Dodaj do ulubionych

co z tym Mankellem...?

26.10.11, 10:09
Podczytuje Was od dawna, wreszcie zdecydowalam sie napisac. Jestem wlasnie swiezo po lekturze "Powrotu nauczyciela..." i... generalnie jakas wielka klapa. Akcja powolna, bez wiekszych zwrotow, glowny bohater dosc meczacy. Kiedys przeczytalam jeszcze "Morderce bez twarzy", ale do zachwytu i w tym przypadku bylo mi dosc daleko. W czym rzecz? Czy mialam pecha wybierajac te tytuly czy po prostu Mankell mi nie lezy z definicji? Wszedzie czytam, ze Mankell to klasyka kryminalu w najlepszym wydaniu, a mnie sie zdaje, ze do predkosci akcji np. Nesbo baaaardzo mu daleko. Podpowiedzcie cos wink
Obserwuj wątek
    • beatanu Re: co z tym Mankellem...? 26.10.11, 10:27
      Jeżeli szukasz w kryminałach tempa, szalonych pościgów i zwrotów akcji, to ich u Mankella zbyt wiele nie znajdziesz, bo siłą powieści Mankella - przynajmniej według mnie - jest pokazanie życia takim, jakie jest. Czasami cholernie rozwlekłe i nudne. Ludzie są tylko ludźmi, a nie bohaterami bez skazy. Mają swoje ułomności i gorsze dni. Policjanci czasami błąkają się jak dzieci we mgle, robią głupie błędy, jak to w życiu. A w tle społeczeństwo szwedzkie, przemiany zachodzące w tymże. A w tle relacje międzyludzkie, dalekie od idealnych. Do mnie to szalenie przemawia i dlatego cenię Mankella. Ale to nie znaczy, że jego pisarstwo musi się podobać wszystkim. Tak to widzę.
      • jottka Re: co z tym Mankellem...? 26.10.11, 10:32
        a ja rozumiem przedmówcęsmile mankella trzeba czytać ode środka, "mężczyzna, który się uśmiechał" czy "fałszywy trop", późniejsze powieści są zdecydowanie lepsze. mnie się najbardziej podobało "o krok", czyli już dzieło "schyłkowe". i dopiero po lekturze tych ostatnich mogłam zabrać się za te pierwsze, bo one jako takie zdecydowanie mnie nudziły.
        • beatanu Re: co z tym Mankellem...? 26.10.11, 10:45
          jottka napisała:
          > a ja rozumiem przedmówcęsmile mankella trzeba czytać ode środka

          Można też i tak, jasne.
          Ale dla mnie "Mordercy bez twarzy" pozostaną już chyba na zawsze najlepszą powieścią Mankella. To było jak uderzenie obuchem w głowę... Właśnie dlatego, że takie "nudne".
          Czytałam w kolejności ukazywania się w Szwecji.
          • jottka Re: co z tym Mankellem...? 26.10.11, 10:59
            no ale ty nie jesteś czytelnik miarodajny!smile

            znaczy jako insider nie możesz mieć pojęcia o bezmiarze niepojęcia stosunków szwedzkich w ojczyźnie twoich przodków. mnie pierwszy mankell zwyczajnie rozśmieszył, bo kryminału tam było na lekarstwo, za to lamentu nad upadkiem dawnych, dobrych obyczajów mrowie a mrowie. i obowiązkowe pochylanie się nad przestępcą jako ofiarą niedobrego społeczeństwa, no szwedzki socjal w pełnej krasiesmile dedukcyjnie doszłam więc do wniosku, że nad dnem moralnym w szwecji niech sobie szwedzi rozpaczają, dla post-demoluda to co najwyżej zabawne (za andruchowyczem plus minus - kiedy polacy mówią, że coś jest do dupy, kiwam głową i myślę sobie, oj nie widzieliście wy prawdziwej dupy...smile

            a dopiero te późniejsze powieści są dobre, ale nie przez ich walor społeczny, tylko ukazanie indywidualnych zmagań ze starzeniem się wallandera i w ogóle takie "życie rozmyte", o czym zresztą piszesz wyżej. tak trochę z mrożkowym "baltazarem" sie mnie skojarzyło. albo w ogóle z mrożkiem z felietonów, piszącym o życiu jako takim, chaotycznym, bez większego sensu, z którym trzeba sobie radzić na bieżąco.
            • beatanu Re: co z tym Mankellem...? 26.10.11, 11:12
              jottka napisała:

              > no ale ty nie jesteś czytelnik miarodajny!smile

              Jasne, że nie jestem; wyrażam tylko swoją prywatną opinię wink
              Mankell nie pisał przecież tego pierwszego kryminału z myślą: "Aha, a teraz stworzę "Morderców bez twarzy" i zrobię zawrotną karierę międzynarodową. Usiadł i przelał swoje żale na papier, głównie jednak dla szwedzkiego czytelnika. Rozumiem, że to może w Polsce śmieszyć, wszystko jest względne, choć mnie jakoś nie śmieszyło. No ale może już jestem zeszwedczona na amen..
              • chiara76 Re: co z tym Mankellem...? 26.10.11, 11:15
                beatanu, ja nie jestem zeszwedczona a dlatego właśnie też go lubię.
                "Powrotu..." nie czytałam, ale może kiedyś w ręce wpadnie to się przekonam jaki jest.
      • anetapzn Re: co z tym Mankellem...? 26.10.11, 10:53
        beatanu napisała:

        > bo siłą powieści Mankella - przynajmniej
        > według mnie - jest pokazanie życia takim, jakie jest. Czasami cholernie rozwlek
        > łe i nudne. Ludzie są tylko ludźmi, a nie bohaterami bez skazy. Mają swoje ułom
        > ności i gorsze dni. Policjanci czasami błąkają się jak dzieci we mgle, robią gł
        > upie błędy, jak to w życiu. A w tle społeczeństwo szwedzkie, przemiany zachodzą
        > ce w tymże. A w tle relacje międzyludzkie, dalekie od idealnych. Do mnie to sza
        > lenie przemawia i dlatego cenię Mankella.
        Dokładnie tak, Mankell jest po prostu inny- zupełne przeciwieństwo np. amerykańskich bohaterów działajacych na zasadzie "zabili go i uciekł" smile
        Podobnie jest z A. Christie-wiele osób nie lubi jej kryminałów, a ja cenie za całą otoczkę, tło i bardzo charakterystyczny opis angielskiej codziennosci-małych miasteczek, wsi...
        • jottka Re: co z tym Mankellem...? 26.10.11, 11:02
          anetapzn napisała:

          > Podobnie jest z A. Christie-wiele osób nie lubi jej kryminałów, a ja cenie za całą otoczkę, tło i bardzo charakterystyczny opis angielskiej codziennosci-małych miasteczek, wsi...


          sprzed jakich stu latsmile lubię christie, ale tę do - powiedzmy - końca wojny, późniejsze powieści, a już zwłaszcza zawarta w nich diagnoza społeczna (apokalipsa, panie! kiedyś to ludzie byli porządni, a teraz, ech! te ich długie włosy, ci zniewieściali mężczyźni, fuj!smile są tak wincy ciężkostrawne. znaczy karykatura, skądinąd zrozumiałe, ale na dłuższą metę męczące.
        • chiara76 Re: co z tym Mankellem...? 26.10.11, 11:04
          ja mam dokładnie tak samowink i z Mankellem i z Christie.
      • chiara76 Re: co z tym Mankellem...? 26.10.11, 11:05
        bardzo mi się spodobało Twoje zdefiniowanie Mankellizmusmile
    • jarka63 Re: co z tym Mankellem...? 26.10.11, 11:57
      "Powrót nauczyciela tańca" to moim zdaniem najsłabsza książka Mankella, nudna i wtórna.
      • egmond Re: co z tym Mankellem...? 26.10.11, 12:45
        Oj, no głębia psychologiczna zwyczajnie. On jest po prostu dobrym pisarzem w ogóle, a oprócz tego wymyśla zgrabne intrygi.
        Dla mnie jedyną słabą książką pana M. były "Psy z Rygi", w "Nauczycielu" jak najbardziej trzyma poziom.
        Chociaż mój mąż np. przychyliłby się chyba do opinii negatywnej. Dałam mu "O krok" na jakiś wyjazd z komentarzem pełnym "ochów". Bardzo mnie zszokował, gdy po powrocie stwierdził, że to bardzo wtórne, wszystkie takie zagrania już były w innych książkach etc. To było bolesne, bo ja jestem wyznawczynią bezkrytyczną.
        • anetapzn Re: co z tym Mankellem...? 26.10.11, 12:46
          egmond napisała:
          To było bolesne, bo ja jestem wyznawczynią bezkrytyczną.
          Ja teżbig_grin
          • egmond Re: co z tym Mankellem...? 26.10.11, 14:02
            On stworzył chyba nową jakość w powieści kryminalnej. Albo przynajmniej stał się najbardziej zauważalnym reprezentantem takiego nowego podejścia (może się mylę, bo literaturoznawczyni ze mnie żadna). Potraktował ją jako pełnoprawny gatunek literacki.
    • halohalohalo Re: co z tym Mankellem...? 26.10.11, 14:37
      Dzieki za wszystkie komentarze! Zaczynam myslec, ze Mankell jednak chyba nie dla mnie... Christie mnie urzeka, ale moze dlatego, ze mam sentyment do angielskich krajobrazow wink, a Mankell jakos taki mdly w tym kontekscie mi sie zdaje. No nic, moze kiedys zrobie jeszcze jakies podejscie - wyceluje w srodek tworczosci smile
      • anetapzn Re: co z tym Mankellem...? 26.10.11, 15:19
        halohalohalo napisała:

        No
        > nic, moze kiedys zrobie jeszcze jakies podejscie - wyceluje w srodek tworczosci
        > smile
        Zrób podejście, przeczytaj: Zaporę, Mężczyznę który sie uśmiechał, O krok, Fałszywy trop, to wg. mnie najlpsze.
        • negev56 Re: co z tym Mankellem...? 26.10.11, 16:18
          Moim pierwszym Mankellem był "Fałszywy krok". Kupiony w świecie książki, twarde okładki za 41,20 + koszty przesyłki. A cmokałam, a zastanawiałam się kupić/nie kupić, to było 11 lat temu. Mankell mnie zdobył, ale trafiały się książki, które nie podobały mi się, takie "Psy z Rygi", "Chińczyk", czy "Powrót nauczyciela tańca".
          Tak naprawdę, to u Skandynawów akcja w powieściach raczej nie pędzi, oprócz Nesbo, więc lepiej bardziej widowiskowych fabuł i fajerwerków szukać u Amerykanów.
          • anetapzn Re: co z tym Mankellem...? 26.10.11, 16:23
            negev56 napisała:

            ale trafiały się książki, któ
            > re nie podobały mi się, takie "Psy z Rygi", "Chińczyk",
            a mi podobały się Psy z Rygi, ale przyznam się, ze przeczytałam je jako ostatnie- juz taka byłam zakochana w Mankellu i Wallanderzebig_grin, ze stwierdziłam-nic nie jest mnie w stanie zrazićbig_grin I fakt-w dziki, bołedny zachwyt nad Psami..nie wpadlam, ale podobały mi sie.
            A Chińczyk to juz zupełnie co innego- brak mojego ukochanego Wallanderasad, ale pani prokurator w akcji też mi sie podobała.
            czy "Powrót nauczyciela
            > tańca".
            Dopiero bedę czytać.
    • basiakia Re: co z tym Mankellem...? 26.10.11, 18:06
      Bardzo lubię czytać książki Lee Childa, czytam wszystko co mi wpadnie w ręce. Ani razu się nie zawiodłam. Czytam też Harlama Cobena, przeczytałam wszystko wydane u nas. Teraz z niecierpliwością czekam na następną książkę "Klinika śmierci" która będzie w sprzedaży w listopadzie tego roku. W bibliotece pewnie dużo póżniej. Liczę że dostanę pod choinkę albo w prezencie imieninowym. Pozdrawiam i biorę się za Nesbo, bo slyszałam dużo dobrego.
      • nchyb Re: co z tym Mankellem...? 11.11.11, 09:23
        Klinikę śmierci widziałam w księgarni, ale jak na okładce wyczytałam, że to thriller medyczny, to mnie, niemal bezkrytyczną fankę obena, jednak odrzuciło. Jakoś Coben medyczny do mnie nie przemawia...
        • anetapzn Re: co z tym Mankellem...? 12.11.11, 08:21
          nchyb napisała:

          > Klinikę śmierci widziałam w księgarni, ale jak na okładce wyczytałam, że to thr
          > iller medyczny, to mnie, niemal bezkrytyczną fankę obena, jednak odrzuciło. Jak
          > oś Coben medyczny do mnie nie przemawia...
          A ja sobie w ub. weekend w empiku kupiłam było -20% z karta paybacksmile. I własnie hasło thriller med. mnie zachęciło, bo generalnie od pewnego momentu przestałam czytać Cobecna-każda ksiażka wydawała mi się na :jedno kopytosad szczególnie z Wimem i Myronem (czy jakim tam).
          • nchyb Re: co z tym Mankellem...? 12.11.11, 12:25
            Anetapzn, to jak przeczytasz, daj znać. Czekam wieści, by wiedzieć, czy się przemóc smile
            • anetapzn Re: co z tym Mankellem...? 13.11.11, 08:02
              nchyb napisała:

              > Anetapzn, to jak przeczytasz, daj znać. Czekam wieści, by wiedzieć, czy się prz
              > emóc smile
              Dam, dam, ale kilka dni musisz poczekaćsmile Kolejka jest do czytania, obecnie mój maż się przymierza.
          • eo_wina Re: co z tym Mankellem...? 13.11.11, 11:43
            Aneta, nie bluznij! WINEM! smile Bede bronic, bo Cobena kocham, szczegolnie serie z Myronem Bolitarem smile
            • basiakia Re: co z tym Mankellem...? 13.11.11, 19:23
              Ja też Cobena, Mankella, Childa będę bronić, bo wszystko mi się podoba. Zmieniam temat i chciałam zapytać, jaką książkę byście chcieli dostać pod choinkę. Może i ja skorzystam z podpowiedzi i kupię swoim bliskim a może i sobie. Nie muszą to być same sensacje. Chętnie jakiś obyczaj. Byle nic smutnego a do śmiechu.
    • cynamoon6 Re: co z tym Mankellem...? 26.10.11, 20:45
      Ja zaczelam Mankella od przedostatniej czesci -Zapory i urzekł mnie natychmiast.
      Potem od razu skompletowalam reszte i chociaz czytalam w roznej kolejnosci bylam calkiem bezkrytyczna.
      Moim najmniej ulubionym tomem byly Psy z Rygi, chociaz uwazam ze nie mozna ich sobie darowac, wszak tam wydarzylo sie cos, co rzutowalo totalnie na kazda nastepna ksiazke smile
      Najbardziej podobalo mi sie O krok, w czym nie jestem odosobniona.

      Kiedys byl watek, ze wiele osob tutaj wierzy ze Wallander istnieje naprawde smile
      I to chyba jest najwieksza sila tej postaci. Jest tak nakreslona, ze mozna wyobrazic go sobie od stop do glow, jakby sie go podgladalo przez okno.

    • agridulce Re: co z tym Mankellem...? 27.10.11, 00:01
      Zaczęłam czytac Mankella od "Fałszywego tropu" i powoli zakochiwałam się w nim. Ale znajduję u niego to, co zawsze najbardziej mnie w kryminalach interesowało, tło obyczajowe, obraz innego społeczeństwa, ciekawe i wiarygodne postaci. Zaskoczeniem był dla mnie mój tata, który wcześniej lubił raczej książki sensacyjne spod znaku Ludluma, a teraz jest wielbicelem Wallandera, po części chyba dlatego, że taki "nudny" - czyli podobny do zwykłych ludzi. I tata zaczął czytać innych autorów skandynawskich, sięgając po ich książki z pełną świadomością, że nie znajdzie w nich szybkiej akcji. Za to Agaty tata nie znosi - w przeciwieństwie do mnie smile.
      • opty2 Re: co z tym Mankellem...? 27.10.11, 10:14
        ja podobnie jak inni przeczytałam pierwsze "O krok" i z miejsca mi sie spodobało smile
        potem całą resztę, raczej w kolejności,
        nie bedę oryginalna jesli przyznam, jak wiekszość fanów Wallandera,
        że Mankell stworzył nowy (a raczej ulepszył) styl kryminału skandynawskiego (scandi crime),
        trzeba tez pamietać, że napisał je w latach 90-tych - latach przemian w Szwecji (i nie tylko),
        więc może dla niektórych jest to zamierzchła przeszłość hehe,
        owszem, może Psy z Rygi są słabsze ale reszta trzyma poziom ("Chinczyk" jest o czym innym),
        i powiem tak jak inni: lubisz szybkie tempo akcji, pogonie, poscigi, strzelaniny,
        to nie dla Ciebie Mankell, bo on raczej pokazuje prawdziwe problemy policji i zwykłych ludzi
        • moleslaw Re: co z tym Mankellem...? 27.10.11, 13:25
          To jest sednoi, miłośnicy Mankella uwazają ( a ja się zaliczam) że wciągająca jest codzienność, jeśli ktoś szuka dreszczyku emocji, pościgów, szybkiej akcji i samochodów może niestety o Wallenderze zapomnieć. Uwielbiam te kryminały właśnie dlatego że tak się wloką, że wszystko wiemy ze szczegółami za to że czytam o tym co normalne( w sensie codziennego życia takiego jakie jest), realne i w zasięgu każdego szarego czytelnika smile Mamu gorsze i lepsze dni, co nieco nam w końcu dokucza i mam wrażenie widzimy siebie w Wallenderze. Wszak nie każdy jest Bondem smile Przyznaję że Agatę Christie też uwielbiam ze względu na obyczajową otoczkę mniej ze względu na zagadki kryminalne, podobnież z tego bierze się moja miłość do Joanny Chmieleweskiej.
    • basiakia Re: co z tym Mankellem...? 09.11.11, 21:03
      Proponuję książkę Mankella "Piąta kobieta". Szybko ją przeczytałam. Bardzo ciekawa, oczywiście jest to moja opinia, czy ktoś ją podziela?
      • anetapzn Re: co z tym Mankellem...? 12.11.11, 08:22
        basiakia napisała:

        > Proponuję książkę Mankella "Piąta kobieta". Szybko ją przeczytałam. Bardzo ciek
        > awa, oczywiście jest to moja opinia, czy ktoś ją podziela?
        Ja, ja, ja podzielamsmile, ale ja jestem bezkrytycznie zakochana w Mankellu, nawet Psy z Rygi mi się podobały big_grin
    • eo_wina Re: co z tym Mankellem...? 11.11.11, 14:04
      Ja czytam Mankella po kolei. "Biala lwica" to byl chyba najdluzej czytany przeze mnie kryminal. Ale i tak bylam zachwycona i na pewno nie odlozylabym jej na polke (jak Marklund np. smile) Obecnie jestem na poczatku "Mezczyzny, ktory sie usmiechal" i juz zaczynam sie wciagac.
      Dla mnie Mankell ma to nieuchwytne "cos", co sprawia, ze po prostu go sie lubi czytac i nie nudzi. Moze czasem i fabula jest wolna, nie ma tych blyskawicznych zwrotow akcji, a morderce da sie szybko przewidziec, ale i tak stawiam go w mojej czolowce pisarzy bardzo wysoko. Bo jest taki jakis....inny? Poza tym ja bardzo lubie te ponura, melancholijna Szwecje. Szczegolnie jesienia smile
      • sowca Re: co z tym Mankellem...? 14.11.11, 22:56
        Osobiście jestem bezkrytycznie zakochana w Mankellu i nie ma jego książki, która by mi się nie podobała. Nawet "Psy z Rygi". A już "Piątą kobietę" na przykład uwielbiam.
        Lubię w Mankellu przede wszystkim jego wnikliwą analizę szwedzkiego społeczeństwa. Jestem z wykształcenia socjologiem, więc siłą rzeczy na ten aspekt "społeczny" najbardziej zwracam uwagę. Jego uwagi wydają mi się zawsze trafne. Poza tym, książki Mankella trzymają w napięciu od pierwszej strony, chociaż akcja nie zawsze jest szybka, czasem się wiesza, czasem utkwi w martwym punkcie. A jednak napięcie jest. Zdecydowanie wolę kryminały Mankella niż na przykład Childa czy Cobena, chociaż ten ostatni też umie pisać tak, żeby wciągnąć czytelnika. Mam wrażenie jednak, że w kryminałach amerykańskich wszystko - fabuła, bohaterowie, tło - jest uproszczone: ot takie, do szybkiego przeczytania. Mankell wymaga, jak mi się wydaje, więcej refleksji. Chociaż muszę powiedzieć, że bywa też bardzo ponury i przez to męczący - co jakiś czas muszę sobie zrobić od niego solidną przerwę tongue_out
        • eo_wina Re: co z tym Mankellem...? 14.11.11, 23:01
          Oj smile A Indridasona czytalas? Ten to dopiero wprowadza grobowy nastroj smile Ale i tak lubie i lyknelam wszystko, co po polsku bylo smile
          • sowca Re: co z tym Mankellem...? 25.11.11, 23:44
            A nie czytałam, ale jak wprowadza bardzo grobowy nastrój, to nie chcę :p
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka