turzyca
07.06.08, 02:15
Odkrylam, ze potrzebne mi sa letnie koszule codzienne. I sprobowalam takie
nabyc, co jak latwo zgadnac skonczylo sie porazka. I to w moim ulubionym
orsayu, skad mam takie fajnie lezace rzeczy.
I tak sobie zaczelam dumac. Oczywiscie wiekszosci kobiet nie pasuje wiekszosc
produkcji. To nawet logiczne, skoro jest 12 typow sylwetki, to kazda jest w
mniejszosci i na pewno trafia nie w swoje obszar. Niech nawet beda cztery
tradycyjne (A, Y, X, H) i tak wychodzi na to samo. Ale to ma sens gdy mowimy o
kompletach.
Bo przeciez przy koszulach mamy zasadniczo podzial na te, ktore maja biustu
wiecej i te ktore maja biustu mniej. Tak mniej wiecej pol na pol (X i Y maja
wiecej, A i H mniej). Czyli statystycznie jest uzasadniona produkcja bluzek z
miejscem na biust, bo mniej wiecej polowa kobiet (wg T&S 48,5%) ma biust. To
dlaczego ja trafiam co i rusz na bluzki bez zaszewek?
(Swoja droga ja bym chetnie powitala reklamy w stylu "jestes wiolonczela?
chodz do nas!" "produkujemy ubrania na dzwonki, gruszki i jablka zapraszamy do
nas po spodnie", a nie ze ja musze zgadywac co w tym sezonie wymysli
projektant. Albo chociaz obrazki na metkach, nie bede siegala po ciuchy dla
rozkow, bo ja mam dokladne odwrotnie, zaoszczedzilabym czasu na mierzeniu.)