angoul
05.02.08, 13:50
No właśnie.
Ten post to efekt wczorajszej dyskusji z moim mężem, któremu próbowałam
wytłumaczyć, że cos takiego jak "rozmiar C, D ....itd" nie istnieje.
Sięgałam między innymi do argumentu na temat ilości wody, którą pomieściłaby
np. miseczka stanika 32 F i 30 G. Przekonywałam, że skoro na mnie pasują np.
staniki 32G i 34F, a może i 65H to w takim razie - jaki mam rozmiar - F, G czy H?
Niekoniecznie dotarło. Jego podstawowymi argumentami są:
-że gdyby w programie graficznym "przeskalować" modelkę o wzroście powiedzmy
175 cm ubraną w stanik ileś-tam "D" do wzrostu np. 155 cm (zachowując
proporcje) to dalej miałaby ona ileś-tam minus coś ale nadal "D".
I według niego to "D" to wyznacznik jej wielkości biustu w stosunku do całości
sylwetki. Nie wiem, czy nie zamotałam, ale chodzi o to, że kiedy mówimy o
miseczce np. D to to jest drobny biust, bo nawet przy hipotetycznym "100D"
rozmiar samego biustu do gabarytów kobiety o obwodzie 100 ma się mniej więcej
tak samo jak ten D (już objętościowo mniejszy) do "objętościowo mniejszej"
kobiety o rozmiarze 70D.
Dodatkowo powołuje się na to, że różnica między obwodem "pod" a obwodem "w"
jest stała dla każdego rozmiaru miski i w związku z tym "rozmiar D" istnieje.
Pomóżcie mi wyargumentować błędność tej teorii.
Ten mój mąż to bardzo ścisły umysł. Informatyk, a ponieważ dużo tu
informatyków, to może traficie z typem argumentacji, bo moje "wyobraź sobie"
jest za mało konkretne :)