to co innego niz biust tej
          samej kobiety po tych "przejsciach"; moze wygladac swietnie w
          staniku dobranym wedle wyznawanych tu zasad ale bez?
          nie mozna mowic ze ktos z 80E nie powinien myslec o zmniejszeniu bo
          to wcale nie problem i bywaja wieksze piersi i to wogole jest cudne
          ze takie "male"80E czy F sie ma! hihi moze to smieszne ale ja mam
          wrazenie ze Wszystkie jestescie przed ciazami, mlode kozy co wiecej
          niz 5 kg w jedna czy druga strone nie dobraly/stracily i nie macie
          pojecia co mowicie! przytyjcie 38 kg schudnijcie to, dobijcie od
          nowa 10kg i pogadamy o pieknych piersiach ;)
          powiem obrazkowo- moje piersi kiedys naprawde miescily sie w stanik
          z miska G lub H chociaz wedlug Waszych wyliczen powinnam miec
          bodajze J lub L - miescily sie bo to byly dwa dlugie cienkie worki
          ktore wbite w "koszyk" miseczki dopiero mialy wyglad piersi!
          rozumiecie juz? tego sie wczesniej nie dalo zmierzyc w obwodzie bez
          pomocy osoby drugiej lub bez stanika:(
          2. rozmiar a wzrost - jesli osoba o wzroscie 160 cm ma 70G i chce
          operacji to ja ja zrozumiem - to nie jest tak ze ma cudo i tylko
          stanik i jej pomoze - wlasnie przy takich dysproporcjach
          wzrost/rozmiar stanika rodza sa klopoty z kregoslupem, bolami glowy
          etc

          btw - od operacji ani razu nie bolala mnie glowa:)))) nie ma uscisku
          na odcinek szyjny kregoslupa i jak reka odjal codzienne juz prawie
          bole glowy przez ktore rozwalalam watrobe biorac kolejny apap czy
          inne przeciwbolowe swinstwo zeby funkcjonowac

          Bron Boze NIKOGO nie zachecam do operacji
          bo to nie jest to drobny zabieg ale powazna kilkugodzinna operacja,
          jest kilkanascie metod jej przeprowadzenia, ciezka z mozliwymi
          powiklaniami etc etc
          • maith Re: jeszcze jedna kwestia.... 12.12.07, 21:02
            Kasiu, jeżeli uważasz, że Twój biust (dowolnej wielkości) wymaga podniesienia,
            to to całkiem co innego.

            Problem w tym, że sporo trafiających tu osób wcześniej myślało o operacji
            zmniejszenia (bo na mój rozmiar nic się nie da kupić w sklepie), a potem dziwiło
            się, jak ich problemy można łatwo zlikwidować bez.

            Po drugie - to nie ciąże i karmienie niszczą piersi, ale odbieranie im,
            szczególnie w tym czasie, podtrzymania - bo "nie warto zmieniać staników jak
            biust rośnie", a że na ten rozmiar nie ma karmników, to "kupmy szerszy i
            wyjmujmy cycka od dołu", albo "kup se pani 85E zamiast 75H", bo to przecież
            żadna różnica itp.

            Rozumiem, że są osoby, które naprawdę potrzebują operacji.
            Ale myślę, że warto je oddzielić od tych, którym wystarczą prostsze rozwiązania.
          • turzyca Re: jeszcze jedna kwestia.... 12.12.07, 21:10
            Momencik, bo ja chyba czegos nie czaje.
            1. Wydawalo mi sie, ze obwisniete piersi (ciaze, tycie/chudniecie) wymagaja liftingu, co nie jest jednoznaczne z redukcja.
            Duze piersi moga wymagac zmniejszenia, co przy okazji skutkuje liftingiem.
            2. Zarowno bole kregoslupa jak i bole glowy sa najczesciej pochodnymi zle dobranych stanikow. Poprzednio napisalas o powieszeniu sobie pieciokilogramowej siatki ziemniakow na szyi. Zgoda - tym jest wlasnie duzy biust bez podtrzymania. Ale nikt nie zabrania wsadzenia tej siatki ziemniakow w swietnie wyprofilowany plecak ze stelazem czyli naprawde dobrze dobrany stanik. Tyle ze wiekszosc kobiet nosi wlasnie te siatke z ziemniakami. My chcemy je przekonac, ze zanim sobie te siatke z ziemniakami odetna, moga jednak sprobowac ponosic plecak ze stelazem. W wiekszosci wypadkow spokojnie wystarczy.

            No i nie wszystkie jestesmy mlode kozy, jak to raczylas ujac. Owszem ja sie zaliczam do mlodszych i bezdzietnych uczestniczek forum, ale przeciez jest tez tutaj calkiem sporo matek i to w takim wieku, ze moglyby i moimi matkami byc.
            A po drugie - gdybym nie trafila na forum upychalabym moje polskie 65J w 75C lub zgola 80B (to wedlug pani w pobliskim bielizniaku...). Miesci sie. Wyglada tak sobie, ale jesli bym nie wiedziala, jak powinno byc, to tak bym chodzila. Tak wiec argument ze miescilas sie w G mimo ze powinnas nosic duzo wieksza miseczke, jest mocno nie trafiony.
            • kasia_mm Re: jeszcze jedna kwestia.... 12.12.07, 21:56
              Ad1 zupelnie nie masz racji, lifting czy innaczej podciagniecie
              piersi to w porownaniu z redukcja gdzie sie wycina po 1-3 kg z
              kazdej piersi zupelnie co innego i zupelnie innaczej piersi do
              liftingu a innaczej do redukcji wygladaja
              Ad2 nie ja pisalam o ziemniakach ale to mniej wazne bo to prawda
              zaden dobrze dobrany stanik nie odciazy w 100% kregoslupa bo
              obciazenie idzie na ramiona i szerokie dobrze trzymajace ramiaczka i
              ten ciezar kilku kilogramow nadal sie dzwiga i nadal kregoslup/glowa
              cierpi codziennie

              w kontekscie wygladu moich piersi sprzed operacji i w kontekscie
              tego ze ich nie widzialas nie pisz prosze ze moj argument byl
              nietrafiony bo byl; powtarzam ogromne spadki i przybrania wagi,
              karmienia, start za czasow panienskich z rozmiarem E to wszystko
              dalo taki wyglad jaki dalo i efektem byl operacja:)

              calkowicie sie zgadzam co juz nie raz pisalam ale jakos nikt tego
              nie czyta:) = ze na pewno w wiekszosci wypadkow dobranie stanika
              wystarczy; od poczatku tylko (pierwszego postu kilka miesiecy temu
              przed operacja - wolam ze nie mozna od razu z zasady kazdego
              odzegnywac od mysli o operacji bo biust biustowi nierowny mimo
              identycznego rozmiaru:)) poza tym wyglad w staniku a samoakceptacja
              siebie bez niego to wogole inna sprawa a tez sie tu o tym rzadko
              mowi.. idealnie dobrany stanik nie sprawi ze wiszace dwa balony beda
              bez niego sterczaly jak u Pameli, nie oszukujmy sie - stanik
              koryguje wylacznie w momencie posiadania go na sobie - a czasem sie
              go jednak zdejmuje...:))
              • maith Re: jeszcze jedna kwestia.... 12.12.07, 22:05
                Nie zrozumiałam tego fragmentu o szerokich ramiączkach...
              • szarsz Sorry, nie wytrzymam. 30.01.08, 13:46
                kasia_mm napisała:
                > idealnie dobrany stanik nie sprawi ze wiszace dwa balony beda
                > bez niego sterczaly jak u Pameli, nie oszukujmy sie - stanik
                > koryguje wylacznie w momencie posiadania go na sobie - a czasem
                > sie go jednak zdejmuje...:))

                Gadasz głupoty, aż się dymi.

                Nie chcę być wulgarna, więc się powstrzymam przed przeklinaniem, ale
                szlag mnie zaraz trafi!!! Dobrze dobrany stanik JEST w stanie
                odwrócić ząb czasu! Ja miałam po zakończeniu karmienia takie zwisy,
                że płakałam patrząc na siebie w lustro! A teraz, po roku noszenia
                naprawdę DOBRZE dobranego stanika, mogę się rozebrać przed każdym
                bez wstydu, bo biust się podniósł, wypełnił i ujędrnił. Mam 34 lata
                i całe życie noszenia złego stanika, więc naprawdę uwierz mi, nie
                wyglądałam dobrze.

                Zrobiłaś operację, bo miałaś duży biust. Ok, gratuluję i cieszę się,
                że wszystko przebiegło bez komplikacji. Cieszę się również, że
                podoba Ci się Twój nowy biust, bo tak naprawdę właśnie o to chodzi.
                By siebie akceptować. Ale nie wmawiaj innym, że poza chirurgiem z
                obwisłym cycem nic się zrobić nie da!

                Aż żałuję, że wstydziłam się moich obwisłych piersi i nie mam zdjęć
                z tamtego okresu, by pokazać różnicę :(
                • szarsz Re: Sorry, nie wytrzymam. 30.01.08, 13:53
                  tak mnie krew zalała, że nie zauważyłam dat :)
                • wieczorynka79 Ja tak z ciekawosci :) 28.03.08, 13:40
                  Gratuluje wszystkim,ktore pomniejszyly sobie biust.
                  Tez nad tym mysle,ale jeszcze nie teraz.Narazie inwestuje w dobry
                  stanik a pozniej czas pokaze.
                  Interesuje mnie koszt takiej operacji pomniejszenia?
                  Mozecie mi napisac ile kosztuje?

                  Dziekuje i pozdrawiam
                  • agamara1 Re: Ja tak z ciekawosci :) 28.03.08, 14:14
                    10-13tysiecy u dobrego chirurga ;)
                    • wieczorynka79 Re: Ja tak z ciekawosci :) 30.03.08, 11:55
                      Pytam,bo wszedzie gdzie sie zapytam to rozne ceny :),ale te 13 tys
                      po raz kolejny sie sprawdza.
                      Moze w przyszlym roku ;)
    • zuz-anka apropos NFZ 12.12.07, 09:51
      to nie jest tak hop-siup - mnie wprawdzie wpisano w kolejkę, ale
      nadal czekam na wyznaczenie terminu zabiegu - nie wypisłam się po
      zrobieniu prywatnie, bo ciekawam okrutnie, kiedy zadzwonią. Mieszkam
      w Gdańsku
      • agamara1 Re: apropos NFZ 12.12.07, 09:59
        zuz-anko ja bylam w poradni pod koniec sierpnia a operacje mialam 14
        listopada ;) czekalam 2,5 miesiaca, wiec to chyba az tak dlugo nie
        jest ;D

        odnosnie blizn ja zamowilam plastry silikonowe i masc veraderm :)
        lekarz mowil ze jesli miesiac po operacji blizny sa tak malo
        widoczne to bedzie jeszcze lepiej po smarowaniu silikonem :)
        od 2 tygodni smaruje blizny linomagiem na zmiane z nitrofurazonem i
        jest super ;D

        zaraz wysylam fotki do galeri :)
        • kasia_mm Re: apropos NFZ 12.12.07, 10:07
          na NFZ w W-wie gdzie ja mieszkam czeka sie ok 3 lat
          ja tego czasu nie mialam bo oprocz palstyki piersi wycinali mi
          wlokniaka ktory ciagle rosl i ja juz tak dlugo czekac nie moglam.. w
          ciagu 2 lat mogl sie zezlosliwic a czekac mialam kolo 3... zart:(
          co do blizn - dzieki za rady - w pt mam miec zdjete szwy kolo sutkow
          i chyba te pionowe wiec zobacze jak to tam wyglada:)
          na razie goi sie pieknie
          • zuz-anka Re: apropos NFZ 12.12.07, 10:16
            ja przeżyłam szok, jak pierwszy raz zobaczylam rany - wszedzie
            siniaki, czarne druciki, strupy... po tygodniu było fajniej.
            Natomiast ja miałam mały problem - z jednej piersi, na przecięciu
            pion/poziom wylazły mi szwy wewnętrzne, bo się ścierwa nie
            rozpuściły. Poszłam do mojego hirurga, pięknie mi je wyciągnął,
            zaszył maleńka dziurkę, i dziś sladu po tym nie ma.
            A co do NFZ - to dranie!@
        • zuz-anka Re: apropos NFZ 12.12.07, 10:10
          no widzisz, a ja się zgłosilam 20 lipca 2006 roku do AM w Gdańsku i
          nadal czekam. Powiedziano mi, że sobie poczekam ze 2 lata:)
          A co do veradermu - zdecydowanie źle go oceniam, niewiele zmienił,
          lepsze były - i są, bo do tej pory się smaruję - pozostałe 3.
          Ja niestety trochę zaniedbałam blizny - i mam zgrubienia na końcu
          (pod pachą) o dł. ok. 1,5 cm, czasem swędzą. Chetnie obejrze inne,
          nieretuszowane zdjecia:0
          Fajnie człowiek się tak lekko czuje, jak mu ujjmą 2 kg...
          • agamara1 Re: apropos NFZ 12.12.07, 10:13
            ja operowana bylam we wroclawiu przez dr wegrzyna i dr jarlinskiego
            w sumie usunieto 3860g lacznie z obu piersi
            • zuz-anka Re: apropos NFZ 12.12.07, 10:17
              UUUU, dużo, u mnie o trochę ponad 2500.
              • agamara1 Re: apropos NFZ 12.12.07, 11:05
                ano duzo :/


                jak jeszcze raz uslysze ze kregolup nie boli od ciezaru piersi to
                takiej osobie powiem zeby powiesila sobie 5kg cukru w reklamowce na
                szyi i niech tak pochodzi caly dzien zobaczymy co powie wieczorem ;P

                od 14 listopada ani raz nie bolaly mnie plecy jakie cudowne uczucie
                kiedy klade sie wieczorem do lozka bez lamania w plecach :D
                • zuz-anka 14 listopada? 12.12.07, 11:08
                  miałas operację 14 listopada? Bo ja właśnie tego dnia, tyle, że 2006
                  roku!
                  • agamara1 Re: 14 listopada? 12.12.07, 11:12
                    tak dokladnie 14 listopada :) o 10 sie zaczela a o 13.30 skonczyla :D
                    • zuz-anka Re: 14 listopada? 12.12.07, 11:20
                      czyli jest to zdecydowanie świetna data. U mnie start był o 19,
                      koniec 23.30.
                      • agamara1 Re: 14 listopada? 12.12.07, 11:40
                        zgadza sie :)

                        ja naczytalam sie w internecie o wszystkich powiklaniach i skutkach
                        ubocznych naogladalam sie dziewczyn na oddziale po pomniejszeniu,
                        bylam przygotowana na najgorsze a tu prosze 8 godzin po operacji
                        wstalam z lozka. na nastepny dzien juz latalam po szpitalu ;)z
                        drenami i redonikami w kieszeniach od spodni :d
                        dziewczyny byly cale w siniakach i krwiakach ja nie mialam ani
                        jednego nawet malusiego boze jaka ja bylam przerazona ze wszyscy
                        mieli a ja nie hahahah myslalam ze cos jest nie tak
                        mnie dreny wyjeli po 2 dobach inne dziewczyny mialy po 5-6 dob,
                        znowu paniki narobilam ze za wczesnie ze zacznie sie paprac hihi
                        chcialam zeby jeszcze pare dni mi dreny zostawili hahaha chociaz
                        leciala tylko czysta chlonka bez zadnych domieszek ;)
                        dr mnie uspokoil i powiedzial ze na mnie sie goi "jak na psie"
                        hihihihi usmialam sie jak nie wiem.
                        w 2 dobie wrocilo mi czucie w sutkach i calych piersiach choc nadal
                        miejsca gdzie byly umiejscowione dreny mam lekko odretwiale to
                        jednak czucie wrocilo w calosci jupi a tego skutku ubocznego sie
                        najbardziej balam :/ pomimo ze mialam przenoszone na szypule to
                        zdaza sie zanik czucia.
                        szwy mialam wyciagane w 16 dobie poniewaz mialam wewnetrzne(czyli
                        nitka nie wychodzi na zewnatrz tylko koncowka pod pacha )a sutki
                        mialam szyte tez szwem wewnetrznym tyle ze nicia rozpuszczalna(nie
                        wyciagali mi szwow z sutka, moze dlatego moje blizny sa tak malo
                        widoczne. jak bylam na kontroli to az lekarz sam z siebie byl dumny
                        ze tak pieknie to wyglada :) strupki zaczely odpadac mi 3 doby po
                        operacji teraz juz praktycznie nie mam zadnego no poza tymi po
                        drenach ;)
                        jedna piers nie bardzo chciala sie goic na dl 3mm poprostu na
                        laczeniu kotwicy pod piersia szewek puscil ale juz zaczelo sie
                        ziarninowanie i jest git :)
                        jestem taka szczesliwa ze jakbym mogla to bym fruwala :D moge
                        godzine stac przed lustrem i ogladac moje skarby :D


                        sorki za takiego dlugasnego posta :D
                        • zuz-anka Re: 14 listopada? 12.12.07, 12:46
                          u mnie dreny wyjęli po dobie, też własnie na złączeniu kotwicy były
                          drobne problemy, szwy mialam ściągane po 10 dniach, czucie też mam.
                          I też polubilam lustro!!!
                • maith Ciężar biustu i bóle kręgosłupa 12.12.07, 12:26
                  Agamara1 - właśnie siedzę i próbuję swoje piersi do tego cukru porównywać ;)

                  Ale z tymi bólami kręgosłupa, to u Ciebie ten biust był naprawdę ciężki. Mój
                  (75G) jest w porównaniu z tym leciutki.
                  Ale w złym staniku bym go bardzo czuła.

                  A stereotypy są takie, że z jednej strony wmawia się ludziom, że 80F to przerost
                  biustu wywołujący przeraźliwe bóle kręgosłupa (a w "artykule" jest na wszelki
                  wypadek od razu kontakt do kliniki chirurgicznej, udającej niezależnych doradców
                  - przypadek autentyczny)
                  A z drugiej strony nie brakuje idiotów myślących, że taki biust jak Twój to
                  atrakcja, o którą się sama prosiłaś i powinnaś się cieszyć.

                  I jedno i drugie trzeba zwalczać, wyraźnie oddzielając sytuacje, kiedy operacja
                  jest niezbędna od tych, kiedy dziewczyna tylko nie zna swojego właściwego
                  rozmiaru, ale po jego przymierzeniu nigdy by do pomysłu operacji nie wróciła.
                  • agamara1 Re: Ciężar biustu i bóle kręgosłupa 12.12.07, 12:38
                    zgadzam sie z toba w 100%

                    ze mna na sali lezala dziewczyna po pomniejszeniu, jusssuu jak ja
                    zobaczylam jej stanik z przed operacji to sie przerazilam :0
                    miala 80DD a powinna miec jakies I/J
                    nie miala po operacyjnego stanika wiec pielegniarki ze starego
                    wyjely fiszbiny i byl idealny po operacji !!!!

                    inna dziewczyna nosila babcine 90F przy obwodzie pod biustem 75cm :(
                    tyle ze zaszywala stanik z tylu recznie zeby pasowal
                    piersi byly w tym czyms zmasakrowane :0

                    a dziewczyna po plastyce brzucha chapnela wszystkie moje staniki bo
                    byly na nia idealne znaczy sie miseczki bo w obwodzie zaciasne i
                    miala sobie poprzedluzac je :) i odechcialo jej sie operacji
                    piersi ;)
                    bo zmasakrowane w 90D wisialy jej na brzuchu a po zalozeniu moich
                    jakos zmalaly i stanelu do gory ;) z operacja narazie dala sobie
                    spokoj :)
                    • maheda Re: Ciężar biustu i bóle kręgosłupa 12.12.07, 12:55
                      No właśnie. Najpierw próbować innych metod, a dopiero, jak nie działają, to się
                      chwytać chirurgii. Też tak uważam.

                      Ja jeszcze półtora roku temu wprost MARZYŁAM o operacji biustu, bo w moich
                      85D-90E-95E wyglądałam paskudnie - bezkształtne wory do pasa.

                      Teraz swojego 75HH (czyli "na polskie", p.t. co 2 cm miseczka w górę - 75N) nie
                      zamieniłabym na żaden mniejszy biust, a wierz mi - jest co nosić.
                      Jednak dobrze dobrany stanik zniwelował bóle kręgosłupa do niemal zera!!!
                      To "niemal", to są bóle schorowanego już kręgosłupa, któremu "pomogły" lata
                      noszenia niedobranych staników, i które miałabym już teraz również przy biuście
                      o połowę mniejszym.
                      • agamara1 Re: Ciężar biustu i bóle kręgosłupa 12.12.07, 13:07
                        hihi ja pamietam jak mnie babka w bielizniaku chciala zapakowac w
                        80F przy wymiarach 70/115cm hahahahah i jeszcze w dodatku byl to
                        push up zgroza :/


                        teraz jestem opuchnieta i 75F/80E jest na mnie idealne, wogole to te
                        sportowe staniki sa jakies dziwnie ciasne :/
                        no nic jeszcze 5 miesiecy i zapakuje sie w piekny stanik z
                        fszbinami :D
                        • maheda Re: Ciężar biustu i bóle kręgosłupa 12.12.07, 13:14
                          agamara1 napisała:

                          > no nic jeszcze 5 miesiecy i zapakuje sie
                          > w piekny stanik z fszbinami :D

                          Czego Ci serdecznie życzę :)
                          • agamara1 Re: Ciężar biustu i bóle kręgosłupa 12.12.07, 13:18
                            dziekuje :)

                            narazie mecze sie w pancerniaku ale co tam wytrzymam :)
      • charm Re: apropos NFZ 12.12.07, 10:47
        Też jestem bardzo ciekawa ;-)
        Rozważam taką możliwość w dalszej przyszłości, jeśli zachowa się tendencja
        wzrostowa i po dzieciach piersi nie zmaleją... (dzieci w planie za parę lat :P)
        Teraz mam 42cm różnicy w obwodach mierzonych, jak będzie dalej nie wiem, w
        każdym razie, jak dotąd, bez względu na to, czy chudnę, czy tyję (wow) biust
        rośnie...
        • agamara1 Re: apropos NFZ 12.12.07, 11:02
          mialam dokladnie tak samo :/
    • chaje_shukarije godzina szczerości 12.12.07, 21:19
      w wątku o zmniejszeniu biustu nie może mnie zabraknąć ;)
      a tak poważnie, wcześniej pisałam o tym, że myślę o operacji, ale nie przyznałam
      się do jednej rzeczy, a że ten wątek jakiś taki spokojniejszy, mniej emocjonalny
      a bardziej rzeczowy, to odważyłam się napisać całą prawdę
      problem z moim biustem to nie tylko jego nienaturalny rozmiar (65 JJ), ale także
      zdeformowane, wciągnięte brodawki sutkowe :/ nie wiem czy wiecie o co chodzi bo
      nie spotkałam się jeszcze z takim tematem na forum, ale zapewniam was że
      połączenie obu tych wad daje efekt, który nie kwalifikuje się do pokazania
      komukolwiek poza chirurgiem plastykiem, a i to nie bez wstydu :(
      piszę o tym, bo chciałabym zapytać dziewczyny, które pokręciły się trochę po
      klinikach czy słyszały czy gdzieś w Polsce wykonuje się operacje rekonstruujące
      wciągnięte sutki i czy da się to połączyć z operacją zmniejszenia biustu. a może
      wystarczy sama operacja zmniejszenia biustu? czytałam, że wciągnięte sutki mogą
      być spowodowane za krótkimi kanałami mlekowymi
      i jeszcze jedno pytanie: operacja najczęściej odbiera możliwość karmienia
      piersią w przyszłości (trochę by mi było szkoda, ale i tak ze względu na te
      wciągnięte sutki nie mogłabym karmić, więc żadna strata), bo trudno oszczędzić
      kanały mlekowe, ale rozumiem, że mimo tego w ciąży gruczoł produkuje mleko, a
      więc co się z nim dzieje? jak się w ogóle zachowują zmniejszone piersi w czasie
      ciąży?
      • turzyca Re: godzina szczerości 12.12.07, 21:32
        zanim ktos Ci odpowie, ja bym chciala zadac jedno pytanie.

        piszesz: "trochę by mi było szkoda, ale i tak ze względu na te wciągnięte sutki
        nie mogłabym karmić, więc żadna strata"
        To jest Twoja opinia czy opinia kogos, kto sie dobrze na tym zna? Np
        instruktorki laktacyjnej?
        I drugie pytanie - czy pokazywalas sie lekarzowi? Czy wystawiasz swoja opinie na
        podstawie zdjec, ktore mozna znalezc np w prasie? Tzn. czy jestes pewna, ze
        sytuacja jest tak daleko poza norma, czy to tylko Twoje wrazenie?
        Bo szczerze mowiac, gdyby nie fakt, ze regularnie bywam w krajach, gdzie do
        nagosci jest nieco inne podejscie niz u nas, to bylabym pewna, ze moje cialo
        zdecydowanie nie miesci sie w zadnych kategoriach akceptowalnosci. Ale jak widze
        sliczne, atrakcyjne dziewczyny, w ktorych moglabym sie prawie zakochac (prawie,
        bo jednak nie ta orientacja), a potem w saunie czy na basenie stwierdzam, ze ich
        ciala nie sa zdecydowanie bardziej atrakcyjne od mojego, to dochodze do wniosku,
        ze mam spojrzenie spaczone przez mass-media i zaczynam znowu byc zadowolna z
        siebie. Nie jestem kaszalotem, ale normalna przecietna, atrakcyjna kobieta.
      • pandziksa Re: na wciągnięte brodawki 12.12.07, 21:56
        avent produkuje taką fajną rzecz

        www.bobolandia.com/avent-niplette-sztuka-p-620.html
        • maheda Re: na wciągnięte brodawki 12.12.07, 22:08
          Dla mnie to nie jest fajna rzecz, tylko robienie wody z mózgu kobietom, zwłaszcza tym, które jeszcze nigdy nie karmiły dziecka.
          Dziecku jest naprawdę wszystko jedno, co ssie, wcale nie musi mieć wyciągniętego i sterczącego sutka, kŧóry by dziecko stymulował - co za bzdura!
          Dziecko stymuluje smak mleka i miejsce, skąd się to mleko wydostaje.
          Jeśli mleko wydostawałoby się z policzka, dziecko ssałoby z lubością policzek, odruch ssania nie jest uzależniony od wystawania sutków...
          To straszne, na czym firmy potrafią robić pieniądze :(
          • ananke666 Re: na wciągnięte brodawki 13.12.07, 01:01
            Popieram, co prawda sama wciągniętych sutków nie miałam i nie mam, natomiast dowcip polega na tym, że dziecko nie ssie wystającej końcówki piersi, tylko otwiera japę dość szeroko i wciąga do paszczy większość otoczki. I to właśnie to miejsce ssąc ugniata sobie, żeby mu to mleko wyłaziło szybciej. Kto spróbowałby podać dziecku tę wystającą część brodawki, po pierwszej próbie wybiłby to sobie z głowy raz na zawsze, przykłapana szczękami noworodka końcówka sutka funduje takie wrażenia, że życzyć można wyłącznie wrogowi. Zresztą prawie każda matka wywinie taki numer przynajmniej raz, a to się zaduma i nie dopilnuje, żeby młode rozdziawiło się na przyzwoitą szerokość, a to młode w szale żerowania chapnie za szybko...
            A w ogóle to samo to otwieranie buzi, ten sygnał "daj mi jeść" jest najbardziej rozczulającym widokiem świata, taki bardzo, bardzo bezbronny. Każdorazowo w ułamku sekundy serce mi miękło, a raczej nie przeobraziłam się nagle w miotaną macierzyństwem obłąkaną maciczkę, czy tam kombajn wielozadaniowy napędzany hormonami.
          • agastrusia Re: na wciągnięte brodawki 13.12.07, 13:55
            Owszem tylko malutkiemu dziecku może być bardzo trudno uchwycić płaską lub
            krótką brodawkę - troche czasu poświęciłam na to aby moje dziecko zaczeło ssać
            pierś. Wiele dziewczyn dawno by sie poddało i karmiło butelką.
            • ananke666 Re: na wciągnięte brodawki 13.12.07, 14:11
              Ale się nie poddałaś i wszystko poszło dobrze, prawda? :) więc nie ma potrzeby od razu skreślać karmienia ze względu na kształt brodawek. W szczególnych przypadkach pewnie taka "wyciągaczka" może pomóc (wieść z innego forum), ale to nie znaczy, że potrzebuje tego każda, która ma płaskie brodawki. Jeśli ktoś nie chce karmić piersią, to jego osobista sprawa oczywiście i wara postronnym od tego, niemniej jeśli może chciałby, to zakładanie od razu że nic z tego nie wyjdzie, skoro może wyjść... jest niepotrzebne.
              • agastrusia Re: na wciągnięte brodawki 13.12.07, 15:12
                Oczywiście, że się nie poddałam, mało tego tak się rozpędziłam, że karmiłam
                bąbla do drugiego roku życia ;)
                A jeśli chodzi o te wyciągaczki brodawek to nie wiem czy zdają one egzamin, ale
                jedno jest pewne, "kurację" trzeba zacząć znacznie wcześniej przed zajściem w ciążę.
                W przypadku wykonanej operacyjnego wyciągnięcia brodawek, kiedy pokarm jest
                produkowany delikwentka otrzymuje tabletki wstrzymujące laktacje.
                • mika_p Re: na wciągnięte brodawki 15.12.07, 16:25
                  Tyle że siara produkowana jest nawet od połowy ciąży i są kobiety, które mają
                  jej sporo, tak, ze cieknie samoistnie - a tabletki pwostrzymujące laktację to
                  hormony.
                  • agastrusia Re: na wciągnięte brodawki 15.12.07, 17:16
                    coś za coś. Dlatego też trzeba najpierw przeanalizować wszystkie za i przeciw i
                    dopiero wówczas podjąć decyzje. Trzeba pamiętać, ę każdy kij ma dwa końce.
      • maheda Re: godzina szczerości 12.12.07, 22:01
        Przede wszystkim - skoro szyje się na Twój rozmiar seryjne staniki, to nie możesz mieć nadnaturalnego rozmiaru, przyznasz.
        To tak po pierwsze.
        A co do wciągniętych sutków - jeśli Cię to martwi, to idź do lekarza.

        Ja też się martwiłam przed ciążą, co to będzie, co to będzie... bo też miałam wciągnięte szczyty brodawek, wcale mi nie wystawały i martwiłam się, jak to będzie, jak dziecko urodzę... że przecież nie będę miała dziecka jak nakarmić!
        Z nadzieją czekałam na cud, który powinien był się zdarzyć w czasie ciąży... no i żaden cud się nie zdarzył...
        Za to okazało się, że dziecko znakomicie poradziło sobie z wydobywaniem mleka z moich piersi, a co więcej, przez te pół roku znakomicie wyciągnęło mi te szczytowe części brodawek ;)

        Więc - jeśli NAPRAWDĘ Cię to martwi, to idź do lekarza.
        Ale mój przykład - mam nadzieję - jasno ukazuje, że wcale nie musi być to żaden problem.

        Aha - i nie wstydziłam się przed swoim mężem rozebrać, ani nic, wcale nie uważałam, że moje piersi się nie nadają do pokazywania. W życiu by mi to do głowy nie przyszło!

        Powinnaś się przejść w pierwszym rzędzie do psychologa chyba.
      • agamara1 Re: godzina szczerości 12.12.07, 23:05
        mialam zapadniety jeden sutek, podczas operacji naprawili ta wade ;)
        niestety operacja redukcji piersi odbiera w 100% mozliwosc karmienia
        piersia.

        ja poddalam sie mastopeksji(lifting+ znaczna redukcja)
        a redukcja(zmniejszenie) i lifting(podniesienie) to 2 rozne rzeczy ;)
        mnie przy okazji rowniez wyrownano asymetrie i zmniejszono
        wielgachne brodawki :D
        • chaje_shukarije Re: godzina szczerości 12.12.07, 23:14
          a jak to jest z tymi ciążami po operacji? bo, że o karmieniu nie ma mowy to już
          wiem, ale czy biust się nie "rozsypie" w trakcie/po ciąży?
          • dadaczka Re: godzina szczerości 12.12.07, 23:48
            chyba żadna z nas tutaj nie ma takich doswiadczeń, musiałabyś
            poszukać na forach specjalistycznych (już podawałam kiedyś adres),
            mnie ten problem nie dotyczy więc się bardzo nim nie interesowałam,
            ale na pewno czytałam, że biust zmniejszony moze znowu przyrastać -
            to w końcu tkanka tłuszczowa w dużej mierze. W ciąży hormony
            działają tak, że biust się powiększa (u mnie to jeden z pierwszych
            objawów ciąży ;-)), najpierw jest obrzmiały, potem przyrasta
            generalnie, również w miarę przyboru kg. Zapewne więc zmniejszony
            biust w tym czasie też może przyrosnać. Sądzę, że nie powinno być
            chyba zasadniczego problemu z kształtem piersi - ale jesli biust
            przyrasta to zachowuje się tak, jak normalny, nieoperowany - czyli
            może zadziałać grawitacja. O ile oczywiście nie robiono przy
            zmniejszeniu liftingu biustu, bo wtedy przyszywany jest do mięśni i
            nic nie powinno się opuscić. Kształt pewnie może się zmienić w
            jakimś stopniu - w końcu przy przyroście często się zmienia.

            A z tymi wklęsłymi brodawkami Maheda ma 100% racji - nie ma się co
            martwić na zapas. Dzieci sobie potrafią poradzić w znakomitej
            większości przypadków, choć czasem coś tam położne/lekarze/mądre
            ksiązki sugerują na tę okoliczność. W każdym razie przy karmieniu/w
            ciązy/przy pielęgnacji malutkiego dziecka sprawdza się jedna zasada:
            co naturalne to najlepsze, więc nakładki itp to tak niekoniecznie...
            • chaje_shukarije Re: godzina szczerości 13.12.07, 00:38
              >Dzieci sobie potrafią poradzić w znakomitej większości przypadków...

              no tak, dziecko to może sobie poradzi, pytanie czy ja sobie poradzę bo zostają
              jeszcze względy estetyczne :(
              już sam rozmiar jest fatalny, a te wciągnięte sutki to jeszcze cios na dobicie :/
              wiem, ze moim cyckom przykro jak tak o nich myślę (to chyba mauzonka ostatnio
              uświadamiała w kwestii cyckowej empatii), ale na prawdę mam ich już tak dość, że
              łzy nie uronię gdy się obrażą i pójdą sobie ode mnie w cholerę
              • maheda tfu tfu tfu 13.12.07, 03:10
                chaje_shukarije napisała:

                > łzy nie uronię gdy się obrażą i pójdą sobie ode mnie w cholerę

                Oj, żebyś sobie nie wykrakała...
                TFU TFU TFU!
              • ananke666 Re: godzina szczerości 13.12.07, 19:07
                Na psa urok, żebyś podwójnej amazonki nie wykrakała, tfu tfu tfu trzy razy przez lewe ramię, solą na ogon takm myślom sypać i żelazem za nimi rzucać.
              • olusimama Re: godzina szczerości 13.12.07, 19:23
                chaje_shukarije napisała:

                > już sam rozmiar jest fatalny, a te wciągnięte sutki to jeszcze cios na dobicie

                Ech, miałam wciągnięte brodawki do samego końca ciąży, ubolewałam właśnie z
                powodu obaw, ze nie wykarmię potomka. Ale, ze byłam zawzięta i fanatycznie
                nastawiona do karmienia piersią, udało się. Pomogły na początku te silikonowe
                kapturki, młodej było łatwiej chwycić, ale po kilku pierwszych łykach brodawka
                się wysuwała i zdejmowałam kapturek, podając gołą pierś. 3 tygodnie tak
                walczyłyśmy, aż się wysunęły na stałe i tak już zostało.

                Także bez obaw, na kłopoty ze stroną estetyczną nic nie poradzę, w kwestii
                wciągniętych brodawek jestem przykładem, ze to nie przeszkodzi.
          • agamara1 Re: godzina szczerości 13.12.07, 09:06
            po operacji jest zakaz zachodzenia w ciaze przez rok, pozniej mozna
            ale biust urosnie, obwisnie i nie bedzie juz ladny pozatym moze sie
            zdeformowac ;D

            radze poczekac,urodzic dzieci a pozniej myslec co dalej ;)
      • mauzonka Re: godzina szczerości 13.12.07, 01:04
        Popełniasz błąd mówiąc, że masz nienaturalny rozmiar biustu. Jesteś po operacji powiększania piersi? Silikon tam masz, że uważasz swój rozmiar za nienaturalny? <ironia> Ej, a 65J to jeszcze jest naturalny, czy też już nie, bo nie wiem, czy sama nie powinnam rozważyć operacji... </ironia>

        A co do problemu sutków... Czy ta przypadłość, o której mówisz, polega na tym, że masz takie jakby dziurki w brodawkach? Takie głębokie, takie mikro-pępki? Wybacz obrazowe zapytania:) Bo jeśli tak, to chyba naprawdę warto się udać do lekarza. Wgłębienia w piersi mogą tez oznaczać zmiany nowotworowe. I tu nie ma mowy o żadnym wstydzeniu się! Przecież ginekologa się nie wstydzisz, czemu miałabyś wstydzić się chirurga?
        Pytam o objawy, bo kiedyś na innym forum jedna dziewczyna również narzekała na wklęśnięte sutki, ale potem się okazało, że jej sutki po prostu nie są sztywne i odstające jak na manekinach przez 24h na dobę. Nie podejrzewam Cię o robienie z igły wideł, ale jeśli chodzi o bardzo rzadkie sztywnienie sutków i ich płaskość w naturalnym stanie, to pociesz się, że też tak mam i nigdy, ale to nigdy przenigdy, nie postrzegałam tego jako problemu.

        Przepraszam, jeżeli mój post był infantylny i bagatelizuje Twój problem, ale wolę dopytać, bo czasami kobiety naprawdę robią problemy tam, gdzie ich nie ma:)
        • chaje_shukarije Re: godzina szczerości 13.12.07, 01:30
          > A co do problemu sutków... Czy ta przypadłość, o której mówisz, polega na tym,
          > że masz takie jakby dziurki w brodawkach? Takie głębokie, takie mikro-pępki?

          tak, dokładnie tak, są takie jakby zassane do środka. Wyłażą tylko czasem, np.
          jak mam okres i piersi są nabrzmiałe, ale wtedy też nie do końca. Poza tym jedna
          z brodawek jest zdeformowana, tzn nie jest okrągła (jak np. na okładce ksiażki
          Coelho "Czarownica z Portobello") ale ma kształt...hmmm. bułki poznańskiej,
          czyli takiej przeciętej na pół (tak mam od urodzenia, a przynajmniej od kiedy
          kiedy pamiętam)

          > chyba naprawdę warto się udać do lekarza.
          >Wgłębienia w piersi mogą tez oznaczać zmiany nowotworowe.

          w przyszłym tygodniu idę na USG, bo jak się dowiedziałam na formum to musi być
          odpowiedni dzień cyklu

          >tu nie ma mowy o żadnym wstydzeniu się! Przecież ginekologa się nie >wstydzisz,

          wstydzę :| ja się wstydzę każdego kto widzi mój biust

          >Ej, a 65J to jeszcze jest naturalny, czy też już nie, bo nie
          > wiem, czy sama nie powinnam rozważyć operacji...

          może "nienaturalny" to nie było najbardziej fortunne określenie, ale chodziło mi
          o to, że jest sprzeczny z moją "wewnętrzną naturą", tzn. fatalnie się z nim
          czuję, nie potrafię go zaakceptować, nie postrzegam go jako cześć mojego ciała,
          tylko coś "obcego" co jestem zmuszona nosić
          wiem, że to brzmi jak bredzenie pacjenta zakładu psychiarycznego, ale ja się
          absolutnie nie wypieram tego, że to być może problem bardziej psychiki (chociaż
          przyznacie, że taki duży biust jest niewygodny w użyciu) niż fizjologii
          rzecz w tym, że biust łatwiej zoperować niż mózg....
          • turzyca Re: godzina szczerości 13.12.07, 07:39
            Przez Ciebie zagladam sobie w dekolt prawie tak, jakby mi nagle piersi wyrosly!

            Bo napisalas "Poza tym jedna z brodawek jest zdeformowana, tzn nie jest okrągła
            ale ma kształt...hmmm. bułki poznańskiej, czyli takiej przeciętej na pół (tak
            mam od urodzenia, a przynajmniej od kiedy kiedy pamiętam)"
            a ja sie zaczelam zastanawiac, jaki ksztalt maja moje... No i nic nie
            zobaczylam, trzeba bedzie sie rozebrac, moze po poludniu, bo wlasnie sie z
            wielkim wysilkiem (poszlam spac o trzeciej) ubralam. O ile dobrze pamietam, to
            zadna z moich brodawek nie jest dokladnie okragla. Ale ze sa mniej wiecej
            podobne do siebie, to jakos nie doszukiwalam sie problemu. Sa moje. To mi sie
            podobaja.

            "ja się absolutnie nie wypieram tego, że to być może problem bardziej psychiki
            (chociaż przyznacie, że taki duży biust jest niewygodny w użyciu) niż fizjologii
            rzecz w tym, że biust łatwiej zoperować niż mózg...."

            Psycholog jest tanszy i latwiejszy od chirurga plastycznego.
          • zuz-anka co do psychologa... 13.12.07, 14:33
            to w przypadku duzego biustu uważam wizytę za stratę czasu. Ja tak
            strasznie brzydzilam sie wlasnego ciala, że nawet wlasnemu mężowi
            przestalam pozwalać się dotknąć; i ani psycholog, ani piguły nie
            pomogły;
            za to operacja pomogla mi bardzo - czuję się lepiej nie tylko
            fizycznie, ale i psychicznie. Mimo, że walczę z nadwagą, mam duży
            tylek - i problemy z przyswajaniem węglowodanow, wiec i z
            chudnięciem - zaczęlam samą siebie lubic. I mogę spokojnie spojrzeć
            w lustro, i nie ryczę w przymierzalni, gdy coś okaże się za male- -
            kiedyś za male było wszystko, a teraz tylko część.
            i nie zawsze dobry stanik załatwia sprawę, szczególnie w przypadku
            biustów powyżej.. jakiegos tam rozmiaru.
            I przepraszam dziewczyny - gdy widzę kobietę z naprawdę wielkimi
            piersiami - to się wzdrygam(nie z obrzydzenia, tylko z przerażenia,
            że mogłaby do mnie wrócić ta męka). Tak bardzo nienawidzilam tego
            cięzaru..
            • maheda Ale jednak zaczęłaś od psychologa. 13.12.07, 21:09
              To, że nie pomogło - to już inna sprawa.
              Ale jednak trzeba od tego właśnie zacząć, wg mnie.
        • mauzonka I jeszcze jedno 13.12.07, 01:36
          Zrobiłam mały risercz, znalazłam to:
          en.wikipedia.org/wiki/Inverted_nipple
          Pokazuję mężowi i podpuszczam: nie sądzisz, że ten sutek jest jakiś dziwny? A on na to: - Ee, ale czemu? Przecież normalny. Moja pierwsza dziewczyna takie miała.

          Btw, ponoć 1/3 kobiet ma tę przypadłość, ciekawe ile z nich uważa ją za problem....
          • kasica_k Re: I jeszcze jedno 13.12.07, 01:45
            Ja mam. I nie uważam za problem :)

            Proponuję nastepujące rozwiązania (rozłącznie albo razem):

            1. psycholog (bądź ekwiwalent w postaci wytłumaczenia sobie,
            że problem jest sztuczny)

            2. facet :)
            • maheda Re: I jeszcze jedno 13.12.07, 03:03
              kasica_k napisała:

              > 1. psycholog (bądź ekwiwalent w postaci wytłumaczenia sobie,
              > że problem jest sztuczny)
              >
              > 2. facet :)

              Popieram :-)
              Zaczynam doceniać fakt studiowania swojego czasu na uczelni, na której była znakomita większość facetów.
              Nie da się ukryć, że chyba każda z nas, dziewczyn, czuła się piękna i zaopiekowana.
              Bardzo dobrze to robi na samoocenę.
              • charm Re: I jeszcze jedno 13.12.07, 06:49
                maheda napisała:

                > kasica_k napisała:
                >
                > > 1. psycholog (bądź ekwiwalent w postaci wytłumaczenia sobie,
                > > że problem jest sztuczny)
                > >
                > > 2. facet :)
                >
                > Popieram :-)
                > Zaczynam doceniać fakt studiowania swojego czasu na uczelni, na której była zna
                > komita większość facetów.
                > Nie da się ukryć, że chyba każda z nas, dziewczyn, czuła się piękna i zaopiekow
                > ana.
                > Bardzo dobrze to robi na samoocenę.
                >
                Podpisuję się rękami i nogami ;-)
                Praca w zespole programistów też doskonale robi ;-)
                • maheda Re: I jeszcze jedno 13.12.07, 07:02
                  ;) Witam koleżankę
                  • aadrianka To i ja dodam swoje 13.12.07, 08:14
                    ...na temat samoakceptacji.
                    Jako szesnastolatka przeszłam operację, po której została mi
                    pamiątka: zaczynająca się około 5 cm pod mostkiem i biegnąca aż do
                    pępka przez środek brzucha blizna. Teraz, po przeszło 10 latach,
                    jest blada, ale wciąż duża i szeroka, bo przerosła. Żeby nie
                    odbiegać od tematu cycka za daleko - moje, oględnie mówiąc, nie są
                    zbyt uniesione. Mówiąc nieoględnie, wiszą jak uszy jamnika (acz
                    fakt, że odkąd jestem na drodze do właściwego rozmiaru, zyskały na
                    jędrności). Pamiętam swoją rozpacz, jeszcze sprzed operacji - jak
                    się pokazać facetowi z czymś takim? Chirurg wypowiedział prorocze
                    słowa: "Jak trafisz na adoratora swojej osoby, to blizna nie będzie
                    żadnym problemem".
                    I fakt. Owszem, nie noszę dwuczęściowych strojów kąpielowych ani
                    bluzek odsłaniających brzuch powyżej pępka, bo nie cały świat musi
                    podziwiać, ale nigdy nie spotkałam się z negatywną czy choćby lekko
                    niechętną reakcją facetów na moje ciało. Zwyczajnie, jeśli
                    mężczyźnie podoba się kobieta, to w całości. Blizna, wiszące cycki,
                    wciągnięte brodawki to szczegóły nie zmieniające postrzegania całej
                    osoby. Jeden kiedyś na moje marudzenie odpowiedział wprost: "ta
                    blizna to część ciebie, a ty jesteś śliczna". Wiszące cycki też
                    jakoś nigdy nie przeszkadzały, na ich temat słyszę wyłącznie
                    komplementy.
                    Reasumując - jeśli ktoś nie umie zaakceptować siebie, to operacja
                    piersi niewiele zmieni. Wtedy okaże się, że nos nie taki, uszy
                    niewydarzone, kolana nie tego, o małych palcach u nóg nie
                    wspominając... Chyba że ktoś uważa, że to faktycznie tylko o ciężar
                    czy kiepską kondycję biustu idzie, jeśli tak, to interwencja
                    chirurga może pomóc, jeśli zawiodą inne metody.
                • chaje_shukarije Re: I jeszcze jedno 13.12.07, 08:32
                  > > Zaczynam doceniać fakt studiowania swojego czasu na uczelni, na >>której
                  była znakomita większość facetów.
                  > Praca w zespole programistów też doskonale robi ;-)

                  fizyka to też nie babiniec ;)

                  > > Nie da się ukryć, że chyba każda z nas, dziewczyn, czuła się
                  > >piękna i zaopiekowana.
                  > > Bardzo dobrze to robi na samoocenę.

                  mi nie poprawiło, chociaż faktem jest, że pozostałe dziewczyny z roku znalazły
                  sobie facetów na uczelni :)
                  • maheda Re: I jeszcze jedno 13.12.07, 08:36
                    chaje_shukarije napisała:

                    > fizyka to też nie babiniec ;)

                    Ale na fizyce mamlasy są. Nie to, co na jakiejś prawdziwej polibudzie ;)

                    > mi nie poprawiło, chociaż faktem jest, że pozostałe dziewczyny z roku znalazły
                    > sobie facetów na uczelni :)

                    Faceci świetnie wyczuwają, co dziewczyna o sobie myśli i zaczynają myśleć o niej to samo, co ona o sobie.
                    Tu leży najprawdopodobniej pies pogrzebany.
          • chaje_shukarije Re: I jeszcze jedno 13.12.07, 08:24
            to mnie uspokoiło :)
            ale przyznasz, że ciężko nie pomyśleć, ze coś nie tak, jak się w życiu nie
            widziało takiego w telewizorze itp. w neutralnym kontekście, a tylko np. w
            kontekście, że są problemy z karmieniem; a wujek google zapytany co o tym myśli
            wypluwa fora, na których prędzej czy później temat sprowadza się do instrukcji
            obsługi wspomnianych kilka postów wyżej nepleet :/
            • bruxelka11 Re:Kilka refleksji zdesperowanej 13.12.07, 09:35
              ŁOJ MATKO! Zaczełam przez was oglądać strony o wciągniętych sutkach
              i operacjach plastycznych. Na sronie jednej z klinik były były fotki
              porównawcze przed i po zabiegu. Patrząc na nie doszłam do wniosku,
              że: 1. moje piersi są bardziej obwisłe i większe niż u większości
              zoperowanych kobit (152 cm wzrostu a cycki 92 w obwodzie - czyli
              obwód cycków to 2/3 mojego wzrostu-masakra jakaś jak tak na to
              patrzeć), 2. Mam absolutnie płaskie, nierówne brodawki i nigdy nic
              nie udało mi się z nich wydusić - znaczy są zapadnięte na amen! 3.
              Mam blizne po operacji ciagnącą się jakieś 25 cm przez cały mostek
              Taką ciemnobrązową "drabinke", przez którą mimo wiekich cycków nici
              z dekoltów V-wyszczuplających, 4. Mój brzuch odstaje bardziej niz u
              zakwalifikowanej do operacji pani na fotce - przydałby się
              lifting :| 5. Przydałoby się też powiększyć i wyrónać sobie usta bo
              sa krzywe...a...i powieki mi ze starości zaczynają opadać (32
              lata na karku robi swoje) :((((
              Kurde wychodzi na to, że mogłabym zrobić sobie 6 operacji
              plastycznych + 1 wycięcie brodawki na nosie...Kurde...Zrobiłabym to
              jak nic gdybym miała forsy jak lodu i się tak strasznie nie bała
              ZASTRZYKÓW, DRENÓW i SZPITALNEJ BIELI, ;p
              Hymmm...chociaż moje wady w porównaniu z operowanymi wadami ludzi ze
              zdjęcia są tak poważne, że moze zoperowali by mnie za darmo?
              • martvica Re:Kilka refleksji zdesperowanej 13.12.07, 10:09
                bruxelka11 napisała:
                (152 cm wzrostu a cycki 92 w obwodzie - czyli
                > obwód cycków to 2/3 mojego wzrostu-masakra jakaś jak tak na to
                > patrzeć),

                Ja mam 154/92; nie obraziłabym się gdyby urosły :)
                • bruxelka11 Re:Kilka refleksji zdesperowanej 13.12.07, 10:22
                  Ej, Ej to wszystko było autironiczne oczywiście ;P Jak poruszony
                  został temat zmniejszania i przekształcania piersi to mi się
                  oczywiście przypomniały wszytkie moje "wady" i doliczyłam się co
                  najmniej 6 poważnych:)
                  Swoją drogą często rozśmieszam się sama myślą o połozych na podłodze
                  2-ch sznureczkach...jednym długości mojego wzrostu a dugim o
                  długości mojego obwodu w biuście :)))) Całkiem ciekawy wniosek...
                • kasiamat00 Re:Kilka refleksji zdesperowanej 13.12.07, 17:40
                  Można się dopisać do tego klubu? 155/91 ;) Też bym się za 5 cm więcej nie
                  obraziła (tzn. jakbym przy okazji nie wypadła poza rozmiarówkę większości
                  ładnych staników).
                  • charm Re:Kilka refleksji zdesperowanej 13.12.07, 18:16
                    To ja też się dopiszę ;-) 168/108 ;-) ale chętnie oddałabym kilka cm ;-)

                    A tak generalnie, to należę chyba do wąskiej grupy kobiet, które akceptują swoje
                    ciało ;)
                    • maheda To ja kolejna :D 13.12.07, 19:34
                      170/120.
                      Też ładnie :P
                    • agastrusia Re:Kilka refleksji zdesperowanej 13.12.07, 19:50
                      he he tak samo jak ja ;-P
                      • heliamphora 170/117 15.12.07, 23:01
                        I też mogłyby być większe. Pod warunkiem, że nie byłoby trudności z kupieniem na
                        nie stanika :)
            • mauzonka Korekcje sutków, diagnoza i taki przykład 13.12.07, 13:10
              Przez ten wątek zaczęłam guglować "inverted nipples" i inne wielkie przypadlości biustów. Oczywiście chirurg plastyczny na wszystkie ma sposób.
              Wciagniete sutki przed i po:
              www.plasticsurgery4u.com/inverted_nipple/picture_invertednipple.htm
              Albo tu:
              www.plasticsurgery4u.com/inverted_nipple/connecticut_inverted_nipple.htm
              Doszłam to wniosku, że też mam IN 3-ego stopnia (patrząc po zdjęciach)... Gdyby nie chaje_shukarije, nigy bym się nie dowiedziała, że to wogle coś "dziwnego";) A laski po operacjach na tych zdjęciach wcale nie wygladają "normalniej", niż przed.

              Myślę, że mam diagnozę problemu - powiedzcie, co o tym myślicie.
              Otóż te inverted nipples to jest taka anomalia, jak cellulitis:) Gdzies kiedyś czytałam <ironia>mądre</ironia> stwierdzenie, że cellulitis to odstępstwo od normy, które dotyka ponad 80% kobiet. IN ma ponoć 33%. W życiu widziałam mnóstwo biustów, w rodzinie, na basenach, w saunach, przy mierzeniu staników z koleżankami i jakoś tak mi się te różne sutki opatrzyły, że w życiu bym nie powiedziała, że to jakaś anomalia.
              Chaje, wybacz znów moją prosto-z-mostu-ść, ale ile ty gołych cudzych piersi widziałaś na żywo? Bo sutek z okładki Cohello to nie jest wyznacznik normy... Pomijając już zaangażowanego w jego stworzenie fotoszopa;-)

              I jeszcze taki przykład, że ta diagnoza jest chyba słuszna. Trochę off-top, ale dobra. Sutków widziałam w życiu sporo. Gorzej z cudzymi waginami - szczerze mówiąc, znam tylko swoją. Wydawało mi się zawsze, że mam dziwną waginę i zdecydowanie za duże wargi sromowe. I strasznie mi to przeszkadzało w kontaktach z facetami, bardzo późno zdecydowałam się pokazać to i owo wybrankowi serca:) Niedawno jednak kupiłam sobie książkę "Wagina. Kobieca seksualność w historii kultury" Catherine Blackledge (na Koszykowej po 10 zł). Książka słabiutka merytorycznie, ale ma jeden plus. Zdjęcia różnych wagin. Otóż jak to sobie przejrzałam, doszłam do błyskotliwego wniosku, że moja wagina wcale nie jest dziwna i zaczęłam wierzyć mojemu mężowi, że inne kobiety też tak mają:)

              Wybaczcie długi post i wywewnętrznienia a la Charlotte z Seksu w Wielkim Mieście, ale pomyślałam, że to jest analogiczny przykład problemu, którego rozwiązanie dostarcza nabycie pewnej wiedzy o świecie - o tym jak wyglądają inne sutki, w przypadku Chaje_shukarije.

              ---
              Prawdziwe obwody naszych staników
              Hot-Pyszczki
              Z ziomami dookoła świata - perełki światowego hiphopu
              • maheda O fuj.... 13.12.07, 13:38
                Ale obrzydliwie wyglądają te przyczepione sutki do brodawek...
                • kasica_k Re: O fuj.... 13.12.07, 14:18
                  Ja się dziwię, że można sobie z własnej woli taką krzywdę robić. Tj. oczywiście
                  nic nie mam do wystających brodawek, ale naturalnych - te przerobione są jakieś
                  dziwne... Przedtem te piersi w większości wyglądały lepiej.
              • kasica_k Re: Korekcje sutków, diagnoza i taki przykład 13.12.07, 14:24
                Twój post jest strzałem w dziesiątkę. Wydaje mi się, że 90% problemów z
                akceptacją swojego ciała u kobiet wynika z tego, że ciała innych kobiet znają
                głównie z kolorowych magazynów, gdzie widzą ciała sztuczne, a nie prawdziwe.
                Zjawisko jest istotne zwłaszcza w takich krajach jak Polska, gdzie nie ma
                zwyczaju opalania się topless, nudyści są zjawiskiem egzotycznym, podobnie jak
                sauny, a na basenach babki myją się pod prysznicami w kostiumach. Z kobiet
                przeciętna Polka ogląda nago swoją matkę we wczesnym dzieciństwie. Z waginami
                jest jeszcze trudniej, ale tutaj dobrego rozwiązania poza publikacjami typu w/w
                (oraz być może stronkami w necie) nie widzę :)
                • zuz-anka Re: Korekcje sutków, diagnoza i taki przykład 13.12.07, 14:36
                  To chyba nie do końca tak jest. Ja nienawidzilam moich piersi bo
                  były moje, a nie dla tego, że oglądalam jakies czasopisma. Nie lubię
                  mojego dużego, kwadratowego tyłka i grubych ud, ale nie patrzę na
                  nie z nienawiścią, tylko z pewnym niesmakiem... i nie przeszkadzają
                  mi w normalnej egzystencji, więc nie lecę na odsysanie tłuszczu,
                  choć pewnie by bylo mnie stać. Ale to byłby tylko kaprys
                  kosmetyczny. A operacja uratowała moje życie psychiczne. I nie
                  tylko...
                  • turzyca Re: Korekcje sutków, diagnoza i taki przykład 13.12.07, 14:53
                    A dlaczego mocne uda czy kwadratowy tylek sa zle? Albo miekki, zaokraglony
                    brzuch? Albo warstewka tluszczyku na biodrach?
                    • aquira Re: Korekcje sutków, diagnoza i taki przykład 13.12.07, 15:21
                      > Albo warstewka tluszczyku na biodrach?
                      Ja zawsze chciałam mieć szersze biodra, a nie te 85-6 cm... :/
                      • charm Re: Korekcje sutków, diagnoza i taki przykład 13.12.07, 15:24
                        aquira napisała:

                        > > Albo warstewka tluszczyku na biodrach?
                        > Ja zawsze chciałam mieć szersze biodra, a nie te 85-6 cm... :/


                        Chętnie bym się podzieliła - mam ok 10cm więcej....
                        (a nie jestem przy tym gruba - w talii mam ok 62-64cm)
                        • turzyca Re: Korekcje sutków, diagnoza i taki przykład 13.12.07, 15:34
                          Ja mam akurat okragla setke. 4-6 cm wiecej niz normalnie. Przeszkadza mi tylko
                          dlatego, ze sie w ulubiona spodnice nie mieszcze. A poza tym... zadbane sa,
                          apetyczne, w nowej spodnicy wygladaja prawie rownie zabojczo jak w starej, w
                          dodatku faceci sie za mna ogladaja, czemu ja mam sie stresowac?
                        • aquira Re: Korekcje sutków, diagnoza i taki przykład 13.12.07, 16:05
                          > Chętnie bym się podzieliła - mam ok 10cm więcej....
                          > (a nie jestem przy tym gruba - w talii mam ok 62-64cm)
                          Chciałabym mieć przynajmniej 90! W talii mam tyle samo co Ty, czego niestety nie
                          widać przy tak wąskich biodrach ;(
                • kruszyzna O basenowych prysznicach pesymistycznie :) 14.12.07, 10:58
                  kasica_k napisała:

                  > a na basenach babki myją się pod prysznicami w kostiumach.

                  Ja się myłam pod prysznicem w kostiumie. Z tej prostej przyczyny, że pod damski prysznic często gęsto zbłądzali mężczyźni. Do tego były to akurat wyjątkowe chamy, które na uwagę, że to damski prysznic, mówili, że wiedzą o tym. I nic. Bić się przecież nie będę :) A na dodatek ten prysznic nie był jakoś szczególnie oddzielony od samego basenu, więc każdy, kto pływał, mógł przy okazji zobaczyć, kto pod tym prysznicem stoi. No załamka totalna. Szczerze mówiąc, zdziwiłabym się, gdyby któraś wyskoczyła bez stroju :)
                  W tym obiekcie były trzy baseny i przy każdym prysznice były zbudowane w sposób ekshibicjonistyczny.
              • mary_lu Re: Korekcje sutków, diagnoza i taki przykład 13.12.07, 15:18
                Mauzonko, samą świętą prawdę piszesz!

                Moje kompleksy zostały całkowicie wyleczone przez jedną wizytę w
                dużej łaźni we Wrocławiu w "damskim" dniu. Naoglądałam się tam
                naturalnych ciał kobiet w róznym wieku, potem widziałam część z nich
                w ubraniu i wreszcie przestałam się bać zmarszczek, celulitu,
                rozstępów, utraty jędrności i przestałam się czuć jak dziwadło w
                wyfotoszopowanym świecie.

                Teraz chadzam na plaże nudystów i polecam to wszystkim - można się
                uwolnić od skrępowania, analizowania każdego centymetra kwadratowego
                swojego ciała.

                Mam 162cm wzrostu, już dorobiłam się 34G (i wciąż rośnie, nie mam
                nic przeciwko), jestem za gruba (jak na dzisiejsze standardy), mam
                rozstępy, hirsutyzm (ale nie rozumiem kobiet, które płaczą z tego
                powodu - kupiłam dobry depilator i żyję), trochę celulitu, poczatki
                żylaków... i lubię swoje ciało... Żadnym skalpelem nie dam go tknąć.
                • bruxelka11 Re: Korekcje sutków, diagnoza i taki przykład 13.12.07, 16:05
                  A mój tyłek jest prostokątny i plaskaty... :/ Jak tu żyć?
                  • turzyca Re: Korekcje sutków, diagnoza i taki przykład 13.12.07, 19:03
                    Z usmiechem. Skutecznie odwraca uwage od kwadratowego tylka. Od innych
                    mankamentow zreszta tez.
              • kasiamat00 Re: Korekcje sutków, diagnoza i taki przykład 13.12.07, 18:39
                Najlepsze we wszystkich wydumanych problemach jest to, że takich rzeczy
                absolutnie _nikt_ poza samą zainteresowaną nie zauważa. Przykład osobisty - mam
                kręcz szyi, niewielki, bo niewielki, ale widoczny - oś nosa nie jest u mnie
                pionowa, tylko pokazuje godzinę pierwszą, nie jestem w stanie dotknąć uchem
                prawego ramienia. Kiedy mówię o tym wieloletnim znajomym, to najpierw patrzą na
                mnie jak na wariata, potem zaczynają się przyglądać, a następnie stwierdzają, że
                jednak mam rację. Okazuje się, że przy sensownej fryzurze nikt na to zupełnie
                nie zwraca się uwagi.
                • turzyca Re: Korekcje sutków, diagnoza i taki przykład 13.12.07, 18:58
                  I to jest bardzo madre zdanie!


                  Moja siostra ostatnio odkryla, ze nasze rodzinne podbienstwo opiera sie na
                  potwornej asymetrii oczu - jedno jest owalne, a drugie prostokatne. Ludzi,
                  ktorzy twierdza, ze ona, nasza mama, dziadek, wujek, brat wujeczny oraz ja
                  jestemy podobni, i ze to podobienstwo kryje sie w oczach, jest mnostwo. Nikt nie
                  zauwazyl, ze opiera sie to na tak silnej asymetrii.
                  Ludzie przegapiaja wiekszosc nietypowosci bliznich, a my jestesmy sklonni sie
                  zamartwiac.
              • chaje_shukarije Re: Korekcje sutków, diagnoza i taki przykład 13.12.07, 21:01
                >Chaje, wybacz znów moją prosto-z-mostu-ść, ale ile ty gołych cudzych >piersi
                widziałaś na żywo?

                no fakt... nie tak znowu dużo i do tego większość jakie widziałam to męskie...
                damskie mnie nie jakoś tak nie kręcą ;)))
                • maheda Re: Korekcje sutków, diagnoza i taki przykład 13.12.07, 21:10
                  To skąd możesz wiedzieć, jaka jest norma, albo raczej - jaka różnorodność?
                  A różnorodność jest, oj, jest. Właściwie nie ma dwóch takich samych biustów.
                  • chaje_shukarije Re: Korekcje sutków, diagnoza i taki przykład 13.12.07, 21:29
                    > To skąd możesz wiedzieć, jaka jest norma, albo raczej - jaka >różnorodność?

                    cholera, teraz zaczęłam się zastanawiać jak się mogłam tak dać zmanipulować...
                    prawdę mówiąc długie lata nie zwracałam na te sutki większej uwagi, po pierwsze
                    dlatego, że naczelnym problemem jest i rozmiar biustu, a po części dlatego, że
                    wydawało mi się, że może to po ciąży się jakoś samo naprawi...
                    problem się zaczął chyba wtedy, gdy któregoś razu z ciekawości zapytałam wujka
                    google co o tym myśli i skierował mnie na fora, w których babki wypowiadały się,
                    że to defekt, że karmić się nie da, że noszą te nipletki co wyciągają po kilku
                    miesiącach i inne cuda, a w ogóle zyć się z tym nie da :/
                    no i wtedy chyba zaczęłam myśleć, że faktycznie masakra :| nigdy przecież w
                    telewizorze, gazecie czy innym masmediu nie mignął mi nawet w rogu ekranu taki
                    sutek, więc to na pewno jakaś mutacja...

                    ech...
          • akubaga Re: I jeszcze jedno 30.01.08, 19:11
            i ja tak miałam, ale po ciąży i karmieniu synka naprawiło się i już nie mam
            wklęsłych ;)
      • zarin O matko i córko 13.12.07, 18:33
        Brodawki, które po prostu są wklęsłe, nazywasz zdeformowanymi? Nienadającymi się
        do oglądania? To jest oczywiste potwierdzenie, że problem nie wynika z Twoich
        piersi, tylko samooceny. Nawet gdybyś zmniejszyła sobie biust i "wyciągnęła"
        sutki (przyznaję, że przerasta mnie absurdalność samej czynności; przerosło mnie
        także to, że można analizować krągłość brodawek i czynić ją powodem kompleksów),
        to kompleksy przeniosłyby się na inną część ciała.


        Nie należy dać się zwodzić medialnym wizerunkom, zdjęciom po przeróbce
        komputerowej. Nie ma kobiet, które mają idealnie symetryczne piersi, idealnie
        okrągłe brodawki, idealnie sterczące sutki. A te, które mają np. tę ostatnią
        cechę, bardzo często właśnie w tym sterczeniu upatrują powód do kompleksów.
        Faktem jest, że w naszej kulturze kobieta, atakowana zmyślonymi wizerunkami i
        obłożona terrorem piękności, musi mieć naprawdę żelazną psychikę, żeby nie mieć
        żadnych kompleksów. Ale nie warto poświęcać całego życia na dążenie do ideału,
        który nie istnieje, naprawdę.

        Osobiście natomiast odradzam znalezienie sobie kogoś jako sposób na podniesienie
        samooceny. Uważam, że najpierw trzeba się w pełni akceptować, żeby potrafić
        utworzyć dojrzały związek. Bo jeżeli cała akceptacja miałaby opierać się na tym,
        że jest się atrakcyjną dla drugiej osoby, to w razie gdyby, odpukać, coś się nie
        udało, prawdopodobnie poleci ona natychmiast w dół.
      • chaje_shukarije inverted nipples 13.12.07, 21:14
        ok, w sprawie wciągniętych sutków czuję się uspokojona :) skoro ma to 33% kobiet
        to ciężko mówić o znacznym odchyleniu od normy

        swoją drogą ludzkość do tej pory sporo zrobiła żeby przekonać mnie, że jestem
        mutantem - zaczęło się od przestawiania mnie na praworęczność jak tylko zaczęłam
        pisać i okazało się, że robię to lewą ręką :/
        teraz każda wizyta w sklepie z ubraniami to kolejny dowód na to, że jestem
        nieforemna (na to znalazłam sposób - kupuję ubrania głównie w ciuchlandach, po
        pierwsze często jakimś cudem są większe rozmiary, a po drugie nawet jak nie ma
        to łatwiej sobie wmówić, że akurat nic nie trafiłam)
        ciekawe co będzie następne....
        • maheda Re: inverted nipples 13.12.07, 21:27
          > swoją drogą ludzkość do tej pory sporo zrobiła żeby przekonać mnie, że jestem
          > mutantem

          Za przeproszeniem ludzkość ma swoje zmartwienia i na pewno nie jesteś w centrum
          zainteresowania tejże.
          Przerobienie z osoby lewo- na praworęczną mogę się założyć, że część osób tutaj
          przeszła (np. ja przeszłam), więc nie rób się znowu takim wyjątkowcem, bo
          naprawdę jesteś wyjątkowa w takim samym zakresie, jak każda inna kobieta - ani
          mniej, ani więcej.

          Sorry, ale już się wkurzyłam na to miauczenie p.t. "nikt mnie nie lubi, jestem
          wyjątkowa, ludzkość przeciwko mnie, nikt nie ma takich problemów jak ja".
          Ja, mnie, o mnie, dla mnie, przeze mnie, ... wrrrrr....
          A poza własnym czubkiem nosa jeszcze coś czasem widzisz?

          Czytałaś posty dziewczyn o ciuchach? Doszłaś do tego, dlaczego powstał wątek
          ubraniowy? A kuku - może dlatego, że wszystkie tutaj mamy ten problem i (znowu,
          niestety!) nie jesteś wcale wyjątkiem?

          Jeśli Admiralicja uważa, to może mi ten post wykasować.

          Informuję, że mnie niniejszym jasny szlag trafił.
          • chaje_shukarije Re: inverted nipples 13.12.07, 21:33
            >Przerobienie z osoby lewo- na praworęczną mogę się założyć, że część osób tutaj
            > przeszła (np. ja przeszłam)

            zapytam z ciekawości, udało się Ciebie całkiem przerobić?
            bo jeszcze nie spotkałam osoby, która tez to miała - teraz chyba dzieci
            zostawiają z tym w spokoju tylko co najwyżej zalecają jakieś ćwiczenia wzmacniające
            • kasiamat00 Re: inverted nipples 13.12.07, 21:45
              > bo jeszcze nie spotkałam osoby, która tez to miała

              To porozmawiaj ze starszymi od siebie. Obecne dwudziestoparolatki musiały mieć
              naprawdę pecha, aby się na takie coś załapać. Chociaż moją koleżankę z
              podstawówki oduczali, skończyło się na tym, że pisze (albo raczej - jak ją
              ostatnio widziałam 10 lat temu, to pisała) prawą ręką, a rysuje lewą.
            • agastrusia Re: inverted nipples 13.12.07, 22:06
              Mój brat był padł ofiarą tejże metody i obecnie jest oburęczny.
              • chaje_shukarije Re: inverted nipples 13.12.07, 23:34
                > Mój brat był padł ofiarą tejże metody i obecnie jest oburęczny.

                ja też :) tzn. piszę prawą a większość innych czynności (rysuję, kroję, jem)lewą
                ręką :)

                ale jeśli chodzi o oburęczność (nawet taką niesymetryczną) to widzę same plusy -
                łatwiej makijaż zrobić, większa swoboda planowania przestrzeni wokół siebie (nie
                wszystko musi byś w zasięgu prawej ręki), że nie wspomnę o uniwersalności jaka
                mi się przydawała za czasów kiedy z pasją grałam w kosza :)
            • iothe Re: inverted nipples 15.12.07, 22:33
              Mnie też przestawiono z lewej na prawą rękę kiedy zaczęłam pisać, dodam, że skutecznie i całkowicie :))
          • chaje_shukarije mahedo, przepraszam 13.12.07, 23:56
            > Informuję, że mnie niniejszym jasny szlag trafił.

            bardzo przepraszam jeśli moje posty Cię wkurzyły
            Przyznam, że mam specyficzny sposób formułowania myśli i dosyć często zdarza mi
            się na forum narzekać, ale to wynika głównie ze specyfiki sytuacji. O
            przysłowiowej dupie marynie mogę sobie pogadać z każdym, a o cyckach to jakoś
            tak naturalnie wolę na forum, bo w większości problemy mamy podobne, więc skoro
            najczęściej jest o problemach no to się żalę na swoje i wychodzi, że cały czas
            miauczę :(

            najczęściej pomagają mi argumenty, że nie tylko ja tak mam - tak jak wyszło np.
            teraz z tymi wciągniętymi sutkami - 33% to ma? to w takim razie norma, luz :)

            > A poza własnym czubkiem nosa jeszcze coś czasem widzisz?

            faktycznie, sama to czasem widzę, że za bardzo skupiam się na sobie, ale jako
            singiel nie mam po prostu na kim :)
            kupię sobie kiedyś kota, będzie mi pasował do wizerunku starej, zgorzkniałej
            panny ;))))
            • maheda W porządku 14.12.07, 01:41
              Jestem zmęczona trochę i zareagowałam gwałtowniej, niż miałoby to sens, pardon.
              A może jeden marudzący fizyk teoretyk mi już na co dzień wystarczy po prostu ;)
              • chaje_shukarije Re: W porządku 14.12.07, 01:59
                > A może jeden marudzący fizyk teoretyk mi już na co dzień wystarczy po >prostu ;)

                nie wiedziałam że marudzenie to u fizyków teoretyków choroba zawodowa ;)))
                • maheda Re: W porządku 14.12.07, 02:14
                  Ale na to wygląda ;)
        • kasiamat00 Re: inverted nipples 13.12.07, 21:30
          > swoją drogą ludzkość do tej pory sporo zrobiła żeby przekonać mnie, że jestem
          > mutantem - zaczęło się od przestawiania mnie na praworęczność jak tylko
          > zaczęłam pisać i okazało się, że robię to lewą ręką :/

          Ale Ty jesteś młodsza ode mnie! W latach dziewięćdziesiątych jeszcze ktoś się
          tak wygłupiał?!

          > teraz każda wizyta w sklepie z ubraniami to kolejny dowód na to, że jestem
          > nieforemna

          Ja też. Wszystkie forumki też. I co z tego?

          > ciekawe co będzie następne...

          Baby - ścisłowca jeszcze nie było? Bo ja akurat z tym mam największe problemy -
          co ciekawe, ludzie z mojego środowiska reagują raczej normalnie (a ja
          przyzwyczaiłam się do bycia jedyną dziewczynką ;), za to Ci niby "normalni" -
          szkoda słów. Jak widzę kolejne wielkie oczy po moim stwierdzeniu, że robię
          doktorat z matematyki i pracuję w IT, to mam ochotę kląć lub rzucać czymś ciężkim.
          • turzyca Re: inverted nipples 13.12.07, 23:05
            Kasiamat, kobieta-scislowiec? Popatrz na to z innej strony - przynajmniej nie
            slyszysz regularnie, ze poszlas na takie studia, bo sie na inne nie dostalas.
            Albo bo jestes leniwa. No i nie slyszysz koronnego pytania "a co Ty bedziesz po
            tych studiach robic?" Przez ostatni rok odpowiedz "doktorat w Niemczech"
            zamykala ludziom paszczeki, ale znowu dziamia i to do tego stopnia, ze zaczynam
            odpowiadac "znajde bogatego Niemca, urodze mu szostke dzieci i bede je
            slawizowac - takim babskim konradem wallenrodem zostane".
            Co ciekawe tutaj tego "zatroskanego" pytania nie slysze.
            • kasiamat00 Re: inverted nipples 13.12.07, 23:19
              > Popatrz na to z innej strony - przynajmniej nie slyszysz regularnie, ze
              poszlas na
              > takie studia, bo sie na inne nie dostalas.

              Za to można podobno usłyszeć, że się poszło na takie studia, żeby męża złapać :/
              Mnie na szczęście takie teksty ominęły, ale ja jednak przyszłam na studia już z
              wyrobioną opinią zdolnego dziecka, na pierwszym roku jeszcze mi się chciało coś
              robić, więc ją tylko potwierdziłam, a potem zaczęło się tradycyjne lecenie na
              opinii ;)

              > No i nie slyszysz koronnego pytania "a co Ty bedziesz po tych studiach robic?"

              Hmm, jakbym była tylko na matematyce, to słyszałabym je przy każdej okazji.
              Tylko dodatkowa informatyka mnie przed tym chroniła. Szczególnie, że według
              przeciętnego ludka, po matematyce to tylko uczyć w szkole można :)
              • charm Re: inverted nipples 13.12.07, 23:27
                > Hmm, jakbym była tylko na matematyce, to słyszałabym je przy każdej okazji.
                > Tylko dodatkowa informatyka mnie przed tym chroniła. Szczególnie, że według
                > przeciętnego ludka, po matematyce to tylko uczyć w szkole można :)
                >

                Brzmi znajomo ;-)
                (Studiuję fizykę, jestem po informatyce :P)
                Ale ja idąc na studia miałam faceta (a potem wzięłam ślub, a potem się
                rozwiodłam) ;-)
                • chaje_shukarije witam ścisłe koleżanki :) 14.12.07, 00:30
                  ja jestem fizykiem teoretykiem, więc w sumie blisko matematyki :)
                  pracę mgr właśnie dłubię w javie (zaczynam ją kochać gorliwością neofity
                  nawróconego po c++)
                  swoją drogą mam wrażenie, że sporo tutaj programistek :)
                  nie zapomnę szerokiego uśmiechu jednej z uczestniczek krakowskiego biusten
                  party, gdy jednej z dziewczyn nazwało się kupkę biustonoszy stertą (czy tam
                  stosem ;)
                  • maheda Re: witam ścisłe koleżanki :) 14.12.07, 01:39
                    > party, gdy jednej z dziewczyn nazwało się kupkę biustonoszy stertą (czy tam
                    > stosem ;)

                    Sterta i stos to nie to samo i mam nadzieję, że zdajesz sobie z tego sprawę ;)
                    • chaje_shukarije Re: witam ścisłe koleżanki :) 14.12.07, 02:03
                      > Sterta i stos to nie to samo i mam nadzieję, że zdajesz sobie z tego >sprawę ;)

                      w kontekście kupki biustonoszy obleci, że to synonimy :)
                      w kontekście programowania obiektowego rozróżniam stack i heap :))
                      • maheda Re: witam ścisłe koleżanki :) 14.12.07, 10:19
                        chaje_shukarije napisała:

                        > w kontekście kupki biustonoszy obleci, że to synonimy :)

                        Oj, chyba nie :P Chyba, że ktoś pilnował, żeby brany do ręki był wyłącznie tylko
                        ten, który jest na samej górze, i nie wolno było wyciągać ze środka ;)
                        • charm Re: witam ścisłe koleżanki :) 14.12.07, 10:51
                          Jak dla mnie to bardziej kolejka priorytetowa niż stos.. ;)
                          (W końcu w pierwszej kolejności wybieramy ten o najwyższym priorytecie :P)
                          • maheda Re: witam ścisłe koleżanki :) 14.12.07, 12:54
                            Ale niekoniecznie na samej górze, a stos to LIFO...
              • chaje_shukarije Re: inverted nipples 14.12.07, 00:23
                > Za to można podobno usłyszeć, że się poszło na takie studia, żeby >męża złapać :/

                tak się zaczął pierwszy wykład z analizy matematycznej :) Ja jestem po fizyce,
                którą rozpoczynałam akurat w czasach gdy nie było na nią egzaminów, więc panował
                pogląd, że na na fizykę dziewczyny idą znaleźć męża a faceci uchronić się przed
                wojskiem. Wykładowca rozpoczął kurs od propozycji, aby obie te grupy wstały,
                wyszły i połączył siły, bo żonaty facet jako jedyny żywiciel rodziny nie jest
                zakuwany w kamasze, więc oboje skorzystają :)))
                swoją drogą to był potem jeden z moich ulubionych wykładowców :)
            • semele2 Re: inverted nipples 30.03.08, 15:29
              Spotkałam jakiś czas po maturze kolegę z liceum, co to jakąś wielką ekonomię w
              Stanach studiuje. Zapytał mnie ze szczerą troską: "A co ty będziesz robić po tej
              historii???". Jako że był sto siedemdziesiątą trzecią osobą pytającą o to samo,
              miałam już inwencję. "Wiesz, wyjdę za mąż i urodzę piątkę dzieci."

              Jego mina przez następne trzydzieści sekund była warta naprawdę dużych pieniędzy :D.

              Tak sobie czytam wątek i mi się skojarzyło ogólnie o kompleksach. Otóż
              przedwczoraj poszłam do przychodni na usg tarczycy. Przychodnia gigantyczna,
              iluśpiętrowa, wszyscy możliwi specjaliści, mekka chorób wszelakch. W korytarzu
              na parterze często są jakieś prezentacje medycyny naturalnej, urządzeń
              relaksujących i cholera wie jeszcze czego pokrewnego. Złapał mnie tam jakiś
              ankieter, młody facet. Zapytał, czy jestem zadowolnona ze swojego zdrowia. Tak,
              jestem. Potem zaczął mnie przepytywać, czy czegoś nie chciałabym u siebie
              poprawić. Na pewno pytał o wagę i o cerę, nie pamiętam o co jeszcze, może być,
              że o włosy. Nie, nie chciałabym. Biedak był tak zszokowany, że aż mi się go żal
              zrobiło. Sytuacja go przerosła i nie miał pojęcia, jak się zachować. No bo jak
              to? Gruba baba lezie i mówi, że jest szczęśliwa?

              Pośmiałam się, owszem. A potem przyszłą refleksja, że skoro on był tak strasznie
              zaskoczony, to nie bez powodu. Ile kobiet odpowiedziało mu tak jak ja? A
              przecież ja też nie byłabym aż taki chojrak, gdyby nie to, że byłam akurat w
              bardzo dobrym humorze.
          • kruszyzna Re: inverted nipples 14.12.07, 11:10
            kasiamat00 napisała:


            > Ale Ty jesteś młodsza ode mnie! W latach dziewięćdziesiątych jeszcze ktoś się
            > tak wygłupiał?!

            Trochę wcześniej, bo w 85. roku, kiedy mój mąż był w 1 klasie, dostawał od pani linijką po łapach za pisanie lewą ręką. Ponieważ jednak jest wyjątkowo oporny na ten typ perswazji, do dzisiaj pisze, rysuje i wszystko robi lewą ręką. Przez to ciągle przestawia mi myszę od kompa na lewą stronę klawiatury, grrr :)
            Wcale nie zdziwiłyby mnie takie wygłupy w latach 90-tych. Po prostu zależy od durności nauczyciela.
        • charm Re: inverted nipples 13.12.07, 21:37
          Głowa do góry!
          Też jestem nieforemna...
          Wymiary: 168: 108/62-64/98 (ok). Do tego dość mocno umięśnione uda (lata
          treningów dały o sobie znać...), nie mam ani jednego normalnego żakietu, w
          którym się dopnę (chodzę w odpiętych, jedyny, który jest "zapinalny" to taki z
          zapięciem na wysokości talii), bluzki przeszywam, bo się nie dopinam, albo
          maksymalnie się otwierają, spodnie mam za wąskie w udach, a jak są dobre w udach
          to sporo za luźne w pasie, ze stanikami wyszłam poza rozmiarówkę większości
          ładnych, do tego mam bardzo wysokie podbicie stopy - kupno butów na obcasach to
          porządny wyczyn, i mogłabym tak wymieniać jeszcze długo...
          I co? Wstaję codziennie rano, i uśmiecham się do siebie. Uważam, że jestem przy
          tym dość atrakcyjna, podobam się sobie, a jak komuś się nie podobam, to nie mój
          problem. I nie mam ochoty się zmieniać. Jedynie mam ochotę zmienić standardy
          krawieckie, ale przez to mam więcej ubrać "nietypowych", umiem szyć, itp, i
          robię szydełkowe bluzeczki (skromność nie jest moją mocną stroną LOL), których
          zazdroszczą mi koleżanki ;-)

          Każdy medal ma dwie strony, a szklanka, w zależności od tego, jak na nią
          spojrzymy jest do połowy pełna, lub w połowie pusta!
          Wszystkie jesteśmy piękne, choć każda na swój sposób!
          I nie możemy o tym zapomnieć, i komukolwiek pozwolić się przekonać, że jest inaczej!
          • mefistofelia operacje etc 13.12.07, 23:19
            popieram wiekszosc tego co bylo wczesniej napisane o operacjach plastycznych.
            warto. ale wtedy kiedy naprawde sa potrzebne. za czesto sa stosowane za to jako
            lek na kompleksy.

            ostatnio przegladalam zdjecia efektow operacji powiekszenia piersi, gdyz mam
            asymetrie, ktora bym chciala kiedys troche wyrownac. bylam zaszokowana. na pewno
            w mniej niz 1/3 przypadkow ta operacja rzeczywiscie byla wskazana.
            zwykle na zdjeciu "przed" widac bylo zgrabne biusciki 65C-D minimum, a czasami i
            duzo wieksze. zdjecia "po" to zupelnie inna historia, bo wg mnie efekt w
            90%przypadkow zupelnie nie jest naturalny. zgrabne biusciki zamienialy sie wiec
            w pary malo estetycznych sterczacych balonikow. ciekawe czy sa zadowolone z efektow
            zmniejszanie wychodzi zdecydowanie naturalniej.

            jeszcze co do tego, ze jestesmy zwykle jedynymi osobami, ktore widza nasze wady-
            nikt mojej asymetrii nie zauwazyl dopoki mu o niej nie powiedzialam (nawet moja
            kolezanka, ktorej hobby jest wpatrywanie sie w biusty- btw tez zaczelam to robic
            odkad czytam lb, ale w poszukiwaniu symptomow noszenia zlego stanika), choc
            naprawde jest dosyc spora.

            co do inverted nipples- podejrzewam, ze posiadaczki takowych nie maja problemow
            z nadwrazliwymi wystajacymi czesciami brodawki. zazdroszcze :)
            • mefistofelia Re: operacje etc 13.12.07, 23:40
              ech szkoda, ze nie mozna edytowac...przypomnialam sobie jeszcze o jednym...
              rzecz o bezczelnym reklamowaniu sie chirurgow plastycznych.
              otoz....pewnego pieknego dnia mialam wizyte u chirurga onkologa w celu
              skonsultowania mojego usg piersi. po tym jak rozebralam sie do badania
              uslyszalam cos takiego:
              - wiedziala pani o tym, ze ma pani nierowne piersi? (cham i burak...) moze
              chcialaby sie pani wybrac do dobrego chirurga plastycznego? moge pani dac nr.
              i jak tu byc zadowolonym ze swojego ciala jak sie slyszy takie sugestie od lekarza?
              • zarin Re: operacje etc 14.12.07, 01:32
                No ręce mi opadły... To się przecież nadaje do doniesienia o tym gdzieś wyżej!
                • maith Re: operacje etc 14.12.07, 09:11
                  No nie? "Nie? Poważnie nie domyśliła się, że można się na tej bazie
                  zakompleksić? To proszę spróbować, a zaraz potem dać zarobić koledze" ;)
                • kruszyzna durne teksty lekarzy :) 14.12.07, 11:24
                  Kiedyś (w dzieciństwie) bardzo powaznie zachorowałam i od tej pory muszę się cyklicznie zgłaszać na badania do jednej poradni. Za KAŻDYM razem, od lat nastolatkowych słyszałam "Ojej, patrz, Krysiu, ona ma jedną pierś mniejszą". Całe szczęście nauczyłam się to olewać, ale wtedy myślałam, że takie uwagi czynione przez lekarza są zupełnie normalne.
                  • ananke666 Re: durne teksty lekarzy :) 14.12.07, 11:59
                    Takie zachowania mają chyba korzenie w nie tak dawnych czasach, kiedy lekarz był świętą krową, władzą i czym tam jeszcze. Niektórzy do tej pory nie zauważyli, że czasy się odrobinę zmieniły. Dziś jest niemal nie do pomyślenia, żeby zabraniać rodzicom wstępu do szpitala, na oddział, na którym leżą ich dzieci, a jeszcze jakiś czas temu była to normalna praktyka. Szczęściem mnie to ominęło, jako że byłam zdrowym dzieciakiem. Nie chcę pluć na jakąś grupę zawodową, zresztą byłoby to bardzo krzywdzące, niemniej zbyt wielu lekarzy nie zauważyło, że pacjent jest człowiekiem, a nie tylko przypadkiem w kartotece i materiałem poglądowym w historii choroby. Do dziś pół z rozbawieniem, pół ze złością wspominam lekarzy ze szpitala, w którym wydałam na świat córkę. Nie chcieli mnie puścić do domu, bo miałam kiepskie wyniki, z drugiej strony nie dali mi nawet głupiego żelaza, nie wspominając o jakichkolwiek leczniczych zabiegach, więc we własnym zakresie uznałam, że sobie pójdę do domu, leżeć mogę równie dobrze we własnym łóżku. Obrazę majestatu i próby straszenia że mnie szlag trafi olałam jednakowo. Podpisałam bumagę że w razie czego ich nie oskarżę i pożegnałam grzecznie zgorszoną panią doktor i obrażonego pana ordynatora... Innych konowałów nawet wspominać mi się nie chce...
                    • kruszyzna Re: durne teksty lekarzy :) 14.12.07, 17:43
                      Oprócz tekstów na temat biustu słyszałam też inne (ciekawe, że wszystkie były wygłaszane, przez lekarki nie najmłodsze, takie w okolicach 50-tki). Teraz, jak mam 31 lat, to już mi nikt z biustem nie wyjeżdża (choć na ostatniej wizycie usłyszałam, że mam _za_ciasny_ w obwodzie stanik, he he), za to ile razy się nasłuchałam: "to ile mamy lat? 28/29/30/31? Rodziła pani? Nieeee??? Nooo, to czas najwyższy! Czemu się pani obija?" Nie będę się każdej babie tłumaczyć, że się całe lata leczyłam z niepłodności (skutecznie, chwała Bogu), nie musi o tym wiedzieć. Teraz prowadzi mnie naprawdę bardzo dobry lekarz, ale ilu konowałów odwiedziłam, nie pomnę. Poznałam kobiety, które miały ten problem co ja, i które mogłyby już dawno mieć dziecko i to nie jedno, gdyby trafiły na kompetentnego lekarza. A tak, walczyły 7, 10 czy 12 lat. Jak wysłuchałam, co mówiły, to normalnie...
                      Ach, dobra, wracam do garów :)
            • chaje_shukarije Re: operacje etc 14.12.07, 02:08
              > co do inverted nipples- podejrzewam, ze posiadaczki takowych nie maja >problemow
              > z nadwrazliwymi wystajacymi czesciami brodawki. zazdroszcze :)

              ano co prawda, to fakt :) czasami jak mam jakieś podrażnione, to wyłażą cholery
              i wtedy tylko czekam aż się znów schowają, ale wtedy zazwyczaj nie chą bestie
              złośliwe :))
        • chaje_shukarije ostatnia uwaga na temat wciągniętych sutków :) 14.12.07, 01:31
          przyjrzałam się im dzisiaj przy okazji prysznica i pierwszy raz dotarł do mnie
          komizm całej sytuacji:
          dwie małe wklęsłości na dwóch ogromnych wypukłościach :)))
          o naturo złośliwa ;)
          • bruxelka11 zakompleksić się łatwo 14.12.07, 09:57
            Też tak mam! :))))) Tylko, że u mnie to to nawet nie wklęsłę, bo
            musiałoby być coś do wklęsania - ja poprostu mam chyba
            niewykształcone :))) Szczerze mówiąc mi się to nawet podoba (tzn
            same te płaskie końcówki biustu).
            A wracając do poprzednich wątków, to właśnie w tym rzecz, że trzeba
            odróznić kiedy operacja naprawde potrzebna od tego kiedy się siebie
            czepiamy. Jak ogladałam zdjęcia ludzi sprzed i po operacji to
            wydawało mi się, że w ponad połowie przypadków operacja nie była
            konieczna. Porównując się z tymi ludzmi musiałabym przejść z 7
            operacji, bo mam "większy stopień wady" niż oni (większe cycki,
            bardziej wystający brzuch niż pani na obrazku przed operacją
            itp.)...Jednak nie wydaje mi się żebym była mutantem i kaleką...
            Poza tym: 1. w dzieciństwie też miałam problem z leworęcznością
            (zostałam nawrócona na prawą rękę),
            2.Mmiałam też dysleksje i do 5 klasy problemy z czytaniem (w
            podstawówce traktowana byłam jak opóżniona w rozwoju, musiałam
            chodzic na dodatkowe lekcje z dziećmi z rodzin z przeproszeniem
            patologicznych i mimo wszystko skończyłam studia o zgrozo
            humanistyczne),
            3. Lekarz się śmiał, że najpierw wchodzi do gabinetu mój biust a
            potem ja,
            4.Kiedyś mamie się wyrwało jak mnie zobaczyła bez stanika, że
            wciągnięte sutki mają tylko głupie kobiety :)))))
            4. Ostatnio czytałam sobie forum na goldenline o biustach (myślalam,
            że może też będzie jakaś akcja uświadamiająca, albo coś miłego
            napisanego przez facetów na temat biustów) rozczarowałam się jednak.
            Na Forum wypowiadali się faceci, że lubią biusty A i B, ewentualnie
            jędrne C, bo D to już obwisłe i w rękę się nie mieści. Oczywiscie
            miałam pięciominutowego doła i chęć obcięcia se do połowy cycków.
            Pozbierałam się jednak, nawety nic tym bucom z goldenline nie
            odpysknęłam tylko wróciłam szybko tu - do świata normalnych,
            cycatych kobiet :)))
            Grunt to dystans do siebie (nie MUSZĘ być doskonała), innych (mogą
            być idiotami, albo zwyczajnie nie mieć racji) i zdrowy rozsądek :) I
            poczucie, że Ja NIE każdemu Muszę się podobać. Stać mnie na to :)
        • kruszyzna Re: inverted nipples 14.12.07, 11:18
          chaje_shukarije napisała:

          > swoją drogą ludzkość do tej pory sporo zrobiła żeby przekonać mnie, że jestem
          > mutantem

          Ludzkość nie miała w tym żadnego szczególnego interesu. Sama sobie mocno pomogłaś, żeby ugruntować się w tym błędnym przekonaniu. Wystarczyło to, co podaje ludzkośc, zinterpretować na wygodny dla Ciebie sposób. Wybacz, ale myślenie "jestem mutantem" to najprostszy i najwygodniejszy sposób, bo zwalnia Cię z wysiłku myślenia, że jest inaczej, a odpowiedzialność za kiepskie samopoczucie zrzucasz na ludzkość. Dużo trudniej jest pracować nad samoakceptacją, bo po pierwsze wymaga to konsekwencji w działaniu i wytrwałości, a po drugie nie pozwala na mówienie "to wy jesteście winni".
          Leworęczności do tego nie mieszajmy - to zupełnie insza inszość.
          A głupkowatych for internetowych powinno się unikać, a nie przejmowac się tym, co tam wypisują.
          Jeśli miałybysmy się licytować, która ma gorzej i jest większym mutantem, to proponuję po prostu zbiorowo się powiesić i ulżyć światu.
          Można mnie zlinczować, mnie też trafia.
        • turzyca Re: inverted nipples 14.12.07, 14:55
          > swoją drogą ludzkość do tej pory sporo zrobiła żeby przekonać mnie, że jestem
          > mutantem

          Tak mnie naszlo...
          opisujesz wypadki, kiedy okazuje sie, ze jestes inna od innych. To fakt. Ale na
          tej podstawie oceniasz siebie negatywnie. Dlaczego tych samych spraw nie
          podsumowac "ludzkosc do tej pory sporo zrobila, zeby udowodnic mi, ze jestem
          absolutnie wyjatkowa"? Oczywiscie dumnym tonem.
          Pozastanawiaj sie moze, co Ci w glowie siedzi i dlaczego. Kazda rzecz ma dwie
          strony, a Ty w stosunku do siebie dostrzegasz tylko ciemna strone.
          • charm Re: inverted nipples 14.12.07, 15:10
            Bycie inną to bycie wyjątkową. To powód do dumy, powód, by czuć się lepszą, a
            nie gorszą!
            • turzyca Re: inverted nipples 14.12.07, 15:22
              no wlasnie... :)
              • gryczana A ja jeszcze z pytaniem o nfz 30.01.08, 10:02
                Witam, nowa tu jestem zupełnie, ale chyba pasuję - pod biustem 75, w biuście 120... No i też marzę o zmniejszeniu, tym bardziej, że bez stanika piersi kończą mi się grubo poniżej pępka. Plus otoczki 15 cm średnicy... oraz bolący kręgosłup. I chciałam się dowiedzieć od tych bardziej doświadczonych, jak taką operację na nfz załatwić. Od czego w ogóle zacząć, do jakiego lekarza pójść? Bo mój rodzinny nie ma pojęcia o niczym. Mieszkam w Warszawie, mogę czekać i te wspomniane przez kogoś 3 lata, na prywatną operację i tak szybciej nie uzbieram ;)
                • maheda GRYCZANA! :)))))) 30.01.08, 10:21
                  Gryczana, zrobisz, co chcesz, ale na razie zainwestuj w dobrze dobrane staniki,
                  masuj te piersi, żeby doszły jakoś do siebie - będziesz miała lepszą skórę i
                  jędrniejszy, podniesiony biust, a to na pewno pomoże, jeśli zdecydujesz się na
                  operację.

                  Sama mam obecnie 82/120, ale niedawno miałam 77/120, noszę staniki w rozmiarze
                  70J, 75HH (no, to już nie dla Ciebie - sio mi do wątku rozmiarowego), popatrz
                  tutaj jeszcze:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32203&w=74668585&a=74668585
                  i tutaj:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32203&w=69140526&v=2&s=0

                  Na operację zawsze masz czas i wcale nie namawiam Cię, żebyś z niej
                  zrezygnowała, bo wiem, co nosisz.
                  Po prostu spróbuj najpierw mniej inwazyjnych metod.
                  • gryczana Re: GRYCZANA! :)))))) 30.01.08, 11:44
                    Dobre staniki to ja noszę od lat :) masuję, kremuję... ale kręgosłup wysiada mi i tak. A nad operacją zastanawiam się też już ładny kawałek czasu. I zdecydowałam, że jednak chcę. Tylko nie przyszło mi do głowy, że to można zrobić za darmo, prywatnie wymiękam. Moim piersiom, szczególnie po ciąży i karmieniu nic już nie pomoże. Nie zakładaj, że jak się pytam o operację, to nic innego mi do głowy nie przyszło, a stanik noszę 180B ;) Wiem, jaki mam rozmiar. Wiem, jak dbać o piersi. I wiem, że mój kręgosłup długo nie wytrzyma, portfel zresztą też ;) A biorąc pod uwagę czas oczekiwania, to mam jeszcze lata na te nieinwazyjne metody ;)
                    Ponawiam pytanie: jak się załatwia operację przez nfz?
                    • kocio-kocio Re: GRYCZANA! :)))))) 30.01.08, 11:53
                      Przecież przed chwilą agamara Ci odpowiedziała :o)
                    • agamara1 Re: GRYCZANA! :)))))) 30.01.08, 12:05
                      gryczana napisała:

                      a stanik noszę 180B ;)

                      mam nadzieje ze to tylko zart ;)
                • agamara1 dobry stanik to podstawa ;) 30.01.08, 11:41
                  dokladnie tak :) zanim zaczniesz cokolwiek zalatwiac zainwestuj w
                  biustonosz :D

                  zalatwianie szybko idzie ;) ja czekalam 2 miesiace ale w odpowiednim
                  staniku ;)

                  od lekarza rodzinnego potrzebujesz 2 skierowania
                  do poradni ortopedycznej i do poradni chirurgii plastycznej

                  idziesz do ortopedy mowisz ze potrzebujesz zaswiadczenie "ze w celu
                  odciazenia kregoslupa konieczna jest redukcja piersi" bez tego ani
                  rusz dalej ;)
                  u mnie akurat nie bylo z tym problemu bo skrzywienie widac golym
                  okiem :/ rowniez ortopeda przy badaniu powiedzial ze w moim
                  przypadku to koniecznosc bo za 10-15 lat skoncze w gorsecie

                  jedziesz do poradnie chirurgii plastycznej(polecam wroclaw szpital
                  kolejowy ul.sztabowa, robia 2-3 pomniejszenia dziennie i naprawde sa
                  swietni i wiedza co robia) i tam chirurg plastyk ocenia czy sie
                  nadajesz do takiej operacji czy nie i tak naprawde to in ma ostatnie
                  slowo!jesli sie nadajesz od razu wyznaczy termin czeka sie ok 2-3
                  miesiace :)
                  • gryczana Re: dobry stanik to podstawa ;) 30.01.08, 12:34
                    Agamara, dzięki stokrotne :))) Jak pisałam ten drugi post, to jeszcze twój się u mnie nie wyświetlił, pisałam go przez chwilę, bo przy rocznym dziecku nie tak łatwo usiąść na 5 minut do komputera ;)

                    Przy okazji ja się z wami całkowicie zgadzam co do dobrych staników! Noszę dobre nadszarpując rodzinny budżet i nerwy mojego męża ;) 180B to BYŁ żart. Nie czuję się źle psychicznie z takmi biustem, wręcz przeciwnie! Fakt, że bez ubrania robię się, hm, mniej interesująca moim zdaniem, ale mojemu chłopu się podoba, więc co mi tam. Ale kręgosłup mam już pokrzywiony i zbolały, i nie chcę za 10 lat być kaleką.
                    • turzyca Re: dobry stanik to podstawa ;) 30.01.08, 12:37
                      A tak z ciekawosci: jaki rozmiar nosisz i z jakich firm? Bo my tu naprawde
                      doswiadczone jestesmy. :) Moze sie nam uda dobrac Ci cos takiego, w czym Ci sie
                      bedzie na te operacje wygodniej czekalo?
                    • maheda Re: dobry stanik to podstawa ;) 30.01.08, 12:42
                      A próbowałaś spać w staniku?
                      Mi po spaniu w staniku bardzo mocno się biust poprawił...
                      pewnie dla Ciebie odpowiednim rozmiarem byłoby jakieś 32JJ, na oko... albo i 30K.
                      • gryczana Re: dobry stanik to podstawa ;) 30.01.08, 15:57
                        Nie próbowałam na dłużej, najwyżej drzemka w ciągu dnia, ale nie lubię strasznie, fiszbiny mi przeszkadzają i ciasno w klatę :) w nocy chciałbym się odpręzyć, a jakoś nie umiem ściśnięta stanikiem. Poza tym w życiu posiadałam na raz maksymalnie trzy staniki, teraz mam jeden dobry i jeden... no, jak tamten jest w praniu to coś muszę nosić. I szkoda mi w nocy też je maltretować, bo niestety na długo muszą starczać.

                        W dodatku okazało się, że nakłamałam :) poszłam się zmierzyć, a tu ku mojej radości jest tylko 112 w biuście i 78 pod. Schudło mi się ostatnio trochę najwyraźniej, ciekawe czemu tylko na górze ;) To co byście doradziły na taki newielki biuścik? ;)
                        • charm Re: dobry stanik to podstawa ;) 30.01.08, 16:18
                          > Nie próbowałam na dłużej, najwyżej drzemka w ciągu dnia, ale nie lubię straszni
                          > e, fiszbiny mi przeszkadzają i ciasno w klatę :) w nocy chciałbym się odpręzyć,
                          > a jakoś nie umiem ściśnięta stanikiem.

                          Istnieją też półśrodki ;-)
                          Rozumiem, że nie chce się spać w staniku (choć piersiom to dobrze robi)... ja
                          śpię czasem w rozciągniętym allesie z wyjętymi fiszbinami (na "stojąco" nie
                          trzyma, ale przynajmniej w nocy nie deformuje sobie piersi), albo w takim
                          zwykłym sportowym topiku - zwłaszcza gdy mam dni, że wszystko mi przeszkadza,
                          uwiera, itp - w nim jest wygodniej niż bez niego, nic nie gniecie, nic nie
                          uwiera, a dla piersi lepiej niż bez niczego ;) a małych piersi też nie mam...

                          acha, topik w takim stylu
                          allegro.pl/item302534576_sexy_bordowy_top_sanpellegrino.html
                        • mary_lu Re: dobry stanik to podstawa ;) 30.01.08, 16:24
                          No kochana, nad takimi pryszczami się użalasz? ;)

                          Powinnaś kupować coś około 32J (czyli obwód 70), masz do wyboru
                          kilka rewelacyjnych staników:

                          Freya Polyanna, Millie

                          Panache tango, Harmony

                          I inne, wymieniłam te, które mam lub mierzyłam. Zobacz choćby na
                          figleaves.com

                          I kup sobie przynajmniej jeden stanik do spania, mój biust od spania
                          w staniku "odmłodniał" dobre kilka lat (czyt. powędrował w górę i
                          skóra zrobiła się bardziej gęsta).
                        • agamara1 Re: dobry stanik to podstawa ;) 30.01.08, 16:26
                          eeee kochana to nei jest tak zle ;) ja mialam podobnie w biuscie bo
                          115cm tyle ze pod biustem 70cm :D
                          ja bym celowala w angielskie 70JJ/K, ty jestes w o tyle komfortowej
                          sytuacji ze jeszcze na siebie "co nie co" znajdziesz a z moim 70/115
                          z cudem graniczylo znalezienie stanika 65M/N ;D dlatego zazwyczaj
                          byly przerabiane i szyte u gorseciarki ;)
                          • agamara1 Re: dobry stanik to podstawa ;) 30.01.08, 16:27
                            łeee zle spojrzalam na wymiary 70J 70JJ ;)
                            • gryczana Re: dobry stanik to podstawa ;) 30.01.08, 16:37
                              Coś do spania nabędę rzeczywiście, skoro to daje takie rezultaty. Haaa, nawet mam! Takie ciągliwe koszulki, obcisłe, teraz sobie przypomniałam, że lata temu kupiłam jako piżamka do spania u mojego wtedy niemęża, żeby nie spać w moim standardowym worze. No to od dzisiaj zmiana stroju nocnego! Ale czy ja dobrze widzę, że wszystkie piszecie obwód 70??? Zawsze miałam 75, konkretnie 95 zwężane do 75 u gorseciarki. I w tym 75 można się było udusić, w 70 chyba sina na twarzy będę ;) I schaby mi się będą robić, na plecach i bokach mam dość sporo tłuszczu
                              • agamara1 Re: dobry stanik to podstawa ;) 30.01.08, 17:50
                                kochana ja mam pod biustem teraz 81 cm a choce w 70GG i teraz czekam
                                na 65H :D na poczatku jest tylko troszke ciasno a pozniej miodzio :D
                              • turzyca Re: dobry stanik to podstawa ;) 30.01.08, 18:01
                                O jak gorseciarka w robocie to tym bardziej sie pochwal, co nosisz. Tworczosc
                                gorseciarek jest zawsze pasjonujaca. :)
                              • maheda Re: rozmiar dla Gryczanej 30.01.08, 18:12
                                Przede wszystkim:
                                75HH oraz 70J (Millie) to JA noszę, przy 82 cm pod biustem i 120 w biuście.
                                Nie kupuj więc żadnych 70JJ, bo się w nich utopisz.
                                Zacznij od 70HH (32HH), a potem zobaczysz, co dalej
                                • gryczana Re: rozmiar dla Gryczanej 30.01.08, 18:21
                                  Wiesz, trochę mnie to 70 przeraża, bo jak sobie przypomnę mój stanik ze ślubu, zmniejszony w obwodzie, żeby był ciasny, bo tak powinno być... Rany miałam dookoła, mimo że parę dni wcześniej usiłowałam go rozchodzić. Ale skoro tak mówicie... Tylko czym tu się do diabła kierować, skoro według tabelki rozmiarowej powinnam nosić 34H albo HH... Nigdy jeszcze nie kupowałam stanika na odległość, w ogóle żadnych ciuchów nie kupuję bez mierzenia...
                                  • maheda Re: rozmiar dla Gryczanej 30.01.08, 18:33
                                    Mnie też przerażało.
                                    Ale kupiłam kilka razy i przestało mnie przerażać :-)
                                    Jeśli jesteś z Krakowa lub okolic, to możemy się jakoś umówić na przymierzanie.

                                    A Ty na ślubie pewnie miałaś źle dopasowane miseczki, stąd problem...
                                    • gryczana Re: rozmiar dla Gryczanej 30.01.08, 18:53
                                      Dzięki za chęci, ale z Warszawy jestem, trochę daleko... I skoro tak mówicie, to zostało mi tylko wierzyć. Wrzuciłam mój rozmiar do wątku rozmiarowego, żeby tu nie śmiecić.
                        • maith Gryczana 30.01.08, 17:53
                          ale jakie rozmiary staników w końcu nosisz? Co np. teraz masz na sobie?
                          • gryczana Re: Gryczana 30.01.08, 18:14
                            teraz mam bliżej niesprecyzowanego triumpha, lat prawie 3, metka nie do odczytania. Biały, cały z koronki, balkonik. Swietnie zbiera z boków, za to go lubię, chociaż złachany jest już tak, że w zasadzie powinien wylądować w koszu. Rozmiar był 95G albo 95H, nie pamiętam, kupowałam tylko takie rozmiary, a potem brała się za nie gorseciarka i robiła 75. Jeszcze gdzieś mam felinę, czarną z takimi błyszczącymi spiralkami, pełna miska, rozmiar i przeróbki podobne. Tylko tam miseczka za mała się zrobiła. Oba stare, bo w ciąży złapałam 30 kg i musiałam przerzucić się na większe. A potem nie było mnie stać, żeby co miesiąc kupować nowe, jak chudłam i w końcu zostałam w tych zabytkach. I teraz myślę, co by tu nowego kupić z sensem, zanim mi się uda zmniejszyć.
                            • mary_lu Re: Gryczana 30.01.08, 19:09
                              Zapomnij o stanikach, które mierzyłaś "kiedyś" oraz wszelkich
                              Triumphach zwężanych u gorseciarki.

                              PRAWDZIWE staniki z dopasowanym obwodem i wystarczająco dużą miską
                              leżą ZUPEŁNIE inaczej. Dopóki nie masz dobrej miski, obwód może
                              wydawać za ciasny, a może być w rzeczywistości trochę za luźny.
                            • maith Re: Gryczana 30.01.08, 19:24
                              Gryczana, czym się kierować? Głową
                              Obejrzyj miarkę. Rozciąga się? Ani trochę.
                              Obejrzyj stanik. Rozciąga się obwód? A jaaaak :)
                              Tabelki by działały, gdyby rozciągliwość obu materiałów była identyczna. A nie
                              jest. Dlatego musisz doliczyć jeszcze poprawkę na rozciągliwość obwodu.
                              Dlatego warto przymierzyć 70HH albo 70J (brytyjskie)
                              Zobacz, jak w skrócie wygląda różnica między rozmiarem DOBRYM (czyli takim,
                              jakiego 90% Polek nigdy nie miało w ręku) a oficjalnie dobrym.
                              stanikomania.blox.pl/2007/08/Kwestia-rozmiaru.html
                              Po prawej masz ten oficjalnie tfu tfu a po lewej masz ten naprawdę DOBRY, czyli
                              taki, jakiego nigdy jeszcze nie zmierzyłaś :)
                              Zwężanie o 20 cm nie robi dobrego stanika z niewłaściwego.
                              Przymierz 70HH (brytyjskie!) ew. też brytyjskie 70J.
                              Z polskich możesz spróbować najwyżej melissowego 70L.

                              Przyjrzyj się (w 70HH albo 70J) takim stanikom jak:
                              - Freya Polianna

                              www.bravissimo.com/products/lingerie/sensational-sets/freya/balconette-bras/fye7-details.aspx?colour=Black
                              -albo Panache Tango II
                              www.bravissimo.com/products/lingerie/everyday-essentials/panache/balconette-bras/pn53-details.aspx?colour=Hot+Pink
                              -albo Freya Millie
                              www.bravissimo.com/products/lingerie/everyday-essentials/freya/balconette-bras/fy71-details.aspx?colour=White
                              -albo Fantasie Cally
                              www.bravissimo.com/products/lingerie/everyday-essentials/fantasie/full-cup-bras/fa81-details.aspx?colour=Black
                              (Czy Fantasie Cally przypadkiem nie jest rozciągliwcem?)
                          • chaje_shukarije Re: Gryczana 30.01.08, 20:29
                            człowiek się tylko jeden dzień na forum nie pokaże a tu mu już rozmiarowe klony
                            wyskakują ;)
                            gryczana, ja jak zaczynałam moją stanikową karierę miałam wymiary 77/111-114
                            (ciężko było zmierzyć jednoznacznie)
                            metodą prób i błędów (błędów ofkors było więcej ;) znalazłam w końcu dobre
                            staniki i jestem posiadaczką dwóch frey (margo i tia) w rozmiarze 30J (tak,
                            właśnie tak, 30 czyli 65 :) i tango II panache w rozmiarze 30JJ (65JJ)
                            to tango II lepiej leży miseczkowo (freye są jednak przymałe, ale większych nie
                            ma), ale fiszbiny ma ciut za szerokie, ale to bździochy w porównaniu z
                            niewygodami jakie musiałam znosić w dawnych, polskich stanikach 75I :)

                            nie będę Ci odradzała operacji bo to byłoby fałszywe z mojej strony - nie
                            ukrywam, że sama o tym myślę. Tylko, że ja mam przez rozmiar biustu już nieźle
                            zrytą psychę, a Tobie, jeśli, dobrze zrozumiałam "psychicznie" rozmiar nie
                            przeszkadza, więc na prawdę dobrze dobrany stanik może być dla Ciebie wybawieniem :)

                            a jeśli chodzi o ciasność, wałeczki na plecach itp. to byłam w baaardzo głębokim
                            szoku gdy się okazało, że w dobrze dobranym staniku problem fałd na plecach
                            zniknął :) po prostu plecy są jakoś tak magicznie bardziej gładkie :) powiem
                            więcej, po dwóch miesiącach noszenia "ciasnego" stanika obwód "pod" zmalał mi
                            (bez odchudzania) o 2-3 cm :)))

                            konkluzje:
                            nawet jeśli myślisz o operacji warto spróbować z na prawdę dobrym rozmiarem. To
                            zdecydowanie tańsze od operacji, a nawet jeśli i tak się zdecydujesz, to nawet
                            na te kilka miesięcy-lat warto - Twoje ramiona i plecki Ci pięknie podziękują :)
                            • gryczana Re: Gryczana 30.01.08, 20:49
                              Ja wam dziewczyny nie wiem, jak dziękować :) Czuję się oświecona i doedukowana na wszystkie fronty, teraz muszę się jeszcze na stanik zdecydować, to tango II do mnie przemawia najbardziej chyba.

                              A operację i tak załatwiać będę, bo psychicznie się z rozmiarem pogodziłam lata temu (o, jak ciężko być nastolatką z czymś takim), ale rodzina mnie ostatnio uświadomiła, że nawet jak stoję prosto, to mam już garba. Poza tym, sprawa wtórna, ale jednak, dobrze dobrany stanik to początek... Zostają jeszcze koszule, sukienki, płaszcze, kurtki...
                              • mary_lu Re: Gryczana 30.01.08, 21:09
                                A ja najbardziej polecam Polyannę. Trzyma i modeluje jak marzenie,
                                do tego nie jest antygwałtna :)
                                • maith Mój typ. I Gryczana, przejdź do innych wątków!:) 30.01.08, 21:22
                                  mary_lu napisała:

                                  > A ja najbardziej polecam Polyannę. Trzyma i modeluje jak marzenie,
                                  > do tego nie jest antygwałtna :)

                                  Hehe, to ja dla odmiany polecę Panache Tango II.
                                  Jak jeszcze upolujesz któryś z kolorów (bywają czerwienie, róże, turkusy, zależy
                                  od sklepu) to w takim tangowym komplecie można się nawet w małżeńskim buduarze
                                  niejaką z dumą pokazać :)
                                  • maheda Re: Mój typ. I Gryczana, przejdź do innych wątków 30.01.08, 21:31
                                    Ja nie polecam Tango II.
                                    Gryczana wydaje się mieć "mój biust", bardziej wiszący niż sterczący, a Tango II
                                    nie pasuje na takie biustu - górna część jest albo niewypełniona, albo stanik
                                    bułkuje.

                                    Polyannę popieram.

                                    W ogóle dziewczyna powinna się umówić z Marysią z Peachfield. Howgh! ;-)
                              • maith Re: Gryczana - staniki i ubrania 30.01.08, 21:16
                                Tango II jest fajne, też je mam i lubię :)
                                Ale ponieważ dzielimy się na 2 typy:
                                -pierwszy ma szeroką podstawę biustu i woli szerokie fiszbiny Panache
                                -a drugi ma wąską podstawę i woli węższe fiszbiny Freyowe
                                zatem jakby Ci to Panache nie przypasowało, to wypróbuj Freye :)

                                Co do sukienek, płaszczy, kurtek - mamy tu odpowiednie wątki ubraniowe:
                                o Bravissimo w spisie producentów. A tu propozycje samego Bravissimo (firma ma 3
                                rodzaje ubrań, z uwzględnieniem różnej wielkości biustu)
                                Jak widzisz ma też różne rodzaje ubrań - wklikujesz się w nie osobno
                                www.bravissimo.com/products/clothing
                                A tu jest nasz ogólny wątek rozmiarowy
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32203&w=28912294
                                A ja osobiście polecam markę Yessica z C&A

                                A co do operacji, to sama zdecydujesz, ale najpierw zobacz, jak się czujesz po
                                zmianie bezoperacyjnej.
                                Kurczę, przecież Ty wcale nie masz jakiegoś specjalnie większego biustu niż
                                ja... tylko trochę. A ja nie mam ani śladu bólów kręgosłupa, trzymam się prosto
                                jak drut i mam całą szafę probiuściastych ciuchów... Dobrze, że do nas trafiłaś :)
                              • turzyca Re: Gryczana 30.01.08, 21:22
                                Kobieto! Ty przeciez w stanikowym prawie raju mieszkasz!
                                Avocado na Brackiej
                                Buduar w Zlotych Tarasach
                                Chatte w Promenadzie
                                no i Peachfield nie do konca internetowo ;) (odezwij sie do naszej forumki
                                marysi103)

                                Tylko nie daj sobie wcisnac kitu i nie przejmuj sie, jak akurat danego rozmiaru
                                nie bedzie - to sie zdarza w kazdym rozmiarze, sklepow jest za malo. :)

                                A co do reszty:
                                - sukienki, marynarki itp patrz nasz watek o kolekcjach biustoprzyjaznych. No i
                                sklepy specjalnie dla nas czyli Bravissimo. :)
                                -garbienie - w dobrym staniku poczujesz sie jakbys zalozyla plecak ze stelazem.
                                Czyli bezposrednia przyczyna garbienia zostanie wyeliminowana. A potem czy joga
                                czy gimnastyka korekcyjna czy rehabilitant i tak wyjdzie Ci taniej od operacji.
                                A joga ma w przeciwienstwie do operacji same mile skutki uboczne i jest
                                baaaardzo przyjemna. :)
    • slim.fast Re: a ja zmniejszylam biust:) 27.03.08, 17:10
      Zaczynam się też nad tym zastanawiać... Nigdy nie myślałam, że na NFZ da się to
      zrobić. Wiem, jak wiele jest przeciw, wiem, jak wygląda poważna operacja... Ale
      przyznam, że zaczynam po prostu poważnie o tym myśleć.
      • wild_orchid slimku 30.03.08, 12:02
        slim.fast napisała:

        > Zaczynam się też nad tym zastanawiać... Nigdy nie myślałam, że na
        NFZ da się to
        > zrobić. Wiem, jak wiele jest przeciw, wiem, jak wygląda poważna
        operacja... Ale
        > przyznam, że zaczynam po prostu poważnie o tym myśleć.
        >

        Zanim zaczniesz sie nad tym BARDZO powaznie zastanawiac, powinnas
        porozmawiac nie tylko z osobami, u kotrych operacja plastyczna
        przebiegla bez powiklan, ale tez z takimi, u ktorych operacji bylo
        kilka-kilkanascie, poprawek poprawek, powiklan, o ktorych sie
        wczesniej nie snilo.
        Z reguly chirurdzy mowia o tym dosc oglednie, a oddzial chirurgii
        plastycznej peka w szwach od pacjentow z powiklaniami.
        Tak bardzo twoj biust ci przeszkadza?
        • slim.fast Re: slimku 30.03.08, 13:43
          Wiesz, dlatego ja wciąż tylko nad tym myślę. Doskonale wiem, co to są
          powikłania, miałam takie po cesarce i owe poprawki oraz OIOM to żadna nowość dla
          mnie, wierz mi... Ale z drugiej strony widać, że w takim przypadku, gdybym się
          zdecydowała, to musiałabym być w naprawdę mocnej desperacji... Której to
          desperacji powoli, ale bez ustanku mi jednak przybywa.

          O operacji myślałam już dużo wcześniej, no nie mniej jednak były to koszty dość
          spore, więc jakoś tak nigdy nie udało mi się uzbierać. Ja wcale nie zarzekam
          się, że już pędzę i się zapisuję na NFZ, ciągle jeszcze kombinuję co by tu można
          było zmienić, poprawić. No jednak jak się całkowicie wylatuje z każdej możliwej
          rozmiarówki, jak ma się wszystkie powyżej przez dziewczyny opisane dolegliwości,
          to dobija jeszcze bardziej. I nawet nie wiesz, jak mi się marzy, żeby mieć choć
          takie najzwyczajniejsze 65J, jak ta dziewczyna w reklamie Bravissimo... Kiedy
          człowiek nie mieści się nawet w 65K ;( Nie wiem co jeszcze mogłabym zrobić,
          chyba, że nadal nosić polskie 85H, ewentualnie przerzucić się na 100B ;(
          • agamara1 Re: slimku 30.03.08, 13:54
            komplikacje jak najbardziej trzeba brac pod uwage!! u mnie obylo sie
            bez dzieki bogu za to ;) ale dziewczyna z lozka obok o malo nie
            zeszla z tego swiata :(

            jesli juz ktos sie zdecyduje w 100% to

            po pierwsze wybrac dobrego chirurga!!

            po drugie staosowac sie do zalecen lekarza!!

            po trzecie nie forsowac sie, najdluzej jak to tylko mozliwe

            po czwarte przygotowac gotowke na bielize, kremy,masci i plyny

            po piate jak robic operacje to tylko i wylacznie w SZPITALU!!!! w
            prywatnych klinikach wypisuja po pierwszej dobie :/ mnie wypisano
            dopiero w 9!

            dreny wyjeto mi dopiero w 3 dobie, nie maialm najmniejszego
            siniaczka czy krwiaczka, w prywatnych klinikach sciagaja dreny przed
            wypisem do domu lub wogole nie zakladaja i ten caly "syf" zbiera sie
            w piersiach. pozniej jest cudowanie i robienie punkcji, stany
            zapalne od zalegajacych skrzepow i chlonki.
          • wild_orchid Re: slimku 30.03.08, 15:25
            Ja to doskonale rozumiem, choc nie mam takiego problemu..
            wiem, ze mieszkasz we Wrocku lub okolicach. Jesli bedziesz
            dojrzewala do takiej decyzji na tyle mocno,z e bedziesz miec
            skierowanie od lekarza z POZ daj znac....
            Ja nie chce ani cie odwodzic od takiej decyzji, ani namawiac, wiem
            jedno, ze operacje plastyczne nie sa takie wcale spektakularne, jak
            sie to usiluje kobietom wmawiac na okraglo.
            • slim.fast Re: slimku 30.03.08, 19:21
              Zdaję sobie sprawę z tego, że to nie jest żadne hop siup. I dlatego też
              podkreślam, że decyzja nie jest łatwa i najpierw wypróbuję wszystkie inne
              możliwości, łącznie ze znienawidzonym zwężaniem staników, bo cóż innego mi
              pozostaje...? I oczywiście taka operacja to nie jest żaden cud, który spowoduje,
              że nagle moje życie się zmieni na cud, miód i maliny. Operacja to ostateczność.
    • gwiazdka-na-niebie Re: a ja zmniejszylam biust:) 28.03.08, 13:34
      Dobrze, ze operacja się udała. Trzymam kciuki za pełne wyzdrowienie i
      rekonwalescencję. Nie martw się opiniami innych. Najważniejsze, żebyś Ty się
      dobrze czuła. Ja też kiedyś rozważałam ten krok, bo biust uniemożliwił mi
      wyczynowe uprawianie sportów (miałam zacięcie na biegi długodystansowe i skoki
      przez płotki). W końcu pogodziłam się ze swoją figurą, ale w wieku dojrzewania
      to nie było łatwe. Rozumiem Cię doskonale. Mam 82/110 (w szczytowej "formie"
      82/117) i też nie raz boli mnie kręgosłup. Muszę naprawdę dużo ćwiczyć i
      wzmacniać mięśnie kręgosłupa, żeby nie odczuwać negatywnego wpływu tego ciężaru.
      Za to pompek mogę zrobić więcej niż niejeden facet ;))) Znam jedną dziewczynę ,
      która zmniejszyła sobie biust zaraz po okresie dojrzewania i była bardzo
      zadowolona. Gorąco pozdrawiam!!!
      • mary_lu Re: a ja zmniejszylam biust:) 30.03.08, 14:30
        Przed chwilą się zmierzyłam, bo moje wymiary ciągle się zmieniają...
        mam 78/108 i 162 cm wzrostu. Jestem pewnie najmniej wysportowaną
        osobą na świecie :) Kręgosłup mnie w życiu nie bolał (mam 30 lat),
        nie odczuwam swojego biustu jako "ciężar" - w dobrym staniku on
        wręcz lewituje :D

        Skąd wiesz, że kręgosłup boli Cię właśnie od biustu? Mam kilka
        koleżanek w moim wieku, które intensywnie uprawiały sporty, akurat
        wszystkie są bardzo małobiuściaste, a połowa z nich ma zrujnowane
        kręgosłupy.
        • agamara1 Re: a ja zmniejszylam biust:) 30.03.08, 14:43
          mary_lu napisała:

          > Przed chwilą się zmierzyłam, bo moje wymiary ciągle się
          zmieniają...
          > mam 78/108 i 162 cm wzrostu.


          to masz wymiary takie jak ja w tej chwili po wycieciu ponad 3,5 kg
          piersi ;) teraz mam idealne piersi ;D

          przed operacja nawet brytyjczycy na mnie rozmiarowki nie mieli ;)
          kupowalam za duzy obwod w jedynym tangu jakie bylo na mnie i
          gorseciarka przerabiala mi obwody ;)

          teraz jest luksus :D
      • maith Gwiazdko, to nie przy tych wymiarach 30.03.08, 16:34
        82/110 to podobnie jak u mnie i żaden kręgosłup mnie nie boli.
        A mięśni kręgosłupa praktycznie nie używam ;))

        Agamara też już PO operacji ma 78/108, czyli proporcje podobne do Ciebie teraz.
        A na operację poszła, bo miała o 3,5 kg piersi więcej.

        Kręgosłup boli za to paru znanych mi facetów (no oni to sobie akurat nie mają
        czego z biustu wycinać ;)
        Ale uwaga! np. mojemu tacie fizjoterapeuta zakazał ćwiczenia większości ćwiczeń
        "zalecanych" niby to na kręgosłup. Zatem żeby się nie okazało, że robisz sobie
        krzywdę...

        Ja mięśni kręgosłupa nie ćwiczę wcale, ale za to nie chowam biustu, nie garbię
        się, chodzę dumnie wyprostowana. Podejrzewam, że tu jest różnica.

        Inna sprawa, że może powinnam poruszyć mięśnie na plecach? Celem odchudzenia? ;)
    • monia_2525 DO AGAMARA1 30.03.08, 14:26
      cześć
      czy mogłybyśmy porozmawiać na priv na temat operacji zmniejszenia biustu
      mój nr gg 8577578
      pozdrawiam
      • agamara1 napisalam na gg :) 30.03.08, 14:43
    • dor-ti Re: a ja zmniejszylam biust:) 30.03.08, 16:21
      Kurcze.....ja też coraz częściej sie nad tym zastanawiam....w staniku mogą być
      ale bez niego.....szkoda gadać :-(( chętnie sie dowiem od Ciebie więcej na ten
      temat. Niestety nie śledzę forum na bieżąco.
      Wiem jak to jest i dlatego popieram, i nie mam zamiaru krytykować.Ja też nie mam
      już 20 ani nawet 30 lat... Pozdrawiam serdecznie.
      • limonka_01 Re: a ja zmniejszylam biust:) 30.03.08, 18:04
        Tu masz opisane co można zrobić, aby poprawić kondycję piersi
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32203&w=69140526&t=1206892884687
        A tu pooglądać, jak wyglądają prawdziwe biusty, a nie wytwory
        fotoszopa, krórymi raczą nas media
        www.jordanmatter.com/view.asp?url=/exhibits/broadband/nudes_01/003_snowy_night,_washington_heights.jpg&id=003_s&path=/exhibits/broadband/nudes_01
        • dor-ti Re: a ja zmniejszylam biust:) 07.04.08, 11:56
          Obejrzalam oba linki....i chyba trochę mnie to pocieszyło :-)...rzeczywiście prawdziwe biusty są różne. Czyli zostało dobrać dobry stanik i zobaczyć efekt, no i może jakieś kremy.....Dzięki i pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka