amoremio
27.09.06, 15:34
Kapitan Ruchu Wojciech Grzyb: kibice, pomóżcie nam wygrać z Zawiszą!
Rozmawiał Wojciech Todur2006-09-26, ostatnia aktualizacja 2006-09-26 18:47
- Apeluję za pośrednictwem "Gazety" do naszych fanów: pokażcie, że jesteście
lepsi od kibiców Górnika Zabrze! Niech na Cichej nie będzie ani jednego
wolnego miejsca! - mówi Wojciech Grzyb, kapitan Ruchu Chorzów
Niebiescy z meczu na mecz zbierają coraz więcej pochwał. Zespół wygrywa,
nawet gdy mu nie idzie (ostatnie spotkanie 3:2 z ŁKS-em Łomża). Zwycięża
efektownie, gdy wyczuje strach słabość rywala (6:0 z Polonią Warszawa).
W sobotę na Cichą przyjeżdża Zawisza Bydgoszcz - lider rozgrywek, który w tej
rundzie wygrał wszystkie mecze na wyjeździe.
Wojciech Todur: To będzie wielki bój?
Wojciech Grzyb: Tak sądzę. Myślę, że umiejętności, chociaż niezwykle ważne,
mogą tym razem ustąpić miejsca pasji i determinacji. Graliśmy już w tej
rundzie podobne spotkanie w Sosnowcu. Chociaż wielu obserwatorów chwaliło nas
za grę, to zeszliśmy z boiska przegrani. Teraz nie powtórzymy już tego błędu!
Chcemy udowodnić, że jesteśmy najlepszą drużyną w drugiej lidze.
W którym momencie Ruch przestał być średniakiem, a stał się kandydatem do
awansu?
- Wiosną, po przegranym w fatalnym stylu spotkaniu ze Śląskiem Wrocław,
wyszliśmy z opuszczonymi głowami na tzw. rozbieganie. Spytałem wtedy, ile
spotkań zostało do końca rundy. Bodaj Mariusz Śrutwa odpowiedział, że
dziesięć. „To już do końca nic nie przegramy!” - krzyknąłem i tego trzymamy
się do dziś. Z dwudziestu ostatnich spotkań przegraliśmy tylko raz, w
Sosnowcu, i to też na własne życzenie. Staliśmy się prawdziwym zespołem. Gdy
koledzy dziękowali mi za trzecią bramkę w ostatnim meczu z ŁKS-em, leżał na
mnie cały zespół (śmiech). Bałem się, że mnie uduszą, ale dało się wytrzymać.
Które z tych spotkań było w Waszym wykonaniu najlepsze?
- Trudno tak jednoznacznie odpowiedzieć, bo też wszystko zależy od klasy
rywala. Najefektowniej zagraliśmy ostatnio z Polonią. Nie wiem, jakie miałem
wtedy biorytmy, ale sądzę, że mój organizm pracował na maksymalnych obrotach.
Zaskakiwaliśmy samych siebie, jeszcze pięć minut przed końcem chciało mi się
walczyć o każdą piłkę! Potem przyszedł mecz z ŁKS-em Łomża, wyraźnie nie
szło. I wtedy umiejętności zastąpił charakter. Jestem dumny z chłopaków.
A z kibiców?
- Nigdy nie grałem w klubie z takimi kibicami, jacy są w Chorzowie. Tego mi
zawsze brakowało. Często mówi się, że kibice są dwunastym zawodnikiem, ale
zazwyczaj uważa się to za nic nieznaczący slogan. A w Chorzowie jest inaczej!
Po kolejnych wygranych meczach czuję się, jakbym kończył spotkanie w
Bundeslidze. Każdy chce z nami przybić piątkę, zrobić wspólne zdjęcie. Fani
podchodzą do mnie na ulicy, pytają: "ile będzie?!". To bardzo miłe.
W sobotę może paść rekord frekwencji?
- Bardzo bym chciał. Po niedzielnym spotkaniu Górnika Zabrze z Cracovią
pomyślałem - oby kiedyś na Cichej były takie tłumy [spotkanie oglądało 14
tys. fanów - przyp.red.]. Teraz chciałbym zaapelować do naszych fanów na
łamach "Gazety": pokażcie, że jesteście lepsi od kibiców Górnika! Niech na
Cichej nie będzie ani jednego wolnego miejsca! Wiem, że na nasz stadion może
wejść najwyżej 10 tys. osób. Chciałbym usłyszeć ich ryk! Jak jest ich 6 tys.
to krzyczą tak głośno, że ciarki chodzą po plecach. To co będzie przy 10
tys.?!
Ostatni mecz Ruchu oglądał Adam Nawałka, dyrektor sportowy Wisły Kraków.
Zaraz pojawiły się domysły, że przyjechał oglądać piłkarzy Ruchu.
- To bardzo dobrze, że jest takie zainteresowanie. Pamiętam, że gdy byłem
młodym synkiem i grałem w Victorii Jaworzno, to w jednej z gazet ukazała się
wzmianka, że interesuje się mną taki, a taki klub. I nawet jeżeli była to
plotka, to dała mi takiego kopa, że hej! Nie ma w tym nic złego, że młodzi
piłkarze się promują, bo zyskuje na tym zespół. Ważne jednak, żeby nie grali
pod siebie. W kadrze Ruchu mamy kilku utalentowanych zawodników. To Piotrek
Ćwielong, Grzegorz Baran czy Tomek Balul. Gdyby dostali ofertę z Wisły, to
trudno byłoby z niej nie skorzystać. Ja jednak wierzę, że wszyscy zagrają w
ekstraklasie, ale w barwach Ruchu. Gdy grałem jeszcze w Odrze Wodzisław, moim
kolegą był Alek Kwiek. On też miał ofertę z Wisły, zdecydował się na nią i...
jego talent przestał się rozwijać. Bo kontrakt to jedno, a gra to drugie.
Warto o tym pamiętać.
A Pan się nigdzie nie wybiera?
- Ja też czekam na swój 161., a potem 162. i 163. mecz w ekstraklasie
(śmiech). W Ruchu jest mi bardzo dobrze, o powodach mówiłem już wcześniej tak
wiele, że chyba wystarczy.
Hit w telewizji
Dobra wiadomość dla kibiców! Hitowy mecz Ruchu z Zawiszą pokaże TVP Katowice.
Transmisja z Chorzowa rozpocznie się z lekkim poślizgiem, o godz. 18.30.