Dodaj do ulubionych

Wymagać czy stawiać piątki za nic

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.10.04, 23:13
Własnie rozpocząłem pracę w gimnazjum. Uczę historii. Zrobiłem sprawdzian i
powinienem postawić 13 jedynek. Pani pedagog nalega, żeby nie stawiać bo
rodzice przyjdą do szkoły z awanturą. Co robić?
Obserwuj wątek
    • Gość: EWA-matematyk Re: Wymagać czy stawiać piątki za nic IP: *.chello.pl 11.10.04, 10:59
      Proponuję: z pierwszego testu nie stawiać ocen ( chyba, że ktoś napisze
      wyjatkowo dobrze i zechce mieć 5 lub 6) tylko określić pracę procentowo.
      Gimnazjalista to zrozumie.
      Przy omawianiu sprawdzianu poinformować, że jest to po raz pierwszy ( i
      ostatni) i...... zweryfikować wymagania - dzisiejsze gimnazjum to dawna VII
      klasa, a więc dzieci z podstawówki a nie liceum ( częsty błąd nauczycieli
      gimnazjalnych).
      Dzieci muszą wiedzieć czego się od nich wymaga, dlatego proponuję ( ja
      matematyk)- podać tematy pracy klasowej. Daj pulę 50-60 pytań i uprzedź
      lojalnie, ze wybierzesz z nich część, albo nawet jeśli będzie to test
      wielokrotnego wyboru - wszystkie, ale nie koniecznie w takiej formie.
      Gwarantuję, że się nauczą.
      Z moich doświadczeń wynika, że gdy podasz tematy - większość z nich
      zrobi "ściągi"( notatki czy nawet harmonijki) a robiąc je uczy się. A przecież
      o to chodzi.
      Pamiętaj, że pała nie jest najważniejsza- istotne to co w głowie.
    • no-surprises Re: Wymagać czy stawiać piątki za nic 11.10.04, 11:53
      Gość portalu: nauczyciel napisał(a):


      > Zrobiłem sprawdzian i powinienem postawić 13 jedynek. Pani pedagog nalega,
      >żeby nie stawiać bo rodzice przyjdą do szkoły z awanturą. Co robić?

      Ja bym je wstawiła. Możesz w końcu potem nie brać ich pod uwagę (takie oceny
      nazywam dyscyplinującymi).
      Problem jest jednak w czym innym: pedagog i rodzice.
      Ty odpowiadasz za osiągnięcia uczniów, Ciebie z nich rozliczą, Ty będziesz
      uczyć tę klasę do końca roku. Odpuścisz i ... ?
      Matematyczka daje Ci mądre wskazówki co do przygotowania sprawdzianu, ale ja te
      oceny wstawiłabym bez mrugnięcia okiem. Pisali? Napisali źle? Oceniłeś?
      (upewnij się, czy zastosowana skala jest odpowiednia). Mogą poprawić.
      Pozdrawiam i życzę powodzenia w pracy.
      • Gość: EWA-matematyk Re: Wymagać czy stawiać piątki za nic IP: *.chello.pl 11.10.04, 13:43
        Ja jestem" oszczędna" we wstawianiu jedynek. Rzadko to dyscyplinuje- raczej
        demotywuje ( nie wiem jak jest w przypadku innych przedmiotów- mogę się
        wypowiadać o matematyce). Gdy pół klasy napisze klasówkę źle - winy szukam
        raczej u siebie, gdy napisze fatalnie kilka osób nie stawiam pał tylko
        zostawiam puste miejsce. Dostają procentową ocenę pracy, którą MUSZĄ podpisać
        rodzice. Wiadomo, że np. 18% oznacza jedynkę, ale jest drobna różnica, mała i
        subtelna bez tej strasznej oceny w dzienniku.
        Stopnie z klasówek wpisuję czerwonym flamastrem, a ci, którzy poprawiają
        niskoprocentowy wynik - ocene mają wpisaną zielonym długopisem. Jest to nasz
        cichy kod, niby wszystko o,k, a jednak delikwent swoje wie- i ja także.
        Nie zalezy mi na stopniach - zalezy mi na tym co maja uczniowie w głowach i
        dlatego co bardziej oporni muszą rozwiązywać więcej zadań, mają więcej roboty w
        domu.
        Uczę od wielu lat ( podstawówka, liceum, gimnazjum a teraz liceum i
        gimnazjum) , sporo moich uczniów osiągnęło cos tam w Kangurze i konkursach
        matematycznych, ale zdradzę Wam jedno - uczniowie- zwłaszcza ci leniwi wolą sie
        nauczyc niz przychodzić i zaliczać po 10 razy, dostawać coraz to nowe zadania-
        niezależnie od starych, bo z materiałem trzeba iść do przodu. Oczywiście bywaja
        tacy, na których nie ma rady i wtedy w dzienniku ląduje pała, ale to
        ostateczność i napewno nie 1/3 lub więcej klasy.
        • Gość: kora Re: Wymagać czy stawiać piątki za nic IP: 192.168.* / *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.04, 15:21
          oby w naszych szkołach było więcej takich mądrych nauczycieli
          • Gość: EWA-matematyk Re: Wymagać czy stawiać piątki za nic IP: *.chello.pl 11.10.04, 15:28
            To do mnie? Jeśli tak dzięki za dobre słowo.
        • no-surprises Ewo, 11.10.04, 20:39
          Przepraszam, że napisałam o Tobie per "matematyczka", skoro przedstawiłaś się
          imieniem.
          Co do jedynek - wyszło, że stawiam multum. Nie stawiawm, ale na początku roku
          szkolnego trzeba nieraz towarzystwem potrząsnąć, szczególnie w gimnazjum, choć
          i to pewnie zależy w którym (wielkość, miejscowość, klasa wreszcie).
          Na marginesie: czy dla Ciebie to normalne, że u nauczyciela interweniuje
          pedagog, strasząc rodzicami?
          Pozdrawiam
          niemądra nauczycielka polskiego
          • kaz_dra Re: 1 czy 5? 11.10.04, 21:27
            no-surprises napisała: > Na marginesie: czy dla Ciebie to normalne, że
            u nauczyciela interweniuje pedagog, strasząc rodzicami?

            *** Nie. Lepiej niech pedagog weźmie się do roboty.

            Wszyscy po trosze macie rację. Myślę,że to zależy od poziomu klasy. Ewa ma dużo
            racji i tak bym postąpiła w 90%. Jednak i Twoje postawienie sprawy może być
            właściwe, o ile będzie właściwy dalszy ciąg.:)
          • Gość: EWA-matematyk Re: Ewo, IP: *.chello.pl 12.10.04, 08:19
            Odpisuję "biegusiem", bo zarazm lecę do pracy.
            1. Nie pozwolę pedagogowi straszyć się rodzicami. Miałam kiedyś z pania pedagog
            spięcie o jednego ucznia z rzekomym ADHD - i nie było to miłe. W konsekwencji
            więcej dał rodzic ( mądry) niż pani pedagog.
            2. Nie jestem zwolenniczką "wstrząsania" towarzystwem.Zwłaszcza na początku
            szkoły. Pamietajmy , że z niewolonika ( zastraszonego ucznia) nie będzie
            robotnika ( uczącego się chętnie i ze zrozumieniem). Strach jest najgorszą
            metodą zapędzania do pracy.
            Pozdrawiam - Ewa ( nie uważam, że zjadłam wszystkie rozumy).Życzę spokojnego
            dnia.
            P.S. Raz mocno postraszyłam jak na wycieczce znalazłam alkohol, ale to inne
            zaganienie. Towarzystwo trzęsło się ze strachu.
            • Gość: RE Re: Ewo, IP: *.eu.org 12.10.04, 18:03
              Jestem nauczycielem matematyki i fizyki (mgr obu dziedzin), ale w tym roku uczę
              tylko fizyki. I co? Wzięły w łeb moje zasady: że każdą niesatysfakcjonująca
              ocenę z pracy pisemnej można poprawić, że daję dodatkowe zadania, aby uczeń mógł
              wyćwiczć pewne umiejętności, że przed sprawdzianem dokładnie powtarzamy
              materiał... itd. podobne założenia jak u Ewy. Dlaczego wzięły w łeb? Bo
              matematyki miałam po 4 godziny w tygodniu, uczniów znałam jak własną kieszeń, a
              fizyki mam po 1 h tygodniowo, uczniów prawie nie znam (z widzenia tak - bo mam
              dobrą pamięć wzrokową). NIE MA CZASU NA POPRAWIANIE OCEN. Uczniowie muszą
              zrozumieć, że do lekcji mają być ZAWSZE przygotowani, a na sprawdzian to
              szczególnie. Powiedziałam im to wyrażnie na początku roku. Efekt: 12 jedynek, 10
              dop na 28 uczniów. Oni po prostu mają naukę w głębokim poważaniu. I to chyba
              jednak ich sprawa - to powinni zrozumieć. Jedynki wpisałam.
              • Gość: blus ,ani twoja , ani dzieci wina tylko MENiS IP: *.imp.gda.pl 12.10.04, 20:18
                Kongres Fizyków Polskich przekazywał już notę do ministerstwa , o bezwzględnej
                konieczności zwiekszenia godzin fizyki w szkole i urealnienia programów , ale
                ministerstwo ma to gdzieś .Zamiast tego wydaja głupawe rozporządzenia , żę
                rodzic ma prawo wykłócać się o stopnie dziecka i to w wakacje.
                Fizyka kiedyś zaczynała się w 6 klasie i spokojnie można było przerobic
                dźwignie , prawo Archimedesa i takie zupełne podstawy do klasy 8. Później były
                4 lata już poważniejszej fizyki z poważniejszym aparatem matematycznym.
                Obecnie fizyka zaczyna się w klasie 1 gimnazjalnej czyli dawnej 7 , a więc rok
                mniej nauki i mniej godzin w roku. Przez 3 klasy gimnazjum przelatuje się
                galopem przez cała fizykę , by później przez 2 klasy liceum robić to jeszcze
                raz w jeszcze szybszym tempie ( mówię o klasach ogólnych). Kompletny bezsens.
                Reforma w fizyce polegała głownie na zabraniu godzin dorzucenia materiału-
                doszła astronomia i sposoby przekazywania informacji. Cele są szczytne tyle
                że,nie ma kiedy tego dokonać. W programach nie przewidziano lekcji na
                doświadczenia wykonywane przez uczniów, utrwalanie wiedzy, ciwiczenia przed
                sprawdzianem i omówienie sprawdzianu. Jak znalazłem jeden program , gdzie
                autorzy rezerwowali godziny na powtórzenie przed sprawdzianem to np lekcja na
                której dziecko dowiadywało się o odkryciu kopernika była wypełniona
                dwudziestoma paroma punktami do realizacji róznej treści i jednym z punktow
                było rola i znacznie odkrycia kopernika. Nietrudno policzyć ,że na realizacje
                jednego punktu tej lekcji nauczyciel ma ,srednio około 1.5 minuty. Jak dziecku
                w 1.5 przekazać wiedzę o znaczeniu odkrycia Kopernika. To jest fikcja.
                Nie nalezy się dziwić dzieciom one powinny ,żeby cokolwiek osiągnąc na każda 1
                h w szkole poświęcic 2h w domu. Ilu takich uczniów masz wklasie niecały 10% i
                to wszystko. A ministerstwo na to leje i dalej bzdury wymyśla.
                • Gość: Aluska29 Re: ,ani twoja , ani dzieci wina tylko MENiS IP: *.przeclaw.sdi.tpnet.pl 13.10.04, 21:14
                  ja jestem uczennica 3 klasy gimnazjum i fizyki jestem całkiem zielona, w
                  podstawówce nie miałam fizyki miałam tylko przyrode. a teraz jak nauczycielka
                  cos do mnie mowi o jakims ohmie czy i kims innym to niewiem co ona do mnie
                  mowi. Tak jest juz przez 3 lata, i tyle mam nadzieje ze bede miała przynajmnie
                  3 na koniec zeby mnie przyjeli gdzies do dobrego liceum pozdrawiam
              • Gość: age Re: Ewo, IP: *.icpnet.pl 12.10.04, 22:41
                > Efekt: 12 jedynek, 10
                > dop na 28 uczniów. Oni po prostu mają naukę w głębokim poważaniu.

                A czy TY nie masz przypadkiem I klasy, która po 3 latach przyrody w podstawówce
                w ogóle nie łapie, co to za przedmiot i z czym to się je?
              • Gość: EWA-matematyk Re: Ewo, IP: *.chello.pl 13.10.04, 11:47
                Trudno mi zająć stanowisko nie znając klasy, ale 22 oceny złe( jedynki i
                dwójki) na 28- czyli prawie 80% - to przyznasz bardzo niepokojący sygnał. I nie
                wydaje mi sie, żebyś miała do czynienia w 80% z leniami opornymi na wiedzę.
                Może te dzieci, tak jak ktos już wspomniał, mają potężne zaległości z przyrody?
                To nie ich wina. A może tłumaczyłaś niejasno, nie wzięłaś pod uwagę, że fizyka
                to nowy przedmiot, że mogą się pogubić już na wstępie.
                Co dają w tej sytuacji dwóje i pały? Nic. Znienawidzą fizykę ( i Ciebie przy
                okazji), wykują się tego czy tamtego ma pamięć i......za 3 miesiące zapomną.
                Gwarantuję, że na 1 wywiadówce będziesz miała na głowie oburzonych rodziców.
                Możesz im oczywiście powiedzieć to co napisałaś, ale zaczną się niesnaski. I po
                co to komu?
                Może ja jestem w komfortowej sytuacji, bo uczę w szkole, w której jest więcej
                godzin i do tego kółko i godzina konsultacji. Ja nie dręczę pałami, dręczę
                koniecznością poprawiania aż do skutku. To daje lepszy efekt niż zastraszenie.
                Od ponad 20 lat, bo tyle jestem belfrem ( z przerwą na 2 dzieci).
                • Gość: RE Re: Ewo, IP: *.eu.org 13.10.04, 20:35
                  Odnoszę sie do popwyższych postów.
                  Uczę 24 lata, mam więc niemałe doświadczenie. Wiem, co robię, to się sprawdza
                  (porównaj post Karola - biologa poniżej).
                  Klasa o której pisałam to 3 klasa gimnazjum. Wiedzą już doskonale co to fizyka.
                  Mnie też znają trzeci rok. Ale dwa lata poprzednie uczyłam ich matematyki i
                  fizyki, a teraz tylko fizyki. Może to wina ich przyzwyczajenia do tego, że był
                  czas na poprawianie ocen (widywaliśmy się w ubiegłym roku 6 godzin w tygodniu).
                  W tym roku jasno określiłam im sytuację i moje wymagania. To są 15-latki, za rok
                  będą w szkołach ponadgimnazjalnych i nikt się z nimi nie będzie cackał.
                  Stawiając niskie oceny liczę na "wstrząśnięcie" nimi.

                  • Gość: EWA-matematyk Re: Ewa odpowiada, IP: *.chello.pl 13.10.04, 21:06
                    Ja uczę od 1982 roku z przerwą na 2 urlopy wychowawcze- więc też doświadczenia
                    mi nie brakuje. Pozdrawiam.
    • kaz_dra Re: Wymagać czy stawiać piątki za nic 11.10.04, 21:30
      Broń Cie Boże przed stawianiem 5 za nic. A z 1 uważaj, ale bez przesady.
      Dziewczyny dobrze radzą.:)
    • Gość: wypierdek mamuta Re: Wymagać czy stawiać piątki za nic IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.10.04, 16:04
      Stawiac piatki za nic.
      • Gość: Karol Re: Wymagać czy stawiać piątki za nic IP: *.ats.pl / *.radom.pilickanet.pl 13.10.04, 01:09
        Uczę biologii, jedna lekcja w tygodniu i niestety po 26 latach mam inne
        doświadczenie. Wpisanie jedynek, po omówieniu błędów i wykazaniu braku
        powtarzania nauczonych treści, a czasem nawet uświadomieniu uczniowi,że wakacje
        skończyły sie miesiąc temu, a jego książka wciąż jest nowa, ani raz nie otwarta
        oraz po informacli, że np: za dwa tygodnie po lekcji powtórzeniowej będzie
        sprawdzian który jak mówią uczniowie"poprawi" wpisane słabe i złe oceny
        spowoduje ich "umieważnienie" skutkuje.Zawsze tak robię, może to żle ale pomaga
        i mam w rezultacie dobre następne wyniki. Daję szansę, a jednocześnie już
        pokazałam, że jestem stanowcza, była praca jest ocena.Gdy próbowałam popraw bez
        wpisywania początkowo złych ocen były gorsze rezultaty. Nie wiem na czym to
        polega. Zawsze mówię uczniom,że jeżeli czegoś nie rozumieją w każdej chwili
        służę pomocą. Jeżeli nie przychodzą po radę, pomoc w zrozumieniu i nie nauczą
        się to muszą ponieść karę bo inaczej rozleniwiają się. Jakoś nie zauważyłam
        histerii, a raczej zrozumienie i uświadomienie,że już jest październik i pora
        zobaczyć jak wygląda podręcznik. Pozdrowienia i życzenia dalszych sukcesów.
        • Gość: RE Re: Wymagać czy stawiać piątki za nic IP: *.eu.org 13.10.04, 20:19
          Szanowna Biolożko, czytam Twoją wypowiedź tak, jakbym sama to pisała. Odniosłam
          się też do odpowiedz Ewy - matematyczki.
          • Gość: RE Re: Wymagać czy stawiać piątki za nic IP: *.eu.org 13.10.04, 20:24
            Przepraszam, ale dopiero teraz zauważyłam podpis - Karol. Napisałam poprzedni
            post jak do kobiety. No cóż, to wynik tego, że nie znam ŻADNEGO mężczyzny -
            biologa. Jeszcze raz - sorry.
    • Gość: nauczycielka Re: Wymagać czy stawiać piątki za nic IP: *.tvgawex.pl 13.10.04, 08:33
      Warto się zastanowić, czy nauczyłeś coś tych uczniów! Może lekcje Twoje są
      nudne.Sobie postaw 14 jedynkę!
      • Gość: Zibi Re: Wymagać czy stawiać piątki za nic IP: *.lubin.dialog.net.pl 13.10.04, 08:54
        O ile generalnie pod tymi słowami "nauczycielki" można się podpisać (w końcu
        lekcje z historii mogą być ciekawe, zwłaszcza, że człowiek z natury jest
        plotkarzem i "dzieci lubią historię" - to cytat z osoby, która wie, co mówi), o
        tyle w tym wypadku "nauczycielka" wykazała się brakiem wyobraźni. W końcu
        człowiek pisze, że dopiero zaczyna uczyć. Więc zamiast "z buzią na niego"
        należałoby raczej zacząć od delikatnej sugestii, że historią mozna
        zainteresować. Jeżeli młody kolega jest dobrze przygotowany merytorycznie, to
        na lekcji historii może sobie pozwolić na scieżki w bok dla zainteresowania
        młodzieży jakąś anegdotą związaną z tematem kosztem atwiejszego akapitu z
        podręcznika, który uczniowie moga przeczytać sobie w domu. A jak nie
        przeczytaja, to też tragedii nie będzie, bo po co komu historia????????
      • roman.gawron Re: Wymagać czy stawiać piątki za nic 13.10.04, 09:49
        Gość portalu: nauczycielka napisał(a):

        > Warto się zastanowić, czy nauczyłeś coś tych uczniów! Może lekcje Twoje są
        > nudne.Sobie postaw 14 jedynkę!

        Plujmy sobie nawzajem w kaszę! To takie nauczycielskie, to takie nasze!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka