Dodaj do ulubionych

butki ... moja przygoda i problem

04.04.06, 19:50
witam na forum
jestem odwieczna bywalczynia sh, ale na forum odzywam sie po raz 1.

kupiłam sobie buty - adidasa pokryte jakby czarną koronką z wyszywanymi
kwiatami (model był w sklepach sportowych rok temu, teraz gdzieniegdzie też
jest, seria chyba limitowana). w kazdym razie wyglądaja naprawde oryginalnie
i nie przypominają typowych adidaskow (poszukam zdjecia,moze gdzies trafie).
zauroczyły mnie te buty.
sedno sprawy jest jednak w tym,ze one są ... używane!(już widze wasze miny
pelne politowania , szydercze uśmiechy i wykrzywione buzie robiące blrrr
bllee)
jak je zobaczylam mylalam,że zemdleje :P
to bylo rankiem w dniu dostawy- balam się,ze ktos mi je czapnie :P
moj problem dotyczy stanu tych butkow
, ponieważ podeszwa w jedym jest na samej piecie
starta... na drugim troszke też ...(starta "do żywego)
dalam za te buty grosze, a szewc sobie zyczy za tą naprawe 30 zł :( ( a i tak
nie mam gwarancji,ze to bedzie dobrze wygladalo- moze mi nakleic jakąś
beznadziejną late)
chodzić tak jak jest?
oddac do szewca?
a moze ktorejs z was kiedykolwiek tak sie starl but i same dalyscie rade
naprawic?(jakąs latke samemu dokleic?)
a moze wyrzucic i dac spokoj?
szewc mi powiedzial,ze butki sA W stanie bdb. gdyby nie ta podeszwa ...
Obserwuj wątek
    • anula36 Re: butki ... moja przygoda i problem 04.04.06, 20:03
      skoro kupilas to moze nie wyrzucaj.
      Ja bym je jednak dala do szewca - sama na pewno nie zrobisz tego tak i takimi
      materialami zeby lata byla ladna i trwala.Jesli bedziesz chodzic tak jak jest
      bardzo szybko bedziesz mogla te buty wyrzucic. uzylabym tez na wszelki wypadek
      jakiegos srodka odkazajaco - przeciwgrzybicznego.
    • magash Re: butki ... moja przygoda i problem 04.04.06, 20:58
      dzieki za cenna rade ... na pewno szybko sie zniszcza jak bede tak chodzila :/
      a co do środkow odkazajacych - nie boje sie, nie zamierzam go uzyc, bardzo
      dokladnie, wielorotnie wypralam i wyparzylam te butki, do tego zawsze do
      adidasow nosze skarpetki,
      mzoe mialam szczescie do tej pory, ale juz kilkakrotnie kupowalam buty uzywane
      i nic mi sie nie przypaletalo
      natomiast na basenie -owszem, zlapalam kurzajke kiedys :/
    • ugugunana Re: butki ... moja przygoda i problem 04.04.06, 21:29

      W żadnym wypadku nie wyrzucaj ich na śmietnik! Wrzuć je raczej do pojemnika z
      Czerwonym Krzyżem. Zawsze gdybyś się rozmyśliła masz szansę (minimalną bo
      minimalną ale zawsze) znależć je za jakiś czas w tym samym ciucholandzie a "po
      drodze" może ktoś je naprawi. :)
      • heavy1 Re: butki ... moja przygoda i problem 04.04.06, 21:42
        ugugunana - hehe ale z ciebie optymistka :D

        ja rowniez poradze ci zebys poszla z butkami do szefca, pomysl za takie butki
        zaplacilabys kupe kaski, a 30zl to roznica niz 300 :P
        zreszta sama napisalas ze podobaja ci sie wiec po co z nich rezygnowac:]

        acha i radzilabym zmienic wkladke jeszcze i po klopocie,

        milego chodzenia:]

        p.s nie wyobrazam sobie wogole tych butow, moze masz jednak gdzies ich fotke, z
        checia zobacze:]
    • ajlii Re: butki ... moja przygoda i problem 04.04.06, 22:13
      Idź to innego szewca !!!!

      Mój mąż jest rzemieślnikiem-odtwórcą historycznym - m.in. szyje buty wg wzorów historycznych, oczywiście starymi metodami. W tych butach chodzą nie tylko damy dworu na festynach, ale i rycerze idą do walki. Historyczność wiec historycznością - ale trzeba buty podkleić, tzn. dać normalną, gumową podeszwę. Gdy pierwszy raz poszedł z takim zamówieniem do szewca, facet rzucił mu 60 zł... i krzywił sie że to nie wyjdzie dobrze itp. Następny chciał 80 zł :) W koncu jednak znalazł sie szewc, oczywiście nie w centrum miasta, który podkleja buty za... 20-25 zł :))) Nie ma sensu wiec rezygnować z butków, bo jeden szew nie da sobie rady :) Przejdz sie po innym pracowniach szewskich, może trafi sie ktoś kompetentny :)

      Pozdrawiam :)
    • magash Re: butki ... moja przygoda i problem 04.04.06, 22:57
      :)
      U tego konkretnego szefca ostatnio robilam 5 par butow i rarczej dawal sobie
      rade ... jestem stała kilientka,wiec mze się jeszcze z nim potarguje ;)
      a naprawa polega na podklejeniu po prostu tej "pietki" jak an moje oko to
      anprawde nie jest duza robota wyciąć troche gumy i dokleic butaprenem czy
      jakims innym paskudztwem :))
      a a gdybym je wyrzucila to chyba serce by mi pekło ;P :)))
      szukałam nawet fotki w necie ..ale nic podobnego nie znalazłam ..a opisac się
      nie da :/
      ale moze jeszcze mi się uda wam je pokazac :)
      swoja drogą w moim sh coraz cześciej trafiam na śliczne buty
      ostatnio kupiłam pantofelki nexta na średniej szpileczce brazowe- o wyjątkowym
      kroju. a że mam rozmiar 35-36 (sportowe 37) to czesto trafiają mi się buty
      z "wystawki" jak przypuszczam (bo np. te pantofle mialy na podeszwie wszystkie
      naklejki, ale nie były w 100% nowe, tylko ajkby przymierzane)
      ostatnio też trafiłam adidasy błękitne - tez wyglądające jak jakiś prototyp, te
      z koolei wcale nie zniszczone, tylko jakoś ostatnio jak je nosilam wydają się
      przyciasne :/
      ogolnie zaczelam polowac na buty- a szczegolnie te sportowe firmówki, bo przez
      wiele lat kupowałam w sklepie i ceny odstraszają
      dam wam z nac jak wyszlo z tymi adidaskami- mam andzieje,że bedzie dobrze i
      kurcze..nie moge ise doczekac aż w nich wyskocze :) mają w sobie taką nutke
      elegancji ;P
      • fruuuga Re: butki ... moja przygoda i problem 05.04.06, 15:05
        zadroszcze ze macie buty w lumpeksach ja jakos nie moge trafic. a jaki juz sie
        cos fajnego napatoczy to cena odstrasza bo 40zl za buty z gabecia to chyba
        troszke przesada, prawda?

        magash- do szewca biegiem marsz! ;>
        napewno dobrze zrobi a butki dlugo cie beda sluzyly.

        pozdrawiam.
        • pani.jola Re: butki ... moja przygoda i problem 11.04.06, 21:39
          Udało mi się dziś kupić słodkie butki na obcasie, nowe!, ciemnogranatowe:)
          Rozmiar i fason nie dla mnie, ale w sam raz dla mamy:) Zapłaciłam 25 zł, ale
          cena i tak wydawała mi się zbyt wygórowana, tym bardziej, że nie mam pewności,
          czy będą pasować:( W czwartek, kiedy jadę do domku na święta, dzień prawdy!;)
    • magash Re: butki ... moja przygoda i problem 11.04.06, 22:35
      >:)
      ja już z tymi adidaskami ochlonelam:) leża sobei w szafie, zamierzam je
      najpierw wyprobowac na krotkispacerek-czy są wygodne, a jesli tak, to zaniose
      do szefca:)
      w miedzyczasie kupiłam sobie jeszcze jedną pare- tym razem delikatne letnie
      pantofelki bardzo odkryte, w modnym fasonie i wogole fajowe - 15zł. :)
      w "moim" lumpku raczej buty trafiam wlasnie w cenach do 20zL.- i to mi pasuje-
      tym bardziej,że czasem buty są niewygodne , no i aj mam jakąś wymagającą
      stope :)
      ale to ajkoś ostatnimi czasy mi się poszcześciło i trafiam na obuwie- tfu!tfu!
      niech to szczeście trwa ..;)
      pozdrawiam
      • eduro Re: butki ... moja przygoda i problem 12.04.06, 23:33
        Pytanie nr.1 - jak wyparzasz??!! :)
    • sylwia.2b Re: butki ... moja przygoda i problem 22.04.06, 17:58
      Osobiście nie kupuję butów w ciucholandach, ale moja mama tak. Kupiła sobie
      prawie nowe klapki Sholla i adidaski Pumy dla dziecka siostry. Hmm... byłam
      zaskoczona, że takie buty znalazła. Jak je czyści? -Przeciera spirytusem w
      środku i pierze.
      Niby nie kupuje w ciucholandach butów, ale zdarzyło mi się kupić i sprzedać
      buty na allegro. Tam też ludzie nie wiedzą od kogo kupują.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka