Dodaj do ulubionych

Do kolegów z branży

29.09.03, 18:53
Przyuważyliście, że w ostatnim czasie odchodzi wiele znanych postaci z
naszej działki? (przez to otwierają się przed nami nowe perspektywy i
większe szanse na rynku pracy :)))
Dziś T. Zieliński, niedawno A. Wąsek, jeszcze wcześniej L. Falandysz, K.
Buchała, K. Kruczalak, A.Szpunar.
Na swoim przykładzie zauważyłem nawet jedną prawidłowość: jak wziąłem się za
jakiś podręcznik to w przeciągu kilku lat jego autor odchodził z środowiska
żywych - i działo się to z zadziwiającą regularnością (ale nie mam z ich
odejściami żadnego konkretnego związku). Może akurat przyszło mi żyć w takim
okresie czasu?
Obserwuj wątek
      • qwerty.tarnow Re: Do kolegów z branży 29.09.03, 21:18
        Sly wykłada obecnie podobno tylko w Rzeszowie.
        I machnął nawet książkę z cyklu "Prawo dla debili" (tj. podręczniki ex
        Wydawnictwa Prawniczego PWN w takich zielonych okładkach) o tytule "Prawo
        spadkowe". W przedmowie są znamienne słowa: "Nie ma niczego bardziej
        nieuchronnego i pewnego niż śmierć. Każdy wcześniej czy później musi umrzeć".
        (cytat może niedokładny, ale w tym duchu).
              • qwerty.tarnow Re: Do kolegów z branży 29.09.03, 21:46
                I jeszcze jedna ciekawa rzecz. Jak klikniesz na poniższy link, to zobaczysz
                cud nad cudami (szukaj u dołu strony):

                sklep.lexpolonica.pl/
                Albo już w szczegółach tutaj:

                sklep.lexpolonica.pl/product.php?pid=482
                Ciekawe nie? Jeszcze się rok 2004 nie zaczął a oni już mają w przygotowaniu
                orzecznictwo sądów polskich z 2004 r. Pogratulować! A potem się dziwimy, że
                pojawiają się głosy o braku obiektywizu w wyrokach sądów, o przychodzeniu
                wyroków z góry, o korupcji, o braku niezawisłości. A tu się, proszę,
                wydawnictwo ładnie przyznaje i samo podkłada. :)))
    • teklat Re: Do kolegów z branży 29.09.03, 21:08
      Rany! - zmieńcie swe czytelnicze zainteresowania, to może karta się odwróci i
      ci inni, których będziecie czytać, bedą żyli długo i szczęśliwie. A może
      niektórzy z Was dostaną rękę królewny i pół królestwa... Chyba coś pokręciłam
      w kolejności bajek, ale co tam....
      • Gość: lemuriza Re: Slav! Odezwij się czasem! IP: *.is.net.pl 29.09.03, 22:11
        qwerty.tarnow napisał:

        > Lemurizo zachęć męża, żeby wpadł tu niekiedy i coś wpisał. Dawniej jeszcze
        tu
        > bywał, ale od jakiegoś czasu milczy. Może choć w tematach zawodowych się
        > odezwie? Byłoby miło. :)
        Wlasnie to zrobilam! czytal, jutro pewnie cos dopisze.
        Moj maz jest biernym uczestnikiem tego forum, nie pisze, ale czyta codziennie.
        I pozdrawia!
          • Gość: Slav Re: Slav! Odezwij się czasem! IP: *.is.net.pl 03.10.03, 15:12
            Witam qwerty,

            odzywam sie, odzywam ale tylko wtedy jak mam cos do powiedzenia.
            Linka z forum "Krakow" masz ponizej: (szkola i studia w Krakowie)

            www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=413&w=8307337
            Niech cie nie zmyli IP - pisalem z pracy, z modemu i dlatego nie jest takie
            jak zawsze (Internet Solutions)
              • qwerty.tarnow Re: Slav! Odezwij się czasem! 03.10.03, 18:36
                Odpowiem tutaj. A na tamtym forum wkleję tylko link (taki lokalny patriotyzm
                hehe).

                Wniosek 1. Wobec takich perspektyw, jakie są to czy rzeczywiście opłaci się
                tyle wysiłku wkładać w naukę? Czy nie lepiej jechać na takich ocenach, które
                zapewnią tylko dyplom i wykształcenie, a nawet iść na uczelnię o nienajwyższej
                renomie (np. nowe uniwersytety, mniejsze miasta, ale wciąż studia państwowe!
                prywatne to już za duże uproszczenie drogi życiowej)? Nie biorę tu pod uwagę
                osobistych ambicji każdego, by być jak najlepszym (a przecież każdy takie ma,
                każdy chce być na jakimś piedestale wywyższony).
                Wniosek 2. Ograniczenie przyjęć na studia. Powrót do jakiegoś planowania. Np.
                przewidziane jest że w wiek emerytalny w danym zawodzie wejdzie w określonym
                roku tyle to a tyle osób - i ustala się zbliżoną liczbę przyjęć na studia, tak
                aby zapewnić pełną zastępowalność, oczywiście z pewną nadwyżką (wiadomo -
                wypadki losowe, ktoś nie ukończy studiów, ktoś zrezygnuje z kariery, itp).
                Wniosek 3. Państwo obejmuje nadzór nad przyjęciami do korporacji prawniczych -
                inaczej dalej będzie jak jest. (choć i to nie pomoże w krótkim okresie czasu;
                dopiero długoterminowa perspektywa pozwala przypuszczać, że coś mogłoby się w
                tej sprawie zmienić).
                Wniosek 4. Mniejsza liczba studentów powiązana byłaby z dokładniejszym nadzorem
                nad nimi - studenci powinni mieć swojego opiekuna, który oceniałby ich postępy
                w wykształceniu, ich osobowość, kulturę osobistą, styl życia. Bo przy obecnym
                systemie to wyjdzie nam sędzia na salę, rozwali się na fotelu, krzyknie
                (przepraszam za słownictwo): "Q..a, cisza na sali!" czy coś w tym stylu (sam
                podczas praktyki w czasie studiów byłem świadkiem sytuacji, kiedy wchodzi gość
                do pokoju sędziowskiego i od progu nadaje: "Q..a, jak mnie to wszystko dziś
                wq...a, rozpier....łem sobie rano nogę, itd." Po chwili popatrzył na mnie,
                zorientował się że jestem obcy, a wtedy inny sędzia - mój opiekun praktyki mówi
                do mnie: "To jest sędzia X. właśnie dostał nominację do sądu wyższej
                instancji"), nie będzie miał oporów przed "ustawianiem" wyroków. Ja nie
                twierdzę, że wszyscy sędziowie tacy są. Nie! Ogromna większość z nich to
                normalni, uczciwi, kulturalni ludzie (szczególnie jeszce ci starej daty). To
                dopiero przeważnie młodzi wprowadzają takie zachowania (język, itp.). Tu
                selekcja powinna być w naprawdę wysokim stopniu zorganizowana. Wiedza? Tak. Ale
                na równi z nią kultura i sposób bycia i zachowania.
                Hmm to na razie tyle. Może jeszcze później coś mi się przypomni.

                P.S. A z Ciebe jeszcze jeden delikwent (oprócz Simby), który się obija w
                pracy. ;))))))))))))))))) Napisać taki długi tekst, to chyba zeszło chwilę, nie?
    • okropna_gadula Re: Do kolegów z branży 29.09.03, 21:53
      Nie jestem kolegą i nie jestem z branży ale jeżeli wymiana kadr w
      waszej "branży" odbywa się tylko w drodze "selekcji naturalnej" no to chyba
      zaczęłam rozumieć dlaczego:
      1.sprawy w sądach ciągną się w nieskończoność-prawnicy chcą dotrwać do śmierci
      (własnej)
      2.śledztwa w prokuraturach ciągną się w nieskończoność -prawnicy chcą........
      3.policjantów trwanie nie interesuje bo odchodzą wcześniej na emeryturę, więc
      w ogóle nie zawracają sobie głowy i umarzają śledztwa ,albo najlepiej nie
      podejmują czynności.
      • qwerty.tarnow Re: Do kolegów z branży 03.10.03, 22:22
        okropna_gadula napisała:

        > 1.sprawy w sądach ciągną się w nieskończoność-prawnicy chcą dotrwać do
        śmierci (własnej)

        To bardziej do adwokatów - chcą przekazać sprawy jeszcze swoim dzieciom. A
        klientów łudzą: "sprawa jest wygrana, trzeba tylko..."; brak tu z ich strony
        elementarnej uczciwości.

        > 2.śledztwa w prokuraturach ciągną się w nieskończoność -prawnicy chcą

        Jest prawdą, że prokuratorzy są niekiedy niedouczeni (szczególnie jeśli wiem
        kto z moich kolegów czy koleżanek ze studiów dostał się na aplikację
        prokratorską - a jest parę drasycznych przypadków), o przyjęciu na aplikację
        decydują koneksje rodzinne czy materialne. Ale wielu prokuratorów prowadzi
        swoje sprawy należycie, tylko o tym się nie mówi. Jest zaś część spraw, które
        po prostu prokuratorów przerastają: za wysoko postawieni ludzie, za bardzo
        zawikłane sprawy, za mała pomoc ze strony przełożonych czy kolegów

        > 3.policjantów trwanie nie interesuje bo odchodzą wcześniej na emeryturę,
        więc
        > w ogóle nie zawracają sobie głowy i umarzają śledztwa ,albo najlepiej nie
        > podejmują czynności.

        No też nie całkiem. Wiele spraw jest rozwiązywanych. Ale wszystko przede
        wszystkim rozbija się o pieniądze - brak środków na badania specjalistyczne,
        sprzęt, na etaty. A to z kolei powoduje nierozwiązywanie spraw w prokraturze
        czy sądach (brak dowodów, niemożność złapania oskrżonych)
        • okropna_gadula Re: Do kolegów z branży 03.10.03, 22:55
          Wiesz Qwerty,mnie jako zwykłej mieszkance tego kraju jest całkowicie obojętne
          czy w proces sądowy przedłuża sędzia czy też adwokat.Coś takiego jest w tym
          prawniczym zawodzie.....Sami pracujecie na swój niekorzystny wizerunek.Jedno
          tylko wydaje mi sie dziwne:dlaczego was nie uczą żę właśnie ten zawód wymaga
          szczególnego zaufania????I że jeżeli ktoś jest draniem to nie powinien być
          sędzią,adwokatem,prokuratorem???
          • qwerty.tarnow Re: Do kolegów z branży 03.10.03, 23:03
            Bo teoretycznie to szczególne zaufanie, nieskazitelny charakter, poczucie
            przyzwoitości i sprawiedliwości powinno się mieć samemu w sobie. I na pewno ma
            je wiele osób. Tylko że niewielka ilość tych osób jest prawnikami, a w
            konsekwencji - sędziami, prokuratorami, adwokatami. Decydują tu znajomości
            przy dostawaniu się na studia czy na aplikację, pieniądze za egzaminy, "dobre
            geny" (jak to łdnie ujął Slav w swojej wypowiedzi). I już cały syste się wali.
            Bo co z tego, że ktoś jest właśnie uczciwy, kulturalny, nieskazitelny skoro to
            wogóle nie jest w 99% nigdzie brane pod uwagę.
            • okropna_gadula Re: Do kolegów z branży 03.10.03, 23:27
              Czy to znaczy że prawnicy zeszli na psy ???Teraz tam są juz tylko krewni i
              znajomi królika????To by tłumaczyło dlaczego to środowisko jest tak zamknięte
              i nie dopuszcza młodych.
              Czy nam ,zwykłym ludziom pozostaje już tylko spawiedliwość boska????
              • qwerty.tarnow Re: Do kolegów z branży 03.10.03, 23:36
                Temat właśnie wokół tego krąży. Że za dużo jest powiązań rodzinnych i
                kapitałowych. Największe szanse na ludzi z zewnątrz są jeszcze w sądach i
                prokuraturze. Tam aplikacje są jeszcze w miarę dotępne dla osób z zewnątrz.
                • qwerty.tarnow Re: Do kolegów z branży 03.10.03, 23:45
                  Ups. Powtarzam się.
                  Chodzi o to że aby dostać się na notariuszy i adwokatów w 99,9999999999999(9)%
                  trzeba mieć koneksje rodzinne lub pieniężne. Na radców prawnych powiedzy tak z
                  80%. A w sądach i prokuraturze to tak z 30-50% (zależy od regionu). Co nie
                  znaczy w tym ostatnim przypadku, że dzieci sędziów czy prokuratorów się nie
                  dostają. Dostają się - wiem po przykładach włsnych kolegów i koleżanek ze
                  studiów. Ale dostają się także ci, którzy wykazali się wiedzą na egzaminie
                  kwalifikacyjnym. I to jest pozytywne w całej tej sprawie.
          • Gość: lemuriza Re: Do kolegów z branży IP: *.is.net.pl 04.10.03, 23:32
            okropna_gadula napisała:

            > Wiesz Qwerty,mnie jako zwykłej mieszkance tego kraju jest całkowicie
            obojętne
            > czy w proces sądowy przedłuża sędzia czy też adwokat.Coś takiego jest w tym
            > prawniczym zawodzie.....Sami pracujecie na swój niekorzystny wizerunek.Jedno
            > tylko wydaje mi sie dziwne:dlaczego was nie uczą żę właśnie ten zawód wymaga
            > szczególnego zaufania????I że jeżeli ktoś jest draniem to nie powinien być
            > sędzią,adwokatem,prokuratorem???

            Na studiach to juz za pozno uczyc pewnych zasad. Tego trzeba uczyc w domu od
            malego.
            • qwerty.tarnow Re: Do kolegów z branży 04.10.03, 23:39
              Fakt. To powinno rosnąć z człowiekiem od dzieciństwa. Powinien to mieć wpojone
              jak jedzenie czy spanie. Wiem że brzmi to może trochę podniośle, trochę
              głupio, ale tak powinno być. Tak jak do seminarium duchownego raczej nie
              przyjmą delikwenta z tysiącem tatuaży, kolczyków i na dodatek pijanego na
              egzaminie, tak i prawnicze zawody zaufania publicznego powinny mieć
              ograniczenie w dostępie dla osób które nie wykazują po prostu kultury i
              nieskazitelności.
              • Gość: lobuzek Re: Do kolegów z branży IP: *.zetosa.com.pl / 192.168.202.* 05.10.03, 00:25
                Są źli księża, lekarze, prawnicy i długo jeszcze można tak wymieniać. A to, że
                tak jest, to wcale nie znaczy, że automatycznie pracujemy na swój zły wizerunek.
                Wymierzanie sprawiedliwości jest zajęciem niezwykle trudnym i niestety - jak
                pisałem wcześniej - w zasadzie nigdy nie satysfakcjonującym obydwu stron. Toteż
                nie bardzo rozumiem, co znaczy że stosujemy "kruczki prawne". Kruczki prawne są
                działaniami W GRANICACH obowiązującego systemu (a jaki jest on niespójny, to
                szkoda gadać)i nie uważam, by korzystanie z nich było czymś nagannym. Co innego
                łamanie prawa - to zwykły bandytyzm.
                Ale po raz kolejny podkreślam - to, że z PRAWIE KAŻDEJ rozprawy sądowej
                wychodzi strona przegrywająca sprawę, niezadowolona z rozstrzygnięcia sądu, to
                nie znaczy, że w ten sposób pracujemy na swój zły wizerunek. Idąc tym tropem,
                to lekarz zapisujący mi nieskuteczne lekarstwo jest zły, bo siedzi w kieszeni
                firm farmaceutycznych, bierze kasę i w ogóle jest do bani, bo przecież mnie nie
                wyleczył. Czy to nie zbyt daleko idące stwierdzenie? I w stosunku do prawników,
                jak i do lekarzy. No i innych grup zawodowych.
                • Gość: lemuriza Re: Do kolegów z branży IP: *.is.net.pl 05.10.03, 09:38
                  Lobuzek, napisales to pod czym chcialabym sie podpisac obiema rekami, bo
                  podobne refleksje mialam czytajac wczoraj caly ten watek.
                  Nie chcialabym sie wtracac do watku dla kolegow z branzy, bo branzy nie znam
                  zbyt dobrze, ale chcialbym tylko napisac, ze jak w kazdej branzy sa zli i
                  dobrzy ludzie tak i w tej sa rowniez. I to nie jest problem tylko i wylacznie
                  tego zawodu, to jest problem tego kraju coraz bardziej skorumpowanego, pelnego
                  afer i innych dziwnych rzeczy. To problem wychowania naszych dzieci, aby w
                  przyszlosci nie zachowywaly sie tak jak dzieci w szkole w Toruniu, a potem po
                  wejsciu w dorosle zycie nie byly zlymi prawnikami, lekarzami, nauczycielami,
                  urzednikami itd.
                  I jeszcze dodam, ze tak sie sklada, ze znam dosc dobrze dwoch prawnikow i z
                  pelna swiadomoscia tego co mowie, moge powiedziec, ze to sa uczciwi ludzie,
                  zaslugujacy na to aby pracowac w tym zawodzie.
                  • qwerty.tarnow Re: Do kolegów z branży 05.10.03, 10:34
                    > I jeszcze dodam, ze tak sie sklada, ze znam dosc dobrze dwoch prawnikow i z
                    > pelna swiadomoscia tego co mowie, moge powiedziec, ze to sa uczciwi ludzie,
                    > zaslugujacy na to aby pracowac w tym zawodzie.

                    Ja też na przykładzie wielu koleżanek i kolegów ze studiów mogę powiedzieć, że
                    dobrzy z nich będą/są prawnicy (uczciwi, rzetelni, znający się na rzeczy).
                    Niemniej jest kilka przypadków wołających o pomstę do nieba: gość nie
                    umiejący poprawnie czytać (i żadna tam dysleksja - tatuś po prostu załatwił
                    studia; bo można mieć problemy z czytaniem czy poprawnym pisaniem, ale jeśli
                    ktoś olewa totalnie wszystko i na najprostsze pytanie nie umie odpowiedzieć,
                    to widać że coś tu jest BARDZO nie tak); gość który umie czytać, ale podobnie
                    jak poprzedni na KAŻDE zadane pytanie odpowiada wymijająco (bo nic nie wie),
                    na egzaminy przychodzi z rodzicami i wchodzi na "osobistą sesję pytań". To
                    mówi samo przez się. Zatrważające jest to, że takich matołów to wciąż
                    przybywa. I to nie tylko na prawie, ale i na wielu innych kierunkach studiów
                    też. Niestety "kasa żondzi". (błąd ortograficzny celowy)
                    • Gość: lemuriza Re: Do kolegów z branży IP: *.is.net.pl 05.10.03, 14:17
                      qwerty.tarnow napisał:

                      > > I jeszcze dodam, ze tak sie sklada, ze znam dosc dobrze dwoch prawnikow i
                      > z
                      > > pelna swiadomoscia tego co mowie, moge powiedziec, ze to sa uczciwi ludzie
                      > ,
                      > > zaslugujacy na to aby pracowac w tym zawodzie.
                      >
                      > Ja też na przykładzie wielu koleżanek i kolegów ze studiów mogę powiedzieć,
                      że
                      > dobrzy z nich będą/są prawnicy (uczciwi, rzetelni, znający się na rzeczy).
                      > Niemniej jest kilka przypadków wołających o pomstę do nieba: gość nie
                      > umiejący poprawnie czytać (i żadna tam dysleksja - tatuś po prostu załatwił
                      > studia; bo można mieć problemy z czytaniem czy poprawnym pisaniem, ale jeśli
                      > ktoś olewa totalnie wszystko i na najprostsze pytanie nie umie odpowiedzieć,
                      > to widać że coś tu jest BARDZO nie tak); gość który umie czytać, ale
                      podobnie
                      > jak poprzedni na KAŻDE zadane pytanie odpowiada wymijająco (bo nic nie wie),
                      > na egzaminy przychodzi z rodzicami i wchodzi na "osobistą sesję pytań". To
                      > mówi samo przez się. Zatrważające jest to, że takich matołów to wciąż
                      > przybywa. I to nie tylko na prawie, ale i na wielu innych kierunkach
                      studiów
                      > też. Niestety "kasa żondzi". (błąd ortograficzny celowy)

                      Wymienilam dwoch, bo za nich moge reczyc,bardzo dobrze ich znam. Ale jest ich
                      z pewnoscia wielu.
                      A sytuacje o ktorych piszesz zdarzaja sie na wielu kierunkach, nie tylko na
                      prawie, co tylko potwierdza moja teze, ze jezeli uczciwosci i czytelnych zasad
                      moralnych nie naucza dzieciaka rodzice w domu, to zadne studia nie pomoga
                      potem.
                      Swoja droga pamietam ze swoich studiow taka sytuacje- dziewczyna ( skadinad
                      bardzo fajna, mila i madra), nie dostala sie na jakies tam wymarzone studia.
                      Chociaz juz dawno bylo po egzaminach wstepnych umieszczono ja na moim roku, w
                      sposob przedziwny. otoz poniewaz nie zdawala zadnego egzaminu wstepnego na
                      jakikolwiek kierunek na UJ, nie mogla miec nawet statusu wolnego sluchacza.
                      Ale chodzila na wszytskie zajecia, ba nawet zdawala egzaminy, miala taki
                      kajecik ( nie indeks bynajmniej), w ktorym wpisywano jej oceny. Po roku zdala
                      egzaminy wstepne i stala sie pelnoprawna studentka II roku. Zaliczono jej
                      wszytskie egzaminy itd.
                      Jakim prawem , nie rozumiem, bo przeciez caly ten pierwszy rok formalnie
                      studentka nie byla. dziewczyne bardzo lubilam. Tyle tylko, ze bylo to
                      nieuczciwe wobec tych co egzaminu nie zdali, a nikt nie zaproponowal im takiej
                      mozliwosci "studiowania".
                      bylo jedno "ale", ktore podejrzewam bylo decydujace: jej tata byl pracownikiem
                      naukowym UJ.
                • qwerty.tarnow Re: Do kolegów z branży 05.10.03, 10:24
                  > z PRAWIE KAŻDEJ rozprawy sądowej wychodzi strona przegrywająca sprawę,
                  > niezadowolona z rozstrzygnięcia sądu

                  Hehe
                  No, może przy spadkach czasami dojdą do ugody. Szczególnie jak jest jeden
                  spadkobierca. ;PPP
    • qwerty.tarnow Re: Do kolegów z branży 14.10.03, 16:09
      GW napisała że skarga studentów WPiA UJ na wykładowców z cywila trafiła aż do
      Rzecznika Praw Obywatelskich.
      Tylko Zoll to nic innego jak macki UJ w Warszawie. I oprócz zmiany kierownika
      zakładu prawa cywilnego pewnie nic się nie zmieni. A studenci którzy podpisali
      skargę będą w pierwszej linii do poprawki.
    • qwerty.tarnow Do Lobuzka 04.11.03, 21:18
      Powinienieś się cieszyć: będziecie mieli nowego wykładowcę. Sędzia Mostowiak
      z serialu "M jak masło... ups! miłość" dostała podobno propozycję wykładów na
      aplikacji! Może Was wtedy w TV w serialu pokażą? ;-PPP
    • qwerty.tarnow Do kolegów z branży 18.11.03, 17:53
      We wczorajszej "liście płac" wydrukowanej w GW najbardziej podoba mi się
      pierwsza pozycja: 0 zł - aplikant adwokacki. W sumie gość ma to co chciał.
      Robotę po zakończeniu aplikacji ma gwarantowaną. Jako adwokat na stawki też
      nie będzie mógł narzekać - nawet te państwowe za obronę z urzędu (ok. 350 zł
      za pierwszą rozprawę + 20% tej kwoty za każdą następną). Do tego obrona z
      wyboru, sprawy cywilne z kosmicznymi już stawkami. Tak, że te 3 lata jak za
      darmo porobi to może przynajmniej nauczy go szacunku dla pieniądza. A
      przecież mimo tych zerowych zarobków, to i tak mają przynajmniej płacone ZUS-y
      i inne ubezpieczenia.
      Piszę to, bo co mają wobec tego powiedzieć pozaetatowi aplikanci sądowi i
      prokuratorscy? Dwa dni w tygodniu wyjęte na naukę. W pozotałe 3 niby można
      pracować, ale już widzę jak pracodawcy rzucają się aby tych biedaków - którym
      mniej poszczęściło się na egzaminach - zatrudnić. Poza tym - pisał o tym
      Slav - aplikanci ci podobno i tak mają pracy i zajęć zlecanych w czasie nauki
      na więcej niż te 2 dni. I robią za frajer - tylko tyle, że co się nauczą przez
      to, to jest ich. Ale potem egzamin państwowy na koniec i minimalna liczba
      etatów - bo znowu brakuje pieniędzy. I tak w kółko od wielu już lat.
      Optymizmem to nie napawa.
      • qwerty.tarnow Re: Do kolegów z branży 18.11.03, 18:01
        A jak już obmawiam tych adwokatów to dodam jeszcze swoje wspomnienia z praktyk:
        Adwokaci w czasie jednej rozprawy wychodzili i zmieniali się z 3 razy, latali
        do innych sal w których mieli jednocześnie inne rozprawy o tej samej godzinie,
        wracali, wściekali się na sąd, że tak to długo trwa a im się spieszy.
        A było przyjąć więcej aplikantów, otworzyć swoje szeregi dla większej liczby
        ludzi! Było nie przyjmować tylu spraw naraz! Ale nie - bo to wszystko musi tak
        być, bo to trzeba mieć "predypozycje do zawodu, szeroką elokwencję", itp.
        bzdury. A każdy i tak wie, że liczy się tylko pieniądz i pokrewieństwo. I to
        od wielu, wielu lat.
        • qwerty.tarnow Re: Do kolegów z branży 18.11.03, 18:21
          P.S. Tak dla wyjaśnienia: nie jestem jednym z tych, którym nie udało się
          dostać na aplikację adwokacką, nigdy też na nią nie startowałem, ani nigdy nie
          miałem takiego zamiaru. Tak więc treść powyższych wpisów nie jest formą
          prywatnej zemsty odrzuconego. Chciałem po prostu zauważyć problem, który być
          może dla osób spoza środowiska nie jest tak znany. I jeśli tylko coś w tej
          sprawie się poprawi to ja również się z tego ucieszę i pochwalę to. Ale do
          tego to chyba musi dużo wody upłynąć w strumieniu...
      • lobuzek1 Re: Do kolegów z branży 18.11.03, 21:10
        Akurat jutro wstaję o 5 rano żeby pojechać na kretyńskie zajęcia, na których
        nic się nie dowiem. Szkoda czasu i kasy na bilet. A co do nawału zajęć, to coś
        wiem o tym. Non stop pisanie uzasadnień, mnóstwo nauki i tak dalej. Ja w
        zasadzie nie wychodzę z komentarzy i kodeksów przez cały tydzień, nie pamiętam
        kiedy ostatnio nie miałem nic do pisania na weekend. Pracowałem w prywatnej
        firmie przez 1,5 roku, ale bardzo ciężko było to pogodzić z aplikacją. Ale się
        nie załamuję, bo pod względem merytorycznym aplikacja bardzo dużo daje. A co
        będzie potem, to będę się martwił później. System jest beznadziejny i tak nagle
        się go nie naprawi. Zawsze może być gorzej. Ale tego to sobie nie wyobrażam...
        Idę spać, bo jutro będę nieprzytomny.:-)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka