carollcat
21.02.11, 22:10
Z jednej strony chyba pasowałaoby podziękować Bellonie za to, że wydała trzy tomy jeden po drugim, bo gdybym kupiła pierwszy, a drugi wyszedł za parę miesięcy, to nie dotknęłabym go nawet kijem.
Z drugiej strony - należałoby im skopać grządki za... No właśnie, za co? Beznadziejnego tłumacza, beznadziejną korektę, czy co innego? "Niewidzialny" wkurzał mnie na każdym kroku - napisane niezgrabnie, jakby od niechcenia, mylone płcie, imiona. Na stronie 202 czytamy o gotlandzkich koniach: "Mają tu około pięćdziesięciu szkap i jedego ogiera. Ogier zostaje przez rok lub nawet trzy lata, w zależności ile szkap trzeba pokryć." Czy, na litość boską ta tłumaczka z bożej łaski nie zna słowa "klacz"??? Takich kwiatków jest więcej, ten mnie najbardziej ukłuł w oczy.
Co do treści - pomysł niezły, ale jakoś takie niewydarzone to wszystko. Nie wiem, czy to debiut autorki i dopiero się uczy, czy jednak wina naszego tłumaczenia.
Teraz czytam część drugą, dotarłam do strony 306 i jak do tej pory wszystko ok - intryga się rozwija, nic nie drażni, żadnego błędu nie wyłapałam. Niestety trzecią część jak widzę tłumaczył kto inny - dobra wiadomość jest taka, że to nie ta sama osoba, która tłumaczyła pierwszą.