Dodaj do ulubionych

"Uparte" klientki

29.02.08, 13:56
Postanowiłam napisać jak sprawa uświadamiania wygląda od
strony "sprzedawczyni". Wielokrotnie próbowałam przekonać klientkę
przez telefon (gdy już podała mi swoje wymiary), że chce kupić zły
rozmiar biustonosza... tłumaczyłam dlaczego twierdzę, że nie będzie
pasował, mówiłam jaki powinna wybrać... to ciężka praca, prawie
zerowe szanse powodzenia. Klientka płaci więc wymaga i mam jej
sprzedać to co ona chce... więc co mogę zrobić... sprzedaję.
Ostatnio jedna dziewczyna przyjechała do mnie z biustonoszami do
wymiany... przez net kupiła u mnie 85C... wydawał jej się ciut za
duży i chciała wymienić na 85B... gdy ją zobaczyłam... prawie
wepchnęłam do przymierzalni... dałam do przymiarki 65E... idealny.
Uznała jednak, że jest dla niej zbyt drogi... wyszła z dwoma
tańszymi 70D... może nie był to całkowity sukces... ale zawsze coś.
Nawet nie chcę wiedzieć jak ona wyglądała w tych 85C.

To naprawdę ciężka praca... :)
Obserwuj wątek
    • kocio-kocio Re: "Uparte" klientki 29.02.08, 14:20
      A gdzie tam masz instrukcję, jak dobrać rozmiar?
      • dunajka Re: "Uparte" klientki 29.02.08, 16:45
        W dziale FAQ
        • kocio-kocio Re: "Uparte" klientki 29.02.08, 16:54
          Warto by podlinkować przy tabelach, bo ja nie wpadłam, że to może być właśnie tam.
          • dunajka Re: "Uparte" klientki 29.02.08, 16:55
            Dobry pomysł, tak zrobię, dziękuję!
    • zuzia_8 Re: "Uparte" klientki 29.02.08, 14:26
      najczęściej jest jednak tak, że klientka prosi o rozmiar np. 75 B/C
      czyli najbardziej popularny i ekspedientka w ogole się nie odzywa
      tylko podaje, nawet jak sklep ma w ofercie rozmiary uznawane
      za "niestandardowe" i panie mają jakies pojęcie w tym temacie.
      Znam taki sklep w wawie - gdzie nieświadomym sprzedają to co chcą a
      tym co wiedzą jaki mają rozmiar - i podpowiadają i doradzają etc.
      nie wiem o co chodzi. o wyższą sprzedaż?
      • szarsz Re: "Uparte" klientki 29.02.08, 14:30
        Nie sądzę, chodzi raczej o nienarzucanie się klientkom. Oj nie
        lubimy, jak się nam doradza w sklepie, oj nie...
      • nessie-jp Re: "Uparte" klientki 29.02.08, 16:14
        No bo jak to sobie wyobrażasz
        • dunajka Re: "Uparte" klientki 29.02.08, 16:51
          Sama tak mam, nie lubię gdy zaraz przy wejściu do sklepu
          ekspedientka rzuca się na mnie z pytaniem co podać!! Na bank wtedy
          nic nie kupię... zazwyczaj uciekam. Więc nie robię tego swoim
          klientkom...
      • dunajka Re: "Uparte" klientki 29.02.08, 16:48
        Nie da się ukryć, że o sprzedaż właśnie chodzi ;)
        Mogę delikatnie zasugerować (dając biustonosz w bardziej odpowiednim
        rozmiarze... tak dla przykładu) ale dopiero wtedy gdy z własnej woli
        wejdzie do przymierzalni... a przez telefon czy e-mail nie jestem w
        stanie ocenić czy klientka ma rację...
        No i nie będę jej za wszelką cenę odwodzić od zakupu... bo przecież
        chcę sprzedać... jeśli nie u mnie to kupi gdzieś indziej... trzeba
        umieć znaleźć granicę, której przekroczyć nie można.
    • bianna Re: "Uparte" klientki 29.02.08, 14:30
      A moze w ramach gratisu dołączaj do przesyłek "Piersiówkę"? Znajdziesz ją na
      stronie głównej, z tego co wiem, pomysłodawczyni zgodziła się na
      rozpowszechnianie w ramach szeroko rozumianej misji :)
      Może nie każda babka na to zerknie, ale chociaż co 10 już będzie sukcesem :)
      • dunajka Re: "Uparte" klientki 29.02.08, 16:53
        To jest niezły pomysł... muszę zainwestować w wydruki Piersiówki.
        Jeśli autorka ma coś przeciw... bardzo proszę dać mi znać... ze
        swojej strony postaram się jeszcze z nią skontaktować.
    • morra111 Re: "Uparte" klientki 29.02.08, 14:42
      Gratuluję, taka sprzedawczyni jak Ty to skarb! Niestety klientki muszą do
      pewnych rzeczy dojrzeć... Nie zniechęcaj się, bo jak jedna znajdzie dzięki Tobie
      doskonale leżący stanik to przyprowadzi więcej chętnych :)
    • bathilda Re: "Uparte" klientki 29.02.08, 14:42
      Oj Dunajka, dzielna jesteś że walczysz o biusty klientek.

      A BTW, czy ta możliwość zmierzenia stacjonarnie to tak wyjątkowo czy
      standardowo? I w jakim mieście? Nic tak nie boli jak czekanie 2 tygodnie na
      piękny stanik a potem konieczność odesłania bo rozmiar nie ten ...
      • maheda Zielona Góra n/t 29.02.08, 14:46

        • bathilda Re: Zielona Góra n/t 29.02.08, 15:10
          No to kawałek ode mnie ...
        • iza_79 gdzie w zielonej? 01.03.08, 20:51
          oddam sie w Twoje rece, bo na razie tylko czytam i glupieje :)
          • dunajka Re: gdzie w zielonej? 01.03.08, 21:06
            Kożuchowska 32
            Szczegóły tutaj:
            www.karoline.pl/index.php?d=kontakt
            • elayne_trakand Re: gdzie w zielonej? 02.03.08, 17:30
              OO super, nie wiedziałam :o
              Jestem z ZG i zawsze miałam problem ze znalezieniem stanika na siebie, nawet jak
              jeszcze miałam mniejszy biust i poszukiwałam 75C a potem 75D ;)
              teraz wyemigrowałam do "raju stanikowego" chociaz u mnie na wyspie wybór żaden
              praktycznie i zamawiam przez internet, najczęściej z ebayu
              ale będę wiedziała gdzie wysyłać mamę i ciotki :)
    • limonka_01 Re: "Uparte" klientki 29.02.08, 14:42
      Witamy stanikową sprzedawczynię na forum :)) Osobę niezmiernie tutaj
      pożądaną.

      To prawda, że nie da się przekonać do zmiany rozmiaru wszystkich
      kobiet. Czasami wystarczy "połowiczny sukces", czasami trzeba czasu,
      aby ktoś się przekonał do zmiany. Zagladają tu na forum rózne osoby.
      Dla jednych to forum jest odkryciem na miarę Kopernika, inne rzucą
      okiem na nieco wiedzy i nieprzekonane, że jednak może być lepiej,
      dalej kupują swoje nieśmiertelne 75B czy 80C. Częśc z nich po jakimś
      czasie tu jednak wraca. Nie od razu Kraków zbudowano... Tak samo
      może być z Twoim sklepem.
      Natomiast przekonana jestem, że klientki lubią słuchać, że w czymś
      dobrze wyglądają, że dany rozmiar ładnie eksponuje im biust itp.
      Generalnie pozytywne komunikaty mają silniejszą moc oddziaływania.
      Dodatkowo, jakość i delikatnośc obsługi jest czynnikiem, który
      przyciąga niczym magnes. Ale po co ja to piszę, na pewno o tym
      wiesz. A jak któraś nie chce, to niech kupuje taki jaki lubi, choć
      ziarenko wiedzy można próbować zasiać o ile się uda. Może kiedyś
      wykiełkuje.
      • turzyca Re: "Uparte" klientki 29.02.08, 14:48
        Limonka, cos nieuwaznie czytasz forum. Przeciez dunajka jest u nas juz od dawna!
        • dunajka Re: "Uparte" klientki 29.02.08, 16:54
          :))
    • joankb Re: "Uparte" klientki 29.02.08, 14:45
      Oj, babki po obu stronach barykady potrafią być niemiłe, to fakt. Jak masz 65E
      to znaczy, że w twoim sklepie wiedzą o co chodzi... Zdradzisz gdzie?
      Niereformowalnymi się nie przejmuj, doradź, potem sprzedaj to co klientka
      wybierze. Jej biust, jej decyzja.
      • maith Dunajka ma sklep podlinkowany przecież :) n/t 29.02.08, 15:43

        • limonka_01 Re: Dunajka ma sklep podlinkowany przecież :) 29.02.08, 15:47
          O rety! A ja tego nie zauważyłam!
          Trzeba to naprawić.
          • joankb Re: Dunajka ma sklep podlinkowany przecież :) 29.02.08, 15:53
            Fakt, gapa, ale rzadko patrzę na sygnaturki.
            Jeszcze jeden sklep mamy, w którym 65-ki są, niedużo, ale są. I ceny nie z kosmosu.
    • maith Dobrym pomysłem jest dodawanie informacji 29.02.08, 15:46
      Najlepiej od razu na stronie :)
      Jeśli dorzucisz do tego parę bezpośrednich linków, np. do biustów tygodnia w
      Stanikomanii, do "jak powiększyć biust z A do C w 3 minuty" na Stanikowym Matriksie.

      Ale przede wszystkim - Dunajko, możesz zrobić jedną, bardzo fajną rzecz.
      Weź stanik 65E i weź 95E. Połóż je obok i sfotografuj :)
    • mary_lu Re: "Uparte" klientki 01.03.08, 22:15
      Dunajko, ale przecież takie same przejścia mamy z
      naszymi "nawracanymi" matkami, siostrami, koleżankami...

      Gdyby wszystkie ekspedientki ze sklepów z bielizną były wyedukowane,
      a nie byłoby tak jak teraz - że jest Was na całą Polskę może
      dwadzieścia, to kobiety nie nabierałyby głupich przekonań w
      stylu "mam B"... Moja praca jest często psuta przez ekspedientkę, do
      której zwraca się nowonawrócona: "Kto pani powiedział, że ma pani
      nosić F? (70F) Przecież pani ma C!"

      Twoja praca też jest w większej mierze niweczona przez inne
      ekspedientki, które bez mrugnięcia okiem sprzedają wszystkim 75B,
      niż przez samą głupotę klientek. Gdyby choć w połowie sklepów był
      szeroki asortyment i ekspedientki oferowały usługi brafitterskie, to
      swiadomość istnienia obwodów 60, misek K i przeciętności rozmiaru
      75H byłaby powszechna. Ekspedientki uchodziłyby za ekspertki i z
      rozpędu by im wierzono, a nie tak jak teraz - pierwsza myśl: "chyba
      chce mi coś wcisnąć, co jej nie schodzi - jekieś kosmiczne 65E, a ja
      mam mały biust".

      Rozumiem, że mało komfortowe dla Ciebie jest czytanie na forum
      o "tych głupich ekspedientkach". Ale my wiemy, że absolutnie do tej
      grupy nie należysz, tak samo, jak np. właścicielki Peachfield czy
      Intimo.

      Te straszne klientki, to ofiary innych bieliźniaków. I my też musimy
      z nimi kombinować - próbować ich nie wystraszyć, a jednocześnie
      skutecznie wyciągnąć z szerokich obwodów i małych misek.
    • diuszesa Re: "Uparte" klientki 01.03.08, 22:17
      A ja muszę się przyznać, że jako ekspedientka nie bardzo lubię
      niereformowalne klientki, ale cóż... nie można nikogo nawracać na
      siłę niczym pani Hania. Wprawdzie mam swój charakterek i lubię wziąć
      klientkę "w obroty", ale trzeba oczywiście pohamować się przy
      klientkach, które się po prostu krępują lub zwyczajnie nie mają
      ochoty się komuś pokazywać półnago. Trzeba je zrozumieć i swój
      entuzjam ochłodzić. Jeżeli ona się w tym dobrze nie czuje i
      twierdzi, że nie potrzebuje ciaśniejszego obwodu to nic na siłę.
      Nieraz zdarzyło mi się, że klientka kupiła luźniejszy obwód niż
      powinna mimo moich rad, oględzin, obmierzania itp., ale cóż...
      odradzając jej to, straciłabym klientkę, bo nie sprzedałabym jej
      tego, co ona sobie życzy.
      A niestety zdarza się i tak, że nieraz wiem, że dla danej
      dziewczyny w ogóle nic nie będę miała i pozostaje mi odesłać ją na
      LB i do netu. Klnę wtedy na cholerny bieliźniarski polski rynek, na
      producentów i to głupie myślenie o powszechności 75B! A ta niechęć
      jest wzmożona przez to, że sama jestem
      posiadaczką "niestandardowego" rozmiaru polskiego 65J w odróżnieniu
      od płaskich zawistnych pań desek, komentowanych w innym tutaj wątku,
      he he ;-)

      Całe szczęście są też dziewczyny, które z przyjemnoscią słuchają
      nowych dla nich rzeczy i mówią, że w końcu po raz pierwszy w życiu
      mają coś co leży na nich przyzwoicie i pozwala na wykonywanie
      podstawowych życiowych czynności jak podbieg do autobusu czy
      schylenie się po długopis.
      Oj, rozpisałam się, ale wybaczcie, musiałam coś powiedzieć na bliski
      mi temat ;-)
      • o_agaf Re: "Uparte" klientki 01.03.08, 22:24
        Naprawdę wielka szkoda, że wyedukowanych ekspedientek jak Wy niestety jeszcze nie spotkałam. A szkoda, bo nie niszczyłabym sobie biustu tyle lat żyjąc w przekonaniu że "takich dużych staników to nie produkują".

        Dlatego diuszesa, dunajka, życzę wam, żeby udało się wam uświadomić jak najwięcej osób
        • diuszesa Re: "Uparte" klientki 01.03.08, 23:55
          Dzięki o_agaf!
          Eh, ja też nigdy na dobrą ekspedientkę nie trafiłam, zanim nie
          otarłam się o Grochowską (wiem, wiem, nie jest taka dobra, ale
          przynajmniej wie o co chodzi z tym podtrzymywaniem cycków ;-)
          Oczywiście, że więcej w tym kraju potrzeba wyedukowanych pań
          ekspedientek - ekspertek. Ja sama chciałabym móc sobie kiedyś wpisać
          w rubrykę zawód: brafitterka. W moich marzeniach gdzieś w oddali
          majaczy nawet cech brafitterów - który wydaje certyfikaty, i w
          którego ławach zasiadają doświadczone brafitterki szkolące inne
          dziewczyny, niczym mistrzowie przyjmujący uczniów do terminu...
          Eh, rozmarzyłam się ;-))
    • agisz007 Sklep w ZG 02.03.08, 09:22
      Tyle razy byłam w Zielonej i nie wiedziałam o takim sklepie... Przy następnej
      wizycie odwiedzę koniecznie! A na czas zakupów zawiesimy wojenny topór
      zielonogórsko - gorzowski ;)
      • dunajka Re: Sklep w ZG 02.03.08, 10:49
        Ja pochodzę z Żagania więc jakoś nigdy nie podzielałam
        tej "rywalizacji"... choć mam świadomość jej istnienia :)
        Zapraszam do nas... gdy będziesz w ZG

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka