irenka65f
14.07.09, 23:44
To co robicie dziewczyny jest fantastyczne. Gratuluję. Od 2 miesięcy czytam
forum. Noszę dobre (najlepsze jakie umiałam wybrać) staniki. Kupowałam już na
ebay i w brytyjskim sklepie (jestem z siebie dumna!). Ostanikowuję mamę i 2
siostrzenice. U nich to dopiero początek, ale już małe sukcesy mamy. Mam już
pierwsze doświadczenia migracyjne i pierwsze wpadki zakupowe za sobą. Niestety
nie udało mi się namówić mojej asystentki na zmianę rozmiaru. Przeczytała
stanikomanię, pooglądała forum i dalej beton bo najlepsze są zakupy na targu
po 15zł za stanik ;-) Dwie z moich koleżanek też oporne - noszą tylko
rozciągliwe bezfiszbinowce i już, a wyglądają tak, że siostrzenica, która
bardzo broniła się przed zakupem stanika (emancypantka taka) zobaczywszy jak
wyglądają natychmiast kazała sobie zamówić czerwoną antośkę.
Moja stanikowa obsesja wciąż się rozwija. Noszę przy sobie centymetr, choć
jeszcze nie rzucam się na obce kobiety, żeby je obmierzyć. Myślę, że to tylko
kwestia czasu ;-) Ostatnio mierzyłam moją fryzjerkę i inne panie znajdujące
się akurat w salonie i farba nałożona na włosy wcale mi w tym nie
przeszkadzała. A wczoraj nadrukowałam piersiówek i położyłam je w poczekalni,
a nawet bezpośrednio daję do ręki pacjentkom, a nie jestem przecież ginekologiem.
Czy manię stanikową trzeba leczyć? Czy wystarczy od czasu do czasu usiąść
przed komputerem jak na kozetce u terapeuty i przyznać się: tak mam manię i
nie chcę się z niej wyleczyć ;-)))