Co mam robic - lech.keller@gmail.com

21.03.08, 12:37
W skrócie: Podanie o nostryfikację mego australijskiego dyplomu
doktorskiego wysłałem do prof. dr hab. Tadeusza Mołdawy, Dziekana
Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu
Warszawskiego, ul. Krakowskie Przedmieście 3, pokój nr 20, tel./fax
(0-22) 55 20 218 tel./fax (0-22) 826 57 91 email: wdinp@uw.edu.pl
dnia 22 sierpnia 2007, i do dziś nie otrzymałem na nie odpowiedzi.
Dziekan nie chce się ze mną spotkać, a jego sekretarka jest wobec
mnie wręcz agresywna i insynuuje mi, że mój dyplom jest wręcz
fałszywy albo otrzymany na podrzędnym uniwersytecie, a więc nie
powinienem jej zawracać głowy oraz iż najprawdopodobniej nie mam
nawet matury.
Na dodatek na UW zaginęły dokumenty, które wysłałem tamże w listach
poleconych.
Dzisiaj, to jest w środę, 14 listopada 2007, udało mi się wreszcie
spotkać z Dziekanem Mołdawą, ale dopiero po poinformowaniu jego
sekretarki, że zgłosiłem mą sprawę do Pana Rzecznika. Dziekan był w
stsounku do mnie wręcz agresywny, i powiedział mi, iż
1. Będzie stawiać na moje drodze wszystkie możliwe przeszkody
prawne, to jest:
- Powoła specjalną komisję zajmującą się weryfikacją mego doktoratu
i uczelni, która go nadała (jej wyniki można sobie łatwo wyobrazić,
mimo iż Monash University w Melbourne, Australia, gdzie uzyskałem
mój dyplom, jest o wiele wyżej notowany niż Uniwersytet Warszawski),
- Zarząda, abym przetlumaczył mą rozprawę na język polski (aby
utrudnić mi maksymalnie życie i przedłużyć okres mego oczekiwania na
nostryfikację) oraz
- Będzie ode mnie wymagac maksymalnych opłat, jakie są dozwolone
przez przepisy regulujące nostryfikację.
2. Jego zadaniem mója doktorat, choć wyraźnie jest z nauk
politycznych, nie nadaje się do nostryfikacji na Wydziale Nauk
Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego, jako iż formalnie mam tytuł
doktora filozofii. Zanaczam tu, iż w krajach angielskojęzycznych
stopień doktora filozofii (Philosophiae Doctor czyli PhD) jest
najwyższym z możliwych stopniem naukowym, i upoważnia, jak polska
habilitacja, do objęcia stanowiska pełnego profesora, a więc jest to
stopień równorzędny z polską habilitacją. Tak też jest np. w
Niemczech, gdzie na stanowisko profesora wymaga się „Habilitation
oder PhD”.
Przypominam też, iż w rankingu “The Times Educational Supplement”,
Monash University zajmuje 33-43 miejsce, zaś Uniwersytet Warszawski
nie wchodzi nawet do pierwszej setki – zajmował on w roku 2006
miejsce 326, a Monash wówczas miejsce 38
(www.ui.ac.id/indonesia/extra/tabelqs.pdf).


    • dr.niekoszerny Re: Co mam robic - lech.keller@gmail.com 07.02.09, 10:41
      ???
    • funstein Re: Co mam robic - lech.keller@gmail.com 10.02.09, 20:31
      Polska to taka dziwna kraj w która rządzą sekretarki
      a nie dziekani królową jest dziewica co ma ryja.

      Prawdopodobnie dziekan uznał, że musisz być idiotą bez
      matury, skoro chcesz wracać do Polski z Australii.
      Robi chłopina co może, żeby w Twoim interesie Ci to wybić
      z głowy.
    • krociech Źle rozumiana autonomia 13.02.09, 11:10
      my możemy robić, co chcemy, a to możesz robić, co chcesz, a my i tak będziemy robić, co chcemy. Nie obowiązują nas żadne procedury - procedury są dla demokratów, a my tu mamy hierarchię.

      A może powołać jakiś Trybunał Arbitrażowy Szkolnictwa Wyższego? Przecież takich spraw jest coraz więcej i będzie coraz więcej.
      • tocqueville Re: Źle rozumiana autonomia 15.02.09, 19:52
        nie karmić trolla ! - jeszcze do was nie dotarło, że keller to spamer?
        • wissarionowicz Re: Źle rozumiana autonomia 19.02.09, 12:29
          Jakie masz dowody na to, ze jestem spamerem? Uwazaj, bo to co rpbisz
          to zwykle znieslawienie...
          • tocqueville Re: Źle rozumiana autonomia 19.02.09, 18:13
            tak to podaj mnie do sądu
            i zdecyduj się na jeden nick wielbicielu marxa i lenina :)
            • herrkagan Re: Źle rozumiana autonomia 01.04.09, 13:33
              Podaj mi więc adres, pod który mogę Ci wysłać pozew sądowy!
      • wissarionowicz Re: Źle rozumiana autonomia 19.02.09, 12:30
        A niech sobie powoluja kolenje Trybunaly. A ja znow emigruje z
        Polski - nie chca mnie tu, to ja sie nie bede narzucal...
    • gobi05 po co UW wariat? 01.04.09, 15:02
      Wiadomo, że aby wyjechać z Australii do Polski
      trzeba być niespełna rozumu. Skoro domagasz
      się nostryfikacji, to prawdopodobnie chcesz
      tu zostać. Stąd wniosek, że jesteś wariatem.

      Sytuacja, z jaką spotykasz się na UW to doprawdy
      nic wielkiego. W całym kraju znajdzie się więcej
      i to ciekawszych spraw. Przegrywa obywatel,
      przegrywa zdrowy rozsądek, przegrywa prawo.
      Wracaj do kangurów, choćbyś miał im paszę dawać,
      to lepiej będziesz żył tam.
      • herrrkagan Re: po co UW wariat? 04.04.09, 19:08
        Prima Aprilis?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja