toja3003
17.03.05, 09:01
Więcej jak 50% nie ma prawa zdać matury.
teoretycznie zamiar jest logiczny:
po co mlody czlowiek, zdajacy egzaminy
w maju, ma je powtarzac na uczelni
pare tygodni pozniej, przeciez zakres
jest ten sam.
Popieram zatem rozwiazanie z matura
jako wejsciowka na studia i ciesze sie, ze
1. Uczniowie zdaja mature
w innej szkole (innym budynku)
niz w tej, w ktorej sie ucza
2. Uczniowie zdaja mature
pod kontrola innych nauczycieli,
niz ci, ktorzy ich wiele lat
uczyli we wlasnej szkole
3. Matura zdawana jest anonimowo;
uczen ma tylko numer identyfikacyjny
i nauczyciel nie wie jakiego
ucznia i z jakiej szkoly ocenia.
Takich absolwentow z dobrymi maturami
chetnie przyjme na moja uczelnie.
W przeciwnym wypadku obiektywizm matury
jest zagrozony. A to oznacza, ze
problem selekcji przenosi sie
na pierwszy semestr studiow
- tu przykrecam srube a dziekanaty
nie maja prawa do zadnych warunkowych
wpisow na nastepny semestr i po co
te rozczarowania i cala wedrowka ludow,
ktora potem sie odbywa?
Ilu ludzi zdaje z sukcesem egzamin
na studia? Polowa? No to na maturze
nie moze byc wiecej.