Gość: fontana
IP: 217.96.23.*
09.02.09, 09:31
ale sie wnerwiłam, w sobotę wieczorem zadzwoniła jakaś dziewczynka z
płaczem i mówi mama, mama, ja na to ze się pomyliła ale niech powie
co się stało , ona ze jest na działce i rozłączyła się, zazdwoniłam
do niej ,dziecko mówi że mamy niema od tygodnia , ona siedzi koło
śmietnika i umiera zgłodu, znowu się rozłączyła to ja zazdwoniłam
jeszcze raz w nerwach , żeby zapytać o adres a ta smarkata mówi że
to żart który chciała zrobić koleżance , no przecież cholera bierze
jakie to gó...arstwo , jak ktoś naprawdę będzie potrzebował pomocy?
to teraz uwierzę?