faciu
10.09.02, 18:32
"....Będąc uczniem gimnazjalnym w Nowym Sączu, uczyłem się pilnie i
przykładałem do nauki wszystkich przedmiotów, na co posiadam świadectwo,
które przedkładam z wynikami bardzo dobry i celujący, nie wyłączając nauki
religii.
W czasie mojej nauki gimnazjalnej, w klasie szóstej, czując się ogólnie
wyczerpany nerwowo i słaby na serce, zwóciłem się do lekarza jednego i
innych, a ci jednakowo radzili mi przerwać naukę, odpoczywać więcej, odżywiać
się należycie, do czego ja sie zastosowałem i już przychodząc do sił, dobrze
się czułem w domu, gdy pewnej nocy okazały się błyskawice po domu i wtenczas
posłyszałem głos duchów, najpierw zdala, a potem coraz bliżej i wyraźnie
słyszałem jak mi odgrażały te duchy, że mnie zabiorą, jednak jak się okazało
mój anioł stróż ocalił mnie. Od tego czasu duchy te stale nachodziły mnie i
nie pozwoliły mi spać nigdy spokojnie. Na podstawie przeczytanych różnych
książek naukowych na temat o duchach, przyszedłem do przekonania, że jak
miejscowi proboszczowie przeszkadzali w dawnych czasach wieszczom, tak i
mnie, abym nie zgłębiał nauki w dalszym ciągu, ten proboszcz, który wydał mi
metrykę urodzenia, nasłał na mnie właśnie duchy, żeby mnie prześladowały i
przeszkadzały w dalszej nauce.
Aby się uwolnić z pod wpływu owych duchów, zgłosiłem swe wystąpienie z
kościoła rzymsko-katolickiego w styczniu .... r. jak sobie przypominam, o
czem powiadomienie i moja metryka przyszła na plebanię w ..... do ks. ...., a
ponieważ to nie pomagało, więc wznowiłem to u następcy wymienionego księdza,
a to u ks. ...., oraz znów w Starostwie i w Kurii Biskupiej. W tej sprawie
pisałem do Ministerstwa Oświaty i do Sejmu w zeszłym roku porą zimową, a i to
też wcale nie pomogło, zatem zgłosiłem to ponownie do Starostwa, o ile zaszła
jaka pomyłka, by mnie całkowicie zwolniono, gdyż wtenczas jako człowiekowi
wolnemu pod tym względem i niezależnemu, duchy wówczas nie mają żadnego
przystępu, aby mu dokuczyć i na tem sprawa ma się skończyć....."
:)))