Gość: Lena
IP: 213.77.40.*
23.10.02, 21:15
Cześć wszystkim.
Chciałabym poruszyć temat obsługi w różnego typu dyskontach , marketach
spożywczych w naszym mieście. Zmusił mnie fakt jaki przydarzył się w mojej
obecności w Biedronce przy ul. Wojska Pol. na przeciw stacji paliw ARAL a
mianowicie byłam świadkiem jak kierowniczka tego marketu w sposób wręcz
karygodny obrażała własny personel przy wszystkich klientach od głupków,
niedorajd i używając przy tym nie cenzuralnych słów typu kur...itp. Po tym
zdarzeniu jedna z pracownic aż nie mogła powstrzymać się od płaczu dusząc
wszystko w sobie. Przecież to absurd na stanowisku kierowniczym przy
wszystkich klientach i przy panującym dość dużym ruchu klienteli w tym czasie
pokazywać na co stać taką osobę, która powinna kierować zespołem ludzi i
motywować ich a nie dołować. Jestem ciekawa czy przyjmując na stanowiska w
takich placówkach robi się jakieś psychotesty, żeby można było sprawdzać
predyspozycje takich ludzi a do nich ta kobieta na pewno nie należy. Na
zwrócenie uwagi przeze mnie dosłownie odszczekała mi abym się nie wtrącała,
więc nie wdając się w zbędne dyskusje sądząc, że ta kobieta nie uznaje
zasady 'klient nasz Pan' odpuściłam jej mając na uwadze, że przestrzegę was
drodzy czytelnicy tego Forum jaka tam 'zołza' pracuje, kobieta, która jest
obrażona na cały świat gdy chcemy zwrócić jej uwagę a nawet zapytać o coś.
Jeżeli mieliście jakieś przygody podobnego typu, to zapraszam do dyskusji na
forum.
Pozdrawiam
Lena