alter50
06.05.05, 10:59
W związku gdzie seks jest prawie nieobecny ,żyję prawie 20 lat .Gdybym mógł
cofnąć czas uciekłbym, gdzie pieprz rośnie.I Wam radzę to samo ,póki jeszcze
nie jest za późno.Nie liczcie na to ,że coś sie zmieni.To coś trzeba mieć w
sobie, a jak tego nie ma to juz nigdy nie
będzie.Czytam ..........chciałabym,chciałbym ,ale nie mogę ,kocham ,ale nie
potrafię,to są stwierdzenia ,które w 100% zapowiadają horor w związku.Mógłbym
o tym pisać całe elaboraty ,ale nie ma sensu.Uciekajcie jak tylko szybko
można,Znaczenie seksu w relacjach między żoną , a mężem jest absolutnie
podstawowe.Utrzymywanie takiego stanu rzeczy rozwali Was
psychicznie ,wczesniej czy później.Ja nie uciekłem ,jakos sobię nieźle
radzę,ale kosztowało mnie to sporo.Teraz madrzejszy o doświadczenia wołam do
Was spieprzajcie jak tylko można,wprawdzie w życiu piekne sa tylko
chwile,właśnie dlatego macie do nich absolutne prawo.