"niewinno" reklama

02.03.06, 20:50
Oceny uczniów chorzowskiej podstawówki na ulotkach reklamowych

Magdalena Górna 28-02-2006, ostatnia aktualizacja 28-02-2006 21:47


- To niezgodne z etyką zawodu nauczyciela - mówi kurator o postawie
nauczycielki, która przekazała rodzicom oceny uczniów wypisane na ulotkach
reklamujących szkołę prywatną, której jest założycielką.


Rodzice uczniów Szkoły Podstawowej nr 17 w Chorzowie na wywiadówce otrzymali
informacje o ocenach swoich pociech, które były wypisane na odwrocie ulotek
reklamujących prywatną szkołę Progres. Oferuje ona m.in. kursy szybkiego
czytania i trenowania pamięci. Do udziału w płatnych zajęciach zaprasza mgr
Bożena Karpińska, właścicielka Progresu, a jednocześnie nauczycielka języka
polskiego w SP nr 17. Baner reklamujący Progresu wisi na ścianie budynku
szkoły. Reklama z napisem: "Nie zwlekaj!, Zadzwoń!, Przyjdź do nas!..."
widnieje też w głównej gablocie szkolnej, obok planu lekcji, informacji o
numerach telefonów i cennika obiadów.

Rodzice, których dzieci są uczniami "siedemnastki", uważają, że to
nadużycie. - Informacje o ocenach dziecka na koniec semestru to ważny dla
rodziców dokument, nie powinien służyć jako ulotka - mówi matka
szóstoklasisty, która nie chciała nam podać swojego nazwiska, tłumacząc, że
dziecko mogłoby mieć z tego powodu nieprzyjemności w szkole.

Karpińska była zdziwiona taką reakcją rodziców. - Prowadzę szkołę prywatną od
kilku lat, dotąd nikt nie miał nic przeciwko temu. Rozdawanie ulotek na
wywiadówkach miało służyć tylko jako informacja. Nikogo nie zmuszam do
korzystania z zajęć w prywatnej szkole. Nie ukrywam, że jest to dla mnie
wygodny sposób reklamy, bo ulotki trafiały do rodziców, których dzieci
właśnie się uczą, ale jeżeli im to nie odpowiada, zrezygnuję z takiego
sposobu reklamy - mówi.

Stanisław Gmyrek, dyrektor SP nr 17, który zgodził się na taką formę reklamy
w swojej szkole, ma inne wytłumaczenie. - Oceny były rozdawane na ulotkach,
bo zależało nam na oszczędności papieru. Równie dobrze mogły to być reklamy
kosmetyków albo wystawy w galerii sztuki - mówi.

Jerzy Zawarczyński, śląski wicekurator oświaty, twierdzi, że po raz pierwszy
spotkał się z taką sytuacją. - Nasz wizytator zajmie się tą sprawę. Na razie
mogę powiedzieć, że wykorzystywanie w ten sposób szkoły i spotkań z rodzicami
jest niedopuszczalne i niezgodne z etyką zawodu nauczyciela - powiedział.


serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,3188849.html

    • yasmin_ch Re: "niewinno" reklama 03.03.06, 00:43
      czy ja wiem, czy taka kartka z ocenami to jakis wazny dokument???
      przeciez to nie jest swiadectwo
Pełna wersja