joankb Komuś się nie podobają polskie sklepy internetowe? 24.06.09, 09:06 Bo chyba najbardziej o to chodzi... Komu? - producentowi? - dystrybutorowi? - dużym brytyjskim sklepom? - polskim, dużym, stacjonarnym? Najmocniej te nowe regulacje odczują polskie, małe firmy internetowe. Będą najdroższe na świecie :)) I z bardzo słabą pozycją przetargową, niestety Ustawienie cen tak żeby z kosztami wysyłki nie można było sprzedawać ZA TYLE SAMO co stacjonarny to jest dobijanie tych sklepów. Plus robienie sobie jaj z tych klientek, które nie mieszkają w Warszawie, Wrocławiu, innych dużych miastach. I niech mi nikt nie pitoli o kosztach... Od tego jest przedsiębiorca żeby minimalizował swoje koszty. A narzucanie mającym mniejsze koszty wyzszych cen... - dobra nie określę co to jest. Ale coś mi się zdaje, że stacjonarne wcale nie będą protestować :)). Z wyjątkami oczywiście - ale nie będą. Odpowiedz Link
kasienka.b Re: Komuś się nie podobają polskie sklepy interne 24.06.09, 10:48 mam trochę inne zdanie - to nie jest narzucanie tylko i wyłącznie sklepom internetowym wyższych cen - dostosować się muszą również stacjonarne. Odnośnie samej wysokości tych cen nie będę się wypowiadać, ale faktem niestety jest, że część sklepów netowych sporo zaniża ceny, bo ma mniejsze koszty i może sobie na to pozwolić. Kto kupi zatem u mnie w sklepie jeśli z przesyłką z esklepu wychodzi taniej niż u mnie? Zatem same ceny minimalne nie są IMO złą rzeczą - w większości firm już tak jest, kwestia tylko wysokości tych cen. I jeszcze odnośnie minimalizacji kosztów przedsiębiorcy - nie da rady minimalizować ich w nieskończoność. Za coś trzeba niestety zapłacić czynsz, opłaty, pracowników, prowizje, wyposażenie. Od tego się nie ucieknie. Żeby nie było, że jestem za wprowadzeniem cen minimalnych - wypowiadam po prostu swoje zdanie, bo akurat mam sklep i stacjonarny i internetowy, więc wydaje mi się, że w miarę obiektywnie na to patrzę. Odpowiedz Link
joankb Re: Komuś się nie podobają polskie sklepy interne 24.06.09, 12:22 Nie zaniża... Po prostu mając niższe koszty może liczyć sobie mniejszą marżę. Tak ma być. To jedna z ABSOLUTNYCH PODSTAW gospodarki wolnorynkowej. Nie ma w tym ani grama nieuczciwej konkurencji. Nieuczciwa jest wyłącznie działalność firm unikających podatków czy innych obciążeń. Próba wyeliminowania konkurencji cenowej w ten sposób to zwykłe świństwo. "Kto kupi zatem u mnie w sklepie jeśli z przesyłką z esklepu > wychodzi taniej niż u mnie?" A kto kupi DROŻEJ (bo wysyłka), lub za tyle samo w sklepie internetowym, licząc się z koniecznością czekania, odsyłania, ponownego czekania? Konkurencyjny rynek polega na tym, że WYBIERAMY - mniejszą wygodę, mniej prestiżowy sklep, gorszy dojazd, dojazd do mniejszej miejscowości, gdzie niższe koszty najmu lokalu i robocizny itd, itp. - w zamian za niższą cenę. My klienci wybieramy. Ceny minimalne, narzucone każdemu sprzedającemu są złe. Odpowiedz Link
imp18 Re: Komuś się nie podobają polskie sklepy interne 25.06.09, 11:01 podpisuje się łapkami pod twoją wypowiedzią :) przecież nie tylko w bieliźnianej branży są różnice cenowe internet-sklep stacjonarny :) a mówienie, że tamci nie mogą mieć niższych cen bo ja sobie nie poradzę jest bez sensu :D są ludzie którzy cenią wygodę i pójdą do stacjonarnego, są ludzie którzy chcą kupić po prostu jak najtaniej i kupią w internetowym. Mi nie raz zdarzyło się kupić coś drożej tylko dlatego że "w tańszym" sklepie mi się obsługa nie podobała albo coś - także nic nie jest przesądzone. Odpowiedz Link
vinnica.pl Re: Komuś się nie podobają polskie sklepy interne 26.06.09, 15:54 Witam!!! Tu Swiat Zmysłow sklep internetowy i nie długo stacjonany. MI tez te zmiany cen nie bardzo odpowiadaja ale wydaje mi sie ze to nie jest decyzja dytrybutora ale producenta.A tu chyba niewiele sie da zmienić. Ja cenię sobie współprace z So Chic i chyba rzeczywiscie trzeba sie do tego dostosowac. Pozdrawiam.... Odpowiedz Link
joankb Re: Komuś się nie podobają polskie sklepy interne 26.06.09, 16:38 Powiem brzydko, ale wprost: Możesz się dostosowywać do czego chcesz. Ale niestety, staniki trzeba sprzedać. A ja się nie mam zamiaru dostosować - i absolutnie sobie nie cenię współpracy z So Chic :)). Odpowiedz Link
ktos_anonimowy Re: Komuś się nie podobają polskie sklepy interne 26.06.09, 16:39 skoro decyzja producenta to dlaczego dotycząca tylko Polski? Sklepy brytyjskie mają dużo niższe ceny ale widzę vinnica.pl konkurencji się nie boi no cóż zdolność oceny rynku... umowa teoretycznie jest pisana w konsultacji z prawnikiem a wg mojego prawnika jest koślawa językowo i prawniczo, dystrybutorowi daje ogromna furtke dzialania nie tylko w cenach ale i w terminowosci dostaw, sklep z poznania czeka nadal na cleo kiedy pozostale sklepy juz dawno je maja...a na to tez paragrafu nie ma bo spoznienia moga wyniesc 6 tygodni paranoja! Moim zdaniem sklepy powinny skonsultowac sie bezposrednio z producentem, bo robi sie problem z cenami no chyba ze producent tak samo jak dystrybutor dazy do zmniejszenia sprzedazy ;) nic z tego nie rozumiem, ale staram się wraz z moim prawnikiem... za wysokie ceny minimalne teoretycznie podlegaja pod UOKiK ale czy chcemy aby dystrybutor dostal kare? Odpowiedz Link
vinnica.pl Re: Komuś się nie podobają polskie sklepy interne 26.06.09, 18:01 To wynika też z tego, że ja dopiero zaczynam...choc mam zamiar tez inaczej zrobic...jesli chodzi o sprzedaz.... ale naraazie nie zdradze, pozdrawiam.......... Odpowiedz Link
joankb Re: Komuś się nie podobają polskie sklepy interne 26.06.09, 18:37 Sklepy brytyjskie na dodatek właśnie na dobre zaczynają wyprzedaże. To samo Harmony, które u nas od 1 lipca ma kosztować minimum 162 zł już pokazało się po 20Ł (listki). Znam rozmiar, znam fason. Przy dwóch stanikach z przesyłką to jest ok. 120 złotych/szt. Maskaradki, które u nas były dopiero w marcu - też od dwóch tygodni w Anglii w cenach wyprzedażowych. Po 3 miesiącach :)). Ja naprawdę mogę na stanik tyle poczekać, przypuszczam, że przy takich "minimach" na bazówkę, jesienne Maskaradki otrą się u nas o 200 zł (i będą pod koniec września...). W listopadzie będą u Anglików o 30% taniej, a nasze sklepy będą sprzedawać po tych "minimach". Toż to całkiem sensu nie ma. Odpowiedz Link
marciasek Re: Komuś się nie podobają polskie sklepy interne 26.06.09, 19:03 Najbardziej prawdopodobnym efektem (bo trudno tu mówić o korzyści) dla sklepów stacjonarnych będzie zamiana ich w przymierzalnie z darmowym brafittingiem. Panie przyjdą, zawrócą głowę, zajmą czas, przymierzą, wyjdą i zamówią w necie. Jeśli o to chodziło, to gratuluję. Odpowiedz Link
joankb Re: Komuś się nie podobają polskie sklepy interne 26.06.09, 19:22 Stacjonarne i tak mają lepiej :)) Są klientki "z ulicy", którym nawet do głowy nie wpadnie kupowanie bielizny w necie. Są nowicjuszki - zamiast drogi przez mękę z zamawianiem i odsyłaniem ten pierwszy stanik warto kupić pod czujnym okiem brafitterki. Tylko pierwszy - ale zawsze. Ale kto przy zdrowych zmysłach zamówi w polskim sklepie internetowym zamiast w angielskim to ja nie mam pojęcia... Odpowiedz Link
kasica_k Re: Komuś się nie podobają polskie sklepy interne 26.06.09, 19:31 Przede wszystkim nie powinnyśmy dopuszczać do tego, żeby popularyzowana przez nas idea właściwego dobierania rozmiaru stała się w oczach przeciętnej kobiety równoznaczna z promowaniem za drogiej i w dodatku stale drożejącej bielizny. Tyle się tu natłumaczyłyśmy, że dobry stanik nie musi kosztować 200 zł, i że ta zmiana się opłaca. No i jak my teraz wyglądamy, drogie Panie? ;) W związku z tym proponuję fokus na tańsze marki i tańsze sklepy, w tym oczywiście brytyjskie (o ironio, w pewnym sensie cofamy się do czasów sprzed dwóch, trzech lat!). Polskie sklepy inspirowane LB też mogą się aktywnie dołożyć do pobudzania rodzimej produkcji i edukowania naszych firm, bo mają już w ręku argument w postaci pewnego doświadczenia i już istniejącej bazy klientek. Odpowiedz Link
agafka88 Re: Komuś się nie podobają polskie sklepy interne 26.06.09, 22:22 ktos_anonimowy napisał: > > za wysokie ceny minimalne teoretycznie podlegaja pod UOKiK ale czy > chcemy aby dystrybutor dostal kare? Nie teoretycznie, tylko praktycznie, ale kiedy ceny minimalne wejdą w życie, nie będę się wahała, żeby na nich donieść. To co robią jest po prostu łamaniem prawa, na dodatek godzi w moje jako klientki interesy. Dlatego też na miejscu sklepów nie podpisywałabym umowy, bo one też będą płacić karę kiedy sprawa trafi do UOKiK. Odpowiedz Link
joankb Re: Komuś się nie podobają polskie sklepy interne 26.06.09, 22:59 Wymuszanie cen, niezależnie od ich wysokości, uzależnianie umów dla detalistów od przestrzegania takich warunków jest łamaniem prawa. Jeden krok, a potem następne. Bo może ta cena jeszcze za niska?? Bo może niektórzy mogliby sprzedawać jeszcze drożej, a tu konkurencję robi i "zaniża" jakiś sklepik, gdzieś na prowincji, prowadzony jednoosobowo? Ile w sumie, my nabywcy, dopłacimy do tej cenowej zmowy? Tak, inicjator tej akcji zasługuje na karę - zamiast nas. Brytyjskie konsumentki wygrały z M&S, na całym świecie klienci bronią swoich interesów. Są i bojkoty i śledztwa uprawnionych organów i kary. I nie ma w tym nic dwuznacznego. Wstydzić się powinni ci, którzy łamią prawo, nie ci, którzy z tym walczą. Odpowiedz Link
joankb Re: Komuś się nie podobają polskie sklepy interne 26.06.09, 23:58 I jeszcze jedno... Akceptując to do czego zmierza dystrybutor najbardziej uderzymy w sklepy najlepsze. Kody rabatowe - zapomnij Promocje okolicznościowe - zapomnij Sprowadzenie czegoś,co trudno dostać - zapomnij Promocja na stanikomanii czy balkonetce - zapomnij Kluby klientek - zapomnij Ci, którzy najbardziej walczyli o klienta, którzy czuli rynek najlepiej dostaną w d.. najbardziej. Naprawdę tego chcemy? Sklepów 250 poproszę i spadaj? Odpowiedz Link
kwiatek04 Re: Komuś się nie podobają polskie sklepy interne 26.06.09, 22:23 za wysokie ceny minimalne teoretycznie podlegaja pod UOKiK ale czy > chcemy aby dystrybutor dostal kare? A dlaczego nie??? Poza tym dystrybutor ma tez umowe z producentem, ktory moze zerwac z nim umowe, jesli dystrybutor dziala na szkode firmy. Przynajmniej tak mi sie wydaje ;) Choc z drugiej strony, jesli przestaniemy kupowac w Polsce, ale bedziemy nadal kupowac za granica, bilans dla samego Panache moze okazac sie taki sam, Z trzeciej strony jesli zbojkotujemy polskie sklepy i sprzedaz mocno spadnie w krotkim czasie (przypuscmy o ponad 50%), to trudno, zeby producent tego nie zauwazyl, wiec dystrybutor bedzie sie producentowi tlumaczyl, a na miedzynarodowy kryzys to trudno zwalic, bo on juz trwa od dluzszego czasu. Ale moze bredze? Jesli jest ktos, kto te sprawe chce zglosic UOKiK to musi to zrobic razem z innymi biusciastymi sklepami, a nie robic to w pojedynke. W przeciwnym wypadku narazi pozostale sklepy na wysokie kary, am oze i bankructwo... Odpowiedz Link
dunajka Re: Komuś się nie podobają polskie sklepy interne 24.06.09, 21:03 Tak całkiem na marginesie... Bliżej Twojego Ciała... już gdzieś to widziałam... www.karoline.pl/ ------------- KAROline.pl Odpowiedz Link
kasienka.b Re: Komuś się nie podobają polskie sklepy interne 24.06.09, 21:19 dunajko bez obaw - hasło jest nieaktualne, a strona, a raczej zaślepka była robiona zanim zorientowałam się, że hasło jest już zajęte. BTW - miało być "Blisko Twojego ciała", ale osoba, która robiła mi stronę się pomyliła. Tak czy siak hasło jest inne, póki co można je "obejrzeć" u mnie w sklepie. Odpowiedz Link
marciasek Re: Komuś się nie podobają polskie sklepy interne 24.06.09, 22:26 u Ciebie w sklepie czyli... gdzie? pod adresem body.sklep.pl ciągle tylko zaślepka :( Odpowiedz Link
kasienka.b Re: Komuś się nie podobają polskie sklepy interne 25.06.09, 10:32 marciasku u mnie w sklepie stacjonarnym w Lublinie :) Sklep internetowy ciągle w budowie - niestety jak się nie umie postawić sklepu samemu to trzeba liczyć na innych, a z tym różnie bywa ;) W każdym razie mam nadzieję, że już niebawem ruszy :) Odpowiedz Link
szarsz Re: Komuś się nie podobają polskie sklepy interne 24.06.09, 22:37 kasienka.b napisała: > Kto kupi zatem u mnie w sklepie jeśli z przesyłką z esklepu > wychodzi taniej niż u mnie? Część kupi tu, część tu. Tak to jest, że jedna woli mieć komfort bliskiej przymierzalni i dwadzieścia modeli do zmierzenia na raz, druga woli mieć trochę mniej pusty portferl. Jak na razie nie słyszałam o bankructwie choćby jednego Media Markt, z czego wnoszę, że zwolennicy droższych (no i w przypadku MM gorszych, w przeciwieństwie do sklepów lobbowych) zakupów naziemnych trzymają się mocno. Odpowiedz Link
magdalaena1977 Re: Komuś się nie podobają polskie sklepy interne 26.06.09, 20:52 kasienka.b napisała: > część sklepów netowych sporo zaniża ceny, bo ma mniejsze koszty i > może sobie na to pozwolić. To super. W wolnym rynku o to chodzi, żeby ciąć koszty i zaniżać ceny. > kto kupi zatem u mnie w sklepie jeśli z przesyłką z esklepu > wychodzi taniej niż u mnie? ja bym kupiła (gdybym mieszkała w Lublinie), bo kilkukrotne odsyłki wychodzą mi za drogo, u Ciebie mogłabym za darmo zmierzyć kilkanaście staników i zdecydować, czy chcę któryś kupić. Odpowiedz Link
pieczyste Re: Komuś się nie podobają polskie sklepy interne 26.06.09, 22:01 > Kto kupi zatem u mnie w sklepie jeśli z przesyłką z esklepu > wychodzi taniej niż u mnie? Ja bym kupiła. Kupowałam Freye po 170zł stacjonarnie, chociaż funt był wtedy po niewiele więcej niż 4 złote. A dlaczego?? Bo przymierzyłam, obejrzałam, wiedziałam że nie będę odsyłać, stać w kolejce na poczcie, płacić za przesyłki i denerwować się czy moją paczkę już ukradziono, czy też dopiero mi ją ukradną (patrz wątek osiągnięcia PP). Poza tym zakupu dokonuje się często pod wpływem emocji: podoba mi sie i tyle, biorę. Jestem ciekawa, jak za pół roku będzie wyglądała sprzedaż panache w Polsce. Odpowiedz Link
maith Hmm, ale żeby aż tak strzelać sobie w stopę? 27.06.09, 14:39 Hmm, gdybym wierzyła w takie rzeczy, pomyślałabym, że polskie firmy zatrudniły jakąś czarownicę do zahipnotyzowania konkurencji (So Chic!)żeby ta konkurencja strzeliła sobie w stopę ;) Prawda jest taka, że obaj brytyjscy dystrybutorzy jadą na razie na bardzo silnym wsparciu konsumentek i właśnie są w momencie, kiedy mogą utrwalić pozytywny wizerunek marki w Polsce, zanim polscy producenci nie uderzą na poważnie w rynek staników o szerokiej rozmiarówce. Dobry strateg wiedziałby, co zdarzy się potem i potrafiłby się przygotować (utrwaliłby jak najmocniej dobry obraz firmy, póki można i walczyłby jak lew o poprawę konstrukcji u producenta). Zły strateg tego nie zrobi i będzie się cieszył z chwilowej sytuacji, nie wiedząc nawet, czemu ją zawdzięcza. Bardzo zły strateg dodatkowo zniszczy nawet to, co wcześniej w dużej mierze inni za niego zbudowali... Co w tej sytuacji mogą zrobić sklepy? Na pewno powinny się zebrać i napisać do producenta, że dystrybutor dusi własny rynek i z prośbą o reakcję. Oraz to samo, co konsumentki - rozejrzeć się za innymi możliwościami i na bieżąco reagować na zmieniającą sytuację. Dystrybutor może tak zaskoczyć sklepy raz. Potem już nie będą mu tak ufać. Będą wiedzieć, że jeśli tylko istnieje jakaś kontrpropozycja, to warto ją szybko rozważyć. Odpowiedz Link
kasica_k Od dystrybutora - mail wyjaśniający 30.06.09, 14:48 Od dyrekcji firmy So Chic, dysrybutora Panache, otrzymałam maila w sprawie cen. Za zgodą autorki cytuję go poniżej: ------- Pisze do Pani w sprawie dyskusji, ktora toczy sie wsrod konsumentek na temat cen produktow Panache.[...]Sami nie chcielibysmy wypowiadac sie na otwartym forum internetowym, gdyz uwazamy, ze wszelkie informacje dotyczace dystrybutora i jego bezposrednich odbiorcow powinny pozostac poufne. Jednakze biorac pod uwage fakt, ze te informacje zostaly juz przekazane opinii publicznej chcialabym w imieniu firmy So Chic! i Panache przedstawic nasza pozycje w tej kwestii. Sugerowane ceny minimalne istnialy juz wczesniej zarowno u Panache jak i u innych producentow bielizny. Chcialabym podkreslic, ze wysokosc cen hurtowych jak i sugerowanych minimalnych cen detalicznych nie ulegla zmianie. Jedyne co sie zmienilo to waluta sugerowanych cen minimalnych produktow Panache. Dotychczas ceny te okreslone byly w funtach szterlingach (GBP). Na wielokrotne prosby licznych naszych odbiorcow, wspolnie z producentem postananowilismy przedstawic sugerowane minimalne ceny sprzedazy w polskich zlotych. Przy tworzeniu tych cen przyjelismy taki kurs GBP, aby zabezpieczyl wspolpracujace z nami sklepy przed wahaniami waluty. Z uwagi na komentarze, ktore otrzymalismy ze strony naszych odbiorcow dotyczace zbyt wysokiego poziomu ustalonych sugerowanych cen detalicznych przedstawionych w cenniku jesien/zima 09, postanowilismy ponownie rozpatrzyc wahania kursu GBP w stosunku do PLN w okresie ostatnich 6 miesiecy. Na podstawie historii tych wahan zadecydowalismy, ze zasadnym jest uzycie nizszego kursu GBP przy obliczaniu sugerowanych minimalnych cen detalicznych. Dla zilustrowania wprowadzonych zmian podaje przyklad Tango 3251, ktorego poprzednia sugerowana cena detaliczna wynosila 155zl, a obecnie wynosi 142zl. Uwazamy, ze nowo ustalone ceny zaoferuja zadowalajace zabiezpieczenie dla wszystkich naszych odbiorcow oraz nie wplyna negatywnie na popularnosc marek Panache. Idealem byloby gdyby ceny detaliczne w Polsce byly rowne cenom w Wielkiej Brytanii. Realia sa jednak takie, ze dystrybucja produktow do obcego kraju laczy sie z dodatkowymi kosztami administracyjnymi, logistycznymi i marketingowymi oraz z ryzykiem wahan kursu waluty. Chcialabym ponownie zaznaczyc, ze ceny hurtowe nie ulegly zmianie w stosunku do poprzednich sezonow wiec bledna jest krazaca opinia, ze dystrybutor lub producent chcial wiecej zarobic na podstawie obecnej popularnosci oferowanych marek. Ponadto pragne zapewnic, ze jako dystrybutor Panache naszym priorytetem jest dbanie o interesy polskich sklepow bieliznianych i odbiorcow detalicznych. Uwaznie rozpatrujemy wszelkie otrzymane komentarze i reagujemy na ujete w nich konstruktywne uwagi. Mam nadzieje, ze powyzsze informacje duzo wyjasniaja i bylabym wdzieczna, gdyby mogla Pani je przedstawic osobom zainteresowanym. Z powazaniem, Izabela Prońska-Sakutova Dyrektor So Chic! - dystrybutor Panache ------- Odpowiedz Link
marciasek Re: Od dystrybutora - mail wyjaśniający 30.06.09, 15:48 Uprzejmie proszę o wyjaśnienie korelacji pomiędzy narzucaniem sklepom cen minimalnych a dbaniem o interes odbiorców detalicznych. Odpowiedz Link
luizka_85 Re: Od dystrybutora - mail wyjaśniający 30.06.09, 16:07 pytanie nie do mnie, ale korelacja ta według mnie jest bardzo łatwo zauważalna: jeśli nie ma ceny minimalnej sklepy konkurujące między sobą licytują się kto da mniej i wszystkie na tym tracą. Ktoś, kto nie chce/nie może zejść z marży traci klientów, bo gdzie indziej (np. w sklepie internetowym) jest dużo taniej. Odpowiedz Link
marciasek Re: Od dystrybutora - mail wyjaśniający 30.06.09, 16:40 ekhem, pytałam o korelację z interesem KLIENTÓW DETALICZNYCH a nie sklepów... Odpowiedz Link
luizka_85 Re: Od dystrybutora - mail wyjaśniający 30.06.09, 17:02 marciasek napisała: > ekhem, pytałam o korelację z interesem KLIENTÓW DETALICZNYCH a nie sklepów... Pytałaś o odbiorców detalicznych i tak też odpowiedziałam. Odbiorcą detalicznym jest osoba/podmiot prowadzący handel detaliczny, to nie jest klient końcowy. Odbiorcami detalicznymi są przede wszystkim sklepy (i oni są klientami pośrednika/dystrybutora). Odpowiedz Link
joankb Re: Od dystrybutora - mail wyjaśniający 30.06.09, 19:07 Interpretacja formalnie poprawna, logicznie do niczego. podobnie jak inne stwierdzenia. Po pierwsze: w łańcuszku pokarmowym najważniejszy dla wszystkich jest/powinien być klient końcowy. Zwłaszcza na konkurencyjnym rynku :)) Po drugie: interpretacja pozytywnej roli ceny minimalnej jest zaiste kuriozalna... Na konkurencji cenowej i obniżaniu cen WSZYSCY tracą... Oprócz tego oczywiście, kto chce pracować przy niższej marży i na przykład wyższym obrocie. BTW jojczenie o tzw. psuciu rynku to hurmem słychać we wszystkich branżach. Stąd się biorą kartele, zmowy, lobby notariuszy, adwokatów, korporacyjne sztuczki... Naprawdę was to nie wkurza?? Odpowiedz Link
szarsz Re: Od dystrybutora - mail wyjaśniający 30.06.09, 20:44 wkurza jak diabli. Daaaaawno już nie kupiłam brytola, jeszcze dawniej w polskim sklepie i nie zanosi się na zmiany. Portfelem głosuję - przeciw. Odpowiedz Link
turzyca Joankb, dziekuje 01.07.09, 09:37 Zaczelam miec wrazenie, ze zyje w Matrixie i jako jedyna widze, ze to sie nie zgadza. Przeciez gloszone tu opinie sa sprzeczne z zasadami ekonomii. Po pierwsze absurdem jest zakladanie, ze jedyne narzedzie jakim moga walczyc sklepy jest cena, bo jest tez jakosc oferty i jakosc uslugi. I jesli mi by teraz szlag trafil ulubiony letni stanik, to zamawialabym biale tango plunge w ktoryms z polskich sklepow. Mieszkajac w Niemczech. Bo jak nasze sklepy maja zaznaczone "dostepnosc 24h" to ja ten stanik dostaje w ciagu 3-4 dni. Brytyjskie popularne sklepy na wysylke rezerwuja sobie dwa tygodnie, a zdarzylo mi sie zamowienie, ktore przyszlo dobrze po miesiacu od zlozenia zamowienia. Mieszkajac w Warszawie to w ogole po prostu bym do ktoregos ze sklepow poszla. I to bedzie zupelnie ekonomiczne, bo ekonomia to jest nauka o wyborach. I w tych wyborach czasem najwieksza role bedzie gral pieniadz, a czasem inne czynniki jak czas czy wygoda. Jesli ktorys z innych czynnikow jest dla mnie wazny, to jestem sklonna doplacic wiecej, ale zaspokoic dana potrzebe. Oczywiscie jest to tez kwestia znalezienia zlotego punktu i dlatego zamawiam staniki zza granicy, a nie kupuje ich w sklepie pod nosem, ktory zyczy sobie 70 euro za stanik freyi. Bo nie wyceniam mojej wygody na 40 euro roznicy. Po drugie rozwazania prowadzone sa w takim stylu jakbysmy przeniosly sie w czasie chyba ze 20 lat wczesniej, gdy zloty byl niewymienialny, miedzy Polska a WB byla granica celna, a internet nie istnial. Wtedy rozwazania o cenie minimalnej na polskim rynku mialyby sens. Ale teraz polski rynek nie jest naczyniem zamknietym. Szczegolnie w przypadku stanikow, towaru lekkiego i malogabarytowego, dajacego sie znakomicie przesylac poczta, nie mozna rozwazac polskiego rynku jako wylacznie polskiego rynku. Bo dostep do brytyjskiego rynku jest ograniczony wylacznie bariera ceny przesylki. Jesli roznica cen stanikow zacznie byc razaco duza, to ta bariera przestanie grac role. Ceny minimalne beda dla polskich sklepow mialy sens tylko wtedy jesli beda wprowadzone w calej Europie (calej, lacznie z wyspami). Jesli jakis obszar bedzie mial ceny zdecydowanie nizsze, to polskie sklepy straca. A wiec straci tez polski dystrybutor. To sa naprawde informacje, ktore sie slyszy podczas wprowadzenia do nauk ekonomicznych na pierwszym roku ekononomii. Jesli komus brakuje takiej wiedzy i nie umie sam dojsc do tych wnioskow, to polecam profesora Wilkina, wyklada w sposob szalenie lopatologiczny. Odpowiedz Link
jul-kaa OT o ekonomii :) 01.07.09, 16:25 turzyca napisała: > > To sa naprawde informacje, ktore sie slyszy podczas wprowadzenia do nauk > ekonomicznych na pierwszym roku ekononomii. Jesli komus brakuje takiej wiedzy i > nie umie sam dojsc do tych wnioskow, to polecam profesora Wilkina, wyklada w > sposob szalenie lopatologiczny. Jest takie pojcie w teologii, jak "ekonomia zbawienia". Wszystkim, normalnie wszystkim kojarzy się to albo z kasą na tacę, albo z odpustami sprzed Lutra :):) Odpowiedz Link
marciasek Re: Od dystrybutora - mail wyjaśniający 30.06.09, 20:52 Dziękuję za wyjaśnienie. Niestety, pozostawia ono pewne nieścisłości do rozstrzygnięcia. Proszę o wytłumaczenie jaka jest różnica pomiędzy 'odbiorcą detalicznym' wg Twojej interpretacji a 'polskim sklepem bieliźnianym', skoro są wymienione w liście od So Chic jako dwa niezależne i równorzędne podmioty. Proszę, oto stosowny cytat: "Ponadto pragne zapewnic, ze jako dystrybutor Panache naszym priorytetem jest dbanie o interesy polskich sklepow bieliznianych i odbiorcow detalicznych." Tak czy owak wyszło szydło z worka: interes klienta dystrybutor ma gdzie? W nosie. Nie pozostaje nam nic innego jak tylko sprowadzić interes dystrybutora do podobnej lokalizacji i przerzucić się na inne marki. Gratuluję zaparcia wszystkim tym, którzy w obliczu malejącej sprzedaży nadal będą obstawać przy pozytywnej roli cen minimalnych dla sklepów bieliźnianych. Odpowiedz Link
luizka_85 Re: Od dystrybutora - mail wyjaśniający 01.07.09, 09:21 Nie za dużo wymagasz? :) nie chce mi się zagłębiać w interpretacje pojęć. Odbiorcą detalicznym nie koniecznie musi być sklepem z bielizną, może to być supermarket, przedstawiciel handlowy, dom towarowy... Nie wiem komu So Chic! sprzedaje staniki oprócz sklepów bieliźniarskich, ale na pewno w liście nie chodzi o finalnych klientów. Odpowiedz Link
magdalaena1977 Re: Od dystrybutora - mail wyjaśniający 01.07.09, 10:31 luizka_85 napisała: > Nie za dużo wymagasz? :) > nie chce mi się zagłębiać w interpretacje pojęć. Ale właśnie to robisz. Bo wbrew odczuciu nas wszystkich piszesz, że "odbiorca detaliczny" nie oznacza klienta. A jeśli nie oznacza, to wymowa listu SoChic ! jest tym gorsza, bo wynika z tego, że dbają o interesu małych i dużych sklepów, a klientów mają gdzieś. Odpowiedz Link
maith Co za różnica, skoro tracą i jedni i drudzy ;) 01.07.09, 13:58 A co za różnica, jak zdefiniujemy "odbiorca detaliczny" ;) Na całej tej akcji tracą przecież i klientki (mogą kupić mniej staników) i sklepy (ich klientki mogą - u nich - kupić mniej staników). Odpowiedz Link
magdalaena1977 Re: Od dystrybutora - mail wyjaśniający 01.07.09, 07:42 luizka_85 napisała: > Ktoś, kto nie chce/nie może zejść z marży traci klientów, bo gdzie > indziej (np. w sklepie internetowym) jest dużo taniej. Ale tak powinno być . Jak ktoś nie chce (nie umie) zejść z marży, traci klientów i wypada z rynku. Uważam, że dla mnie jako konsumentki korzystna jest eliminacja sklepów zbyt pazernych lub niegospodarnych. Odpowiedz Link
joankb Re: Od dystrybutora - mail wyjaśniający 01.07.09, 07:53 Po za tym: baardzo mi się podoba potraktowanie detalistów jak przedszkolaków. Prawda, że niemożliwe żeby dorosły człowiek był w stanie oszacować ryzyko kursowe? Należy się spodziewać, że w razie wzrostu kursu funta ten nieszczęśnik zacznie sprzedawać taniej... Ale nic, przyszedł mądry dystrybutor i zabezpieczył i zadbał i dopieścił... Odpowiedz Link
maith Przecież sklepów nie prowadzą idioci 01.07.09, 13:43 Luizko - ale to po przyjęciu, że sklepy prowadzą idioci, którzy nie potrafią liczyć. Co jest bzdurą. Przecież sklep, który będzie sprzedawał po kosztach nie przetrwa, a inne go przeżyją. Nikt taki głupi nie jest. A sytuacja wygląda tak, że sklepy mogą bez strat sprzedawać taniej, ale dystrybutor im to blokuje. A one nie żyją w świecie bez konkurencji. Taniej oferują te same staniki Anglicy i to od Anglików kupuje je większość klientek. Efekt? Na tej zabawie tracą właśnie polskie sklepy. Odpowiedz Link
thorrey Re: Od dystrybutora - mail wyjaśniający 30.06.09, 19:04 Szczerze mówiąc, po przeczytaniu tego maila wyjaśniającego opadła mi szczęka. Znaczy się, wg tego co przeczytałam, nie samochody, a rowery, nie w Moskwie a w Petersburgu, i nie rozdają, tylko kradną, jak podawało radio Erewań. Wydaje mi się, że po takiej informacji należy juz tylko spokonie czekać na weryfikację w życiu, tj. zobaczyć, ileż to naprawdę będą kosztowały staniki w sklepach po 1 lipca. Odpowiedz Link
asiabudyn11 Re: Od dystrybutora - mail wyjaśniający 01.07.09, 12:00 Zgadzam się z thorrey, że nie do końca o tym samym była mowa wcześniej w tym wątku o czym pisze dystrybutor Panache. Jak dla mnie to to BYŁ mail wyjaśniający przynajmniej część kwestii. Poza tym zastanawiam się za co konkretnie, w tej chwili dostaje się "marce" Panache? Czy za ceny minimalne? Bo jeśli tak to należałoby się rozejrzeć wokół. Dowiedzieć wcześniej (przed pisaniem konkretnych postów) na jakich zasadach inne brytyjskie firmy sprzedają w Polsce staniki (skoro "Panache w Polsce" chce się "karać" np. kupowaniem w polskich sklepach brytyjskich staników innych marek). Nie wiem jak Freye, ale mogę na 100% napisać o Pour moi? (już czekam, gdy odezwą się głosy w stylu: "ale ja nie kupuje i nie kupowałam Pour moi? a Panache tak", więc na nie z góry odpowiadam:chodzi o ZASADĘ): tam schemat nawiązania współpracy zdaje się być bardzo podobny do tej z dystrybutorem Panache, tyle, że z tego co kojarzę Pour moi? nie ma w Polsce dystrybutora (mogę się w tej mierze mylić). Meritum mojej wypowiedzi mieści się w tym zdaniu: TO JEST TAKA SAMA "UMOWA ADHEZYJNA". @joankb, turzyco: Miałam swego czasu możliwość porównania pewnym zasad współpracy z Panache-firmą posiadającą dystrybutora na Polskę i Pour moi?-jak już pisałam-z pominięciem-istniejącego bądź nie- polskiego dystrybutora. Zasady współpracy są baaardzo podobne. Stąd wnioskuję-nikomu nie umniejszając-jak mała jest czasem rola dystrybutora, a przez to też sensowna możliwość oskarżania go o określone praktyki. Wersja prostsza ostatniego akapitu: nie ma co krytykować Panache, bo prawdopodobnie podobnie działają inni brytyjscy producenci. Więc jeśli już to określone uwagi powinny być-dla zachowania minimum sprawiedliwości-kierowane pod adresem wszystkich, którzy tak działają. Odpowiedz Link
joankb Re: Od dystrybutora - mail wyjaśniający 01.07.09, 23:45 A moim zdaniem toczy się tu właśnie dyskusja o zasadach, prowadzona NA PRZYKŁADZIE Panache, które wychyliło się z jednorazową dużą podwyżką. Na dodatek miałyśmy konkrety. Inni robią pewnie podobnie, ale możemy to tylko domniemywać... Na razie. Choć o tym, że Freya nie chce już więcej polskich sklepów internetowych była na forum mowa. O tym, że mniej w stacjonarnych Freyi - wiemy. Przedsiębiorca na ogół chce mieć duży wybór towarów - czy możemy wnioskować, że umowy z b.style są bardziej korzystne?? Mandalayki w Polsce mają ceny absolutnie porównywalne do cen wyspiarskich, bywały nawet niższe. CK traktuje nas przyzwoicie. Pour Moi pojawia się niekiedy tylko, ale bywa niewiele droższe niż u konkurencji z UK. Inne marki widujemy sporadycznie. Poza tym - zważ, że w GG+ Panache ma pozycję dominująca na rynku, w części rozmiarówki, jeszcze wyżej jest praktycznie monopolistą. W każdym prawie mającym chronić konkurencję i konsumentów monopoliście i podmiotowi dominującemu wolno mniej - i w przeciwieństwie do innych regulacji prawnych ma inną pozycję procesową. Mówiąc krótko - gorzej jest z domniemaniem niewinności :)) Odpowiedz Link
bajka60 A ja mówię NIE !!!!!!!!!!!!! 09.07.09, 19:21 I właśnie dlatego moje Panie zapraszam do mojego sklepu na wyprzedaż bielizny z firmy Panache, bo uważam, że stałej i wiernej klientce powinnam móc udzielić raz na jakiś czas bardzo dużego rabatu ( niezależnie od stałego rabatu dla stałych klientek ). I wolałabym, żeby pozwolono mi samodzielnie myśleć - nikt za mnie tego robić nie musi - jakoś sobie do tej pory radziłam i chcę, żeby tak zostało. Odpowiedz Link
maith Akurat argument o kursach walut nie ma tu sensu 01.07.09, 13:49 Przecież jak funt rośnie, to i my z Anglii sprowadzamy drożej. Ale właśnie, kiedy rośnie, a nie cały czas. Skoro sklepy muszą zamawiać staniki z wyprzedzeniem i przychodzi partia staników, to ta partia jest kupiona po jakimś kursie. I w aktualnej wówczas cenie dystrybutor sprzedaje te staniki sklepom. A sklepy powinny mieć prawo zrobić dalej co chcą, w tym nie podwyższyć sztucznie cen, kiedy funt potem wzrośnie, żeby mieć szansę konkurowania z Anglikami... Do tego odgórne narzucanie sklepom cen, które osłabiają ich konkurencyjność wobec sklepów angielskich nie ma nic wspólnego ani z realnymi kosztami, ani z aktualnymi kursami walut. Korelację kosztów do cen każdorazowo ustala sobie przecież sam sklep. To nie komunizm, żeby przyjmować, że głupi przedsiębiorcy na pewno zrobią sobie krzywdę, więc trzeba o wszystkim decydować za nich. Odpowiedz Link
kozunia91 Re: Ceny minimalne staników Panache 09.07.09, 22:26 Zawsze myslałam ze to jest tak : mniejsza marza-wiekszy obrot,i odwrotnie,wieksza marza,mniejszy obrot.... kazdy sklep decyduje... Kojarzy mi sie taka sytuacja moze nie adekwatna,ale:jedna apteka lek cena:33 zł,kolejka osob po niego,apteka obok 48 zł za ten sam lek,pusto.... Ja jakos nie widze tu dbania o klienta... TAk jak napisał ktos :Nie Bede chciała stac w kolejce to kupie drozej,tylko czy na tyle wyceniam swoja wygode?chyba nie... Uwazam ze wzrosnie ilosc kupowanych stanikow na e-bay`u itep... MAm tez nadzieje ze polscy(i nie tylko) producenci wykorzystaja ta "słabosc" Panache i zaczna sie ostro rozwijac - jesli podwyzki sa naprawde realne maja ogromna szanse... Odpowiedz Link
akj77 Re: Ceny minimalne staników Panache 31.08.09, 13:03 www.onsi.pl/info,2113.html "Takie narzucanie minimalnych cen detalicznych urzędnicy uznali za złamanie ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów. Zainteresowane firmy mogą się jeszcze odwołać do sądu, choć już wycofały się z kwestionowanych praktyk" warto by jeszcze znaleźć źródło w Rzepie i w ogóle dotrzeć do tej sprawy, bo na ONSI jest skrót, w Rzepie pewnie zresztą też - ale - brzmi znajomo, nie? Odpowiedz Link
kasia_grubasia Może coś się ruszy? 29.12.09, 20:49 Wyszła podobna sprawa z cenami minimalnymi, podobno UOKiK ma się temu "przyjrzeć". Może warto im przypomnieć o Panache? wyborcza.biz/biznes/1,100896,7403519,Producenci_nie_chca__aby_w_internecie_bylo_za_tanio.html Odpowiedz Link
nie-rozumiem ale czemu tylko Panache? 29.12.09, 22:35 Nie tylko Panache ma politykę cen minimalnych. Niemal wszystkie stanikowe firmy to stosują - taka np. Freya. Odpowiedz Link
besame.mucho Re: ale czemu tylko Panache? 30.12.09, 01:08 To prawda. Ceny Panache (w Polsce) to pikuś w porównaniu do cen freyowych. Odpowiedz Link
joankb Re: Może coś się ruszy? 30.12.09, 09:47 Takich zmów cenowych jest sporo. Pojawiają się nie tylko u nas - fakt. I wszędzie się z nimi walczy. Na całym świecie, nawet tym mniej cywilizowanym - to jest przestępstwo. Nie mówiąc o tym, że w każdym chyba systemie normatywnym, wszystko jedno czy nazywamy to dziesięcioma przykazaniami czy jakoś inaczej - to zwykłe złodziejstwo. Jakich by argumentów "za" nie używać, goły fakt jest taki - kto bierze udział w zmowie cenowej jest złodziejem. Takim samym jak niejednokrotnie potępiana tu szara strefa, allegro i tak dalej. Turlam się ze śmiechu za każdym razem jak ktoś proponuje "okazję" i 10% zniżki od ceny, która jest sztucznie zawyżona - o wiele więcej. Taki plasterek na sumienie??? Odpowiedz Link
nie-rozumiem Re: Może coś się ruszy? 30.12.09, 13:14 > Taki plasterek na sumienie??? To sklepy obniżają cenę dla klienta. Podczas gdy ceny minimalne są ustalane przez producenta bądź dystrybutora. Sklep nie ma na to wpływu - albo się na to godzi albo nie współpracuje z danym producentem. O ile się orientuję - zmowa cenowa byłaby wtedy, gdy to sklepy zmówiłyby się między sobą i zawyżały ceny - a tak nie jest. Nie ma więc mowy o zmowie cenowej, tylko o pollityce producenta/dystrybutora. Sklep nie dostaje towaru za darmo - płaci za niego i to sporo, a przeceny nie są obowiązkiem sklepu - to, że je robi to tylko i wyłącznie jego dobra wola - zazwyczaj wiąże się to ze sprzedawaniem towaru po cenie zakupu, czyli sklep nic na tym nie zarabia albo zarabia bardzo niewiele. Skąd takie negatywne nastawienie do sklepów? Niezbyt miło czyta się takie posty, w którch ktoś nazywa mnie złodziejem - tylko przez to, że sprzedaję akurat dany towar po cenie ustalonej przez producenta (czy ceny są właściwe czy nie to już inna sprawa). Odpowiedz Link
roza_am Re: Może coś się ruszy? 30.12.09, 13:42 > To sklepy obniżają cenę dla klienta. Podczas gdy ceny minimalne są ustalane > przez producenta bądź dystrybutora. Sklep nie ma na to wpływu - albo się na to > godzi albo nie współpracuje z danym producentem. > O ile się orientuję - zmowa cenowa byłaby wtedy, gdy to sklepy zmówiłyby się > między sobą i zawyżały ceny - a tak nie jest. Nie ma więc mowy o zmowie cenowej > , > tylko o pollityce producenta/dystrybutora. Przykład z linkowanego artykułu dotyczył b. podobnej sytuacji. Przedstawiciele UOKiK dostrzegają tam potencjalną zmowę cenową: wyborcza.biz/biznes/1,100896,7407018,Zmawiaja_sie__bo_w_sieci_za_tanio__Wywiad_z_prezes.html Odpowiedz Link
joankb Re: Może coś się ruszy? 30.12.09, 14:55 To jest zmowa cenowa. O podobnej możesz poczytać tu: www.abc.com.pl/?cmd=problem_wiecej,721&serwis=4 Sklep NIE MUSI współpracować z danym producentem czy dystrybutorem albo MOŻE zgłosić fakt wymuszenia cen minimalnych, W przeciwnym wypadku jest uczestnikiem zmowy cenowej, działania na szkodę nabywcy - ze wszystkimi tego konsekwencjami, a "niemiłe" posty to jedna z nich. Odpowiedz Link
joankb Re: Może coś się ruszy? 31.12.09, 19:03 I następna "sprawka"... Świeżutka. wyborcza.biz/biznes/1,100896,7411110,UOKiK_ukaral_Cersanit__900_tys__zl_kary_za_zmowe_cenowa.html Mam nadzieję, że do stanikowego handlu i cen minimalnych też się w końcu Urząd dobierze. Odpowiedz Link
mszn I kolejny przykład 02.02.10, 12:55 Nie mogę się powstrzymać przed wklejeniem tego: wyborcza.biz/biznes/1,100896,7519256,UOKiK_nalozyl_8_mln_kary_za_zmowe_cenowa_firm_budowlanych.html Gdyby UOKiK się zainteresował poważnie (na co trudno liczyć, bo to nie przemysł budowlany przecież) "naszymi" dystrybutorami, to pewnie bra-biznes w Polsce by zginął. I pewnie dlatego nikt się nie wychyli, nawet my-konsumentki. Odpowiedz Link
panistrusia Re: I kolejny przykład 02.02.10, 15:25 Myślę, że jednak wiele z nas jest ZA tym, by ktoś się wreszcie tym zajął... Odpowiedz Link
marciasek o zmowie cenowej raz jeszcze 07.02.10, 15:38 Wszystkim biubiznesmenkom pod rozwagę polecam ten tekst W rozdziale "Farbowane ceny" opisano sytuację identyczną jak w branży bieliźnianej. Wynika z tego niezbicie, że do ukarania za zmowę cenową nie potrzeba więcej niż jednego producenta. Nie trzeba dowodzić, że różni producenci dogadali się między sobą. Samo narzucanie cen minimalnych jest niezgodne z prawem, a karze podlegają wszyscy uczestnicy tego procederu, czyli zarówno producent, dystrybutor jak i sklepy. To niby jasne, ale wciąż niektórzy dowodzą, że jeden producent może narzucać ceny, o ile nie dogaduje się z innymi. Otóż nie, nie może. Fakt, że przestepstwo popełniają wszyscy (lub większość) nie czyni go legalnym. Odpowiedz Link
magdalaena1977 Re: Ceny minimalne staników Panache 07.06.10, 10:53 Zapraszam naszych przedsiębiorców do rzucenia okiem na ten tekst: www.rp.pl/artykul/55732,478947_Przedsiebiorcy_online_nie_beda_dyskryminowani_.html Producenci i dystrybutorzy będą musieli ujednolicić ceny i warunki dostaw towarów dla handlu internetowego i tradycyjnego "Z początkiem czerwca zmienią się radykalnie warunki handlu internetowego. Zyskają na tym przede wszystkim ci, którzy kupują w sieci. Dotychczas zdarzało się bowiem, że producenci narzucali sprzedawcom internetowym wyższe ceny. " Jest też o zakazie sztucznego podziału dystrybutorów na poszczególne kraje. Odpowiedz Link