concerta
11.03.08, 22:11
Ja chcę z powrotem do Matrixa! Chcę wrócić do świata, w którym
kobiety noszą staniki w rozmiarach 75B i 80C i są z tym szczęśliwe,
a staniki kupują łatwo i wszędzie jak bułki albo codzienną gazetę!
Kilka tygodni temu nieopatrznie zajrzałam na Lobby, w wątku "jaki
rozmiar stanika" wpisałam swoje wymiary (75/92) i dowiedziałam się,
że to 80C, które mam na sobie, to pomyłka, bo powinno być 70E=brytDD
albo nawet 65F. Brzmiało egzotycznie, ale na kartce zostało zapisane.
Potem przejrzałam wątek o sympatycznych
ekspedientkach "specjalystkach" i mając świadomość swej nikłej
asertywności oraz tego, że zabójcze riposty przychodzą mi do głowy
ok. godziny po tym, jak mnie ktoś w ziemię wdepcze, postanowiłam na
stanikowy "ten pierwszy raz" wybrać się do sklepu
typu "samoobsługowego". Poza tym na razie stanika i tak nie kupię, w
budżecie na marzec takiej pozycji nie ma.
Kilka dni temu przejeżdżałam koło Galerii Mokotów, zajrzałam więc
tam na nowe stoisko z bielizną w oddziale Galerii Centrum i do
Marks&Spencer.
Najpierw M&S. Spostrzeżenie pierwsze - hmmm, w całym sklepie mieli
aż dwa staniki 70DD. Za małe. Nie wiedziałam, że można mieć trzy
pary piersi, czyli oprócz tych w staniku jeszcze po dwie pary wokół.
Ale co tam, uczy się człowiek całe życie. Biustonoszy 70 o większej
miseczce nie było. 65 to już w ogóle bajka o żelaznym wilku.
Ruszam do GC. Tam powódź kolorów, marek i modeli, ale -
spostrzeżenie drugie - dlaczego alfabet kończy się na D? W końcu
wygrzebuję kilka sztuk 70E, żeby stwierdzić w przymierzalni, że to
jeszcze za mało. Ale mimo wszystko z ciekawości zakładam na przymały
stanik (o tym nowym, niespodzianie przylegającym do ciała obwodzie)
ubranie, w którym przyszłam do sklepu - czyli dzianinowy golf. I w
lustrze widzę, jak z przygrubawej emerytki o obwisłym biuście
zamieniam się w 26latkę (o cholera, zgadza się z metryką). Doznaję
oświecenia, poznaję swoją nową tożsamośc kobiety biustooświeconej.
Szybko biegnę z powrotem do stoiska, żeby odwiesić te 70E i wziąć
coś o większej miseczce. Ale w sklepie nie ma czegoś takiego, jak
stanik w rozmiarze 70F, a 65 to tylko A, różowy ze Snoopym (nie,
żebym miała coś do Snoopy'ego). Dociera do mnie, że od dziś zakup
stanika już nigdy nie będzie taki łatwy jak kiedyś. Wysoka cena za
wyjście z Matrixa...
Wniosek: wchodzące na Lobby zawsze pytać, czy są pewne co do koloru
połykanej piguły. Po tej stronie życie nie pieści....;)
P.S. Gdzie w Warszawie kupić stanik, żeby nie zostać potraktowaną
przez sprzedawczynię jak kosmita i nie wydać pół pensji?!