Dodaj do ulubionych

"Jestem bardzo szczęśliwy"...............

09.11.05, 21:00
Pomnik gen. Jerzego Ziętka już gotowy
pj 09-11-2005 , ostatnia aktualizacja 09-11-2005 19:17

Wysoki na ponad trzy metry pomnik gen. Jerzego Ziętka stanął w środę w parku
przy katowickim rondzie. Przechodnie z podziwem patrzyli na dzieło prof.
Gustawa Zemły. - Jorg był prawdziwym gospodarzem. Już takiego nie będzie -
mówili

Uroczyste odsłonięcie pomnika słynnego wojewody zaplanowano na 19 listopada.
Dzień później przypada 20. rocznica śmierci "Jorga", cieszącego się wielkim
szacunkiem na Śląsku. Henryk Buszko, architekt i przewodniczący Społecznego
Komitetu Budowy Pomnika, obserwował wczoraj, jak robotnicy mocują na cokole
ponadtrzymetrową postać wojewody. Odlano ją w Gliwickich Zakładach Urządzeń
Technicznych.

- Jestem bardzo szczęśliwy. Znałem Ziętka przez kilkadziesiąt lat. To co
budowałem, to były jego pomysły: osiedle Tysiąclecia, Gwiazdy, uzdrowiska w
Ustroniu i szpital w Reptach - mówi Buszko. Wspomina, że Ziętek miał cenną
cechę, której brak wielu dzisiejszym politykom: decyzje merytoryczne
zostawiał fachowcom.

Prof. Gustaw Zemła, autor pomnika, też dobrze zapamiętał Ziętka. - Miał
piękną twarz, z cieniem dobroci i romantyzmu - mówi. I właśnie tak wygląda
rzeźba generała. Starszy, nieco otyły pan z laską dobrotliwie spogląda przed
siebie. W ręce trzyma kartkę. Z jednej strony wyryto napis: "Zawsze Śląsk,
zawsze Polska", a z drugiej: "W sercu, w myśli, w czynie".

- On kochał ludzi. Ale nie była to miłość na pokaz. On im naprawdę pomagał -
mówi Zemła.

Katowiczanie, którzy przechodzili wczoraj przez park, przystawali by
przyjrzeć się "Jorgowi".

- To wszystko to jego sprawa - mówi Stanisław Oleś i pokazuje Spodek, rondo i
pobliskie osiedle Gwiazdy.

- I jeszcze park chorzowski mamy dzięki niemu. Bo to był gospodarz z
prawdziwego zdarzenia. Nie było po nim takiego samego i pewnie już nie
będzie - dodaje pan Stanisław.

-----------------------------------------

miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,3009011.html
Obserwuj wątek
    • rico-chorzow Re: "Jestem bardzo szczęśliwy"............... 09.11.05, 23:12
      Jo tyř;))
    • wilhelm4 Re: "Jestem bardzo szczęśliwy"............... 21.11.05, 04:35
      Legenda o śląskim Jerzym
      Józef Krzyk 17-11-2005 , ostatnia aktualizacja 17-11-2005 23:17

      Jerzy Ziętek to pierwszy dygnitarz PRL, który pomnika doczekał się w wolnej
      Polsce. O to, czy na niego zasłużył, spierają się wielbiciele legendy Ziętka z
      przeciwnikami starego ustroju

      Jutro, gdy w Katowicach odsłaniany będzie pomnik generała, u jego stóp po raz
      kolejny zostanie pewnie odczytany życiorys. Chętnie powtórzą go potem
      dziennikarze. Powiedzą i napiszą o tym, że Ziętek był powstańcem śląskim, przed
      II wojną światową burmistrzem Radzionkowa, a po niej wojewodą, któremu Katowice
      zawdzięczają wybudowanie Spodka, a cały region - Wojewódzkiego Parku Kultury i
      Wypoczynku, szpitala w Reptach i ośrodków wczasowych w Ustroniu.
      Żeby "ocieplić" i "ożywić" relację dobrze będzie też wspomnieć o tym, że się
      nie wywyższał i osobiście doglądał budowy bloków na osiedlu Tysiąclecia, że od
      ręki załatwił pewnej lekarce talon na samochód, a komuś innemu - remont
      przeciekającego dachu. I że urzędników poganiał laską, jaką zamiast oficerskiej
      szpady dostał w prezencie na 65. urodziny (tę laskę trzyma generał nawet na
      pomniku - kamera telewizyjna na pewno zrobi zbliżenie), a jego podpis zwykło
      się nazywać - ze względu na podobieństwo do drzewka - choinką. Można będzie też
      dodać jakieś powiedzonka. Np. o tym, że "kwadrans akademicki wymyśliła szlachta
      albo pijoki, żeby przetrzymać kaca" - to dla zobrazowania, że Ziętek cenił
      solidność i punktualność. Albo o tym, że jakiemuś sekretarzowi z PZPR miał
      rzucić prosto w oczy: "moja przedwojenna matura jest więcej warta niż wasze
      wyższe studia" - to na dowód, że znał swoją wartość i nie brakowało mu odwagi.
      I tyle wystarczy tego życiorysu pod pomnikiem. W sobotę, jeśli wierzyć
      meteorologom, ma być zimno. Trudno w wielki ziąb wgłębiać się w szczegóły.

      A z tymi szczegółami od wielu lat już jest masa problemów. Przyczynił się do
      tego sam Ziętek. Mówił na swój temat niewiele. Przeważnie opowiadał dykteryjki.
      Przyznali to kilka dni temu Grażyna Ogrodowska i Leszek Furman, autorzy
      nakręconego cztery lata temu filmu dokumentalnego. - Był skryty i mówił tylko
      to, co chciał - podkreśla Furman, a prof. Jan Walczak, biograf generała,
      dodaje, że Ziętek przez całe dorosłe życie musiał się maskować. Nigdy nie
      pomijał jednak okazji, aby przedstawić siebie w jak najlepszym świetle.

      Polska matura po niemieckiej szkole

      Niejasności w życiorysie Ziętka zaczynają się już od jego lat najmłodszych.
      Urodzony w czerwcu 1901 roku Ziętek, syn kolejarza z podgliwickich Szobiszowic,
      skończył w Gliwicach (wówczas niemieckich) gimnazjum, ale został ze szkoły
      usunięty, więc maturę zdawał przed komisją oświatową Polskiego Komisariatu
      Plebiscytowego w Bytomiu. Po latach Ziętek raz opowiadał, że z gimnazjum został
      wyrzucony za działalność w polskiej organizacji i harde postawienie się
      dyrektorowi, a kiedy indziej pytany o tę samą sprawę używał łacińskiego
      terminu "consilium abeundi", który oznacza poradę udzieloną uczniowi, by
      opuścił szkołę dobrowolnie. Pewności już nigdy nie będziemy mieli w sprawie
      okoliczności opuszczenia szkoły przez przyszłego wojewodę. Nie inaczej jest z
      udziałem Ziętka w powstaniach śląskich. W ankiecie, którą wypełniał w 1949
      roku, podał, że był łącznikiem w pierwszym powstaniu, dowódcą plutonu - w
      drugim i dowódcą kompanii - w trzecim. Z analizy dokumentów wynika jednak, że
      Ziętek zdążył wziąć udział tylko w tym ostatnim zrywie, a żadna funkcja
      dowódcza nie wchodzi w rachubę. Nic pewnego nie wiadomo też o jego losach w
      pierwszych latach po powstaniach. Młody Ziętek opuścił rodzinną miejscowość,
      która została w granicach Niemiec, by razem z rodzicami przenieść się do
      przydzielonych Polsce Tarnowskich Gór. Dostał posadę sekretarza w miejscowym
      Wydziale Powiatowym. Przez jakiś czas był też w Warszawie, gdzie miał pracować
      w wojskowej instytucji o tajemniczej i dziwacznej nazwie: Wydział Antropologii
      Militarnej - Oddział Indywidualizacji Żołnierza. Niektórzy uważają, że wydział
      był przykrywką dla wywiadu, ale niewykluczone, że ten epizod życiorysu Ziętka
      został dopisany w latach stalinowskich, kiedy Wojewódzki Urząd Bezpieczeństwa
      Publicznego w Katowicach szykował jakąś wymierzoną w niego akcję. Jeszcze
      bardziej, według prof. Walczaka, legenda Ziętka rozmija się z faktami w sprawie
      jego rządów w Radzionkowie. Pytany o te sprawy w latach 80., na rok przed swoją
      śmiercią, Ziętek opowiadał, że zaskarbił sobie sympatię mieszkańców miasteczka
      (wówczas gminy) dzięki rozmowom przy piwie. W rzeczywistości miało być zaś tak,
      że na urząd komisarycznego naczelnika (a nie burmistrza) powołał go w 1929 roku
      wojewoda, a Ziętek już na samym początku zetknąć się miał z dużym oporem
      radnych i wrogością miejscowej ludności oraz miejscowego proboszcza Józefa
      Knosały.

      W czasie, gdy Wojciech Korfanty, dyktator III powstania śląskiego, siedział w
      twierdzy brzeskiej jako przeciwnik sanacji, Ziętek - były powstaniec - składał
      ślubowanie poselskie jako reprezentant popierającego sanację Bezpartyjnego
      Bloku Współpracy z Rządem.

      Początek legendy

      Mimo tych trudnych początków to w Radzionkowie Ziętek zaczął tworzyć swoją
      legendę dobrego gospodarza. Pozyskał pożyczki z funduszy wojewódzkich na
      wybrukowanie ulic i zatrudnił do tych prac miejscowych bezrobotnych. Z podobnym
      dofinansowaniem w ciągu roku wybudował 10 dużych domów mieszkalnych, a dla
      miejscowego kółka rolniczego kupił siewnik i młockarnię. W 15-tysięcznej
      miejscowości dopłacał do kuchni, która dostarczała posiłki ponad 900
      bezrobotnym, a z pomocą miejscowych kupców i piekarzy dożywiał prawie 1500
      dzieci. W centrum Radzionkowa zbudował stadion, przy okazji dając pracę na
      ponad rok 200u miejscowym bezrobotnym, a na Księżej Górze stworzył centrum
      sportu i rekreacji. Górę pokryła sieć szerokich na 6-8 metrów alei, założono
      szybowisko, kwietniki i posadzono drzewka. 5 tys. sadzonek podarował ze swojego
      majątku koło Lwowa książę Sapieha. Związek Rezerwistów zbudował strzelnicę,
      towarzystwo Sokół - tor saneczkowy. Ziętek sam pilnował, by zatrudnieni na
      Księżej Górze bezrobotni dostawali smaczne obiady. Ćwierć wieku później z
      jeszcze większym rozmachem powtórzył to w Wojewódzkim Parku Kultury i
      Wypoczynku w Chorzowie.

      Stworzył wokół siebie krąg ludzi całkowicie mu oddanych, gorliwych w pracy,
      umiejętnie realizujących postawione przez niego zadania. Zachowywał się po
      prostu jak dobry gospodarz - ojciec rodziny. Dbający samowładnie o wszystko i
      wszystkich, w razie potrzeby surowy wobec krnąbrnych lub źle sprawujących się.
      Taki model rodziny był wówczas na Śląsku żywą tradycją.

      Walczak: - Ziętek lubił mocną władzę, dyscyplinę i porządek. Sam był posłuszny
      wobec zwierzchników, szanował ich i tego samego żądał dla siebie od swoich
      podwładnych. Cenił fachowość, pracowitość i solidność. O komitywie i
      kumplostwie nie było mowy. Kto raz zawiódł jego zaufanie, nie miał więcej nic
      do szukania u niego. Ta opinia, która pojawiła się w radzionkowskich czasach
      Ziętka, ciągnęła się za nim już do końca życia.

      Oficer polityczny

      Na kilka dni przed wybuchem II wojny światowej wywiózł żonę i dzieci do
      Krakowa. Miał się z nimi zobaczyć dopiero po pięciu latach. We wrześniu,
      uciekając przed Niemcami, trafił do zajętego wkrótce przez Armię Czerwoną
      Lwowa. Zarabiał na chleb jako portier w szpitalu. Wkrótce potem Rosjanie
      rozpoczęli jednak deportowanie Polaków. Sam Ziętek w czerwcu 1940 roku został
      wywieziony do obozu pracy w Rybińsku nad Wołgą. Był jednym z tysięcy więźniów
      pracujących przy budowie miejscowej elektrowni. Po roku - w październiku 1941
      roku - przewieziono go na północny Kaukaz, do Czeczenii. Tam, być może, nie
      miał już statusu więźnia, pracował przy budowie linii energetycznej. Z powodu
      szkorbutu stracił prawie wszystkie zęby. Na wiadomość o tworzeniu w Sielcach
      nad Oką polskiego wojska zgłosił się na
    • eichendorff Re: "Jestem bardzo szczęśliwy"............... 21.11.05, 09:41
      Ziętek to postać ze wszech miar kontrowersyjna.
      Byłem przeciwnikiem stawiania mu pomnika, ale skoro już postawili, nie będę
      nikogo namawiał, by ten pomnik obalać. Niech stoi, mi nie przeszkadza, choć
      nigdy jednak nie będę tam składał kwiatów...
    • fyrlok Re: "Jestem bardzo szczęśliwy"............... 21.11.05, 18:24
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,3024020.html

      Pomnik gen. Jerzego Ziętka odsłonięto w Katowicach
      Przemysław Jedlecki 20-11-2005, ostatnia aktualizacja 20-11-2005 21:15


      - W nim zakodowane jest to, co dziś tak banalnie ględzi się o odnowie moralnej -
      mówił senator Kazimierz Kutz, gdy w sobotę odsłaniano pomnik gen. Jerzego
      Ziętka. Gospodarze miasta zadbali, by uroczystość miała godną oprawę.
      Odśnieżono nawet trawniki przy pomniku

      Pomnik wojewody gen. Ziętka stanął w parku przy katowickim rondzie.
      Ponadtrzymetrową postać odlaną z brązu zaprojektował prof. Gustaw Zemła. Jego
      Ziętek to starszy, otyły pan, z dobrotliwym wyrazem twarzy, który podpiera się
      laską. Generał, którego 20. rocznica śmierci minęła w niedzielę, do dziś cieszy
      się na Śląsku wielkim szacunkiem. Pamięta mu się budowę nowych osiedli,
      szpitali, parków.

      Na uroczystości pojawił się m.in. wojewoda Lechosław Jarzębski. Przyznał, że
      Ziętek także dla niego jest wzorem sprawowania urzędu. Dodał, że jeśli, nie daj
      Boże, znajdą się tacy, którzy lekceważąc dobro publiczne, będą uprawiać
      prywatę, a znajdą się w pobliżu pomnika, to powinni uważać. - Gen. Jerzy Ziętek
      na ich widok pewnie użyje swojej kryki - mówił Jarzębski.

      Senator Kutz uważa, że w pomniku Ziętku widać to, co naprawdę nosił w sobie
      wojewoda: prostotę i ojcostwo.

      - Ten Jorg będzie tu już stoł i niech se stoi. I cieszmy się z tego, bo w nim
      jest zakodowane to, co tak banalnie dzisiaj się ględzi o odnowie moralnej.
      Witam serdecznie, stary Jorgu, bądź z nami zawsze - dodał Kutz, który
      patronował budowie.

      Przy okazji stawiania dzieła prof. Zemły miasto zadbało o remont parku przy
      rondzie i jego oświetlenie. W przyszłości ma się tu też pojawić fontanna z
      kaskadami. Póki co, by wszystko ładnie wyglądało z okazji uroczystości,
      odśnieżono nawet dopiero co położone trawniki przy nowych alejkach.

    • kutz.kazimierz Re: "Jestem bardzo szczęśliwy"............... 01.12.05, 18:26
      Jestem bardzo szczęśliwy....
      ....ze TO JA moglem
      przemawiac na, hmm, erekcji.
    • amoremio Re: "Jestem bardzo szczęśliwy"............... 06.12.05, 01:45
      Wojewodzie ukradli laskę


      Pomnik Ziętka z laską
      jk 04-12-2005, ostatnia aktualizacja 05-12-2005 09:53

      Zbieracze złomu zniszczyli pomnik generała Jerzego Ziętka. Nad ranem w
      niedzielę odpiłowali laskę, którą podpiera się postać wojewody z pomnika

      Policjanci z Katowic poszukują złodziei laski z pomnika generała Ziętka.
      Kradzież zauważyli w niedzielne popołudnie funkcjonariusze straży miejskiej i
      przypadkowi przechodnie. Została najprawdopodobniej odpiłowana w nocy przez
      zbieraczy złomu. Policjanci liczą, że w ujęciu sprawców pomogą właściciele
      skupów złomu, do których najprawdopodobniej może trafić skradziony przedmiot.

      Pomnik Jerzego Ziętka został odsłonięty dwa tygodnie temu, w 20. rocznicę
      śmierci generała - wojewody.

      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,3048038.html
    • palec1 jusz sie znodla :) 06.12.05, 06:44
      Policja odnalazła laskę generała Ziętka
      piet 05-12-2005, ostatnia aktualizacja 05-12-2005 21:21

      Katowiccy policjanci zatrzymali 29-letniego mężczyznę, który w nocy z soboty na
      niedziele odpiłował z pomnika wojewody Jerzego Ziętka jego laskę. Odnaleziono
      ją w punkcie skupu złomu. Była pocięta na cztery kawałki. - Jeszcze w tym
      tygodniu generał będzie miał nową krykę - zapowiadają w Gliwickich Zakładach
      Urządzeń Technicznych, w których odlano pomnik Ziętka.

      Policjanci nie mieli wątpliwości, że ukradziona w nocy z soboty na niedzielę
      laska trafi do któregoś z punktów złomu. Wykonano ją z brązu i można było za
      nią dostać kilkadziesiąt zł. Wczoraj rano funkcjonariusze odwiedzili wszystkie
      skupy metali kolorowych w mieście. W jednym z nich odnaleźli pociętą na cztery
      kawałki krykę generała Jerzego Ziętka.

      Złodzieja, 29-letniego bezrobotnego, znaleziono dzięki właścicielce skupu.
      Zapisała jego nazwisko, gdy przyniósł laskę. Funkcjonariusze zatrzymali go w
      domu. W trakcie przesłuchania przyznał się do winy. Stwierdził, że odpiłował
      krykę, bo potrzebował pieniędzy na prezenty mikołajkowe. Pociął ją na części,
      gdyż nie mieściła mu się w worku.

      Pracownicy odlewni Gliwickich Zakładów Urządzeń Technicznych zapowiedzieli, że
      jeszcze w tym tygodniu wojewoda Ziętek będzie miał nowa krykę. - Tylko musicie
      ją lepiej w tych Katowicach pilnować - ostrzegał żartobliwie Czesław Loranty,
      kierownik gliwickiej odlewni. Jego ludzie połączą odpiłowane części kryki, a
      następnie wzmocnią ją specjalnym stopem. Dzięki temu nie będzie jej już można
      pociąć.


      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,3050459.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka