the.munsters
11.06.08, 00:08
A no tak, problem jest i to spory. Zważywszy na to, że mam 15 lat nie mam
swoich własnych pieniędzy (chude kieszonkowe się tu liczą) i muszę się zdać na
łaskę lub niełaskę rodziców, a w tym przypadku mamy.
Przygodę z właściwym ostanikowaniem zaczęłam ok. 2 i pół miesiąca temu. Wtedy
udałam się (z mamą oczywiście) do sklepu Satine Bielizna przy Puławskiej.
Kupiłam 75F Konrada (wtedy miałam 78/99), po miesiącu migracji biustu wybrałam
się do tego samego sklepu (ciągle z mamą) i wyszłam z 70G Corin. Aktualnie
biust chyba całkowicie wrócił mi z emigracji, gdyż pod pachami nie ma już
śladu po biuście i wymiary moje wynoszą 74/103, więc powinnam nosić 65H.
W tym momencie opowieści jest punkt kulminacyjny - spór z mamą o nowy stanik
(tym razem brytyjczyk). Sama się nie da ostanikowac, nic, absolutnie NIC do
niej nie przemawia poza kosztem stanika (chyba nawet to, że piersi jej córki
powoli ulegają wtórej deformacji, bo to 70G bułkuje, a obwód mi podjeżdża).
Zrobiłam jej cały wykład o emigracji biustu, że dlaczego powinnam miec nowy
stanik. ale NIC. ZERO. NULL. Po tej dyskusji, a na końcu już kłótni chciało mi
się płakać, bo przecież sama nie mam za co kupić stanika za ok. 100 zł. Tak,
mogę zbierać z tego mojego mizernego kieszonkowego, ale chyba zanim tyle
uciułam to piersi zdążą mi znowu wyleźć pod pachy. :( Mama też absolutnie nie
daje się ostanikowac i jak kiedyś, rozwieszając pranie, zerknęłam na metkę z
jej stanika myślałam, że mi oczy z oczodołów wypadną - 90B Doreen Triumpha.
Naciąga się do 120 cm, sprawdziłam, a moja mama tyle nie ma. Aha, i jak jej
wytłumaczyłam tę całą migrację piersi i dlaczego potrzebny jest nowy to
powiedziała, że sobie poczekam kilka miesięcy. ;(
Macie pomysł co zrobić, Lobbystki? :( Może podrzucę jej Piersiówkę d torebki?
Chociaż i to na niewiele się zda...