Dodaj do ulubionych

teksty naszych mam opornych na ostanikowanie

    • estreno Re: teksty naszych mam opornych na ostanikowanie 14.01.10, 22:38
      Moja mama (blisko 60-tki) bardzo o siebie dba. Swietnie wyglada. Na moje
      pierwsze wzmianki o prawidlowym ostanikowaniu zareagowala twierdzac, ze to, co
      mowie jest oczywiste. Przyznaje, ze szczeka mi opadla, bo jak to jest, ze dla
      niej to jest oczywiste, a ja nic o tym nie wiem?! Na tyle skutecznie mnie
      wcielo, ze wrocilam do czytnia lobby dopiero po kilku miesiacach. W sumie to za
      jej sprawa, bo zadzwonila do mnie pewnego dnia, ze znalazla dobre staniki i
      zebym sobie poszla zobaczyc. Przypomnialo mi sie wtedy lobby i zaczelam sie
      wczytywac. Gdy pokazalam mamie moja Gorsenie od razu chciala ja zmierzyc.
      Zmierzyla i mowi, ze jest na nia dobra, a tu mostek odstaje i generalnie pewnie
      ze trzy miski za mala. Wtedy jej powiedzialam co i jak i wyszlo na to, ze jednak
      nie do konca zdawala sobie sprawe z prawidlowego dobrania stanika, choc
      wiedziala, ze obwod ma byc trzymac i nosila wylacznie miekkie. Biust ma w dobrym
      stanie. Teraz zamierza oczywscie odpowiednio sie wymierzyc i kupic sobie nowy
      biustonosz. Dodam, ze wydawanie na siebie pieniedzy nigdy nie stanowilo dla niej
      problemu. To ja musialam sie przemoc, zeby zaczac kupowac drozsze staniki i
      chyba w ramach terapii szokowej zafundowalam sobie Fantasie Olivie (i nie
      zaluje!) :))) I kto tu kogo ostanikowal? Wychodzi, ze jakos razem - co akurat
      dla mnie stanowi novum, nie jestesmy szczegolnie blisko, a tu wspolny temat sie
      pojawil i to taki wybitnie kobiecy :)
    • alladyna1986 Re: teksty naszych mam opornych na ostanikowanie 15.01.10, 10:39
      Z moja mamą też wcale nie ma lekko, zwłaszcza że stanikologię serwuję jej
      dawkami, bo mieszkam daleko od domu i przyjeżdżam średnio raz w miesiącu. Na
      naszej wsi nie ma stanikowych sklepów.;p
      Moja kochana rodzicielka na początku wyrażała szczere zainteresowanie i nawet
      (na widok mojego Panache Robyn 65F) przypuściła, że ona w takim razie też może
      powinna nosić większe miski? (Nooo, a na biust na oko sporo większy od mojego...)
      Myślałam, że ziarno trafiło na podatny grunt, a tu d..a;/
      Ona nosiła cały czas 80C (miękkie bez fiszbin) albo stadionowe chińskie 80 (z
      miską niewiadomych rozmiarów, wąskimi fiszbinami i 1/2 kg gąbki;/). W pierwszym
      przypadku piersi smętnie spoglądają w dół, a buły wyłażą górą; w drugim -
      fiszbiny na piersiach, 2 cm od mostka, pod pachą buły, fiszbiny za wąskie, obwód
      podjeżdża i w ogóle masakra, choć bez buł nad krawędzią (nic dziwnego, skoro
      mama nakłada stanik jak przykrywkę).;/
      Też zaczyna się jazda:
      - niechęć do wąskich obwodów, bo mama uważa, że jest gruba i wstydzi się w ogóle
      pokazywać.;( Rany, a wcale nie jest... nosi ciuchy 42, ma trochę tłuszczyku, ale
      w życiu bym jej nie nazwała grubą!
      - nie chce się zmierzyć, bo uważa, że to nie ma sensu; zawsze nosiła 80C, takie
      były dobre (to jakim cudem dopięła się w 70 ścisłe jak niejedna 65???)
      - "nie lubię miękkich staników; ten jest najlepszy" (po czym z dumą pokazuje
      miękkie białe coś bezfiszbinowe i megabułkujące)
      - "ja mam piersi po trójce dzieci, nie takie jak Twoje" (kurde, to chyba jeszcze
      nie widziała obwisłych piersi... (Ja zawsze uważałam, że wykarmienie takiej
      gromadki nie zostawiło widocznych śladów w stanie jej biustu)
      - "za duży" (na usztywniane chińskie 90, które odstawało pod pachami... nie
      zwróciła uwagi, że to wynik odpychania miseczki przez wydatny biust; fiszbiny
      leżały na piersiach 3 cm od mostka!)
      - "za duży" (32F mimo nadciasnoty rokowało dobre nadzieje w miskach;D, więc
      wysłałam jej 75E... nie wiem, jak leży, ale tyle się dowiedziałam przez telefon)
      - "Ty nie masz oka do biustonoszy" (przecież ich się nie kupuje na oko, tylko na
      biust;/)
      - Tata: "Ten stanik, co kupiłaś mamie, jest za duuuuży... bo to miseczka E, a
      mama zawsze nosiła B lub C" (Osłabił mnie...Ja też zawsze nosiłam C, i co z tego?)
      - mama cd., na prośbę, żeby się zmierzyła, bo tak na oko nie da się nic dobrać:
      "ale jak mam ci się zmierzyć? pod biustem tylko. Zawsze nosiłam 80."
      Zasugerowałam, że aby kupić stanik, trzeba się zmierzyć nie tylko pod biustem,
      ale wyżej też...Inaczej się niestety nie da.
      Odp.: "To BEZ SENSU. Przecież każdy producent robi inne miski. Poza tym ja się
      nie zmierzę, bo nie mam takich piersi jak ty, tylko po karmieniu... Wczoraj
      byłam z tatą w (nazwa marketu) i kupiłam dwa 85B. Bardzo wygodne (z dumą). Nigdy
      nie nosiłam większej miseczki"itd. Skapitulowałam. Naprawdę nie wiedziałam, co
      odpowiedzieć na ten wywód. Ech.

      Jak ochłonę i pojadę do domu, w końcu ją namówię do tego, żeby się zmierzyła w
      pochyleniu i luźno po skórze, i kupię jej jakiegoś effuniaka, żeby miała stanik
      miękko-sztywny z upragnionym 80 ma metce.
      • alladyna1986 Re: teksty naszych mam opornych na ostanikowanie 15.01.10, 10:43
        Za to jedna z sióstr była bardzo podatna.;) widocznie już ją nieźle wkurzało, że
        wszystkie chińskie skorupy 75B były na nią za duże. Teraz z dumą nosi 70C lub 65D.;)
        Druga siostra też ma podobne do pierwszej wymiary, może raczej 70B/65C, ale
        nijak się nie daje przekonać, bo uważa, że ma duużo mniejszy biust niż tamta
        pierwsza.
        Mama ją wysłała do tego samego marketu, żeby sobie coś wybrała za 3 zł.;/
    • anna-na A ja będę miała raka. 27.02.10, 12:23
      Pogląd mojej mamy z kolei dotyczy nie tyle samego bra-fittingu, co... fiszbin.
      Moja mama milion lat temu usłyszała, jak twierdzi - od lekarza, że fiszbiny w
      stanikach są absolutnie szkodliwe i powodują raka, ponieważ uciskają pierś. W
      dodatku przecież nie czuć takiego ucisku, więc te fiszbiny to taki cichy zabójca!
      Jest mi z tego powodu przykro. Przez wiele lat, na początku posiadania piersi ;)
      zaczynałam od takich szmatek, długo byłam pod wpływem mamy i trochę się bałam
      wprost jej powiedzieć, że jest w dużym błędzie. Potem miał lat naście i się
      wprawdzie wyemancypowałam, ale i tak nie byłam uświadomiona i nosiłam absurdalne
      usztywniane 75D.
      Moja mama mogła mieć rację, o tyle, że usłyszała to pewnie z 15 lat temu, kiedy
      w Polsce nikt nie słyszał o brafittingu. Ale czasy się zmieniły, internet jest
      nieprzebranym źródłem informacji, a moja mama (+/- 50 lat) nie zweryfikowała
      swojego poglądu.
      • turzyca Będę miała raka - ja tez 19.04.10, 21:22
        Tylko ze mi to wrozy najukochansza tesciowa in spe. Jak juz temat na to schodzi,
        to przytakuje, ze faktycznie takie dziubanie w piers to musi byc szkodliwe, ale
        to wynik zle dobranego stanika, a ja mam dobrze dobrany i u mnie fiszbina nie
        uciska piersi tylko przebiega jej granica i nigdzie mi piersi nie uciska. Ew.
        pokazuje gdzie mam fiszbine, a gdzie piers. Temat sie konczy i wraca jak
        bumerang za kwartal.
        Ale pewnie i tak wczesniej wykonczy mnie rak spowodowany komorka, bo odmawiam
        noszenia jej w specjalnym etui, co rowniez doprowadza moja przyszla tesciowa do
        spazmow przerazenia.
    • indigo-rose Re: teksty naszych mam opornych na ostanikowanie 03.05.10, 23:16
      Przyszedł Effuniak cielak. Mama ogląda, zachwycona (i sama próbuje mierzyć!).
      Mama ogląda mnie w Effuniaku, zachwycona, może lekko zazdrosna. Proponuję, że
      jej kupię podobny, na co słyszę: ale ja nie mogłabym w takich ścisłych chodzić.
      Jasne, jak się próbuje wcisnąć w ciasne (a innych u mnie nie uświadczysz) 60FF
      mając 70 pod biustem, to wygodnie nie jest - w ogóle cud, że się dopięła. Kiedy
      już zapewniłam mamę, że jej stanik byłby luźniejszy, to usłyszałam, że nie
      mogłaby mieć stanika z takimi szerokimi szelkami.

      Czyli okazuje się, że największym problemem są ramiączka - bo może przypadkiem
      gdzieś kawałek będzie widać - a skoro Effuniak ma szerokie, to wszystkie inne
      odpadają w przedbiegach... To już wolałabym argument obwodowy, bo jest łatwy do
      zbicia, wystarczy pokazać dobry obwód.
    • parapluie Re: teksty naszych mam opornych na ostanikowanie 05.05.10, 18:23
      Mutti komentuje złośliwie wielkie michy moich staników, jak ostatnio wyprałam 6
      sztuk i powiesiłam na sznurku zażartowała, że możemy elektrownię wiatrową
      stworzyć.Ale cieszy się na nowe staniki, zaczęłam łagodnie z 85c/d na 85f, idzie
      ku dobremu
      • sierzgu kupiła dopasowany, a nie chce nosić :( 09.06.10, 16:43
        Moja po moim uświadomieniu dała się namówić na mierzenie - zrobiła
        to nawet sama, po podesłaniu jej linków do wszystkich niezbędnych
        stron. Poszłyśmy razem do avocado, z szokiem przyjęła rozmiar
        bodajże 70 H (a wyskoczyła chyba z 80 D, więc sobie wyobrażacie; w
        dodatku nosiła taki bez fiszbin), że to za wielki, że to niemożliwe
        po prostu; ale znalazła też taki do uprawiania sportów i nie mogła
        się nazachwycać tym, że nic jej nigdzie nie wyłazi. Później już
        ostanikowana kupiła sukienkę na mój ślub, który za 2 miesiące -
        wyglądała cudnie, wszystko na swoim miejscu po prostu; piękna,
        zgrabna kobieta. I co? Nowy stanik leży w szafie. Ten sportowy chyba
        czasem zakłada. Ale drugi, że tak powiem "normalny", leży i czeka.
        Założy go na mój ślub, jak twierdzi. A potem? Pytam się??
        Zainspirowana niniejszym wątkiem i nieco załamana jej postawą
        wysłałam do niej smsa z tym pytaniem, jak dotąd milczy ;)
        • anka-ania Re: kupiła dopasowany, a nie chce nosić :( 09.06.10, 17:08
          Może po twoim ślubie doceni wygodę i będzie nosiła częściej.
          Ja ją trochę rozumiem, że czeka z założeniem nowej bielizny na specjalną okazję, bo sama tak czasem robię (z ciuchami i z bielizną też). Potem już nie mam problemów z zakładaniem tego częściej.
          Pocieszyłam? ;)
          • sierzgu Re: kupiła dopasowany, a nie chce nosić :( 10.06.10, 14:40
            Troszkę ;)
            • sharteel Re: kupiła dopasowany, a nie chce nosić :( 10.06.10, 15:04
              Ja też stawiam na to, że czeka na wyjątkową okazję - szczególnie, że jak
              wcześniej nosiła takie bez fiszbin, to pewnie jej się szybko niszczyły - więc
              nie chce zniszczyć przed wyjątkową okazją :-)
              • kulka_kulkowa Re: kupiła dopasowany, a nie chce nosić :( 23.06.10, 20:11
                Daj mamie trochę czasu, po ślubie może się przełamie. Moja rodzicielka też nowe staniki długo trzymała w szafie. Jak mówiła, że się zniszczą, to spokojnie powiedziałam, że one są do noszenia, a jak się zniszczą, kupimy nowe. Poza tym ona jest z tych, którzy nowym ciuchom zawsze robi "kwarantannę" i zakłada coś nowego zmuszona okolicznościami.
                Może Twoja mama też tak ma? :) Jak sama napisałaś, musi też się przyzwyczaić do zmiany rozmiaru. Cierpliwości życzę. Wiem, ile to kosztuje, żeby się nie narzucać z pytaniami :)
    • ana_maria_k Re: teksty naszych mam opornych na ostanikowanie 20.06.10, 00:56
      Moja mama jest z tych co staniki kupują tylko do 20 zł, zawsze trochę za małe bo
      to seksi, choć obwody dobre raczej. Co jakiś czas badam temat - mówię, że ma
      stanik chyba ma za mały, żeby kupiła sobie coś porządniejszego, ale oczywiście
      trafiam na mur - No jak to za mały? Dobry i już! A wydawać dużo na bieliznę to
      karygodna rozrzutność, zwłaszcza jak się ma rodzinę na utrzymaniu.
      Ostatnio w łazience zostawiłam mojego effuniaka i mama w jakiś sposób dojrzała
      metkę z rozmiarem. Więc wieczorem przy meczyku:
      M(Jakaś taka zszokowana):- Ty te staniki to masz duże (struchlałam bo usłyszałam
      "dużo" zamiast "duże" i obawiałam się kazania - bo Ty jesteś taka rozrzutna)
      Ja:-Co?
      M: No duże, miska F.
      Ja:- No mamo, ale to wąski obwód (70;p), wcale nie duże. (z nadzieją) Przymierzyłaś?
      M:- No co Ty! Przecież byłby za duży (Ciasny tak, ale raczej nie za duży). A w
      70-tce to bym się udusiła!
      (Temat skończony, ale rodzicielka ciągle w szoku, widzę że intensywnie coś mieli)
      Po jakimś czasie, wracam do pokoju
      M:-Ale Ty rzeczywiście masz ten biust wielki, wcześniej takiego nie miałaś!

      • panna-imogena Re: teksty naszych mam opornych na ostanikowanie 23.06.10, 18:37
        mama koleżanki, bez wyrzutu, raczej z niepewnością:
        -a te staniki, to nie jakiś chrześcijański wymysł? no wiesz, żeby
        tak się zakrywać?...

        :):):)
    • idziejoannaoch Re: teksty naszych mam opornych na ostanikowanie 23.06.10, 21:38
      moja mama niby przyjmuje do wiadomości, że dobry stanik to fajna sprawa, ale nie
      mogę jej nijak namówić, żeby poszła ze mną do sklepu i kupiła sobie stanik z
      dobrym rozmiarze. Twierdzi, że to za droga sprawa jak dla niej. Zamiast tego
      przeprowadza eksperymenty ze stanikami z lumpeksów, mniej lub bardziej udane.
      Udało mi się jednak ustalić, że powinna nosić obwód 75-80 i miskę E lub F.
      Ostatnio gdy byłam u mamy, wyskoczyła nagle zadowolna
      -wiesz co, kupiłam sobie nowy stanik, 8 zł dałam w ciucholu.
      Poszła wyciągnąć nowy nabytek z szuflady, wraca i mi pokazuje. A mi oczy
      wychodzą z orbit, bo mama niesie beżowe Tango i to naprawdę w dobrym stanie.
      -Mamo, czy Ty wiesz, co Ty sobie kupiłaś? To jest Tango!
      -Tango? A co to?
      -No taki stanik.
      -A... tak sobie wziełam, bo akurat był. Te baby w ciucholu to chyba nie wiedzą
      dokładnie co tam mają.

      A najciekawsze, ze ten stanik jest w dobrym rozmiarze, może odrobinę ma tylko
      miski za duże, ale to naprawdę odrobinę :)
    • dziudziulek warto było 06.07.10, 19:46
      Po dwóch latach mama przyznała, że stanik który ode mnie dostała jest rozmiarowo
      najlepszy z wszystkich (niedobrych) staników, które posiada.
      hip hip hurra
      Po kryjomu przymierzyła moją carlottę i przyznała, że bardzo jej się podoba.
      Teraz mam zagadkę jaki rozmiar kupić.
      Warto było.
    • darchangel Re: teksty naszych mam opornych na ostanikowanie 21.07.10, 11:49
      Ja już z moją mamą nie wyrabiam. Kazałam jej się dokładnie pomierzyć, podesłałam linki do porządnych kalkulatorów i tabel rozmiarów, ona to jakoś przyjmuje, ale... nic dalej nie robi. Mówię, żeby przyjechała do mnie, to pójdziemy do paru sklepów, pomierzy sobie, kupi coś, co by pasowało, słyszę "daj spokój, nie mam czasu/pieniędzy". Proponuję wtedy, że ja jej coś kupię (budżet studencki, ale czasem miewam nadwyżkowe fundusze), to pyta, czy nie mam na co pieniędzy wydawać. I zawsze, jak kupię sobie stanik i chwalę się, że taki wygodny, śliczny i w ogóle, to jest "ile kosztował? dlaczego ty zawsze takie drogie kupujesz?" Albo "po co Ci tyle staników?". Podesłałam jej ostatnio linka do jednego ze sklepów internetowych, to przyznała, że towar ładny, że są nawet jej rozmiary, ale... _za_drogo_. I nie daje sobie przetłumaczyć, że lepiej zapłacić więcej za coś, co się nie rozciągnie, będzie ładnie wyglądało i dobrze trzymało, niż kupować na bazarku byle co, aby przykryć biust :( Albo argument: "to dla mnie za ozdobne, gdzie ja w czymś takim będę chodzić, ja jestem wsiowa baba". I jak ja mam z nią rozmawiać, jak mi takie argumenty wytacza?
      Z siostrą mam jeszcze gorzej, bo wbiła sobie, że nosi 80B i się tego trzyma, chociaż jest szczuplejsza ode mnie i widać gołym okiem, że powinna nosić mniejszy obwód. A ja mam się odczepić, bo ona wie lepiej. Druga siostra jakoś sama się ostanikowała (pani w sklepie ją uświadomiła, kazała się wymierzyć i pomogła dobrać odpowiedni rozmiar), jest zadowolona i w sumie tylko z nią mogę rozmawiać o bieliźnie... bo mama z drugą siostrą twierdzą, że ja mam już hopla na punkcie bielizny i że zwariowałam, bo przecież stanik to zło konieczne... :/

      Ręce mi chwilami opadają, bo one nawet dla świętego spokoju nie chcą spróbować...
    • indigo-rose Re: teksty naszych mam opornych na ostanikowanie 21.07.10, 12:13
      Z mamą opornie, ale do przodu - tzn. mama popiera ideę ostanikowania od dawna,
      ale do momentu, gdzie trzeba w to włożyć pieniądze i woli poczekać, aż jej się
      stary stanik zużyje i nie będzie miała wyjścia/aż będzie miała więcej kasy.
      Gorzej z babcią - kupiła ładną sukienkę, mierzy przy mojej mamie i oczywiście
      klasyczny biust na brzuchu, pustki wyżej. Na sugestię mamy, żeby chociaż
      podciągnęła sobie wyżej ramiączka, powiedziała co następuje:
      W MOIM WIEKU NIE WYPADA MIEĆ BIUSTU TAK WYSOKO
    • ptasia Re: teksty naszych mam opornych na ostanikowanie 21.07.10, 13:25
      chyba się poddaję z moją. "Mnie to nie przeszkadza, jest mi wszystko jedno, jak
      to wygląda". Cóż, brakuje mi w takim razie argumentów.
      • moon-land Re: teksty naszych mam opornych na ostanikowanie 21.07.10, 13:39
        Smutne to :(

        I tym bardziej mnie cieszy, że moja mama była bardzo podatna na nowości
        rozmiarowe. Wciągnęłam ją w temat tuż po mym własnym uświadomieniu i od tej pory
        obie mamy już całkiem niezłe kolekcje. Ona ma duży rozmiar (bryt. 30HH) i
        niedopasowanie skutkowało naprawdę poważną niewygodą, problemami z kręgosłupem i
        trudnością z dobraniem rozmiaru ubrań.

        Jedynie na samym początku z niedowierzaniem podeszła do tematu, gdy pokazałam
        jej te miękkie i delikatne materiały misek umocowane na fiszbinach (przedtem
        miała zbiór bezfiszbinowców, miękkich, lecz o grubym materiale).

        Obecnie jest wciągnięta w stanikomanię prawie tak, jak ja ;-) i muszę
        powiedzieć, że jest to bardzo fajne i budujące, że mamy taki wspólny temat.
      • guga181 Re: teksty naszych mam opornych na ostanikowanie 12.08.10, 20:03
        Moja mama wyła przy mierzeniu, że już więcej nie chce, że niedobry, bo jej biust
        powiększa, że jej piersi rozdziela, ale przekonały ją zdjęcia /zwłaszcza profil/
        w jej starym i nowym staniku :). Teraz biega tylko w swojej nowej Polyannie :) i
        już myśli, gdzie się będziemy wybierać na tanie zakupy :)
    • ko_kartka Re: teksty naszych mam opornych na ostanikowanie 06.08.10, 23:58
      Moja mamusia nie chce nosić staników miękkich, bo jej się brodawki odznaczają. I
      co jej wcisnę jakiś dobry rozmiarowo, to wraca do sklepu po swoje ulubione
      sztywniaczki (jeden model w dwóch kolorach).
      Mama: Ale kupiłam większą miskę, zobacz, deee!
      Patrzę, no faktycznie. 85D. A nosiła 90C...
      Ja: Ale powinnaś kupić E, albo F!
      Mama: Ale co ty, ten i tak mi sprowadzali.
      Ja: Dobra, idź do tego sklepu i kup se co innego, ja ich znam i mają nawet H,
      ale na Boga, wyrzuć to paskudztwo, bo masz z tyłu sznurek zamiast obwodu [tak
      jej się zwija - wąski obwód i w ogóle kiepski stanik].
      Mama: Bo ja mam taki STRINGOSTANIK, o!
    • madzioreck Re: teksty naszych mam opornych na ostanikowanie 13.08.10, 14:14
      Moja mama wie i zawsze wiedziała, o co kaman z tymi stanikami. Cóż, kiedy u
      mojej mamy od słowa do czynu mija więcej niż lata świetlne. Zapakowałam do auta,
      zawiozłam do Mercado, zaciągnęłam do przymierzalni i nie odpowiadałam na żadne
      pytania dotyczące ceny itd. Ostanikowałam, zapłaciłam, wyszłyśmy.
      Ale drugiego dotąd się nie dorobiła, choć minęły 2 lata...
    • ceylley Nie tyle tekst, co sytuacja ogólna. 13.08.10, 20:56
      Zaciągnęłam ostatnio mamę, ciotkę i babcię na ostanikowanie. (Nauczona jestem
      rozmiarówki kontynentalnej, więc taką się będę posługiwać)

      Babcia - 90E -> 85G/80H w zależności od ściśliwości stanika. Po ciężkim
      zdziwieniu, że w 80 jednak da się oddychać i komentarzu, że "taki ocieplany to
      będzie dobry jak się chłodniej zrobi" (Na stanik półusztywniany) Nabyła,
      zadowolona z ceny (bo babcia nauczona, że dobry stanik - rzecz święta, a
      ostanikowana została Kris line, zamiast coraz droższych Triumphów) miękki
      czarny, "ocieplany" kremowy i kazała sobie nabyć miękki biały, jak będzie, bo
      akurat rozmiaru nie było.

      Po miesiącu pytam jak jej się nowy rozmiar podoba, na co słyszę, że jeszcze nie
      chodziła, bo ona musi "wykończyć" swoje stare, bo tych nowych to szkoda...

      Ciotka - 80E -> 80G Kobieta fenomenalna - Po przymierzeniu wszystkiego w swoim
      rozmiarze (tu ją drapie, tam ją gniecie, tu koronka, tam falbanka) zapiała z
      zachwytu na stanik, który muszę Wam zaprezentować:

      www.eanita.pl/katalog.php?cKod=CLA5460&cVer=pl&id=72f9e1ef6497&cSklep=DAM
      w kolorze cielistym, bo on taki śliczny i wygodny i mięciutki i ogólnie rewelacja...

      Po miesiącu od zakupów pytam jak stanik - "Czeka na okazję, bo przecież nie
      można tak nowego stanika marnować"

      Fenomen największy - Mama - 80D -> wymierzone na 70H ale w drodze kompromisu, na
      swoje 74 pod biustem rodzicielka dała się "wcisnąć" w 75F/G, bo "może niektórym
      takie rozmiary potrzebne, ale mnie nic nie podjeżdża, nic nie odstaje, nic się
      nie wbija, piersi rozdzielone, tak jak chciałaś, fiszbiny na mostku tak jak
      chciałaś, bułek żadnych nie ma, więc czego się czepiasz" (oczywiście wypowiedź
      dotyczyła 80D a nie 75G i co ciekawe była zgodna z prawdą (po za wbijaniem się
      fiszbiny, bo fiszbina z boku na piersi).

      Na mój komentarz,:
      "ale ja nie mogę patrzeć na tą Twoją fiszbinę" (tu pokazuję paluchem na fiszbinę)
      M:"oj tam, bo ty masz jakąś paranoję, mnie tu nic nie gniecie."

      Po długiej i bolesnej debacie doszłyśmy do tego 75F/G, mama dla spokoju mojej
      duszy nabyła dwa staniki, fikuśne koronkowe, takie jak lubi i "takie śliczne".

      Czekam tydzień, drugi, trzeci, irytuję się, pytam, czemu się psychicznie nade
      mną znęca i nie nosi tych super ślicznych staników

      "Nie chciało mi się ich prać, jak mam dużo czystych w szafie, a w takich prosto
      ze sklepu przecież nie będę chodzić... Masz pojęcie ile bab to musiało wcześniej
      mierzyć. A poza tym wiesz co to jest okres karencji?"

      Bez komentarza.

      P.S. Macie jakiś pomysł na fenomen mojej mamy, której na 74cm stanik 80
      (rozciągliwa Ewa Bien) naprawdę nie podjeżdża, a biust ma "przepisowo" w połowie
      drogi pomiędzy ramieniem a łokciem (mimo, że bez stanika wcale tak nie ma), bo
      dla mnie to jest albo cud anatomiczny, albo jakaś magiczna siła jej ten biust
      trzyma... (jako ciekawostkę dodam, że nie jest to też wina zbyt małej miski
      ciągnącej obwód, bo jak jej od pleców odciągam, to niemalże jeszcze ja bym się
      tam zmieściła...
      • mania_aniam Re: Nie tyle tekst, co sytuacja ogólna. 13.08.10, 21:05
        metoda na ekstremum - ja stare staniki mojej babci po prostu wyrzucilam,
        krzyczala, byla obrazona, ale zaczela chodzic w nowych:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka